Związek z chorym facetem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek z chorym facetem

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 109 ]

1 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-09-25 21:53:15)

Temat: Związek z chorym facetem

Witam, facet chory na stany depresyjno - lękowe i trzeźwiejący alkoholik od dwóch lat. Związałybyście się z takim?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Związek z chorym facetem

Nie. Ja bym się nie wiązała, a Ty skoro pytasz to chyba też nie jestes przekonana.

Gdyby mi bardziej zalezalo to przemyslalabym to ale tylko w przypadku, jezeli facet chodzilby regularnie na terapie.

3

Odp: Związek z chorym facetem
Lady Loka napisał/a:

Nie. Ja bym się nie wiązała, a Ty skoro pytasz to chyba też nie jestes przekonana.

Gdyby mi bardziej zalezalo to przemyslalabym to ale tylko w przypadku, jezeli facet chodzilby regularnie na terapie.

Chodzi ci o stany lękowe czy alkoholizm?

4 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-09-25 21:41:42)

Odp: Związek z chorym facetem
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie. Ja bym się nie wiązała, a Ty skoro pytasz to chyba też nie jestes przekonana.

Gdyby mi bardziej zalezalo to przemyslalabym to ale tylko w przypadku, jezeli facet chodzilby regularnie na terapie.

Chodzi ci o stany lękowe czy alkoholizm?


Czasem może być i jedno i drugie.Nie raz osoby z depresją się uzależniają od alkoholu,a czasem to dość ciężki skutek samego alkoholizmu trudne ale możliwe do zdiagnozowania i leczenia w gruncie rzeczy jeżeli nie musi brać jakiś leków stale, leczy się to jak sam alkoholizm.Najważniejsze to czy jest zmotywowany i leczy się chętnie i widzi efekty na sobie, ale to Autorce mało powie jeżeli od niedawna się spotykają .Może też mieć w leczeniu bardzo indywidualne zalecenia .
Trochę cięższa sprawa do leczenia dwa lata to krótko z moich obserwacji może jeszcze go nosić i emocje nie są zdrowe ,zależy czy jest młody ile czasu aktywnie i w jaki sposób chorował ile nazbierał traum i co nawyczyniał przez ten czas wiele zmiennych, osobowość charakter  i temperament są jeszcze jakby ukryte pod depresją i uzależnieniem można uzyskać nieco błędny obraz takiej osoby na plus i minus.
Moja zona poznała mnie chyba po pięciu latach coś koło tego  po 1,5 roku spotykania się  zamieszkaliśmy razem.
Czasem narzeka że jestem świrem a czasem nie ,raczej wygląda na zadowoloną  smile

5

Odp: Związek z chorym facetem

Jeśli bym wiedziała i uwierzyła w jego deklaracje o chorobie przed zaangażowaniem się w związek, to bym się w to nie pakowała. Teraz momentami żałuję, bo jest naprawdę ciężko (mój partner ma depresję; na szczęście nie jest alkoholikiem). Z całego serca odradzam. Będziesz odpowiedzialna za siebie i za niańczenie go jak dziecko.

6

Odp: Związek z chorym facetem

Z depresyjnym lub z nerwicą tak, chyba, że odreagowywałby swoje kiepskie samopoczucie na innych. Z alkoholikiem nigdy.

7

Odp: Związek z chorym facetem
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie. Ja bym się nie wiązała, a Ty skoro pytasz to chyba też nie jestes przekonana.

Gdyby mi bardziej zalezalo to przemyslalabym to ale tylko w przypadku, jezeli facet chodzilby regularnie na terapie.

Chodzi ci o stany lękowe czy alkoholizm?

O oba.
Nie związałabym się z kimś, kto wie o tym, że ma stany lękowe i nic z nimi nie robi. Gdyby się leczył i raz na jakiś czas zdarzały się ataki paniki, to już bym była w stanie przemyśleć.
Z trzeźwiejącym alkoholikiem tak samo. Jeżeli byłby już bliżej niż dalej życia w trzeźwości to bym przemyślała. Ja alkoholu nie tykam, więc bym nie była potencjalną kusicielką w tej kwestii. Ale byłabym bardzo ostrożna i gdybym zauważyła powrót do alkoholu to nara.

8

Odp: Związek z chorym facetem

Gdyby ten mężczyzna wykazywał ochotę na leczenie i podjął odpowiednie kroki - to tak, związałabym się, gdybym go kochała.

9

Odp: Związek z chorym facetem

Nie.

10

Odp: Związek z chorym facetem
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie. Ja bym się nie wiązała, a Ty skoro pytasz to chyba też nie jestes przekonana.

Gdyby mi bardziej zalezalo to przemyslalabym to ale tylko w przypadku, jezeli facet chodzilby regularnie na terapie.

Chodzi ci o stany lękowe czy alkoholizm?

O oba.
Nie związałabym się z kimś, kto wie o tym, że ma stany lękowe i nic z nimi nie robi. Gdyby się leczył i raz na jakiś czas zdarzały się ataki paniki, to już bym była w stanie przemyśleć.

Ja mam stany lękowe (i inne atrakcje) od lat je leczę, ale nie przeszło całkiem. I chyba już nie przejdzie (wg lekarza). Od dziecka to mam.
Oczywiście jestem sama, żeby nie było.

11

Odp: Związek z chorym facetem
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Chodzi ci o stany lękowe czy alkoholizm?

O oba.
Nie związałabym się z kimś, kto wie o tym, że ma stany lękowe i nic z nimi nie robi. Gdyby się leczył i raz na jakiś czas zdarzały się ataki paniki, to już bym była w stanie przemyśleć.

Ja mam stany lękowe (i inne atrakcje) od lat je leczę, ale nie przeszło całkiem. I chyba już nie przejdzie (wg lekarza). Od dziecka to mam.
Oczywiście jestem sama, żeby nie było.

Ja mam niedawno zdiagnozowane i zaczynam od listopada terapię. W sumie mam stany lękowe od dawna, ale wcześniej jakoś ich tak nie nazywałam, były moją fanaberią wg innych i nie przeszkadzały mi w normalnym funkcjonowaniu.
Natomiast widzę, jak to wpływa na związek. Ja w miarę nad sobą panuję, ale dlatego też uważam, że nie powinno się wchodzić w związki z ludźmi, którzy mają problemy psychiczne i ich nie leczą. Albo mają podejście, że jak już jest trochę ok to odstawiają leki i terapię, aż objawy wracają. To męczarnia, nie związek.

12

Odp: Związek z chorym facetem

Depresja i stany lękowe- nie.
Trzeźwiejący alkoholik- do bardzo dokładnego rozważenia.
Mix- stanowczo nie.

13

Odp: Związek z chorym facetem
Lady Loka napisał/a:

Ja mam niedawno zdiagnozowane i zaczynam od listopada terapię. W sumie mam stany lękowe od dawna, ale wcześniej jakoś ich tak nie nazywałam, były moją fanaberią wg innych i nie przeszkadzały mi w normalnym funkcjonowaniu.
Natomiast widzę, jak to wpływa na związek. Ja w miarę nad sobą panuję, ale dlatego też uważam, że nie powinno się wchodzić w związki z ludźmi, którzy mają problemy psychiczne i ich nie leczą. Albo mają podejście, że jak już jest trochę ok to odstawiają leki i terapię, aż objawy wracają. To męczarnia, nie związek.

Jak to wpływa na Twój związek?
Stany lękowe mam do dziś, myślałam kiedyś, ze najpierw to wyleczę, a potem się wezmę za związki. Niestety całkowicie nie przeszło (terapia, leki). Chyba muszę spotkać kogoś, kto to zaakceptuje.

14

Odp: Związek z chorym facetem

NIE I NIE. Depresja i stany lękowe plus dopiero od 2 lat trzeźwiejący alkoholik - Combo nie do zaakceptowania dla mnie.

