Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Kilka dni temu zona odkryla moje "romanse" w internecie. Zaznaczam ,ze nie zdradzilem nigdy fizycznie,tylko wirtualnie. Ona (co zrozumiale) nie chce mi uwierzyc:( Sam nie wiem czemu to robilem! Teraz jest mi wstyd i nie moge sobie wybaczyc patrzac jak ona cierpi! Kocham ja...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Zniszczyłeś podstawy zaufania..więc czumu ma ci wierzyć. Niestety czasem zdrada emocjonalna jest równie bolesna jak ta fizyczna...Jedni sobie z tym radzą, inni nie...Miałeś kochającą żonę i dla zwykłej zabawy zrobiłeś jej krzywdę, zniszczyłeś zaufanie, zburzyłeś jej poczucie bezpieczeństwa okazałeś brak szacunku. Nie pozostało ci nic innego jak ją błagać by wybaczyła i naprawiać wszystko co zniszczyłeś...na początek...usuń każdy kontakt panienkami-ich  adresy e mail, nr gg, a jeśli się rejestrowałeś na portalach randkowych czy innych to swoje konto, ich nr tel itd...zrób to tak by to widziała, by wiedziała, że już z tym skończyłeś. Poświęcaj jej 100% uwagi i zainteresowania, , nie tłumacz się, że to nic nie znaczyło, że nie chciałeś jej fizycznie zdradzić itd ( bo dla niej znaczyło i to była zdrada, oszustwo)- tylko przyznaj do winny, przeproś. Nie będzie łatwo, zwłaszcza jeśli jest wrażliwą osobą i pewnie minie dużo czasu nim spojrzy na ciebie łagodnie. Przy kompie spędzaj tyle czasu ile to konieczne... po to by to z nią spędzać go najwięcej. Okazuj jej dużo ciepła, miłości, słuchaj tego co mów (nawet jak ci jest przykro słuchać jej żalów)..ona musi widzieć , że się zmieniłeś...bo inaczej ją stracisz. I sam sobie odp. czemu to zrobiłeś...czy to wina tylko twoja i twoich smutnych potrzeb dowartościowywania się za plecami partnerki, a może w związku czegoś brakowało?

3

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Nie wiem czy powinam ale ja po 28 latach małżeństwa  weszłam na ciekawy portal i tam poznałam bardzo fajnego faceta  ,z którym piszę o naszej nudzie co zakradła się do mojego małżenstwa ,ale jak czytam to nie tylko u mnie jest ta nuda  dużo kobiet też to przechodzi ,ale są zamkniete w sobie ,ja bardzo chcę aby w moim małżeństwie bylo lepiej ,i nie mam zamiaru zdradzać meża bo mam wielki szacunek do niego  ale czy cos w tym związku juz od dawna się nie działo myslę że nie tylko winny facet my kobiety poprostu inaczej na to patrzymy

4

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.
zreflektowany napisał/a:

Kilka dni temu zona odkryla moje "romanse" w internecie. Zaznaczam ,ze nie zdradzilem nigdy fizycznie,tylko wirtualnie. Ona (co zrozumiale) nie chce mi uwierzyc:( Sam nie wiem czemu to robilem! Teraz jest mi wstyd i nie moge sobie wybaczyc patrzac jak ona cierpi! Kocham ja...

1. nie pie... że nie wiesz czemu to robiłeś, to że się przed nami nie przyznajesz to jedno, a to że ją i siebie oszukujesz to drugie. Powiedz jej dlaczego to robiłeś, może obydwoje dostrzeżecie w ze się od siebie oddaliliście, to juz widać po 2 linijkach Twojego tekstu.
2. wirtualan zdrada, czy też eomocjonalna nie raz może zaboleć bardziej niż fizyczna, jeśli tego nie wiedziałeś, to teraz wiesz, dlatego tak mocno ona teraz cierpi bo zawiodłeś ją na całej linii
3. Chłopie wyobraź sobie co byś przeżywał to Ty gdyby, ona coś takiego robiła, jakbyś się czuł?
3a. jeśli CI tylko wstyd z tego powodu, to naprawdę nie wiesz co jej wyrządziłeś.
4. jaki z Ciebie pala.., żeś nie zabezpieczył się, idź do lekarza sprawdź czy nie złapałeś jakiegoś wirusa

5 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-08-17 14:00:49)

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.
zreflektowany napisał/a:

Kilka dni temu zona odkryla moje "romanse" w internecie. Zaznaczam ,ze nie zdradzilem nigdy fizycznie,tylko wirtualnie. Ona (co zrozumiale) nie chce mi uwierzyc:( Sam nie wiem czemu to robilem! Teraz jest mi wstyd i nie moge sobie wybaczyc patrzac jak ona cierpi! Kocham ja...

Zastanow sie dlaczego ja zdradzales.
To straszne ze zdradzales ja wirtualnie!!! Taki leniuszek z Ciebie? Myc sie nie trzeba prawda? (wydawac na paliwo, obiad, kwiaty, czy seks.....)
No i zawsze mozna powiedziec, ze wirtualnie, wiec to sie nie liczy.
A oddalbys mi swoje wirtualne pieniazki z karty kredytowej? To tylko wirtual...
Please, dam Ci numer mojego konta a Ty przelejesz swoje wirtualne pieniazki z karty na moje konto. To nic strasznego. to tylko wirtualne pieniadze. Nic nie odczujesz, a zrobisz mi dobrze.

