Nie wiem co się ze mna dzieje.
Co jakiś czas mam takie "napady". Potrafie popłakiwać np. kiedy muszę iść do pracy od południa i nie bede się widzieć z moim mężczyzną. (wydaje się to głupie)
Nie raz wystarczy jedno słowo które usłusze od kogoś i już płacze.
Czasem mój facet zadzwoni mi że przyjedzie do mnie troszkę później bo np. musi jechać coś załatwić . To ja znów popłakuje.
Nie jest tak cały czas. Bywają takie okresy.
Nie wiem co robić
Co sie ze mna dzieje?
1 2010-03-24 13:55:17 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-04-11 15:28:28)
Jeśli te "okresy" zdarzają się raz w miesiącu w okolicach miesiączki, to całkowicie normalne ![]()
A co do radzenia sobie z tym - postaraj się natychmiast zajmować czymś umysł, kiedy tylko dzieje się coś, co doprowadza Cię do łez. Nie możesz spotkać się z facetem - i co z tego? Umów się z koleżanką albo poczytaj książkę. Ktoś Ci coś złego powiedział? Nie przejmuj się, nawrzucaj mu w myślach i idź pooglądać telewizję ![]()
Własnie najgorsze jest to, że te "okresy" nie zdarzają się o okolicach miesiączki.
Wydaje mi się, że my, kobiety, już tak mamy. Mężczyźni mają stały poziom hormonów płciowych, my natomiast miewamy spore wahania, które wpływają na nastrój (i to nie tylko w czasie miesiączki).
Możliwe też, że masz problemy z wydzielaniem np. serotoniny, ale to są raczej rzadkie przypadki.
Są osoby, które mają "oczy w mokrym miejscu" i są takie, które prawie nigdy nie płaczą. Widocznie jesteś wrażliwa, a spadki odporności psychicznej zdarzają się każdemu. Ja też miewam dni, kiedy baaaardzo łatwo wyprowadzić mnie z równowagi i z byle powodu beczę i wszystkim się przejmuję, a są i takie, kiedy jestem tak silna, że właściwie nic nie może mnie złamać. Po prostu staram się nie przejmować tymi "spadkami", dbać o to, żeby mieć wtedy do kogo się przytulić (choćby do kota
) i czekam na lepsze dni.
Alleee, to zupełnie normalne, to jakaś cześć nas się roztkliwia nad pisklaczkiem, smutkiem w oczach przechodnia, psiakiem, naszym życiem... Napisz więcej o sobie, to zaplikujemy ci jakąś tabletkę:))