15

Odp: Związek z chorym facetem

Depresja i stany lękowe partnera nie muszą być czymś strasznym. Mam wrażenie, że wyobrażacie sobie taką formę depresji i taki poziom lęku, że to wyłącza człowieka z życia i czyni niesamodzielnym. Niekoniecznie. Jest tzw. wysoko funkcjonująca depresja... niemal nie do zauważenia przez innych. Ale chory cierpi i czuje się martwy w środku.

16

Odp: Związek z chorym facetem
niepodobna napisał/a:

Depresja i stany lękowe partnera nie muszą być czymś strasznym. Mam wrażenie, że wyobrażacie sobie taką formę depresji i taki poziom lęku, że to wyłącza człowieka z życia i czyni niesamodzielnym. Niekoniecznie. Jest tzw. wysoko funkcjonująca depresja... niemal nie do zauważenia przez innych. Ale chory cierpi i czuje się martwy w środku.

Nerwica i stany lękowe też. Ja to mam a normalnie pracuję i funkcjonuję. Nie rozpowiadam na prawo i lewo, że to mam. A większość i tak się nie domyśla. To mnie czasem od środka tylko żżera, ale tego nie wie nikt.

17

Odp: Związek z chorym facetem
rossanka napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Depresja i stany lękowe partnera nie muszą być czymś strasznym. Mam wrażenie, że wyobrażacie sobie taką formę depresji i taki poziom lęku, że to wyłącza człowieka z życia i czyni niesamodzielnym. Niekoniecznie. Jest tzw. wysoko funkcjonująca depresja... niemal nie do zauważenia przez innych. Ale chory cierpi i czuje się martwy w środku.

Nerwica i stany lękowe też. Ja to mam a normalnie pracuję i funkcjonuję. Nie rozpowiadam na prawo i lewo, że to mam. A większość i tak się nie domyśla. To mnie czasem od środka tylko żżera, ale tego nie wie nikt.

Miałam, znam. Czasem myślę, że nie tyle leczymy się, co życie stępia, tzn. prsysypuje te stany milionem spraw, które 'trzeba'.

18

Odp: Związek z chorym facetem
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja mam niedawno zdiagnozowane i zaczynam od listopada terapię. W sumie mam stany lękowe od dawna, ale wcześniej jakoś ich tak nie nazywałam, były moją fanaberią wg innych i nie przeszkadzały mi w normalnym funkcjonowaniu.
Natomiast widzę, jak to wpływa na związek. Ja w miarę nad sobą panuję, ale dlatego też uważam, że nie powinno się wchodzić w związki z ludźmi, którzy mają problemy psychiczne i ich nie leczą. Albo mają podejście, że jak już jest trochę ok to odstawiają leki i terapię, aż objawy wracają. To męczarnia, nie związek.

Jak to wpływa na Twój związek?
Stany lękowe mam do dziś, myślałam kiedyś, ze najpierw to wyleczę, a potem się wezmę za związki. Niestety całkowicie nie przeszło (terapia, leki). Chyba muszę spotkać kogoś, kto to zaakceptuje.

Mam tendencję do uwieszania się na moim partnerze. W sensie, ja mam ataki paniki jak jestem sama w domu późnym wieczorem i w nocy. Jak jestem sama, to nie zasnę przy zgaszonym świetle, a jednak nie mogę nakazać mojemu facetowi, że ma siedzieć w domu i nigdzie nie wychodzić, bo ja się boję.
Ale w krytycznym momencie kilka tygodni temu byłam już na etapie pakowania się i wracania do moich rodziców, to tutaj były mocne i długie dyskusje na temat tego, jak widzimy przyszłość.

On się bardzo martwi o mnie i to się też odbija na nim. Jak nie jem, jak nie śpię, to widać po nim, że się tym przejmuje, co znowu martwi mnie i tak koło się napędza.

A w zdrowym związku czegoś takiego by nie było.

19 Ostatnio edytowany przez marta2101 (2019-09-27 10:20:15)

Odp: Związek z chorym facetem

Wam się wydaje, że tego nie widać... jak się jest w związku z taka osobą to wszystko widać jak na tacy. Tylko nie liczni potrafią być szczęśliwi w takim związku. Przezylam to, odradzam. To jest ciągle myślenie o tym jak coś zrobić, co zrobić, żeby druga osoba czuła się dobrze. Bo boi się zostać sama, bo nie chce isc do ludzi, do sklepu, bo źle się czuje. Trzeba tez uwazac na slowa... bo takie osoby uwazaja, ze bagatelizujemy ich problemy, ktore dla nas wydaja sie wrecz smieszne. I powiedzenie "przestań, nie przesadzaj" jest obrazą straszną. Bo to są osoby, ktore sa jak bluszcz. I niestety ale to zdrowa osoba musi sie podporzadkowac chorej. Nigdy na odwrot. Nie da się na dłuższą metę być w szczęśliwym związku z taką osobą. Tylko momenty są wspaniałe. Ktoś pisał, że jak jest jest w trakcie leczenia to ok... guzik prawda. Bo w trakcie leczenia tym osobom jest jeszcze ciężej. Terapia to nie takie hop siup. To ciezka praca. A to odbija się jeszcze bardziej na związku.

20 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-09-27 11:17:29)

Odp: Związek z chorym facetem
marta2101 napisał/a:

Wam się wydaje, że tego nie widać... jak się jest w związku z taka osobą to wszystko widać jak na tacy. Tylko nie liczni potrafią być szczęśliwi w takim związku. Przezylam to, odradzam. To jest ciągle myślenie o tym jak coś zrobić, co zrobić, żeby druga osoba czuła się dobrze. Bo boi się zostać sama, bo nie chce isc do ludzi, do sklepu, bo źle się czuje. Trzeba tez uwazac na slowa... bo takie osoby uwazaja, ze bagatelizujemy ich problemy, ktore dla nas wydaja sie wrecz smieszne. I powiedzenie "przestań, nie przesadzaj" jest obrazą straszną. Bo to są osoby, ktore sa jak bluszcz. I niestety ale to zdrowa osoba musi sie podporzadkowac chorej. Nigdy na odwrot. Nie da się na dłuższą metę być w szczęśliwym związku z taką osobą. Tylko momenty są wspaniałe. Ktoś pisał, że jak jest jest w trakcie leczenia to ok... guzik prawda. Bo w trakcie leczenia tym osobom jest jeszcze ciężej. Terapia to nie takie hop siup. To ciezka praca. A to odbija się jeszcze bardziej na związku.

Wyobraź sobie Marta, że ja też wiem, o czym mówię, też w związku z takim człowiekiem byłam.
Depresja depresji nierówna, lęki i nerwica też różnie się objawiają, ludzie różnie funkcjonują mimo pzoornie "tych samych" zaburzeń.
BTW. Psychoterapią nie wyleczysz żadnej depresji, co najwyżej dołki i smuteczki.
Teksty typu "przestań, nie przesadzaj" też pasują raczej do dołka, chandry i kompleksików.

21

Odp: Związek z chorym facetem
marta2101 napisał/a:

Wam się wydaje, że tego nie widać... jak się jest w związku z taka osobą to wszystko widać jak na tacy. Tylko nie liczni potrafią być szczęśliwi w takim związku. Przezylam to, odradzam. To jest ciągle myślenie o tym jak coś zrobić, co zrobić, żeby druga osoba czuła się dobrze. Bo boi się zostać sama, bo nie chce isc do ludzi, do sklepu, bo źle się czuje. Trzeba tez uwazac na slowa... bo takie osoby uwazaja, ze bagatelizujemy ich problemy, ktore dla nas wydaja sie wrecz smieszne. I powiedzenie "przestań, nie przesadzaj" jest obrazą straszną. Bo to są osoby, ktore sa jak bluszcz. I niestety ale to zdrowa osoba musi sie podporzadkowac chorej. Nigdy na odwrot. Nie da się na dłuższą metę być w szczęśliwym związku z taką osobą. Tylko momenty są wspaniałe. Ktoś pisał, że jak jest jest w trakcie leczenia to ok... guzik prawda. Bo w trakcie leczenia tym osobom jest jeszcze ciężej. Terapia to nie takie hop siup. To ciezka praca. A to odbija się jeszcze bardziej na związku.

