Chciałbym opowiedzieć o mojej historii, odrazu mowie, ze bedzie to lektura dla tych ktorzy maja chwilke czasu. Mam 18 lat i sporo kompleksow, postaram sie jakos je posegregowac.
*Agresja- moim najwiekszym problemem jest agresja, moze wydawac sie to dziwne ale obawiam sie ze to powazna sprawa. Od zawsze mam z nia problem. Czuje sie zle kiedy nie moge uderzyc kogos w morde, doslownie. Moja byla dziewczyne uderzylem 2 razy, nie wiem czemu, po prostu. Idac po ulicy zawsze patrze sie dosc dziwnie na kazdego, szukam zaczepki- nie moge sobie z tym poradzic. Czesto sie bije i wchodze w duze bojki i awantury. Szukam byle pretekstu aby zaczepic kogos na ulicy i mu dac w morde, nie zawsze ale bywaja takie momenty. Kilka miesiecy temu zostalem dosc mocno pobity, moj charakter nie dal za wygrana i po wyjsciu ze szpitala odwdzieczylem sie chlopakowi ktory stal za tym ze zostalem dosc mocno pobity. Spotykajac go nie wytrzymalem i naprawde gdyby nie grupka ludzi stojacych przypadkowo zrobilbym kolesiowi kzywde. Nie uwazam sie za Pana i wladce, nie chodze po ulicy "wybujany" nie strasze sie kolegami. Jestem zawsze szczesliwy ale dostaje nie raz glupawki, cos mi odbija i wtedy maly sygnal jest mi potrzebny do tego aby odrazu rzucic sie z łapami do chlopaka. Wiem, ze mam z typ problem wiec nie przyczepiam sie do mlodszych ode mnie. Widzac duzo slabszego nawet na niego nie patrze, dopiero gdy widze, ze ktos idzie bardzo bujnym krokiem z usmiechnieta twarza i mysli, ze jest kozak- wybucham. Nie wazne ilu ma teraz kolegow przy sobie, zawsze szczekne i powiem co mysle, wiec czesto dochodzi do awantury... Ostatnio nawet pobilem mojego dobrego przyjaciela, choc bardzo bardzo tego zaluje. Powod byl dosc glupi, powiedzial mi ze zle traktuje moja dziewczyne i zaczal z nia pisac, nie bylem zazdrosny lecz zly za jego dlugi jezyk i niewyparzona gebe!
Wiec pytanie: Co mam zrobic? Pic melise? Porozmawiac o tym z pedagogiem mojej szkoly? To wszystko wydaje sie byc zwykla bajka, a jednak. Dajcie mi jakies wskazowki, nie mowcie mi, ze mam sie leczyc lub nie osadzajcie mnie ze jestem zwykly damski bokser lub "kozak", bo to tak naprawde nie prawda...
*Dziewczyna- Od dwoch tygodni spotykam sie z dziewczyna, jest dla mnie chodzacym idealem, prawdziwa dziewczyna na zone. Jest bardzo atrakcyjna, gdy ide z nia po ulicy duzo osob sie oglada, jest naprawde atrakcyjna. Bardzo inteligenta, nie jest pusta laska z kompleksami. Przy niej czuje sie bardzo dobrze, dogadujemy sie, czesto sie smiejemy i wyglupiamy. Jest bardzo opiekuncza, zdarzyla juz poznac moja Matke- mowi ze to idealna dziewczyna. Opiekuje sie moim mlodszym bratem, zrobi dla mnie wszystko. Mysle ze jest bardziej we mnie zakochana niz ja. Wszedzie ze mna pojdzie, nie wazne czy chce jej sie czy nie. Robi dla mnie wszystko. Jest zakochana po uszy. Moj telefon jest ciagle aktywny dzieki jej smsom. Lecz jest jeden problem. Przy niej czuje sie jakbym byl w niebie, przychodzi czas abym wyszedl na dwor do kolegow, dostaje glupawki. Bardzo czesto podrywam, flirtuje z innymi dziewczynami choc dobrze wiem ze mam juz ta jedyna. Jestem dosc przystojny wiec zapoznawanie dziewczyn przychodzi mi z latwoscia. Nie bawie sie nimi, po prostu czesto pisze smsy nie z moja dziewczyna lecz moimi kolezankami. Umawiam sie z przypadkowymi dziewczynami, zapoznanych poprzez moich kolegow lub innych okazjach. Nie wiem po co to robie, wmawiam sobie ze po to aby sie dowartosciowac i zablyszczec moim kolegom. Wiem ze nie moge dalej tego ciagnac. Musze albo powiedziec sobie STOP i skupic sie tylko na moim ideale jakim jest moja dziewczyna, czy przestac ja oklamywac, krzywdzic i przerwac moj zwiazek, wiem ze chce moją dziewczyne lecz moze jestem na dyle glupi, nie doceniam tego co ona dla mnie robi.
