Witam!
Była z chłopakiem 5,5 roku. Po dwóch latach bycia razem kogoś poznał i wachała się co zrobić ale był ze mną i układało się na cudownie nawet się oświadczył, po kolejnych dwóch latach poznał znowu kogoś zauroczył się bo dziewczyna powiedziała, że tak jej w głowie zawrócił iż nie wie jak się nazywa, zerwałam zaręczyny i rozstaliśmy się na miesiąc. Bardzo wtedy cierpiałam nie umiałam Sobie tego ułożyć, wrócił z podkulonym ogonem twierdząc, że to był błąd i już nigdy to się nie powtórzy. Minęło dwa lata i znowu się rozstaliśmy tym razem dla dziewczyny z którą smsował. W skrócie było tak on jest powiedzmy przedstawicielem i był w jakimś sklepie gdzie to dziewczyna zobaczyła i poprosiła szefową aby ta zadzwoniła i dowiedziała czy kogoś ma i tak się stało szefowa zadzwoniła i spytała czy może numer dać pracownicy zgodził się bez wachania. Zaczeli smsować i spotkali się (to wszystko trwało 3-4 dni) i zaczęło się, nie wiedział czy ze mną zerwać bo jak teiwrdził kocha mnie i nigdy już nikogo tak nie pokocha i takie tam. 5 dni ze mna zrywał a z 5 dnia nie wytrzymałam i Ja to zrobiła. Ustaliliśmy, że to wspólna decyzja. Mieliśmy normalnie się przyjażnić i takie tam. dwa dni po rozstaniu spotkał się ze mną i powiedział, że on ją koch, ona jest tą jedyną teraz już wie (parę dni wcześniej mówił to mi), bolało jak diabli ale oki (to było w czwartek) w niedziele stwierdził, że żadnych kontaktów niechce. Miałam spokój do świąt Wielkiej nocy, wysłal mi życzenia, nie odpisałam. A w zeszłym tygodniu się zaczęło. Zaczął pisać, nie odpisywałam, zaczął dzwonić, popełniłam błąd odebrałam i zaczęłam dyskutować. Systematycznie pisał, że mnie kocha, do niej nic nie czuje i takie tam, kochaliśmy się dwa razy, jak pytałam go co z nią, powiedział, że ma to gdzieś. Mówił, że ze mną jest ogień, namjętności i motyle w brzuchu, tak było tydzień. Zastanawiał się jak rozwiązać sytuację z nią. W piątek powiedział, że musi dojrzeć do miłości do mnie. Z soboty na niedzielę napisał, że nie słowa a czyny się liczą i udowodni mi miłość, wczoraj powiedział, ze chce być szczęśliwy a odepchnął swoje szczęście czyli mnie. Dzisiaj rano z nim rozmawiałam i stwierdził, że zakochał się w niej a z nas już nic nie będzie. Tylko, że Ja nie prosiłam aby ze mną był tylko prosiłam o szczerość. Nie umiem tego zrozumieć i nie wiem jak mam zamknąc ten rozdział za sobą. Pragnę aby cierpiał tak jak Ja, a tym czasem on ma inną a Ja jestem sama i czuję się wykorzystaną idiotką. Pomóżcie!!!
Ojojoj... facet jest bardzo niestabilny emocjonalnie...
Kochana... To chyba zrozumiałe, że tak się czujesz... Ale nie próbuj jakoś się na nim mścić. To, co było, należy zostawić za sobą i mimo wszystko iść dalej. Choć wiem, że stawiać każdy krok jest ciężko. Na początku chyba zrób to, co każda kobieta Ci powie: zerwij z nim kontakt- pokasuj sms-y, numer itp. Pomoże Ci to jakoś uporządkować głowę... Przynajmniej nie będziesz co chwilę czytała tego, co Ci o nim przypomina.
Ten proces będzie trwał jakiś czas, ale musisz być konsekwentna w swoich działaniach... Wyjdź na zakupy, spotkaj się z przyjaciółmi, ugotuj coś pysznego... Rób coś, co będzie Ci zajmowało czas i jednocześnie sprawiało przyjemność.
