Jestem mężem i ojcem 4 miesięcznego dziecka. Moja żona kilka dni temu zaczęła przejawiać dziwne zachowanie - niezrozumiałe dla mnie i moim zdaniem raniące przede wszystkim mnie, ale i dziecko.
Nadmienię, że takie zachowania pojawiły się narazie dwa razy - w odstępach kilku dni.
Żona twierdzi, że nasze dziecko woli mnie, że w czasie zabawy ze mną głośno się śmieje, a przy niej nie chce. Stwierdza, że nasze 4 miesięczne dziecko ją nienawidzi.
Mówi tak, aby później bawić się z nim, jednak gdy dziecko stało się marudne przyniosła je do mnie i powiedziała, że i tak będzie u Ciebie zaraz się śmiać i poszła.
Usłyszałem, że niby ja wzbudzam w dziecku nienawiść do niej i kiedy zacznie być rozumne to będę chciał by ono ją nienawidziło. Według niej robię wszystko by pokazać jej jaką jest kiepską matką.
Jest to dla mnie niezwykle przykre ponieważ jedynym moim celem jest dbanie o dziecko, sprawienie by było szczęśliwe. Co ja mam na to poradzić, że kiedy ja się z nim bawię to ono głośno się śmieje?
Tak było wczoraj, zapytała czy może mi go zostawić na foteliku - siedziałem przed komputerem i pracowałem - powiedziałem, że jasne. Poszła coś robić..dziecko się nudziło i stękało więc zacząłem machać mu maskotką co sprawiało mu niesamowitą frajdę, gdy zaczął się mocno śmiać. Żona przyszła - najpierw uradowana, po chwili usiadła obok i zaczęła pytać "dlaczego on tak ze mną nie chce się śmiać". Mówię, że nie wiem, też się z nim bawisz i ma z tego frajdę ale dzisiaj się tak ze mną śmieje a jutro albo kiedyś może przecież z Tobą. Wzięła mi maskotkę z rąk i zaczęła próbować sama, dziecko nie śmiało się...coraz bardziej poirytowana stwierdziła, że ono jej nie lubi (mimo, że pół dnia zajmowała się nim i bawiła), że jej NIENAWIDZI.
Zaczęła mnie oskarżać, że robię wszystko by dziecko ją znienawidziło.
Próbowałem w spokoju wyjaśniać, że to nieprawda, że ono kocha tak samo ją jak i mnie.
Powiedziała, że ma w dupie dziecko. Nad ranem zauważyłem jej negatywne nastawienie wobec dziecka. Nie miała ochoty się nim zajmować, robić tego co zawsze rano mu robiła. Nie wytrzymałem i powiedziałem, że jak będzie się tak dalej zachowywać to inaczej będziemy rozmawiać.
Zarzuciła mi, że ją szantażuję i że jeśli jeszcze raz tak zrobię to pokaże mi na co ją stać.
Takie zachowania powodują, że wycofuję się z aktywności z moim dzieckiem, nie bawię się tak jak bawiłem wcześniej bo boję się, że jak zacznie się ono mocno cieszyć i śmiać to żona będzie miała jeszcze większą załamkę.
A ja tylko chcę dobrze....
Co o tym sądzicie? Proszę o pomoc.