Drogie panie.
Jakimi cechami powinien według was cechować się prawdziwy facet?
Im więcej uwag, tym lepszy art. napiszę.
2 2010-08-01 16:05:02 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-08-01 16:05:41)
delikatny, zasadniczy, zadbany, czuły, inteligentny, z pasjami, rozwijający się....nie ogląda meczów :-) po prostu Ideał :-)
zapomniałam -wierny, odpowiedzialny, dobry kochanek ![]()
pracowity,powinien umiec naprawić jak cos sie w kuchni zepsuje,przybic gwozdzia do sciany,naprawic w samochodzie,obronic kobiete w razie potrzeby,reszta jak wyzej:)
Przede wszystkim - zupełnie różny ode mnie. Byłam kiedyś przez pół roku z facetem, który sprawiał wrażenie mojego psychologicznego klona... i to było jak chodzenie do łóżka z sobą samą. Choć w zasadzie nie tylko o łóżko chodziło.
Fajnie. Ja bym chciałą znależć kogoś tak podobnego do mnie? Myslalam ze im wiecej podobienstw tym wieksza szansa na dobry zwiazek.
Niestety nie. Ale może jedynie w moim przypadku... Mam wrażenie, że szukając siebie samej w innych gubi się siebie. Och, jakże poetycko to ujęłam!:)
7 2010-08-01 17:46:54 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-08-01 17:47:44)
Niestety nie. Ale może jedynie w moim przypadku... Mam wrażenie, że szukając siebie samej w innych gubi się siebie. Och, jakże poetycko to ujęłam!:)
Hehe wlasnie sobie o tym pomyslalam czy wskazujac pewne cechy faceta jakiego chcialabym miec nie szukam w nim samej siebie
CO do takich cech to z pewnoscia poczucie humoru lojalnosc wiernosc przebojowosc szczerosc opiekunczosc odpowiedzialnosc ambicja i wazne dla mnie tez jest zeby wiedzial czego chce
kurcze to sobie ideal stworzyłam szkoda tylko ze takich nie ma ![]()
Wszyscy zmienieli się w kobiety.
albo faktycznie jak kazdy mowi sa gejami ![]()
Nie ma idealnych rozwiązań. Cóż, jeśli znasz jakiegoś przebojowego i obdarzonego poczuciem humoru geja, to mi go podeślij. Muszę wyregulować pilnie brwi, a sama sobie tego zrobić nie jestem w stanie.
Nie znam ani jednego geja a słyszałam że podobno całkiem fajni z nich faceci ![]()
pierwiastek kobiecości jest do zaakceptowania, przynajmniej sa bardziej zadbani i delikatni ;-P
i baaaaardzo 'męscy' ![]()
Cóż... Ale to nie o gejów chyba nam tu chodzi?
Szanowne Panie, to mi się wszystko pięknie zazębia z innym wątkiem, jaki śledzę. Facet i wykładnia męskości. Cóż nią jest - umiejętność wbijania gwoździ, reperowania samochodu, bicia łobuzów i zarabiania KUUUPY kasy? Mało która z nas chciałaby mieć nieustannie do czynienia z takim hipermaczo z hiperlibido. Zarazem śmiejemy się tu z gejów, jacy to oni wydelikaceni i wrażliwi.
Czego chcemy tak naprawdę? Kobiety z grubym głosem i fujarą?
Judyta mnie się przypomina taki dowcip. Nie opowiem dokładnie bo jestem kiepska w tym i nie pamiętam dokładnie treści.
Ale chodziło o to, że babka oczekiwała żeby facet ją przytulił, a On poszedł umyć jej samochód. Tylko tak potrafił pokazac uczucie swojej żonie.
Akurat ta umiejętność wbijania gwozdzi w ścianę jest chyba najmniej istotna :-)
No tak. Ale coś tam mężczyzna powinien umieć jednak wbijać.
18 2010-08-01 20:03:14 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-08-01 20:03:46)
Połowa z nich umie faktycznie COŚ wbijać i mam wrażenie ze tylko TO hehe ![]()
19 2010-08-01 20:21:34 Ostatnio edytowany przez judyta33 (2010-08-01 20:22:57)
Prawdziwy facet, prawdziwa kobieta... cóż to tak naprawdę dziś znaczy? Jeśli wykonuję "męski" zawód to znaczy, że jestem mniej kobieca niż męscy są moi koledzy z pracy, z których 3/4 to dęte grubasy i nudziarze? A skoro poprzez swój fach tracę na kobiecości, to czemu wciąż się ktoś za mną ogląda? Filozofuję... wiem, że to nieznśne. Zawsze tak mam w depresyjny wieczór niedzielny.
