Witam.
Jestem zaręczona z facetem którego naprewdę kocham. Nie wiem czemu ale mam brak popędu sexualnego. Nie chce mi się kochać. Uciekam od tego jak tylko mogę ale wiem ze dla mojego faceta to "tragedia" ile to może on wytrzymac sex raz w miesiącu to nie normalne. Wiem że jemu brakuje sexu a ja niepotrafie nabyć checi. Nie wiem co mam robić kocham go i nie chce zeby się tak męczył.
Proszę o radę.
Zbyt ogolnie piszesz, pytanie jak bylo z innymi mezczyznami. Czy przy innych czulas pociag? czy w ogole kiedykolwiek czulas ochote na seks?
albo jeszcze inaczej, czy kiedykolwiek seks sprawial ci przyjemnosc i mialas orgazm w trakcie?
Bo ten brak ochoty to nie wzial sie sam z siebie, tylko musi z czegos wyplywac. Jak bedzie wiadomo z czego to bedzie mozna wtedy myslec nad terapia.
Paula, a stosujesz tabletki antykoncepcyjne? To chyba najpopularniejszy libidouśmiercacz...
Tak czuje pociąg ale raz na miesiąc on jest wspaniały czuły delikatny. Podnieca mnie jak jest we mnie ale wiem że mam blokade nie potrafie jej opisać. Dobrze mi jest ale ciągle myśle żeby już skończył zagaduje go podczas sexu zeby szybciej nie wiem czemu choć mi jest cudownie. A co do orgazmu tak mam ale gdy ja mam chęć tylko i wyłącznie a to się zdaża raz na miesiąć nawet nieraz i raz na 2 miesiace. Nie wiem co mam robić. Nie mogę patrzeć jak się męczy.
Co do tabletek antykoncepcyjnych nie nie uzywam, nawet nie stosujemy prezerwatyw.
Idź do seksuologa, i to szybciutko... On Ci pomoże znaleźć i usunąć przyczynę Twoich oporów.
A może to w nim tkwi przyczyna? Może po prostu nie umie Cię zadowolić? Miałaś innych partnerów seksualnych? Zawsze nie miałaś ochoty na seks?
Może spróbuj się wprawić w nastrój? Jakaś kolacja z winkiem przy świecach, nastrojowa muzyka, seksowna bielizna...
A może się krępujesz swojego ciała? Powiem Ci, że ja ogólnie bardzo lubię seks, ale kiedy czuję się źle ze swoim ciałem (np. jak przytyję), to momentalnie ochota mija.
Przyczyn może być bardzo wiele. Możesz oczywiście udać się do specjalisty, ale może najpierw porozmawiaj ze swoim partnerem o tym problemie (no chyba, że już rozmawialiście).
Witam.
Jestem zaręczona z facetem którego naprewdę kocham. Nie wiem czemu ale mam brak popędu sexualnego. Nie chce mi się kochać. Uciekam od tego jak tylko mogę ale wiem ze dla mojego faceta to "tragedia" ile to może on wytrzymac sex raz w miesiącu to nie normalne. Wiem że jemu brakuje sexu a ja niepotrafie nabyć checi. Nie wiem co mam robić kocham go i nie chce zeby się tak męczył.
Proszę o radę.
mam coś podobnego, M. jest moim pierwszym fecetem łózkowym hehe sypiamy od jakiegoś roku a ja niemogę osiągnąć orgazmu mimo że M. ma niezły sprzęt
nie wiem czemu tak jest mój popęd się zmniejsza, coraż rzadziej odczuwam ochotę na seks... czasem nawet sie zmuszam... apropo tabletek anty, czy mogą one być tego głównym powodem???????????? czy to ze mną jest coś nie tak, potrafię zaspokoić się sama babskimi metodami, wiec czemu jemu sie nie udaje... mam dośc udawania...
Posty przeniesione:
Witam serdecznie
Problem stary jak świat - ja mam stale ochotę, a moja partnerka praktycznie wogóle. Jak sobie z tym problemem poradzić? Próbowałem wielu metod - od masturbacji do różnej maści prób rozpalenia mojej partnerki na nowo (parę lat temu tego problemu nie było). Bezskutecznie. Uprawiamy seks raptem raz na kilka tygodni, a mój organizm domaga się seksu jak nie codziennie to przynajmniej kilka razy w tygodniu. Ta sytuacja już mnie męczy. Jak sobie z tym poradzić? Jak pohamować swoje żądze, aby nie starać się inicjować seksu przy każdym spotkaniu?
Jack nie wiem czy jest możliwe zminimalizowanie popędu tym bardziej ze 3-4 razy w tyg. to jest normalna, zdrowa częstotliwość.
