Cześć. 4 lata temu wzięłam ślub z chłopakiem, którego znałam od studiów. Układało się nam różnie, on ma prace zmianową, więc czesto się mijaliśmy, przez to było między nami sporo kłótni. Rok po ślubie poznałam kogoś. M. poświęcał mi dużo czasu, uwagi i zawsze był gdy potrzebowałam. Nawiązaliśmy romans, mąż o niczym nie wiedział.
Oboje chcieliśmy dziecka, które by nas zbliżyło, dodatkowo M. jest przed 40stka i zawsze pragnął rodziny. Odstawiłam tabletki, zaszłam w ciążę. M.szalał z radości. Powiedziałam mężowi o tym, ze jestem z kimś i spodziewamy sie dziecka, wyprowadziłam się. Urodzilam synka. Z mezem miałam sporadyczny kontakt, wyprowadził się kilkaset km dalej. Omawialiśmy szczegóły rozstania i podziału majatku. Rok po mojej wyprowadzce on złożył pozew. Niestety, zbiegło się to w czasie z rozstaniem z M, który za moimi plecami zrobił testy dna i okazalo się, że syn nie jest jego. Nie byłam w stanie stawić się na rozprawe rozwodowa, adwokat załatwił odroczenie.
Musiałam powiedziec mężowi, że dziecko jest jednak jego. On też zrobił testy, potwierdziło się, że jest ojcem mojego synka... Mąż był wściekły. Pisałam do niego kiedy pozna synka, ale on nie chce. Ma do mnie pretensje, ze zniszczylam mu życie. Podobno poznał jakąś sikse i układa sobie z nią życie. A gdzie w tym wszystkim nasze dziecko? Jak można nie chcieć zajmować się synem? Woli jeździć ze swoja panną na wycieczki, uprzedziłam.go, że zrobię wszystko, zeby ten zwiazek dlugo nie potrwal. Za chwilę mamy rozprawe. Jak mogę go zmusić do kontaktu z dzieckiem? Chce żeby zabierał małego na święta, póki jeszcze jest czas synek nie będzie miał mętliku w głowie kto jest ojcem.
Cześć. 4 lata temu wzięłam ślub z chłopakiem, którego znałam od studiów. Układało się nam różnie, on ma prace zmianową, więc czesto się mijaliśmy, przez to było między nami sporo kłótni. Rok po ślubie poznałam kogoś. M. poświęcał mi dużo czasu, uwagi i zawsze był gdy potrzebowałam. Nawiązaliśmy romans, mąż o niczym nie wiedział.
Oboje chcieliśmy dziecka, które by nas zbliżyło, dodatkowo M. jest przed 40stka i zawsze pragnął rodziny. Odstawiłam tabletki, zaszłam w ciążę. M.szalał z radości. Powiedziałam mężowi o tym, ze jestem z kimś i spodziewamy sie dziecka, wyprowadziłam się. Urodzilam synka. Z mezem miałam sporadyczny kontakt, wyprowadził się kilkaset km dalej. Omawialiśmy szczegóły rozstania i podziału majatku. Rok po mojej wyprowadzce on złożył pozew. Niestety, zbiegło się to w czasie z rozstaniem z M, który za moimi plecami zrobił testy dna i okazalo się, że syn nie jest jego. Nie byłam w stanie stawić się na rozprawe rozwodowa, adwokat załatwił odroczenie.
Musiałam powiedziec mężowi, że dziecko jest jednak jego. On też zrobił testy, potwierdziło się, że jest ojcem mojego synka... Mąż był wściekły. Pisałam do niego kiedy pozna synka, ale on nie chce. Ma do mnie pretensje, ze zniszczylam mu życie. Podobno poznał jakąś sikse i układa sobie z nią życie. A gdzie w tym wszystkim nasze dziecko? Jak można nie chcieć zajmować się synem? Woli jeździć ze swoja panną na wycieczki, uprzedziłam.go, że zrobię wszystko, zeby ten zwiazek dlugo nie potrwal. Za chwilę mamy rozprawe. Jak mogę go zmusić do kontaktu z dzieckiem? Chce żeby zabierał małego na święta, póki jeszcze jest czas synek nie będzie miał mętliku w głowie kto jest ojcem.
Do kontaktów nie zmusisz, teraz pij to piwo, którego sama sobie nawarzyłaś.
Szatanie panie mój,mam nadzieje że to trolling.
Viki890-Ja nie wierzę co czytam."Podobno poznał jakąś sikse"A co miał czekać na Ciebie?xD.Nie dziwię się Twojemu mężowi,że nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego.
Viki890 napisał/a:Cześć. 4 lata temu wzięłam ślub z chłopakiem, którego znałam od studiów. Układało się nam różnie, on ma prace zmianową, więc czesto się mijaliśmy, przez to było między nami sporo kłótni. Rok po ślubie poznałam kogoś. M. poświęcał mi dużo czasu, uwagi i zawsze był gdy potrzebowałam. Nawiązaliśmy romans, mąż o niczym nie wiedział.
Oboje chcieliśmy dziecka, które by nas zbliżyło, dodatkowo M. jest przed 40stka i zawsze pragnął rodziny. Odstawiłam tabletki, zaszłam w ciążę. M.szalał z radości. Powiedziałam mężowi o tym, ze jestem z kimś i spodziewamy sie dziecka, wyprowadziłam się. Urodzilam synka. Z mezem miałam sporadyczny kontakt, wyprowadził się kilkaset km dalej. Omawialiśmy szczegóły rozstania i podziału majatku. Rok po mojej wyprowadzce on złożył pozew. Niestety, zbiegło się to w czasie z rozstaniem z M, który za moimi plecami zrobił testy dna i okazalo się, że syn nie jest jego. Nie byłam w stanie stawić się na rozprawe rozwodowa, adwokat załatwił odroczenie.
Musiałam powiedziec mężowi, że dziecko jest jednak jego. On też zrobił testy, potwierdziło się, że jest ojcem mojego synka... Mąż był wściekły. Pisałam do niego kiedy pozna synka, ale on nie chce. Ma do mnie pretensje, ze zniszczylam mu życie. Podobno poznał jakąś sikse i układa sobie z nią życie. A gdzie w tym wszystkim nasze dziecko? Jak można nie chcieć zajmować się synem? Woli jeździć ze swoja panną na wycieczki, uprzedziłam.go, że zrobię wszystko, zeby ten zwiazek dlugo nie potrwal. Za chwilę mamy rozprawe. Jak mogę go zmusić do kontaktu z dzieckiem? Chce żeby zabierał małego na święta, póki jeszcze jest czas synek nie będzie miał mętliku w głowie kto jest ojcem.Do kontaktów nie zmusisz, teraz pij to piwo, którego sama sobie nawarzyłaś.
