Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

Temat: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Dziewczyny, piszę bo mam taki mętlik w głowie, że sama nie potrafię zebrać myśli. Raz jest lepiej, raz jest gorzej i nie mogę się pozbierać. Zacznijmy historię od początku. 2,5 lata temu poznałam chłopaka - bardzo się kochaliśmy, mimo że on ma dość trudny charakter i mieliśmy kilka gorszych momentów. Jest cholerykiem ale doceniałam to, że nad sobą pracował i było coraz lepiej. Raz zrobił mi mega scenę zazdrości ale potem obiecał, że nigdy już tak nie zrobi i faktycznie dotrzymał słowa przez 2 lata. To w nim bardzo ceniłam. Doceniałam też to, że byliśmy prawdziwymi przyjaciółmi - gadaliśmy ze sobą o wszystkim, bardzo się wspieraliśmy, każdy mówił, że mega do siebie pasujemy. Zawsze mogłam na niego liczyć. Niestety ostatnio coś zaczęło się sypać. Nie pod względem uczuciowym ale światopoglądowym. On jest ode mnie młodszy o 3 lata (ma 25 lat), mieszka jeszcze u rodziców. Do tej pory spotykaliśmy się głównie w weekendy choć miesiąc temu obiecaliśmy sobie, że aby iść do przodu ze związkiem musimy to zmienić. Zaczęliśmy spotykać się częściej, ale mimo wszystko niejednokrotnie coś wypadało i nie zawsze szło to zgrać. Dlatego ja coraz częściej zaczęłam przebąkiwać o wspólnym mieszkaniu (nie naciskałam, po prostu mówiłam czasami, że tak byłoby łatwiej). Zaczęłam też wspominać, że przecież fajnie mieć rodzinę, małżeństwo. Też nie naciskałam, ale po prostu o tym wspominałam. On powiedział, że na razie tu gdzie mieszka u rodziców ma pracę więc nie jest gotowy na przeprowadzkę, że potrzebuje jeszcze trochę czasu. Powiedziałam, że ma rok bo to już tak nie może trwać. Niby wszystko było ok, ja wierzyłam, że przez ten rok coś się wyklaruje. Było między nami dobrze, żadnych kłótni itp. Tymczasem kilka dni temu on nagle powiedział mi, że przeraża go to dorosłe życie, że nie wie czy nawet za rok będzie gotowy i nie chce żebym na niego czekała. Powiedział, że żałuje, że nie spotkał mnie 2 lata później bo pewnie byłby gotowy a tak jestem jego pierwszą dziewczyną i czasami ma nawet w głowie myśl jak by to było z inną. Dodam tylko, że do tego faktu doszło to, że ma teraz problemy zdrowotne, rozsypał mu się zespół muzyczny w którym gra a jego kumple się porozchodzili - wszystko na raz. Dlatego on chce zrobić rewolucję i przewrót w swoim życiu. Powiedział, że chce się rozstać żeby dać nam czas, żeby przekonać się czy zatęskni i chce wrócić do mnie dopiero jak się upewni, że jest w 100% gotowy na wszystkie zmiany i aby budować ze mną coś poważniejszego - mieszkanie itp. Dodam, że rozstanie przebiegło w dużej rozpaczy - oboje płakaliśmy, nie było kłótni i nienawiści, nadal była miłość. Tydzień czasu już się do siebie nie odzywamy. Ja nie zamierzam odezwać się pierwsza. Nie wiem co o tym myśleć..

On jeszcze zrywając płakał i mówił, że zrobi wszystko żeby jednak jakoś to sobie ułożyć w głowie i wrócić. Jeszcze coś dodam, nie żeby go tłumaczyć ale żebyście miały pełen obraz. On się wychowywał w domu gdzie się nie przelewało i teraz zarówno on jak i jego rodzeństwo uchylają się od szybkiego zakładania rodziny, stabilizacji. Jak on sam tłumaczył boi się, że sytuacja jego rodziców się powtórzy.