Pytanie: Co mam zrobic w takiej sytuacji?
*Kompleksy: Pomimo tego, ze kazdy mi mowi, ze jestem bardzo przystojny (duzo starsze kolezanki) wiem ze nie mowia tego aby mnie zranic lecz mowia to szczerze. Wiem, ze jestem przystojny lecz zawsze moglobyc lepiej. Czesto sie zastanawiam i dziwie co taka piekna dziewczyna widzie we mnie, co ja trzyma kolo mnie... Moja dziewczyna podoba sie moim znajomym, mowia ze jest ladna itp, ale ja jej sie dziwie ze chce byc z kims takim jak ja... Mam 193cm wzrostu, ważę. UWAGA- 95kg. To zdecydowanie za duzo i mam sporo kompleksow z moja nadwaga. Na plazy widze ze nie mam brzucha odstajacego itp. Po prostu jestem strasznie nabity, ale mam dosc grube uda i lydki co po prostu mnie doluje... Nie moge na nie patrze. Zawsze patrze w lustro i mowie sobie, ze kiedys sie za siebie wezme i popracuje nad moim brzuchem i cala budowa ciala, ale zwyczajnie mi sie nie chce. Dobrze sie ubieram, czesto sie kapie, lubie dobrze wygladac i byc czystym. Ale zawsze mam te samo uczucie, ze jestem po prostu brzydki, choc wiem w glebi serca ze tak nie jest. Postanowilem, ze po wakacjach pojde na silownie i ostro wezme sie za siebie. Wyobrazam sobie juz MNIE, jako chudego, umiesnionego chlopaka lecz znowu problem. Twarz...! Kazdy mowi ze jestem bardzo ladny i mily z twarzy lecz ja widze tylko te zle strony. Mam gladka skore, ciemne wlosy i oczy. Biale zeby, mam na tym punkcie bzika... Lecz, mam duzy nos, bujne brwi i wygladaja na zloczane. Widze tylko zle strony swojego wyglady choc wiem ze jest duzo wiecej tych dobrych. Nie potrafie sobie powiedziec "Jestem przystojny".
Pytanie: Czy mam cos ze soba zrobic czy dalej zyc tak jak zyje, niby z zewnatrz wszystko dobrze, czesto sie usmiecham, lubie tanczyc i rozkrece kazda impreze. Lecz jak juz jestem w domu sam tylko widze siebie jako grubego, brzydkiego. Choc dobrze wiem ze tak nie jest? Moze za duzo mysle i sam siebie oszukuje. Poradzcie cos!
Jezeli ktos wytrwa do tego momentu to jest mu wdzieczny i pelen podziwu. Przepraszam, że tekst jest ciężki do czytanie, błędy aż bola oczy ale jest pozna godzina i jakos sie tym nie przejmuje. Czekam na posty z odpowiedziemi na moje pytania ![]()
pozdrawiam ![]()