Warto by się zastanowić dlaczego jej popęd spadł i nad tym pracować.
Jak pohamować żądzę- wydaje mi się ze jedynym sposobem będzie- masturbacja przed randką.
Rozmawiałem z nią (a raczej próbowałem) - ona zawzięcie twierdzi, że nie widzi problemu, a sprawa z czasem sama się rozwiąże.
Dla mnie to błędne koło jest. Fakt, że rzadko się kochamy sprawia, ze mnie się chce jeszcze bardziej, bardziej się staram o seks (o dobry nastrój, o jej podniecenie), co mam wrażenie odnosi odwrotny skutek (widzę, że odczuwa presję). Kiedy staram się to opanować, to moja partnerka twierdzi, że się dziwnie zachowuje, jestem sztuczny - w efekcie ona jest zła i z seksu również nici...
Masturbacja przed randką? Tez próbowałem, to jednak nie samo. Dochodzi już do tego, że mam mimowolne wzwody w jej obecności.
Jak się wkurzę, to przy następnej okazji bezczelnie pójdę do łazienki po prostu...bo naprawdę już nie wiem co mam robić.
Kurcze znam ten temat z własnego doświadczenia.Mój mąż ma często ochotę a ja mam rzadko.Nie wiem dla czego ale myślę że jest to związane z tym że jestem typowym neurotykiem borykającym się z nerwicą i tym podobnymi przypadłościami.Przyznam że i tak u mnie jest światełko w tunelu bo dopiero mój mąż(trzeci partner seksualny potrafi mi dać orgazm).Chodź droga nie była łatwa.Teraz prawie zawsze gdy się kochamy jest mi cudownie-i zawsze w trakcie sobie myślę"dla czego tak rzadko to robię"
Moim najgorszym problemem jest wewnętrzna niechęć do seksu ale jak już oddam się temu mojemu mężczyźnie jest o.k.
Przyznam że przez tą moją rzadką ochotę mój mąż też zaczął mieć mniejszy popęd i po prostu odpuszcza(chłop ma dosyć kilka lat inicjować stosunek)
Może tak jest...czasem jest ochota na seks a czasem nie. Nie zawsze musisz mieć chęć
Ale to nie jest problem, że raz się ma, a raz nie ma ochoty. To to ja rozumiem. Jednak w przypadku trwającego kilka lat związku, gdzie jednej osobie się chce uprawiać seks kilka razy w tygodniu, a drugiej raz na kilka tygodni to jest to naprawdę niemały problem.
Jack Sparrow, według mnie powinieneś z nią jeszcze raz szczerze porozmawiać albo chociaż spróbować nawiązać rozmowę.
Może Twoja kobieta ma jakiś problem? Ja jak jestem zdenerwowana lub z czymś sobie nie radzę,
to też ochota na sex znika i potrafię niekochać się przez wiele czasu.
Poza tym uważam,że takie namawianie z Twojej strony (nastrój,nakręcasz ją a ona nic) na niewiele się
zda i tak jak piszesz będzie miało skutek odwrotny.
Najlepiej jeśli razem dojdziecie do jakiegoś kompromisu,bo wybacz,ale Twoja kobieta na
pewno rozumie Cię i Twoje potrzeby,ale widać,że nie chce Twojego szczęścia,że tak to nazwę.
Albo zwyczajna egoistka(przepraszam za określenie) albo faktycznie ma jakiś poważny problem,który
powoduje ten brak chęci.
Paula, a stosujesz tabletki antykoncepcyjne? To chyba najpopularniejszy libidouśmiercacz...
Moje libido po yasmin spadło do zera
Dlatego dwa miesiące temu je odstawiłam, ale nic się nie zmieniło. Wczoraj byłam u ginekologa i przepisał mi pigułki Qlaira, ale jak poczytałam wypowiedzi na forach zaczynam się zastanawiać czy zaczynać... Może masz sprawdzony sposób jak przywrócić libido do życia??? Dodam, że jestem w związku z cudownym facetem i problem nie leży w tej kwestii.
Też brałam yasmin, moje libido z bardzo dużego zmalało do zerowego
ale na szczęście po odstawieniu wszystko szybciutko wróciło do normy. Słyszałam, że większość pigułek niestety tak działa, ale nie wiem, bo po yasmin innych nie brałam.
