Mój partner jest dość przewidywalny, kiedyś z ciekawości weszłam na jego pocztę i okazało się, że z nam hasło... Wiem, ze to głupie co zrobiłam, ale fakt pozostaje faktem, przejrzałam jego maile.
Od tamtej pory nie umiem mu zaufać, bo wiem, że kilka razy okłamał mnie prosto w oczy... Teraz dodatkowo miał się spotkać ze swoją byłą i akurat tego dnia, kiedy miało to nastąpić, wybrał się na zakupy, czego na ogół unika jak ognia... Nie wierzę mu... Sytuacja jest tym bardziej trudna, że nasz związek jest na odległość. Wkrótce ma się to zmienić, mamy być już na stałe razem, zbliża sie nasza rocznica, a ja z tą tajemnicą nie umiem już żyć i chcę to z siebie wyrzucić.
Na ogół jest bardzo spokojnym facetem, ale wiem jak nie lubi kontroli i paranoi, w które popadałam jak byłam o coś lub kogoś zazdrosna... Ale on nie wie, ze ja wiem o nim to wszystko co wiem... Dalsze ukrywanie nie ma sensu, bo ja się wykańczam i on nie może znieść mojej "nieuzasadnionej" zazdrości.
Wszyscy mówią, ze nie ma zwiazku bez zaufania, ze nie można kochać kogoś, komu się nie ufa... A jeśli miłość przyszła najpierw, a zaufanie zniknęło po drodze?
Wyrzucę mu te kłamstwa, powiem o wszystkim. Tylko czy facet jest w stanie to wybaczyć?