Nie wiem czy moja rada jest w porządku, ale liczę na to i trzymam kciuki z całych sił, żebyś jakoś poradziła sobie
Nie obwiniaj się- jesteś zapewne świetną kobietą, a facet, który się tak zachowuje to cham (chociaż chyba mocniejsze słowo by się tu przydało).
I pamiętaj- lepiej nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki.
Nie chodzi o mszczenie się. tylko chciałabym wiedzieć czy on będzie kiedyś żałował.
Wydaje mi się że już dawno powinnaś opuścić to miejsce w swojej głowie gdzie znajdują się myśli o nim. Jak widać dokładnie facet szuka (lub nie - bo może korzysta z okazji) nowych znajomych. Flirtuje i to go wkręca. Na pewno nie jest facetem dla Ciebie. Pomyśl ile mógłby wyrządzić Ci krzywdy po ślubie. Podejrzewam że odczuwa do tych kobiet pożądanie a nie miłość a gdy czar pryśnie wraca. Z tym że nie możesz na to pozwolić. Bo on nigdy się w życiu nie nauczy. Daj sobie spokój jestem pewny że nie jest tego wart ludzie bywają ze sobą o wiele dłużej i rozstają się z różnych powodów a taki jak Twój prowadzi do zdrady. ile można? Zapomnij o nim zapakuj wszystko związane z nim do małego domku i obiecaj sobie że tamtych drzwi już więcej w życiu nie otworzysz. (2 razy do tej samej wody się nie wchodzi) - masz nauczkę - a teraz zacznij żyć pełnią życia i nie pozwalaj mu na wtrącanie się do niego. Powodzenia
mordka26: przykro mi ,że trafiłaś na "ten" typ faceta. Wiem jak jest Ci teraz ciężko ... również niedawno rozstałam się z chłopakiem.
Najważniejsze jest to żebyś do niego nie wracała... pokazała ze masz klasę i na nim świat się nie kończy. Wtedy jest możliwość , że będzie żałował (w mniejszym bądź większym stopniu) Oczywiście nie udawaj ,że jest dla Ciebie kimś obcym ... bo to mija się z celem.Choć dla własnego dobrego samopoczucia staraj się nie wdawać (narazie) z nim w jakiekolwiek rozmowy.
najlepsze co możesz teraz zrobić to zerwać z nim wszelkie kontakty zignorować na całej linij jego zachowanie i cieszyć się życiem na przekór wszystkiemu na przekór niemu. pożałuje co stracił jeśli będziesz go mijać z podniesioną głową z mega bananem na buzi. to go zaboli najmocniej. a tak na marginesie ten facet to jakiś baran z zaburzeniami jaźni
nie masz innego wyjścia, aby o nim zapomnieć to radykalnie zerwać wszelkie kontakty. To najlepsze co możesz zrobić dla siebie i swojego życia. Ja aby odzyskać spokój, siły i wiarę w siebie zmieniłam nawet mieszkanie i uwierz pomogło....dziś już nawet nie pamiętam twarzy mojego byłego męża, a spędziłam z nim 15 lat....odciąć się i zapomnieć...jedyne lekarstwo....
Jejku... trochę moja historia- zapewnienia o miłości, potem odchodzenie, znów zapewnienia a w miedzy czasie komplementowanie koleżanek aż w koncu szukanie zakichanego ideału- zrywanie kontaktu, przyjaźń, znów zrywanie, pisanie teraz nie i tak od 2 tyg. Ale mój eks przy tobie to pikuś. Twój to szumowina.
Ja nie wiem co z tymi facetami- jak mają za dobrze to im się w tyłku przewraca
szukają lepszej bo ich zdaniem zasługują na taką. Może i tak, tylko przy okazji bawią się uczuciami bo nie chcą/ nie umieją oderwać się do końca. A my? Przystajemy na to bo mamy w sercu jeszcze dla nich jakieś uczucie i pozwalamy sie traktować jak takie szmaciane laleczki. A oni to wykorzystują. Znajdą lepszą to mają nas gdzieś a jak coś się zaczyna psuć to przylatują i jeszcze marudza na swój los.