Co do tematu, to takie nierówne potrzeby jeśli chodzi o seks, to naprawdę poważny problem. Oczywiście seks nie jest najważniejszy w życiu, ale jest bardzo istotny. W moim związku kiedyś nie było tego problemu, ale ostatnio się pojawił z tym, że to mój partner często nie ma ochoty a ja czasem już nie mogę wytrzymać. Złoszczę się, czuję frustrację i niestety zauważyłam, że zaczyna się to przekładać na inne sprawy. Rozmawiałam z nim, ale nie wiele to pomogło. Seks jest jedyną rzeczą, o której nie jesteśmy w stanie szczerze porozmawiać. Kiedyś tak nie było.
Vb - jeśli po odstawieniu tabletek nadal nie masz ochoty na seks to nie znam cudownego sposobu na poprawę takiego stanu rzeczy. Po prostu u kobiet, u których tabletki były przyczyną spadku libido - po odstawieniu ich wszystko wraca do normy. Widocznie u Ciebie przyczyna jest inna i musisz jej szukać w swojej psychice, relacjach z partnerem itp. Albo pogodzić się z faktem, że masz małe potrzeby seksualne.
Vb - jeśli po odstawieniu tabletek nadal nie masz ochoty na seks to nie znam cudownego sposobu na poprawę takiego stanu rzeczy. Po prostu u kobiet, u których tabletki były przyczyną spadku libido - po odstawieniu ich wszystko wraca do normy. Widocznie u Ciebie przyczyna jest inna i musisz jej szukać w swojej psychice, relacjach z partnerem itp. Albo pogodzić się z faktem, że masz małe potrzeby seksualne.
Moim zdaniem z specjalistą (seksuologiem) też dobrze porozmawiać. On będzie się starał dotrzeć do źródła problemu i na pewno coś doradzi...
vinnga napisał/a:Vb - jeśli po odstawieniu tabletek nadal nie masz ochoty na seks to nie znam cudownego sposobu na poprawę takiego stanu rzeczy. Po prostu u kobiet, u których tabletki były przyczyną spadku libido - po odstawieniu ich wszystko wraca do normy. Widocznie u Ciebie przyczyna jest inna i musisz jej szukać w swojej psychice, relacjach z partnerem itp. Albo pogodzić się z faktem, że masz małe potrzeby seksualne.
Moim zdaniem z specjalistą (seksuologiem) też dobrze porozmawiać. On będzie się starał dotrzeć do źródła problemu i na pewno coś doradzi...
I właśnie tak mam zamiar zrobić
Jeżeli macie jakiegoś sprawdzonego seksuologa to proszę o namiary. Z góry dziękuję! ![]()
19 2010-07-16 17:05:41 Ostatnio edytowany przez Delicious (2010-07-17 12:35:14)
Post niezgodny z regulaminem.
Mam to samo... Od kiedy zamieszkałam ze swoim partnerem w ogóle nie mam ochoty się z nim kochać, nie podnieca mnie. Na poczatku myślałam, ze to stres związany z przeprowadzką do innego miasta i zaczęcie nowego etapu w moim zyciu, jednak trwa to juz rok. Ogolnie mam ochote na seks, czasem flirtuje z kolega, co bardzo mnie podnieca. jednak, gdy jestem z chlopakiem to wszystko mija. Miedzy nami nie uklada sie za dobrze, byc moze to dlatego. Może cos jest nie tak, choc jeszcze tego nie dostrzegasz? W moim przypadku mysle, ze po prostu mi sie znudzil, pragne jakis wiekszych emocji, odkrywanai czegos na nowo...
hej.mam problem z moich chloapkiem, ktory bardzo mnie przerasta.
Jestesmy juz razem 3,5 roku i pod prawie kazdym wzgledem moj chloapk jest wspanialy i bardzo mnie kocha.
Problem polega na tym,ze ma niedoczynnosc tarczycy i jego tsh jest na granicy normy. Chodzi do endokrynologa,ale lekarz stwierdzila,ze skoro jest na granicy ,nie da mu jeszce hormonow ( bierze sie je do konca zycia). Dlatego moj chlopak nie czuje zupelnie pozadania.moge lezec naga, moge zaczac go dotykac,ale on jest zbyt zmeczony, albo glodny ,albo musi sie zdrzemnac. Ostatnio nie kochalismy sie miesiac,a ja moglabym co dzien i coraz trudniej to znosze. Wczesniej kochalismy sie ok 2,1 na tydzien,ale zawsze trwalo to krotki czas i zwykle to ja sie nim zajmowalam. Nigdy nie piescil mnie oralnie podczas tego ponad 3 letniego zwiakzu!!!!!! wlasciwie od razu przechodzimy do rzeczy i dosc szybko sie konczy. Ostatnio rozmawialismy o tym,ze powinien wziac hormony...coraz gorzej to znosze,mam komopleksy i zaczynam sama nie chciec sie kochac...czesto placze. byl taki czas ze robilam ostre awantury o byle co! Zdenerwowalo mnie nawet to,ze czyta ckm a mnie nie dotyka... Boje sie brnac dalej w taki zwiazek,bo wiem ze nie mozna zyc tak w malzenstwie i coraz bardziej mysle o rozstaniu. postanowilam ,ze powalcze..pojdziemy do drugiego specjlaisty , poreadzimy sie a moze i jego lekarz jesli uslyszy o tym problemie, zdecyduje sie dac mu te hormony?czy ktos z was wie, jak wplywa branie tych hormonow na libido?? czy wszytsko sie ureguluje??? jakie moga byc skutki uboczne?? Prosze o pomoc...Mysle sobie..to wspanialy chlopak,chcialabym z nim zalozyc rodzine,ale czy mozna tak zyc i cierpiec??? przeciez kiedys juz nie wytrzymam..
