Od dobrych kilku miesięcy szukam pracy , skończyłam studia niedawno się obroniłam i tak się zastanawiam gdzie jest ten rynek pracownika o którym tyle się mówi w telewizji i nie tylko.
Praca jest ale dla pracowników produkcji w handlu ewentualnie inne proste prace , słabo płatne.Nie zauważyłam żeby dla ludzi z wyższym wykształceniem było dużo ofert pracy i absolutnie nie można powiedzieć żeby był dla nich rynek pracownika.
2 2017-05-24 09:27:42 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-05-24 09:27:59)
Sylwisia... robię w branży IT - znalezienie dobrego programisty to jest duży wysiłek... i naprawdę dobrze płacą. Masz rację, zależy od branży i pewnie rejonu kraju. Niekiedy jest rynek pracownika jednak zawsze rynek jest klienta ![]()
Sylwusiu, określenie "rynek pracownika" sprowadza się do konkretnych grup zawodowych, a nie do ogółu absolwentów wyższych uczelni.
Jak słusznie zauważył rh72 - zależne jest to od branży, i tak są pewne obszary na rynku, które odnotowują teraz dynamiczny rozwój i poszukują pracowników.
A istnieją sektory, które są już niemal martwe, pozbawione możliwości rozwojowych i tutaj też zatrudnienie nowych pracowników jest znikome ...
Ja pracuję w urzędzie, co jakiś czas u nas są nabory. Pensja to minimalne wynagrodzenie, czyli 2000 brutto. Ludzie walą drzwiami i oknami, w tym ludzie z wyższym wykształceniem i wieloletnim doświadczeniem. To jest pokłosie kierunków studiów, które nikt nikomu nie dają poza dyplomem. To żaden przytyk, bo sam takie skończyłem i z perspektywy czasu wiem, że był to trochę stracony czas.
Gdzie jest ten rynek pracownika? Na pewno nie tam gdzie są roszczeniowi absolwenci nie mający doświadczenia ani umiejętności potrzebnych pracodawcy.
6 2017-05-24 20:24:56 Ostatnio edytowany przez sylwisia1 (2017-05-24 20:30:02)
Harvey co ty powiesz ?
Ja ci powiem że w rynku pracownika właśnie o to chodzi że pracodawca jest właśnie gotowy zatrudnić pracownika bez doświadczenia i umiejętności i przyuczyć wysłać na jakiś kurs a nie ustanawiać sobie wysokie wymagania bo na rynku pracownika to pracownik a nie pracodawca stawia wymagania.
Jeżeli ustanawia wysokie wymagania i już na początku wymaga dużego doświadczenia i nie wiadomo czego jeszcze to jest rynek pracodawcy.
Ktoś cię tu przysłał abyś wypisywał takie bezsensowne posty czy ty naprawdę nie wiesz co to jest rynek pracownika ?
Czyli nie ma rynku pracownika jest rynek pracodawcy.
7 2017-05-24 20:31:43 Ostatnio edytowany przez Cougarzyca (2017-05-24 20:35:52)
Harvey co ty powiesz ?
Ja ci powiem że w rynku pracownika właśnie o to chodzi że pracodawca jest właśnie gotowy zatrudnić pracownika bez doświadczenia i umiejętności i przyuczyć wysłać na jakiś kurs a nie ustanawiać sobie wysokie wymagania.
Rynek pracownika charakteryzuje się tym, że jest więcej ofert pracy niż chętnych, a nie tym, że pracodawca zatrudnia kogo popadnie i z jakimikolwiek kompetencjami (albo i bez).
Owszem są firmy, które wolą zatrudniać osoby bez doświadczenia i same je wyszkolić. W takim przypadku płacą "żółtodziobowi" sporo mniej, niż zapłaciliby specjaliście. Tu mamy jednak do czynienia z preferencjami firmy, a nie rynkiem pracownika.
Warto byś zaczęła rozróżniać pojęcia, a potem się oburzała.
Harvey co ty powiesz ?
Ja ci powiem że w rynku pracownika właśnie o to chodzi że pracodawca jest właśnie gotowy zatrudnić pracownika bez doświadczenia i umiejętności i przyuczyć wysłać na jakiś kurs a nie ustanawiać sobie wysokie wymagania bo na rynku pracownika to pracownik a nie pracodawca stawia wymagania.
Jestem gotowy zatrudnić pracownika bez doświadczenia i umiejętności i przyuczyć. Zwracam koszt dojazdu do miejsca przyuczenia i nic ponadto przez jakiś rok, dwa, jeśli coś ogarnie
Ewentualne pretensje proszę kierować do uczelni, która takiego niewiele wartego absolwenta wypuszcza na rynek... Ja się od jakiegoś czasu rozglądam za pracownikiem i nic. Rozmawiam ze znajomymi z branży i podobnie, dramat. Jak są chętni, to nic nie umieją, uciekają jak dostają robotę do zrobienia i nie wiem, przerażenie ich ogarnia czy co? Niesłowni i nieodpowiedzialni - może przyjdą, może nie... ale kasy by chcieli co miesiąc na rękę 3 kafle...
Od dobrych kilku miesięcy szukam pracy , skończyłam studia niedawno się obroniłam i tak się zastanawiam gdzie jest ten rynek pracownika o którym tyle się mówi w telewizji i nie tylko.
Praca jest ale dla pracowników produkcji w handlu ewentualnie inne proste prace , słabo płatne.Nie zauważyłam żeby dla ludzi z wyższym wykształceniem było dużo ofert pracy i absolutnie nie można powiedzieć żeby był dla nich rynek pracownika.
