Witam wszystkich serdecznie! Potrzebuje porady - moja historia jest następująca:
Poznaliśmy się jekieś 3 lata temu, służbowo. Od razu znaleźliśmy wspólny język, ja bardzo bolubiłam jego, on bardzo polubił mnie. Z czasem znajomość przerodziła się w przyjaźń - byłam z tego powodu bardzo szczęśliwa - w końcu mieć prawdziwego pryjaciela (i to tekiego naprawdę prawdziwego, któy doskonale mnie rozumie, cieszy się z mojego szczęści itp) to prawdziwy skarb. Pojawił się jednak jeden problem - przestała mi wystarczać przyjaźń i zaczęłam czuć do niego coś więcej. Zaczęliśmy spędzać ze sobą więcej czasu, wspólne imprezy, na których po paru drinkach przedstawiając mnie znajomym stwierdzał - to moja przyszła żona. Mimo, że nie byliśmy formalnie razem -byłam cała w skowronkach. Byłam taka szczęśliwa, zwlaszcza gdy na pożegnanie namiętnie mnie całował. Po prostu wpadłam po uszy - zakochałam się tak bardzo, że przez ostatni rok nie było minuty bym o nim nie myślała. Zimą spędzaliśmy ze sobą mniej czasu, on był zapracowany, musiał pomagać rodzicom pojawiło się w jego rodzinie sporo problemów. Ja zawsze służyłam pomocą, ale nie chciałam też się narzucać i mu przeszkadzać. Chyba troszkę się oddaliliśmy - ja byłam przekonana, że jego zły nastrój spowodowany jest czymś innym. Okazało się, że będzie mieć dziecko - to spadło na mnie jak grom z jasnego nieba - nie wiedziałam, że ma dziewczynę, a przyznam się szczerze, żę była to rzecz, której najbardziej się obawiałam.Tak bardzo się bałam, że pokocha inną...... No i stalo się! Ostatnio jednak przyjechał do mnie... Znowu rozmawialiśmy tak jak wcześniej. Powiedział,że nie będzie się żenił z tą dziewczyną ani przed ani po porodzie, że to co się stalo to pomyłka, ale wie, że musi wziąść odpowiedzialność za to dziecko. Znowu zaczął mnie traktować jak kiedyś, poczułam się naprawdę wyjątkowo. Był dla mnie taki grzeczny, dobry. Nazwał mnie swoim skarbem. Zaprosił do swoich rodziców na kawę. Jego ojceic bardzo mnie polubił. Wiem może to głupie ale ja znowu zaczęłam mieć nadzieję, któa trzyma mnie teraz przy życiu. Co o tym myślicie? Czy jest szansza na to byi on mnie pokochał? Wiem, że to bzdurne pytanie, zwłaszcza w moim wieku ale ja tak bardzo go kocham!! Błagam pomóżcie!
1 2010-06-02 17:25:50 Ostatnio edytowany przez Misia1983 (2010-06-02 17:58:11)
CZY KTOŚ MOŻE MI ODPOWIEDZIEĆ bŁAGAM!!!!!!!!!!!!!!
Droga Misia1983
Pewnie nie jestem ekspertem, ale po tym co przeczytałam wydaje mi się, że miedzy Wami iskrzy i to zarówno z Twojej strony, (co sama już wiesz), jak i z Jego. Mam przeczucie, że i Ty nie jesteś dla Niego obojętna, a sama wiesz, że od przyjaźni do milości jest jeden krok.
Jeśli spędzacie ze sobą tyle czasu i On przedstawia Cię w taki sposób to uważam, że po prostu jeszcze do Niego to nie dotarło, jak bardzo mu na Tobie zależy, może boi się przyznać do tego uczucia, bo nie wie, jak Ty na to zareagujesz? Tym bardziej teraz, kiedy ma te problemy i kiedy dowiedział się, że zostanie ojcem.
Ale nie rozumiem jednego: dlaczego Ci do cholery nie powiedział o tym, że ma kogoś? Jeśli jest się tak blisko drugiej osoby, jak Wy jesteście ze sobą, to jak można o tym chociażby nie wspomnieć? Tego nie kumam i zastanawiam się, jakie miał motywy, że Ci tego nie wyjawił????
Moim zdaniem jeśli obydwoje będziecie chcieli byś razem to i tak prędzej, czy później do tego dojdzie. Natomiast masz dwa wyjścia:
1). albo szczerze porozmawiacie i powiesz mu co do Niego czujesz
2). albo musisz sie uzbroic w cierliwość i poczekasz, aż On wyjaśni sprawy z tamtą dziewczyną.
decyzja należy do Ciebie!!!!!!!!!!!!
Ja rozumiem Cię, że to całe czekanie, zastanawianie się jest najgorszą rzeczą na świecie, więc pewnie od razu powiedziałabym co do Niego czuję, ale to jest wyłącznie moje zdanie.
Droga Gosko26!!Bardzo dziękuję za odpowiedź! Nie ukrywam, że to co napisałaś to jest to co chciałam usłyszeć!Dzięki
Misiu
czas chyba na poważną rozmowę z przyjacielem...trzeba w końcu określić wasze relacje i zdecydować co dalej...przyjaźń czy bliższy związek..
nie możesz żyć w wiecznej próżni, zawieszona pomiędzy oczekiwaniem i nadzieją...czas ucieka...życie mknie nieubłaganie więc go nie marnuj na czekaniu...
rozmawiaj i bierz swój los w swoje ręce;-)
Ale jak? Mam po prostu powiedzieć, że go kocham? za bardzo boje się odrzucenia. A wtedy mogę go stracić na zawsze. Tak chociaż jest moim przyjacielem........
7 2010-06-02 21:28:08 Ostatnio edytowany przez P&P (2010-06-02 21:29:28)
Nie byliście prawdziwymi przyjaciółmi kochana
Prawdziwi przyjaciele niczego przed soba nie ukrywają- ani swoich patrnerów, ani uczuć, nie całują się namiętnie po alkoholu i nie okazują sobie sympatii w taki specyficzny sposób (swoją drogą- sprawdza się moje stwierdzenie, że pomiędzy kobietą i męzczyzną miłość jest niemożliwa).
Hmm... nie powinien znikać ani na chwilę. Moja rada? Daj rozwinąć się sytuacji, niczego nie przyspieszaj, bo możesz wyjść na tym nie do końca tak, jak zamierzałaś. Chociaż te kawki z jego ojcem dobrze świadczą o Waszych relacjach. I proszę Cię- nie pisz mi tu bzdur "bo w moim wieku?!"
Kobieto, nigdy na nic nie jest za późno.
dzięki!!! Ja jestem strasznie niecierpliwa, boje się, że będę cierpieć jeszcze bardziej. Nie wiem czy jest sens czekać
od przyjaźni do milości jest jeden krok.
Przepraszam, ze sie wtracam, ale to zdanie jest po prostu bzdura. Od przyjazni do milosci jest taki sam krok, jak od domu do budki z piwem - droga z jednej strony daleka, a z drugiej chcialoby sie ja pokonac jak najszybciej. Sukces zalezy zarowno od tego czy w nia wyruszymy, jak rowniez od tego czy budka bedzie otwarta
.
Wniosek - "oto jest ambaras, zeby dwoje chcialo naraz..."
.