Od pół roku spotykając różnych ludzi, zwłaszcza mężczyzn dochodzę do wniosku, że ci fajni mężczyźni gdzieś się ukryli a na co dzień pozostaje nam obcować z chamami, prostakami, którzy nie szanują kobiet, są niesłowni i nieszczerzy. Jestem młodą osobą i zaczynam się zrażać do facetów, ponieważ nie widzę w nich nic poza wadami. Pomóżcie odzyskać wiarę w płeć przeciwną.
Szukaj. W końcu znajdziesz "innego". Nie musi stać się Twoim chłopakiem. Może być kolegą, przyjacielem. Chodzi o to, żebyś zobaczyła inny świat. Jak już pierwszy egzemplarz znajdziesz - dalej idzie łatwo. Trochę jak grzybobranie
Zaczniesz dostrzegać tych "innych" i z czasem ze zdziwieniem zobaczysz, że jednak większość facetów w Twoim otoczeniu jest całkiem w porządku.
Tu nie chodzi o to, że szukam chłopaka. Takie ogólne stwierdzenie.
Napisałaś że jesteś młoda...tzn. ile masz lat? Bo może Twoi rówieśnicy to po prostu gówniarze.
A ja się nie zgadzam.
Właśnie po rozstaniu zobaczyłam, ilu fajnych facetów jest dookoła.
Na razie tylko przyjaciele - do związku absolutnie jeszcze nie dojrzałam, ale mnóstwo wokół mnie wspaniałych przyjaciół, facetów, na których mogę liczyć i którym... ufam. Bo brak zaufania najbardziej mnie zabolał po rozstaniu.
Żaden z nich nie jest dla mnie obiektem "seksualnym", ale nie o to na razie chodzi i nic na siłę. To są super faceci, którzy przy mnie są, kiedy ich potrzebuję.
I wiecie co?
Chyba ta zależność jest taka - im więcej negatywnych rzeczy wyszło po moim rozstaniu i im bardziej okazało się, że mój eks to drań, tym więcej pozytywów zauważyłam wśród przyjaciół. Właśnie okazało się, ile świetnych ludzi mam wokół, a dostrzegałam tylko tego nic nie wartego...
Dlatego misiu - może nie patrz się na tych, których spotykasz, ale na tych, których znasz... Bo często okazuje się, że nie dostrzegamy tego, co mamy koło siebie!
te szukam, póki co trafiam na samych dupków, oszukują, wymagają w zamian nic nie dają .............................. to jest jak czekanie na cud
w Polsce nie ma fajnych facetów:)
oni są jakby to określić... mają wyższe mniemanie o sobie niż jest w rzeczywistości i wydaje, że im się wszystko należy... jak jest głupi i brzydki to niech chociaz ma kasę... ale nie ... bo wtedy ty jesteś materialistką... my powinnyśmy ich kochać za nic... a ci oni nawet cellulit na tyłku wypomną:P
w Polsce nie ma fajnych facetów:)
up.:)
Faceci "fajni" sa! Tylko jakos dziwnym trafem to nam podobaja sie "dupki" oczywscie to wychodzi dopiero po jakims czasie no ale coz zrobic. Ja sie zgadzam z pollyanna, tez mam wpsanialaych przyjaciol - mezczyzn, ktorzy naprawde sa wiele warci , i sa cudownymi ludźmi. Tylko mnie do nich nie ciagnie.. i pewnie tu tkwi ten problem. Przyjaciel zostaje przyjacielem. A my dalej w poszukiwaniu "fajnego" trafiamy na kolejnego egosite czy dupka. Ale oczywscie nie zawsze..:)
w Polsce nie ma fajnych facetów:)
oni są jakby to określić... mają wyższe mniemanie o sobie niż jest w rzeczywistości i wydaje, że im się wszystko należy... jak jest głupi i brzydki to niech chociaz ma kasę... ale nie ... bo wtedy ty jesteś materialistką... my powinnyśmy ich kochać za nic... a ci oni nawet cellulit na tyłku wypomną:P
Z tym cellulitem to prawda
a ja mojemu ex nigdy nawet nie wypomnialam, ze ma piwny brzuszek i rozstepy na "boczkach" od przytycia hehe ![]()
Naiwne jestesmy - praktycznie nosimy ich na rekach a oni i tak nas nie doceniaja...
Ej no, nigdy mojej nie wypomniałem nic (chyba, nie pamietm) Listy miłosne czasem jej pisze, na walentynki dostala z 20kartek;] (2 lata zwiazku). Ale niestety, u mnie z kasa srednio i nie jestem przystojny. Bywa ze facet się o was stara 2lata, ale neistety waszemu ojcu się nie podoba że NIE ma majątku (w moim przypadku kilku hektarow sadu). Szczęściem mojej obecnej miłości to jakośnei przeszkadza. Może dlatego że też nie ma ;p
Gdzie wy szukacie facetów? (jak w chlewie pełnym bydła to się nie dziwie) Ja znam kilku którym bym mógł dać siostre mlodszą na wieczór. Może nie jestem jakiś zajebisty ale do fajnego duzo mi chyba nie brakuje.
