Chora z milości...Slepo zapatrzona... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez Palinus123 (2010-03-03 15:46:53)

Temat: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Witam! Zdecydowałam się napisać o swoich problemach na forum ponieważ nie mam nikogo z kim mogę tak szczerze porozmawiać może oprócz mojej babci którą bardzo kocham ale jej wszystkiego tez nie powiem z wiadomych przyczyn. Przejdę do sedna sprawy nie chciałabym by moja sprawa nie została tu potraktowana jak inne  bo nie jestem nastolatką a mój problem to miłość... Chora miłość i mam tego pełną świadomość. Jestem z facetem prawie 4 lata wiadomo początek był cudowny miłość od pierwszego wejrzenia to był mój ideał... Bardzo ważne było dla mnie to że z nim był mój pierwszy raz myślałam ze to on będzie moim mężem ojcem naszych dzieci myślałam ze będziemy zawsze ze sobą tak bardzo sie kochaliśmy. Po roku czar prysnął zaczęły się kłótnie, zazdrość i zaczęło się sypać on pierwszy dopuscił do naszego związku coś w stylu zdrady całował się z moją była już przyjaciółką myślałam że to będzie koniec ale wybaczyłam... z resztą to ja go prosiłam byśmy się spotkali zawsze ja proszę o spotkania on nigdy pierwszy nie wyjdzie z jakąś propozycją...Ja później tez całowałam się z innymi ale nigdy go nie zdradziłam bo bardzo go kocham niestety. Jestesmy ze sobą 4 lata różnie bywało ale wiecej było kłótni szarpaniny płaczu... Nasz zwiazek dużo przeszedł wiele prób i szczerze mysle ze istnieje tylko dzieki mnie bo to ja zwsze prosze o spotkanie napisze zadzwonie on tak juz nie potrafi może dlatego ze dobrze wie ze zawsze do niego wróce... Nie wiem nie potrafie go zrozumieć. Od jakiegoś miesiąca jest z dnia na dzień gorzej jak sie widzimy jest super zero kłótni kochamy sie jestesmy razem i to jest najwazniejsze a kiedy jedzie do domu jest strasznie ja chce mieć z nim cały czas kontakt chcę wiedzieć co robi gdzie jest z kim jest chce wiedzieć wszystko bo tak bardzo go kocham za bardzo a wiem że on kocha mnie mniej z resztą sam mi to powiedział wtedy myślałam ze serce mi peknie z żalu:( Teraz jest tak ze jego denerwuje to że dzwonie że pisze że chce by on pisal na przerwie w pracy po pracy w domu a on jak na zlosć robi przeciwnie nie odzywa sie ja dzwonie a on specjalnie nie odbiera wczoraj skonczył prace i sie nie odezwal musialam dzwonic jak głupia a on i tak nie odbierał ma mnie dosc nie chce byc ze mna a ja go tak kocham za bardzo. Z tej milosci chce wiedziec o nim wszystko nie musi co chwile pisac dzwonic ale niech sie odzywa bo jest tak ze wraca z pracy to gra na kopm do mnie pisze odezwe sie pozniej i odzywa sie rano dnia nastepnego takie traktowanie bardzo boli a ja nadal tak bardzo go kocham Wszyscy mówia ze on nie jest nie wart ja naprawde tak bardzo sie staram, chce by o mnie tez myslal ineresowal sie a on ma wylane. Jest prawdopodobienstwo ze moge byc w ciazy kochalismy sie i gumka pękła ale on o tym nie mysli nadal zle mnie trakuje nie odzywa sie robi mi na złosc nieodpisuje na sms-y ma mnie gdzies stalam sie mu  obojetna. Nie wiem co robic tak bardzo go kocham a on mnie olewa napisalam mu ze jezeli tak bardzo go denerwuje i ma mnie dosc to daje mu wolna reke... nie przejął sie. Chodzi do kolegow i pije a tego tez mu zabraniam chce miec go tylko dla siebie bo on mnie ma tylko dla siebie chodzi do kolegow pije mnie olewa nie odzywa się. Co zrobic by był taki jak kiedys by nadal mnie tak mocno kochał? lub co zrobic by sie odkochać zapomniec? on cały czas poiwtarza NIGDY NIE BEDZIE JAK KIEDYS I MNIE NIE WKUR....  I NIE RYCZ TY WARIATKO często słysze takie słowa wszyscy w domu mówią że sie nie szanuje będac z nim że on ma fajną dziewczyne i nie potrafi tego docenić. To tak bardzo boli jak zrobic by znow mnie kochał jak kiedyś i odzywał sie do mnie interesował się mną?Teraz wiecznie robi problem bo on nie będzie pisał dzwonił i nie bedzie siedział przy telefonie i go wyłącza by tylko nie mieć kontaktu ze mną... a ja przez to nie mogę spać, jeść, uczyć sie, żyć.... Bez  niego nie potrafię funkcjonowac jestem chora z tej miłości tylko jak sie wyleczyć? licze na jakieś rady:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

