Jak to skończyć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak to skończyć?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

1 Ostatnio edytowany przez Zagubiony011 (2022-11-29 21:02:20)

Temat: Jak to skończyć?

Dobry wieczór, piszę ten post, aby zapytać jak sobie poradzić? Oraz też dopytać o parę rzeczy co państwo myślą w słowach wstępu jestem po rozstaniu w 3,5-letnim związku minęły już okrągłe 6 miesięcy i no właśnie jest to dużo czasu, ale czy dla mojego serca? Nie wiem zaczynając od początków poznałem dziewczynę na odległość ok (150 km) czy to dużo? Czy to mało mniejsza był to związek, w którym to ja przyjeżdżałem do niej co weekendy czasami nawet na tygodnie było nam obu cudownie był to 1 mój poważny związek (mam tu na myśli 1 sex, poznanie rodziców, wspólne wyjazdy wspólny oddech, plany na przyszłość) (mamy po 20lat) a nawet plan na zaręczyny w 4 roku związku… jeśli chodzi o kłótnie było ich mało, a nawet jeśli to o drobnostki, które następnego dnia były zapominane jak na „pstryk palca” była to kobieta, która nie lubiła palić, imprezować (do czasu), tak jak ja, która była uczuciowa kochana wspierająca w sytuacjach, w których niejedna osoba, by wymiękła była dla mnie jak siostra zawsze przy mnie, a ja przy niej, jeśli można wierzyć w stwierdzenie „ta jedyna” to na 101% była to ona… do czasu, bo przed 3. rocznica coś zaczynało się psuć „jej koleżanki” zaczęły ją brać na imprezy szczególnie w weekendy (oczywiście nie jestem osobą taka, która nawet na odległość, czy obok będzie kazała być w domu pod kluczem), ale martwiłem się, bo to było na zasadzie „wypad co weekend” alkohol (który zaczynała na nich pić) masa chłopaków to było coś, co mnie niepokoiło mnie to, szczególnie że jej „koleżanki” to  "rozrywkowe" dziewczyny pewnie wiecie, co mam na myśli, ale obiecywała mi, że nie zrobi głupoty i nie będzie jak one, dlatego parę weekendów jej, jakby „nieobecności” odpuszczałem, ale przy następnych zaczynało mnie coś trapić „czemu mi tak rzadko odpisuje?” „czemu czasami po imprezie zachowuje się inaczej?”.
Mam tu na myśli inna pisownia obojętność? Ciężko to określić po prostu czułem, że jest coś nie tak i tak powoli zaczynały się robić poważniejsze kłótnie miałem z nią rozmowy, a nawet błagałem ją proszę znajdź też dla mnie czas spotkajmy się wiem, że nas dzieli te 150 km, ale to nie problem dla mnie żeby przyjechać to zaczęło się od tego, że ona ma przyjaciółki, że też chce odetchnąć od szkoły powiedziałem, że dobrze, że spróbuje jakoś to dla niej poukładać, ale zaczęło się wysyłanie przez nią filmików mi, na których przykładowo rzyga pod siebie, przewraca się w tle muzyka śmiechy to coś, co mnie brzydziło, a dla niej był to powód do dumy i dlatego się ze mną tym dzieliła oczywiście na takie coś odpisywałem „wow super”, „fajnie”, „ok fajnie się bawisz”, bo co innego miałem odpisać „dziewczyno zachowujesz się jak ostatni menel pod remizą?” nie umiałem potem zaczęła się ubierać tak jak panny spod latarni odkrywający się dekolt krótka spódniczka wysyłała te zdjęcia na Instagrama nie wiem żeby kogoś zachęcić „droga wolna” czy jak? I w takich znikała w te weekendy było coraz to gorzej dodatkowo napomnę, że dziewczyna pochodziła z biednej rodziny, a ja zawsze jej starałem się pomagać nawet raz spłaciłem długi jej rodziców żeby miała gdzie mieszkać starałem się jej dać wszystko, a ona tak pod koniec się zachowywała? Nie wiem, kiedy do niej przyjeżdżałem to zawsze z kwiatami, czułe słówka wspólne wyjazdy (oczywiście, które ja stawiałem) można powiedzieć, że gdybym mógł to bym jej oddał nawet własne życie po prostu tak sobie to tłumaczę, że przecież nie byłem jakimś podłym draniem, który myślał tylko o sexie i ciągle się awanturował chciałem dla niej dobrze, dlatego pod koniec tego wszystkiego napisałem do niej wprost, że potrzebuje porozmawiać szczerze w realu na to ona „niestety, ale koleżanki to koleżanki tamto” to zdenerwowałem się i powiedziałem, że jeśli tak to potrzebuje przerwy, bo mam co przemyśleć ona, jakby bez żadnego „ale” zgodziła się na to minął tydzień napisałem do jej i w sumie mojego kumpla (naszego) „hej, jak ona się czuje, czy tęskni wszystko z nią dobrze?” odpisał – „tak płakała za tobą jest jej źle, ale myślę, że ta przerwa zrobi wam dobrze obu zaufaj mi dajcie sobie czas” posłuchałem po 2. tygodniu postanowiłem napisać do niej i tu wydarzyło się coś, co mnie zgięło z nóg „inna osoba”, bo tak mógłbym to nazwać zimną oschła wulgarna czułem się, jakbym pisał z kimś innym napisała mi, że nie jest gotowa na związek ze mną, że nie potrafi dalej ja zdziwiony po takim czasie pytam się dziewczyno za niespełna 6 miesięcy mieliśmy być zaręczeni byliśmy prawie w 4-letnim związku, a ty mi mówisz, że ty nie jesteś gotowa? Zaczęło się pisanie, czemu, dlaczego nie chciała mi odpowiedzieć zacząłem się zamykać wtedy w sobie płacz i 1000 myśli co się stało dlaczego? To się stało wystarczyła krótka przerwa żeby zamieniła się w kogoś innego? Postanowiłem się doradzić kolegi co robić powiedział, żebym dał jej jeszcze chwilę napisał co czuje naprawdę i ile dla mnie znaczy i w weekend napisać… napisałem w sobotę o dziwo odczytała od razu, a w niedziele dopiero odpowiedź „przepraszam byłam wczoraj bardzo zrobiona i nie mogłam odpisać sorki, ale nie umiem być z tobą” te pierwsze zdania mnie strasznie zabolały „byłam zrobiona” mijały tygodnie mojego błagania, gdy nagle powiedziała mi „muszę ci coś powiedzieć” zapytałem co? „Będąc na imprezie całowałam się z 2 chłopakami, bo brakowało mi tego przepraszam wiem ze mnie znienawidzisz” i tu pewnie każdy, by powiedział (chłopaku daj spokój), ale najśmieszniejsze jest to, że będąc zryty przez 10 minut odpisałem „przykro mi, ale ci wybaczam nie jestem zły”, chociaż w środku bolało jak diabli mimo wszystko ona odpisała „dzięki” i dalej cisza i po paru dniach spojrzałem w lustro powiedziałem człowieku daj se spokój, no i dałem do czasu, kiedy z przysłowiowej pizd* wysłała mi nasze wspólne zdjęcia i mówiła o naszych wspomnieniach, jakby jej było mało? Mojego bólu? Nie wiem, ale zaczęła się znów kleić rozmowa, po której napisała mi „połowa mnie chciałaby wrócić, ale nie, nie mogę tak musimy zakończyć ten kontakt” odpowiedziałem czemu? Jeżeli chyba coś do mnie czujesz? Jeżeli mi wysyłasz zdjęcia nasze mówisz czasami, że o mnie myślisz nawet dziś wysłałaś mi zdjęcie w kurtce która ci kupiłem na naszą rocznicę, po co to wszystko… nie odpisała nic oprócz „przepraszam”. dlatego postanowiłem powiedzieć koniec zablokowałem ją wszedzie numer usunalem wspomnienia jej koszule co mi dała wyrzuciłem czystka totalna i tak mijały 1,2,3 tydz oczywiscie łzy w oczach bycie strasznie zniszczonym ale po czasie byłem juz obojetny i przejrzałem na oczy "koleś ona lizała sie z kim popadnie miala cie w tylku dla niej alkohol i rzyganie pod siebie to była największą frajda w zyciu a ty nadal ja miales za ksiezniczke taka jaka byla na 1 spotkaniu) no i byłem taki przez chwile nawet miałem krótki "zwiazek" bo prawie 1,5msc w ktorym sie nie udalo bo okazalo sie ze mieslimy inne charaktery i nie było to "to" i nadal mam ten cholerny bol w sercu nadal mysle o nas wiem tez ze ona ma juz całkowicie wysrane "nawet w to czy zyje czy nie" ale dalej sie zastanawiam jak to sie stalo ze z aniołka który by muchy nie zabił który wolał całusami gadać w moja strone zamieniłą się w diabła który by najlepiej zachlał sie na smierć przespał sie z polowa miasta a na koniec napluł dziecku w twarz jak o tym zapomnieć? przeciez małymi krokami dochodzi rok a czasami dalej mam ją przed oczami nawet mam czasami mysli czy napisać nie wiem ... wiem ze pisze to chaotycznie i pewnie to nie wszystko co chce wylać na ekran ale pogubiłem się i nie umiem znieść tego dluzej  Bo chyba to nie ja jestem tym „złym”? Czy było, aż jej tak zle? Czy może, jakbym sam tak pił bawił się to może byśmy jeszcze byli razem, gdzie jest ta kobieta, z którą chciałem mieć wspólna przyszłość?
EDit: też pewnie będą komentarze „zapomnij bądź kwestia czasu”, ale to jest aż tak ciężkie, że nawet czasami mam w głowie jej słowa „kocham cię”, jej głos oczy uśmiech nawet przechodząc obok tysiąca różnych ludzi dalej tylko pamiętam jej uścisk mojej dłoni nie wiem, czy to chore, czy może ja prawdziwie „kochałem”, a ona była zauroczona? Chociaż prawie 4 lata to raczej nie „szybki skok w bok”. Mimo iż na trzeźwo patrząc zraniła mnie i wbiła nóż w plecy to dalej wiem, że gdzieś w środku niej (bo na zewnątrz to zupełnie ktoś inny się zrobił) jest ta dziewczyna, której chciałem oddać życie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak to skończyć?

Uff, przeczytałam i uruchomiłam swoje złote rady;)
Po pierwsze nie było z twojej strony żadnego stawiania granic, okazywania jak ci zależy, a dziewczyna potrzebowała emocji.  Po drugie mogłeś sam wybyć gdziekolwiek lub być niedostępny na jakiś czas. A po trzecie, czego tu żałować?  I tak by wyszło po jakimś czasie.

3

Odp: Jak to skończyć?