6 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-08-17 16:00:57)

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Idiota, wcale mi Ciebie nie zal. Wlasnie walcze sama ze soba o zachowanie mojej rodziny w calosci przez takiego samego idiote, ktory nie wie czemu. Trwa to juz rok, i powiem Ci, ze wcale nie jest lepiej. Jak czytam wypowiedzi takich dup... jak Ty, po prostu nie chce mi sie wiezyc, ze w glowach macie mozgi zamiast jader

7

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Ehh...nie tylko mi wstyd! Po tym jak zobaczylem jak ona cierpi jak ja to boli zrozumialem ze to bez znaczenie wirtualnie czy w realu! Zrozumialem blad jaki popelnilem, szczerze!! bardzo szczerze go zaluje!
Byl moment ze poczulem sie niedoceniany,mimo tego ze robilem wszystko zeby zona sie usmiechala nie raz uslyszalem slowo krytyki. W pewnym momencie jak zona wciaz nie miala ochoty na sex(a nie jestem zaniedbany czy cos takiego) staram sie zawsze przed nia wygladac "na poziomie"pomyslalem ze ona juz nie docenia mnie jak kiedys nie widzi tego ze czuje sie odpychany. I znalazlem jakas strone zalogowalem sie i szukalem potwierdzenia swojej meskosci. Wiem...to chore ale znalazlem tam zainteresowanie, kobiety mnie docenialy czyli znalazlem to czego brak odczuwalem.
NIe mam usprawiedliwienia dla mnie i ja go nie szukam! Nalezy mi sie najgorsze wszystko co mozliwe!
Jednak chcialbym zatrzymac to malzenstwo bo mimo tego jest dla mnie wszystkim. Kocham Zone i chce wszystko odbudowac. Owszem ona moze kiedys wybaczy ale nigdy nie zapomni. Chce zrobic wszystko co mozliwe zeby uratowac zwiazek! I nie szukam tu slow pocieszenia abo usprawiedliwienia. Prosze o pomoc,szukam jej wszedzie wiec blagam -moze jest tu ktos z podobnymi doswiadczeniami?

8

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

O dunkis dobrze gada, polać mu. Ja tylko dodam-naważyłeś piwa, to musisz je teraz wypić. Ale nie zdziw się jak odbije Ci się kacem na całym Twoim przyszłym życiu.

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

To straszne jak to czytam. Mój kumpel tak samo... Płacze bo żona go "zraniła", bo to niby z jej strony uczucia wygasły, a on  chciał z nią mieć dziecko itd...
Nie znam przyczyn rozwodu ale ona pewnie nawet nie odkryła tego że jej mąż był zalogowany na portalu typowo randkowym. To nie był facebook czy nasza klasa.
Z nią był od 6 lat, na portalu od 5 lat (tak pokazuje portal) i to oczywiście z fałszywym zdjęciem-o jego profilu powiedział mi jego dobry kumpel.

Teraz jak widzę że cierpi to nie jest mi go nawet szkoda! To była zdrada, zainteresowanie innymi kobietami/kobietą!
Nie wyobrażam sobie że miałabym wybaczyć takie oszukiwanie. To był związek na odległość, nie oznacza to jednak przyzwolenia na zabicie czasu na portalu randkowym!!! i szukania dowartościowania!

10

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

sam sobie narobileś bigosu.
nie trzeba bylo pchać się w niepotrzebne relacje z babą z neta. proste.

11 Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-08-18 12:12:24)

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Co masz zrobić...walczyć o nią- każdego dnia, proś by wybaczyła, by dała szansę, poświęcać jej 100% swojego czasu, musisz jej uważnie słuchać, rozmawiać z nią- jeśli trzeba skorzystajcie z pomocy specjalisty lub ty sam z niej skorzystaj ....Pokazuj jej w czynach, nie tylko słowach że jest twoim całym światem...i jak uzna, że da radę to wybaczy- nigdy nie zapomni. Miałeś coś bezcennego-zaufanie drugiego człowieka i straciłeś to, a tego nie da się odzyskać, ona już zawsze będzie miała w sobie lęk przed tym, że znów za jej plecami polecisz się pocieszać.  Problemy w związku nie usprawiedliwiają zdrady- bo problemy się rozwiązuje, trzeba być odpowiedzialnym za innych i siebie...gdyby mój partner nie chciał ze mną sypiać- to by była inf że coś jest nie tak i starałabym się dowiedzieć czemu tak jest? rozmawiałabym, szukałabym rozwiązania problemu- razem z nim- nie poszła bym do innego pocieszać się- dlatego, że go kocham, szanuje, dlatego że uważam że to podłe i okrutne zdradzać. I tu nie chodziłoby o brak seksu- bardziej przejęłabym się tym, że coś się psuje, że może on ma jakiś poważny problem...i zrobiła bym wszystko by go nie stracić lub by mu pomóc poradzić sobie z trudnościami.