Jak nie zmuszę? Chce żeby dziecko znało ojca. Opieka naprzemienną nie wchodzi w grę, ale co drugi weekend i dłuższe wolne jak najbardziej. Mąż się nie interesował czy to na pewno nie jego dziecko, złożył tylko papiery rozwodowe i o zaprzeczenie ojcostwa. Mam też zamiar wyciągnąć w sądzie fakt jego związku z tą dziewczyna, że przez to nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem. Na moim miejscu tak byście pozwoliły żeby ex sobie hulał a na mojej głowie ma być utrzymanie i wychowanie synka?
6 2022-10-31 19:39:31 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-31 19:41:14)
"... uprzedziłam.go, że zrobię wszystko, zeby ten zwiazek dlugo nie potrwal "
Tobie nic do tego z kim się spotyka i nic z tym nie jesteś w stanie zrobić, a straszyć to on się nie da, za duży jest...
To Ty skomplikowałaś sobie życie i synowi, i jakoś konsekwencji nie widać.
Sąd ustali widzenia, ale nikt go do tego nie zmusi, więc zamiast myśleć o zemście, posyp sama głowę popiołem...
Alimenty dostaniesz na dziecko i jak będziesz się z nim szarpała, to będzie chciał mieć rozwód z Twojej winy, bo takie są fakty.
To dziecko jest jego tylko biologicznie.
w jego świadomości to dziecko nigdy nie będzie jego.
Że ty wstydu nie miałaś oprawiać seks z mężem i kochankiem.
A czemu nie opieka naprzemienna? Co Alimentów nie będzie.?
Szkoda chłopa,że będzie musiał mieć z tobą do czynienia ze względu na dziecko, i szkoda dziecka ze ma taka matkę.
Mam nadzieje że kiedyś dowie sie prawdy.
"... uprzedziłam.go, że zrobię wszystko, zeby ten zwiazek dlugo nie potrwal "
Tobie nic do tego z kim się spotyka i nic z tym nie jesteś w stanie zrobić, a straszyć to on się nie da, za duży jest...
To Ty skomplikowałaś sobie życie i synowi, i jakoś konsekwencji nie widać.
Sąd ustali widzenia, ale nikt go do tego nie zmusi, więc zamiast myśleć o zemście, posyp sama głowę popiołem...
Alimenty dostaniesz na dziecko i jak będziesz się z nim szarpała, to będzie chciał mieć rozwód z Twojej winy, bo takie są fakty.
Rozwod miał być bez orzeczenia, tak uzgodniliśmy. Po rozstaniu z M. nie chciałam tak łatwo popuścić mężowi. Wiedziałam, że on kogoś poznał, a ja miałabym zostac sama z malutkim dzieckiem. W porozumieniu z adwokatem zażądałam zmieniłam stanowisko z orzeczeniem o winie meza, za argumenty podałam jego tryb pracy i brak zainteresowania mną.
Straszyć go nie będę. Rozmawiałam z jego rodzicami o tej sytuacji i braku jego zainteresowania. Przekazałam mu to razem z informacją, że jego nowa dziunia raczej nie będzie mile widziana w domu rodzinnym zanim nie nawiaze poprawnych sytuacji z synem.
Autorko,
brzydzę się takimi osobami jak ty.
10 2022-10-31 19:58:48 Ostatnio edytowany przez Viki890 (2022-10-31 19:59:34)
To dziecko jest jego tylko biologicznie.
w jego świadomości to dziecko nigdy nie będzie jego.Że ty wstydu nie miałaś oprawiać seks z mężem i kochankiem.
A czemu nie opieka naprzemienna? Co Alimentów nie będzie.?
Szkoda chłopa,że będzie musiał mieć z tobą do czynienia ze względu na dziecko, i szkoda dziecka ze ma taka matkę.
Mam nadzieje że kiedyś dowie sie prawdy.
Opieka naprzemienna nie wchodzi w gre, bo jak wspomniałam, wyprowadził się kilkaset km dalej i tam pracuje.
Tylko w świadomości? Nie wyobrażam sobie jak miałby żyć normalnie bez kontaktu z synkiem. Jakby nie było poczęte, to jego dziecko. Było mu na rękę, że zabezpieczenie jest po mojej stronie, teraz musi ponieść konsekwencje. Zresztą, do tej pory nie interesował się czy naprawdę mały nie jest jego.
11 2022-10-31 20:01:11 Ostatnio edytowany przez chmurny (2022-10-31 20:03:23)
Myślisz że jak będziesz rzucać epitety typu siksa i dziunia to w magiczny sposób ze sprawcy tego syfu ( szczerą mam nadzieję że nie tylko metaforycznego) staniesz się tu ofiarą? Pierdol się
Ps: a z M czemu nie poszło? Czyżby bardziej znał się na "ludziach" niż twój mąż?
12 2022-10-31 20:06:54 Ostatnio edytowany przez Viki890 (2022-10-31 20:08:44)
Dziewczyny. W innych wątkach kobiety skarza się, że zostały same z dziecmi, że mężowie się nie interesują. Mój przez rok od wyprowadzki nie złożył pozwu. Jak urodzilam rozmawialiśmy na temat rozstania, pytałam go czy nie widzi możliwości powrotu do siebie (M i ja mieliśmy chwilę kryzysu jeszcze przed definitywnym rozstaniem). Nie chcial, bo już kogoś poznał. Przez rok od urodzenia dziecka mial gdzies to żeby zrobić testy, czekał tylko na rozprawe. Minęło 8 miesięcy od kiedy wie o małym i nawet się nie zainteresował! Nie zapytał o zdjęcia, czy jest zdrowy, kiedy może go poznać. Olal dziecko, bo jego panna nie akceptuje faceta z bagażem. Nie pozwolę na to, żeby mój syn przez jakąś dziunie nie miał ojca. Gdyby nie ona, od razu po wynikach testu przyjechałby do nas.