w związkach przeważnie jest tak, że ktoś się stara bardziej i zazwyczaj ta osoba dostaje po d...e. bo skoro Ty starasz się za was dwoje to po co on ma to robić? bylam w podobnej sytuacji, facet traktowal mnie jak swoją wlasność, widywaliśmy się bardzo żadko, ważne byly imprezy, koledzy, smsy z innymi babkami, aż dowiedzialam się , że się z jedną spotyka, wtedy powiedzialam dość, wylalam w niego konkretnie i co się wydarzylo? jesteśmy znó razem , bo on zrozumial , że to ja jestem najważniejsza, planujemy ślub i wspolną przyszkolść. Piszę Ci o tym dlatego, żebyś też podjela radykalne kroki, w momencie kiedy on będzie widzial, że poradzisz sobie bez niego, że wcale nie jest niezastąpiony, może coś do niego dotrze, a jeśli nie to będzie znaczylo, że nie warto się szarpać z nim , bo tylko przysparzasz sobie cierpień.
przestań się starać, myśl o sobie , bądź egoistką trochę i nie r.ób mu awantur, bo awantury w tym przypadku daja skutek odwrotny od tego, który chcesz osiągnąć. zapelnij sobie czas jakimiś zajęciami,koleżankami i nie myśl o nim za dużo.
powodzenia

3

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Przeczytaj sobie książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" tam znajdziesz odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości. Zacznij jak najszybciej stosować się do rad zawartch w tej książce a być może zdołasz uratować swój związek i sprawic by Twój mężczyzna ponownie szalał za Tobą...
http://www.speedyshare.com/706431873.html

4 Ostatnio edytowany przez Palinus123 (2010-03-03 16:08:32)

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Bardzo dużo dla mnie znaczy to ze ktos mi odpisał. Chciałabym aby znów mnie kochał żeby nie mógł beze mnie zyc tak jak ja bez niego.... Napradę bardzo go kocham i chce by on kochał mnie ale niestety trakuje mnie jak smiecia nie ma dla mnie nigdy czasu...

5

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...
Palinus123 napisał/a:

jak zrobic by znow mnie kochał jak kiedyś i odzywał sie do mnie interesował się mną?

Nie da się. Ludzie się nie zmieniają, nie będzie już "tak jak kiedyś", a tym bardziej nie da się kogokolwiek zmusić do miłości. Absolutnie nie powinnaś być z tym mężczyzną, niczego dobrego Ci to już nie przyniesie, jedynie lawinę załamań psychicznych. Zapisz się do psychologa, powinnaś przejść terapię - to będzie początek odpępowiania się od tego człowieka. Samemu, jak sama widzisz, jest zbyt trudno.

6 Ostatnio edytowany przez Palinus123 (2010-03-03 16:16:32)

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Nie mogę o nim zapomnieć cały czas mysle co robi boli mnie to że sie do mnie nie odzywa ze robi cos a ja nie wiem co  mi  gdzie jest a mnie to bardzo interesuje jego ja wcale...