Jeśli zaś misia nie jesteś pewna nowo poznałego faceta proponuje uderzyć go z liścia w twarz. Z zaskoczenia bez powodu nie przy ludziach. Jesli odda to się nie nadaje na partnera, bo agresywny, jak nie odda to się nie nadaje bo pipa.
Jesli się usmiechnie to dajcie mu szanse, niech zaskoczy
12 2010-07-27 17:40:17 Ostatnio edytowany przez Adescamento (2010-07-27 18:10:32)
Teoretycznie każde miejsce jest dobre. Siłownia jeśli gustujesz w facetach bez owłosienia, za to z silnym karkiem z wiszącym łańcuchem na tymże karku <żart> Kurs tańca jeśli gustujesz w zajętych, no chyba że chodzi za Tobą szczęście. Wówczas spotkasz dwóch, może trzech wolnych, z którymi pod koniec i tak będziesz rozmawiać o tanecznych potknięciach
Dyskoteka jeśli lubisz to co większość ciągnących tam mężczyzn <żart> Podróż pociągiem, pub, kawiarnia. Również chciałabym pstryknąć palcem, i mieć. Ale tak niestety się nie da. Zaczep byle kogo. Poświęć trochę czasu i stwórz własny ideał ![]()
Jeśli zaś misia nie jesteś pewna nowo poznałego faceta proponuje uderzyć go z liścia w twarz. Z zaskoczenia bez powodu nie przy ludziach. Jesli odda to się nie nadaje na partnera, bo agresywny, jak nie odda to się nie nadaje bo pipa.
Jesli się usmiechnie to dajcie mu szanse, niech zaskoczy
Niestety ja bywalam tylko zaskoczona z niezbyt milych powodow... I z tego co czytam tu na tym forum to jest to wsrod kobiet powszechne...
Tez tak twierdzilam jakis czas , ale stwierdzilam ze normalni musza byc, ale trzeba poznawac, porownywac, chociaz rece opadaja czasem i nauczylam sie nie robic sobie nadziei, po prostu daje szanse bo nie zaszkodzi i nie zniechecaj sie, az tak. Facetow ciezko jest zrozumiec i to bardzo, ale jak nie zaryzykujesz i nie zobaczysz, nie przekonasz sie. Powodzenia i pozdrawiam
Facetow ciezko jest zrozumiec i to bardzo,
Bzdura, czasem chcemy loda, czasem zamoczyc. Dopiero po pewnym czasie bedac w zwiazku przestajemy myslec siusiakiem. Starajac sie dla kobiety wiemy ze i ona sie stara dla nas.
Rozbawił mnie post Adescamento:) dzięki:)
To nie jest tak, że jak kogoś poznaję to od razu zakładam, że jest dupkiem. Właśnie nie! Staram się w każdym znaleźć jakiś pozytyw, choćby jeden. I poznaję ludzi w różnych miejscach. Są przeróżni. Przykro jest tylko z tego powodu, że potrafią ( nie wszyscy) potraktować bez szacunku. Może mamy takie czasy, może jeszcze nie trafiłam na takiego, który przy bliższym poznaniu by nie stracił.
Jaqubek pytasz gdzie my szukamy facetów? A może powiedz gdzie szukać?:)
Ktoś pytał ile mam lat: 21.
17 2010-07-27 19:33:33 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-07-27 19:34:02)
Nie zrażaj się pierwszymi lepszymi. Tak jak w przypadku chłopaków można trafić na chama i prostaka tak w przypadku dziewczyn można trafić na prostaczki. Recepty nie ma. Jedno tylko proponuję: nie oceniać wiosny po jaskółkach
Zaręczam, że istnieją inteligentni faceci z fantazją szanujący kobiety jeśli tylko one szanują mężczyzn. To naprawdę działa w obie strony. Ale, że nas - facetów na TYM forum jest mniejszość to czasem ciężko jest się nam przebić z naszymi poradami
Pozdrawiam.
Dopiero po pewnym czasie bedac w zwiazku przestajemy myslec siusiakiem.
Tyle ze większość z nas na tym forum trafiła na takich, co to siusiakiem zaczęli myśleć po paru latach związku / małżeństwa.
I właśnie takich NIE szukamy.
jaqubek napisał/a:Dopiero po pewnym czasie bedac w zwiazku przestajemy myslec siusiakiem.
Tyle ze większość z nas na tym forum trafiła na takich, co to siusiakiem zaczęli myśleć po paru latach związku / małżeństwa.
I właśnie takich NIE szukamy.