Nie wiem co o tym myśleć, on się nie odzywa już tydzień, a ja chociaż mocno kusi chce być twarda bo myślę, że jak się teraz odezwę to tylko spieprzę jeszcze bardziej sprawę i on nie zatęskni, nie przemyśli

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Trochę niedorośnięty ten Twój chłopak. Szkoda czasu na niego.

3

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Nic z tego nie będzie. Macie zupełnie inne priorytety życiowe. Nie naciskaj. Nie zmuszaj do niczego. Odpuść i szukaj, kogoś kto podobnie jak Ty chce założyć rodzinę.

4

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

25 lat to młody facet, ma prawo byc przytłoczony poważnym życiem, które mu oferujesz.

5

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
sosenek napisał/a:

25 lat to młody facet, ma prawo byc przytłoczony poważnym życiem, które mu oferujesz.

Zdaję sobie z tego sprawę dlatego nie naciskałam, ale jednak wspomniałam mu, że spotykanie się na weekendy i życie bez dzieci na dłuższą metę może nie wyglądać tak różowo. Nie wiem czy tłumaczyć go wiekiem, bo jego znajomi mają tyle samo lat i już mają rodziny, dzieci.

6 Ostatnio edytowany przez Ferreus somnus (2018-10-17 19:09:09)

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
kwiat_sniegu07 napisał/a:

Dziewczyny, piszę bo mam taki mętlik w głowie, że sama nie potrafię zebrać myśli. Raz jest lepiej, raz jest gorzej i nie mogę się pozbierać. Zacznijmy historię od początku. 2,5 lata temu poznałam chłopaka - bardzo się kochaliśmy, mimo że on ma dość trudny charakter i mieliśmy kilka gorszych momentów. Jest cholerykiem ale doceniałam to, że nad sobą pracował i było coraz lepiej. Raz zrobił mi mega scenę zazdrości ale potem obiecał, że nigdy już tak nie zrobi i faktycznie dotrzymał słowa przez 2 lata. To w nim bardzo ceniłam. Doceniałam też to, że byliśmy prawdziwymi przyjaciółmi - gadaliśmy ze sobą o wszystkim, bardzo się wspieraliśmy, każdy mówił, że mega do siebie pasujemy. Zawsze mogłam na niego liczyć. Niestety ostatnio coś zaczęło się sypać. Nie pod względem uczuciowym ale światopoglądowym. On jest ode mnie młodszy o 3 lata (ma 25 lat), mieszka jeszcze u rodziców. Do tej pory spotykaliśmy się głównie w weekendy choć miesiąc temu obiecaliśmy sobie, że aby iść do przodu ze związkiem musimy to zmienić. Zaczęliśmy spotykać się częściej, ale mimo wszystko niejednokrotnie coś wypadało i nie zawsze szło to zgrać. Dlatego ja coraz częściej zaczęłam przebąkiwać o wspólnym mieszkaniu (nie naciskałam, po prostu mówiłam czasami, że tak byłoby łatwiej). Zaczęłam też wspominać, że przecież fajnie mieć rodzinę, małżeństwo. Też nie naciskałam, ale po prostu o tym wspominałam. On powiedział, że na razie tu gdzie mieszka u rodziców ma pracę więc nie jest gotowy na przeprowadzkę, że potrzebuje jeszcze trochę czasu. Powiedziałam, że ma rok bo to już tak nie może trwać. Niby wszystko było ok, ja wierzyłam, że przez ten rok coś się wyklaruje. Było między nami dobrze, żadnych kłótni itp. Tymczasem kilka dni temu on nagle powiedział mi, że przeraża go to dorosłe życie, że nie wie czy nawet za rok będzie gotowy i nie chce żebym na niego czekała. Powiedział, że żałuje, że nie spotkał mnie 2 lata później bo pewnie byłby gotowy a tak jestem jego pierwszą dziewczyną i czasami ma nawet w głowie myśl jak by to było z inną. Dodam tylko, że do tego faktu doszło to, że ma teraz problemy zdrowotne, rozsypał mu się zespół muzyczny w którym gra a jego kumple się porozchodzili - wszystko na raz. Dlatego on chce zrobić rewolucję i przewrót w swoim życiu. Powiedział, że chce się rozstać żeby dać nam czas, żeby przekonać się czy zatęskni i chce wrócić do mnie dopiero jak się upewni, że jest w 100% gotowy na wszystkie zmiany i aby budować ze mną coś poważniejszego - mieszkanie itp. Dodam, że rozstanie przebiegło w dużej rozpaczy - oboje płakaliśmy, nie było kłótni i nienawiści, nadal była miłość. Tydzień czasu już się do siebie nie odzywamy. Ja nie zamierzam odezwać się pierwsza. Nie wiem co o tym myśleć..

