Mam 20 lat w zwiazku jestem od 2 lat (on 27) z czego rok bylam niestety ta druga, wiem ze to jest okropne ale kocham mojego chlopaka i wiem ze nie moge bez niego zyc. Przez ten rok kidy bylam ta druga on byl ze swoja dziewczyna z ktora wczesniej byl 5 lat. Powiedzial ze zakochal sie we mnie od pierwszego wejrzenia... mielismy rozne przygody jak rowniez tzn. wzloty i upadki. Jestem osoba bardzo towrzyska, lubie imprezy i tu pojawia sie problem bo kiedy wspomne o jakiejs on odrazu mowi ,, dobrze idz baw sie dobrze" a ja pragne zbysmy razem chodzili od czasu do czasu RAZEM. jestesmy ze soba 2 lata od 4 miesiecy mieszkamy ze soba i uwierzcie mi myslalam ze bedzie lepiej ale niestety powoli do naszego zwiazku wkrada sie rutyna czego bardzo sie boje!!! Jestesmy osobami ktore pracuja na codzien i uprawiamy sporty, czasto rowniez chodzi,y do kina spotykamy sie ze znajomymi ale albo oni przychodza do nas albo my do nich a mnie to juz powoli zaczyna nudzic. Prosilam go tyle razy chodzmy gdzies razem do klubu potanczyc Nie idz sama i baw sie dobrze. Uwierzcie pytalam w czym tkwi problem zadawalam mnustwo pytan czy sie mnie wstydzi-nie jestes bardzo atrakcyjna,piekna , czy nie umie tanczyc-umiem, boisz sie ze spotkamy twoja byla- nie, wyszumiales sie- nie, nie lubisz klubow-lubie... powiedzcie mi wiec w czym jest problem??? Szerze mowiac jestem bardzo zazdrosna o jego byla i faktycznie okazuje mu to czasami choc staram sie tego nie robic niestety nie wychodzi mi to czasem zachowuje sie jak szpieg ale co wy byscie sobie pomyslaly gdyby wasz facet mial kod na tele nie dopuszczal do swojego laptopa i nagle konczyl rozmowe przez tel albo ukrywal z kim pisze...??? dla mnie jest to chore bo na poczatku naszego zwiazku bylo inaczej mowilismy sobie wszystko i o wszystkim teraz tego niema:( juz nie okazuje mi tyle uczyc co kiedys wiem ze w pewnym momecie ludzie zaczynaja popadac w rutyne i zapominaja o tym co najwazniejsze - pielegnowac uczucia a nie proiwadzic do tego by one wygasaly. Bardzo czeste tez wraca do jego bylej bo drazni mnie to ze on wciaz jednak spotykaja sie na stopie kolezenskiej ze on tak bardzo czesto o niej mysli wspomina ja ale tez zapenia mnie ze to wlsnie mnbie bvardzo kocha i ze nie potrafilby zyc bezemnie i choc jest taka sytuacja to uwierzcie mi WIERZE MU. tylko skad sie bierze ta moja samotnosc dlaczego ona jest skoro mieszkamy razem soedzamy ze soba cas a ja czyje jakby on byl gdzies tam a nie obok??? wiem ze pewnie nie pisze zbyt skladnie bo chce za duzo napisac i niestety niektore watki do sie ni9e pasuja ale zroumcie mnie i pomozcie.!!!!