Oni chyba po prostu nigdy nie przestali myslec dolnymi partiami - tylko my sie oszukiwalysmy, albo im po prostu sie "znudzilysmy" ![]()
Chyba zostane lesbijka ![]()
To ja się zgłaszam na ochotniczkę ![]()
Muszą być gdzieś ci faceci, którzy są rewelacyjni. Tylko może my nie wiemy gdzie szukać albo nie potrafimy ich dostrzec pośród wielu mężczyzn. Dlatego myślę, że wiele dziewczyn poprze mój apel: Fajni faceci odezwijcie się!!!:)
Muszą być gdzieś ci faceci, którzy są rewelacyjni. Tylko może my nie wiemy gdzie szukać albo nie potrafimy ich dostrzec pośród wielu mężczyzn. Dlatego myślę, że wiele dziewczyn poprze mój apel: Fajni faceci odezwijcie się!!!:)
I zapadla ciszaaaaaaa... ![]()
Podobno ci fajni to tacy co nam sie wydaja nudni.
lecz my szukamy lobuzow... tacy sa ujmujacy
Podobno ci fajni to tacy co nam sie wydaja nudni.
lecz my szukamy lobuzow... tacy sa ujmujacy
Modle sie zeby mi przeszlo to skrzywienie...
Nie chce sie obudzic pewnego dnia bedac znowu w podobnej sytuacji co ponad pol roku temu...
A co do fajnych - to czy facet musi byc nudny jak flaki z olejem zeby byc w porzadku w zwiazku???
Bo jesli tak to nie widze dla siebie nadzieji...
Zazdrosc napisał/a:Podobno ci fajni to tacy co nam sie wydaja nudni.
lecz my szukamy lobuzow... tacy sa ujmujacyModle sie zeby mi przeszlo to skrzywienie...
Nie chce sie obudzic pewnego dnia bedac znowu w podobnej sytuacji co ponad pol roku temu...
A co do fajnych - to czy facet musi byc nudny jak flaki z olejem zeby byc w porzadku w zwiazku???
Bo jesli tak to nie widze dla siebie nadzieji...
Mysle ze to nie problem w tym ze On jest nudny, tylko problem w tym ze On nam wydaje sie nudny.
To my jestesmy skrzywione wiec Ci normalni wydaja nam sie nudni.... Tak wybieramy.
Mysle ze to nie problem w tym ze On jest nudny, tylko problem w tym ze On nam wydaje sie nudny.
To my jestesmy skrzywione wiec Ci normalni wydaja nam sie nudni.... Tak wybieramy.
Zdaje sobie sprawe z tego ze musze nad soba pracowac. Wiem ze zle wybralam bo pozwolilam sobie na zwiazek z mezczyzna, ktory nie wrozyl od poczatku nic dobrego...
Ale przeciez nie da sie powiedziec sobie:"Ten mezczyzna jest porzadny, zaradny, lojalny i traktuje mnie ok wiec z nim bede"
Nie zmusze sie do milosci ani nie przemowie sobie do rozsadku; nie sprawie ze drgnie mi przy nim serce...
Dopóki jakiś dupek nas nie zrani, faceci wydają się całkiem do rzeczy. Pełne wiary i nadziei, nie zrażone i ufne. Patrzymy na Nich pobłażliwym wzrokiem i czujemy, a wręcz stajemy się pewne tego, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Pewnego dnia nasz ten wspaniały mężczyzna, traci pamięć. Nie pamięta, co to lojalność, miłosne uniesienia, szczerość, co znaczy sprawiać bliskiej osobie radość. Czar pryska i wtedy wydaje nam się, że nie ma tych fajnych..., bo przecież tamten też wydawał się fajny:(:(:( Szczęściary te, które stosunkowo wcześnie dobrze trafiły.
Dla każdej kobiety pojęcie "fajny facet" oznacza co innego
. Ja zgadzam się z Misią, też dostrzegam męskie chamstwo i prostactwo. Mieszkam w wieżowcu, w pobliżu mamy sklep i codziennie przesiadują pod nim młodzi mężczyźni popijający piwko, rzucający mięsem i kapslami od bronka, a konflikty rozwiązujący pięściami. Nie mój typ
. Mam wspaniałego faceta, inteligentnego i z klasą. Zanim zostaliśmy parą również uważałam, że fajni faceci wylecieli na Marsa. A zatem nie ma co się martwić na zapas, tylko obserwować ludzi, nawiązywać znajomości i nie poddawać się
. Każdy gdzieś tam ma kogoś w swoim typie
.
Dopóki jakiś dupek nas nie zrani, faceci wydają się całkiem do rzeczy. Pełne wiary i nadziei, nie zrażone i ufne. Patrzymy na Nich pobłażliwym wzrokiem i czujemy, a wręcz stajemy się pewne tego, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Pewnego dnia nasz ten wspaniały mężczyzna, traci pamięć. Nie pamięta, co to lojalność, miłosne uniesienia, szczerość, co znaczy sprawiać bliskiej osobie radość. Czar pryska i wtedy wydaje nam się, że nie ma tych fajnych..., bo przecież tamten też wydawał się fajny:(:(:(
No wlasnie... To ta utrata zludzen boli najbardziej...
Witam.
Zarejestrowałem się specjalnie aby napisać coś w tym wątku bo czytam i czasami nie wierzę co czytam.
Cóż aby było krótko - Fajni faceci są albo żonaci albo zostali zdradzeni przez żony.Ci pierwsi mają fajne babki i są szczęśliwi a ci drudzy zdradzeni stają się cynicznymi podrywaczami bo miłość nie ma sensu.