Wznawiam wątek. Z tą różnicą. Mam 29 lat. Ja byłam dziewicą do niedawna. Zdecydowałam się zrobić to z facetem którego kocham, ale nie sprawiło mi to przyjemności jakiej się spodziewałam. Wcześniej nie czułam popędu seksualnego, więc nie wiem czy to normalne proszę pomóżcie.
panna.jk.29 jak do nie dawna tego nie robilas to sjad wiedzialas jakie maja byc odczucia tegp sie nie wie jak sie nie sprawdzi moze facet sie zle toba zajal ale tez kwestia ze to sa dopiero twoje poczatki , moze z czaswem bedzie lepiej .
nie sprawiło mi to przyjemności jakiej się spodziewałam
A jakąkolwiek? Jeśli tak, to pewnie sie rozkręcicie. Pewnie masz ogolnie niskie libido, poza tym nie pożądałaś wcześniej, moze nie byłaś zakochana na tyle. Wszystko rozgrywa sie w głowie. Jakbys w ogole totalnie nic nigdy nie czuła to moze byłby problem z aseksualnością.
panna.jk.29 napisał/a:nie sprawiło mi to przyjemności jakiej się spodziewałam
A jakąkolwiek? Jeśli tak, to pewnie sie rozkręcicie. Pewnie masz ogolnie niskie libido, poza tym nie pożądałaś wcześniej, moze nie byłaś zakochana na tyle. Wszystko rozgrywa sie w głowie. Jakbys w ogole totalnie nic nigdy nie czuła to moze byłby problem z aseksualnością.
Kompletnie nie sprawiało mi to przyjemności. Czułam jedynie że coś jest we mnie. Chociaż na początku czułam że chcę tego a potem kompletnie nic.
Witam.
Jestem zaręczona z facetem którego naprewdę kocham. Nie wiem czemu ale mam brak popędu sexualnego. Nie chce mi się kochać. Uciekam od tego jak tylko mogę ale wiem ze dla mojego faceta to "tragedia" ile to może on wytrzymac sex raz w miesiącu to nie normalne. Wiem że jemu brakuje sexu a ja niepotrafie nabyć checi. Nie wiem co mam robić kocham go i nie chce zeby się tak męczył.
Proszę o radę.
Nie wiem ile macie lat, bo może jesteście po 50 i faktycznie seks raz na miesiąc to jeszcze może się zdarzyć, ale wnioskuję że jesteście sporo młodsi, poza tym twój narzeczony wykazuje normalne zachowanie na tym etapie związku. Seks raz w miesiącu, przy czym jak rozumiem dla ciebie to i tak starczy, a dla niego dramat to na tym etapie po prostu brak seksu. Ciekawy jestem czy jak się kochacie to masz chociaż frajdę z tego, czy raczej uważasz że jesteś zimna i idziesz z nim do łóżka bardziej z miłości niż potrzeby? Łatwiej byłoby mi doradzić twojemu narzeczonemu, a doradziłbym mu nie tyle odłożenie ślubu, co zakończenie związku. Wiem, że wyda ci się to szalone, ale chciałaś rady więc ci ją szczerze daje, nie znam cię, zrobisz jak będziesz chciała, mogę obstawić dwa scenariusze, w pierwszym weźmiecie ślub, z seksem będzie jeszcze gorzej niż teraz, a jak zajdziesz w ciążę seks skończy się całkiem, inna opcja trafisz faceta któremu będziesz chciała wskoczyć do łóżka jak tylko na niego spojrzysz, wtedy obecnego zostawisz choćby nie wiem co się działo, ewentualnie on zostawi ciebie już po ślubie. Tak czy owak nie wróżę przyszłości waszemu związkowi, przykro mi... ale tak to widzę, chociaż oczywiście mogę się mylić i życzę wam z całego serca, żebym w waszym wypadku się mylił.