On jeszcze zrywając płakał i mówił, że zrobi wszystko żeby jednak jakoś to sobie ułożyć w głowie i wrócić. Jeszcze coś dodam, nie żeby go tłumaczyć ale żebyście miały pełen obraz. On się wychowywał w domu gdzie się nie przelewało i teraz zarówno on jak i jego rodzeństwo uchylają się od szybkiego zakładania rodziny, stabilizacji. Jak on sam tłumaczył boi się, że sytuacja jego rodziców się powtórzy.


Nie wiem co o tym myśleć, on się nie odzywa już tydzień, a ja chociaż mocno kusi chce być twarda bo myślę, że jak się teraz odezwę to tylko spieprzę jeszcze bardziej sprawę i on nie zatęskni, nie przemyśli

Oczekujesz dziecka, rodziny i ślubu od 25latka, który do tego jeszcze przed Tobą był prawiczkiem? To się nie miało prawa udać. Jesteście w totalnie różnym punkcie życia Ty i on.

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
kwiat_sniegu07 napisał/a:

(nie naciskałam, po prostu mówiłam czasami, że tak byłoby łatwiej). Zaczęłam też wspominać, że przecież fajnie mieć rodzinę, małżeństwo. Też nie naciskałam, ale po prostu o tym wspominałam.

Powiedziałam, że ma rok bo to już tak nie może trwać

Mnie się jedno z drugim kłóci.

8

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
santapietruszka napisał/a:
kwiat_sniegu07 napisał/a:

(nie naciskałam, po prostu mówiłam czasami, że tak byłoby łatwiej). Zaczęłam też wspominać, że przecież fajnie mieć rodzinę, małżeństwo. Też nie naciskałam, ale po prostu o tym wspominałam.

Powiedziałam, że ma rok bo to już tak nie może trwać

Mnie się jedno z drugim kłóci.

big_smile

9

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

A ja uważam że On chce sprawdzić właśnie inne kobiety, choćby w łóżku.

10

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
sosenek napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
kwiat_sniegu07 napisał/a:

(nie naciskałam, po prostu mówiłam czasami, że tak byłoby łatwiej). Zaczęłam też wspominać, że przecież fajnie mieć rodzinę, małżeństwo. Też nie naciskałam, ale po prostu o tym wspominałam.

Powiedziałam, że ma rok bo to już tak nie może trwać

Mnie się jedno z drugim kłóci.

big_smile

Jakby się zastanowić to on zrelizował jej ultimatum tongue

11

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

A nie pomyślałaś autorko, że Ty też byś miała korzyść z tego, gdybyś nie zakładała rodziny tak szybko, zastanowiła się na chłodno nad wyborem na CAŁE życie??

12

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
Ferreus somnus napisał/a:

Oczekujesz dziecka, rodziny i ślubu od 25latka, który do tego jeszcze przed Tobą był prawiczkiem? To się nie miało prawa udać. Jesteście w totalnie różnym punkcie życia Ty i on.

Są faceci młodzi, prawiczkowie (prawiczki? jak to się odmienia?) tak zakochani w swojej pierwszej dziewczynie, że są w stanie naprawdę wiele zrobić by z nią być. Mówię to jako totalna realistka - ale znałam takich (to przeważnie typ szlachetnych romantyków). Ten chłopak nie jest takim facetem. Nie wiem czy to dobrze czy nie, no ale faktem jest to, że nie kocha autorki dostatecznie mocno. Jakoś kocha na pewno, bo inaczej rozstania nie okrasiłby łzami, ale nie na tyle, by się z nią chajtnąć. A autorka chce deklaracji - i w sumie też ma do tego prawo.