Witam.
Zarejestrowałem się specjalnie aby napisać coś w tym wątku bo czytam i czasami nie wierzę co czytam.
Cóż aby było krótko - Fajni faceci są albo żonaci albo zostali zdradzeni przez żony.Ci pierwsi mają fajne babki i są szczęśliwi a ci drudzy zdradzeni stają się cynicznymi podrywaczami bo miłość nie ma sensu.
Czyli mam rozumieć... jak chce poznać fajnego faceta to musze odbić - fajnej babce i zniszczyć ich szczęście.. albo być raniona przez podrywacza yhy..
W takim razie drogie koleżanki czekają nas ciężkie czasy..
Zazdrosc napisał/a:Mysle ze to nie problem w tym ze On jest nudny, tylko problem w tym ze On nam wydaje sie nudny.
To my jestesmy skrzywione wiec Ci normalni wydaja nam sie nudni.... Tak wybieramy.Zdaje sobie sprawe z tego ze musze nad soba pracowac. Wiem ze zle wybralam bo pozwolilam sobie na zwiazek z mezczyzna, ktory nie wrozyl od poczatku nic dobrego...
Ale przeciez nie da sie powiedziec sobie:"Ten mezczyzna jest porzadny, zaradny, lojalny i traktuje mnie ok wiec z nim bede"
Nie zmusze sie do milosci ani nie przemowie sobie do rozsadku; nie sprawie ze drgnie mi przy nim serce...
Wow! i tu jest sedno sprawy... co ja mam "pod sufitem", ze porzadny lojalny i dobry facet mnie nie rusza?
musze czekac na drania, zeby polecialy iskry?
33 2010-08-18 07:50:29 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-08-18 08:08:07)
Wow! i tu jest sedno sprawy... co ja mam "pod sufitem", ze porzadny lojalny i dobry facet mnie nie rusza?
musze czekac na drania, zeby polecialy iskry?
I tu jest sedno . Jeśli czujecie się kochane , facet się stara, jest wierny,przyzwoicie zarabia ,dba o dom rodzinę i ufa wam, z jakiegoś powodu zdradzacie go z pierwszą napotkaną łajzą często gęsto taką , która zdradza inną kobietę.Potem mówicie "nie wiem co się stalo... to byla chemia " i inne bzdury.Facet może mieć "chemię" z każdą napotkaną kobietą ale jeżeli kocha to tego nie szuka.
Więc wychodzi na to że powinnyście czuć się zagrożone porzuceniem, nie wolno wam ufać a już absolutnie nie wolno dać wam dowodów że jesteście kochane.....bo będzie po związku Zycie.
Więc moje Panie nie obwiniajcie o wszystko facetów ponieważ jeżeli dochodzi do rozpadu związku z powodu zdrady jesteście tak samo winne
jak mężczyźni a kłamać oszukiwać potraficie nie mniej /a nawet bardziej/ perfidnie bo przecież z kimś te kobiety są zdradzane.
Zazwyczaj są to inne żony ,najlepsze przyjaciółki żon,sąsiadki itp.
Więc ja zapytam -A gzie się podziały wspaniałe kobiety?
Punkt 10 regulaminu mówi, że gdy chcemy coś dopisać to używamy opcji "edytuj" a nie piszemy posta pod postem. Moderatorka Agatka
dobra a ja sobie to wszystko przemyślałam:) może warto znaleźć po prostu złoty środek?
facetom się nawet już nie chce chcieć i to jest przykre... lepiej jak się położymy na tacy gotowe do spożycia... a jak termin przydatności się skończy albo smak przestanie odpowiadać to same się do kosza wyrzucimy:D
tak sobie myślę.. rozumiem źli chłopcy są ujmujący... ale czy my serio takich szukamy? czy bardziej interesują nas faceci, którzy mają coś do powiedzenia, pewni siebie, ambitni, waleczni i pełni pasji (również pasji i namiętności w stosunku do nas)? i tutaj jest pies pogrzebany.. codziennie spotykamy ciepłe kluchy, które są obrzydliwie nudne i przewidywalne, w których nie ma życia, którym się nic nie chce, którzy chodzą tylko i narzekają jakie to kobiety sa wybredne i że na nich żadna i tak nie spojrzy.. NIE spojrzy bo są bezpłciowi, kiszą się w tym własnym sosie:/
i dlatego popadamy ze skrajności w skrajność.. albo CIEPŁA KLUCHA ALBO ZŁY CHŁOPIEC? ja sie pytam dlaczego? JA CHCĘ FAJNEGO CHŁOPAKA KTÓRY MI ZAOFERUJE TROCHĘ STABILNOŚCI I TROCHĘ SZALEŃSTWA, DUŻO ZAINTERESOWANIA I NAMIĘTNOŚCI!!!!!! czy to jest rzeczywiście takie trudne?