Myślisz że jak będziesz rzucać epitety typu siksa i dziunia to w magiczny sposób ze sprawcy tego syfu ( szczerą mam nadzieję że nie tylko metaforycznego) staniesz się tu ofiarą? Pierdol się
Ps: a z M czemu nie poszło? Czyżby bardziej znał się na "ludziach" niż twój mąż?
M. nie mogl przeżyć, że syn nie jest jego. Ja też byłam pewna, że to jego syn.
Szeptuch napisał/a:To dziecko jest jego tylko biologicznie.
w jego świadomości to dziecko nigdy nie będzie jego.Że ty wstydu nie miałaś oprawiać seks z mężem i kochankiem.
A czemu nie opieka naprzemienna? Co Alimentów nie będzie.?
Szkoda chłopa,że będzie musiał mieć z tobą do czynienia ze względu na dziecko, i szkoda dziecka ze ma taka matkę.
Mam nadzieje że kiedyś dowie sie prawdy.Opieka naprzemienna nie wchodzi w gre, bo jak wspomniałam, wyprowadził się kilkaset km dalej i tam pracuje.
Tylko w świadomości? Nie wyobrażam sobie jak miałby żyć normalnie bez kontaktu z synkiem. Jakby nie było poczęte, to jego dziecko. Było mu na rękę, że zabezpieczenie jest po mojej stronie, teraz musi ponieść konsekwencje. Zresztą, do tej pory nie interesował się czy naprawdę mały nie jest jego.
wiem że ten temat to żart ale,dobra zabawmy sie.
to jak doradzają tutaj kobiety w innym temacie : Przeprowadź sie aby to mu umożliwić.
Ale oczywiście,konsekwencje tego że to TY odstawiłaś tabletki,nic mu o tym nie mówiąc,musi ponieś on.
I nie,to nie ejst jego dziecko i nigdy nie będzie.
Jest symbolem twojej zdrady.
Nie wiem czy wiesz,ale wystarczy że twój mąż dogada sie z twoim kochankiem i twoje argumenty " tryb pracy" bedą nic nie warte.
U tak dostanie rozwód z twojej winy.
Ps: a z M czemu nie poszło?
Pewnie materac się znudził
Czyżby bardziej znał się na "ludziach" niż twój mąż?
Najwidoczniej ![]()
Dziewczyny. W innych wątkach kobiety skarza się, że zostały same z dziecmi, że mężowie się nie interesują. Mój przez rok od wyprowadzki nie złożył pozwu. Jak urodzilam rozmawialiśmy na temat rozstania, pytałam go czy nie widzi możliwości powrotu do siebie (M i ja mieliśmy chwilę kryzysu jeszcze przed definitywnym rozstaniem). Nie chcial, bo już kogoś poznał. Przez rok od urodzenia dziecka mial gdzies to żeby zrobić testy, czekał tylko na rozprawe. Minęło 8 miesięcy od kiedy wie o małym i nawet się nie zainteresował! Nie zapytał o zdjęcia, czy jest zdrowy, kiedy może go poznać. Olal dziecko, bo jego panna nie akceptuje faceta z bagażem. Nie pozwolę na to, żeby mój syn przez jakąś dziunie nie miał ojca. Gdyby nie ona, od razu po wynikach testu przyjechałby do nas.
ale to przez ciebie twoje dziecko nie ma ojca,nie przez niego ani jego nowa partnerkę.
17 2022-10-31 20:16:48 Ostatnio edytowany przez Viki890 (2022-10-31 20:20:25)
Viki890 napisał/a:Szeptuch napisał/a:To dziecko jest jego tylko biologicznie.
w jego świadomości to dziecko nigdy nie będzie jego.Że ty wstydu nie miałaś oprawiać seks z mężem i kochankiem.
A czemu nie opieka naprzemienna? Co Alimentów nie będzie.?
Szkoda chłopa,że będzie musiał mieć z tobą do czynienia ze względu na dziecko, i szkoda dziecka ze ma taka matkę.
Mam nadzieje że kiedyś dowie sie prawdy.Opieka naprzemienna nie wchodzi w gre, bo jak wspomniałam, wyprowadził się kilkaset km dalej i tam pracuje.
Tylko w świadomości? Nie wyobrażam sobie jak miałby żyć normalnie bez kontaktu z synkiem. Jakby nie było poczęte, to jego dziecko. Było mu na rękę, że zabezpieczenie jest po mojej stronie, teraz musi ponieść konsekwencje. Zresztą, do tej pory nie interesował się czy naprawdę mały nie jest jego.wiem że ten temat to żart ale,dobra zabawmy sie.
to jak doradzają tutaj kobiety w innym temacie : Przeprowadź sie aby to mu umożliwić.
Ale oczywiście,konsekwencje tego że to TY odstawiłaś tabletki,nic mu o tym nie mówiąc,musi ponieś on.
I nie,to nie ejst jego dziecko i nigdy nie będzie.
Jest symbolem twojej zdrady.Nie wiem czy wiesz,ale wystarczy że twój mąż dogada sie z twoim kochankiem i twoje argumenty " tryb pracy" bedą nic nie warte.
U tak dostanie rozwód z twojej winy.
Nie, ten temat to nie żart, niestety. Nie chodzi mi o mnie, ale o zabezpieczenie przyszłości synka. Ja się nie przeprowadze, tutaj mam pracę, rodzinę, która pomaga mi z dzieckiem. Wiem, że prędzej czy później rozwód dostanie. Chcę ruszyć jego sumienie żeby odpuścił i mimo tego jak jest między nami, zajął się SWOIM pierworodnym synem. Żeby go zabrał na święta, do dziadków, na spacer. On do tej pory żył beztrosko ze swoją nową- imprezki, wyjazdy, życie w wielkim mieście. Nie jest wolnym kawalerem i nigdy już nie będzie, jestem przekonana, że to ona robi afery o dziecko. Poza żeby poczuł się do bycia ojcem.
chcieć to sobie możesz.
W żądny sposób go do tego nie zmusisz.
Szkoda dziecka,bo niczemu nie winne.
19 2022-10-31 20:22:33 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-31 20:23:16)
Jakby nie był z nią, nie oznaczałoby powrótu do Ciebie, tak tylko się wydaje.