A co do tematu wątku - ja tam w żadne przerwy w związku nie wierzę. Dla mnie przerwa oznacza koniec.

13 Ostatnio edytowany przez Ras (2018-10-17 22:16:47)

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
kwiat_sniegu07 napisał/a:

Powiedziałam, że ma rok bo to już tak nie może trwać.

No i sama sobie odpowiedziałaś na pytanie. Postawiłaś ultimatum, to bądź konsekwentna i się go trzymaj, tj. w tym przypadku - daj mu spokój.

madoja napisał/a:

Mówię to jako totalna realistka - ale znałam takich (to przeważnie typ szlachetnych romantyków). Ten chłopak nie jest takim facetem. Nie wiem czy to dobrze czy nie, no ale faktem jest to, że nie kocha autorki dostatecznie mocno. .

Bardzo dobrze. I całe szczęście. Nie czuje tego, to się nie angażuje, oszczędzi nie tylko sobie płaczu i dramatów.

14

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Powinnaś być mu wdzięczna postawiłaś mu ultimatum on wie że za rok raczej gotowy nie będzie może nawet i za 5 . Do tego niby Cie kocha ale na tyle aby się spotykać raz na jakiś czas nie więcej. Chłopak wie czego nie chce i uwolnił Cie nie kłamał nie mamił że może za miesiąc albo dwa. Nie wbijał w lata jesteś jego pierwszą wiec pewnie nie bardzo wie jak to poprawnie zakończyć.

15

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
Ras napisał/a:

Bardzo dobrze. I całe szczęście. Nie czuje tego, to się nie angażuje, oszczędzi nie tylko sobie płaczu i dramatów.

No tak, z tym masz rację. Jest uczciwy wobec siebie. I szczerze mówiąc, czytając temat, odczuwałam jakby szacunek do tego chłopaka. Wierzę, ze nie jest łatwo zakończyć związek i jasno przedstawić drugiej osobie, ze nie jest się gotowym na ślub (a raczej: w ogóle go pewnym właśnie z tą osobą - bo dla mnie to oznacza właśnie to, nie oszukujmy się... ), mimo tych miesięcy przywiązania, przyzwyczajenia i pierwszych wspólnych doświadczeń. Zakończyć związek z powodu tego co będzie, a nie z powodu tego co było - w tym sensie że bez "konkretnego" powodu jak zdrada czy kłótnia. To trzeba mieć jednak jaja.

A autorko, nie dzwoń do niego, nie pisz. Bo znów będziesz mu suszyć głowę o wspólne życie i ślub, a przecież i tak go dużo kosztowała już ta decyzja którą podjął...

16

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
madoja napisał/a:

No tak, z tym masz rację. Jest uczciwy wobec siebie. I szczerze mówiąc, czytając temat, odczuwałam jakby szacunek do tego chłopaka. Wierzę, ze nie jest łatwo zakończyć związek i jasno przedstawić drugiej osobie, ze nie jest się gotowym na ślub (a raczej: w ogóle go pewnym właśnie z tą osobą - bo dla mnie to oznacza właśnie to, nie oszukujmy się... ), mimo tych miesięcy przywiązania, przyzwyczajenia i pierwszych wspólnych doświadczeń. Zakończyć związek z powodu tego co będzie, a nie z powodu tego co było - w tym sensie że bez "konkretnego" powodu jak zdrada czy kłótnia. To trzeba mieć jednak jaja..

Żebyś wiedziała... jeżeli faktycznie w niej pierwszy raz się zakochał i go chemia 'dopadła' to może i jest niedojrzały (no w sumie prawie na pewno jest),ale do poważnego związku. Poza rozklejeniem się to przynajmniej bez zbędnego pi*****nia zakomunikował no prawie że wprost, że nie jest gotowy.
Dlatego prośba do autorki - daj mu spokój. Nie ten level, ale nic nie zawinił. Wręcz przeciwnie, zamiast wykorzystać sytuację na swoją korzyść (a wierz mi można w wielu wariantach) wyłożył kawę na ławę.