nektore z was to sie na feministki jedynie nadają..... rzucają ogolnikami , ze faceci to dupki itd...uwaga na podstawie obserwacji w kręgu mojej dosc licznej grupy znajomych , subiektywnie stwierdzam(chodz to nie tlyko moje zdanie, rowniez niektore kobiety sie z tym zgadzaja), ze w czasach obecnych coraz wiecej kobiet, robi sie jak by to okreslic chamskich niewiernych i jedynie wymagajacych nie angazujac sie zarazem..... a jak tam ktoras z was na 1 str napisala, ze skoro ejst brzydki to niech chociaz ma kase to naprawde jest zachowanie dziwki..... sory za mocne slowo ale tak jest
pozdrawiam te normalne
36 2010-08-18 12:43:42 Ostatnio edytowany przez Szczypta_cukru (2010-08-18 12:48:58)
to ja tak napisałam i nie życzę sobie żebyś mnie obrażał bo ja nie używam w stosunku do Ciebie takich słow:/
to jest zachowanie kobiety, która wie jakie sa realia...i wie też jakie są podstawowe mechanizmy.. łączymy się w pary aby mieć dzieci, aby mieć dzieci trzeba mieć poczucie bezpieczeństwa, jeśli nie jesteście nam w stanie zapewnić chociażby emocjonalnego to niech będzie finansowe.. nazwij to materializmem, potrzebą poczucia bezpieczeństwa, statusem itp
ponawiam pytanie.. mamy was kochać za to ze jesteście? za to, że łaskawie na nas spojrzycie? czy za to co macie nam do zaoferowania? pod postacią wielu rzeczy? nie jestem feministką.. chętnie zrobię swojemu facetowi obiad, czy odkurzę mieszkanie...i żeby była jasność nie nadaję się też na kurę domową, mam dobry zawód (inżynier) a co za tym idzie szanse na rozwój... i powtórzę już po raz setny... BEZINTERESOWNIE I MIMO WSZYSTKO KOCHA SIĘ TYLKO SWOJE DZIECI!!!
pozdrawiam stąpających twardo po ziemi
ps. o dziwo moi koledzy zgadzają się z tą teorią, co lepsza sami ją wysnuli bo wiedzą, że rodzina to nie jest tylko płodzenie dzieci.. i że każda z nas oczekuje własnie poczucia bezpieczeństwa w związku czy małżeństwie.. faceci, którzy się strasznie burzą jak słyszą, ze powinien mieć pieniądze na utrzymanie rodziny są dla mnie nieudacznikami i nie chodzi mi tutaj o skrajne sytuacje (utrata pracy, chwilowy kryzys) bo w tym miejscu powinna wkroczyc miłośc i wzajemne wsparcie.. ale o całokształt
po 1 nie napisalem , ze nią jests, tylko , ze tak sie zachowuje owa kobieta.... milosc interesowna- mozna rowniez tak to nazwac....nie kochasz za to jakim jest tylko za to co ma....dla mnie prawde mowiac jest to chore
Więc zakladajac , ze moj kolega wiaze sie z dziewczyną malo atrakcyjna ma pelne prawo wymagac od niej bogactwa materialnego tak?wkoncu ejst rownouprawnienie....
a slyszalas o cyzms takim jak wartosci wewnetrzne?? nie szata zdobi czlowieka...
Nie jestem jak to ty okreslilas nieudacznikiem(wiem to bylo ogolnikowe nie skierowane do mnie) sam z bardzo dobrym skutkiem studiuje na keirunku ktory jest abrdzo perspektywiczny i daje mi mozliwosc uzyskania tytulu inzyniera- tak w ramach wyjasnien zeby nie bylo , ze jestem uprzedzony bo moge nalezec do owej grupy w mniemaniu innych
Chyba wiem co Szczypta miała na myśli, tylko być może sformułowała to w zbyt ostrych słowach.
Mi też robi się słabo, kiedy widzę facetów w moim wieku, kończących studia po to tylko żeby je skończyć, ale bez przekonania. Siedzi sobie taki na garnuszku mamusi i tatusia, większych planów na życie nie ma, zainteresowań też nie bardzo.
I jak tu mogą ręce nie opaść?
Dla mnie facet nie musi mieć "bogactwa". Wystarczy żeby był ogarnięty w życiu, i wiedział czego tak naprawdę chce.
Fałka : ty masz zupelnie inne podejscie.... dla ciebie wazne jest zeby facet nie bl"mamisynkiem"zeby nie bal sie zalozyc wlasnej rodziny....przeciez z rodzicami chyba nikt by nie chcial cale zycie mieszkac...akzdy keidys powinien wypasc z tego gniazdka....zderzyc sie z rzeczywistoscią....ale ty nie piszesz , ze powinno sie wybierac nie sercem a rozumem jak kolezanka wyzej ...dla mnie to jest niezrozumiale
Serce sercem, ale wiesz, kiedyś mój ojciec powiedział mi, że nie ma nic gorszego niż dziewczyna beznadziejnie zakochana w facecie, który nie jest tego wart. Że myśli sobie taka, że naprawi delikwenta - przy niej stanie się odpowiedzialny, zacznie pomagać w domu, przestanie tyle pić i imprezować, znajdzie porządną pracę itp. I że sporo jego koleżanek z czasów liceum czy studiów zmarnowało sobie w ten sposób życie, bo oni się nie zmieniali.