27 2014-10-22 02:21:51 Ostatnio edytowany przez Paweld1974 (2014-10-22 02:31:54)
Posty przeniesione:
Jack Sparrow napisał/a:Witam serdecznie
Problem stary jak świat - ja mam stale ochotę, a moja partnerka praktycznie wogóle. Jak sobie z tym problemem poradzić? Próbowałem wielu metod - od masturbacji do różnej maści prób rozpalenia mojej partnerki na nowo (parę lat temu tego problemu nie było). Bezskutecznie. Uprawiamy seks raptem raz na kilka tygodni, a mój organizm domaga się seksu jak nie codziennie to przynajmniej kilka razy w tygodniu. Ta sytuacja już mnie męczy. Jak sobie z tym poradzić? Jak pohamować swoje żądze, aby nie starać się inicjować seksu przy każdym spotkaniu?
alaclaudie napisał/a:Jack nie wiem czy jest możliwe zminimalizowanie popędu tym bardziej ze 3-4 razy w tyg. to jest normalna, zdrowa częstotliwość.
Warto by się zastanowić dlaczego jej popęd spadł i nad tym pracować.
Jak pohamować żądzę- wydaje mi się ze jedynym sposobem będzie- masturbacja przed randką.Jack Sparrow napisał/a:Rozmawiałem z nią (a raczej próbowałem) - ona zawzięcie twierdzi, że nie widzi problemu, a sprawa z czasem sama się rozwiąże.
Dla mnie to błędne koło jest. Fakt, że rzadko się kochamy sprawia, ze mnie się chce jeszcze bardziej, bardziej się staram o seks (o dobry nastrój, o jej podniecenie), co mam wrażenie odnosi odwrotny skutek (widzę, że odczuwa presję). Kiedy staram się to opanować, to moja partnerka twierdzi, że się dziwnie zachowuje, jestem sztuczny - w efekcie ona jest zła i z seksu również nici...
Masturbacja przed randką? Tez próbowałem, to jednak nie samo. Dochodzi już do tego, że mam mimowolne wzwody w jej obecności.
Jak się wkurzę, to przy następnej okazji bezczelnie pójdę do łazienki po prostu...bo naprawdę już nie wiem co mam robić.
Jeśli twoja partnerka uważa, że to wyłącznie twój problem to musisz ją wyprowadzić z błędu. Przy następnej okazji zamiast "bezczelnie do łazienki" zapowiedz partnerce, że chcesz by poszła z tobą do seksuologa (zakładam że dawniej było lepiej), jeśli odmówi zapytaj ją po prostu co masz w takiej sytuacji zrobić. To nie twoja chuć jest problemem tylko jej oziębłość, a jeszcze większym problemem jest to, że ona nie widzi problemu w ogóle, fakt jej nie brakuje, twój problem. W tej sytuacji zacznij robić coś czego ona nie lubi, popijać, znikać na wieczory, nie w łazience, ale przy niej włącz sobie filmik i walnij gruchę, sam najlepiej wiesz co będzie dla niej trudne do zniesienia, w ostateczności zapowiedz jej, że po prostu ją zdradzisz, czy to w agencji towarzyskiej, czy przy pierwszej nadarzającej się okazji. Ona musi zrozumieć, że brak seksu to także jej problem, inaczej gówno z tego będzie.
Aha i jeszcze jedno kwarantanna jest nieskuteczna, po pierwsze jej się nie chce więc nawet nie zauważy, a jak po 2 miesiącach jej się zachce to będzie ci cholernie ciężko odmówić, bo będziesz po prostu wygłodzony. O wiele skuteczniejsze jest strzelanie focha za każdym razem gdy pani odmawia, tu też sprawa jest dosyć prosta, w zależności od tego jakiej wymówki używa, jeśli jest zmęczona, boli głowa itd... a zamiast spać siada przed kompem lub przed TV, rób aferę. Jeśli powie że po prostu nie ma ochoty, powiedz że nie ma ochoty od tygodni, zrób grafik na ściennym kalendarzu, zaznaczaj czarnymi kropkami odmowy, zielonymi seks, czerwonymi okres. Masturbacja przed randką to tylko wtedy gdy za szybko kończysz, ale przy rzadkim seksie efekt może być zaskakujący, np. mimo silnego podniecenia nie będziesz mógł skończyć, albo wręcz nie będzie chciał ci stanąć, tak będziesz chciał się wykazać. Tu nie ma co kombinować, po długiej przerwie nawet specjalnie się nie wstrzymuj tylko jedź od razu do końca, chwila odpoczynku i za drugim razem będzie już odpowiednio długo, żeby partnerka zdążyła się podniecić i dojść. A jeśli po takim szybkim razie nie ma ochoty na kolejny raz, tzn. że poszła z tobą do łóżka z miłości, dla świętego spokoju, z obowiązku (wybierz sobie), nie mając ani trochę ochoty. Twoja partnerka się myli, w przyszłości samo nic się nie rozwiąże, może być tylko gorzej, a po ciąży to zapomnisz co to jest seks w ogóle, a pani powie ci, że dla niej mógłby nie istnieć, z resztą powie ci, że nigdy nie miała dużych potrzeb i ty o tym wiedziałeś przecież.