7

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Więc po co jesteś z człowiekiem, który ma Cię głęboko w zadzie? Co Ci daje kochanie go?
Wiem, jaka będzie Twoja odpowiedź: "nie mogę bez niego żyć". Możesz, tylko na razie nie potrafisz, dlatego poradziłam Ci terapię u psychologa. Skorzystaj, naprawdę warto, zamiast paprać sobie życie będąc cieniem człowieka, którego nic nie obchodzisz. Nie na tym polega związek. To, co robisz i czujesz jest jak choroba, a choroby się leczy.

8

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Hmm przypadek jak wiele moich przyjaciółek, nigdy tego jako facet nie zrozumiem. Jak można uzależniać swoje szczęście od kogoś, kto go nam nie daje i dawać nie chce? Co to jest, forma przywiązania, bezradność, niedojrzałość psychiczna?

9

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Boze jaki z niego jest zły człowiek a ja tak bardzo go kocham... Obiecał ze bedziemy sie spotykac raz w tyg a jest miedzy nami  3 km odleglosci i dzis zadzwonil i nie przyjedzie idzie do kolegow Boze jak mnie to boli potrzebuje pmocy mam ochote wbic sobie nóż w serce z żalu boze tak go kocham  on mnie tak olewa wyzywa mnie ze jestem wariatka idiotka dlaczego ja go tak kocham nie potrafie sobie poradzic, jestem zalamana........

10

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Ciagle obiecuje i nigdy nie dotrzymuje slowa przez niego nie mam checi do życia , płacze, trzese sie. Pomozcie mi prosze dlaczego on mnie tak traktuje ja go tak kocham rodzina zapisuje mnie do psychiatry....sama juz sobie nie radze