No tak, tylko związek to nie więzienie. Nikt nikogo nie zmusza do bycia z osobą z zaburzeniami. Ja no nie chcialabym osoby, która jest ze mną na siłę.

Co do słów "przestań nie przesadzaj" - to jest coś takiego, jakby Twój partner złamał nogę i powiedział Ci, ze nie może biegać, a Ty mu mówisz"przestań, nie przesadzaj" - to jest tak samo, tylko, ze złamana noga to widoczny problem fizyczny,  a zaburzenia lękowe to problem psychiczny, którego nie widać. Ale to jest to samo, tylko na innym poziomie.

Kurcze, jakbym miała partnera to właśnie nie chciałabym aby martwił się ciągle moim stanem, aby ciągle wymyślał, co robić, abym się czuła dobrze. Ja sobie sama poradzę, chciałabym tylko, że gdy by było zle (np atak lęku, albo ogólnie "zjazd" w wyniku jakichś stresujących zdarzeń), aby dał mi pole - tzn  dał mi przestrzeń do uspokojenia się, czasami muszę pobyć sama np wyjść na spacer albo przevciwnie - porozmawiał ze mną. Jakbym usłyszała "nie przesadzaj " - to ja takiej osoby nie chcę. Z resztą to ten sam typ osób, które w czasie np choroby, gorączki, złamanej nogi, czy problemów w pracy czy na innym polu - jeśli partner się poskarży - mówią - przestań, nie przesadzaj - nie dogadam się z osobą bez współczucia czy empatii.

@Loka - to akurat ja tak nie mam, chodzi mi o mieszkanie samej, czy spanie przy zgaszonym świetle. Z resztą uważam, ze generalnie muszę sobie sama poradzić, nie ważne, czy mam partnera czy nie.
W piszesz o tym, że między zdrowymi osobami by tak nie było - ależ mogłoby być, bo konflikty są zawsze i to nie zależy od bycia zdrowym.

Jak kogoś bym kiedyś spotkała, to powiem mu o moim problemie a wtedy jego decyzja, czy zechce być z kimś takim jak ja, czy nie. Jak mówię, nie zamierzam nikogo więzić. Odpowiada mi tylko taki mężczyzna, który zostanie dobrowolnie. Myślę, ze to uczciwy sposób.

22

Odp: Związek z chorym facetem
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nie. Ja bym się nie wiązała, a Ty skoro pytasz to chyba też nie jestes przekonana.

Gdyby mi bardziej zalezalo to przemyslalabym to ale tylko w przypadku, jezeli facet chodzilby regularnie na terapie.

Chodzi ci o stany lękowe czy alkoholizm?

O oba.
Nie związałabym się z kimś, kto wie o tym, że ma stany lękowe i nic z nimi nie robi. Gdyby się leczył i raz na jakiś czas zdarzały się ataki paniki, to już bym była w stanie przemyśleć.
Z trzeźwiejącym alkoholikiem tak samo. Jeżeli byłby już bliżej niż dalej życia w trzeźwości to bym przemyślała. Ja alkoholu nie tykam, więc bym nie była potencjalną kusicielką w tej kwestii. Ale byłabym bardzo ostrożna i gdybym zauważyła powrót do alkoholu to nara.

Hmm... No to ze mną nikt nie powinien się nigdy związać, bo stany depresyjno-lękowe mam od 5 roku życia, a pociąg do alko pojawił się po ok. 25 latach... A mimo to - mój mąż uważa, że jestem najbardziej mądrą i wartościową kobietą jaką w życiu poznał i będzie mnie wspierał do końca życia na każdym kroku. Szok i dowartościowanie, którego nigdy w wcześniej w swoim życiu nie doznałam. Ale w odwrotnej sytuacji może być trochę inaczej...

Odp: Związek z chorym facetem

Zgadzam się z Martą.

Ogólne rzecz ujmując, tworzenie związku z osobą z zaburzeniami to jest po prostu orka i nie ma co się oburzać.
Człowiek, który decyduje się na bycie z osobą z zaburzeniami, powinien nie tyle co je zaakceptować, a starać się zrozumieć z czego i jak przebiegają takie zaburzenia. Jeśli ktoś mówi "rozumiem Twój problem, ale przestań się użalać, tylko bierz się w garść" guzik rozumie. I to może być gwóźdź do trumny.

Są różne choroby i zaburzenia, i z każdym przypadkiem należy postępować inaczej. Chory powinien się leczyć, a partner wspierać. Jeśli jednak, druga osoba czuje, że nie daje rady, uczciwie powinna powiedzieć, "nie potrafię Ci pomóc" i odejść.

W lekkich zaburzeniach pomaga farmakologia, która hamuje ataki, ale terapia jest niezbędna.

24

Odp: Związek z chorym facetem
SanTi napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Chodzi ci o stany lękowe czy alkoholizm?

O oba.
Nie związałabym się z kimś, kto wie o tym, że ma stany lękowe i nic z nimi nie robi. Gdyby się leczył i raz na jakiś czas zdarzały się ataki paniki, to już bym była w stanie przemyśleć.
Z trzeźwiejącym alkoholikiem tak samo. Jeżeli byłby już bliżej niż dalej życia w trzeźwości to bym przemyślała. Ja alkoholu nie tykam, więc bym nie była potencjalną kusicielką w tej kwestii. Ale byłabym bardzo ostrożna i gdybym zauważyła powrót do alkoholu to nara.

Hmm... No to ze mną nikt nie powinien się nigdy związać, bo stany depresyjno-lękowe mam od 5 roku życia, a pociąg do alko pojawił się po ok. 25 latach... A mimo to - mój mąż uważa, że jestem najbardziej mądrą i wartościową kobietą jaką w życiu poznał i będzie mnie wspierał do końca życia na każdym kroku. Szok i dowartościowanie, którego nigdy w wcześniej w swoim życiu nie doznałam. Ale w odwrotnej sytuacji może być trochę inaczej...

Takie stany też miewam od zawsze,,od czasów przedszkola,  na dobrą sprawę rodzice powinni mnie oddać do zakładu,  bo po co się z takim lękliwym  dzieckiem męczyć.  Na szczęście in plus mieli, że byłam bardzo gręczna,  po słuszna,  dobrze się uczyłam,  nie wpadłam w źle towarzystwo i bylam spokojna.;)
Do alko  pociągu nigdy nie miałam specjalnego.
W zasadzie nie bardzo rozumiem, jak czytam tą  dyskusje, co jest takiego w nerwicy, że może ona skreślić potencjalnego partnera.  U mnie są to stany lękowe (napady lęku), brak apetytu i mdlosci  w stanach stresowych, bywała też zacieśnienia "kula w gardle", albo dretwienie części twarzy, np brody, policzka.  To osobiście mi przeszkadza, bo wszystko to to są niemiłe doznania, ale czy przeszkadzalyby partnerowi? To mnie calkiem skreśla jako kobietę?  Czy dobrze robiłam,  jak w wieku 20 lat myślałam,  że nigdy soboe nikogo nie znajdę,  przez moje zaburzenia, czy po prostu wmawiałam to sobie, a potem to się  niejako  spełniło?