Poza tym moja rada, idź sobie do porządnej agencji towarzyskiej. Niekoniecznie po to żeby uzupełnić braki, chociaż to też, ale zobaczysz i przypomnisz sobie jak to jest z innymi kobietami, złapiesz jakąś skalę porównawczą. Tylko tak jak mówię do porządnej agencji towarzyskiej z dziewczynami na poziomie, z którymi poza seksem można sobie pogadać i nie przejmuj się słowami potępienia, które za chwilę polecą pod moim postem od obecnych na forum pań. One wzorem szwedzkich feministek zakazałyby heteroseksualnej prostytucji, bo ich żaden facet nie chce nawet za darmo.
Hej ja mam podobny problem. Ja mam 23 a mój chłopak 27 lat.
Jestem z moim chłopakiem 3 lata, od 2 lat mieszkamy razem. Przez pierwsze półtora roku wszystko było ok. Kochaliśmy się często. Teraz ja nie mam ochoty. Naprawdę w ogóle, muszę się zmuszać. Jak już dojdzie do czegoś, to w pewnym momencie myślę tylko o tym, żeby już skończył. Czy to nie jest dziwne?
Trochę jest. A co Ci się nie podoba w seksie teraz?
A ja o seksie mogę sobie pomarzyć i też nie odczuwam popędu seksualnego. Nic dziwnego skoro nikt mnie nie kocha i mnie nie chce z powodu niepełnosprawności.
Kilka osób mi pisało, że mam się związać z osobą równie niepełnosprawną jak ja. A po kiego grzyba? Zasługuję na osobę pełnosprawną i tego się będę trzymać. Uważam, że związki osób niepełnosprawnych z niepełnosprawnymi nie mają sensu. Po co? Z litości? Nie chcę się pakować w taki związek z litości. Jeszcze bardziej mnie to będzie dołować, że tylko na takiego mnie stać, bo żaden inny mnie nie chciał.
A ja o seksie mogę sobie pomarzyć i też nie odczuwam popędu seksualnego. Nic dziwnego skoro nikt mnie nie kocha i mnie nie chce z powodu niepełnosprawności.
Kilka osób mi pisało, że mam się związać z osobą równie niepełnosprawną jak ja. A po kiego grzyba? Zasługuję na osobę pełnosprawną i tego się będę trzymać. Uważam, że związki osób niepełnosprawnych z niepełnosprawnymi nie mają sensu. Po co? Z litości? Nie chcę się pakować w taki związek z litości. Jeszcze bardziej mnie to będzie dołować, że tylko na takiego mnie stać, bo żaden inny mnie nie chciał.
Z takim podejściem to nic dziwnego, że Cię nikt nie chce...
Nie wiem czy wam pomogę tym, ale w moim przypadku brak ochoty rozwiązał się sam po zmianie partnera. Ostatnie 3 lata poprzedniego związku to nie było u mnie w ogóle ochoty na sex, a przy obecnym jest zupełnie odwrotnie, to on czasem ma mnie już dość
. Więc czasami ten brak ochoty i całkowity brak zainteresowania tym tematem może się wiązać z tym, że już nie ma tego czegoś między wami, a zostało przyzwyczajenie.
A może masz stresującą pracę albo jakieś problemy? Ja tak miałam, kiedy dopadło mnie dużo obowiązków. Niby nie byłam zmęczona jakoś tragicznie, ale ochoty na seks nie miałam prawie wcale. Pomogło podładowanie akumulatorów ![]()
Hej u mnie problem się rozwiązał. Zmieniłam partnera. Normalnie na początku byłam w szoku. Okazało się, że jednak mam ochotę na sex. Prawdopodobnie problemem było to, że ze wcześniejszym partnerem nie było u nas gry wstępnej. Nie było jak się rozgrzać. Po prostu tylko sex. Teraz widze jaka gra wstępna jest ważna.
mam coś podobnego, M. jest moim pierwszym fecetem łózkowym hehe sypiamy od jakiegoś roku a ja niemogę osiągnąć orgazmu mimo że M. ma niezły sprzęt
(...)
