Witam! Potrzebuję pilnej pomocy i porady, a jestem tak zupełnie wyzuta z sił, że zwracam się o nią do innych kobiet.
Jestem mężatką , mam dwoje dzieci (obecny mąż nie jest ojcem starszego syna ). Nasze małżeństwo przechodziło różne koleje losu, który niestety zaczął się powtarzać, a ja nawet już nie mam pomysłu co dalej z tym zrobić: starać się czy nie? Przed pięcioma laty po miesiącach milczenia, nie odzywania się do mnie i tym podobnych , po słowach "nie jesteś dla mnie już kobietą, jesteś dla mnie nikim" zabrałam dzieci i wyprowadziłam się. Zabrałam tylko rzeczy osobiste dzieci i swoje. Kilka miesięcy mieszkałam kątem u mamy. Potem wynajęłam pokój z aneksem kuchennym i łazienką. Było mi bardzo ciężko, naprawdę bardzo. Jedynym moich dochodem w tamtym okresie były alimenty 650 zł na młodsze dziecko i kilka złotych, które zarobiłam czasem na bazarze. Ale jakoś tam przetrwałam i dostałam w końcu pracę. Etat w biurze. Zaczęło być lepiej i spokojniej. I tu wraca mąż (w miedzy czasie kupił sobie mieszkanie ). I okazało się , że nie jestem taka najgorsza i , że dobra i kochana i takie tam różne. No więc, znowu zamieszkaliśmy razem. Niestety te dwa lata ciągłego stresu zrobiły swoje, wpadłam w ciężką depresję i musiałam leczyć się w szpitalu. Długo to trwało. W tym czasie młodszy syn mieszkał ze swoim ojcem , a starszy u mojej mamy. Zwolniono mnie z pracy, dostałam pół roczną rentę socjalną. Od momentu opuszczenia szpitala mija teraz rok, a ja nie mogę znaleźć stałaj pracy, czasem coś zarobię na bazarze, lub sprzątając u kogoś. POmaga mi mama u której mieszka nadal syn , bo jak stwierdził, mój obecny małżonek , gdy syn w czasie wakacji był przez miesiąc z nami "znowu komuś wpier... na utrzymanie swoje dziecko". Nie zapomniał, teżupomnieć się o alimenty, gdy byłam w szpitalu. Nie nie zarabia mało prawie 6 tys miesięczenie.. Z tego powodu nie przysługują alimenty starszemu synowi. A teraz sytuacja się powtarza. ja nie mam pracy, a więc dochodu, i znowu jestem nikim dla męża. I meritum: albo go przeproszę za swoją opieszałość w szukaniu pracy i bezskuteczność, albo "jak się nie podoba to mogę sięwynosić". Mam przeprosić za to, że jestem złą matką bo starszy syn nie mieszka ze mną,. Mąż daje pieniądze na prowadzenie domu 100 zł na tydzień, i czasem jak mam bardzo dobry tydzień to 50 albo 100 na zakupy na sobotę i niedzielę. Stawka żywieniowa wynosi 7,14 na dwie osoby i ma wystarczyć (to więxcej niż w szpitalu). Dlaczego dwie osoby? , bo jak w leninowskiej konstytucji "kto nie pracuje ten nieje". Ja mam dość. Nie czuję siły , ąby przedsięwziąć jakiekolwiek kroki, żeby coś zrobić. I albo go przeproszę, że go narażam na straty albo pozostanie mi ulica.
Nie wiem.
Strasznie smutno slucha się Twojej historii. Popełnilaś bląd wracając do niego w chwili, gdy zaczynalo Ci się juz układac:( Dałaś radę wtedy, dasz rade i teraz. Uciekaj...
Z jakiego miasta jesteś?
Krakra b. ciężka sytuacja. Jednak ja bym nie upodliła się po raz kolejny. Wolałabym raz na dzień zjeść suchą bułkę niż mieszkać z psychopatą.
To że syn nie mieszka z Tobą nie jest Twoją winą.
Zgłoś się do oddziału Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Twoim mieście.
Nie ma sytuacji bez wyjścia!!!
Jestem z Gdańska. Tak bylam już w MOPSIe , ale niestety dopóki nie zostanie orzeczony rozwód lub separacja nie mogę nic , a ni też liczy nie mogę wtedy na żadną pomoc z MOPS. Może ze zbioru trudskawek (do któych się zgłosiłam ) uda mi się odłożyć na miesięczny czynsz. Może?
Uciekaj.Jest parę instytucji,które mogą ci pomóc,nie jesteś sama.Dobrze,że napisałaś nam o tym.Wyrzuciłaś to z siebie.
Krakra, mysle ze sptawa z Twoim mezem jest beznadziejna - to jest psychiczna przemoc. Sprobuj poszukac fachowej pomocy przez niebieska linie
A tymczasem, moze powtorz to co zrobilas kiedys - znow zamieszkaj z mama i ze swoimi dziecmi. Teraz bedzie Ci ciezej ale wiara gory przenosi - to jest prawda. Musisz znalezc pomoc rowniez prawna. Mysle, ze niebieska linia jest w stanie dopomoc Ci w znalezieniu rozwiazania.![]()