17 Ostatnio edytowany przez Ferreus somnus (2018-10-17 23:22:40)

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
madoja napisał/a:
Ferreus somnus napisał/a:

Oczekujesz dziecka, rodziny i ślubu od 25latka, który do tego jeszcze przed Tobą był prawiczkiem? To się nie miało prawa udać. Jesteście w totalnie różnym punkcie życia Ty i on.

Są faceci młodzi, prawiczkowie (prawiczki? jak to się odmienia?) tak zakochani w swojej pierwszej dziewczynie, że są w stanie naprawdę wiele zrobić by z nią być. Mówię to jako totalna realistka - ale znałam takich (to przeważnie typ szlachetnych romantyków). Ten chłopak nie jest takim facetem. Nie wiem czy to dobrze czy nie, no ale faktem jest to, że nie kocha autorki dostatecznie mocno. Jakoś kocha na pewno, bo inaczej rozstania nie okrasiłby łzami, ale nie na tyle, by się z nią chajtnąć. A autorka chce deklaracji - i w sumie też ma do tego prawo.

A co do tematu wątku - ja tam w żadne przerwy w związku nie wierzę. Dla mnie przerwa oznacza koniec.

W liczbie mnogiej rzeczownik niemęskoosobowy (nomen omen tongue) - te prawiczki.
EDIT: słownik podaje, że męskoosobowy, ale odmienia się toto "niemęsko". Przy męskoosobowym wszak byliby to "prawiczkowie"? Ehh, straciłem kontakt z gramatyką lat naście temu.. Jakaś specjalistka?

Tia, ja, jako nieco wyleniały już kocur, znam tych samych romantyków po latach od onego szlachetnego poświęcenia się, i gryzą się, że ich partnerki miały kogoś a oni nie.
Znajomy, który lat temu 10 nazad tak się chwalił, że on ze swoją małżonką byli dla siebie pierwsi teraz sie rozwodzi. Zdradzili się nawzajem w niewielkiej różnicy czasowej i teraz to para najzajadlejszych wrogów.   

BTW.
Strasznie mnie brzydzą te krokodyle łzy jakże popularne przy porzuceniach, przepraszaniu po przyłapaniu na zdradzie, etc.


Ras napisał/a:

Żebyś wiedziała... jeżeli faktycznie w niej pierwszy raz się zakochał i go chemia 'dopadła' to może i jest niedojrzały (no w sumie prawie na pewno jest),ale do poważnego związku. Poza rozklejeniem się to przynajmniej bez zbędnego pi*****nia zakomunikował no prawie że wprost, że nie jest gotowy.
Dlatego prośba do autorki - daj mu spokój. Nie ten level, ale nic nie zawinił. Wręcz przeciwnie, zamiast wykorzystać sytuację na swoją korzyść (a wierz mi można w wielu wariantach) wyłożył kawę na ławę.

Dla większości ludzi pierwszych kilka związków to wprawka i oczekiwanie deklaracji od partnera wywołuje napady paniki.

18 Ostatnio edytowany przez madoja (2018-10-17 23:50:01)

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Ferreus somnus - można byłoby pokusić sie o teorię, że jesli ludzi sa dla siebie pierwszymi to potem beda zdrady i rozwody, ale to nieprawda, bo popatrz na pokolenie naszych rodziców i dziadków. Może zdrady były (kto tam wie), ale rozwody były rzadkością. Za to bardzo często do ślubu szło się z "wianuszkiem" big_smile (no dobra, czasami próbowało się przed ślubem, ale jednak ci ludzie byli dla siebie pierwszymi).

19

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
madoja napisał/a:

Ferreus somnus - można byłoby pokusić sie o teorię, że jesli ludzi sa dla siebie pierwszymi to potem beda zdrady i rozwody, ale to nieprawda, bo popatrz na pokolenie naszych rodziców i dziadków. Może zdrady były (kto tam wie), ale rozwody były rzadkością. Za to bardzo często do ślubu szło się z "wianuszkiem" big_smile (no dobra, czasami próbowało się przed ślubem, ale jednak ci ludzie byli dla siebie pierwszymi).