Małżeństwo rozpadło się z Twojej winy, a Ty słuchasz adwokata, zamiast myśleć samodzielnie, wyjdziesz na kłamczuchę, wnioskując o jego winę. Adwokat weźmie kasę a i tak przegrasz.
Na pewno lepiej wyjdziesz jak nie będziesz darła z nim kotów... On miał prawo sobie ułożyć życie po rozkładzie małżeństwa, to nie jest przeszkodą do spotykania się z dzieckiem
Dlatego zawsze lepiej się dogadać.
Nie, ten temat to nie żart, niestety. Nie chodzi mi o mnie, ale o zabezpieczenie przyszłości synka. Ja się nie przeprowadze, tutaj mam pracę, rodzinę, która pomaga mi z dzieckiem. Wiem, że prędzej czy później rozwód dostanie. Chcę ruszyć jego sumienie żeby odpuścił i mimo tego jak jest między nami, zajął się SWOIM pierworodnym synem. Żeby go zabrał na święta, do dziadków, na spacer.
Kobieto, idź do psychiatry.
Nie masz w ogóle empatii.
Zdradziłaś męża, poszłaś do kochanka, on Ciebie kopnął w dupę, a teraz chcesz, żeby "były" mąż zajął się dzieckiem?
Czy ty wiesz co piszesz?
ON nie chce tego dziecka, bo to emocjonalnie NIE jego dziecko.
On dostanie rozwód z Twojej winy, zapłaci alimenty (jak dobrze rozegra, to minimalne), a ty bezduszna i bezrozumna istoto dostaniesz to, za co zasługujesz.
Jakby nie był z nią, nie oznaczałoby powrótu do Ciebie, tak tylko się wydaje.
Małżeństwo rozpadło się z Twojej winy, a Ty słuchasz adwokata, zamiast myśleć samodzielnie, wyjdziesz na kłamczuchę, wnioskując o jego winę. Adwokat weźmie kasę a i tak przegrasz.
Na pewno lepiej wyjdziesz jak nie będziesz darła z nim kotów... On miał prawo sobie ułożyć życie po rozkładzie małżeństwa, to nie jest przeszkodą do spotykania się z dzieckiem
Dlatego zawsze lepiej się dogadać.
Chce się z nim dogadać dla dobra synka, ale jak pisałam, od 8 miesięcy nie interesuje się. Ja nie naciskam, póki co, do wyroku sądu. On nie chce w ogóle poznać dziecka! Myślałam, że po tygodniu, dwóch, oswoi się z tą myślą i będzie chciał poznać dziecko. On w ogóle o niego nie pyta! Gdybym mu sama nie powiedziała imienia, to by nawet nie wiedział. ZERO zainteresowania. Woli biegać za swoją panną niż przyjechać do synka! Dla mnie to argument w sądzie, ale dla dziecka to bol, że ojciec się go wyrzeka.
M. nie mogl przeżyć, że syn nie jest jego. Ja też byłam pewna, że to jego syn.
Nie tylko przeżył ale dziękował zapewne opatrznośći.
A dlaczego w ogóle był to sprwdzał nie odpowiesz?
Współczuję twojej matce..mieć taką curuchnę przy której nawet boczniaki robią testy na ojcostwo : D
Ty nie rozumiesz nic.
To TY go zdradziłaś.
To TY odstawiłaś tabletki i nic mu nie powiedziałaś.
To ty sypiałaś jednocześnie z mężem i kochankiem.
Gdyby prawo miało cokolwiek wspólnego z sprawiedliwością to ten facet nawet alimentów nie powinien płacić.
Na siłę do niczego go nie zmusisz... Do kochania dziecka też nie... Może z czasem coś się zmieni.
Ty poznasz faceta, który będzie też wychowywał to dziecko, pokocha i nawet nie będą mu na rękę ew. wizyty biologicznego ojca.
Bo praktycznie ojcem jest ten kto wychowuje, a nie ten kto spłodził.
Jak ojciec biologiczny ma zajmować się dzieckiem do którego nic nie czuje, jest mu obce. I co, uważasz, że to będzie dobre dla dziecka. Dlatego nic na siłę.
Ja widzę, że Ty bardziej chcesz się pozbyć dziecka na ten czas, żeby mieć wolne, czyli myślisz głównie o sobie.
Kochajacego ojca już z niego nie zrobisz i to na własne życzenie. Płacisz za swoje błędy.
Mężowi życzę, żeby zawalczył o rozwód z Twojej wyłącznej winy.
Nie wierzę, w to co czytam!
Dawałaś d.py kochasiowi będąc żoną, mężowi oznajmiłas, że zaszłaś w kochankiem w ciążę i odeszłaś w siną dal, a teraz ŻĄDASZ , aby prawie-byly-maz zajął się dzieckiem??
Ono w jego świadomości jest owocem twojej zdrady, przypomnieniem, jak bardzo go zranilas i jaką lafiryndą byłaś. To, że dziecko ma rodziców biologicznych nie od razu musi oznaczać, że ci rodzice z różnych względów poczuwają się do uczestnictwa w wychowywaniu dziecka. Ciekawe, jak to wyszło, że badalas, kto jest faktycznym ojcem dziecka,skoro byłaś przekonana,że jest nim M. Czyżby M. nalegał na to badanie z różnych względów?
Patologia pełną gębą!
Ty nie rozumiesz nic.
To TY go zdradziłaś.
To TY odstawiłaś tabletki i nic mu nie powiedziałaś.
To ty sypiałaś jednocześnie z mężem i kochankiem.Gdyby prawo miało cokolwiek wspólnego z sprawiedliwością to ten facet nawet alimentów nie powinien płacić.
Tak, zdradzilam go, bo się mna nie interesował. Nie pytał czy biorę tabletki, dziecka sama sobie nie zrobiłam. Nie róbmy z niego ofiary. Mleko się rozlało, dziecko jest na świecie i powinien stanąć na wysokości zadania. Do tej pory od rozstania z M. radziłam sobie sama, również finansowo. Nie zapytał nawet czy nam czegoś nie brakuje. Formalnie jest mezem i ojcem i musi ponosić konsekwencje.
Dziecko by pokochał jakby tylko się z nim spotkał. Do spotkań i podziału opieki mam zamiar go zmusić. Chociażby w święta i w sylwestra, niech weźmie małego do swojej " dziewczyny" żeby zobaczyła jak wygląda zwiazek z dzieciatym rozwodnikiem.