Tamiro, co do stawiania granic co masz na myśli? Co do okazywania jak mi zależy szczerze powiedziawszy przyjazdy z kwiatami wspólne wycieczki/wyjazdy codzienne pisanie kocham cię rozmowy wideo, na których potrafiłem mówić jak bardzo kocham każdy cal jej ciała, a na dodatek otoczenie moich kumpli, którzy nieraz mi mówili, że bardziej dbam o nią, niż o siebie to raczej okazywałem jej to poważnie co do tych emocji miała je przykładowo na wyjazdach, ale racja jak nie byliśmy razem obok, to może jej tego brakowało, ale to nie powód raczej do takich akcji nie wiem…

4 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-11-29 22:09:09)

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

Tamiro, co do stawiania granic co masz na myśli? Co do okazywania jak mi zależy szczerze powiedziawszy przyjazdy z kwiatami wspólne wycieczki/wyjazdy codzienne pisanie kocham cię rozmowy wideo, na których potrafiłem mówić jak bardzo kocham każdy cal jej ciała, a na dodatek otoczenie moich kumpli, którzy nieraz mi mówili, że bardziej dbam o nią, niż o siebie to raczej okazywałem jej to poważnie co do tych emocji miała je przykładowo na wyjazdach, ale racja jak nie byliśmy razem obok, to może jej tego brakowało, ale to nie powód raczej do takich akcji nie wiem…

Rozumiem twój ból i te negatywne odczucia. Dałeś dużo energii temu związkowi, a czy z jej strony też tak było?
Mogę się mylić, wcale nie mówię, że  nie, tylko z twojej wypowiedzi wynika, ze nie wymagałeś od niej za wiele, nie stawiałeś granic, na wszystko happy i ok.

Moim zdaniem znudziła się i zabrakło emocji, pomyślała, że skoro jest takim cudem świata, to może robić, co chce. A te emocje to chodziło mi raczej, że nie było złych emocji, tylko wszystko było pięknie, mógłbyś choc raz nie mieć czasu albo być w złym humorze i jej to okazać.
A jeśli bylibyście obok, to wytrzymalibyście ze sobą?

5

Odp: Jak to skończyć?

Na początku związku można powiedzieć, że to ona rozdawała karty, jeśli chodzi o „staranie się” (nie mówię tu, że miałem wszystko w tyłku) tylko jak normalny chłopak wszystko brałem z dystansem "bezpiecznie" potem, to ja bardziej głębiej w to wchodziłem, ale dopiero pod koniec co wspominałem w treści coś zaczęło się sypać i racja wszystkie złe humorki chowałem w kieszeń, bo nigdy nie chciałem jej zranić bądź wyżyć się na niej owszem czasami gadałem z nią jak nie wiem powiedzmy miałem zły dzień w szkole, czy coś, ale głębsze problemy, kiedy byłem cały wnerwiony zachowywałem dla jej dobra i mojego w kieszeń (szczególnie że ja i ona byliśmy mega wrażliwcami i zapewne słowo idiotko, by sprawiło u niej płacz, chociaż teraz myślę, że po jej zmianie wrażliwym zostałem tylko ja, a co do „bycia obok” – pamiętam każde minuty były one wyjątkowe i ona, jak i ja czuliśmy się jak w 7 niebie nawet pijąc wspólnie z rana zwyczajną kawę.

6

Odp: Jak to skończyć?

Chłopie Twoje szczęście jest niewyobrażalne.Zostawiłeś ją przed ślubem.Wyobraź sobie.Za pięć lat.Dwójka dzieci ,mieszkanie w kredycie,Ty wypruwasz sobie żyły aby zarobić na wszystko a ona imprezy ,koleżanki, w jej kroczu gości pół miasta.Tobie zostają co najwyżej rzygi na wycieraczce czy w łóżku.Piękna przyszłość no nie?Pełnia szczęścia,Twego i ew. dzieci.Jeśli jesteś wierzący daj na mszę dziękczynną jeśli nie to urządź np. imprezę okolicznościową dla zaniedbanych kumpli.No i lekcja na przyszłość, nigdy nie dawaj w związku więcej niż dostajesz.To się prawie zawsze kończy źle.

7

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

a co do „bycia obok” – pamiętam każde minuty były one wyjątkowe i ona, jak i ja czuliśmy się jak w 7 niebie nawet pijąc wspólnie z rana zwyczajną kawę.

Musielibyście być naprawdę na co dzień, a nie tylko czasem.
Nie wiadomo czy tak by było.

8

Odp: Jak to skończyć?

Autorze, za wcześnie, za wcześnie przynajmniej o kilka lat za wcześnie na tak poważny związek. Dlatego nie wyszło.
Nie mam teraz czasu, ale później postaram się szerzej rozwinąć swoją myśl.

9 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-30 15:07:01)

Odp: Jak to skończyć?

Dlaczego za wcześnie?
Oboje macie teraz po 20 lat, wobec tego zaczęliście w wieku 16-tu lat. Ona pochodzi z ubogiej rodziny i na tamte lata była skromną, cicha i zapewne niesmiala, może nawet pełna kompleksow dziewczyną.
Przyjeżdżałes do niej w każdy weekend, bywało że spedzaliscie ze sobą nawet kilka dni i jak się domyślam raczej nie chodziliście na imprezy, nie bywaliscie wśród ludzi, tylko spedzaliscie czas we własnym towarzystwie rozmawiając o poważnych życiowych sprawach, snuliscie wizję Waszej przyszłości - w czwartym roku znajomości mieliście się zaręczyć.
Za chwilę miałby odbyć się ślub i co dalej? Pieluchy?
Tymczasem stało się tak, że dziewczyna przestała być dzieckiem i zaczęła czuć się zduszona związkiem z Tobą. Widziała jak inne koleżanki w jej wieku świetnie się bawią, jak nie w głowie im jakieś śluby ani, tym bardziej, pieluchy i nagle zapragnęła być jedną z nich. Koleżanki też zaczęły ja zauważać i zanim ktoś się obejrzał Twoja niedoszła narzeczona już żyła tak, jak większość ludzi w jej wieku.
Może nawet troszkę przesadziła, bo aż za bardzo zachlysnela się swoją młodością i młodością, jednak nic dziwnego.
Od lat wiodła monotonne ustabilizowane, spokojne życie polegające na tym, że w weekend przyjedzie do niej chłopak i mowy nie będzie o wesołej zabawie wśród rówieśników.
A ona chciała żyć i być wesoła normalna dziewczyna.
Wysyłała Ci nawet jakieś zwariowane zdjęcia, żebyś zobaczył, jak fajnie spędza teraz czas, ale Ty tego nie rozumiales, gdyż powodowany zazdrością wyobraziłeś sobie, że ona puszcza się z połową miasta i bez przerwy chleje i rzyga.
No chyba tak to jednak nie wyglądało i nie wygląda.
Autorze, ta dziewczyna nie dojrzała jeszcze do tak poważnego związku, do jakiego Ty dojrzałeś.
Poznałeś ja po prostu stanowczo za wcześnie, może nawet o dekadę za wcześnie.
Nie myśl o niej tak, jak sugerują Ci niektórzy, że wyszło szydło z worka i oto ona przez kilka lat udawała skromna cnotke, a Ty poznałeś jej prawdziwe oblicze i że dobrze się stało, że to oblicze pokazała Ci przed ślubem.
To nie tak.
Ona przez trzy lata Waszego związku była bardzo w porządku i rzeczywiście miałeś ja na wyłączność, jednak w czwartym roku zadziało się tak, że wystraszyła się małżeństwa i tego wszystkiego, co z małżeństwem się wiąże.
Ona poczuła się przez Ciebie osaczona, a ponieważ zauważyły ja koleżanki, toteż skorzystała z ich zaproszeń do wspólnej zabawy.
Jak masz to skończyć?
Normalnie - masz po prostu zdać sobie sprawę z tego, że o wiele lat za wcześnie wystartowałeś z propozycją małżeństwa.

Na marginesie - dla Ciebie to też o wiele za wcześnie. Masz dopiero 20 lat.
Wyluzuj więc.

To Twoja tzw pierwsza miłość, której wspomnienie zachowasz do końca życia.
Masz szczęście - nie wszyscy mogą poszczycić się tym, że przeżyli pierwsza miłość i to w tak młodym wieku.

Ja na przykład nie przeżyłam czegoś takiego. Miałam bowiem tak dużo chłopaków, z którymi chodziłam, w których w mniejszym albo w większym stopniu bywałam zakochana, ale gdybym miała wskazać, że ten konkretny był moją pierwszą miłością, to tego nie potrafiłabym zrobić.
Nie wiem więc, jak to jest wspominać swoją pierwszą miłość.

Powodzenia.

10

Odp: Jak to skończyć?

Kolego panna wsiadła na emocjonalną karuzelę i z niej tak łatwo nie zsiądzie, bo 20 lat to najlepszy wiek na to. Zaliczy trochę chłopa i może za jakieś 3-4 lata, będzie gotowa na stały związek.
Ty musisz pomyśleć nad swoim podejściem do kobiet i do związków. Nad inwestowaniem w związek, bo tu jesteś kompletnie zielony. Ale nie dziwne macie bardzo mało lat. Chłopaki stają się mężczyznami mniej więcej w wieku 25 lat, także trochę jeszcze od życia i od kobiet musisz oberwać.

11

Odp: Jak to skończyć?

Dziękuję za te wiadomość ullle czuje, że mówisz szczera i dojrzała prawdę, ale też, jakbyś mogła mi wytłumaczyć, czy naprawdę to normalne całować 2 nieznajomych tej samej nocy? Czy to normalne po 4 latach, prawie pisać, że „nie jest się gotowym” to, co ona robiła przez te lata „zmuszała się?” a to, co najbardziej mnie trapi wspomniałem w poście, że mimo wszystko dalej jej część chciała być ze mną do końca, ale ona, jakby stawiała wszystko na czerwoną kartę aż tak być ze mną nie chciała? Że robiąc to i dając „minimalne nadzieje”, że coś w środku niej kocha dalej? A mimo wszystko pod koniec potraktowała mnie jak „powietrze” byłem to byłem nie ma to nie ma to jest dla mnie niezrozumiałe i też te zmiany, jakby człowieka? Tydzień przerwy, a czułem się, jakbym pisał z obcą mi osoba wszystko zostało zmienione o 180* a co do narzeczeństwa ona sama się z tego cieszyła i poniekąd logistycznie już miała w głowie co, gdzie i jak nie wiem… czy rzeczywiście człowiek tak potrafi się zmienić i robić takie czyny, jakie robiła. Ale może i racja ona niedojrzała wybawi się wycałuje i może za 10/15 lat będzie taka, jakim ja jestem, ale niestety już nie razem… szkoda.

12

Odp: Jak to skończyć?