Czujecie to? Niby spokój, ale gdzieś wewnątrz rośnie Chmura Ponura...
To współczuje towarzystwa w pracy ;-)
Moimi głównymi towarzyszami są pecet i kubek kawy. Bardzo męscy goście. Jeden otwarty na świat,drugi - głęboki.
Prawdziwy facet jest soba,niczego nie udaje,nikomu nie imponuje,troszczy sie o rodzine,jest poruszony widokiem zmaltretowanego psiaka.. Wogole stwierdzenie ,,prawdziwy facet'' dla kazdej kobiety oznacza co innego,tak jak ,,prawdziwa kobieta''dla mezczyzn. A przeciez kazdy z nas jest prawdziwy czyz nie ?
Tak, tak ... Każdy z nas jest prawdziwy na swój szczególny sposób.
Prawdziwy facet jest soba,niczego nie udaje,nikomu nie imponuje,troszczy sie o rodzine,jest poruszony widokiem zmaltretowanego psiaka.. Wogole stwierdzenie ,,prawdziwy facet'' dla kazdej kobiety oznacza co innego,tak jak ,,prawdziwa kobieta''dla mezczyzn. A przeciez kazdy z nas jest prawdziwy czyz nie ?
Bardzo mi się podoba, co napisałaś, choć na ogół jestem cynicznym bydlęciem.
I - prawdę powiedziawszy - rozpaczliwie dziś samotnym.
Dzisiaj jak ktoś idzie pod prąd musi byc samotny ![]()
26 2010-08-01 21:44:58 Ostatnio edytowany przez Ema (2010-08-01 21:46:53)
Dzieki Judyta33
Tak wlasnie mysle.
Kobietki Judyta i Nimfa nie rozpaczajcie ...bedzie dobrze
<przytula>
Jestem zmęczona, Nimfo, tym chodzeniem pod prąd. Zmęczona.
Ema, my nie rozpaczamy, tylko filozofujemy...
Judyta33 wiem, ale trzeba wierzyć że warto... Ja mam przynajmniej kilku przyjaciól którzy też idą pod prąd i też są rozczarowani, bywają samotni....
Przepraszam,mam nadzieje ze nie urazilam bledna swoja ocena ?
Podobno kobieta po 30 dopiero zaczyna zyc,odkrywa kolory zycia i zaczyna czuc jego smak.. tak slyszalam od kobiet po 30
Mam nadzieje,ze moderatorki was tu nie drapna,ze gadacie o czym innym w watku o czym innym
Pozdrawiam ![]()
30 2010-08-01 22:04:50 Ostatnio edytowany przez judyta33 (2010-08-01 22:05:25)
Nimfo, nauczyłam się, że naprawdę w życiu nie ma właściwych i prostych rozwiązań. Czasem mam wrażenie, że są tylko błędy - większe lub mniejsze. Wszystkie moje dotychczasowe związki uważam za porażki - choć przecież ostatecznie więcej chyba było miłych chwil, niż rozczarowania, nudy i smutku. I co? Nauczyło mnie to czegoś? Nie.
Wciąż mam marzenia, wciąż jestem czujna.
I zapewne trudna we współżyciu.
31 2010-08-01 22:05:42 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-08-01 22:16:00)
Zmieniając lekko wątek, kobieta po 30 stce dopiero wie dokładnie czego chce od męzczyzn i tego poszukuje....
Judyta nie przejmuj się, ja również jestem trudna we współżyciu. Niejeden raz miałąm okazję związać się z facetem który był dla mnie zbyt normalny w tym sensie ze nic nie miał mi do zaoferowania w sensie intelektualnym,choć był odpowiedzialny, spokojny i strasznie nudny ![]()
Nie dla mnie.
Myślę, ze jesli wiemy czego szukamy to to znajdziemy....
"Trudne" panny - łączcie się!
Rzeczywiście, nie rozpaczajmy. Ale i nie udawajmy, że wszystko przed nami. To, co w facetach najlepsze, zaczyna stawać się karykaturalne --- gdy skończą trzydziestkę.
Dzięki, Emo, za miłe słowa.
