Kochani, błagam o pomoc. Jeszcze do niedawna byłam mega szczęśliwa, sama wybrałam pierścionek i wiem że ten czas się zbliża, ale między nami zaczyna się psuć. Sprzeczamy się, czy ktoś z Was miał taką sytuację przed samymi oświadczynami? jest lipa
Główny powód : mój paniczny lęk o naszą przyszłość z 2 powodów
Po 1.
nie zamieszkamy razem dopóki mój chłopak nie zarobi na mieszkanie (na połowę mam) i nie wiem niby umowa jest taka że rok po ślubie zamieszkamy razem w sensie że codziennie będzie w domu,a tak ze względu na sytuację będziemy weekendowym małżeństwem - On za granicą. Jestem bardzo smutna czy to wytrzymam, z 2 strony to nie jest Jego widzimi się , to rozsądny chłopak i chce zarobić
PO 2 jest bardzo dobry i pomagają sobie finansowo w rodzinie , ponoć to działa na zasadzie pożyczek i np Jego brat wpakował się w związek z taką laską z patologii, Ona ma młodsze rodzeństwo w wieku 5 i 3 lata , zabrali te dzieciaki, chcą sami wychowywać i na dodatek Ona też w ciąży , brat prosi o pomoc mojego chłopaka, o pomoc finansową. Ten twierdzi że wszyscy w rodzinie mają im po trochu pomóc na ile będą mogli. Jak dla mnie chory układ. Na dodatek facet pracuje , no ale wiadomo przy 3 dzieci będzie ciężko za 2 tysiaki. Chora sytuacja , która niszczy mnie od środka. Nie wiem z 1 strony ok że chce pomóc ale żebyśmy my na tym nie ucierpieli, co byście zrobili? czy ja przesadzam? dla mnie to poważna sprawa , boję się jak my sobie damy radę w takim układzie.