12

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Przechodziłam, przez to samo co ty teraz i Twoja żona i też byłam na miejscu Twojej żony więc jak byś chciał pogadać to mój numer gg 25762892

13 Ostatnio edytowany przez epilenka (2010-08-18 16:57:09)

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

I co zreflektowany dowartościowałeś się dzięki portalowi randkowemu? Pytanie jest retoryczne, bo każdy zna odpowiedź.
Coś niedobrego działo się wcześniej w Twoim małżeństwie, skoro żona odsunęła się od Ciebie. Warto przemyśleć, gdzie zawiodłeś. Ona nie poszukała takiego jak Ty rozwiązania i to ją też boli, że nie dość, iż w małżeństwie było jej  niedobrze to jeszcze okazałeś się być niedojrzałym facetem (tego pewno na portalu randkowym się nie dowiedziałeś od tamtych pań). To, co zrobiłeś teraz może być kroplą goryczy, która przelała szalę. Może, ale nie musi, skoro jak piszesz widziałeś, że żona cierpi. Cierpi, bo kocha i zraniłeś jej uczucia, zawiodłeś, bo nie jesteś jej obojętny. To nie znaczy, że da Ci szansę. Jeśli Cie wyrzuciła z domu, albo chce się rozstać - to znaczy, że masz poukładaną żonę i warto o nią zawalczyć. Jak? Nie wiem, nie ja jestem facetem, ale wszystko w Twoich rękach. Nie wiem jednak czy wasze życie wróci do poprzedniego: wątki założone przez agę333 i onorinę pokazują jak kobietom, po czymś takim trudno jest się uporać. Zdrada wirtualna dla kobiety jest równie ciężka, a dla wielu gorsza, bo w grę wchodzą emocje, jak zdrada fizyczna. Nie życzę Ci powodzenia, bo kibicuję Twojej żonie i mam nadzieję, że to ona będzie szczęśliwa. A Ty daj z siebie wszystko dla niej. I przemyśl to, co zrobiłeś, aby więcej nikogo nie zranić. A o dojrzewaniu też pomyśl, aby naprawdę był z Ciebie fajny facet.

14

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

No właśnie tacy są faceci...może nie wszyscy,ale większość...dla mnie zdrada to zdrada,czy fizyczna,czy psychiczna,choć tą drugą ciężej wykryc...ale boli tak samo...teraz już wiem,że nigdy nie wybacze zdrady...i wcale nie dziwie się Twojej żonie.Ale tak szczerze nie mam prawa Cię potępiać i osądzać...bo coś w tym musi być skoro chciałeś się dowartościować...może złe relacje z żoną...ludzie już tak mają,że jeśli im się nie układa w związku to szukają pocieszenia gdzie indziej...a druga kwestia uważam,że jeśli się kogoś kocha to się nie zdradza...zastanów się nad swoimi uczuciami...a jak już dojdziesz do pewnych wniosków...to postaraj się porozmawiać z żoną szczerze...o tym co Cię boli itp...a jeśli chcesz,żeby Ci wybaczyła to daj z siebie wszystko,udowodnij jej,że może Ci jeszcze raz zaufać...choć potrzebny jest czas i na to musisz się przygotować...ale jeśli uważasz,że warto to walcz!Powodzenia Ci życze i wierze,że jeszcze wszystko nie jest stracone.

15

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.
zreflektowany napisał/a:

Kilka dni temu zona odkryla moje "romanse" w internecie. Zaznaczam ,ze nie zdradzilem nigdy fizycznie,tylko wirtualnie. Ona (co zrozumiale) nie chce mi uwierzyc:( Sam nie wiem czemu to robilem! Teraz jest mi wstyd i nie moge sobie wybaczyc patrzac jak ona cierpi! Kocham ja...

Kasztan z Ciebie i tyle...
Zdrada to zdrada - w jakiekolwiek piekne slowka bys jej nie ubral.
Nie jestes - z tego co tu piszesz - dojrzalym mezczyzna.
Nie rani sie w ten sposob osob, ktore sie naprawde kocha.
Nie wiem co sie popsulo w Waszym zwiazku ale radzilabym otwarcie o wszystkim porozmawiac.
Moze psycholog i poradnia malzenska?
O ile zona zaufa Ci na tyle by sprobowac.
Bo wlasnie to w niej zniszczyles - to bezgraniczne zaufanie, ktorym do tej pory Cie darzyla.
A tego nie da sie odzyskac w jeden dzien.

16 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2010-08-20 09:52:34)

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Zreflektowany...szukasz tu biedaku pomocy ,a spotkał cie lincz -za co przeciez nie zdradziłeś fizycznie,więc nie zdrada,żalujesz więc pomnik z gliny za chwałę.
A tak serio szukasz rozwiązania mam dwa:
1, Pozwól zonie zalogowac sie na tym samym portalu ,niech sobie wypisuje z innymi mężczyznami.Ty oczywiście czytaj te wszystkie obrzydliwe i dwuznaczne maile.Może właśnie tam znajdzie swoją bratnią duszę ,która wesprze ja w trudnych chwilach,bo pocieszycieli nie brakuje.Jeśli dasz radę patrzec na nia tak samo ,z takim samym uczuciem po tym jak będzie wypisywała ,że szuka kochanka dyskretnego przyjaciela to dacie radę.
Kto jak kto ,ale ty doskonale wiesz co znaczy brak dowartościowania ,a dzieki tobie wartość twojej zony jako kobiety i osoby spadła do zera.
2, Popros o rade portalowe koleżanki zapewne z chęcia odpisza na maila "jestem dupkiem żaluję ,kocham ją pomóżcie" -haha ciekawe czy w ich oczach nadal bedziesz taki fajny.
Właściwie nie wiem dlaczego teraz płaczesz szukałeś dowartościowania otrzymałeś go więc na co tobie zona ,która nie docenia takiego bohatera?
Dowartościowałeś sie na jakiej podstawie ,ponieważ usłyszałeś,że fajnie na fotce wygladasz-zatem jaki macho jestem,super sie z toba pisze-przeczytałeś-jasne bo pisałeś tylko o przyjemnościach  nie obowiązkach.Panie portalowe przejęły tylko przyjemności twojej zony nie obowiązki.
Dowartościowałeś sie bo czytałes ,a one pisały to co chciałeś przeczytac taka moc tych portali.Tym bardziej jak dowartościowania szukałeś wśród singielek szukających sponsora albo desperatek oferujacych niezobowiązujący sex bo cyka im juz zegar biologiczny.
Wiem ,że faceci to minimaliści zawsze ida najłatwiejszą drogą zamiast naprawiac szukają nowej wielbicielki,ale jak sie chce bawic w dom zabawkami dorosłych trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny i słowa.
Płaczesz bo sie wydało,zona cierpi bo zburzyłeś jej stabilizacje bezpieczeństwo nie dlatego ,że okazałeś sie ostatnia niedojrzała emocjonalna gnidą.
Szukałeś dowartościowania a pojęcia o kobietach nie masz.
Piszesz,że szukasz pomocy wszędzie nie szukaj wszędzie tylko u konkretnych osób polecam psychologa bo widać,że masz poważne problemy z samoakceptacją,a szukasz winnego w zonie.
Ty nie kochasz zony bardziej własne przerośnięte ego.
Ja mam wysoka samoocene i zawdzieczam ja tylko sobie nie mężowi,nie innym facetom.
Każdego dnia rano wstaje patrze w lusto i widze fajną dupę,dojrzała kobiete ,matkę, wykształcona pannę z poczuciem humoru.To jak nas widzą inny zalezy jak my siebie widzimy.