Kopnij go w cztery litery najlepiej bo za tydzień przyleci z płaczem ze tamta to pomyłka. Będziesz się szarpać tylko. Wiem jak trudno jest całkiem zerwać kontakt (sama tego nie umiem zrobić, ale przestrzegam wszystkie dziewczyny przed ta huśtawką nastrojów) ale dla takich facetów to szkoda łez. Sami nie chcą żadnych kontaktów a potem piszą jak im jest źle nawet nie myslac jak my się czujemy czytając że im zakichany ideał dał kosza ![]()
Czytam te wszystkie wasze odpowiedzi i Ja sobie z nich sprawę zdaję. Niestety rozum swoje a serce swoje
Boję się panicznie samotności i Ja zwyczajnie chcę być kochana, a on jak mi mówi o miłości chcę w to wierzyć bo chcę aby ktoś mnie kochał. Niestety facetów zawsze odpychałam swoim zamknięciem i nieśmiałością i choć się oglądali za mną to nieryzykowali więcej. Ja wiem, że Ja i on to już przeszłość, ale jak ruszyć w dalszą drogę ze strachem, że nikogo nie poznam i skończę jako stara panna (obecnie mam 26 lat
).
Pozdrawiam cieplutko wszystkich ![]()
wydaje mi sie, z się z nim pogodzisz... ale wyłącznie dlatego, ze jeszcze nie poradziłaś sobie z uczuciem jakim go dażysz. To co przezywasz, jest zupełnie normalne... strach, lęk przed samotnością, odtrącenia innych facetów, staropanieństwo :]
prawda jest taka, ze kazda z nas przeżywała lub przeżywa rozstnie w równie bolesny sposob, jeśli sobie poradzisz... ZWYCIĘŻYSZ, jesli nie... wrócisz do niego, a historia będzie się powtarzała systematycznie, z czasem coraz częsciej.
mnie również jest ciężko, boli mnie brzuch, nie sypiam za dobrze... ale wiem, ze to się skończy. Z kolei gdy pomyslę o pogodzeniu się z nim, przychodzą mi na mysl takie stany:
* drżenie na dźwięk kazdego sms'a w jego telefonie, co z czasem zirytowałoby nawet superwyrozumiałego chłopaka
*podejrzliwość o to co robi, co, gdzie, jak, z kim, dlaczego...
*pytania do samej siebie... czy on naprawdę mnie kocha
*zasypywanie pytaniami jego
*brak ochoty na seks
*podupadanie w samoocenie
*i tysiące innych....
Mamy to co mieć chcemy...
Trzymaj się... "jakoś"... ale się trzymaj :*
*
Narazie milczy a Ja się z tego powodu cieszę bo nie myśle
Muszę przyznać, że bardzo mi pomaga pisanie na tej stronie. Za każdym razem stwierdzam, że nie warto mysleć bo szkoda czasu. Trafiłam na partnera, który nie wie sam co czuje i myśli. Zerwać musiałam Ja bo on nie umiał, potem nie kocha, a zaraz kocha i znowu nie kocha. Wiec co tu gadać, facet ma problem ze sobą, potrzebuje terapi. Na chwilę obecną mogę stwierdzić, że Ja z nim nie chcę być bo Ja nie chcę takiego faceta, który jest jak horągiewka na wietrze.
Będę się trzymać bo chcę być szczęśliwa. Teraz mam etap pustki i mam nadzieję, że jestem już bliżej niż dalej ozdrowienia ![]()
kardaMONN trzymam za Ciebie kciuki
Pamiętaj jak ktoś nas zdradza itp. nie jest wart naszych łez i naszego zdrowia.
witam .. ja jestem tu calkiem nowa i zarejestrowalam sie aby poczusc jakies wsparcie od osob ktore tez przechodza to .. swego rodzaju 'pieklo' .. a zaczelo sie miloscia , prawda ?? Przejzalam na oczy po ... 8 latach i nie wiem jak sobie poradzic z tym co mnie czeka ... Powiedzcie mi czy to jest mozliwe ... by odejsc ...