Zagubiony011 nie roń łez bo za jakiś czas zrozumiesz że dobrze się stało. Jesteście za młodzi na poważny związek i małżeństwo. Nie wiesz tak naprawdę nic o sobie, nie zaznałeś życia. Teraz masz czas na poznawanie siebie, tego co lubisz, różnych kobiet, na beztroską zabawę.

13

Odp: Jak to skończyć?

M!Rii może jestem jakiś dziwny, ale „beztroska zabawa” jakoś mi nie przemawia nie jestem jakiś wielki aspołeczniak, ale chciałbym kobietę, która będzie mnie wspierać, która będzie się czuła szczęśliwa i kochana u mojego boku nic wielkiego żadnych nowych samochodów, czy modelki z wybiegu, a sexu mogę odpuścić nawet na lata może jestem jakiś inny ona była taka sama tylko potem coś strzeliło jej do łba oczywiście moje towarzystwo ma w głowie tylko „zaliczyć napić się i pobiegać w majtkach po mieście dla” beki „) a ja wolę spacer za rękę kawę w kawiarni i film wieczorny wtuleni to mnie chyba odróżnia, ale może i racja sam potrzebuje czasu do” związków".

14

Odp: Jak to skończyć?

Przestań płakać, do nic nie daje.
To po prostu nie była TA kobieta.
Jak to się kiedyś mówiło: "Masz starą duszę"
Ona najprawdopodobniej zachłysnęła się atencja, i poleciała w siną dal.
Nie zdziwię sie jak za 2 lata sie do ciebie odezwie, wypytując o to i owo, napisze ze tęskniła , to ciebie kochała tak naprawdę i inne bzdury, a w istocie okaże sie ze jest w ciąży albo ma niemowlaka, i potrzebuje takie spokojnego i dobrego faceta do pomocy.
Co Ci doradzam?
Skup sie na sobie, na nauce, pracy,hobby.
Jeszcze będziesz miał tą swoją wymarzona kobietę, tylko musisz sie nauczyć życia.

15

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

M!Rii może jestem jakiś dziwny, ale „beztroska zabawa” jakoś mi nie przemawia nie jestem jakiś wielki aspołeczniak, ale chciałbym kobietę, która będzie mnie wspierać, która będzie się czuła szczęśliwa i kochana u mojego boku nic wielkiego żadnych nowych samochodów, czy modelki z wybiegu, a sexu mogę odpuścić nawet na lata może jestem jakiś inny ona była taka sama tylko potem coś strzeliło jej do łba oczywiście moje towarzystwo ma w głowie tylko „zaliczyć napić się i pobiegać w majtkach po mieście dla” beki „) a ja wolę spacer za rękę kawę w kawiarni i film wieczorny wtuleni to mnie chyba odróżnia, ale może i racja sam potrzebuje czasu do” związków".

Mówisz jak emeryt. Zastanów się czy naprawdę chcesz takiego życia czy wynika to z Twoich lęków, wycofania czy jak to nazwałeś aspołeczności. Wszystko ma swój czas i lepiej abyś teraz ten etap przerobił niż gdybyś miał się obudzić w wieku 40 lat i stwierdzić że zostawiasz żonę, dzieci bo nigdy się nie wybawiłeś. To naprawdę częsty scenariusz więc przemyśl to sobie.

16

Odp: Jak to skończyć?

Całowania, kogo popadnie i przewracania się poprzez upojenie i rzyganie na siebie i wokół raczej nie, ale wyjścia na przysłowiowe „piwo” czemu nie.

17 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-30 18:14:34)

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

Dziękuję za te wiadomość ullle czuje, że mówisz szczera i dojrzała prawdę, ale też, jakbyś mogła mi wytłumaczyć, czy naprawdę to normalne całować 2 nieznajomych tej samej nocy? Czy to normalne po 4 latach, prawie pisać, że „nie jest się gotowym” to, co ona robiła przez te lata „zmuszała się?” a to, co najbardziej mnie trapi wspomniałem w poście, że mimo wszystko dalej jej część chciała być ze mną do końca, ale ona, jakby stawiała wszystko na czerwoną kartę aż tak być ze mną nie chciała? Że robiąc to i dając „minimalne nadzieje”, że coś w środku niej kocha dalej? A mimo wszystko pod koniec potraktowała mnie jak „powietrze” byłem to byłem nie ma to nie ma to jest dla mnie niezrozumiałe i też te zmiany, jakby człowieka? Tydzień przerwy, a czułem się, jakbym pisał z obcą mi osoba wszystko zostało zmienione o 180* a co do narzeczeństwa ona sama się z tego cieszyła i poniekąd logistycznie już miała w głowie co, gdzie i jak nie wiem… czy rzeczywiście człowiek tak potrafi się zmienić i robić takie czyny, jakie robiła. Ale może i racja ona niedojrzała wybawi się wycałuje i może za 10/15 lat będzie taka, jakim ja jestem, ale niestety już nie razem… szkoda.

Przez te prawie cztery lata do niczego na pewno się nie zmuszała. Cokolwiek robiła
albo mówiłaa było szczere, niemniej jednak nie żyła ona na pustyni, lecz wśród ludzi i obserwowała ich. Może gdy była młodsza tylko Ty jej wystarczałes, ale przyszedł czas, gdy zaczęła dostrzegać, że różni się od swoich koleżanek. One bawiły się, wyglupialy, próbowały życia z każdej strony nie wyłączając przygód z chłopakami, którzy myśleli identycznie, jak one i Twoja grzeczna, oddana dziewczynka zaczęła tęsknić za innym światem
Ten z Tobą podobał jej się, ale był za poważny.
Koleżanki zaczęły ja zapraszać na imprezy i tak poszło.
Wcale nie musiała Cię oszukiwać. Przyszedł tylko czas na zmiany.
Całowała się z dwoma chłopakami w ciągu jednej nocy - czy to normalne, pytasz?
Oczywiście, że jest to normalne, jeśli jeszcze podlane było alkoholem i przykładem zachowań jej koleżanek. To tylko zabawa, może nie w Twoim stylu, może niezbyt mądra czy na poziomie, ale to zabawa. Czuła się z tym źle i dlatego szczerze Ci o tym powiedziała.
Musisz pojąć, że ona jest teraz w takim stanie, jakby wypuscili ja na wolność. Nic jej teraz nie krępuje.
Ty byłeś dla niej wszystkim, ale widocznie tylko na ten czas, dopóki nie stała się dorosła metrykalnie, dopóki nie uświadomiła sobie, że oprócz Ciebie inne rzeczy też mogą być fajne.
Cieszyła się z tego, że się zareczycie - no nic dziwnego, nie mając nawet 20- tu lat mieć już narzeczonego? Mało która koleżanka tak ma. Poczuła się więc taka wyróżniona i dorosła, jednak kipiała w niej młodość, chęć wyszalenia się i poznania życia z innej strony.
Autorze, Ty też zmień troszkę nastawienie do życia, gdyż jesteś jeszcze bardzo młody i właśnie teraz jest dla Ciebie najlepszy czas na to, by uczyć się życia i uczyć się ludzi.
Z każdej strony powinieneś zgłębić życie, bo jesli nie, to za dwie albo trzy dekady nagle poczujesz, że tak naprawdę nigdy nie żyłeś, nie śmiałeś się aż do łez, nie szalałeś itd.
Szeptuch napisał, że kiedyś mówiono o takich ludziach, jak Ty, że mają stara duszę - to prawda, tak mówiono, jesteś po prostu za poważny jak na swój wiek i oczywiście bądź sobą dalej, jednak nie dziw się, że inni ludzie, których będziesz spotykał po drodze nie będą szli Tobą Twoim tempem, może przez jakiś czas nawet będę starali Ci się dorównać, ale w końcu odbija i będą żyć po swojemu.
Myślę, że ona w dalszym ciągu coś do Ciebie czuje, zapamięta cię do końca życia, ale już tak się od Ciebie odbiła, że jej powrót do takiego życia, jakie miała przy Tobie jest niemożliwy, że na samą myśl aż ma ciarki na plecach.
Ona chce korzystać ze swojej młodości i ma dobrego prawo i ma rację, że tak chce.
Oby tylko nie skończyła z brzuchem z jakimś debilem, tylko żeby zdobyła doświadczenie, a gdy będzie gotowa, wtedy niech przypadkiem spotka Ciebie na ulicy i...
Autorze, głowa do góry.

18

Odp: Jak to skończyć?

Rozumiem dziękuję wam za wszystkie wiadomości życzę jej jak najlepiej w końcu dawała mi wszystko i 1 raz poczułem te słynna „szczeniacka miłość” niech się wyszaleje pozna chłopaka, który nie będzie chciał tylko jej wykorzystać i niech żyje 100 lat nic więcej chyba dodać nie mogę po prostu nie rozumiałem, czy takie zachowania były normalne, czy to był mój błąd, czy tak musiało być, ale najwidoczniej każdy ma napisana swoją historię raz się jest na górze raz na dole potraktuje to jak lekcje.
Jakby ktoś chciał jeszcze coś dodać, to proszę ja potrzebuję zebrać myśli i stanąć na nogi, bo przecież są ludzie, którzy od 15-latka zapewne do 40-latka byli razem, a potem coś pękło to dopiero są tragedie… no nic głowa do góry.

19

Odp: Jak to skończyć?

Podoba mi się Twoja postawa. Bardzo ładnie, że nie szukasz "zemsty za swoją krzywdę" tylko życzysz dziewczynie wszystkiego dobrego i pozwalasz żyć na swój sposób. To pokazuje, że jesteś dobrym, rozsądnym chłopcem.

To nie musiał być niczyj błąd. Poznaliście się w wieku 16 la, a wtedy każdy myśli, że jego miłość jest jedyna w swoim rodzaju i przetrwa wszystko.
Gdy czyta się, że tylko 5% związków tak młodych ludzi ma szansę przetrwać, to każdy myśli, ze właśnie on będzie należał do tych 5%.
Okoliczności Wam nie sprzyjały. Duża odległość, rzadkie spotkania  i wiek, w którym człowiek poznaje życie i chce jak najwięcej doświadczyć.

Zachowaj we  wspomnieniach wszystko co było dobre, bo w ten sposób widzisz swoje życie jako wartościowe.
Kiedy spotyka nas coś dobrego chcielibyśmy zatrzymać to na zawsze. Nie w każdym wypadku jest to możliwe.
Utracone rzeczy bolą, ale też robią miejsce na coś nowego.
Człowiek nigdy nie wie, co mu w życiu szczęście przyniesie wink

20

Odp: Jak to skończyć?

Przecież doskonale wiesz dlaczego wam nie wyszło, Twoja dziewczyna stała się imprezową dziewczyną i to po całości.
I uwierz mi że nie chodziło o całowanie się z dwoma chłopami.
Ale Ty to wiesz.