To było inne pokolenie, wychowane w innej mentalności. W onych czasach ludzie wychodzili za siebie w wieku lat około 24/20 zależności od płci bo tak wypadało, kobiety potrafiły gotować, a mężczyźni naprawić malucha czy poloneza. Plus,
Onegdaj żaden szanujący się mężczyzna za kobietę bez wianka by się nie brał, tym bardziej jeśli jest stara babą w wieku 28 lat tongue

Teraz mamy uczuciowy supermarket, seksualne jednorazówki i 28latki, które nazywa się singielkami miast starymi pannami.

20

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
Ferreus somnus napisał/a:
madoja napisał/a:

Ferreus somnus - można byłoby pokusić sie o teorię, że jesli ludzi sa dla siebie pierwszymi to potem beda zdrady i rozwody, ale to nieprawda, bo popatrz na pokolenie naszych rodziców i dziadków. Może zdrady były (kto tam wie), ale rozwody były rzadkością. Za to bardzo często do ślubu szło się z "wianuszkiem" big_smile (no dobra, czasami próbowało się przed ślubem, ale jednak ci ludzie byli dla siebie pierwszymi).

To było inne pokolenie, wychowane w innej mentalności. W onych czasach ludzie wychodzili za siebie w wieku lat około 24/20 zależności od płci bo tak wypadało, kobiety potrafiły gotować, a mężczyźni naprawić malucha czy poloneza. Plus,
Onegdaj żaden szanujący się mężczyzna za kobietę bez wianka by się nie brał, tym bardziej jeśli jest stara babą w wieku 28 lat tongue

Teraz mamy uczuciowy supermarket, seksualne jednorazówki i 28latki, które nazywa się singielkami miast starymi pannami.

Zgadzam się, czasy się zmieniły, panują trochę inne wartości, dla mnie ślub w tak młodym wieku to duże ryzyko, wiem, że są pary (w moim otoczeniu, tu na forum) które po 20stce wzięły ślub i jeszcze trwają, choć część już się rozwiodła. ale na razie od tych ślubów minęło z 5-8 lat, to nie długo, życzę im jak najlepiej, tym bardziej, że są już dzieci, ale zobaczymy za 10-15 lat...

21

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
sosenek napisał/a:
Ferreus somnus napisał/a:
madoja napisał/a:

Ferreus somnus - można byłoby pokusić sie o teorię, że jesli ludzi sa dla siebie pierwszymi to potem beda zdrady i rozwody, ale to nieprawda, bo popatrz na pokolenie naszych rodziców i dziadków. Może zdrady były (kto tam wie), ale rozwody były rzadkością. Za to bardzo często do ślubu szło się z "wianuszkiem" big_smile (no dobra, czasami próbowało się przed ślubem, ale jednak ci ludzie byli dla siebie pierwszymi).

To było inne pokolenie, wychowane w innej mentalności. W onych czasach ludzie wychodzili za siebie w wieku lat około 24/20 zależności od płci bo tak wypadało, kobiety potrafiły gotować, a mężczyźni naprawić malucha czy poloneza. Plus,
Onegdaj żaden szanujący się mężczyzna za kobietę bez wianka by się nie brał, tym bardziej jeśli jest stara babą w wieku 28 lat tongue

Teraz mamy uczuciowy supermarket, seksualne jednorazówki i 28latki, które nazywa się singielkami miast starymi pannami.

Zgadzam się, czasy się zmieniły, panują trochę inne wartości, dla mnie ślub w tak młodym wieku to duże ryzyko, wiem, że są pary (w moim otoczeniu, tu na forum) które po 20stce wzięły ślub i jeszcze trwają, choć część już się rozwiodła. ale na razie od tych ślubów minęło z 5-8 lat, to nie długo, życzę im jak najlepiej, tym bardziej, że są już dzieci, ale zobaczymy za 10-15 lat...

Edukujemy się coraz dłużej, dojrzewamy coraz później. O każdym małżeństwie można wnioskować dopiero kiedy dzieci osiągną 18 lat (o ile wcześniej się nie rozpadło). Ludzie często uczestniczą w tragifarsie zwanej małżeństwem tylko dla dzieci.