Moja historia : Rozwazalam rozwod srednio co pol roku od czasu slubu .. 2 lata temu .. przed slubem co rok srednio chcialam odejsc .. bo wyzadzal mi duuuzo krzywdy .. ale potem blagal nie od chodz .. w sumie 8 lat .. teraz wiem straconych .. a to byla taka szczera wbrew wszystim na poczatlku .. wrecz milosc na zaboj .. wszystko i wszedzie razem !! raniona bylam na wiele sposobow .. zdradami o ktorych sie dowiadywalam .. biciem .. psychicznie wysluchujac o sobie rozne rzeczy .. ale byly tez te bardzo dobre strony .. dr jekil przeradzal sie regularnie w czula i kochajaca osobe ktora ... zdrady glownie podejzewalam ale nie bylo dowod raczej.. krotko przed slubem wpadly w rece.... i wybaczylam.. i teraz wiem ze nie powinnam !! bo to nie byla zdrdka .. tylko choroba erotomana .. ktory jak sie okazuje miewal .. i moze nadal miewa potrzeby polowania i seks z kim kolwiek prawie ...(wliczajac moja przyjaciolke... tzw przygody nic nie liczace sie .. ! brzmi to ochydnie .. coz dwa lata po slubie .. na emigracji z dala od wszystkich przyjaciol i rodziny .. zawodowo uklada sie super .. ale gorace uczucie z przed lat minelo .. jest chlodniej... w sumie normalne po tylui latach, i cojakis czas kolejne podejrzenia o skoki w bok !! .. oraz wpadaja w rece dowody na zdrady sprzed lat .. i nagle widzisz przed soba obca osobe .. mija ci prawie milosc .. jest strach .. chec ucieczki .. znow STRACH . Ogolnie okrutne uczucie ponizenia, kompletnego braku szacunku ...i ta zlosc na sama siebie .. jak moglas sie z tym godzic tyle lat ?? majac 19 , potem 20, 21.. zakochana na zaboj wrecz ??!!!! A teraz ...uciekasz .. on wtedy przeglada na oczy .. i obiecuje ze juz bedzie wszystko dobrze .. nie bedzie .. nigdy wsumie nie posunelam sie do ucieczki.. poza jednym razem po pol roku zwiazku i wtedy wrocilam po miesiacu .. teraz dopadl mnie na dworcu 200mil od miejsca zamiszkania z biletem w jedna strone do Polski .. i z ogronym smutkiem i strachem w oczach.. pytajacym sama siebie .. co dalej ?? od nowa ?? nie chce go widziec ?? ... nic sie nie zmienia .. zabrane dokumenty bym poraz kolejny nie uciekla .. wiem ze jak nie odejde teraz to ... z 8 straconych lat zrobi sie jeszcze wiecej.. jak odejsc .. ?? powiedzcie bo nie daje rady sobie sama ze soba .. z dala od rodziny i przyjaciol .. na kontrakcie za granica.. nawet w pracy nie moge sie poradzic bo ... nawet razem pracuje .. tyle nas wszedzie laczy a zarazem ... tyle dzieli .. i jest tylko przerazajacy .. STRACH pytajacy co robic dalej ?? Pewne jest ze chce rozwodu .. ale psyhicznie czyje ogromnie ciezka kule na lancuchu przypieta dojego nogi.. nie wiem jak sie przelamac psychicznie i odejsc .. kdrogie Panie ktore zrobily juz ten pierwszy .. i drugi .. krok ... JAK ? zyje z mezczyzna i jego podwojnym obliczem.. czuje ze mam potwora w domu .. klamliwa kreature .. milosc prawie alkiem jest juz nienawiscia ... pomozcie .. Jak sie ZMUSIC do odejscia ??? ...
blink22 ciężka jest Twoja sytuacja. Od kilku dni myśle co odpisać i nie wiem
Mogę tylko powiedzieć jestem z Tobą i rób to co jest dla Ciebie najlepsze. Trzymaj się!!!