W imię czego? Miłości? Kierowania się sercem?
chyba nie zrozumiałeś tego co napisałam albo czytasz tylko to co chcesz.. ja pisałam o ogólnopojętym bezpieczeństwie.. owszem szczególny nacisk położyłam na finanse bo to dla was facetów zawsze było sola w oku.. ale jest tez cos takiego jak bezpieczeństwo emocjonalne
mówię nie jestem feministką..a co za tym idzie nie jestem za równouprawnieniem... rozumiem nawet, że część obowiązków związanych z "domowym ogniskiem" będzie spoczywać na mnie.. wszystko oczywiście odpowiednio wypośrodkowane bo nie zamierzam być kurą domową, zamierzam rozwijać się zawodowo i uważam, że przy odpowiednim nastawieniu obu stron da się to wyważyć
nie oczekuję od faceta bycia milionerem... i opływania luksusem.. nigdy tego nie powiedziałam.. natomiast oczekuję, że będąc np w ciąży albo po porodzie.. zapewni mi należytą opiekę i poczucie bezpieczeństwa także finansowego
powtórzę po raz 101.. facetów się kocha INTERESOWNIE można mimo wszystko ale zawsze będzie to wybór z jakiegoś powodu.. oby te powody były rozsądne.. nie wierzę w romantyczną nieszczęśliwa miłość
chyba nie zrozumiałeś tego co napisałam albo czytasz tylko to co chcesz.. ja pisałam o ogólnopojętym bezpieczeństwie.. owszem szczególny nacisk położyłam na finanse bo to dla was facetów zawsze było sola w oku.. ale jest tez cos takiego jak bezpieczeństwo emocjonalne
mówię nie jestem feministką..a co za tym idzie nie jestem za równouprawnieniem... rozumiem nawet, że część obowiązków związanych z "domowym ogniskiem" będzie spoczywać na mnie.. wszystko oczywiście odpowiednio wypośrodkowane bo nie zamierzam być kurą domową, zamierzam rozwijać się zawodowo i uważam, że przy odpowiednim nastawieniu obu stron da się to wyważyć
nie oczekuję od faceta bycia milionerem... i opływania luksusem.. nigdy tego nie powiedziałam.. natomiast oczekuję, że będąc np w ciąży albo po porodzie.. zapewni mi należytą opiekę i poczucie bezpieczeństwa także finansowego
powtórzę po raz 101.. facetów się kocha INTERESOWNIE można mimo wszystko ale zawsze będzie to wybór z jakiegoś powodu.. oby te powody były rozsądne.. nie wierzę w romantyczną nieszczęśliwa miłość
Podpisuje sie pod tym co napisalas Szczypta obiema rekami, nogami i czym tam jeszcze mam mozliwosc.
Kobiety po prostu chca poczucia bezpieczenstwa, chca czuc ze ktos sie nimi zaopiekuje gdy beda kompletnie bezradne i bezbronne (jak np. w ciazy czy z malutkim dzieckiem).
I nie jest to wydaje mi sie cos strasznego... Przeciez kazdy dajac w zwiazku tez chce otrzymac cos w zamian - zwiazek to handel wymienny w pewnym sensie.
Nie mozna wciaz dawac i dawac nie oczekujac ze druga strona jakos sie nam odwdzieczy.
W milosci chcemy nie tylko dawac ale i otrzymywac.
Nie jestesmy altruistkami. Jestesmy po prostu ludzmi...
ok wiec facet ma wam dawac bezpieczenstwo, a co waszym(twoim - bo z toba prowadze ten dialog) zdaniem dajesz w zwiazek??
co dasz facetowi??chodiz mi oczywiscie o swere emocjonalną , bo napewno serca calego nie dasz.....
44 2010-08-18 20:27:59 Ostatnio edytowany przez Szczypta_cukru (2010-08-18 20:31:47)
oddam mu całe serce nawet jesli będzie na to ZASŁUGIWAŁ (czytaj wyżej)...
a jadąc ogólnikowo... na to pytanie powinien odpowiedzieć mężczyzna ... wy wiecie chyba najlepiej czego oczekujecie od kobiety... nie mi na ten temat się wypowiadać.. mogłabym ale będzie to fałszywy obraz
poza tym myślę, że najważniejszą rzeczą jaką może dać facetowi kobieta to potomek:D
wszyscy fajni faceci zazwyczaj są już zajęci. Albo po prostu, szukamy księcia z bajki ... a czasem podobno wystarczy rozejrzeć się dookoła... nie wiem nie sprawdzałam ![]()
ok wiec facet ma wam dawac bezpieczenstwo, a co waszym(twoim - bo z toba prowadze ten dialog) zdaniem dajesz w zwiazek??
co dasz facetowi??chodiz mi oczywiscie o swere emocjonalną , bo napewno serca calego nie dasz.....