21

Odp: Jak to skończyć?

Myślę, że zrozumiałem powód dopiero po komentarzach powyżej, chyba że ma pan co innego na myśli to proszę o wyjaśnienie.

22

Odp: Jak to skończyć?
maku2 napisał/a:

Przecież doskonale wiesz dlaczego wam nie wyszło, Twoja dziewczyna stała się imprezową dziewczyną i to po całości.
I uwierz mi że nie chodziło o całowanie się z dwoma chłopami.
Ale Ty to wiesz.

Maku, nie podpuszczaj autora. Jemu nic nie da wmawianie w siebie, że dziewczyna puszcza się z połową miasta, szczególnie że to nieprawda.
Ich drogi rozeszły się, ponieważ dziewczyna nie dojrzała do aż tak poważnego związku.
Na razie jest zafascynowana koleżankami, ich wolnością i zachlysnela się tym, że ma powodzenie w gronie swoich znajomych.
Ona przechodzi normalna fazę charakterystyczna dla jej wieku.
Czy autor musi ją znienawidzić albo przestać szanować?
Lepiej będzie się wtedy czul?
Dziewczyna popełnia błędy, bo do tej pory żyła jakby w złotej klatce, na dodatek mając poczucie, że jest gorsza od innych dziewczyn, bo chłopak musiał ratować jej rodziców przed utrata mieszkania.
Ona chce po prostu spróbować swoich sił, a czas pokaże, jak na tym wyjdzie.

Niech rozstaną się w zgodzie, a nie w atmosferze nienawiści i braku szacunku.

23

Odp: Jak to skończyć?

Wyrozumiałość dla kobiet ze strony kobiet, czasami przekracza granice normalnej przyzwoitości. smile Ja jednak wymagałbym od takiej dziewczyny, postawienia sprawy na prawdzie. Powiedzenia co i jak. A tak niby to w związku, a jednocześnie szaleje na maxa z jakimiś chłopakami. Za duże przyzwolenie społeczne jest dla kobiet. A prawda jest taka, że nie wymaga się od nich nic. Zawsze znajdzie się wytłumaczenie tak fatalnego zachowania. Czego oczywiście nie da się zrobić w stosunku do chłopaka, bo ten już musi być odpowiedzialny.

24

Odp: Jak to skończyć?
Legat napisał/a:

Wyrozumiałość dla kobiet ze strony kobiet, czasami przekracza granice normalnej przyzwoitości. smile Ja jednak wymagałbym od takiej dziewczyny, postawienia sprawy na prawdzie. Powiedzenia co i jak. A tak niby to w związku, a jednocześnie szaleje na maxa z jakimiś chłopakami. Za duże przyzwolenie społeczne jest dla kobiet. A prawda jest taka, że nie wymaga się od nich nic. Zawsze znajdzie się wytłumaczenie tak fatalnego zachowania. Czego oczywiście nie da się zrobić w stosunku do chłopaka, bo ten już musi być odpowiedzialny.


Legat, między nimi sprawa jest jasna. Nie są razem.
Ta dziewczyna niczego nie ukrywała przed autorem. Wysyłała mu zdjęcia z imprez, powiedziała że do niego nie wróci, opowiedziała mu nawet o tym, że w czasie jednej nocy całowała się z dwoma chłopakami.
Tam sprawa jest jasna i nie pozostawia żadnych wątpliwości ani powodów do tego, by autor miał złudzenia, że może jeszcze do siebie wrócą.
Pewnie, że ta dziewczyna błądzi i zachowuje się beznadziejnie, ale tak wybrała i idzie ja zrozumieć. 15- tego roku życia była w bardzo poważnym związku z bardzo poważnym w sposobie bycia i myśleniu autorem. Sporo mu zawdzięczała też poważnych spraw.
Za moment mieli się zaręczyć, ale ona nie wytrzymała napięcia, a ponieważ tak się złożyło, że koleżanki zaczęły zapraszać ja tu i tam, więc spodobało jej się to i poszła w inna stronę niż autor.
Teraz ta dziewczyna zachowuje się jak zdrowy, młody piesek, którego spuścili ze smyczy, do której wcześniej długo był przywiązany.
Oby ta " przygoda" nie skończyła się źle dla tej dziewczyny np żeby nie zaciążyła z jakimś kretynem.
Niestety teraz przy takim braku doświadczenia z jej strony, chęcią wyszalenia się jest ona świetnym kaskiem dla pożarcia przez różnych cwaniaczków.
Autor powinien raczej martwić się o nią niż wmawiać w siebie, że to była zwykła dxiw...ka i że taka pozostanie.

25

Odp: Jak to skończyć?
ulle napisał/a:

Ta dziewczyna niczego nie ukrywała przed autorem.

big_smile No tak te wyjazdy na imprezy z "koleżankami", przecież tam siedziała dziewucha grzecznie. Nie wiedzieć też dlaczego wszczynała po nich o byle co awantury Autorowi. big_smile No dobra wiem, że i tak wiesz swoje i masz swoją wersję, jaka to ona była uczciwa i zasadnicza. smile

26

Odp: Jak to skończyć?
Legat napisał/a:
ulle napisał/a:

Ta dziewczyna niczego nie ukrywała przed autorem.

big_smile No tak te wyjazdy na imprezy z "koleżankami", przecież tam siedziała dziewucha grzecznie. Nie wiedzieć też dlaczego wszczynała po nich o byle co awantury Autorowi. big_smile No dobra wiem, że i tak wiesz swoje i masz swoją wersję, jaka to ona była uczciwa i zasadnicza. smile


Zawsze istnieje jakiś okres przejściowy, gdy człowiek stoi na rozdrożu i potrzebuje troszkę czasu, by poukładać sobie w głowie.
Nie zachowywała się fajnie, ale w końcu sprawa stała się jasna jak słońce.
Autor nie czuje się zwodzony.
On ma tylko problem ze zrozumieniem jej postępowania. Chciał przecież dobrze i traktował ją poważnie, ona to odwzajemniała a tu nagle stało się takie coś.
Ja nie chciałam usprawiedliwiać tej dziewczyny tylko dlatego, że łączy mnie z nią płeć.
Ja chciałam tylko wytłumaczyć autorowi, ci mogło zadziac się z nią i że nie jest to jego winą.

27

Odp: Jak to skończyć?

Cześć, postanowiłem się odnieść do „męskiej” strony, ponieważ, o ile się nie mylę insynuujecie, że moja ex na tych imprezkach można brzydko mówiąc skakała z jednego na drugiego *ekhem* podczas relacji ze mną szczerze mówiąc nawet sobie tego w głowie nie wyobrażam, bo zapewne, gdyby to była „potwierdzona prawda”, to mój stan psychiczny, by się znacznie pogorszył, (jestem po prostu facetem o zbyt dużym sercu i uczuciach) szczególnie że była ona dla mnie wszystkim i byłoby mi bardzo, ale to bardzo przykro, gdyby ktoś inny był dla niej „lepszy wystarczający” i gdyby robiła to za moimi plecami dałem sobie czas i jeszcze raz przeanalizowałem każde z państwa słów i końcowo uważam, tak jak płeć „piękna” napisała, że po prostu za wcześnie na miłość za wcześnie na tak poważny związek jedyne, co jeszcze mnie utwierdza, że przez te jej „zmianę” al'a ze słodkiego aniołka na imprezowiczkę nasze charaktery raczej się zmieniły ona imprezy wódka muzyka i wygłupy które mnie odrzucają, a ja, taki sam jak wcześniej i zapewne na dłuższą metę, to by nie wypaliło, chociaż można stwierdzić, że „straciłeś ta poprzednia wersje jej” to mimo wszystko wiem, że jest szczęśliwa, czy to obrzygana, czy nawet wylizana przez jakiegoś „random boya” nie wiem cokolwiek… ważne, że dała mi te chwile, które nie zapomnę, a co najważniejsze to to, że jest po prostu szczęśliwa też próbowałem analizować dokładnie panowie wasze domysły, że wiecie poznała jednego zakochała się i może nie wiem trzymała mnie jako koło ratunkowe? Hmm. Jak z tamtym nie pójdzie bądź z tamtymi nie wiem, skąd państwo tak pomyśleli, szczególnie że wszystkie argumenty kobiety napisały, że może tak wyglądają te dzisiejsze zabawy całowanie się z kimś, czy wywrotki w krzaki nie wiem, a jeżeli o tym napisała (ze całowała 2 jednej nocy), to szczerze, bo jeżeli serio, by było coś „grubszego” to raczej powinna mi o tym napisać tak? Bo logicznie rzecz biorąc, jakby morderca powiedział, że zabił człowieka, a skrywałby, że ukradł kwiaty sąsiadce, to by się to raczej nie łączyło w sens.

28

Odp: Jak to skończyć?

Autorze,tak jak pisałem.
masz starą dusze, jesteś naprawdę bardzo dojrzały,jak na swój wiek.
I obawiam się że  związku z tym najbliższe 10 lat będziesz sam.
Bo mniej więcej tyle z dojrzałością wyprzedzasz rówieśniczki.
Poświęć wiec ten czas na samo rozwój.
Na naukę,trening, kompetencje zawodowe.

Ewentualnie znajdź sobie kobietę w okolicy 40 która nauczy Cie życia, i tego jak się obchodzić z kobietami.

29

Odp: Jak to skończyć?

Autorze, masz bardzo analityczny umysł. Chyba jesteś ścisłowcem?
Życzę Ci powodzenia.
Szeptuch dobrze Ci radzi, może tylko troszkę przesadził z wiekiem ewentualnej nauczycielki życia z kobietami.
Nie unikaj dziewczyn, ale staraj się w nic nie angażować dopóki nie zdobędziesz doświadczenia z kobietami, podkradnij   im instrukcje ich obsługi i baw się dobrze.

30

Odp: Jak to skończyć?
ulle napisał/a:

Autorze, masz bardzo analityczny umysł. Chyba jesteś ścisłowcem?
Życzę Ci powodzenia.
Szeptuch dobrze Ci radzi, może tylko troszkę przesadził z wiekiem ewentualnej nauczycielki życia z kobietami.
Nie unikaj dziewczyn, ale staraj się w nic nie angażować dopóki nie zdobędziesz doświadczenia z kobietami, podkradnij   im instrukcje ich obsługi i baw się dobrze.

Ullle, ja pisze z doświadczenia,
Jako student miałem kilka takich nauczycielek w okolicach 40.
I to im właśnie zależało na tym, żeby żadna kobieta nie owinęła mnie w koło palca.
dodatkowo takie 40, najczęściej rozwódki, gustują w studentach.
Raczej autor ma marne szanse na 30

31

Odp: Jak to skończyć?