Judyta dlaczego karykaturalne? Czyżby starzeli się wcześniej niż my kobiety?
Oni po prostu nigdy nie dorośleją. I po trzydziestce rzadko wydaje się to urocze. Znasz to - syndrom Piotrusia Pana.
Muszę na dziś kończyć, Nimfo. Być może wpadnę jutro... Spodobało mi się:)
Dobrej nocy!
35 2010-08-02 02:06:31 Ostatnio edytowany przez tn (2010-08-02 02:20:04)
Oni po prostu nigdy nie dorośleją.
Ekhm. To samo mogę powiedzieć o kobietach. Kilka przykładów z życia:
- bronię zasad które mam (np. nie wyciągam łap po zasiłki, nie zdradzam pracodawcy z którym mam kontrakt) - jestem betonowy, nieelastyczny vel staroświecki
- uważam, że mężczyzna powinien mieć fizyczną możliwość obrony rodziny (a nie ma) - jestem agresywny, psychopatyczny (to jest prawdziwy punkt zapalny; wg kobiet mamy ich bronić, ale jedynym akceptowanym narzędziem mają być nasze gołe ręce i piosenka łagodząca obyczaje)
- dbam o mobilność zawodową, żeby zmiana warunków na rynku nie zostawiła mnie z na lodzie bez perspektyw (a pracuję w b. dynamicznej branży hi-tech) - piotruś pan, nie chce się ustatkować
- zastanawiam się w jaki sposób uchronić przyszłe dzieci przed praniem mózgów i intelektualnym kalectwem serwowanym przez system przymusowej, centralnie planowanej edukacji - mam fobie, innym to nie przeszkadza, ewentualnie przesadzam
- kombinuję jak uchronić owoce swojej pracy przed konfiskatą przez nienasycony i zbankrutowany socjal (mam utrzymać siebie, rodzinę, swoich rodziców którzy emerytur zostaną pewnie pozbawieni i jeszcze odłożyć na swoją/naszą) - jestem nieodpowiedzialny, bo jak mi się coś stanie to jacyś mistyczni "oni" przyjdą i będą dawać (ci oni to zadłużone na 1550% PKB krasnale)
- kombinuję jak kupić mieszkanie za gotówkę (mam realne możliwości tego dokonać) oszczędzając rodzinie stresów związanych z utratą płynności finansowej a z doświadczenia wiem, że to potrafi psychicznie wykończyć i rozwalić nawet najbardziej udane małżeństwo - unikam poważnych zobowiązań ew przesadzam
DISCLAIMER: Ja nie twierdzę, że to jest reguła, ale ja też miałem pecha trafić na nieodpowiednie osoby. To się tyczy obu stron, chociaż przyznam, że kobiety są w swoich patologiach bardziej umiarkowane.
Ja mam przynajmniej kilku przyjaciól którzy też idą pod prąd i też są rozczarowani
A czym są rozczarowani?
Widać, że co poniektórzy odbiegają od tematu.
Ja, wręcz przeciwnie, pomogę autorce watku napisać artykuł ![]()
Facet powinien być: odpowiedzialny, delikatny, ostrożny, pracowity, powinien mieć swoje hobby (dzieki czemu łatwo czasami poznać osobowość faceta), czuły, powinien umieć wykonać domowe czynności, na wypadek braku w domu kobiety np. pranie, prasowanie itp. , no i naprawić najprostrze rzeczy, jak np. zrobić uchwyt na obraz ![]()
Prawdziwy facet ?
Wymarł razem z mamutami. Takich już nie ma i nie będzie. Na początku znajomości wydaje mam się, że jest taki własnie bardzo prawdziwy. Nic bardziej mylnego. Widzimy go takim jakiego byśmy chciały żeby był. Po okresje fascynacji opada kurtyna i co się okazuje ? Nagle ten jedyny prawdziwy gdzieś zniknął a na jego miejscu jest jakiś głupkowaty gbur. No właśnie to ten sam. A do takiego własnie wniosku dochodzimy z chwila gdy jesteśmy już po uszy zakochane i nie widzimy świata poza nim. Robi on wtedy z nami co tylko mu sie rzewnie podoba. A my nic ! Zapatrzone w niego jak w obrazek.
Właśnie taka i ja byłam ale nie wiem czemu w końcu przejrzałam na oczy. Zimny prysznic i szybki dystans. Jeszcze tylko w niedługim czasie przeprowadzka i powoli stanę na nogi ( głównie psychicznie ).
