Witam wszystkich użytkowników forum.
Chciałbym przedstawić swoja historie , mam 29 lat byłem z moja partnerka prawie 7 lat od miesiąca nie jesteśmy razem , wyprowadziłem się od niej , a teraz doszedłem do wniosku że popełniłem największy błąd mojego życia. Zacznę wszystko od początku cała historia miedzy nami zaczeła się gdy miałem 22 lata ona 18 poznaliśmy się wiadomo pierwsze spotkania , zaczeliśmy sie zbliżac do siebie po pewnym czasie wyjechałem za granice do pracy , po pewnym czasie dołaczyla do mnie moja miłość i od tego własnie momentu zaczeliśmy mieszkać razem . Wszystko było pięknie cudnie wróciliśmy do polski , wynajeliśmy mieszkanie później drugie , po czym wszystko się zaczeło w zeszłe wakacje , moja druga połowa straciła prace ja pracowałem w dość kiepskiej firmie zaczeły sie pierwsze konflikty teraz po przemysleniu cofnieciu sie w czasie zobaczyłem ze przestałem wspierać swoja miłość , po czym się zajmowalem tylko praca dom komputer innego świata nie widziałem zaczeliśmy sie oddalać od siebie , moje oczy zaszły mgła podszedłem do tego nie wiem jak nawet teraz okreslić tego nie potrafię , po czym w połowie stycznia nastał konflikt , zobaczyłem ze moja dziewczyna rozmawia z innym facetem na GG godzinami , zrobiłem sie strasznie zazdrosny podczasz kazdej kłótni miedzy nami wypominałem jej to ze z obcym facetem rozmawia tyle czasu , nie widziałem w sobie wad nie pomyślałem że to jest moja wina , po czym nadszedł wielki konflikt nikt z nas nie ustąpił, któregoś dnia powiedziałem jej że się wyprowadzam , ona powiedziała że tak będzie najlepiej spakowałem swoje rzeczy dosłowie wszystko co swoje to co dostaliśmy od moich rodziców (pralkę,lodówkę,mikrofale,wszystko), posłuchałem się wtedy kolegów noi wyprowadzka zostawilem ja prawie sama w 4 ścianach ;-( . Pierwszy tydzień po naszym rozstaniu człowiek żyje emocjami , dopiero po czasie dochodzi go myśl co się własnie takiego stało ze popsuł ł się nasz związek godzinami nocami myślalem co się stało gdzie popełniłem błąd nie mogłem sie skupić w pracy , w domu nigdzie cały czas czuję pustkę brak osoby mi najbliższej , i to własnie doszło do mnie ze zaniedbałem to ja , przestałem ja wspierać kiedy własnie potrzebowała tego ode mnie ,nie widziałem nic innego prócz siebie prawdziwy egoista (frajer który stracił to co miał najcenniejsze na świecie) , staram sie to wszystko naprawić bynajmniej chce spróbować
Po naszym rozstaniu spotkaliśmy się raz na kawie , następny raz na jedzeniu próbuje porozmawiać , wytłumaczyć że zaślepięem się własnym EGO że dotarło do mnie to iż ona jest najwżniejszą osoba na tym świecie , wiem że ja strasznie zraniłem straciłem zaufanie ,chciałbym aby to wszystko przemyślała dała mi szanse poprawy , od momentu rozstania zacząłem aktywnie spędzać czas staram się nie siedzieć już tyle przed komputerem ograniczyćto do maxymalnego minimum , poszedłem na siłownie ,biegam gram w piłkę , zmieniłem prace której wcześniej właśnie nie mogłem zmienić (nie chciałem ,nie wiem ,bałem sie podjać tego ryzyka) , naprawę przemyślałem swoje życie może mi się uda wrócić do mojej ukochanej wiem ze strasznie ja zraniłem , ale kocham ja ponad życie i chce do samego końca próbować naprawić to co się stało zapewne to nie będzie łatwe lecz będę próbował z całych sił . O każda miłość trzeba walczyć i podstawa trzeba ja pielęgnować ! Mam nadzieje ze to bedzie jakaś przestroga dla Panów którzy myślą ze z biegiem czasu życie we dwoje staje się rutyną NIE o kobietę swojego życia trzeba walczyć do samego końca mam tylko taka nadzieje ze mi wybaczy i pozwoli wrócić do siebie. Puki co wiem że sie boi ,ze stanę się taki sam jak wcześniej ja ją rozumie , mam tylko nadzieję ze decyzja którą podejmie będzie pochodziła z jej serca a nie z podpowiedzi koleżanek , tak jak to było w moim przypadku i teraz tego żałuje z całego serca .
Człowiek docenia to co stracił dopiero wtedy gdy to się stanie czyli po utracie najkochańszej osoby swojego życia .
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów proszę o wasze opinie w tej sprawie .