jestem mężatką od czterech lat. Mamy 3,5 letnią córkę.Mój mąż od początku naszej znajomości podejrzewa mnie o zdradę - a moim zdaniem nigdy nie miał do tego najmniejszych podstaw. Sprawdzał mi telefon, maile, przeszukiwał kalendarze z zapiskami. Twierdzi cały czas że mi ufa i takie zachowanie jest normalne w końcu jesteśmy małżeństwem. Jeśli tylko zadzwoni mi telefon pierwszy sprawdza kto dzwoni. Ma pretensje , że mam kolegów w pracy i że jestem dla nich miła a dla niego nie. Każdy wyjazd z pracy na szkolenie kończy się kłótnią po powrocie, że nie wiadomo co robiłam, że na pewno było tam wielu facetów, że praca jest najważniejsza. Takie szkolenia zdarzają się maksymalnie 2 razy w roku i trwają 3 dni a ja wysłuchuję później , że dla mnie praca i koledzy jest w życiu najważniejsza. starałam się rozmawiać , tłumaczyć, poznał moich kolegów, pokazałam mu bilingi z telefonu, pokazywałam mu smsy , tłumaczyłam kto do mnie dzwonił i po co ale już mam tego dość tym bardziej , że mimo tego spytał kilka razy czy na pewno go nie zdradziłam. Nie wiem jak mam mu wytłumaczyć, że to są chore podejrzenia. Czy taki związek ma jeszcze sens? Chce żebym mu okazywała uczucia ale ja już chyba nie potrafię. Kilkakrotnie obiecywał że skończy z podejrzeniami ale są to tylko obietnice.
Musial go ktos kiedys zdradzic i oszukiwac, dlatego nie czuje sie pewny. Ja zostalam zdradzona i ciagle widze jego klamstwa i zdrady. Nie wiem czy to robi teraz i wole nie wiedziec.
3 2010-06-01 16:23:44 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-06-01 17:12:22)
Prawdopodobnie Twój mąż ma niską samoocenę stąd te wszystkie podejrzenia. Nie czuję się dowartościowany, może atrakcyjny, inteligentny, za to gorszy od innych i bardzo boi się, że go zostawisz, stąd ta ciągła kontrola.
Przede wszystkim on ma problem i powinien go sobie uświadomić. Twoje ciągłe tłumaczenie się przed nim z tego kto do Ciebie dzwonił, po co, że nic złego nie robisz itp. to moim zdaniem nie tędy droga, bo tu problemem jest właśnie jego niskie poczucie wartości i nim należałoby się zająć przez wzmacnianie go, czyli podkreślanie jego zalet i żeby starał się sam je w sobie dostrzegać. Podkreślanie tego, że jest dla Ciebie ważny, jedyny, akceptujesz go takiego jaki jest. Może za mało mu okazywałaś uczucia i on nie czuje się przez Ciebie kochany.
Być może rzeczywiście ktoś go kiedyś zdradził i on nie poradził sobie z tamtą sytuacją, więc ten lęk przeniósł do Waszego związku, bo jak napisałaś, on od początku Cię podejrzewał o jakąś zdradę.
Trochę zachowanie Twojego męża podchodzi mi pod chorobliwą zazdrość, poszukaj o tym w necie. W takim przypadku obietnice poprawy nic nie dadzą i powinien poszukać pomocy u psychologa, bo nie da sobie z tym rady sam, a dla Ciebie to będzie co raz bardziej męczące.
czy ktoś go kiedyś zdradził? Z tego co opowiadał o swoich poprzednich związkach , z tego co go znam nigdy nie zdradził i nie był zdradzony. Twierdzi, że po co się z kimś wiązać jeśli myśli się o zdradzie.
Czy za mało okazywałam mu uczuć? Dzień zaczynał od pretensji wracając do dnia poprzedniego - do sms-ów, kolegów z pracy itp. ledwo dojechałam do pracy dzwonił i nie zaczynał rozmowy od słów np. "co słychać" tylko " dlaczego do mnie nie dzwonisz?" i tak potrafił dzwonić co godzinę, góra dwie. Jak tłumaczyłam że jestem w pracy i szef się krzywo patrzy jak co chwilę dzwonię to słyszałam że do innych mam czas zadzwonić a do niego nie. Nawet tłumaczenie , że to są telefony związane z pracą nie pomagało. Po tak rozpoczętym dniu , po powrocie z pracy , gdzie znów było podsumowanie dnia - te same pretensje co przed pracą i przez telefon, można komuś okazać czułość? Jeśli tak to widocznie ze mną jest coś nie tak bo nie potrafię.
Z tego co piszesz, to od początku taki był. Jesteście już razem ładnych kilka lat. Pytanie czemu na początku to Tobie nie przeszkadzało? W końcu wzięliście przecież ślub. Teraz on przekracza kolejne granice, bo mu pozwalasz i raczej jedynie porządny wstrząs go zatrzyma. Jego zazdrość wynika z faktu, że boi się Ciebie stracić. Musisz mu wyjaśnić, że owszem może stracić, ale przez takie zachowanie jak teraz. Daj wyraźnie do zrozumienia, żeby się nad sobą zastanowił i ewentualnie udał z problemem do psychologa. Moim zdaniem musi poczuć, że z powodu jego nieustannej kontroli w końcu od niego odejdziesz. Tylko to go może nakłonić do zmiany. Wybacz, ale te jego zachowania, które opisujesz są po prostu chore i nie dziwie się Tobie, że nie masz ochoty na żadne okazywanie uczuć po czymś takim.