Pozdrawiam.
ewaewa49 coś bardzo ważnego powiedziałaś. Na poczatku znajomości w fazie zakochania zawsze jesteśmy troche zaślepione.
Choć ja akurat ma wielki problem z samym zakochaniem. Rzadko mi sie zdarza, a jak już to np. nieszczęśliwie...:(
no i właśnie to jest najgorsze na początku jest tak pięknie ,a potem wychodzi szydło z wora;P
a prawdziwy facet jaki jest ,nie wiem .
wiem jaki jest mój wymarzony ;P
ewaewa49 coś bardzo ważnego powiedziałaś. Na poczatku znajomości w fazie zakochania zawsze jesteśmy troche zaślepione.
Choć ja akurat ma wielki problem z samym zakochaniem. Rzadko mi sie zdarza, a jak już to np. nieszczęśliwie...:(
To może nie tyle, że my jesteśmy zaślepione, to faceci starają się nas zdobyć ! Pokazują się z tej najlepszej ( z reguły nikomu nie znanej ) strony. Nam to imponuje i zauważamy to co oni chcą. Rzeczywistość okazuje sie zupełnie inna. Powiem nawet, że bardzo brutalna. Mam serce pęka na milion kawałków a oni mówią tak jakby to nie było nic istotnego -" Ewa, nie wyszło mam i nie rycz". Łatwo powiedzieć " nie rycz". NIe , ja nie płaczę bo to tylko łzy mi same lecą. Próbuję się pozbierać i jakoś z bardzo mizernym skutkiem. A on ? On widzi to co chce widzieć. Nie czuje cierpienia tej drugiej osoby. Jeszcze nie tak dawno przychylał jej nieba, a teraz ? Cierp babo jak jesteś taka głupia i zakochałaś się !
Nie ma co ukrywać, tak naprawdę chodzi o seks. Mam znajomego niesamowicie przystojnego faceta który jest dzisiaj sam, bo jak twierdzi laski widzą w nim tylko obiekt seksualny...
prawdziwy facet będzie kochał kobietę taką rozmemłaną - nie tylko wymalowaną i wypindrzoną, a ona nie będzie miała obaw żeby właśnie taką mu sie pokazać; będzie ją kochał gdy nie ugotuje obiadu, nie posprzata tylko spędzi cały dzien przy książce czy komputerze.
prawdziwy facet zaopiekuje się kobietą w chorobie, poda szklankę i zrobi obiad.
przy prawdziwym facecie, kobieta może być sobą, może zrzucić wszystkie maski i czuć się swobodnie, może czuć się akceptowana -ze swoim krzywym nosem i dużym brzuchem
taki jest właśnie rpawdziwy facet - bo chodzi nie o to jaki on jest -ale o to jak my sie przy nim czujemy
Ja z kolei uważam inaczej niż Delta. Zarówno facet jak i kobieta w związku powinni również na codzień dbać o to, żeby nie byli wymemłani, zaniedbani i brudni bo to skutecznie odstrasza i zabija miłość.
Tak więc stawiam na zadbanie i czystość.
Przede wszystkim facet musie byc zadbany, czysty i kobieta także.
nimfa - ale rozmemłana nie musi oznaczać ze ja sie od tygodnia nie myję ! chodzi o to że nie muszę/nie czuję potrzeby aby robić full tapetę na twarz gdy spędzam czas w domu. że moge założyć dres, uwiązać niedbale kucyk - bo taki mam dzień ! po prostu! bo jestem kobietą i mam swoje humory ! a on nie stwierdzi wtedy - eee dres ? to ja takiej cię nie kocham .... nie ? to ja dziękuję za takiego faceta -żegnam !
mam pomalowane paznokcie, myję się ale rozmemłanie oznacza dla mnie również dzien spędzony pod kocem w łóżku -bo tak i koniec. a on przychodzi z pracy nie ma pretensji że nie ma obiadu, że nie pozmywałam.
rozumiem już o co chodzi... ![]()
46 2010-08-02 21:02:25 Ostatnio edytowany przez Delta (2010-08-02 21:03:03)
ale jeszcze pytanie czy się z czymś takim zgadzasz ? czy dla ciebie też to właśnie oznacza "prawdziwego faceta" ?
Myślę, że tak.