25

Odp: Związek z chorym facetem

Rossanka - myślisz, że na Twojego partnera nie wpływałyby Twoje zmiany nastroju? Ja np. od razu takie rzeczy u drugiej osoby wyłapuję i sama zaczynam się martwić, bo on nie je, bo on się czymś denerwuje, bo co się dzieje, co się stało itd.
To nie skreśla, też jest różnica w tym, czy panujesz nad sobą mając ataki czy nie.
Ja np. już wiem, ze muszę jeść i spać, mam rozpisaną dietę i wszystko robię normalnie, poza tym, że się stresuję czy denerwuję.
Ale jak ktoś na tym nie panuje i siedzi osowiały w jednym miejscu albo ma napad płaczu to myślisz, że partner tego nie zauważy i nie będzie się tym przejmował?

26

Odp: Związek z chorym facetem
Lady Loka napisał/a:

Rossanka - myślisz, że na Twojego partnera nie wpływałyby Twoje zmiany nastroju? Ja np. od razu takie rzeczy u drugiej osoby wyłapuję i sama zaczynam się martwić, bo on nie je, bo on się czymś denerwuje, bo co się dzieje, co się stało itd.
To nie skreśla, też jest różnica w tym, czy panujesz nad sobą mając ataki czy nie.
Ja np. już wiem, ze muszę jeść i spać, mam rozpisaną dietę i wszystko robię normalnie, poza tym, że się stresuję czy denerwuję.
Ale jak ktoś na tym nie panuje i siedzi osowiały w jednym miejscu albo ma napad płaczu to myślisz, że partner tego nie zauważy i nie będzie się tym przejmował?

Zależy, co rozumiesz pod pojęciem "panuje".  Jeżeli to, że robię tak, że tych ataków nie mam - to niestety, ale miewam je, niezależnie od tego, czy mam lat 5 10 , czy 20, 40.
Jeżeli pytasz się, czy wiem, co zrobić w czasie ataku - wiem. Ja nie mam rodziny, mieszkam sama od wielu lat i nauczyłam się sama z tym radzić i nie prosoć o pomoc nikogo. Jak mam zaostrzenie objawów, ide do lekarza. Czasem jest to dwa razy w roku, czasem raz na 3 lata. Zależy od stanu.
Szalona nie jestem, wiem, że jestem w specyficznym położeniu, po 40stce, z prawie zerową szansą na macierzyństwo (jakby jakiś pan chciał mieć jeszcze dzieci), a także z nerwicą w pakiecie - mieszanka niezbyt zachęcająca. Właściwie już dawno powinnam sobie dać spokój z szukaniem, ale jeszcze resztka nadziei jest. Wadliwy egzemlparz może też znajdzie amatora, kto wie smile
Albo będzie sam, bo już nie jestem tak niemądra jak 20 lat temu, czy jeszcze parę lat temu, aby umawiać się z facetami, którzy kompletnie mnie odrzucają ze strachu przed samotnością.
Będę sobie życia więc samotnie ze swoją nerwicą. Krzywdy nikomu nie robię. A jak się trafi taki, który to wszystko zaakceptuje i jeszcze mi podpasuje - to się ucieszę.

27

Odp: Związek z chorym facetem
rossanka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Rossanka - myślisz, że na Twojego partnera nie wpływałyby Twoje zmiany nastroju? Ja np. od razu takie rzeczy u drugiej osoby wyłapuję i sama zaczynam się martwić, bo on nie je, bo on się czymś denerwuje, bo co się dzieje, co się stało itd.
To nie skreśla, też jest różnica w tym, czy panujesz nad sobą mając ataki czy nie.
Ja np. już wiem, ze muszę jeść i spać, mam rozpisaną dietę i wszystko robię normalnie, poza tym, że się stresuję czy denerwuję.
Ale jak ktoś na tym nie panuje i siedzi osowiały w jednym miejscu albo ma napad płaczu to myślisz, że partner tego nie zauważy i nie będzie się tym przejmował?

Zależy, co rozumiesz pod pojęciem "panuje".  Jeżeli to, że robię tak, że tych ataków nie mam - to niestety, ale miewam je, niezależnie od tego, czy mam lat 5 10 , czy 20, 40.
Jeżeli pytasz się, czy wiem, co zrobić w czasie ataku - wiem. Ja nie mam rodziny, mieszkam sama od wielu lat i nauczyłam się sama z tym radzić i nie prosoć o pomoc nikogo. Jak mam zaostrzenie objawów, ide do lekarza. Czasem jest to dwa razy w roku, czasem raz na 3 lata. Zależy od stanu.
Szalona nie jestem, wiem, że jestem w specyficznym położeniu, po 40stce, z prawie zerową szansą na macierzyństwo (jakby jakiś pan chciał mieć jeszcze dzieci), a także z nerwicą w pakiecie - mieszanka niezbyt zachęcająca. Właściwie już dawno powinnam sobie dać spokój z szukaniem, ale jeszcze resztka nadziei jest. Wadliwy egzemlparz może też znajdzie amatora, kto wie smile
Albo będzie sam, bo już nie jestem tak niemądra jak 20 lat temu, czy jeszcze parę lat temu, aby umawiać się z facetami, którzy kompletnie mnie odrzucają ze strachu przed samotnością.
Będę sobie życia więc samotnie ze swoją nerwicą. Krzywdy nikomu nie robię. A jak się trafi taki, który to wszystko zaakceptuje i jeszcze mi podpasuje - to się ucieszę.

To absolutnie nie wyklucza związku z taką osobą jak my, czy wspomniany przez autorkę "on".
Do lekarza też pójdę 4 razy w roku, albo raz na parę lat. Mąż musiał się nauczyć symptomów u mnie występujących, bo na początku błędnie je odczytywał. A ja np. musiałam się nauczyć postępowania z jego wrodzoną wadą słuchu w prawym uchu. Daliśmy radę razem, bez udawania, że każde z nas sobie samo poradzi ze swoimi problemami. Warunkiem są inne solidne podstawy związku.
Wśród naszych znajomych - jedną z najbardziej dopasowanych par jest mój kumpel z branży i jego żona. On z wypalenia zawodowego wylądował nawet kiedyś w psychiatryku, a ona regularnie leczy się na depresję. Oboje nie mieli łatwego dzieciństwa, ale są dobrze wykształceni, zaradni życiowo, mają troje dzieci i dorobili się już nawet wnuka. Tylko dopada ich czasem głęboki dół. Ale wiedzą jak ze sobą postępować, bo przez 30 lat zdążyli nauczyć się komunikować...

28

Odp: Związek z chorym facetem
SanTi napisał/a:

zdążyli nauczyć się komunikować...

Właśnie to jest jedna z najważniejszych rzeczy.
Związek z chorą osobą może być szczęśliwy.
Jak się kocha to jest się mistrzem w wiedzy na temat choroby partnera/partnerki to wielkie poświęcenie.
Chore osoby też potrafią kochać.
Pytanie czy "wszyscy normalni" są  tacy idealnie zdrowi ?

29

Odp: Związek z chorym facetem
paslawek napisał/a:
SanTi napisał/a:

zdążyli nauczyć się komunikować...


Chore osoby też potrafią kochać.
Pytanie czy "wszyscy normalni" są  tacy idealnie zdrowi ?

Chciałam napisać coś podobnego.
Czy naprawdę zaburzenia nastroju czy lęki, albo obniżony napęd to największe problemy z jakimi można się zetknąć.
Ile ludzi ma zaburzenia osobowości - coś o wiele dla partnera gorszego od depresji i nerwicy?
A ilu jest teoretycznie "zdrowych" manipulantów, osób bez empatii, przedmiotowo traktujących innych ludzi, alkoholików, seksoholików patologicznie niewiernych, itd.

30

Odp: Związek z chorym facetem
niepodobna napisał/a:

A ilu jest teoretycznie "zdrowych" manipulantów, osób bez empatii, przedmiotowo traktujących innych ludzi, alkoholików, seksoholików patologicznie niewiernych, itd.