I tu sie mylisz...
Wlasnie dalam cala siebie, wspieralam, gdy nie mial pracy, znalazlam mu nastepna, zajmowalam sie domem i ciagle najwazniejszy byl on i jego samopoczucie, jego sprawy, stres itp...
I co?
Dostalam kosmicznego kopa w 4 litery, gdy tyralam w dwoch pracach zeby wygrzebac nas z dolka finansowego - w tym czasie on, jako ze mial duzo wolnego czasu - pierd**** sie z inna, w d*** majac mnie i moje uczucia a przede wszystkim nasz zwiazek.
I tyle.
Nie warto za duzo dawac, bo druga strona wczesniej czy pozniej uzna to za pewnik i przyzwyczai sie do ciaglego poswiecenia z naszej strony...
Trzeba byc troche samolubem, niestety...
nel ty trafilas poprostu na dupka. stad nie masz obecnie obiektywnej opini
szczypta cukru - ty poprostu nie wierzysz w bezinteresowna milosc, traktujesz to w pewnym sensie jak biznes...., ja tego nie rozumie
ale kazdy jest innym czlowiekiem... i masz prawo zyc jak tylko chcesz
48 2010-08-18 21:21:08 Ostatnio edytowany przez falka (2010-08-18 21:22:15)
Bo wiesz, bezinteresowna miłość to jest coś bardzo kruchego... I trzeba mieć niesamowite szczęście żeby trafić na kogoś kto na to zasługuje i nie zdepcze jej ot tak.
Nell kochała kiedyś bezinteresownie, a jej facet nie potrafił tego docenić. Dziwisz się jej że nie potrafi teraz odbudować tej bezinteresowności?
O ile dobrze pamiętam z jakiegoś innego związku to Szczypta też została zraniona. Dziwisz się jej że coś ją blokuje przed kolejnym pójściem za głosem serca?
Mnie pewien mężczyzna kiedyś, dawno temu potraktował jak dz.... Dziwisz się mi że mimo iż minęło kilka lat a ja jestem teraz szczęśliwa z najcudowniejszym człowiekiem na ziemi to ciągle nie potrafię pozbyć się do końca dystansu?
Dlaczego nie potrafisz zrozumieć, że kiedy kobieta raz została skrzywdzona to często zrobi wszystko, by to się nie powtórzyło?
ps. żeby tak do końca odejść od tematu - fajni faceci są, czasem sprzedają gazety albo siedzą w pierwszym rzędzie na wykładzie. trzeba ich tylko odkryć ![]()
Są cudowni faceci..ja takiego mam- poznałam go w momencie, w którym wątpiłam w ich istnienie (ciągle spotykałam gnojków, którzy przedmiotowo traktowali kobiety lub egoistów uważających, że są tak wspaniali, że wszytko im się należy). Już nawet nie szukałam, wolałam być sama...I poznałam go w momencie gdy wyprowadzałam się z mojego miasta ( na studia) Zaczął nam się 7 rok życia razem, w tym 5 lat na odległość i dalej twierdzę, że kocham go coraz bardziej... A zdobył mnie tym, że wreszcie jakiś facet był przy mnie sobą- nie sprzedawał mi tanich tekstów, nie udawał kogoś kimś nie jest, nie przechwalał się- po prostu zaprzyjaźnił się ze mną.
nie traktuję tego jak biznes ale jako transakcję wiązaną... jestem człowiekiem nauki i już nie wierze w "tragiczną bezinteresowną miłość"... życie mnie tego nauczyło... a ja z każdego doświadczenia wyciągam wnioski
kiedyś wydawało mi się, że nie ma znaczenia status (ogólnopojety) teraz wiem, że to też nie jest prawda i takie związki gdzie mamy do czynienia ze "współczesnym melanżem" są z reguły nieszczęśliwe.. oczywiście są jednostki, którym się udaje...
to, że twardo stąpam po ziemi i jestem liberalna nie wyklucza faktu, że jeśli ktoś da mi kiedyś to czego od niego potrzebuję to pokocham go miłością prawdziwą... bo wiem, że miłość istnieje tylko postrzegam ją nieco inaczej niż reszta... już nie jestem bujającą w obłokach idealistką ( za to mogę tylko podziękować życiu i facetom którzy stanęli na mojej drodze)
wiec w tym momencie ublizasz mi, i mysle , ze innym osobą z przekonaniem , ze istnieje prawdziwa milosc, dla ktorej nie wazny jest owa pozycja spoleczna czy status materialny, wlasnie dlatego na poczatku gdy poznaje dziewczyne zawsze przyjezdzam autobusem twierdzac , ze samochodu nie mam.....chce zeby kochala mnie za to jakim jestem a nie za to co mam
gdy poznaje dziewczyne zawsze przyjezdzam autobusem twierdzac , ze samochodu nie mam.....chce zeby kochala mnie za to jakim jestem a nie za to co mam
I potem kiedy znajomość się rozwija pozytywnie mówisz "wiesz skarbie, tak naprawdę to mam samochód tylko nie chciałem ci mówić o nim od początku bo bałem się że jesteś blacharą/materialistką"?
jak mogę Tobie ubliżać skoro każde zdanie dotyczyło mojej osoby?... nic nie było tu o Tobie tylko o moim podejściu do sprawy
to tak samo jakbym ja napisała "ubliżasz mi bo wierzysz w prawdziwą bezinteresowną miłość"... przecież to jest bez sensu.. ja nikogo nie zmuszam żeby podzielał moje zdanie czy podpisywał się pod tym co mówię.. zwyczajnie wyrażam swoją opinię!