Zawsze myślałem, że trochę starsze panie nie gustują w takich „gówniarzach”, jak ja czy smarkach, więc chyba będzie mi o wiele, wiele trudniej taka kobietę znaleźć.

32

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

Zawsze myślałem, że trochę starsze panie nie gustują w takich „gówniarzach”, jak ja czy smarkach, więc chyba będzie mi o wiele, wiele trudniej taka kobietę znaleźć.

Zależy:

Do związku na stałe, to zapomnij.
Do luźnego związku i zabawy, jak najbardziej.

choć mój przyjaciel ożenił się z 9 lat starsza kobieta, będąc jeszcze na studiach, sa razem 11 lat, maja 3 dzieci.
Wiec może się zdarzyć.

33

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

chyba będzie mi o wiele, wiele trudniej taka kobietę znaleźć.

Zdziwisz się smile

34

Odp: Jak to skończyć?

ostatnio widziałem  fajny opis na tintderzenie szukam księcia na białym koniu....bo on już  dawno  spierdolił z tej bajki .Samo życie im szybciej to załapiesz tym szybciej dojdziesz do siebie

35

Odp: Jak to skończyć?

W gruncie rzeczy zgadzam sie z tym co tutaj panie wczesniej napisaly o powodach tej sytuacji i takiego zachowania, ale z drugiej strony czytajac zarowno sam opis autora jak i takie wypowiedzi:

ulle napisał/a:

Ona przez trzy lata Waszego związku była bardzo w porządku i rzeczywiście miałeś ja na wyłączność, jednak w czwartym roku zadziało się tak, że wystraszyła się małżeństwa i tego wszystkiego, co z małżeństwem się wiąże.

ulle napisał/a:

Ona poczuła się przez Ciebie osaczona, a ponieważ zauważyły ja koleżanki, toteż skorzystała z ich zaproszeń do wspólnej zabawy.

ulle napisał/a:

Od lat wiodła monotonne ustabilizowane, spokojne życie polegające na tym, że w weekend przyjedzie do niej chłopak i mowy nie będzie o wesołej zabawie wśród rówieśników.

ulle napisał/a:

A ona chciała żyć i być wesoła normalna dziewczyna.
Wysyłała Ci nawet jakieś zwariowane zdjęcia, żebyś zobaczył, jak fajnie spędza teraz czas, ale Ty tego nie rozumiales,

ulle napisał/a:

Myślę, że ona w dalszym ciągu coś do Ciebie czuje, zapamięta cię do końca życia, ale już tak się od Ciebie odbiła, że jej powrót do takiego życia, jakie miała przy Tobie jest niemożliwy, że na samą myśl aż ma ciarki na plecach.

Agnes76 napisał/a:

Okoliczności Wam nie sprzyjały. Duża odległość, rzadkie spotkania  i wiek, w którym człowiek poznaje życie i chce jak najwięcej doświadczyć.

Mam nieodparte wrazenie, ze jest to kolejny przyklad braku umiejetnosci komunikacji i rozmowy pomiedzy dwiema osobami w zwiazku. I to w tak dlugim bo prawie 4-letnim juz zwiazku. Bardzo to smutne. No bo o ile to wszystko jest jak najbradziej zrozumiale to czy naprawde nie mozna bylo tutaj po prostu usiasc i szczerze wylozyc jak kawe na lawe swoje obawy, pragnienia, obiekcje i nie wiem, nawet sie dogadac co do tego imprezowania dziewczyny. Przeciez obie strony zwiazku nie musza wszystkiego robic razem i mozna dojsc w takich kwestiach do jakiechs kompromisow z poszanowaniem siebie nawzajem. Czy naprawde jedyna mozliwoscia bylo rozstanie bez nawet nalezytego wyjasnienia chlopakowi przyczyn?

A tak poza tym... ->

ulle napisał/a:

Za chwilę miałby odbyć się ślub i co dalej? Pieluchy?

ulle napisał/a:

zdać sobie sprawę z tego, że o wiele lat za wcześnie wystartowałeś z propozycją małżeństwa.

Autor pisal tylko o narzeczenstwie, ktore wcale nie musisz oznaczac slubu w bardzo krotkim czasie po nim. Sa przeciez pary, ktore potrafia trwac w narzeczenstwie latami i to dlugimi latami zanim rzeczywiscie powiedza sobie TAK przed oltarzem.

36

Odp: Jak to skończyć?
ulle napisał/a:

Maku, nie podpuszczaj autora.

A gdzie ja go podpuszczam? Sam napisał że zaczęła imprezować.

ulle napisał/a:

Jemu nic nie da wmawianie w siebie, że dziewczyna puszcza się z połową miasta, szczególnie że to nieprawda.

I ponownie gdzie ja napisałem ze ona obsłużyła połowę miasta albo dziesięciu nigdzie.
Ale fakt uważam że mogło dojść do zdrady i chociaż nie zaplanowanej i pod procentami ale jednak. Stąd taka zmiana jej zachowania - sumienie ją gryzie.

ulle napisał/a:

Ich drogi rozeszły się, ponieważ dziewczyna nie dojrzała do aż tak poważnego związku.
Na razie jest zafascynowana koleżankami, ich wolnością i zachlysnela się tym, że ma powodzenie w gronie swoich znajomych.
Ona przechodzi normalna fazę charakterystyczna dla jej wieku.

Czy jej zachowanie jest normalne to bym polemizował ale tak, zachłysnęła się imprezami i powodzeniem u facetów.

ulle napisał/a:

Czy autor musi ją znienawidzić albo przestać szanować?
Lepiej będzie się wtedy czul?

Czy teraz on lepiej się czuje?
Czy ona okazała mu szacunek?
Nie, nie namawiam do z zohydzenia jej sobie przez autora ale każdą możliwość musi brać pod uwagę a nie tylko ładny obrazek jej osoby.
Każdy co kochał chce widzieć osobą jaką kocha czy kochał w najlepszym świetle i tak samo robi autor. I jeśli szybciej sobie pewne rzeczy uświadomi tym szybciej dojdzie do siebie.

ulle napisał/a:

Ona chce po prostu spróbować swoich sił, a czas pokaże, jak na tym wyjdzie.

I dlatego po prostu skopała autora?

ulle napisał/a:

Niech rozstaną się w zgodzie, a nie w atmosferze nienawiści i braku szacunku.

Ponawiam - gdzie Ty w jej zachowaniu widzisz szacunek do chłopaka?

37

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

Jak z tamtym nie pójdzie bądź z tamtymi nie wiem, skąd państwo tak pomyśleli, szczególnie że wszystkie argumenty kobiety napisały, że może tak wyglądają te dzisiejsze zabawy całowanie się z kimś, czy wywrotki w krzaki nie wiem, a jeżeli o tym napisała (ze całowała 2 jednej nocy), to szczerze, bo jeżeli serio, by było coś „grubszego” to raczej powinna mi o tym napisać tak? Bo logicznie rzecz biorąc, jakby morderca powiedział, że zabił człowieka, a skrywałby, że ukradł kwiaty sąsiadce, to by się to raczej nie łączyło w sens.

Ale w Twoim przypadku może być tak że ona powiedziała Ci że ukradła kwiat(całowała się) ale nie powiedziała że zabiła(był seks)
Wiesz że ludzie kłamią?
Ty znasz osobą z którą byłeś kilka lat ale z chwilą zmiany jej podejścia do życia tamta się ulotniła wiec patrz na chwilę obecna a nie na tą z przed np. pół roku.
I dlaczego uważasz że ona jest Ci coś winna zwłaszcza szczerość?
I oczywiście to że ja uważam że była zdrada nie oznacza że była ale z tego jak to opisałeś tak mi wychodzi.

38

Odp: Jak to skończyć?

Maku2 może jestem jeszcze „zaślepiony” nią poważnie nie wyobrażam sobie nawet w głowie ją i kogoś innego w łóżku. A co do szczerości myślę, że to była podstawa naszego związku zawsze wobec niej byłem szczerym i ona wobec mnie, ale może to się zmieniło wraz z przemiana w „imprezowiczkę”, jeżeli mogła zdradzić, to problem musiał być we mnie, a traktowałem ją lepiej niż księżniczki z bajek.

39

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

Maku2 może jestem jeszcze „zaślepiony” nią poważnie nie wyobrażam sobie nawet w głowie ją i kogoś innego w łóżku.

I nie wyobrażaj bo po co, takie coś jeszcze bardziej kopie.

Zagubiony011 napisał/a:

A co do szczerości myślę, że to była podstawa naszego związku zawsze wobec niej byłem szczerym i ona wobec mnie

Było, nie wątpię ale zauważ jak bardzo w pewnym momencie zaczęliście się oddalać od siebie.
I tam zaczęły się nie domówienia, kłamstewka, kłamstwa.

Zagubiony011 napisał/a:

, ale może to się zmieniło wraz z przemiana w „imprezowiczkę”,

Nie może a na pewno to tam się zaczęło. Wpływ otoczenia "koleżanek" gdzie pewnie kręgosłup moralny jest rozlazły gdzie jeśli nawet źle się postąpi to usłużnie znajdą wytłumaczenie.

Zagubiony011 napisał/a:

jeżeli mogła zdradzić, to problem musiał być we mnie, a traktowałem ją lepiej niż księżniczki z bajek.

Podejdź do ściany i strzel sobie baranka.
Ty zachowałeś się normalnie, to nie Ty ją potraktowałeś jak śmiecia.
Pamiętaj że za zdradę odpowiedzialność ponosi tylko i zawsze zdradzający a nie zdradzony.

40 Ostatnio edytowany przez Zagubiony011 (2022-12-02 15:21:00)

Odp: Jak to skończyć?

Czyli nie zabrał mi ja żaden chłopak tylko zabrały mi ją jej wspaniałe „koleżaneczki” które zrobiły z niej to czego obaj nie chcieliśmy… jakie to zabawne. Tylko, czemu mi ją zabrali, jeżeli widziały same, że jej dobrze i jest szczesliwa, naprawdę musieli to odebrać?

41

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

Czyli nie zabrał mi ja żaden chłopak tylko zabrały mi ją jej wspaniałe „koleżaneczki” które zrobiły z niej to czego obaj nie chcieliśmy… jakie to zabawne. Tylko, czemu mi ją zabrali, jeżeli widziały same, że jej dobrze i jest szczesliwa, naprawdę musieli to odebrać?

Nikt Ci jej nie zabrał. Sama odeszła bo chciała, bo takie życie jakie miała jej nie wystarczało, bo chciała spróbować czegoś innego.