Ale oni nie mają nerwicy  czy depresji smile
A temat jest o związku, z chorą osobą. Twoje przykłady - te osoby są zdrowe (no może alkoholizm to uzależnienie, reszta jest zwrowa psychicznie), a ze zdrowymi psychicznie osobami
nie ma strachu wejść w związek smile

31

Odp: Związek z chorym facetem
rossanka napisał/a:
niepodobna napisał/a:

A ilu jest teoretycznie "zdrowych" manipulantów, osób bez empatii, przedmiotowo traktujących innych ludzi, alkoholików, seksoholików patologicznie niewiernych, itd.

Ale oni nie mają nerwicy  czy depresji smile
A temat jest o związku, z chorą osobą. Twoje przykłady - te osoby są zdrowe (no może alkoholizm to uzależnienie, reszta jest zwrowa psychicznie), a ze zdrowymi psychicznie osobami
nie ma strachu wejść w związek smile

Jest strach, jeśli wykazują takie zachowania.

32

Odp: Związek z chorym facetem
niepodobna napisał/a:
rossanka napisał/a:
niepodobna napisał/a:

A ilu jest teoretycznie "zdrowych" manipulantów, osób bez empatii, przedmiotowo traktujących innych ludzi, alkoholików, seksoholików patologicznie niewiernych, itd.

Ale oni nie mają nerwicy  czy depresji smile
A temat jest o związku, z chorą osobą. Twoje przykłady - te osoby są zdrowe (no może alkoholizm to uzależnienie, reszta jest zwrowa psychicznie), a ze zdrowymi psychicznie osobami
nie ma strachu wejść w związek smile

Jest strach, jeśli wykazują takie zachowania.

Ale są zdrowi.
Ja np nie jestem alko, nie jestem patologicznie niewierna, seksoholikiem itd.
Ale jestem chora, co nadaje mi od razu etykietę, widzisz różnicę?

33

Odp: Związek z chorym facetem

OK, może i to mało sprawiedliwe, ale nie pakowałabym sie w taki związek.

Wyszłam za mąż za alkoholika z zaburzeniami schizotypalnymi i jedyne co mogę pokazać to papiery rozwodowe i dwa lata rozwalonego życia. Ten człowiek prawie mnie totalnie zniszczył. Nigdy więcej.

34

Odp: Związek z chorym facetem
rossanka napisał/a:
niepodobna napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ale oni nie mają nerwicy  czy depresji smile
A temat jest o związku, z chorą osobą. Twoje przykłady - te osoby są zdrowe (no może alkoholizm to uzależnienie, reszta jest zwrowa psychicznie), a ze zdrowymi psychicznie osobami
nie ma strachu wejść w związek smile

Jest strach, jeśli wykazują takie zachowania.

Ale są zdrowi.
Ja np nie jestem alko, nie jestem patologicznie niewierna, seksoholikiem itd.
Ale jestem chora, co nadaje mi od razu etykietę, widzisz różnicę?

Tak, widzę, choroba jest stygmatyzacją.
Ale zauważ, że z punktu widzenia konsekwencji dla bliskich osób, to pewne niezdrowe (chore, nie bójmy się tego słowa) zachowania osób zdrowych (niezdiagnozowanych), mogą być znacznie gorsze od tego, co nazwane jest chorobą. Nie mówiąc już o sklasyfikowanych zaburzeniach osobowości, nie uznawanych za chorobę. Na pewno bardziej bym się bała związać z borderem albo kimś z zaburzeniem narcystycznym, niż z chorym na depresję, a nerwica przy tym to w ogóle drobiazg.
I jeszcze jedno, dużo znasz osób bez żadnych objawów nerwicy? To powszechny problem, tylko w różnym stopniu.

35

Odp: Związek z chorym facetem
Beyondblackie napisał/a:

OK, może i to mało sprawiedliwe, ale nie pakowałabym sie w taki związek.

Wyszłam za mąż za alkoholika z zaburzeniami schizotypalnymi i jedyne co mogę pokazać to papiery rozwodowe i dwa lata rozwalonego życia. Ten człowiek prawie mnie totalnie zniszczył. Nigdy więcej.

Schizoidalnymi albo schizotypowymi. I to nie jest to samo.

Nie piszesz, czemu mąż rozwalił Ci życie, ale to nie jest oczywisty scenariusz nawet ze schizofrenikiem, jeżeli się leczy, choć tak, to już poważna choroba.

Ale zaburzenia schi to nie schizofrenia.

36

Odp: Związek z chorym facetem
niepodobna napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

OK, może i to mało sprawiedliwe, ale nie pakowałabym sie w taki związek.

Wyszłam za mąż za alkoholika z zaburzeniami schizotypalnymi i jedyne co mogę pokazać to papiery rozwodowe i dwa lata rozwalonego życia. Ten człowiek prawie mnie totalnie zniszczył. Nigdy więcej.

Schizoidalnymi albo schizotypowymi. I to nie jest to samo.

Nie piszesz, czemu mąż rozwalił Ci życie, ale to nie jest oczywisty scenariusz nawet ze schizofrenikiem, jeżeli się leczy, choć tak, to już poważna choroba.

Ale zaburzenia schi to nie schizofrenia.

Oj, nie czepiaj się. Schizotypowe, jak by nie było. Plus miał depresję. Słyszał także głosy, jak również był obsesyjnie zazdrosny i oskarżał mnie o zdrady, dosłownie nawet, z listonoszem. Potrafił urządzać awantury o nic w środku nocy, godzinami. A na dodatek, jeszcze chlał na potęgę, a jak chlał, to mu sie damski bokser włączał.

I to wszystko pomimo brania leków i terapii. Sorry, ale po takiej jeździe, w życiu bym się już nie związała z kimś zaburzonym.

37

Odp: Związek z chorym facetem
Beyondblackie napisał/a:
niepodobna napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

OK, może i to mało sprawiedliwe, ale nie pakowałabym sie w taki związek.

Wyszłam za mąż za alkoholika z zaburzeniami schizotypalnymi i jedyne co mogę pokazać to papiery rozwodowe i dwa lata rozwalonego życia. Ten człowiek prawie mnie totalnie zniszczył. Nigdy więcej.

Schizoidalnymi albo schizotypowymi. I to nie jest to samo.

Nie piszesz, czemu mąż rozwalił Ci życie, ale to nie jest oczywisty scenariusz nawet ze schizofrenikiem, jeżeli się leczy, choć tak, to już poważna choroba.

Ale zaburzenia schi to nie schizofrenia.

Oj, nie czepiaj się. Schizotypowe, jak by nie było. Plus miał depresję. Słyszał także głosy, jak również był obsesyjnie zazdrosny i oskarżał mnie o zdrady, dosłownie nawet, z listonoszem. Potrafił urządzać awantury o nic w środku nocy, godzinami. A na dodatek, jeszcze chlał na potęgę, a jak chlał, to mu sie damski bokser włączał.

I to wszystko pomimo brania leków i terapii. Sorry, ale po takiej jeździe, w życiu bym się już nie związała z kimś zaburzonym.

Przemocy w żadnym wypadku nie można tolerować. Alkoholizmu moim zdaniem też nie powinno się.

Urojenia w zaburzeniach schizotypowych raczej nie występują ; )

38

Odp: Związek z chorym facetem
niepodobna napisał/a:

Przemocy w żadnym wypadku nie można tolerować. Alkoholizmu moim zdaniem też nie powinno się.