Nie wierzę, w to co czytam!
Dawałaś d.py kochasiowi będąc żoną, mężowi oznajmiłas, że zaszłaś w kochankiem w ciążę i odeszłaś w siną dal, a teraz ŻĄDASZ , aby prawie-byly-maz zajął się dzieckiem??
Ono w jego świadomości jest owocem twojej zdrady, przypomnieniem, jak bardzo go zranilas i jaką lafiryndą byłaś. To, że dziecko ma rodziców biologicznych nie od razu musi oznaczać, że ci rodzice z różnych względów poczuwają się do uczestnictwa w wychowywaniu dziecka. Ciekawe, jak to wyszło, że badalas, kto jest faktycznym ojcem dziecka,skoro byłaś przekonana,że jest nim M. Czyżby M. nalegał na to badanie z różnych względów?
Patologia pełną gębą!
Sprytny M zrobił testy. Też pytałem dlaczego
Mężowi życzę, żeby zawalczył o rozwód z Twojej wyłącznej winy.
Jakby tego nie zrobił, to byłby naiwniakiem.
Teraz ma "dziunię" (mam nadzieję, że bardziej rozgarniętą od autorki, a ta go już z adwokatem odpowiednio pokierują.
Autorko - leczenie psychiatryczne, bo normalni ludzie nie mają takiego postrzegania świata.
Szeptuch napisał/a:Ty nie rozumiesz nic.
To TY go zdradziłaś.
To TY odstawiłaś tabletki i nic mu nie powiedziałaś.
To ty sypiałaś jednocześnie z mężem i kochankiem.Gdyby prawo miało cokolwiek wspólnego z sprawiedliwością to ten facet nawet alimentów nie powinien płacić.
Do spotkań i podziału opieki mam zamiar go zmusić. Chociażby w święta i w sylwestra, niech weźmie małego do swojej " dziewczyny" żeby zobaczyła jak wygląda zwiazek z dzieciatym rozwodnikiem.
A w jaki to sposób go zmusisz do tego?
A w jaki to sposób go zmusisz do tego?
Chciała rozłożyć nogi, bo w życiu tak wszystko załatwiała.
Ale pojawiła się "dziunia" i to już nie działa.
Tak, zdradzilam go, bo się mna nie interesował. Nie pytał czy biorę tabletki, dziecka sama sobie nie zrobiłam. Nie róbmy z niego ofiary. Mleko się rozlało, dziecko jest na świecie i powinien stanąć na wysokości zadania. Do tej pory od rozstania z M. radziłam sobie sama, również finansowo. Nie zapytał nawet czy nam czegoś nie brakuje. Formalnie jest mezem i ojcem i musi ponosić konsekwencje.
Dziecko by pokochał jakby tylko się z nim spotkał. Do spotkań i podziału opieki mam zamiar go zmusić. Chociażby w święta i w sylwestra, niech weźmie małego do swojej " dziewczyny" żeby zobaczyła jak wygląda zwiazek z dzieciatym rozwodnikiem.
I co jeszcze chora psychicznie kobieto?
33 2022-10-31 21:06:02 Ostatnio edytowany przez Anders11 (2022-10-31 21:06:51)
Przez takie kobiety jak Ty wielu mężczyzn woli wiązać swoje życie z gumową lalą xD To jest dramat.
Chociażby w święta i w sylwestra, niech weźmie małego do swojej " dziewczyny" żeby zobaczyła jak wygląda zwiazek z dzieciatym rozwodnikiem.
Ooo tak! Jeszcze w walentynki im go wstaw! Niech mają za swoje ![]()
Robisz z dziecka pałkę do napierdalania męża po łbie wariatko jakby jego geneza nie była wystarczająco przykra.
Jedyne co mąż musi to wypłacić ci tych marne paręset złotych.
Chrystusie !! ja mam tylko jedno życzenie, aby nigdy ciebie ani osób twojego pokroju nie spotkać na mojej drodze życia !!!
zero moralności, ego na kilometry i tylko czubek własnego nosa
M jednak miał czują co do ciebie bo jesteś zwykła kurwa, z której strony by na to nie spojrzeć.
I trzymam kciuki aby rozwód był z twojej winy, bo należy ci się.
36 2022-10-31 21:14:51 Ostatnio edytowany przez Viki890 (2022-10-31 21:16:31)
Co do testów- pierwszym powodem był brak podobieństwa. M. jest ciemnym blondynem o niebieskich oczach, ja i maz mamy ciemne oczy i włosy, tak samo syn. Tutaj jeszcze myślałam, że po prostu mały wdał się we mnie. Domyślił się ostatecznie po grupie krwi. Nie zgadzała się, zrobił w tajemnicy testy, które mi przedstawił.
W jaki sposób go zmuszę? Ustalimy plan opieki, przecież za każdy brak kontaktu z dzieckiem w wyznaczonym terminie jest karą finansowa. Mam też zamiar uświadamiać synka kto jest ojcem i zabierać go do rodziców męża.
Mąż nie będzie walczył o rozwód z mojej winy, jemu zależy na czasie. Nowa naciska na rozwod żeby mogli być normalnie razem.
W jaki sposób go zmuszę? Ustalimy plan opieki, przecież za każdy brak kontaktu z dzieckiem w wyznaczonym terminie jest karą finansowa. Mam też zamiar uświadamiać synka kto jest ojcem i zabierać go do rodziców męża.
Ha, ha, ha. On Ciebie nie chce nawet widzieć na oczy.
Chora psychicznie ![]()
Mąż nie będzie walczył o rozwód z mojej winy, jemu zależy na czasie. Nowa naciska na rozwod żeby mogli być normalnie razem.
Ale sąd bez problemu da mu rozwód z Twojej winy.
I to szybciutko ![]()
38 2022-10-31 21:22:24 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-10-31 21:23:42)
Czy obecni na forum panowie mogą potwierdzić te kary finansowe za brak kontaktu? A jeżeli mąż kontaktu nie chce, to przecież żaden sąd go nie zmusi.
Plus, z tego co się orientuję to facet może się całkowicie zrzec praw rodzicielskich, całkiem urwać z dzieckiem kontakt i wtedy chyba nawet obowiązku alimentacyjnego nie ma, prawda?