42

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

Czyli nie zabrał mi ja żaden chłopak tylko zabrały mi ją jej wspaniałe „koleżaneczki” które zrobiły z niej to czego obaj nie chcieliśmy… jakie to zabawne. Tylko, czemu mi ją zabrali, jeżeli widziały same, że jej dobrze i jest szczesliwa, naprawdę musieli to odebrać?

Nie, sama się zabrała.
To w jej głowie doszło do zgody na takie a nie inne zachowanie.
Koleżanki mogły jej pokazać jak to się "robi".
Pamiętaj zazdrość bywa zabójcza.

43 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-12-02 15:51:25)

Odp: Jak to skończyć?

Maku, pisząc że lepiej byłoby, gdyby rozstali się w atmosferze wzajemnego szacunku miałam na myśli to, oni przeżyli razem kilka lat fajnego związku, więc po co mieliby na koniec obrzucać się błotem i niszczyć nawet wspomnienia.
Dziewczyna odbiła się od autora, od rzeczywistości, ponieważ koleżanki zawróciły jej w głowie. Najpierw zaprosiła ja jedna, potem druga i zanim ktoś się zorientował już była przypisana do jakiejś paczki, która uważała ja za fajna dziewczynę. Tej z kolei przewróciło się troszkę w głowie i stwierdziła, że weselej jest jej spędzać czas na imprezach niż siedzieć czwarty rok z rzędu z chłopakiem, bo jak zwykle przyjechał na weekend.
Odmówiła mu więc raz wspólnego weekendu, potem drugi raz, aż w końcu nasz autor zauważył, że dziewczyna oddała się od niego.
Ja nie sądzę, że ona zrobiła to wszystko specjalnie i na złość swojemu chłopakowi, bo tak go nie szanowała.
Ona chciała mieć i jabłko i gruszkę, bo oba te owoce jej smakowały.
Nie widziała niczego złego w tym, że raz na całe życie pójdzie na jakąś imprezę, że świat się przez to nie zawali. Wszystkie koleżanki chodziły, tylko ona nie.
Tak więc ona odbiła od swojego faceta nie dlatego, że go nie szanowała i miała za nic, tylko zaszumiało jej w głowie od nowych, atrakcyjnych, nieznanych jej do tej pory wrażeń.

Nastąpiło po prostu przegięcie w tej kwestii, bo mogła przecież mieć i faceta, i koleżanki, z którymi raz na jakiś czas poszłaby na imprezę.

44

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

Czyli nie zabrał mi ja żaden chłopak tylko zabrały mi ją jej wspaniałe „koleżaneczki” które zrobiły z niej to czego obaj nie chcieliśmy… jakie to zabawne. Tylko, czemu mi ją zabrali, jeżeli widziały same, że jej dobrze i jest szczesliwa, naprawdę musieli to odebrać?

Przychylam sie do tego co napisali Maku i Miri. Nikt jej sila przeciez do tego imprezowania i byc moze zdradzania nie zmuszal jednkaze ->

M!ri napisał/a:

Nikt Ci jej nie zabrał. Sama odeszła bo chciała, bo takie życie jakie miała jej nie wystarczało, bo chciała spróbować czegoś innego.

Trzeba tez przyznac, ze gdyby ktos (czytaj kolezanki) jej nie pokazal jak to sie robi to sama by tego zapewne nie zrobila.

maku2 napisał/a:

I dlaczego uważasz że ona jest Ci coś winna zwłaszcza szczerość?

Co jest dziwnego w oczekiwaniu od partnerki zwiazku czegos co powinno byc absolutna podstawa zwiazku?

45

Odp: Jak to skończyć?
Thomas29 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Nikt Ci jej nie zabrał. Sama odeszła bo chciała, bo takie życie jakie miała jej nie wystarczało, bo chciała spróbować czegoś innego.

Trzeba tez przyznac, ze gdyby ktos (czytaj kolezanki) jej nie pokazal jak to sie robi to sama by tego zapewne nie zrobila.

Pozwolę sobie nie zgodzić. Nikt nie żyje w próżni. Jak nie te koleżanki to za jakiś czas byłyby inne. I gdyby ten nowy sposób życia jej nie podpasował to nie poszłaby w to. Po prostu znudziło jej się stateczne i poważne życie, co biorąc pod uwagę jej wiek nie jest niczym dziwnym.

46

Odp: Jak to skończyć?
M!ri napisał/a:
Thomas29 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Nikt Ci jej nie zabrał. Sama odeszła bo chciała, bo takie życie jakie miała jej nie wystarczało, bo chciała spróbować czegoś innego.

Trzeba tez przyznac, ze gdyby ktos (czytaj kolezanki) jej nie pokazal jak to sie robi to sama by tego zapewne nie zrobila.

Pozwolę sobie nie zgodzić. Nikt nie żyje w próżni. Jak nie te koleżanki to za jakiś czas byłyby inne. I gdyby ten nowy sposób życia jej nie podpasował to nie poszłaby w to.

Oczywiscie, ze tak. Ale jakies kolezanki by to byly.

M!ri napisał/a:

Po prostu znudziło jej się stateczne i poważne życie, co biorąc pod uwagę jej wiek nie jest niczym dziwnym.

Z tym sie zgadzam. Nie mniej jednak powinna byla z autorem o tym szczerze porozmawiac zamiast coraz bardziej sie odsuwac.

47

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

Czyli nie zabrał mi ja żaden chłopak tylko zabrały mi ją jej wspaniałe „koleżaneczki” które zrobiły z niej to czego obaj nie chcieliśmy… jakie to zabawne. Tylko, czemu mi ją zabrali, jeżeli widziały same, że jej dobrze i jest szczesliwa, naprawdę musieli to odebrać?

W pewnym sensie koleżanki Ci ja zabrały, a dokładniej zabierały ja na raty, jednak nie dlatego, że uwzięły się na Ciebie, tylko po to, by zyskać fajna koleżankę.
Przecież te koleżanki nie myślały w ten sposób " słuchajcie jest jeden gościu, który co tydzień przyjeżdża do XXX, więc zróbmy mu kawał i odbijmy mu naszą dziewczynkę.
Niech on siedzi teraz i wyje do księżyca"
no przecież to byłby absurd.
Dla tych koleżanek Ty w ogóle się nie liczyłeś i nie liczysz się także teraz, gdy jest już po wszystkim.
Autorze, tak naprawdę zawiniło tylko to, że Twoja dziewczyna zachlysnela się nowością, ponieważ do tej pory ona nie bywała na żadnych imprezach.
Rzuciła się więc w wir zabawy, bo była ich bardzo głodna.
Wcześniej żyła prawie jak mniszka, było za poważnie, jak na jej poziom rozwojowy.

Nie zrobiła tego specjalnie i po to, żeby Ciebie upokorzyć. Te koleżanki też nie miały takich intencji.
Dziewczyny chcą się tylko zabawić.

48

Odp: Jak to skończyć?
ulle napisał/a:

Maku, pisząc że lepiej byłoby, gdyby rozstali się w atmosferze wzajemnego szacunku miałam na myśli to, oni przeżyli razem kilka lat fajnego związku, więc po co mieliby na koniec obrzucać się błotem i niszczyć nawet wspomnienia.

Wiem o co Ci chodzi ale ona tak się nie zachowała to dlaczego on ma ją sobie idealizować?

ulle napisał/a:

Dziewczyna odbiła się od autora, od rzeczywistości, ponieważ koleżanki zawróciły jej w głowie. Najpierw zaprosiła ja jedna, potem druga i zanim ktoś się zorientował już była przypisana do jakiejś paczki, która uważała ja za fajna dziewczynę. Tej z kolei przewróciło się troszkę w głowie i stwierdziła, że weselej jest jej spędzać czas na imprezach niż siedzieć czwarty rok z rzędu z chłopakiem, bo jak zwykle przyjechał na weekend.
Odmówiła mu więc raz wspólnego weekendu, potem drugi raz, aż w końcu nasz autor zauważył, że dziewczyna oddała się od niego.

Tak, to jej decyzje nią powodowały, nie koleżanki czy chłopak.

ulle napisał/a:

Ja nie sądzę, że ona zrobiła to wszystko specjalnie i na złość swojemu chłopakowi, bo tak go nie szanowała.

Oczywiście że początek przygody nie miał być końcem związku ale przez wódę posuwała się coraz dalej i dalej...aż zaszło za daleko.
To że przestała go szanować może być jej reakcją na własne zachowanie - zdjęcia, filmy, informacje całkiem możliwe że chciała skłonić go do odejścia.

ulle napisał/a:

Ona chciała mieć i jabłko i gruszkę, bo oba te owoce jej smakowały.
Nie widziała niczego złego w tym, że raz na całe życie pójdzie na jakąś imprezę, że świat się przez to nie zawali. Wszystkie koleżanki chodziły, tylko ona nie

Zapominając że jest w związku. Przypominam że to nie była jedna impreza tylko ciąg imprez kilku miesięcznych.

ulle napisał/a:

Tak więc ona odbiła od swojego faceta nie dlatego, że go nie szanowała i miała za nic, tylko zaszumiało jej w głowie od nowych, atrakcyjnych, nieznanych jej do tej pory wrażeń.

Właściwie to tak zaczyna się wiele historii flirtów, romansów, zdrad, rozstań.

ulle napisał/a:

Nastąpiło po prostu przegięcie w tej kwestii, bo mogła przecież mieć i faceta, i koleżanki, z którymi raz na jakiś czas poszłaby na imprezę.

Ale po co skoro jest tak wielu innych?

49 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-12-02 18:35:44)

Odp: Jak to skończyć?

I w tym momencie dochodzimy do punktu, w którym wypada określić, co jest bardziej wskazane dla dziewczyny w wieku 20 lat.
- Siedzieć w domu i czekać na spotkanie raz na dwa tygodnie z chłopakiem i nie mieć żadnych innych rozrywek
- spotykać się w gronie koleżeńskim i wspólnie spędzać czas.

-Gdyby chłopak był blisko, mogłaby razem z nim bawić się w gronie znajomych. Mógłby się nią w pewnym sensie opiekować i wspierać. Niestety tak się nie dzieje.

- Gdy wychodzi z koleżankami zaczyna "imprezować", czyli ma możliwość spróbować alkoholu w gronie rówieśników.
Jeśli ktoś nigdy nie pił alkoholu i na imprezie dostanie kilka - wystarczą trzy szklanki w których jest 30 ml wódki  i 200ml coca-coli , czyli pije się go gładko - to jest całkowicie załatwiony i może mieć całą noc bliskie spotkanie z muszlą.
Wszystko zależy od tolerancji na alkohol, a osoby nieobyte od wczesnych lat mogą mieć większy problem niż im się wydaje. Jakby od lat mogła ojcu podebrać łyk piwa albo matce wina,  to miałaby całkiem inną tolerancję. Właśnie najgorzej mają osoby porządne, które grzecznie siedziały w domu.
Niestety  w wieku 20 lat można mieć trudności po wypiciu dwóch drinków albo dwóch piw na imprezie, co w cale nie świadczy o jej zdegenerowaniu.