Urojenia w zaburzeniach schizotypowych raczej nie występują ; )

W schizotypowym nie ma urojeń, ale są dziwaczne myśli i ekscentryczne poglądy. Zresztą Bóg wie czy on był prawidłowo zdiagnozowany, bo z tego jak się zachowywał, to bardziej wskazywało na chorobę schizoafektywną. Słyszał głosy, miał urojenia i do tego niesamowite wahania nastroju. Brał dużą dawkę Olanzapiny, a i tak to nic nie robiło różnicy.

Co najważniejsze, ja o jego chorobie przed ślubem nie wiedziałam. Coś tam mi jego matka wspomniała o depresji, ale to tyle. Dopiero po kilku miesiącach sie okazało w jakim stopniu jest z nim nie halo. Dobrze się ukrywał. Jezu, on nawet psychiatrze kłamał, bo z nim razem na wizyty chodziłam.

Ja za takie atrakcje dziękuję.

39

Odp: Związek z chorym facetem
Beyondblackie napisał/a:

jeszcze chlał na potęgę, a jak chlał, to mu sie damski bokser włączał.

I to wszystko pomimo brania leków i terapii. Sorry, ale po takiej jeździe, w życiu bym się już nie związała z kimś zaburzonym.

Jak chlał i brał leki to cała terapia na marne
Mój tata miał autentyczną schizofrenię paranoidalną widziałem go może kilka razy na rauszu ,pijanego nigdy,ale kojarząc fakty to w okresie remisji nawet niewielkie ilości alkoholu powodowały nawroty choroby trafiał do szpitala i cała polka galopka z dobieraniem leków na nowo się zaczynała, w pewnym momencie przestał pić w ogóle.

40

Odp: Związek z chorym facetem

Nie. Nie ma co znosić tego, że ktoś jest wadliwy w tak poważnym stopniu. Wchodzenie w to, pozwoli zapewnić emocjonalny rollercoaster, z którego długo będziesz wychodzić.

41 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-09-28 12:09:32)

Odp: Związek z chorym facetem

Powiem szczerze, że jeśli widać choć najmniejszą oznakę ,poważniejszych zaburzeń psychicznych, depresji, zaburzeń osobowości, czy czegokolwiek innego, to ładowanie się w coś takiego jest czystym masochizmem  a w dłuższej perspektywie samobójstwem. Pytanie tylko czy ze względu na specyfikę danego schorzenia, możemy zawsze dostrzec takie symptomy...? Bywa że własnie wychodza dopiero po dłuższym czasie, wtedy czujemy sie dodatkowo zagubieni i przytłoczeni zaistniałą sytuacją. Relacja może wtedy już być rozwinięta a taka osoba wieści o rozstaniu raczej spokojnie nie przyjmie. Związek z nią doprowadziłby mnie chyba na skraj załamania nerwowego, choć jeśli niektórzy potrafią znosić takie objawy, choćby w przypadkach mniej drastycznych, to ich wybór. Nawet jeśli osoba nie jest zdiagnozowana, to występujace rzadziej lub częściej nagłe napady złości czy zmiany nastroju bywają dołujące.

42 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-09-28 12:19:27)

Odp: Związek z chorym facetem

Najbardziej moim zdaniem wadliwe i niebezpieczne  to są takie "dobre ludzie" ,które decydują kto w jakim stopniu  i jak jest wadliwy ,powielające kretyńskie stereotypy na temat chorób psychicznych bez własnych doświadczeń. twierdzące że są obiektywne a w domyśle lepsze od innych .Dzielenie ludzi na lepszych i gorszych albo kto zasługuje na miłość a kto nie ,bywało i bywa bardzo niebezpieczne dla wszystkich ludzi.
Związki  chorych osób  ze zdrowymi to bardzo indywidualne sprawy .Podobnie rozwój choroby ma swoje fazy i dynamikę z leczeniem tęż bywa różnie leczenie pomaga wielu chorym.
Tutaj to te nasze wszelkie domniemania są bardzo niebezpieczne obiektywnie niesprawiedliwe i subiektywne .

43

Odp: Związek z chorym facetem
paslawek napisał/a:

Najbardziej moim zdaniem wadliwe to są takie dobre ludzie ,które decydują kto w jakim stopniu  i jak jest wadliwy ,powielające kretyńskie stereotypy na temat chorób psychicznych bez własnych doświadczeń. twierdzące że są obiektywne a w domyśle lepsze od innych  to tak zwane miernoty.Dzielenie ludzi na lepszych i gorszych bywało i bywa bardzo niebezpieczne dla wszystkich ludzi.
Związki  chorych osób  ze zdrowymi to bardzo indywidualne sprawy .Podobnie rozwój choroby ma swoje fazy i dynamikę z leczeniem tęż bywa różnie leczenie pomaga wielu chorym.
Tutaj to te nasze wszelkie domniemania są bardzo niebezpieczne obiektywnie niesprawiedliwe i subiektywne moje również.

Czyżbym nadepnął na odcisk Paslawku?
Proszę odpuść sobie taki moralizatorski ton. Każdy pisze swoje subiektywne zdanie. Nikt nie jest obiektywny.

44 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-09-28 13:27:20)

Odp: Związek z chorym facetem

Jaka przenikliwość nie ciesz się tak smile Nie cierpię idiotycznych uogólnień jak masz osobiste doświadczenie to się po prostu podziel nim Nic Ci nikt nie zrobi złego nie bój się tak strasznie.

45

Odp: Związek z chorym facetem

Nie rozmawiamy tutaj o naszym doświadczeniu z osobami, które mają problemy natury psychicznej.
Autorka zadała proste pytanie, czy mając taką osobę na oku wiązalibyśmy się z nią. Co innego jest kiedy jesteśmy z daną osobą od np. paru lat i coś takiego się pojawia, a co innego kiedy zastanawiamy się nad wyborem. I tak w przypadku wyboru autorce to odradzam. Rynek matrymonialny, to jak każdy rynek. Wybieramy z natury to co dla nas najlepsze, a nie to co nam może ostatecznie zaszkodzić.

Jeżeli autorka chce dać szansę i przy okazji pomóc tej osobie. Ma do tego prawo - jest wolną osobą.
Jednak ja z natury w życiu bym się na coś takiego nie pisał, bo wiem, że ostatecznie to byłby tylko straty.

46 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-09-28 12:50:32)

Odp: Związek z chorym facetem
Lucyfer666 napisał/a:

Nie rozmawiamy tutaj o naszym doświadczeniu z osobami, które mają problemy natury psychicznej.
Autorka zadała proste pytanie, czy mając taką osobę na oku wiązalibyśmy się z nią. Co innego jest kiedy jesteśmy z daną osobą od np. paru lat i coś takiego się pojawia, a co innego kiedy zastanawiamy się nad wyborem. I tak w przypadku wyboru autorce to odradzam. Rynek matrymonialny, to jak każdy rynek. Wybieramy z natury to co dla nas najlepsze, a nie to co nam może ostatecznie zaszkodzić.
Jeżeli autorka chce dać szansę i przy okazji pomóc tej osobie. Ma do tego prawo - jest wolną osobą.
Jednak ja z natury w życiu bym się na coś takiego nie pisał, bo wiem, że ostatecznie to byłby tylko straty.

Opis potencjalnego partnera Autorki  jest dość powierzchowny już nad sformułowaniem "trzeźwiejący alkoholik " można gdybać co to dla kogo znaczy .Stany depresyjno lękowe mogą być związane z alkoholizmem i mogą się utrzymywać jakiś czas nawet dwa lata z różnym nasileniem .Trzeźwienie to dla mnie inaczej leczenie/psychoterapia  ,zdrowienie,a nie tylko sama abstynencja i przyjmowanie leków.Akurat znam mieszane małżeństwa trzeźwiejących alkoholików/alkoholiczek z osobami zdrowymi nigdy nie nazwał bym osób w takich związkach wadliwymi .Warunkiem udanego szczęśliwego związku jest terapia osoby chorej i wiedza na temat tej choroby osoby zdrowej.Stygmatyzacja i stereotypy mogą być krzywdzące i to bardzo mogą również spowodować, to że ominie Ciebie lub Autorkę związek z świadomą siebie swoich wszystkich cech rozwijającą się osobą ,dyskwalifikacja na starcie bez rozpoznania i poznania takiej osoby to tylko i wyłącznie uprzedzenia wywołane skojarzeniami najbardziej negatywnych przypadków nic więcej .Ma się oczywiście prawo do takiego lęku i poszukiwań ideału dalej .Wolna wola .

