Postanowiłam opisać tutaj swoją historię, bo już sama nie wiem co powinnam robić. A przez swoje dotychczasowe zachowanie tracę ludzi, na których mi najbardziej zalezy. Moim głównym problemem jest brak umiejętności panowania nad emocjami. Gdy tylko coś jest nie po mojej myśli to zaczynam cała się trząść i postępować irracjonalnie. A gdy ktoś mówi mi coś przykrego to wybucham płaczem. Nie potrafię sobie z tym poradzić szczególnie w relacjach z chłopakiem. Gdy coś mi nie pasuje to wybucham najpierw złością, a gdy to nie pomagą to płaczem, a ostatnio zaczęłam się okaleczać, żeby tylko ze mną został. Gdy on ma mnie już dość i chce wyjść to potrafię go zatrzymać siłą. A gdy uda mu się ucieć, to i tak go znajdę (Potrafię pojechać w nocy na drugi koniec miasta). Ja wiem, ze on jest bardzo cierpliwy, ale boję się, ze ta cierpliwość się u niego kiedyś skończy. A strach przed tym , że mnie zostawi potęguje moje zachowanie.
Podobno dorośli umieją panować nad swoimi emocjami, czy to oznacza, że ja jeszcze nie dojrzałam emocjonalnie (mam 24 lata)? I czy kiedyś to nastąpi? Nie chcę stracić najbliższych mi osób, bo oni mogę wreszcie stracić cierpliwość.
Jak można nauczyć się panować nad emocjami? Czy powinanm udać się do specjalisty?
Proszę o porady.
Pozdrawiam.