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Paulinus--> doskonale ciebie rozumiem ja bylam w podobnym chorym zwiazku przez 4 lata , na szcescie udalo mi sie to zakonczyc przed sylwestrem. I zaczelam zyc swoim zyciem, wiem ze nie jest ci latwo, mi tez ludzie przez wiele miesiecy mowili ze ten zwiazek nie ma szans bo on mnie juz nie kocha i jedynie bawi sie moimi uczuciami, mialam podobna sytuacje co ty, tez na poczatku facet byl cudowny, zasypywal mnie komplementami i obietnicami , ze na cale zycie, kiedy sie zaangazowalam i wyczul ze ma mnie w garsci zminil sie na niekorzysc, przestal mniec do mnie szacunek, zaczelo sie od wyzwisk skonczylo nawet na rekoczynach jak mu odmowilam czegos.
Ale w koncu zrozumialam ze ile mozna to ciagnac, tak sie ponizac , czy mi sie nie nazlezy cos od zycia????
I wzielam sie w garsc i zakonczylam to, dzisiaj jestem inna osoba, mozna z tego wyjsc tylko musisz miec dodatkowo oparcie dzieki ktoremu bedziesz sie mogla zawsze wyplakac, poradzic.
Jestes napewno mloda dzieczyna, powiem ci cos co mi powiedzial pewien facet na forum, jak ja mialam problemy z exem, czy warto tracic czas, mlodosc dla faceta z ktorym i tak nie bedziesz bo predzej czy pozniej ciebie zostawi i bedziesz cierpiala jeszcze bardziej i najwazniejsze co to za zwiazej w ktorym facet ciebie niszczy psychicznie???
Jestes uzalezniona emocjonalnie od tego faceta i im dluzej bedziesz w tym siedziala tym gorzej dla ciebie, ja walczylam rok aby zerwac z toksycznym zwiazkiem. Ciesze sie ze szukasz pomocy w internecie , bo mi internet bardzo duzo pomogl , na forach udzielono mi pomocy i jakos dalam rade z tego wyjsc i tobie tez sie uda tylko musisz walczyc.
Uwazam ze powinnas olac go , zerwac wszelki kontakt, wiem ze na poczatku bedzi ci ciezko ale jesli stanowczo sie nie odetniesz od niego to twoj problem bedzie przybieral coraz wiekszy rozmiar i niestety bez pomocy specjalisty z tym sobie nie poradzisz.
Jedno co mnie zastanawia to to , ze jestes uzalezniona od jego telefonow, smsow, dziewczyno nie pros sie o kontakt, jezeli facetowi zalezy na kobiecie to napisze z wlasnej inicjatywy i ty nie bedziesz sie musiala o to prosic.
A im bardziej go prosisz i sie zalisz przed nim tym bardziej on ma dosc tego wszystkiego i traci szacunek do ciebie i specjalnie moze nie pisac, nie odbierac bo po prostu staje sie dla niego to meczace. W koncu facet nie wytrzyma i powie ze to koniec.
Przykre jest to jak on sie do ciebie zwraca, zakochany facet tak sie nie odzywa, on po prostu nie ma juz do ciebie szacunku i juz go nie bedzie mial. Nie licz na to ze on sie zmieni i bedzie tak jak na poczatku , bo sie nic nie zmieni, ja ludzialam sie 3 lata i w koncu zrozumialam ze szkoda tracic mlodosc i siebie oszukiwac.
Ten zwiazek jest ciagniety wylacznie z twojej inicjatywy.
Powiem tak Paulinus czy nie chcialabys normalnego chlopca? z ktorym moglabys zaczac od nowa, ktory by ciebie szanowal i kochal i bys byla dla niego najwazniejsza??? czy ty na to nie zaslugujesz?? jest tyle ajnych chlopakow na swiecie ktorzy beda o niebo lepsi od twoje obecnego chlopaka.
Rozumiem ze stracilas z nim 1 raz, ja tez mialam te dylemat, ale posluchaj czy sex ma decydowac o naszej przyszlosci?? jezeli w zwiazku jest nam niedobrze , meczymy sie to lepiej go zakonczyc, zostawic w pamieci to co bylo piekne, zapomniec to co przykre i zaczac nowy rodzial w zyciu.
Cale swoje dotychczasowe zycie poswiecasz temu facetowi , ktory nie potrafi docenic ciebie, zauwazyc piekna ktore w tobie drzemie, ze ma taka wyjatkowa kobiete. jestem przekonana ze siedzisz teraz przed telefonem i czekasz czy jasnie pan raczy do ciebie napisac. Zobacz moglabys  w tym czasie zajac sie czyms innym, wyjsc gdzies ze znajomymi, idzie wiosna pomysl nad jakims nowym hobby , moze pobiegaj, zacznij cieszyc sie zyciem, zrob sobie jakas odprezajaca kapiel, maseczke cokolwiek, aby tylko oderwac sie od tego nieustannego myslenia, ja tak robilam i mi to pomoglo.
Posluchaj kazdy chce tutaj ci pomoc , ja uwazam ze powinnas darowac sobie tego faceta gdyz on i tak wczesniej czy pozniej odejdzie i ty go nie zatrzymasz przy sobie, boje sie ze sie zalamiesz i nie poradzisz ze swoimi emocjami i zamkniesz sie przed nowymi zwiazkami , a najgorsze jest to ze ten palant nawet nie zauwazy jaka krzywde ci zrobil i ulozy sobie zycie z inna laska. Chcesz na to pozwolic, zeby to sie odbylo kosztem twojego zdrowia i przyszlosci???
Wczoraj moj kolega ktorego niedawn poznalam napisal mi tak: za duzo jest piekna i cudownych rzeczy do odkrycia aby rozmyslac nad smutkami.
Tobie radze to samo jeszce tyle jest przed toba , otworz sie, wyjdz z tej skorupy i zacznij zyc a nie wegetowac.
Bo jesli nic nie zrobisz automatycznie zamykasz sie i tracisz mozliwosc poznania jakiegos wyjatkowego faceta ktory ciebie doceni. I wiedz ze na tym swiecie jest facet ktory cie pokocha taka jaka jestes i on czeka na ciebie tylko ty musisz wyjsc mu naprzeciw. I zobaczysz ze za kilka lat bedziesz sie smiala z tego palanta, a z pierwszego zwiazku wyciagniesz jakies wnioski i bedziesz odporniejsza w przyszlosci i nie bedziesz juz popelniala tych samych bledow.
Zycze ci z calego serca abys zmienila cos w swoim zyciu i zawalczyla o swoje szczescie, trzymam kciuki:):)