47

Odp: Związek z chorym facetem

Dobrze wiesz, że każdy ma swoje standardy i różne podejście do tego wszystkiego. Może i Twoje doświadczenia pokazały, że to wszystko może mieć pozytywny obrót. Moje są odwrotne i ze względu na własną wadliwość nie zawracam też życiowych czterech liter innym.

48

Odp: Związek z chorym facetem

Moim zdaniem to czyny powinny okreslac danego człowieka, jego postawa do drugiej osoby, ale i swiadomosc swoich wad.
Czasem ktoś "z zaburzeniami" będzie lepszym partnerem niż teoretycznie zdrowa osoba, która ma drugiego w 4 literach.

Znajmosc siebie, partnera, dobra wola i można wiele zbudować.

49

Odp: Związek z chorym facetem

Lucyker666 Ty z kolei chyba dobrze wiesz, że ja nie mam Ciebie ani za idiotę ani za kretyna wręcz przeciwnie.
Trochę zdziwiła mnie taka generalizacja i różnicowanie .Kto tak naprawdę nie jest wadliwy ? Gdzie oni są ?
Moje doświadczenie nie jest odosobnione, poprzedzone jest co prawda dochodzeniem do różnych spraw metodą prób i błędów.
Może i nie jest to najlepsza metoda ,ale najgorsza też nie .Nie ma co się tak strasznie przejmować nawet paroma porażkami takie moje doświadczenie.
Przypadek Autorki ,która zniknęła z resztą jest na forum dość rzadki .
Dużo częściej zdarzają się kobiety w związkach z uzależnionymi osobami i to takimi które kompletnie nie chcą się leczyć
albo takimi które leczą się pozornie .W tych przypadkach moje doświadczenie jest takie ,że ewakuacja ze związku  po uprzednim ultimatum (które nie jest skuteczne w 100%) jest najlepszym wyjściem dla takiej osoby a dla osoby uzależnionej może być jej dnem choć niekoniecznie.
Takie sytuacje różnią się ewidentnie od siebie.
Po za tym znam też małżeństwa gdzie przez wiele lat żadnej choroby/zaburzenia nie było u żadnej ze stron, wystąpiła po latach,nie ma gwarancji ,że nawet w szczęśliwym związku nikt nigdy na nic nie zachoruje.

50

Odp: Związek z chorym facetem

Tak się zastanawiam, wychodzi na to, że do jednego worka włożeni zostali cierpiący na lekką depresję i depresję ciężką, różne postacie nerwic, alkoholicy, schizofrenicy, paranoicy, osobowości schizoidalne czy schizotypowe (tu pierwsze słyszę). Aż strach się wiązać z kimkolwiek. I pozostaje cała gama "chorych" którzy nigdy nie byli u psychiatry, bo przecież im nic nie jest, więc teoretycznie są zdrowi. A może jesteś zdrowy póki nie pójdziesz do psychiatry?

51

Odp: Związek z chorym facetem

Wygląda na to, że mój wpis wywołał burzę w szklance wody.

52

Odp: Związek z chorym facetem
Lucyfer666 napisał/a:

Wygląda na to, że mój wpis wywołał burzę w szklance wody.

Który?

53

Odp: Związek z chorym facetem
Lucyfer666 napisał/a:

Wygląda na to, że mój wpis wywołał burzę w szklance wody.

No już tak nie przesadzaj z tą szklanką lub z tą wodą ,wodą w szklane ,szklance z wodą smile tongue

54

Odp: Związek z chorym facetem
Lucyfer666 napisał/a:

Dobrze wiesz, że każdy ma swoje standardy i różne podejście do tego wszystkiego. Może i Twoje doświadczenia pokazały, że to wszystko może mieć pozytywny obrót. Moje są odwrotne i ze względu na własną wadliwość nie zawracam też życiowych czterech liter innym.

A może Twój problem polega na tym, że nie wierzysz, że z tą swoją "wadliwością" (cokolwiek to znaczy) możesz być akceptowany i dlatego sztywne podejście do "wadliwości" innych?

Wszyscy są uszkodzeni w jakiś sposób, jedni bardziej, inni mniej ; )

55 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-09-28 21:53:13)

Odp: Związek z chorym facetem

Każdy jest na swój sposób niedoskonały. Niektórzy nawet twierdzą, że uprawiając taki a nie inny zawód , człowiek ma coś nie tak z głową smile

Lucek miał chyba na myśli problemy pokroju tego, który dotyka faceta Autorki, czyli raczej grubszego kalibru..

56

Odp: Związek z chorym facetem
bagienni_k napisał/a:

Każdy jest na swój sposób niedoskonały. Niektórzy nawet twierdzą, że uprawiając taki a nie inny zawód , człowiek ma coś nie tak z głową smile

Lucek miał chyba na myśli problemy pokroju tego, który dotyka faceta Autorki, czyli raczej grubszego kalibru..

Nie nazwałabym tego problemem grubszego kalibru, poza alkoholizmem.
W tym wątku wrzucono do jednego wora poważne choroby psychiczne i takie zaburzenia, które nie czynią innym krzywdy i nie powodują, że człowiek z nimi jest niezdolny do dobrych relacji.
Oczywiście nikt nie musi akceptować tego, czego nie chce, ale to jest jakieś zafałszowanie tematu.

57

Odp: Związek z chorym facetem
niepodobna napisał/a:

W tym wątku wrzucono do jednego wora poważne choroby psychiczne i takie zaburzenia, które nie czynią innym krzywdy i nie powodują, że człowiek z nimi jest niezdolny do dobrych relacji.
.

Napisałam to samo.
Czyli co, pozamiatane?

58

Odp: Związek z chorym facetem
niepodobna napisał/a:
rossanka napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Jest strach, jeśli wykazują takie zachowania.

Ale są zdrowi.
Ja np nie jestem alko, nie jestem patologicznie niewierna, seksoholikiem itd.
Ale jestem chora, co nadaje mi od razu etykietę, widzisz różnicę?

Tak, widzę, choroba jest stygmatyzacją.
Ale zauważ, że z punktu widzenia konsekwencji dla bliskich osób, to pewne niezdrowe (chore, nie bójmy się tego słowa) zachowania osób zdrowych (niezdiagnozowanych), mogą być znacznie gorsze od tego, co nazwane jest chorobą. Nie mówiąc już o sklasyfikowanych zaburzeniach osobowości, nie uznawanych za chorobę. Na pewno bardziej bym się bała związać z borderem albo kimś z zaburzeniem narcystycznym, niż z chorym na depresję, a nerwica przy tym to w ogóle drobiazg.
I jeszcze jedno, dużo znasz osób bez żadnych objawów nerwicy? To powszechny problem, tylko w różnym stopniu.

Dla mnie najgorszy jest egocentryzm i moooże border, a depra, stany lękowe, czy nawet pociąg do używek jest ludzki i do przejścia, o ile ktoś chce. Prędzej wytrzymałabym chyba z alkoholikiem, niż ze skrajnym egoistą, szowinistą, albo innym socjopatą.

59

Odp: Związek z chorym facetem
SanTi napisał/a:

depra, stany lękowe, czy nawet pociąg do używek jest ludzki i do przejścia, o ile ktoś chce.