17

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych, pełnoletnich i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda. Poznasz tu wiele nowych przyjaciółek - takich prawdziwych do tańca i do różańca. Będzie to miejsce gdzie będziesz mogła zawsze zajrzeć - aby ponarzekać, wypłakać się lub pośmiać. Czasem coś Cię rozbawi do łez, czasem w ferworze poglądów wzrośnie Ci adrenalinka. Jedno jest pewne - nigdy nie będziesz się tutaj nudzić. Zobacz jak wiele nas łączy ...

To jest w nagłówku tego forum. buahahahahah ale Ty nie jesteś kobietą zreflektowany, więc nie licz na to że tu znajdziesz wsparcie buahahahhaha.
Kobitki, nie przesadzacie, przyznaje ja też mu dołożyłem.
Zrefflektowany, o ile jeszcze tu zaglądasz, to poczytaj inne wątki. O tym czego kobiety oczekują od swoich mężczyzn w związku - dlaczego sie od nich oddalają, czemu one zdradzały, czemu oni zdradzali, co one czują, jak próbują sobie ze sobą porazidz. Wasz związek potrzebuje rozmowy i Twojego ciepła, w gruncie rzeczy ta zdrada jak piszesz była wirtualna, rozszarpałej jej świat, jej uczucia, targają nią emocje. Skoro poznała wszystkie szczegóły tych zdrad nie musicie rozmawiać o tych przykrych intymnych sprawach. Rozmaiwaj z nią i wkółko rozmiaj - okaż jej ciepło - i gdy tylko zaczniesz myśleć że okazałeś jej tego wystarczająco duzo to znaczy że nadszedł moment, w którym właśnie za mało się starałeś, nie myśl o rezultatach one kiedyś nastąpią, myśl cały czas o niej. Jeśli się kochacie, dacie radę. W końcu to tylko zdrada wirtualna.

18

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

zgotowałeś piekło nie tylko swojej żonie ale i sobie nawet nie możesz sobie wyobrazić przez co Ona teraz przechodzi i co tak na prawdę czuje a na pewno czuje się zdradzona i oszukana nawet jeśli nie doszło do kontaktu fizycznego z tą wirtualną
a może sobie myśli że jak wy się kochaliście to ty w trakcie myślałeś o tej dziewczynie a nie o swojej żonie?
zdrada ? czy nie?
ja też jestem taką żoną zdradzoną i oszukaną przez taki romans i uwierz mi nie jest lekko
czego oczekujesz pisząc swoje posty? współczucia ? zrozumienia ?porady ?
ja ci radzę

: staraj się 1000000 razy bardziej niż wczoraj i nie oczekuj że Jej to wystarczy bo i tak to będzie za mało
:poświęcaj jej każdą sekundę swojego wolnego czasu
:wyślij jej kwiaty tak bez okazji
:może nie mów na każdym kroku że kochasz niech sama to zobaczy poczuje i uwierzy
:pomyśl o jakiś miejscach które wam się kojarzą miło i sprzed tych przykrych spraw i zabierz tam żonę
:zaproś Ja na randkę kolacja, tańce, spacer czy kino ale może bez romansu mogłoby to przynieść odwrotny skutek
:mów Jej że pięknie wygląda
:nie naciskaj na sex poczekaj aż będzie gotowa do zbliżenia
: bądź trochę zwariowany niech co jakiś czas się uśmiechnie
:zrób coś tylko dla Niej i z myślą o Niej np. relaksująca kąpiel  ze świecami i winem
:jeśli nie jesteś romantykiem to zacznij się starać być romantyczny ale bez przesady
:słuchaj jej uważnie , rozmawiaj z nią i doceniaj wszystko co robi
:zlikwiduj wszystkie kontakty przez które możesz ja zranić i ponownie zniechęcić
:czekaj cierpliwie i pokornie aż jej przejdzie wybaczy ale nigdy nie zapomni

Ja chciałabym żeby  mój zdrajca  tak się starał  skoro cały czas twierdzi ze kocha i chce być ze mną a nie z nią  jednak czas pokaże jaka jest prawda 
Ja ci życzę powodzenia i wytrwałości  daj znać jak ci idzie

