Wszystko stało się tak szybko... sama nie wiem kiedy. Miałam wspaniały związek, jednak osoby trzecie (i my sami) przyczyniły się do jego rozpadu. Zaczęłam nową pracę, poznałam nowych ludzi, poznałam jego (nazwijmy go X).. wciąż nie dawał mi spokoju, wydzwaniał, pisał, zaczepiał, ja wciąż go zbywałam ze względu na mojego chłopaka (nazwijmy go Y). Jednak kiedy Y zaczął mnie zaniedbywać a nawet spotykać się ze swoja byłą wszystko to co było między nami rozpadło się. Umówiła się z X, jedne spotkanie, następne itd. X przedstawił się jako wspaniały człowiek, przystojny, dobry, pracowity.. Nawet nie wiem kiedy zauroczył mnie. O Y zapominałam, jednak on o mnie nie.
Z czasem X okazał się zupełnie innym człowiekiem. Zdrady, kłamstwa, oszustwa.. Zanim zrozumiałam się jaki jest naprawdę zaszłam w ciążę. Kiedy powiedziałam mu o tym okazał się zwykłym draniem, zostawił mnie. Błagałam, prosiłam. Wrócił. Jednak nie zmienił się. Kiedy źle się czułam i potrzebowałam go twierdził że nie ma czasu, że jest zmęczony. Pewnego wieczoru zadzwoniłam do niego żeby porozmawiać, stwierdził że idzie spać po miał ciężki dzień. Następnego dnia chciałam zrobić mu niespodziankę i pojechałam do niego. Kiedy weszłam na mieszkanie zobaczyłam pełno pustych butelek po alkoholu, brudne naczynia, wielki bałagan. Tak właśnie dzień wcześniej "spał". Znienawidziłam go, wszystkie moje uczucia do niego znikły. Miałam dosyć kłamstw, odeszłam po mimo ciąży. Z Y wciąż miałam kontakt, opowiedziałam mu o wszystkim, dzięki niemu jakoś to przetrwałam, po mimo tego że zraniłam go kiedyś nie odwrócił się kiedy potrzebowałam wsparcia. Jeździł ze mną do lekarza, dbał o mnie..
przed porodem X zaczął się starać o mnie, twierdził że był głupi, że się zmienił. Wciąż wysłuchiwałam od wszystkich że dziecko musi mieć ojca. Pod presją jego i rodziny postanowiłam wrócić do niego ze względu na dziecko. Po narodzinach naszego syna X znęcał się psychicznie nad moja osobą. Wciąż były tylko wrzaski, kłótnie. nie wytrzymałam. Powiedziałam że mam tego dosyć, że nie kocham go a wręcz nienawidzę, kocham dziecko ale nie mogę z nim być. Przez okres kiedy byłam w ciąży i kiedy Y zawsze był kiedy potrzebowałam obudziło się uczucie do niego i nadal trwa. Teraz mój syn ma 3 miesiące, nie jestem z jego ojcem, ale nadal mnie nęka. Tak bardzo bym chciała ułożyć sobie życie z Y, wiem że on mnie kocha i też by tego chciał ale moje wyrzuty sumienia, strach, obawy nie dają mi spokoju. Boję się bo X grozi mi że nie pozwoli mi być z nim, martwi mnie też to co powie rodzina Y kiedy dowie się że mam dziecko.
Co mam robić??? Jak postępować?? Czy powinnam być z ojcem dziecka po mimo tego, że za to co zrobił nienawidzę go i brzydzę się nim?? Czy mam jeszcze szanse na szczęście?