O ile ktoś chce... Jednak jeżeli depresja jest widoczna lub uzależnienie od używek silne to lepiej niech taka osoba się nie pcha do związków i nie zatruwa życia innym. Chyba że już jest w związku. Wtedy zrobiłbym wszystko co możliwe żeby wyciągnąć taką osobę z dołka.

SanTi napisał/a:

Prędzej wytrzymałabym chyba z alkoholikiem, niż ze skrajnym egoistą, szowinistą, albo innym socjopatą.

Ja bym podziękował wszystkim. Nie lubię wyboru między "nowotworem" a "AIDS" tongue

60 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-09-28 22:20:55)

Odp: Związek z chorym facetem
rossanka napisał/a:
niepodobna napisał/a:

W tym wątku wrzucono do jednego wora poważne choroby psychiczne i takie zaburzenia, które nie czynią innym krzywdy i nie powodują, że człowiek z nimi jest niezdolny do dobrych relacji.
.

Napisałam to samo.
Czyli co, pozamiatane?

Ale co, temat, czy życie osobiste osób z depresją albo nerwicą? Na temat gadać, to możnaby długo smile
Jeśli będziesz myśleć, że z tego powodu, że masz problemy, jest pozamiatane, to tak się pewnie stanie.
Wiesz, jeśli ktoś miałby Cię odrzucić dlatego, że masz lęki albo epizody depresyjne to chyba lepiej, że to się stanie od razu, niż gdy jego stosunek wyjdzie po jakimś czasie, gdy już będziecie bliżej a zaczniesz się gorzej czuć.
Ale wierz mi, że sensowne osoby tego nie zrobią. W pewnym sensie jest to dobry test.
Tylko jest pewna różnica między epatowaniem swoimi stanami, gdy ktoś jeszcze nie wie o Tobie nic innego, a tym, że w którymś tam momencie, którejś z kolejnych rozmów, wspominasz o swoich problemach. W pierwszym przypadku sugerujesz skupienie tylko na tym, to, że twoje życie się kręci tylko wokół tych problemów, a tego faktycznie nikt nie lubi.
Poza tym... myślenie, że jest pozamiatane, bo... jakby sugeruje innym, co mają myśleć. Skreślasz się z powodu swoich trudności - zamykasz sie - pokazujesz, że sama dla siebie jesteś mało warta - czemu kto inny miałby być otwarty i uważać inaczej? Fatalizm wpływa na ludzi. Bardziej niż nerwica.

61 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-09-28 22:26:53)

Odp: Związek z chorym facetem

Widać teraz po powyższym poście SanTi, że ogląd na te same problemy i schorzenia może być zupełnie różny. Problemy związane z alkoholizmem są dośc spektakularne, ale z drugiej strony egoista już wchodząc w związek sprawia, że nie wróży to dobrej przyszłośći, choćby z tego względu, że ciężko mu uznać własną winę czy pójść na kompromis i problemy się kulminują. Problemem jest to,że nie wszystko widac od razu.

Autorka chyba trochę zbyt mało wspomniała o tym facecie w tym jednym zdaniu na poczatku..Ja to odebrałem tak, jakby znała dośc dobrze z innego źródła jego problemy, wiedząc czym może się to skończyć. Uznała, że brzmi to dośc poważnie, więc potrzebuje teraz jedynie potwierdzenia swojej teorii. W każdym razie zrozumiałem to w ten sposób, że MIMO odbieranych SUBIEKTYWNIE przez Autorkę wrażeń, jako POWAŻNYCH ona waha sie czy brnąć w to dalej...

62

Odp: Związek z chorym facetem
Peter4x napisał/a:
SanTi napisał/a:

depra, stany lękowe, czy nawet pociąg do używek jest ludzki i do przejścia, o ile ktoś chce.

O ile ktoś chce... Jednak jeżeli depresja jest widoczna lub uzależnienie od używek silne to lepiej niech taka osoba się nie pcha do związków i nie zatruwa życia innym. Chyba że już jest w związku. Wtedy zrobiłbym wszystko co możliwe żeby wyciągnąć taką osobę z dołka.

SanTi napisał/a:

Prędzej wytrzymałabym chyba z alkoholikiem, niż ze skrajnym egoistą, szowinistą, albo innym socjopatą.

Ja bym podziękował wszystkim. Nie lubię wyboru między "nowotworem" a "AIDS" tongue


A kiedy jest "depresja widoczna"? smile Jak ktoś nie wstaje z łóżka i się nie myje?

63 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-09-28 22:42:08)

Odp: Związek z chorym facetem

Depresja potrafi sie często objawiać niespodziewanie w spektakularny sposób a jeśli nie, to nie zawsze łatwo poznać jej objawy. Nie wszyscy ludzie są w stanie poprostu udźwignąć taki ciężar. Patrząc z boku na to zupełnie neutralnie, każdy przypadek wywołuje współczucie i chęć pomocy, ale jak długo można sobie pozwolić na życie u boku kogoś z takimi dolegliwościami?

64

Odp: Związek z chorym facetem
niepodobna napisał/a:
Peter4x napisał/a:
SanTi napisał/a:

depra, stany lękowe, czy nawet pociąg do używek jest ludzki i do przejścia, o ile ktoś chce.

O ile ktoś chce... Jednak jeżeli depresja jest widoczna lub uzależnienie od używek silne to lepiej niech taka osoba się nie pcha do związków i nie zatruwa życia innym. Chyba że już jest w związku. Wtedy zrobiłbym wszystko co możliwe żeby wyciągnąć taką osobę z dołka.

SanTi napisał/a:

Prędzej wytrzymałabym chyba z alkoholikiem, niż ze skrajnym egoistą, szowinistą, albo innym socjopatą.

Ja bym podziękował wszystkim. Nie lubię wyboru między "nowotworem" a "AIDS" tongue


A kiedy jest "depresja widoczna"? smile Jak ktoś nie wstaje z łóżka i się nie myje?

To już przykład ekstremalny smile Ja bym powiedział że wtedy kiedy non-stop, dzień w dzień, tygodniami słyszę same negatywne i dołujące wypowiedzi.

65

Odp: Związek z chorym facetem
bagienni_k napisał/a:

Depresja potrafi sie często objawiać niespodziewanie w widoczny sposób a jeśli nie, to nie zawsze łatwo poznać jej objawy. Nie wszyscy ludzie są w stanie poprostu udźwignąć taki ciężar. Patrząc z boku na to zupełnie neutralnie, każdy przypadek wywołuje współczucie i chęć pomocy, ale na jak długo można sobie pozwolić na życie u boku kogoś z takimi dolegliwościami?

Gdyby się objawiła u mojego partnera, już gdy jesteśmy w związku, to tym bardziej nie pomyślałabym, żeby go z tego powodu zostawić.

Po części dlatego, że znam problem - sama miałam, a pewne skłonności do tego raczej ma się już zawsze (co nie oznacza, że koniecznie się wpadnie w jakieś "widoczne" dla ogółu stany).

Ale po części dlatego, że wiem, jak płynna jest granica między "zdrowiem" a "zaburzeniem" i że sama obecność jakiegoś tam zaburzenia niewiele mówi o "jakości" danej osoby jako partnera do życia...
No i jak napisała SanTi, są zaburzenia które o wiele bardziej rzutują na relacje niż depresja czy nerwica.

Ważniejsze jest nastawienie do własnego problemu. Chęć poszerzania swojej przestrzeni, a nie celebrowanie choroby - bo tak, depresja może się też stać wygodnym wytłumaczeniem na każdą okoliczność.

Osobiście mam całkowicie "wywalone" na ludzi, którzy są skłonni oceniać mnie na podstawie tego, że miałam depresję, że mam czasami lęki - skreślę ich szybciej niż oni mnie...

Posty [ 1 do 65 z 109 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Związek z chorym facetem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024