12

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Bardzo dziekuje za rade ale ja go tak kocham mam swiadomosc tego ze to jest chora milosc bo tylko dzieki mnie to sie ciagnie. Łzy mam w oczach kiedy to czytam obcy ludzie a tak potrafia pomóc:) bardzo mi to pomaga bo nie mam nikogo kto mnie pocieszy poradzi cos. We wtorek ide do psychiatry bo wszyscy widza jak sie zmienilam i co sie ze mna dzieje. Dziekuje bardzo za rady jestescie kochani, odwaze sie aby z nim zerwaćale musze sie na to nastawić, nabrać sil i pewnosci siebie bo jestem bardzo niedowartosciowana. Dzikeuje bardzo napisze jeszcze, super ze są ludzie tacy jak Wy!!!!!!!!!!!

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Dobrze ze masz swiadomosc ze to jest toksyczny zwiazek. Ja na twoim miejscu odcielabym sie od tego faceta calkowicie, pozmieniac numery telefonu , gg, maili. Wiem ze bedzie ci poczatkowo ciezko i bedzie cie kusilo aby do niego zadzwonic ale naprawde musisz z tym skonczyc dla swojego dobra.
Masz ten sam problem co ja mialam jakis czas temu, jestes po prostu uzalezniona od faceta. Wydaje mi sie ze kochasz ale ta jego postac jaka byla na poczatku znajomosci, ty wogole nie dostrzegasz, ze ten mezczyzna zmienil sie w stosunku do ciebie, jest teraz kims innym. Na sile probujesz go zmienic i starasz sie ze wszystkich sil aby powrocil do ciebie ten chlopak z poczatkow znajomosci, kiedy bylo ci z nim cudownie. Ale im bardziej sie starasz tym wiekszy opor napotykasz na drodze i stad u ciebie to poddenerwowanie.
Nie zmienisz go , niewazne co zrobisz on i tak sie nie zmieni, bedzie tylko coraz bardziej uciazliwy dla ciebie i twoj stan emocjonalny bedzie ulegal pogorszeniu.
I na przyszlosc jak poznasz faceta nie obiecuj sobie za duzo, podchodz z lekkim dystansem, badz ostrozna, bo rozni sa faceci, duzo jest takich co sie maskuje, udaja osoby ktorymi nie sa aby tylko jedynie poderwac dziewczyne i doprowadzic do tego aby sie zaangazowala, a potem kiedy maja ja w garsci zrzucaja maski.
W moim przypadku wlasnie tak bylo. Dlatego lepiej dmuchac na zimne. Ja uwazam ze wyjdziesz z tego, musisz tylko z nim zerwac--> z doswiadczenia wiem, ze lepiej w takiej sytuacji samemu to zakonczyc niz zeby on to zrobil za jakis czas, bo bedziesz bardziej to przezywala. Z czasem nabierzesz dystansu do calej tej sytuacji i zapomnisz.
Mysle ze jestes z nim taka naprawde dlatego iz boisz sie samotnosci, to juz nie jest milosc tylko przyzwyczajenie i strach przed tym , ze nie poradzisz sobie w zyciu bez niego. A to jest najgorsza mysl jaka moze ci przez glowe przejsc--> po co trzymac sie kurczowo czegos co szcescia ci nie daje , tylko przynosi smutek.
Wlasnie musisz oderwac sie od tego, stanac wreszcie na nogi, moj znajomy pamietam radzil mi abym podeszla do lustra, spojrzala na siebie i powiedziala: bylam idiotka ale juz nigdy wiecej nia nie bede , dam rade.
Jezeli chcialabys porozmawiac to mozesz mi podac swojego maila, mozemy sie wtedy zgadac co do numerow na gg , moge z toba jak chcesz porozmawiac, ja ciebie doskonale rozumiem ja tez wtedy nie mialam z kim pogadac, bo bylo mi wstyd przed bliskimi i znajomymi, pamietam ze osoby poznane w internecie pisaly ze mna i tlumaczyly mi i mi to bardzo pomoglo:):) Ale decyzja nalezy do ciebie. Ja uwazam ze zrobilas juz pierwszy krok, weszlas tutaj i napisalas o swoim problemie--> to swiadczy o tym ze dostrzegasz go i chcesz cos zmienic w swoim zyciu, powoli trzezwiejesz, musisz teraz isc konsekwentnie do przodu nie cofac sie. przytulam;):)