Masakra. Ma niezły sprzęt? W jakim sensie niezły? Nieźle wygląda? Czy co? Niezły sprzęt oznacza że powinnaś mieć orgazm?
ela1110 napisał/a:mam coś podobnego, M. jest moim pierwszym fecetem łózkowym hehe sypiamy od jakiegoś roku a ja niemogę osiągnąć orgazmu mimo że M. ma niezły sprzęt
(...)
Masakra. Ma niezły sprzęt? W jakim sensie niezły? Nieźle wygląda? Czy co? Niezły sprzęt oznacza że powinnaś mieć orgazm?
Niezły sprzęt to nie wszystko.
Tak naprawdę orgazm pochwowy jest trudno osiągnąć.
Jednak większość kobiet osiąga orgazm łechtaczkowy.
Hej u mnie problem się rozwiązał. Zmieniłam partnera. Normalnie na początku byłam w szoku. Okazało się, że jednak mam ochotę na sex.
Zawsze powtarzam, że najlepszy sposób na tego typu problemy to zmiana partnera.
PatKot napisał/a:Hej u mnie problem się rozwiązał. Zmieniłam partnera. Normalnie na początku byłam w szoku. Okazało się, że jednak mam ochotę na sex.
Zawsze powtarzam, że najlepszy sposób na tego typu problemy to zmiana partnera.
święta prawda
mogę tylko potwierdzić ![]()
nimfa_błotna napisał/a:PatKot napisał/a:Hej u mnie problem się rozwiązał. Zmieniłam partnera. Normalnie na początku byłam w szoku. Okazało się, że jednak mam ochotę na sex.
Zawsze powtarzam, że najlepszy sposób na tego typu problemy to zmiana partnera.
święta prawda
![]()
mogę tylko potwierdzić
Na początku byłam w mega szoku. A tu okazuje się że wszystko ze mną jest ok. Zmiana partnera pomogła. ![]()
_v_ napisał/a:nimfa_błotna napisał/a:Zawsze powtarzam, że najlepszy sposób na tego typu problemy to zmiana partnera.
święta prawda
![]()
mogę tylko potwierdzićNa początku byłam w mega szoku. A tu okazuje się że wszystko ze mną jest ok. Zmiana partnera pomogła.
To jest najprostszy sposób, przed którym większość ucieka właśnie i męczy się z kimś, bo "szkoda takiego wspaniałego związku" ![]()
PatKot napisał/a:_v_ napisał/a:święta prawda
![]()
mogę tylko potwierdzićNa początku byłam w mega szoku. A tu okazuje się że wszystko ze mną jest ok. Zmiana partnera pomogła.
To jest najprostszy sposób, przed którym większość ucieka właśnie i męczy się z kimś, bo "szkoda takiego wspaniałego związku"
jak dziś o tym myślę, to mi się na śmiech zbiera
idealny mężczyzna,z którym chciałam spędzić życie okazał się marną podróbą ![]()
nimfa_błotna napisał/a:PatKot napisał/a:Na początku byłam w mega szoku. A tu okazuje się że wszystko ze mną jest ok. Zmiana partnera pomogła.
To jest najprostszy sposób, przed którym większość ucieka właśnie i męczy się z kimś, bo "szkoda takiego wspaniałego związku"
jak dziś o tym myślę, to mi się na śmiech zbiera
![]()
idealny mężczyzna,z którym chciałam spędzić życie okazał się marną podróbą
Ja się pukam w czoło, jak mogłam być tak głupia. Tak głupia, że aż mi czasami nie do śmiechu z tego powodu.
Zaczęłam się ogarniać po tym, jak się zorientowałam, że mnie również zanika libido. Mnie - tak lubiącej wcześniej seks!
No i sobie pomyślałam, że szkoda, żeby się taka fajna dziewczyna jak ja marnowała w "związku" bez seksu ![]()
A co jeżeli się zmieni partnera, a popęd nie wróci?
_v_ napisał/a:nimfa_błotna napisał/a:To jest najprostszy sposób, przed którym większość ucieka właśnie i męczy się z kimś, bo "szkoda takiego wspaniałego związku"
jak dziś o tym myślę, to mi się na śmiech zbiera
![]()
idealny mężczyzna,z którym chciałam spędzić życie okazał się marną podróbąJa się pukam w czoło, jak mogłam być tak głupia. Tak głupia, że aż mi czasami nie do śmiechu z tego powodu.