19

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

z własnego doświadczenia wiem, że dla kobiety (nie ważne żony, dziewczyny, narzeczonej) odkrycie nawet internetowych czy smsowych "romansów" ukochanego to prawdziwe piekło! Takie odkrycie jest w stanie zabić wszystko to, co było budowane przez długi czas. Jest w stanie zabić jej wiarę w siebie, zaufanie do faceta, ale także innych ludzi z otoczenia; może zniszczyć całkowicie jej świat. Dla mnie takie zachowanie, tzn. "romanse" w internecie czy przez sms, nigdy nie są bez powodu, nie ma "nie wiem czemu to zrobiłem". Nie uwierzę, że dorosły facet nie zdaje sobie sprawy, że to nie jest dobre. Zresztą... czy chciałbyś aby Twoja żona miała jakieś internetowe "romanse" ? Jestem tylko ciekawa, jak wielu z was - wielce niewinnych i zbolałych po tej internetowej ZDRADZIE - czułoby się na miejscu tych zdradzonych kobiet...

20

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Jestes durniem zreflektowany. Napewno odwrociles sie od slodkiej , delikatnej istoty, gotowej skoczyc za Toba w ogien, na rzezcz jakichs pustych, rzadnych chorych podniet, zdeprawowanych i zdemoralizowanych lafirynd, ktore z braku zajecia rozbijaja cudze malzenstwa. Miales wszystko, a teraz popatrz sobie w monitor swojego laptopa czy kompa i moze ktoras z Twoich wirtualnych przyjaciolek podpowie Ci, jak zatrzymac jedyna osobe, na ktorej mogles polegac. Moze dac numer do mojego meza, wymienicie sobie uwagi?

21

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Zreflektowany, daj znać, że po tych postach żyjesz!

22

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Hmmm, a ja o dziwo stanę po drugiej stronie barykady...

Zreflektowany zrobił bardzo głupio i bardzo głupio myślał, że internetowe flirty nie mają znaczenia... Ale na forum mamy wiele przykładów osobników obu płci, którzy po większych zbrodniach mniejsze cięgi tutaj dostali.

Aga - skąd wiesz, że jego żona to słodka, delikatna istota gotowa skoczyć za nim w ogień? Jeśli coś w małżeństwie się psuje - wina niekoniecznie leży po stronie faceta. Zazwyczaj rozkłada się na obie strony. On tylko szukał odskoczni, ucieczki od problemów. Nie wiedział, że problemy się inaczej rozwiązuje. Nikt mu nie powiedział, że ta odskocznia będzie miała takie następstwa... Wydawało się to tylko zabawą, pocieszeniem. Nie wydawało się być zdradą...

Nie wiemy jak wyglądała ta internetowa zdrada. Można mieć profil na portalu randkowym i nie szukać kochanki. Można popisać głupoty na czacie erotycznym i traktować to jako zabawę. Jedna kobieta uzna takie coś za zdradę, inna popatrzy z przymrużeniem oka. Z postów Zreflektowanego nie wynika, żeby jego żona najbardziej cierpiała przez jego wirtualne znajomości. Z jego postów wynika, że ona cierpi, bo nie wierzy, że jego "romanse" pozostały w świecie internetowym i nie zostały nigdy przeniesione do realnego... Za mało tu faktów na wydanie jednoznacznego wyroku potępiającego...

Zreflektowany - przeskrobałeś. Teraz nastaw się na długotrwałe konsekwencje swojej zabawy. Zacznij od rozmowy z żoną - szczerze jej wytłumacz to co nam napisałeś - że nie czułeś się doceniany, że w necie szukałeś potwierdzenia swojej męskości, bo u niej nie mogłeś tego znaleźć. Powiedz, że nie doceniałeś wagi tego zachowania, nie sądziłeś, że to może tak bardzo ją zranić. Potem dużo płaszczenia - jaki byłeś głupi, głupi, głupi i jak bardzo Ci na niej zależy i że zrobisz wszystko, żeby odbudować jej zaufanie. A potem czyny - jak najwięcej chwil spędzonych razem. A do komputera się nawet nie zbliżaj. I nastaw się na to, że będzie to trwało długo, a może nigdy nie zakończyć się sukcesem. Jeśli Ci zależy na Waszym małżeństwie - walcz.

23

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Widać, że jak moderatorka wzieła się za sprawę, to raz a porządnie, facet posłuchał i wziął sobie do serca, by się do komputera więcej nie zbliżać smile To były mocne słowa.
ps.
link do tego wątku, choć już raczej umarłego, podrzuciłem w innym temacie, zatem pozwoliłem sobie przy okazji skomentować ostatni post, przy okazji sprawdzająć co ty zsłychać.

24 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-08-26 16:19:51)