Facet, który by był wściekły że czasem obiad nie ugotowany, albo, że czytam ksiażkę czy siedzę przed kompem (co lubię), albo ze nie jestem umalowana (w sumie ja akurat wogole sie nie maluje) byłby tyranem ![]()
Delta świetnie to ujęłaś! ja też tak uważam, sama często zadaje sobie to pytanie i głęboko się zastanawiam- jaki on powinien być?
Dla mnie najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa, to że mogę liczyć na tą drugą połówkę w każdej sytuacji, wsparcie w złych chwilach i zaufanie.
Mój mąż jest dobrym człowiekiem, kocha mnie bez względu czy jestem pomalowana, czy jestem w szlafroku , dresie czy sex sukience, kocha mnie taką jaka jestem, zawsze jestem dla niego piękna, przy nim jestem sobą nie muszę udawać.... ale mimo tego nie czuje się przy nim do końca bezpieczna i dlatego tak bardzo mi tego brakuje........
no właśnie -mi się wydaje że czasami za bardzo się zatracamy w tym -jaki on powinien być - a to w ostatecznym rozrachunku nie ma takiego znaczenia ! chcesz męskiego silnego, wysokiego, męskiego - a dostajesz niskiego cherlawego gościa z którym czujesz się wyśmienicie !
anabel - a na czym polega ten brak bezpieczeństwa ? co przez to rozumiesz ?
dla mnie poczucie bezpieczeństwa to nie tylko aspekt finansowy, to wiele więcej - to że mogę liczyć na niego, to że jest wsparciem w trudnych dla mnie chwilach, to że nie ironizuje, nie wyśmiewa moich problemów , trosk i lęków, to że ze mną rozmawia i nie zostawia samej ze wszystkimi trudnymi sytuacjami i decyzjami rodzinnymi. Ja czasami nie mam siły, chciałabym aby był aktywnym uczestnikiem rodziny a nie tylko maszyną do zarabiania pieniędzy, ja też pracuję i na dodatek mam setki obowiązków w domu - SAMA. Mam dosyć bycia "głową i szyją rodziny" jestem kobitą i chciałabym poczuć że ktoś czasem zrobi coś ze mną bez próśb i gróźb! ....... tak wiem ktoś pewnie powie abym porozmawiała z mężem o swoich oczekiwaniach...... - nie raz nie dwa i zawsze słysze to samo " za duż naoglądałaś się filmów" i co mi po takiej miłości, kiedy czuję się samotna? ....
czy można kogoś kochać a zarazem go nie lubić?
51 2010-08-02 22:12:14 Ostatnio edytowany przez nimfa (2010-08-02 22:12:39)
anabel czyli rozumiem ze brakuje Tobie Jego przytulania, wylewności, okazywania uczuć?
przytulania mi nie brakuje, często mnie przytula mówi że kocha ale w małżeństwie potrzeba znacznie więcej!
anabel dlaczego więcej? Ja nie jestem jeszcze meżatką, więc moze podpowiedz mi.
Powiem Ci, czego mnie by brakowało. Wczoraj wieczorem, zamiast grzecznie pójść spać, wsiadłam na rower i do północy jeździłam po okolicy. Gdybym miała męża, który by to zrozumiał bez słowa, pewnie nie brakowałoby mi niczego.
Przecież bywają faceci, którzy takie niekonwencjonalne zachowania rozumieją i tolerują, więc jest nadzieja...
Np. Ci którzy mają "duszę artysty" , ale Oni z kolei mają inną wadę - są Piotrusiami Panami i kochają wolność ;-)
Być może można kochać i Piotrusia Pana. A wolność chyba należy się każdemu.
Przy okazji, Twoje wczorajsze "dobranoc" przywróciło mi nieco wiary.:)
Nie znam ani jednego geja a słyszałam że podobno całkiem fajni z nich faceci
Rzeczywiście fajni, a głównie dlatego, że świetnie rozumieją kobiety. Dlatego są idealnymi przyjaciółmi. Znam kilku, więc wiem o czym piszę
.
Nie chciałabym zostać uwięziona w "złotej klatce", ani też bym nikogo nie więziła. Ale różnie to bywa na tym padole...