Te "koleżaneczki" mogą być całkiem normalnymi dziewczynami, które wychodzą w weekend zabawić się i zatańczyć. Tak naprawdę nic o nich nie wiemy oprócz tego, że zabrały "porządną" dziewczynę na spotkanie, na którym spróbowała alkoholu, po którym wymiotowała. No nie dajmy się zwariować.

50

Odp: Jak to skończyć?
Agnes76 napisał/a:

w tym momencie dochodzimy do punktu, w którym wypada określić, co jest bardziej wskazane dla dziewczyny w wieku 20 lat.
- Siedzieć w domu i czekać na spotkanie raz na dwa tygodnie z chłopakiem i nie mieć żadnych innych rozrywek

Z tego co pisze autor tak było przez 3 lata, rodzi się pytanie co się zmieniło?

Agnes76 napisał/a:

- spotykać się w gronie koleżeńskim i wspólnie spędzać czas.

Autor pisze że od czasu do czasu imprezy były.
Czyli nie więziona.
Ale te wyjścia się nasiliły do co tygodniowych wyjść...ponownie co się zmieniło?

Agnes76 napisał/a:

-Gdyby chłopak był blisko, mogłaby razem z nim bawić się w gronie znajomych. Mógłby się nią w pewnym sensie opiekować i wspierać. Niestety tak się nie dzieje.

Dlatego uważam że odległość zabija, jednej parze na dziesięć może się uda to przetrwać.
W Tym przypadku zaczęli również za szybko tak na oko ze dwa lata.

Agnes76 napisał/a:

- Gdy wychodzi z koleżankami zaczyna "imprezować", czyli ma możliwość spróbować alkoholu w gronie rówieśników.

Może autor napisze czy ona już wcześniej próbowała.

Agnes76 napisał/a:

Te "koleżaneczki" mogą być całkiem normalnymi dziewczynami, które wychodzą w weekend zabawić się i zatańczyć. Tak naprawdę nic o nich nie wiemy oprócz tego, że zabrały "porządną" dziewczynę na spotkanie, na którym spróbowała alkoholu, po którym wymiotowała. No nie dajmy się zwariować.

Po tym wpisie tak to widzisz?

Zagubiony011 napisał/a:

coś zaczynało się psuć „jej koleżanki” zaczęły ją brać na imprezy szczególnie w weekendy (oczywiście nie jestem osobą taka, która nawet na odległość, czy obok będzie kazała być w domu pod kluczem), ale martwiłem się, bo to było na zasadzie „wypad co weekend” alkohol (który zaczynała na nich pić) masa chłopaków to było coś, co mnie niepokoiło mnie to, szczególnie że jej „koleżanki” to  "rozrywkowe" dziewczyny pewnie wiecie, co mam na myśli, ale obiecywała mi, że nie zrobi głupoty i nie będzie jak one, dlatego parę weekendów jej, jakby „nieobecności” odpuszczałem, ale przy następnych zaczynało mnie coś trapić „czemu mi tak rzadko odpisuje?” „czemu czasami po imprezie zachowuje się inaczej?”.

Jakoś inaczej je widzę.

51

Odp: Jak to skończyć?
maku2 napisał/a:
Zagubiony011 napisał/a:

coś zaczynało się psuć „jej koleżanki” zaczęły ją brać na imprezy szczególnie w weekendy (oczywiście nie jestem osobą taka, która nawet na odległość, czy obok będzie kazała być w domu pod kluczem), ale martwiłem się, bo to było na zasadzie „wypad co weekend” alkohol (który zaczynała na nich pić) masa chłopaków to było coś, co mnie niepokoiło mnie to, szczególnie że jej „koleżanki” to  "rozrywkowe" dziewczyny pewnie wiecie, co mam na myśli, ale obiecywała mi, że nie zrobi głupoty i nie będzie jak one, dlatego parę weekendów jej, jakby „nieobecności” odpuszczałem, ale przy następnych zaczynało mnie coś trapić „czemu mi tak rzadko odpisuje?” „czemu czasami po imprezie zachowuje się inaczej?”.

Jakoś inaczej je widzę.

No maku tak naprawdę tutaj jest strasznie dużo ogólników, które bardziej świadczą o interpretacji zdarzeń przez Autora niż rzeczywistych wydarzeniach.
Powiem Ci, że ja w tym wypadku czuję bardzo dużo rozgoryczenia chłopaka, który nie może brać udziału w zabawie dziewczyny i gryzie się tym, że ona przebywa w towarzystwie innych chłopców.
Masa chłopaków - co to znaczy?
"rozrywkowe dziewczyny " - czy wszyscy rozumiemy to samo pod tym okresleniem?
Wypad co weekend - gdzie ten wypad?
W wieku 20 lat człowiek chce się bawić w grupie rówieśników. Czy wyskok do pizzerii, wypicie piwa i dobra zabawa w grupie 8-10 osób to już "imprezowanie"
Ja mogę zrozumieć, że on by wolał, aby z nikim nie wychodziła. Jego prawo, tym bardziej, że w takich wypadkach wyobraźnia szaleje.
Ale czy naprawdę trzeba to potępiać?

52

Odp: Jak to skończyć?
Agnes76 napisał/a:
maku2 napisał/a:
Zagubiony011 napisał/a:

coś zaczynało się psuć „jej koleżanki” zaczęły ją brać na imprezy szczególnie w weekendy (oczywiście nie jestem osobą taka, która nawet na odległość, czy obok będzie kazała być w domu pod kluczem), ale martwiłem się, bo to było na zasadzie „wypad co weekend” alkohol (który zaczynała na nich pić) masa chłopaków to było coś, co mnie niepokoiło mnie to, szczególnie że jej „koleżanki” to  "rozrywkowe" dziewczyny pewnie wiecie, co mam na myśli, ale obiecywała mi, że nie zrobi głupoty i nie będzie jak one, dlatego parę weekendów jej, jakby „nieobecności” odpuszczałem, ale przy następnych zaczynało mnie coś trapić „czemu mi tak rzadko odpisuje?” „czemu czasami po imprezie zachowuje się inaczej?”.

Jakoś inaczej je widzę.

No maku tak naprawdę tutaj jest strasznie dużo ogólników, które bardziej świadczą o interpretacji zdarzeń przez Autora niż rzeczywistych wydarzeniach.
Powiem Ci, że ja w tym wypadku czuję bardzo dużo rozgoryczenia chłopaka, który nie może brać udziału w zabawie dziewczyny i gryzie się tym, że ona przebywa w towarzystwie innych chłopców.
Masa chłopaków - co to znaczy?
"rozrywkowe dziewczyny " - czy wszyscy rozumiemy to samo pod tym okresleniem?
Wypad co weekend - gdzie ten wypad?
W wieku 20 lat człowiek chce się bawić w grupie rówieśników. Czy wyskok do pizzerii, wypicie piwa i dobra zabawa w grupie 8-10 osób to już "imprezowanie"
Ja mogę zrozumieć, że on by wolał, aby z nikim nie wychodziła. Jego prawo, tym bardziej, że w takich wypadkach wyobraźnia szaleje.
Ale czy naprawdę trzeba to potępiać?

Pizza, jedno piwko?

Zagubiony011 napisał/a:

ale zaczęło się wysyłanie przez nią filmików mi, na których przykładowo rzyga pod siebie, przewraca się w tle muzyka śmiechy

53

Odp: Jak to skończyć?

Hej. Wpierw odniosę się do słów pana „maku2” „Może autor napisze, czy ona już wcześniej próbowała” – Z tego, co mi mówiła na początku związku popijała w złych chwilach *czyt* „dom, rodzice etc.” piwa, ale do wódki, czy innych mieszanek baaardzo ją odciągało, ale po mojej pomocy w relacji potem stroniła od alkoholu całkowicie tyle przynajmniej wiem… jeszcze się odniosę do słów „To, że przestała go szanować może być jej reakcją na własne zachowanie – zdjęcia, filmy, informacje całkiem możliwe, że chciała skłonić go do odejścia.” – możliwe, że tak ona dobrze wie, że takie coś mnie obrzydza poniekąd przypomniała mi się sytuacja jak oglądaliśmy głupie seriale, w którym to bohater wypił za dużo i spał w krzakach nazwała to cyt „czystym menelstwem i porażka”, dlatego ona, wiedząc, że to może mnie obrzydzić, a tym bardziej zranić, bo nie chciałem widzieć mojego ukochanego słońca w takich stanach to robiła to i wysłała, ale nie wiem… Po co.

A teraz do Pani Agnes „masa chłopaków” owa kobieta żyła w Wielkim wielkim mieście, gdzie zazwyczaj ciężko się dostać do baru, bo jest tysiące osób oto mi bardziej chodziło, nie, nie trzymałem jej nigdy w klatce wspominałem, że nieraz zapraszałem ją na różne wycieczki owszem bez alkoholu, ale były czasami tańce spacery i wypady, gdybym wołał żeby siedziała w klatce pod kluczem i jedynie, do kogo miała się odezwać to ja i rodzice to bym nie umiał w takich relacjach się zmuszać do samego „bycia”.

54

Odp: Jak to skończyć?

Ostatni post wyjaśnia nieco więcej.

Nigdy nie uważałam, że chciałeś ją trzymać w klatce, ponadto było to niewykonalne. 
No cóż, jeśli dziewczyna zmieniła się na tyle, że nie jesteś w stanie nadal z nią być, to trzeba się pogodzić z rozstaniem.

55

Odp: Jak to skończyć?