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Zawsze kiedy zdradzajacy żałuje i chce ratować swoje małżeństwo od razu pojawia się dyzurna sfora ,która go obszczeka i która da mu takiego kopa,że  sobie odpuszcza i byc może nic już nie ratuje bo przecież jest jak powiedziała aga 333 durniem i idiotą. Nie rozumiem dlaczego aga333 została z mężem przecież on  ją zdradził,a Dunkis?? Po co wybaczyliscie??
Ludzie weżcie pod uwagę,że być może takimi komentarzami krzywdzicie żonę autora,który nie widzac dla siebie drogi wyjścia podąży tą,na którą nierozstropnie wszedł.Nie zdajecie sobie sprawy ile złego moga przynieść takie komentarze.Autor prosił o pomoc a nie o ocenę, sam siebie już sam ocenił skoro załuje, a tu został wręcz zwyzywany ( modaratorzy oczywiście nie zareagowali)
Te dział powinien mieć tytul  TYLKO DLA ZDRADZONYCH a nie Zdrada.
Autorze, nie dziwię sie Tobie,że tu nie piszesz, nie Ty pierwszy i nie ostatni spotakłeś się tu z takim zachowaniem, zrobiłes głupstwo, które mocno odbije się na Twoim małżeństwie, ale nawet zdrada ma swój ciężar gatunkowy a to co zrobiłes nie ma nic wspólniego ze zdradą fizyczną czy emocjonalną.Twoja zona jest w szoku i jest bardzo zraniona, zawiodła się na Tobie, pozwól jej dojść do siebie, ochłonąć, potrzebuje teraz dużo Twojej milośći i szczerości i uwierz ,że ostatną rzeczą jaką by chciała to to byś odpuścił sobie i przestał walczyć.
Inna sprawa dlaczego to zrobiłes?? O tym porozmawiaj z zoną, samo jej wybaczenie nic nie da jeżeli nie usunie się przyczyny problemu w Twoim małżeństwie już wcześniej źle się dzialo skoro szukałeś potwierdzenia i rozładowania w internecie a nie u zony.
Zreflektowany z całego serca zyczę niech Wam sie pouklada.

25

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

powinieneś ją przeprosić najlepiej zrobić kolację kupić dla niej kwiaty , nawet nie wiesz co ona teraz czuje i myślisz że jej jest łatwo myślisz ze tylko tobie jest trudno . wez się w garść i zrób to co wyżej .

26 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-08-27 09:34:47)

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.
vinnga napisał/a:

Nie wiedział, że problemy się inaczej rozwiązuje. Nikt mu nie powiedział, że ta odskocznia będzie miała takie następstwa....

"Odskocznia" to takie mgliste zlagodzenie slowa "zdrada" oszustwo" przypominam, ze nawet obgadanie przyjaciela za jego plecami to zdrada...
Ale latwiej sie zyje gdy myslimy o sobie, ze mielismy tylko odskocznie, wypad, skok w bok, zauroczenie itp. Ja tam zawsze sobie daje po pysku. Nie mowie, ze jestem uczciwa jak ogladam piraty na Dvd, nie mowie ze sie zapomnialam jak caluje sie z innym facetem, albo ze dla odskoczni gadam o seksie na necie.
Nie mozna uwazac sie za uczciwego jesli ciagle przymykamy oko na swoje postepki...
a prawda to nie to co innym udalo sie dowiedziec, tylko to co bylo faktem. Pisze dlatego o tym bo ostatnio zajezylam sie na wypowiedz faceta, ktory uwaza, ze jesli jego zona nie wie o romansie to jest uczciwy, a zdrada bedzie dopiero jak sie dowie!

Jesli jemu dajemy prawo do niewiedzy to jej tez... Nie mozemy zakladac, ze jak kobieta to od rau madrzejsza.

vinnga napisał/a:

Wydawało się to tylko zabawą, pocieszeniem. Nie wydawało się być zdradą....

wystarczy odrobina empatii i postawienie sie w odwrotnej sytuacji i od razu przestaje sie wydawac.

vinnga napisał/a:

Z jego postów wynika, że ona cierpi, bo nie wierzy, że jego "romanse" pozostały w świecie internetowym i nie zostały nigdy przeniesione do realnego... Za mało tu faktów na wydanie jednoznacznego wyroku potępiającego....

A zatem jego zachowanie spowodowalo utrate zaufania

vinnga napisał/a:

swojej zabawy.

Jesli to yla zabawa to z pewnoscia jego zona tez moze sie tak bawic

vinnga napisał/a:

nie czułeś się doceniany, że w necie szukałeś potwierdzenia swojej męskości, bo u niej nie mogłeś tego znaleźć..

a jak maz nie chwali kuchni zony to ma zaczac gotowac sasiadowi?
a jak zona czuje sie niedoceniana przez meza to ma szukac potwierdzenia kobiecosci na ulicy?
a jak pracownik czuje sie niedoceniany przez pracodawce to w trakcie umowy o prace ma pracowac na rzecz innej firmy za pieniadze swojego pracodawcy?
metne to myslenie, jak dla mnie
wg mnie to rozmwaia sie z zona, mezem lub pracodawca... i jak nic nie dziala to sie rozchodzimy albo zwalniamy. Po co komplikowac zycie?


vinnga napisał/a:

Powiedz, że nie doceniałeś wagi tego zachowania, nie sądziłeś, że to może tak bardzo ją zranić. Potem dużo płaszczenia - jaki byłeś głupi, głupi, głupi i jak bardzo Ci na niej zależy i że zrobisz wszystko, żeby odbudować jej zaufanie. .

Z utraconym zaufaniem to ciezka sprawa. Tracimy w jednym momencie a odbudowywujemy latami. Lepiej go nie tracic.
I co mialby zrobic zeby odzyskac zaufanie? Prac? Sprzatac? Gotowac? Seks 3x dziennie?... to wszystko to tylko odkupienie winy... nic nie ma wspolnego z odbudowa zaufania.

vinnga napisał/a:

A potem czyny - jak najwięcej chwil spędzonych razem. A do komputera się nawet nie zbliżaj. I nastaw się na to, że będzie to trwało długo, a może nigdy nie zakończyć się sukcesem. Jeśli Ci zależy na Waszym małżeństwie - walcz.