Romku, ja jednak podobnie jak koleżanki myślę, że status społeczny ma znaczenie i partnerzy powinni być na podobnym poziomie jeśli chodzi o pieniądze i wykształcenie. W innym razie zaczną tworzyć się liczne problemy w związku właśnie z powodu różnic. Ogólnie utarte jest stwierdzenie, że przeciwieństwa się przyciągają ale wydaje mi się, że odnosi się to tylko do praw fizyki a w związkach takie przyciąganie prędzej czy później zgaśnie...
chodizlo mi o zdanie , ze ejstes osoba uczona i stad nie wierzysz w owa milosc
Nie mowie , ze to nie jest istotne czym jezdze , i tak najbardziej lubie na rowerze;)a samochodem ruszam sie gdy musze
Gdyby to doszło do mnie, że facet z którym się spotykam ukrywał coś - czułabym się oszukana.
A Szczypta nie powiedziała że jest uczona, tylko że ma umysł ścisły.
nie napisałam, że jestem osoba uczoną... tylko człowiekiem nauki... jakby Ci to wytłumaczyć: masz np romantyzm i pozytywizm... ja jestem z epoki pozytywizmu Ty romantyzmu.. a jak wiesz poglądy w tych dwóch epokach były skrajnie różne
mam nadzieję, że ten przykład zobrazował co miałam na myśli.. po prostu reprezentujemy skrajnie różne obozy
Ty wiarę w prawdziwą miłość i jej niesamowite znaczenie dla funkcjonowania człowieka
Ja wiarę w status społeczny, bezpieczeństwo i statystyki (podparte własnym doświadczeniem)
a czy ja cos ukrywalem?? nie jesli by spytala czy mam samochod odpowiedzial bym , ze mam.....a napewno nie powiedzialbym jaki, czy to powinno miec znaczenie w zakochiwaniu sie??ten samochod i tak nie jest za moje pieniadze.....i rzadko nim jezdze.....napewno sie chwalil nie bede ....bo sam do niego nie doszedlem, moja partnerka to zrozmiala....
z epoki romantyzmu napewno wyrwany nie jestem, nie twierdze bowiem , ze lepiej umrzec niz zyjac w nieszczesliwej milosci, do postawy verterycznej naprawde mi daleko
60 2010-08-18 23:34:16 Ostatnio edytowany przez Szczypta_cukru (2010-08-18 23:37:30)
falka dobrze mnie zrozumiałaś:P
romek tak pół żartem pół serio.. nie chwalisz się? słyszałam opinię, że ponoć auta są przedłużeniem.......:D
ps ja to napisałam tylko dla przykładu.. żebyś zrozumiał co miałam na myśli
A tak swoją drogą - co złego jest w traktowaniu związku jako swoistego kontraktu, wymiany? Moim zdaniem przy założeniu że jasno mówi się drugiej stronie czego się oczekuje od takiej znajomości to wszystko jest ok.
Przez wieki małżeństwa były aranżowane (często pod kątem statusu społecznego/materialnego) i nikt się nie oglądał na miłość.
Poza tym mam wrażenie że wyolbrzymiamy.
62 2010-08-18 23:40:34 Ostatnio edytowany przez romek365 (2010-08-18 23:42:50)
nie napewno nie, a czym?tym , ze rodzice mi go kupili?? moglbym chwalic sie czyms na co naprawde sam ciezko zapracowalem, nie jestem zelusiem (uzywam;p) ktory lansuje sie na lewo i prawo furą ktora kupili mu rodzice, smaochod jest moj poniewaz tata pracuje za granica a ktos panie odemnie z domu musi wozic:) ja wole rowero:)
napewno samochodu nie nazywam swoja niunia;)
ale coz zyjemy w czasach jakich zyjemy....gdzie liczy sie lanserstwo i pelno tych typow
falka " wiec co bylabys zadowolona , gdybys miala osobe ktora kochasz, a mialabys poslubic inna??bo jest podobnego statusu do twojego
Bosz z tym samochodem to był żart ![]()
Nie mówiłam tam o sytuacjach, kiedy ktoś jest zmuszany do małżeństwa wbrew jego uczuciom. Mówiłam o takim układzie, kiedy dwoje osób decyduje się na związek z rozsądku, z sympatii, z myślą że nie ma co czekać na wielkie uczucie.
falka o samochod to nie do ciebie;pkolezanka tam spytala czy sobie samochodem nie przedluzam...:)
Wiem, ja właśnie w temacie tego przedłużania ![]()