Napisałam "dobranoc" bo tego wymaga kultura...:)
Powiem tak - bycie więżonym nakłada na nas odpowiedzialność czasem dużo większą, niż zezwalanie na swobodę. Mam doświadczenie jako lokatorka złotej klatki. Może warto było tego doświadczyć, ale więcej sobie i nikomu na to nie zezwolę... Ha! I to jest chyba najlepsze w poszukiwaniu idealnej drugiej połówy - przysięganie, że "nigdy więcej", a potem - łamanie ślubów bez wahania. Znasz to, prawda?
Nie doświadczyłam takiego uwięzienia jak dotąd i nie mogę narzekać na to. Nie pozwoliłabym sobie na to, gdyż muszę mieć pewną dawkę wolności w związku. Jeśli ktoś komuś ufa to wolności mu nie zabierze. Zdradzić można wszędzie, związek można po prostu zaniedbać i się rozstać.
Wyznam Tobie tylko to, że od lat miotam się między Piotrusiami Panami i dało mi to do zastanowienia w końcu, że może nie warto tych nerwów tracić dla nich? Może warto spojrzeć przychylnym okiem na inny typ mężczyzn?
A może wyjściem z tego wszystkiego jest nie szukanie mężczyzny na całe życie? Ostatnio poważnie zastanawiam się nad tym czy więcej sensu nie mają przelotne związki niż tkwienie w jednym cały czas.
Zakładając, że jednak większość kobiet jest teraz samowystarczalna jeśli chodzi o kwestie finansowe i świetnie radzi sobie z innymi problemami życia codziennego, to czemu nie?
A co do tematu - dla mnie chyba nie ma pojęć "prawdziwego" mężczyzny czy "prawdziwej" kobiety - ewentualnie "prawdziwego" człowieka.
Szczurunia wielu ludzi dzisiaj tak żyje jak mówisz, w nieformalnych związkach, czasem zmieniają partnerów itp. jeśli coś nie gra.
Chyba warto poznać więcej facetów niż mniej w sensie przyjaźni i wybrać potem najlepszą opcję. Tyle, że żyjać tak do 40 stki się wypalisz i stwierdzisz ze nie masz ani poczucia bezpieczeństwa ani stabilizacji.
No chyba ze jesteś na tyle silna i niezależna ze radzisz sobie b. dobrze. Ale na pewno warto miec duży krąg znajomych płci przeciwnej.
Drogie panie.
Widzę z powyższych opisów, że gloryfikujecie wzór faceta pracowitego, pasjonata, odpowiedzialnego etc... Tacy istnieją, ale tak po prawdzie wy ich nie doceniacie. Jeśli macie wybór pomiędzy powyżej opisanym wzorcem, a chamskim gburem, który łapie za tyłki etc. Wybierzecie zawsze ten drugi model.
Mogę to opisać po sobie.
Odkąd pamiętam zawsze dużo czytałem, uczyłem się aby dużo umieć. "Umysł wiedza, ponad wszystko." Ale co. Kobiety olewają facetów, którzy są tacy.
Po jakimś czasie zacząłem zgłębiać waszą psychikę i eksperymentować. Okazało się że im facet jest bardziej bezpośredni, uwodzicielski i im więcej testosteronu przejawia tym bardziej jest dla was pociągający i uwodzicielski.
Ale do czego zmierzam. Same zastanówcie się czego tak naprawdę chcecie od facetów a później nie będziecie płakały.
Nie oszukujmy się, takich facetów jak ja tworzą kobiety. Pokazując jakie są naprawdę.
Na koniec napiszę jedynie tyle.
Po obu stronach są osoby, które wykorzystują i niszczą, oraz te które pragną być w porządku... Taka prawda... Trzeba szukać i wiedzieć czego się tak naprawdę chce.
abi85 bez przesady, nie chcemy jakiegos gbura ktory lapie babki za tylki, ale w sprawach seksu powinien byc zdecydowany i miec inicjatywe, bo nie chcemy tez nieudacznika. Za duzo delikatnosci w tych sprawach to tez nie dobrze ;-)
65 2010-08-03 12:42:45 Ostatnio edytowany przez judyta33 (2010-08-03 12:43:58)
Poza tym facet z lepkimi łapami ma dla nas taką mniej więcej wartość, jak dla was dziewczyna sama pchająca się do łóżka, drogi Abi85. Możesz stosować swoją metodę "na chama", ale na pewno nie jest ona kluczem do niczego sensownego.
Tylu spotykam takich łapityłków w autobusie, że chyba się przełamię i kupię sobie samochód.