Dokladnie tak!

maja 84 napisał/a:

.Twoja zona jest w szoku i jest bardzo zraniona, zawiodła się na Tobie, pozwól jej dojść do siebie, ochłonąć, potrzebuje teraz dużo Twojej milośći i szczerości i uwierz ,że ostatną rzeczą jaką by chciała to to byś odpuścił sobie i przestał walczyć.
Inna sprawa dlaczego to zrobiłes?? O tym porozmawiaj z zoną, samo jej wybaczenie nic nie da jeżeli nie usunie się przyczyny problemu w Twoim małżeństwie już wcześniej źle się dzialo skoro szukałeś potwierdzenia i rozładowania w internecie a nie u zony.
Zreflektowany z całego serca zyczę niech Wam sie pouklada.

Dokladnie tak!

...i dodam jeszcze, ze mozna wywalczyc.
Moj maz "odseparowany" walczy o mnie. Mieszka teraz 30 km ode mnie.
Nie mam do niego zaufania niestety. Do tego to chyba lat trzeba. Nie ma pstryczka w glowie...
.. ale walczy o mnie a to daje mi poczucie, ze jestem kochana... bo chyba najgorsze w  zdradzie jest to, ze nagle i niespodziewanie jestes niekochany, niepotrzebny... do d**

27

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Zazdrosc - w swoich postach stosujesz dziesiątki spektakularnych chwytów stylistycznych, łącznie z metaforami, a mojego posta rozgrzebałaś niczym kura mrowisko i potraktowałaś każde wyrażenie dosłownie. A nie takie było przesłanie...

Zdrada jest w jakiś sposób subiektywnym odczuciem, zależnym od indywidualnego przypadku. Pierwsze komentarze tego wątku były przerażająco potępiające - dlatego postanowiłam trochę autora wesprzeć. Moim zdaniem nie da się jego zbrodni porównać do przywołanego przez Ciebie pana, który twierdzi, że romans nie jest zdradą dopóki żona nie wie (oczywiście wiem, o którym konkretnie wątku mówisz - też mnie bulwersował). Mimo, że zdrada to szerokie pojęcie i trudno stworzyć jednolitą "klasyfikację" zdrady, to jednak uważam, że obgadanie przyjaciela jest mniejszą zdradą niż przespanie się z jego żoną...

P.S. Twoją wypowiedź edytowałam wyłącznie po to, żeby połączyć ze sobą Twoje dwa kolejne posty.

28 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-08-27 14:34:14)

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.
vinnga napisał/a:

Zazdrosc - w swoich postach stosujesz dziesiątki spektakularnych chwytów stylistycznych, łącznie z metaforami, a mojego posta rozgrzebałaś niczym kura mrowisko i potraktowałaś każde wyrażenie dosłownie. A nie takie było przesłanie...

Zdrada jest w jakiś sposób subiektywnym odczuciem, zależnym od indywidualnego przypadku. Pierwsze komentarze tego wątku były przerażająco potępiające - dlatego postanowiłam trochę autora wesprzeć. Moim zdaniem nie da się jego zbrodni porównać do przywołanego przez Ciebie pana, który twierdzi, że romans nie jest zdradą dopóki żona nie wie (oczywiście wiem, o którym konkretnie wątku mówisz - też mnie bulwersował). Mimo, że zdrada to szerokie pojęcie i trudno stworzyć jednolitą "klasyfikację" zdrady, to jednak uważam, że obgadanie przyjaciela jest mniejszą zdradą niż przespanie się z jego żoną...

Oczywiscie, ze nie da sie porownac obgadania przyjaciela do przespania sie z jego zona.... Tylko, ze w chwili obgadania przyjaciela przekroczylo sie granice przyzwoitosci..moralnosci... i czego tam zechcesz.
A ja jestem zwolenniczka twardej reki wobec siebie... i absolutnego nie poblazania sobie.
Oczywiscie, ze ciezko wytrwac gdy maz Cie zaniedbuje, ma wiele grzechow na sumieniu w stosunku do Ciebie i jestes w separacji a tu nagle pojawia sie inteligentny, pachnacy i namietny kochanek, ktory na wszelkie mozliwe sposoby okazuje Ci zainteresowanie.
Zapewniam cie jednak, ze mozna nie ulec. Trzeba byc tylko twardym wobec siebie.
A to zaczyna sie juz od momentu nieobgadania przyjaciela za jego plecami.
Mozna potem polemizowac jak daleko ktos przekroczyl te granice. Kto mniej, a kto bardziej.
Tendencja porownywania sie do tych gorszych czasem placze nam szyki. Gubimy sie w tym co dobre a co zle.
Absolutnie nie chcialabym nikomu odebrac szansy na wiare w naprawe relacji i wybaczenie bledow.
Rozrozniam jednak nagle przebudzenie i walke o odzyskanie uczuc, odkupienie win od odzyskanie zaufania.
Odzyskac zaufanie to znaczy przekonac, ze zmienilam/zmienilem sie na tyle, zeby mozna bylo mi znow wierzyc.
Czy po tygodniowej zmianie mozna juz ufac na nowo?
Czy po 2 latach staran, starajacy sie nie straci zapalu?
Nie wiem.
Sa tu na forum tacy co zakladaja sobie" Bede jeszcze walczyl dwa miesiace, a jak nie zadziala to bede sobie ukladal zycie sam"
Walka o odzyskanie zaufania jest bardzo trudna. Odkupic winy mozna w tydzien.
Dlatego mysle, ze warto zatrzymac sie w chwili gdy przyjaciel nas wnerwi i mamy ochote obrobic mu tylek.