PS. Ty w życiu nie dostaniesz rozwodu z winy męża... jak nie będzie chciał się bujać z Tobą to będzie wina obustronna, tyle ugrasz.
Przez takie kobiety jak Ty wielu mężczyzn woli wiązać swoje życie z gumową lalą xD To jest dramat.
A później kobiety narzekają, że mężczyźni nie chcą się żenić
Mieć coś takiego jako żonę, to najlepiej się zapić na śmierć.
przecież za każdy brak kontaktu z dzieckiem w wyznaczonym terminie jest karą finansowa. Mam też zamiar uświadamiać synka kto jest ojcem i zabierać go do rodziców męża.
Jeżeli sie mylę to niech ktoś mnie poprawi ale to chyba chodzi o to że ta kara jest za utrudnianie kontaktu.
Gdybyś to TY uniemożliwiała opiekę,a nie to ze on nie chce sie wydawać z dzieckiem.
Dodatkowo te wizyty to nie byly by w terminach w których sobie zażyczysz,np święta i sylwester, o czymś takim to możesz zapomnieć.
Mam nadzieje ze ma on ogarniętych rodziców i ze jak tylko zobaczą cie z dzieckiem na progu to zamkną drzwi.
zero moralności, ego na kilometry i tylko czubek własnego nosa
właśnie opisałeś całkiem duży % kobiet
Czy obecni na forum panowie mogą potwierdzić te kary finansowe za brak kontaktu? A jeżeli mąż kontaktu nie chce, to przecież żaden sąd go nie zmusi.
Plus, z tego co się orientuję to facet może się całkowicie zrzec praw rodzicielskich, całkiem urwać z dzieckiem kontakt i wtedy chyba nawet obowiązku alimentacyjnego nie ma, prawda?
PS. Ty w życiu nie dostaniesz rozwodu z winy męża... jak nie będzie chciał się bujać z Tobą to będzie wina obustronna, tyle ugrasz.
Alimenty będą na zawsze. Zrzec się praw nie jest tak łatwo, zresztą będzie miał to na sumieniu. Mąż jest rodzinnym człowiekiem i nie sądzę żeby mógł żyć jak gdyby nigdy nic, że świadomością, że jego synek nie zna taty. Hejtujecie mnie, a inne kobiety, które piszą o nowej pani swoich ex mężów i narzekają na brak zainteresowania, znajdują zrozumienie na forum. Ja nie zadam żeby maz był ze mna, ale ma prawny i moralny obowiązek zajęcia się swoim dzieckiem. On udaje jakby mnie i synka nie było w jego życiu.
Jeżeli sie mylę to niech ktoś mnie poprawi ale to chyba chodzi o to że ta kara jest za utrudnianie kontaktu.
A jednak coś takiego istnieje:
https://anitagrzywacz.pl/2022/04/28/kar … dzieckiem/
Ale to działa w przypadku, gdy druga strona zobowiązała się do kontaktów.
A tutaj ojciec nie chce znać dziecka, więc to nie ma zastosowania.
Czy obecni na forum panowie mogą potwierdzić te kary finansowe za brak kontaktu? A jeżeli mąż kontaktu nie chce, to przecież żaden sąd go nie zmusi.
Plus, z tego co się orientuję to facet może się całkowicie zrzec praw rodzicielskich, całkiem urwać z dzieckiem kontakt i wtedy chyba nawet obowiązku alimentacyjnego nie ma, prawda?
PS. Ty w życiu nie dostaniesz rozwodu z winy męża... jak nie będzie chciał się bujać z Tobą to będzie wina obustronna, tyle ugrasz.
Owszem może sie całkowicie zrzec praw rodzicielskich, w tedy żaden sąd go nie zmusi do kontaktów z dzieckiem.
ale alimenty wciąż będzie musiał płacić.
W sytuacji w której kobieta nie mówi o odstawieniu tabletek partnerowi, moim zdaniem nie powinno byc obowiązku alimentacyjnego,ale jest jak jest.
Jeżeli ta historia jest prawdziwa (w co wątpię) to mąż przy dobrym adwokacie da rady wywalczyć minimalne alimenty,tyle dobrego dla niego.
Lady Loka napisał/a:Czy obecni na forum panowie mogą potwierdzić te kary finansowe za brak kontaktu? A jeżeli mąż kontaktu nie chce, to przecież żaden sąd go nie zmusi.
Plus, z tego co się orientuję to facet może się całkowicie zrzec praw rodzicielskich, całkiem urwać z dzieckiem kontakt i wtedy chyba nawet obowiązku alimentacyjnego nie ma, prawda?
PS. Ty w życiu nie dostaniesz rozwodu z winy męża... jak nie będzie chciał się bujać z Tobą to będzie wina obustronna, tyle ugrasz.
Alimenty będą na zawsze. Zrzec się praw nie jest tak łatwo, zresztą będzie miał to na sumieniu. Mąż jest rodzinnym człowiekiem i nie sądzę żeby mógł żyć jak gdyby nigdy nic, że świadomością, że jego synek nie zna taty. Hejtujecie mnie, a inne kobiety, które piszą o nowej pani swoich ex mężów i narzekają na brak zainteresowania, znajdują zrozumienie na forum. Ja nie zadam żeby maz był ze mna, ale ma prawny i moralny obowiązek zajęcia się swoim dzieckiem. On udaje jakby mnie i synka nie było w jego życiu.
Zrozum że nie ma prawnego obowiązku zajęcia się dzieckiem.
Jedynie ma (niestety) prawny obowiązek na nie łożyć.
Obowiązek alimentacyjny jest zawsze, nie da się zrzec dziecka, można kogoś pozbawić praw rodzicielskich, ale to też nie zwalnia od alimentów, z tego co pamiętam.
Tak, że nie licz, że on będzie karany za brak kontaktów z dzieckiem, nie ma czegoś takiego, to jest tylko Twoje pobożne życzenie.
Zmień prawnika, bo obecny wpuści Cię w maliny, sama też czytaj, co możesz zrobić, a co nie.
powiedzcie mi czy to trolling czy nie, bo nie wierzę że są takie osoby na świecie jak Autorka.. nie wiem czy tu bardziej się kurwi logika czy empatia..