Zapomniałem wspomnieć o może bardziej lub mniej istotnej rzeczy, której się wstydzę, bo uważam, że zrobiłem świństwo, ale cóż, może to pomoże „sprawie” więc, będąc u niej siedziałem sobie na kanapie, a ona w tym czasie poszła się myć było to przed ostatnie spotkanie przed tą cała „akcja” wyczuwałem, że coś nie gra, ponieważ ciągle chodziła taka „podenerwowana, rozkojarzona” przez parę dni mojego pobycia u niej więc zrobiłem głupstwo i zajrzałem 1 raz w życiu do jej telefonu (podawała mi hasło) więc wbiłem kod i spojrzałem na szybko co tam jest (miałem w głowie, że może znów rodzice coś odwalają) *ponieważ nieraz się zdarzyło, że pisali jej głupie Sms-y które były przykre i chciałem się dowiedzieć, czy to jest powód jej zachowania stety bądź niestety nic nie było złego (nie wchodziłem na messengera'snapa'ig) czy inne dziadostwa tylko na SMS-y a to, że na głównym ekranie był folder „zdjęcia” pomyślałem, że to nic głupiego spojrzeć i w folderze „ukryte”, w których były moje zdjęcia w 99% (i te głupsze i te bardziej prywatne), ale 1% zdjęć mam tu na myśli 6/8 (już nie pamiętam) były to zdjęcia jakiegoś chłopaka „typowy” matcho „loczki na ok. 1.90 wzrostu dobrze zbudowany brunet, na których w tle były koleżanki jej 1 robiła z dłoni znak serduszka przy ich plecach i on, i ona wtuleni dotykając się policzkami nie wiem, czy wiecie, o jakie zdjęcie mi chodzi widać było na nich, że jest już w niezłym stanie na ostatnim zdjęciu, które mi najbardziej zapadł w pamięć prawie się stykali ustami no od razu byłem wryty w podłogę po dacie, spoglądając był to właśnie weekend wieczorne godziny 0:00-1:00 miałem w głowie różne wersje, ale nie przychodziło mi od razu najgorsze do głowy, ale postanowiłem ze spytam o to wróciła z kąpieli usiedliśmy razem na łóżko włączyłem film zaproponowałem, że zamówię sushi i obejrzymy jej ulubiony film po zjedzeniu i filmie zapytałem wprost” kochanie powiesz mi co robiłaś w weekend *tego dnia* – odpowiedziała mi, że była z koleżankami na mieście, bo jedna z nich miała imieniny odparłem okey, a powiesz mi, co to za chłopak, który prawie w ciebie wpadał na zdjęciach? – nagle zrobiła się cała czerwona i nerwowa (może dlatego, że ruszyłem telefon) zaczęła mnie wyzywać (oczywiście nie aż tak grubo tylko zwroty na poziomie podstawówki „ty głupku”), że to nie moja sprawa i czemu grzebie jej w telefonie odpowiedziałem jakaś głupia wymówka, ale ona cały czas była nerwowa i tłumaczyła, że to nie moja rzecz, ale po minutach odparła, że to jej znajomy i nikt więcej wstała trzasnęła drzwiami i wyszła więc pobiegłem za nią przepraszając ja i mówiąc, że to był mój błąd i że nic nie miałem złego w planach pogadaliśmy i potem jakoś sprawa ucichła i wszystko wróciło (rozmowa) do normy jak powiedziałem to jednemu znajomemu, to powiedział mi, że to znaczyło jedno i że dobrze zrobiłem ech, chociaż dalej się tym czynem poniekąd brzydzę, ale warto chyba o tym wspomnieć.

56

Odp: Jak to skończyć?

No tak Agnes z tego już chleba się nie zrobi, aczkolwiek było tu dużo niewyjaśnionych spraw i komplikacji co sprawiło, że napisałem ten post, ale wiem, że nic z tego i tak jak wspominałem wiele razy życzę jej dobrze.

57

Odp: Jak to skończyć?

Przypomniałam sobie słowa mojego nauczyciela historii, który mówił , że pierwsze związki bardzo rzadko się udają, zwykle są na szczęście bardzo dobrą lekcją , tego jak często błędnie widzimy ta drugą stronę, nma w przyszłości wiemy bardziej co chcemy a czego nie w związku. Myślę, że nie bez powodu tak się dzieje. Marne pocieszenie,, wiem ale mam nadzieję, że za te 5/10 lat wrócisz myślą do tych słów kiedy będziesz szczęśliwy z tą naprawdę jedyną. Teraz przy tym haju emocjonalnym to jeszcze do Ciebie nie dociera i takie tam.

Wiesz w czym według mnie popełniłeś błąd? W tym jak bardzo ją idealizujesz będąc zwyczajnie zbyt dobrym, zapominając o sobie. A to Ty, tak, właśnie Ty powinieneś być zawsze na pierwszym miejscu i to siebie powinieneś tak kochać. Dziewczyna młoda chcąca poznać życie, na do tego prawo. Jest duża różnica między kimś kto ma 16 lat, a 20, 25, ludzie się zmieniają. I tak naprawdę szczęśliwy związek zwykle udaje się stworzyć z kimś kto przeszedł przez te wszystkie etapy. Oczywiście nie jest to regułą, zależy od człowieka. Możesz być wdzięczny za to, że nie marnowała Twoich najlepszych lat które masz przed sobą.
Tu też nie ma co rozkminiac, każde z Was musi przejść przez pewne etapy, a czas pokazał ,że jednak osobno, że to nie TO.
I tak, w momencie "dojrzewania" można się całować w dwoma lub więcej facetami na jednej imprezie, to tylko kwestia swoich zasad, żeby być w porządku wobec samego siebie. Ona chce poczuć życie, wyszaleć się.

Powiedz szczerze, kochasz siebie? smile

58

Odp: Jak to skończyć?

Szczerze? Ona sprawiała, że kochałem siebie strasznie mocno, w dzieciństwie mało kto mnie lubił przez „moją wagę” cały czas miałem dopisywane same (-) tylko rodzice byli dla mnie wsparciem, dlatego wiem jak to gadać z milionami ludźmi, a czuć się samotnym ona, ona była, prawie że taka sama (mam tu na myśli dzieciństwo) tylko na dodatek miała jeszcze problemy z rodzicami, i to mniej więcej nas różniło wiedziała, co lubię, czego nie była dla mnie, wtedy gdy nawet tego nie potrzebowałem była idealna może dlatego tak się o nią troszczyłem coś na zasadzie troski Matka-dziecko nie wiem potrafiła nawet spojrzeć na mnie tymi maślanymi oczami jak wysyłałem jej zdjęcia, będąc całym uwalonym i zaspanym chłopakiem po robocie nigdy od niej nie usłyszałem, że byłem brzydki, czy coś w tym stylu, ale na dzisiejszy dzień tak kocham siebie, ale nie tak mocno, mocno jak wcześniej z nią.

59 Ostatnio edytowany przez Zagubiony011 (2022-12-02 21:51:22)

Odp: Jak to skończyć?

Ale i tak czy siak, może to chore może nie, ale pamiętam szczerze od serca, mówiąc każde jej słowo ten uśmiech, chwilę na wycieczkach obok… czy nawet bicie serca, kiedy to słuchałem jak bije, a mimo to już nie jesteśmy razem taki długi czas, dlatego może jest tak idealizowana przeze mnie, bo to pierwsze takie uczucie, w którym to mózg dalej ją trzyma, a serce w 50% chce, żeby wyszła. Wiecie to coś na zasadzie 1 papieros, pierwszy pocałunek chcesz tego więcej, bo ci się podoba, ale z tej marki i z tych ust, dlatego dbasz o to żeby to mieć i nie stracić.

60

Odp: Jak to skończyć?
Zagubiony011 napisał/a:

tak idealizowana przeze mnie

To już czas zebyś przestał tak idealizować osobę która Ciebie oszukała, okłamała i zdradziła.
Poszła schematem - nowa gałąź, to starą puszczam.
Teraz proponuję zająć się sobą idź na siłkę to wyrabia charakter - wiem co mówię - wyjdź do ludzi, nie zamykaj się w 4 ścianach. Również wyjdź z własnego schematu życia zajmij się czymś nowym, poznaj nowych ludzi a zwiększysz szansę na znalezienie wartościowej dziewczyny.

61 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2022-12-02 22:01:38)

Odp: Jak to skończyć?

Ja raczej skupiam się na tym, że idealizujesz ją i kochasz tak bardzo, ponieważ była może pierwszą osobą, która dała Ci taką miłość i akceptację. Teraz Cię to bardzo boli dlatego, że to utraciłeś.  Boli Cię strata, tego co czego Ci w życiu brakowało

Edit. Ona dała Ci skrzydła, których nie miałeś. Problemem jest to, że to były Jej skrzydła, nie Twoje, rozumiesz? Powinieneś sam siebie tak kochać, by nieustannie mieć te skrzydła a nie uskrzydlac się kimś...

Zajmij się sobą. Banalne? A tak bardzo prawdziwe

62

Odp: Jak to skończyć?

Trudno jest człowiekowi gdy traci kogoś, kto był dla niego całym światem i lekiem na całe zło.
Łączyła was niezwykła więź, bo dawaliście sobie wsparcie w trudnych chwilach a jedno dla drugiego było bezpiecznym portem.
Nie każdy ma szczęście na tak wspaniałą pierwszą miłość.
Przytrafiło Wam się coś pięknego, co warto cenić i zachować we wspomnieniach.

Jakiś czas będzie bardzo bolało, i będą łzy. Takie jest życie.
Daj sobie czas na żałobę a potem ruszaj do przodu. Nie żyj przeszłością.
Powiedz sobie, że za miesiąc będzie bolało mniej a za pół roku może już być dobrze.

63

Odp: Jak to skończyć?

Dziękuję wam wszystkie wasze słowa mają duże znaczenie i wsparcie.

64

Odp: Jak to skończyć?

To co delikatnie kobiety chcą przekazać, to to, że twoja kobieta widziała Ciebie jako opcję tymczasową.
Ty chciałeś budować coś trwałego, a ona chciała mieć chłopaka (by się pochwalić koleżankom i rodzinie), mieć z kim spędzać czas i kogoś kto od czasu do czasu by ją podrapał tam, gdzie ją swędzi. smile
Ale tak naprawdę nie traktowała Ciebie jak przyszłego męża.
Koleżanki pokazały możliwości i poszła w zabawę.
Za 2-3 lata się wyszaleje, może będzie wtedy już samotną mamą.
Takie życie.

A ty szukaj jakiejś dziewczyny, która chce czegoś poważnego i stałego. Są takie.

65

Odp: Jak to skończyć?
Farmer napisał/a:

To co delikatnie kobiety chcą przekazać, to to, że twoja kobieta widziała Ciebie jako opcję tymczasową.
Ty chciałeś budować coś trwałego, a ona chciała mieć chłopaka (by się pochwalić koleżankom i rodzinie), mieć z kim spędzać czas i kogoś kto od czasu do czasu by ją podrapał tam, gdzie ją swędzi. smile
Ale tak naprawdę nie traktowała Ciebie jak przyszłego męża.
Koleżanki pokazały możliwości i poszła w zabawę.
Za 2-3 lata się wyszaleje, może będzie wtedy już samotną mamą.
Takie życie.

A ty szukaj jakiejś dziewczyny, która chce czegoś poważnego i stałego. Są takie.

Z tą opcją to tak daleko bym nie szedł. Uczucia i plany mogły być prawdziwe ale kilkumiesięczne wyjścia i zainteresowanie chłopów jej osobą oraz "przykład" koleżanek zrobiło swoje tak jak odległość.
Gdyby chciała mieć opcję to by go nie goniła ale stawiam na to że pokazał się nowy men i wizyty weekendowe chłopaka stały się problemem.

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak to skończyć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024