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Zreflektowany, obawiam się, że niczego pożytecznego i rozwijającego dla siebie niestety tu (posty) nie znajdziesz. Zastanawiające już jest to, że "wirtualne znajomoci" nazwałeś zdradą. Wydaje się, iż wybrałeś pewnien kompromis pomiędzy swoimi pragnieniami a związkiem z żoną. Wygląda na to, że czegoś Ci bardzo brakowało w związku. Ona Ci nie wierzy? Może boi się, że nie jest już dla Ciebie atrakcyjna?

30 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2010-08-28 20:58:12)

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

wschodzące sońce   zastanawiasz sie dlaczego zreflektowany nazwał swoje  jak to okresliłas "kompromis pomiędzy swoimi pragnieniami a związkiem z żoną"zdradą-może taka własnie definicje odnalazł w swoim zachowaniu,może właśnie tak by sie on sam czuł gdyby jego małżonka taki "kompromis' sobie znalazła.

Przyznam,że Twoja teoria kompromisu to kolejny atut w ustach mężczyzn(kochanie to był kompromis bo byłas zmęczona,kochanie to był kompromis bo nie lubisz takiego sexu itp mozna mnożyc przykłady)jak dla mnie teoria bzdurna.
Uważasz ,że niczego pozytywnego nie wyciągnie z naszego forumowego linczu,wręcz przeciwnie niemalże w każdej wypowiedzi oprócz krytyki ma szanse poznać opinie kobiet jak byc moze  jego zona to widzi,co czuje,co ja boli.Z ust facetów wypowiadających sie ma okazje spojrzec na swoje niedojrzałe zachowanie (jak widac nie każdy mający zone i zapewne problemy małżeńskie szuka owego kompromisu-chwała)cała krytyka służyła nie wyżyciu sie na forum,ale teraz wie w co za gówno wlazł i juz sie tego nie tknie.
Kiedys czytałam wypowiedź pani psycholog przedszkolnej,która była zwoleniczka teorii,ze dziecko zrozumie kare dopiero gdy jest ona odczuwalna.
Jako rodzic i zona wiem,że jak najbardziej słuszne twierdzenie.Samo "nie wolno"czasem nie odnosi efektu.
Co do kolejnego zdania,które aż prosi sie o komentarz"Ona Ci nie wierzy? Może boi się, że nie jest już dla Ciebie atrakcyjna?" wiekszej bzdury nie czytałam.
Poczytaj posty powyżej dlaczego straciła zaufanie ,a zobaczysz,że nie chodzi tu absoltunie o atrakcyjność.Chodzi o utrate stabilizacji,zaufania,o szczerość,której juz zapewne nie będzie ,a jesli sie pojawi to bezie podważana przez taki własnie kompromis.

maja 84 uważasz,ze to nie była zdrada fizyczna (jak to a czy tylko sex jest zdradą nie- poświęcał ten czas na portale zamiast wysłac romantycznego smsa zonie albo do niej klikać)
Nieemocjonalna zdrada??To dlaczego zona teraz płącze o czym pisał z koleżankami sam napisał romanse wirtualne zalogowł sie z głupoty chęci pozornego dowartościowania ale tak to wciągneło ,ze zagladał czesciej i częscie bo przeciez zona tego mu nie dostarczała co kolezanki z portalu.
O pogodzie pisał nie,o problemach w domku nie bo by go przegoniły.
Sama piszesz,ze zona czuje sie zawiedziona ,boli ja to jasne. Kiedy powierzasz swoją uczucie w inne rece,sama siebie i ktos cie tak potraktuje to jak najbardziej masz prawo czuc sie zdradzony zupełnie jakby cie zdradził przyjaciel ,który wygadał twoja najwieksza tajemnice.
Te panie zapewne wiecej wiedzialy o emocjach i fantazjach niz jego zona -zatem" zdrada brutusie".

31

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

To normalne ,że nie wierzy.Ja wczoraj przeczytałam smsy meża i doznałam szoku.Uprawił  seks poprzez smsy.Jestem załamana,on twierdzi,że mnie nie zdradza.To jest straszne! Jest kierowcą tira więc ma pole do popisu.Jak tu ufać takiemu.Dla niego to nic nieznaczące smsy,dla mnie straszne przeżycie.Obawiam sie ,że realnie również mnie zdradza.

32

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Agusia1969 skoro jego sms nic nie znaczyły, to przypomnij sobie co pisał do CIebie - i spójrz na nie, jako nic nie znaczące ---- taka sama bzdura?
Nie zdradzał mówisz, daj je do przeczytania jego mamusi, może Ty tego nie rozumiesz.
Skoro  czujesz że to zdrada - to znaczy że tak się stało. Jego zdanie wydaje się tu najmniej istotne, Ty czujsz się zdradzona, zatem zostałaś zdradzona.

33

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Autorze wątku, poczytaj Nasze zwierzenia- żony zdradzane przez internet, sexporno i przemyślenia na wątkach "mój mąż ogląda porno, jak żyć z uzależnionym od seksu itd ", polecam i pozdrawiam!

34

Odp: Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Dunkis,znowu takie rady:" Jeśli się kochacie, dacie radę. W końcu to tylko zdrada wirtualna." A może ona nie da rady, co? Kochać nie przestanie i dołączy do nas, kobiet, które męczą się z kochanym facetem, ponieważ ani z nim szczęśliwe już nie będą, ani nie będą miały siły odejść.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzilem zone...wirtualnie. Ona mi nie wierzy.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024