Alimenty będą na zawsze. Zrzec się praw nie jest tak łatwo, zresztą będzie miał to na sumieniu.
Alimenty to sprawa sądu. Może być bardzo ciekawie.
Mąż jest rodzinnym człowiekiem i nie sądzę żeby mógł żyć jak gdyby nigdy nic, że świadomością, że jego synek nie zna taty.
On to przeżyje.
Hejtujecie mnie, a inne kobiety, które piszą o nowej pani swoich ex mężów i narzekają na brak zainteresowania, znajdują zrozumienie na forum.
Tylko, że one nie leciały w trakcie trwania małżeństwa na dwa fronty.
Nie rozumiesz, że to TY zdradziałaś i fizycznie i emocjonalnie?
Ja nie zadam żeby maz był ze mna,
Z TOBĄ? Żartujesz.
Najgorszemu wrogowi bym nie życzył.
Taka Karyna jak ty bez krzty empatii, to najgorsze co faceta może spotkać.
ale ma prawny i moralny obowiązek zajęcia się swoim dzieckiem.
Nie ma.
O moralności to TY nie masz prawa mówić.
On udaje jakby mnie i synka nie było w jego życiu.
Bo nie było i nie ma. Nie po tym, co mu zrobiłaś.
powiedzcie mi czy to trolling czy nie, bo nie wierzę że są takie osoby na świecie jak Autorka.. nie wiem czy tu bardziej się kurwi logika czy empatia..
Niestety są tacy ludzie. Jak to są matki, to cierpi nie tylko maż, ale i dzieci.
W takim przypadku jak tu, to psychiatra stwierdza choroby psychiczne.
anna.zakochana napisał/a:powiedzcie mi czy to trolling czy nie, bo nie wierzę że są takie osoby na świecie jak Autorka.. nie wiem czy tu bardziej się kurwi logika czy empatia..
Niestety są tacy ludzie. Jak to są matki, to cierpi nie tylko maż, ale i dzieci.
W takim przypadku jak tu, to psychiatra stwierdza choroby psychiczne.
Moim zdaniem to trolling
może to ja miałem szczęście w życiu ale nigdy nie słyszałem czegoś podobnego.
może to ja miałem szczęście w życiu ale nigdy nie słyszałem czegoś podobnego.
Ja miałem kontakt.
Do tej pory mną rzuca.
Całe szczęście nie żona.
Lady Loka napisał/a:Czy obecni na forum panowie mogą potwierdzić te kary finansowe za brak kontaktu? A jeżeli mąż kontaktu nie chce, to przecież żaden sąd go nie zmusi.
Plus, z tego co się orientuję to facet może się całkowicie zrzec praw rodzicielskich, całkiem urwać z dzieckiem kontakt i wtedy chyba nawet obowiązku alimentacyjnego nie ma, prawda?
PS. Ty w życiu nie dostaniesz rozwodu z winy męża... jak nie będzie chciał się bujać z Tobą to będzie wina obustronna, tyle ugrasz.
Alimenty będą na zawsze. Zrzec się praw nie jest tak łatwo, zresztą będzie miał to na sumieniu. Mąż jest rodzinnym człowiekiem i nie sądzę żeby mógł żyć jak gdyby nigdy nic, że świadomością, że jego synek nie zna taty. Hejtujecie mnie, a inne kobiety, które piszą o nowej pani swoich ex mężów i narzekają na brak zainteresowania, znajdują zrozumienie na forum. Ja nie zadam żeby maz był ze mna, ale ma prawny i moralny obowiązek zajęcia się swoim dzieckiem. On udaje jakby mnie i synka nie było w jego życiu.
Oj ale ma możliwość zrzeczenia się praw i myślę, że z niej skorzysta. A Ty się zajmij swoim sumieniem, a nie jego.
Twój mąż został zdradzony przez swoją żonę, która odeszła do innego twierdząc, że jest z nim w ciąży.
Twoja sytuacja nie ma nic wspólnego z sytuacją innych kobiet na tym forum. Jeżeli w Twojej historii miałby być czarny charakter, to jesteś nim Ty.
Dziecka nie ma w jego życiu przez Ciebie.
powiedzcie mi czy to trolling czy nie, bo nie wierzę że są takie osoby na świecie jak Autorka.. nie wiem czy tu bardziej się kurwi logika czy empatia..
Oczywiscie, ze troling
a kurwi(ł) to się autor ![]()
Powiem wam,że to co obecnie wyprawiają kobiety to jest horror.Swoje już widziałem.To co się wyrabia na tzn.wyjazdach integracyjnych to zgroza.To co zobaczyłem skutecznie wyleczyło mnie z myśli o formalizacji związku.Kazdy Facet musi wiedzieć,że żadna kobieta nie jest mu dana raz na zawsze.Kochające żony też zdradzają.Ta pani to tylko przykład tego co jest.
To nie trolling, naprawdę mam w życiu inne rzeczy niż wymyślanie głupot na forum. Chciałam się poradzić jak zmusić męża do kontaktu z synkiem, jak wpłynąć na niego żeby nie słuchał się dziewczyny, tylko pomyślał o malutkim dziecku. Prawnie zrobię co będę mogła, ale chce też psychicznie i moralnie go do tego nakłonić. Przecież jak coś mi sie stanie, to maluszek trafi do niego. Jak dziecko się w tym odnajdzie? Jak w ogóle można stawiać nową dziewczynę ponad własne dziecko?
Powiem wam,że to co obecnie wyprawiają kobiety to jest horror.Swoje już widziałem.To co się wyrabia na tzn.wyjazdach integracyjnych to zgroza.To co zobaczyłem skutecznie wyleczyło mnie z myśli o formalizacji związku.Kazdy Facet musi wiedzieć,że żadna kobieta nie jest mu dana raz na zawsze.Kochające żony też zdradzają.Ta pani to tylko przykład tego co jest.
Nie popadajmy z skrajności w skrajność.
I nie,kochające żony nie zdradzają,jak zdradzają to znaczy ze nie kochają.
Możesz sie zemnie śmiać ale ja swojej zony jestem pewny i dałbym sobie za nią rękę odciąć.