22

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

On powiedział konkretnie, że nie jest gotowy i jest też ciekawy, jak to jest z innymi dziewczynami. Amen.
Daj jemu i sobie spokój z tym związkiem. Różnica oczekiwań i priorytetów, nie ma co się nakręcać i łudzić, że wróci. Owszem, istnieje taka opcja, ale chłopak musi się wyszaleć, a czas tych szaleństw może być różny. Poza tym istnieje ryzyko, że jeśli nawet się wyszaleje, nue musi to oznaczać, że do Ciebie wróci- na świecie istnieje trochę fajnych dziewczyn.

23

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Sytuację masz klarowną Autorko. Pozostaje tylko spalić wszystkie mosty, odchorować i szukać dalej.

24

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Ja bym się na Twoim miejscu nie łudziła.
Kiedy rozstawałam się z moim pierwszym chłopakiem - po 5 latach bycia parą - też płakałam, i on płakał, ale ja wcale nie dlatego, że nie chciałam z nim zrywać. Było mi smutno kiedy patrzyłam ja jego cierpienie. Przeszło mi jak wyszłam z jego domu.

25

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
evalougo napisał/a:

Owszem, istnieje taka opcja, ale chłopak musi się wyszaleć, a czas tych szaleństw może być różny..

No kurde, ale tak na serio - która normalna laska chciałaby przyjmować faceta który się wyszalał, seksualnie wyszumiał i wrócił? Ja bym nie chciała. Nawet gdyby skruszony wyznał że zrozumiał że to ja byłam prawdziwą miłością. big_smile Pffff... Ciekawe jak taki facet by zareagował gdyby kobieta wtedy powiedziała, że sama również przeżyła w tym czasie długą i wspaniałą erotyczną odyseję z najróżniejszej maści mężczyznami. smile No myślę, że nie byłby wniebowzięty.

Generalnie na serio autorko daj sobie spokój. Żal mi Ciebie, naprawdę. Wyobrażam sobie jak odrzucona musisz się czuć i jak bardzo nie możesz zrozumieć co właściwie się stało. Ale jak pisałam, facet się jasno określił że to nie z Tobą chce budować życie.

26 Ostatnio edytowany przez BulgGirl (2018-10-18 22:28:16)

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Cóż, naciskałaś go na coś, a on z dnia na dzień nie stanie się bogaty. Bądźmy realistami. Więc nie dziw się, bo sama do tego doprowadziłaś.

Ty się nie chcesz cieszyć związkiem tu i teraz, czekać, może wspólnie dorabiać się razem, zamiast tego tylko oczekiwać. Ty jesteś w związku warunkowo. Facet ci dostarczy (młody) mieszkanie za 200,000 zł, bo za rok niby z nieba mu spadnie, to wtedy będziesz z nim. A po mieszkaniu, pewnie znajdzie się jeszcze coś. Dać palec, to ręka będzie ci mało.

Dobrze chłopak zrobił. Tylko mu psychę niszczysz. Takie moje zdanie.

Moja rada? Zejdź na ziemie i przestań bujać w obłokach. Delikatnie mówiąc.

Dał ci wolną drogę. Teraz możesz sobie wziąć takiego z mieszkaniem, a nawet bogacza. Proszę bardzo...

Korzystaj i przestańcie się męczyć wzajemnie.

Poza tym, wyzwolone kobiety niezależne same mogą sobie kupić mieszkanie. Do tego nie potrzebują faceta.

27

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Ciąg dalszy...

Przez 3 tygodnie nie mieliśmy żadnego kontaktu. Wczoraj późnym wieczorem bardzo źle się poczułam. Nie miałam leków w domu więc chciałam jechać na SOR żeby ktoś tam mi pomógł. Niestety doszła kwestia, że nie znam tu na miejscu nikogo z autem, dużo osób się rozjechało na weekend plus czułam się zbyt słabo by jechać taxi. Po kilku godzinach bicia się z myślami stwierdziłam, że poproszę go o pomoc. Mieszka około 60 km dalej ale jak napisałam sms że się źle czuję itp. napisał w ciągu 10 minut, że już do mnie jedzie. Przyjechał, zawiózł mnie do lekarza, czekał ze mną. Przyjechał mimo, że miał gorączkę i sam był chory. Było bardzo zimno a ja miałam cienką kurtkę więc on chciał mi oddać swoją. Na pożegnanie objął mnie raz, potem drugi ale do niczego nie doszło. Zapewnił mnie tylko, że jak będę potrzebowała pomocy to mam od razu pisać. Zaczął też przebąkiwać o tym, że mnie przeprasza ale przez te 3 tygodnie miał ciągle problemy zdrowotne i nie poukładał sobie nic w głowie.

