Mam 27 lat , mój obecny chłopak ma 28. Miałam już za sobą kilak związków nieudanych, ale zacznę od początku ..
W roku 2021 poznaliśmy się na jednym z portali. No i wiadomo, jedno spotkanie,drugie,jakiś wyjazd nad morze itp.. , na początku wiadomo było cudownie jak w ,każdym związku. Po czasie zaczęło się chrzanić jak zostałam z własnej woli w wynajmowanym mieszkaniu (nie mieszkamy razem). Zaczęłam mieć poważne problemy finansowe, a na utrzymaniu miałam siebie oraz dwa swoje psy. Przyjeżdżać przyjeżdżał na weekendy.i się udało znaleźć kogoś na pokój w październiku, ale w listopadzie dostałam rozwiązanie umowy więc kolejne problemy zwaliły się na głowę. Na dodatek właściciele mieszkania poprzedniego w grudniu kazali mi się wyniesc więc musiałam zabezpieczyć jednego psa, a sama wrócić do mojej mamy...
I teraz problem polega na tym, że po świętach Bożego Narodzenia (na drugi dzień), przyjechał do mnie, aby się zobaczyć itp.. , a teraz jak rozmawiamy dzień w dzień to ja się czuję przybita, smutna ,tęsknię za nim. On jest ciągle zmęczony (pracuje w tygodniu) i nie ma.na nic siły. Kłótnie owszem zdarzają się czasem poważne , a czasem mniej poważne. Po prostu nie chce go osaczać swoją osobą, ale chciałabym go widzieć częściej. Teraz przez to, że mieszkam u mamy nie mam takiej możliwości,bo on nie lubi rodzinnych spotkań, a nikt z rodziny nie wie, że kogoś mam, bo chcieli by go poznać, a ja sama nienawidzę rodzinnych spotkań. Martwi mnie ta relacja ponieważ teraz mi się wydaje, że nie mamy już wspólnych tematów prócz ogarnięcia tego, żebym pracę miała, ale ile można tego słuchać ? Jak rozmawiamy przez telefon to obie strony mówią, a później jest cisza... Kocham Go i zależy mi na nim, bo był i nadal jest w najgorszym momencie dla mnie, ale ta tęsknota mnie denerwuje,bo nie mogę go nawet zaprosić do mieszkania. Kolejny powód z resztą jest taki, że jest taka, a nie inną pogoda no i obostrzenia. Tylko,że to nie jest moją winą.. Ostatnio miał dwie okaże, żeby przyjechać, ale wszystkie plany szlak trafił,bo się mama pochorowała i nie miała jak jechać do dalszej rodziny. Naprawdę nie wiem czasami jak mam z nim rozmawiać... Jak cokolwiek powiem to on twierdzi, że ja przesadzam i, że mam się skupić na tym co jest ważne, a robię wszystko , żeby się wynieść od mamy i spotykać się normalnie... Naprawde nie wiem co robić....