To nie trolling, naprawdę mam w życiu inne rzeczy niż wymyślanie głupot na forum. Chciałam się poradzić jak zmusić męża do kontaktu z synkiem, jak wpłynąć na niego żeby nie słuchał się dziewczyny, tylko pomyślał o malutkim dziecku. Prawnie zrobię co będę mogła, ale chce też psychicznie i moralnie go do tego nakłonić. Przecież jak coś mi sie stanie, to maluszek trafi do niego. Jak dziecko się w tym odnajdzie? Jak w ogóle można stawiać nową dziewczynę ponad własne dziecko?
Nie zmusisz.
Jak się zrzeknie praw, to nie trafi dziecko do niego.
Trzeba było myśleć wcześniej. Peszek! Jakby M. nie zrobił testów to byś męża miała dalej w dupie.
A jak mąż będzie mądry, to opowie swoim rodzicom o tym, co wyprawiałaś, więc jego rodzice co najwyżej Ci drzwi przed nosem zamkną jak tam pojedziesz.
Anders11 napisał/a:Powiem wam,że to co obecnie wyprawiają kobiety to jest horror.Swoje już widziałem.To co się wyrabia na tzn.wyjazdach integracyjnych to zgroza.To co zobaczyłem skutecznie wyleczyło mnie z myśli o formalizacji związku.Kazdy Facet musi wiedzieć,że żadna kobieta nie jest mu dana raz na zawsze.Kochające żony też zdradzają.Ta pani to tylko przykład tego co jest.
Nie popadajmy z skrajności w skrajność.
I nie,kochające żony nie zdradzają,jak zdradzają to znaczy ze nie kochają.
Możesz sie zemnie śmiać ale ja swojej zony jestem pewny i dałbym sobie za nią rękę odciąć.
Oczywiście,że nie wszystkie takie są.Ale swoje widziałem.Powiem Ci ,że ja nawet za siebie bym sobie nie dał ręki odciąć :)Faceci nie są lepsi.Chodzi bardziej o to żeby wyjść z matrixa,kobiety nie są święte i niczym nie różnią się od mężczyzn ![]()
Możesz sie zemnie śmiać ale ja swojej zony jestem pewny i dałbym sobie za nią rękę odciąć.
Obyś nie został mańkutem ...
Bbaselle napisał/a:zero moralności, ego na kilometry i tylko czubek własnego nosa
właśnie opisałeś całkiem duży % kobiet
opisałAŚ ![]()
Chciałam się poradzić jak zmusić męża do kontaktu z synkiem, jak wpłynąć na niego żeby nie słuchał się dziewczyny, tylko pomyślał o malutkim dziecku. Prawnie zrobię co będę mogła, ale chce też psychicznie i moralnie go do tego nakłonić. Przecież jak coś mi sie stanie, to maluszek trafi do niego. Jak dziecko się w tym odnajdzie?
Na jego miejscu nawet śliny na splunięcie na ciebie by mi było szkoda, a ty chcesz go zmusić, by "pomyślał o malutkim dziecku".
Jak w ogóle można stawiać nową dziewczynę ponad własne dziecko?
To nie "jego" dziecko.
Przestało być "jego" jak odeszłaś do innego, a przyszłaś, jak boczny kopnął cię w dupę.
Dla niego ani ty, ani dziecko nie istniejecie i NIGDY się to nie zmieni.
Trzeba było samemu pomyśleć przed tym jak zdradziłaś i odeszłaś.
Karyna - idź się leczyć psychiatrycznie.
Viki890 napisał/a:To nie trolling, naprawdę mam w życiu inne rzeczy niż wymyślanie głupot na forum. Chciałam się poradzić jak zmusić męża do kontaktu z synkiem, jak wpłynąć na niego żeby nie słuchał się dziewczyny, tylko pomyślał o malutkim dziecku. Prawnie zrobię co będę mogła, ale chce też psychicznie i moralnie go do tego nakłonić. Przecież jak coś mi sie stanie, to maluszek trafi do niego. Jak dziecko się w tym odnajdzie? Jak w ogóle można stawiać nową dziewczynę ponad własne dziecko?
Nie zmusisz.
Jak się zrzeknie praw, to nie trafi dziecko do niego.
Trzeba było myśleć wcześniej. Peszek! Jakby M. nie zrobił testów to byś męża miała dalej w dupie.A jak mąż będzie mądry, to opowie swoim rodzicom o tym, co wyprawiałaś, więc jego rodzice co najwyżej Ci drzwi przed nosem zamkną jak tam pojedziesz.
Zdaniem adwokata, zrzeczenie praw nie wchodzi w grę. Sąd będzie dążył do tego, aby dziecko poznał i nawiązał z nim więź. Początkowo spotkania będą w mojej obecności, dopóki mały nie będzie się czuł przy nim komfortowo.
Rodzina zna sytuację od samego początku. Rozmawiałam z nimi, że będę chciała przywozić dziecko zeby znało dziadków, tego mi nie zabronią. Prosiłam żeby wpłynęli na niego, bo wyprowadzka do większego miasta i nowa dziunia zawróciły mu w głowie.
Nikt z dzieckiem mi nie zamknie drzwi przed nosem.
Szeptuch napisał/a:Możesz sie zemnie śmiać ale ja swojej zony jestem pewny i dałbym sobie za nią rękę odciąć.
Obyś nie został mańkutem ...
Więcej było takich, co by dali sobie odciąć... ![]()
Zdaniem adwokata, zrzeczenie praw nie wchodzi w grę.
Prawda
Sąd będzie dążył do tego, aby dziecko poznał i nawiązał z nim więź. Początkowo spotkania będą w mojej obecności, dopóki mały nie będzie się czuł przy nim komfortowo.
Nie. Nikt go nie zmusi.
Rodzina zna sytuację od samego początku.
Nie, nikt normalny nie rozmawiałby z Tobą, gdyby poznali prawdę.
Rozmawiałam z nimi, że będę chciała przywozić dziecko zeby znało dziadków, tego mi nie zabronią.
A dlaczego nie mogą zabronić?
Prosiłam żeby wpłynęli na niego, bo wyprowadzka do większego miasta i nowa dziunia zawróciły mu w głowie.
Po prostu zdradzając i odchodząc spaliłaś WSZYSTKIE mosty.
Ty i twoje dziecko po prostu dla niego nie istniejecie.
Nikt z dzieckiem mi nie zamknie drzwi przed nosem.
Ha, ha, ha. Głupota, czy naiwność?
opisałAŚ
a to przepraszam ![]()