Nie wiem co o tym myśleć, jestem zmieszana. Po jego postawie z zawożeniem mnie do lekarza widzę, że nie jestem mu obojętna ale sama nie wiem jak się zachować. Chcę mu dać jeszcze miesiąc czasu a potem się sama odezwać. Wiem, że on ma teraz mega trudny okres więc nie chcę mu na razie wchodzić na głowę, ale chciałabym za jakiś czas spróbować odnowić związek. Nie wiem tylko jak rozgryźć jego zachowanie, całkiem zgłupiałam...

28

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Wiesz, wiesz i nie odpuścisz. smile

29

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Kurczę, mój też odwiózł moją matkę na SOR, spędził tam z nią i siostrą niemal 12 godzin, choć był po pracy, miał sporo kilometrów do pokonania... I co z tego wynika? Nic, prócz ludzkiej życzliwości i empatii.
Oczywiście, że nie jesteś mu obojętna, bo byliście trochę czasu razem, ale w sentymencie nie poszukuj Bóg wie jakich znaków o jego miłości. Gdyby kochał, nadal bylibyście razem, bez przerw na przemyślenie i wyszalenie się.

30 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-10-29 19:04:40)

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Serio w promieniu 60km nie znasz nikogo z autem, żeby Cię na SOR zawiózł? To raczej desperacja i szukanie kontaktu, bo sąsiadów chyba masz, nie trzeba znać, żeby o pomoc poprosić. No i można wezwać karetkę.

Chłopak okazał się być w porządku, ale nie licz na to, że go złapiesz z powrotem na litość. Wcale mu się nie dziwię, że nie ma ochoty spędzić życia z taką zdesperowaną sierotką Marysią.

31

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
santapietruszka napisał/a:

Serio w promieniu 60km nie znasz nikogo z autem, żeby Cię na SOR zawiózł? To raczej desperacja i szukanie kontaktu, bo sąsiadów chyba masz, nie trzeba znać, żeby o pomoc poprosić. No i można wezwać karetkę.

Chłopak okazał się być w porządku, ale nie dziwię mu się, że nie ma ochoty spędzić życia z taką zdesperowaną sierotką Marysią.

Zgadzam się w 100% z Pietruszką.
Czułaś się na tyle źle, że nie mogłaś jechać taksówką, ale jechać samochodem z nim mogłaś ?
Przecież to różnica wyłącznie w osobie kierowcy ... jak dla mnie szukasz pretekstów, żeby wymuszać na nim kontakt z Tobą.

32

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...
IsaBella77 napisał/a:

Zgadzam się w 100% z Pietruszką.
Czułaś się na tyle źle, że nie mogłaś jechać taksówką, ale jechać samochodem z nim mogłaś ?
Przecież to różnica wyłącznie w osobie kierowcy ... jak dla mnie szukasz pretekstów, żeby wymuszać na nim kontakt z Tobą.

Dokładnie. Czułaś się tak źle, że nie mogłaś jechać taksówką, a jednocześnie na tyle dobrze, by "kilka godzin bić się z myślami" oraz by czekać ok. godzinę, aż on te 60 km przejedzie. Moim zdaniem tym zagraniem strasznie się pogrążyłaś w jego oczach.

Odp: Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Ja tylko od siebie dodam ze SOR jest od ratowania życia... jeżeli mogłaś czekać kilka godzin do późnego wieczora to mogłaś się już przespać i rano pójść do rodzinnego, ewentualnie w sytuacji faktycznie poważnej zadzwonić po karetkę. No ale tu chodziło o pretekst do spotkania.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zróbmy sobie...przerwę? Pomimo uczucia...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024