Zaczęłam się ogarniać po tym, jak się zorientowałam, że mnie również zanika libido. Mnie - tak lubiącej wcześniej seks!
No i sobie pomyślałam, że szkoda, żeby się taka fajna dziewczyna jak ja marnowała w "związku" bez seksu
o to to! też tak zaczęłam myśleć
ja, otwarta dziewczyna, chętna na eksperymenty, z przyjemnością i zaangażowaniem robiąca loda, wielu mężczyzn by się dało pokroić za taką kobietę, która np. zgodzi się na trójkąt, a do tego będzie lojalna i wierna
a ja więdłam w celibacie
masakra
pewnie gdyby nie psychol,to bym nadal tkwiła w celibacie. widać potrzebowalam psychola,bo musialam mieć silny bodziec do odejścia z tamtego związku.
45 2017-07-10 21:53:57 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-07-10 21:54:51)
nimfa_błotna napisał/a:_v_ napisał/a:jak dziś o tym myślę, to mi się na śmiech zbiera
![]()
idealny mężczyzna,z którym chciałam spędzić życie okazał się marną podróbąJa się pukam w czoło, jak mogłam być tak głupia. Tak głupia, że aż mi czasami nie do śmiechu z tego powodu.
Zaczęłam się ogarniać po tym, jak się zorientowałam, że mnie również zanika libido. Mnie - tak lubiącej wcześniej seks!
No i sobie pomyślałam, że szkoda, żeby się taka fajna dziewczyna jak ja marnowała w "związku" bez seksuo to to! też tak zaczęłam myśleć
ja, otwarta dziewczyna, chętna na eksperymenty, z przyjemnością i zaangażowaniem robiąca loda, wielu mężczyzn by się dało pokroić za taką kobietę, która np. zgodzi się na trójkąt, a do tego będzie lojalna i wierna
a ja więdłam w celibacie![]()
masakra
pewnie gdyby nie psychol,to bym nadal tkwiła w celibacie. widać potrzebowalam psychola,bo musialam mieć silny bodziec do odejścia z tamtego związku.
Ja też więdłam coraz bardziej w celibacie, umierałam każdego dnia, było mnie coraz mniej, tej dawnej, radosnej i zmysłowej mnie, od której wcześniej faceci nie mogli się odkleić. Ja nie miałam psychola, ale i tak miałam silny bodziec do odejścia w postaci zaniku własnego libido. A prawie sama sobie wmówiłam, że widocznie tak dzieje się po paru latach związku....
_v_ napisał/a:nimfa_błotna napisał/a:Ja się pukam w czoło, jak mogłam być tak głupia. Tak głupia, że aż mi czasami nie do śmiechu z tego powodu.
Zaczęłam się ogarniać po tym, jak się zorientowałam, że mnie również zanika libido. Mnie - tak lubiącej wcześniej seks!
No i sobie pomyślałam, że szkoda, żeby się taka fajna dziewczyna jak ja marnowała w "związku" bez seksuo to to! też tak zaczęłam myśleć
ja, otwarta dziewczyna, chętna na eksperymenty, z przyjemnością i zaangażowaniem robiąca loda, wielu mężczyzn by się dało pokroić za taką kobietę, która np. zgodzi się na trójkąt, a do tego będzie lojalna i wierna
a ja więdłam w celibacie![]()
masakra
pewnie gdyby nie psychol,to bym nadal tkwiła w celibacie. widać potrzebowalam psychola,bo musialam mieć silny bodziec do odejścia z tamtego związku.Ja też więdłam coraz bardziej w celibacie, umierałam każdego dnia, było mnie coraz mniej, tej dawnej, radosnej i zmysłowej mnie, od której wcześniej faceci nie mogli się odkleić. Ja nie miałam psychola, ale i tak miałam silny bodziec do odejścia w postaci zaniku własnego libido. A prawie sama sobie wmówiłam, że widocznie tak dzieje się po paru latach związku....
U mnie podobnie spadek libido. Jednak szkoda było mi zostawić tamtego faceta no bo będzie cierpiał. Zauważyłam, że w tamtym związku nie myślałam o sobie. Jednak jest to nam potrzebne, pomyśleć co lubimy w seksi, zrobić cos dla siebie itd. Kiedyś uwielbiałam sex, teraz mogłabym bez niego żyć. Powoli to się zmienia. Wszytko dzięki zmianie partnera.
A co jeżeli się zmieni partnera, a popęd nie wróci?
Zawsze powódź może seksuolog. Lekarz jak każdy inny.