Na wakacjach łączyło mnie coś z pewnym chłopakiem, X, ma prawie 19 lat. Chociaż wiadome było, że, przynajmniej narazie, nic z tego nie będzie (odległość) kontakt mieliśmy dalej. Straciłam głowę dla niego całkowicie. On zresztą też. Miałam nadzieję, że skoro nie miał nikogo od wakacji, to pewnie do naszego kolejnego spotkania(za 2 miesiące), a będziemy mieli dla siebie ponad 3 tygodnie albo i więcej, nikogo sobie nie znajdzie. Ale około 2 tygodnie temu zobaczyłam go na zdjęciach z pewną dziewczyną. Osobą, którą zna od małego (a miesiąc temu twierdził, że nie zna żadnej interesującej dziewczyny, oprócz mnie). Na tych zdjęciach przytulali się, całowali.. Niestety,nie wiem o ich relacjach zbyt wiele. Nawet on sam na pytanie, czy to jego dziewczyna odpowiada : "mniej więcej". Nie lubi o niej rozmawiać,zaraz zmienia temat. Ale te zdjęcia mówią same za siebie, nie jestem głupia ani naiwna.
Jednak nie to jest najgorsze. ON ciągle do mnie pisze, rozmawiamy ze sobą często. Zawsze mówi, że tak bardzo tęskni, że pragnie znowu mnie zobaczyć, że mnie oczekuje..Mówi, że zbiera pieniądze i sam odwiedzi mnie tutaj, w Polsce. On nawet zaczął się uczyć podstawowych zwrotów j.polskiego! Ostatnio, na moje pytanie, czy mówiąc o naszym spotkaniu ma na myśli randkę powiedział, że tak! Wszystko tak, jak wcześniej. Ja nie jestem zła na niego o to, że kogoś sobie znalazł. Po wakacjach ja też się z kimś spotykałam. Myślałam, że to mi pozwoli o nim zapomnieć. Niestety mi się nie udało, z każdym dniem tęskniłam jeszcze bardziej. Nie chcę z nim być, napewno NIE TERAZ, kiedy dzieli nas taka odległość. Ale nie zamierzam akceptować tego, żeby na moich oczach oszukiwał tę dziewczynę. Cokolwiek ona dla niego znaczy, on dla niej jest zdecydowanie kimś ważnym. Każdy popełnia błędy, może i on pogubił się tak jak i ja..Może jak ja, nie wie co z tym zrobić.Z jednej strony te wszystkie wspomnienia i myśl o kolejnym spotkaniu, a z drugiej, tak ja ja próbowałam, on próbuje teraz "wrócić do codzienności"?
Ale dlaczego cały czas robi mi nadzieję..Byłoby mi o wiele łatwiej z myślą, że on kogoś ma, ja już się nie liczę i mogę o nim zapomnieć. Ale on mi tak myśleć nie pozwala. Co ja mam o tym sądzić? I jak mu dać jakoś do zrozumienia, że takie teksty w obecnej sytuacji nie są na miejscu? A mi jest jeszcze trudniej dać sobie z nim spokój, nie czekać, nie marzyć. Nie chcę się kłócić ani zrywać kontaktu. Tak wiele poświęciłam, żeby znów się z nim zobaczyć. I teraz, gdy już wszystko załatwione, nie mogę się z tego wycofać. Przynajmniej raz, chociażbym miała pożegnać się z nim na zawsze, muszę go zobaczyć. Miesza mi w głowie, z każdą rozmową coraz bardziej. Ma dziewczynę, więc dlaczego tak się zachowuje?
Z góry dziękuję za pomoc