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Kochana:)))Ja tez tkwilam w toksycznym zwiazku,bardzo podobnym do Twojego-chcesz to poczytaj moje posty.Musisz z nim zerwac jak najpredzej,on cie niszczy i wypala!Im wczesniej to zrobisz tym lepiej dla Ciebie.Podejmij wiec twarda,meska decyzje!Ja wiem ze to boli i bedzie bolalo ale obiecuje Ci ze za jakis czas powiesz sama do siebie--mam to za soba,czuje ulge i ciesze sie ze juz nie jestem z tym czlowiekiem!! smile

Powodzenia!! Trzymam kciuki za Ciebie!!

15

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...

I ja tez:) bylam emocjonalnie uzalezniona od faceta. 2 lata . minelo prawie pol roku i przez ten czas widzialm go raz przypadkowo na imprezie. tesknota byla straszna;/ noce przeplakane nieprzespane , doly, imprezy, na przekor wszyskiemu i samej sobie . musialam to zakonczyc:( rzucil mnie chociaz kochal zeby nie niszczyc mi zycia;( chcial wrocic jednak to ja juz zrezygnowalam ;/ kochal??!! pfff to czemu rzucil?!) hahaha ;// wybral nalogi , kumpli i bezsensowne zycie chociaz zmienil sie dla mnie (potrafil bo pomoglam mu w to uwierzyc:( tylko na pol roku i byl szczesliwy tak bardzo.... Niestety  narkotyki zrobily mu z rozumu ser;/ On juz nie rozumie ze stracil kogos najwazniejszego chociaz mowi mi ze wciaz jestem ta najwazniejsza i na 1 miejscu. Ale nie bedziemy razem juz nigdy. Wybral jednak inne zycie ...moge powiedziec ze ludzie sie nie zmieniaja a sa tylko wyjatki. Zostaw go. Moj byly tez zaczal mnie miec po roku gdzies. na Kazde moje zdanie byl tekst 'jebie mnie to..' Szkoda mi  go bardzo bo wiem ze idzie na dno. Ale trzeba walczyc o wlasne szczescie i odciac sie od toksycznych zwiazkow ktorych mimo najszczerszych i najwiekszych chceci nie zmienimy!!!! smutne i przykre ale prawdziwe! Nie męcz sie a im szybciej zrezygnujesz tym lepiej.. moze jak odejdziesz to zrozumie;)))

16

Odp: Chora z milości...Slepo zapatrzona...
zjawiskowe_oczy21 napisał/a:

Masz ten sam problem co ja mialam jakis czas temu, jestes po prostu uzalezniona od faceta. Wydaje mi sie ze kochasz ale ta jego postac jaka byla na poczatku znajomosci, ty wogole nie dostrzegasz, ze ten mezczyzna zmienil sie w stosunku do ciebie, jest teraz kims innym.

Nigdy nie umialam do konca zrozumiec 'chorych z milosci' dziewczyn,ale tutaj zjawiskowe_oczy chyba to ladnie wyjasnila wink Roznica polega na tym, ze ja patrze na to co jest, bardziej krytycznie niz to idealizujac - dlatego tez moja milosc szybko,chociaz bolesnie, by umarla, gdyby facet zaczal mi dawac takie sygnaly. Palinus, musisz przestac patrzec na OBRAZ faceta, tylko na to, jaka jest rzeczywistosc. Jesli na pierwszym miejscu stawialabys siebie i milosc do siebie, po pierwszych oznakach braku szacunku unioslabys sie honorem..

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chora z milości...Slepo zapatrzona...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024