Witajcie!
Jestem w 7 miesiącu ciąży. Zostałam zupełnie sama, bez znajomych, przyjaciół, partnera i rodziny.
Zacznę od początku. Ponad rok temu rozstałam się z narzeczonym z powodu relacji rodzinnych w jego domu. Byłam tam po prostu źle traktowana. Wyzywali mnie, traktowali jak darmową służbę a mój ówczesny partner po prostu się temu przyglądał. Gdy doszło do rozstania bardzo się zmienił. Zaczął wydzwaniać, prosić o szansę i mieć nadzieję, że wszystko się ułoży. Ja mu tej szansy nie dałam. Parę miesięcy później poznałam nowego partnera, z którym niestety zaszłam w ciążę i który postawił przede mną ultimatum. Albo zamieszkam z nim i jego rodziną albo żegnam. Ja nie zgodziłam się na wspólne mieszkanie, bo nie czułam się na to gotowa. Zostałam sama w ciąży. Nasi znajomi mnie opuścili, rodzina nie interesuje się moim losem itd. Wtedy też odezwał się mój były narzeczony. Nie powiedziałam mu o dziecku ani o byłym partnerze. Zaczęłam traktować go jak przyjaciela, z którym dobrze nam się gadało. Niedawno powiedziałam mu o ciąży. Wściekł się. Zaczął mnie obrażać, krzyczeć itd. Okazało się, że on niby cały czas miał nadzieję, że do siebie wrócimy.
Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Zaczęłam korzystać z pomocy psychologa, ale mimo wszystko chciałabym wyciągnąć jakieś rozsądne wnioski. Boli mnie cholernie, że zostałam sama i że zranilam uczucia mojego byłego pomimo tego, że nie potraktował mnie wcześniej poważnie. Wiem, że wracając do niego rok wcześniej skazalabym siebie ponownie na poniżanie, ale z 2 strony może teraz miałabym pełną rodzinę i partnera przy sobie?
Bardzo proszę o szczere komentarze.