Jeżeli bym szukała pracownika, to zwracałabym również uwagę na to, czy ktoś posiadający dyplom wyższej uczelni potrafi poprawnie napisać tekst w swoim ojczystym języku...
10 2017-05-25 07:55:11 Ostatnio edytowany przez sylwisia1 (2017-05-25 07:56:13)
rh72 z ciekawości a napisz jeszcze ile zarabia taki programista netto , no i oczywiście podaj miasto bo tu zarobki między miastami mogą się różnić.
11 2017-05-25 08:50:45 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-05-25 08:55:07)
Już pisałem w innej wypowiedzi... naprawdę zależy ale dobry mniej niż 10 tys brutto (około 7 tys netto) nie powinien mieć na etacie w W-wie (takie minimum). Po jakimś czasie ofkorse, jak się sprawdzi... Potem tylko lepiej. Stawki projektowe można zacząć od 100 zł/h (10 godzin dziennie, bo siedzisz w domu głównie wtedy * 25 dni średnio pracy bo siedzisz w domu i weekendy niektóre * 100 zł = niby wychodzi 25 tys, co jest co raz częściej medianą, nie średnią). 150 zł/h to też nieproblemowe a i wyższe negocjują...
Godzinowo to jednak kiepsko do policzenia co i ile godzin (jeden szybciej, drugi wolniej a my chcemy uśredniać) więc się zwykle ryczałtami ustala za pewne efekty lub wycenia się pracę 'z góry' i programista na kontrakcie tylko 'wypala' te ustalone godziny. Np jakaś funkcjonalność ustala się, że kosztuje 10 godzin i możesz to robić i 5 i 20, zrobisz to idzie ci do 'koszyka' ustalone 10 godzin... Co, jak, po co i dlaczego to skomplikowane... Jak masz własnych klientów i jesteś kontraktowy lub podwykonawca to wtedy lepiej minimum 2x zarabiasz niż na stałym etacie - więc wtedy właśnie 20-30 tys. nie szokuje... ale musisz się bardziej starać, więcej nerwów i wychodzi Ci robota ponad 10 godzin dziennie (naprawdę praca) oraz weekendy często zarwane. Jednak pasjonaci i z głową mogą zarobić, jak im się chce. Ze swojej perspektywy powiem, że mi już się nie chce ![]()
2 uwagi: - kiedyś jeden z wielkiej czwórki (takie firmy konsultingowe) proponowali pracę studentom ale ja wtedy błąd życiowy robiłem i się bawiłem, młody i głupi, we własną działalność, co się ostro sparzyłem... i oni twierdzili, że tyle zarobię, że nie wydam, więc żona będzie potrzebna do wydawania tych pieniędzy ![]()
i druga - jest w psychologii pewna bariera - w USA chyba leży około 70 czy 90 tys $ /rok, która ogranicza motywowanie ludzkie - potem motywuje bardziej coś innego niz pieniądz
No więc ciut z innego świata napisałem - ale praca twarda i trudna i nerwowa > musisz zapewnić satysfakcję, termin, funkcjonalność i jak się nie sprawdzasz to bez sumienia zwolnią - z drugiej strony jak nie rozwijasz kompetencji to za 5-10 lat jesteś znowu 'poza rynkiem'. Idą więc programiści w 2 ścieżki: leader (lider techniczny lub zespołowy) lub ekspert techniczny, gdzie jego wiedza jest bardzo cenna...
nie wiem, co jeszcze dopisać, ale w razie czego pytajcie, postaram się tyle napisać co wiem i mogę ze względu na przepisy mojej korpo, których czasami nie mogę naruszyć a są baaaaaardzo pokomplikowane... zdziwienie byście przeżyli w kwestiach np. bezpieczeństwa informacji...
Tyle zarabiają programiści w Warszawie a ile wynoszą zarobki programistów poza Warszawą ?
13 2017-05-25 10:57:42 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-05-25 10:59:05)
Tyle zarabiają programiści w Warszawie a ile wynoszą zarobki programistów poza Warszawą ?
Kolega prowadzi swoją firmę w Siedlcach, na wschodnim bloku Polski. Zatrudnia ludzi generalnie z tamtejszej szkoły informatycznej.Generalnie 50-60% W-wy. Stać go bo wykonuje prace dla klientów z W-wy. Jednak młodzi to ludzie i on ich kontroluje merytorycznie. Ma zespół góra 5 osób i myślę, że będzie musiał im lepiej płacić albo odejdą... Pociągają firmy bo dają stabilność i wypłaty w terminie oraz buforują od pewnych problemów typu biznesowe meandry współpracy. Jednak duże firmy zachodnie bardzo już interesują się polskim rynkiem IT - drenaż w Krakowie, Wwie to powszechne zjawisko. Nasz soft idzie na cały świat... Samsung ma u nas swoje działy i to programistyczne również. Brakuje ludzi z doświadczeniem i umiejętnościami a IT jest tak popularne, że nikt się już nie pyta po co...
Zobaczymy jak kiedyś komputery pierdykną to kto wtedy będzie 'hej do przodu'... Widzisz - szedłem na (wtedy) Automatykę i Robotykę na PW (uczyli programowania i elektroniki) w czasach, gdy matka załamywała ręce nade mną i sądziła, że będę matematyki czy czegoś w szkole uczył. A ja na drugim roku pisałem oprogramowanie komercyjnie - jako student za 'psie' pieniądze... teraz znajomi doktorzy już z PW, jak ich odwiedziłem ze 2-3 lata temu mówili, że kiepsko z nauczaniem, gdyż studenci od góra 2-go roku pracują już wręcz na pełne etaty i nie mają kiedy studiować... taki świat idzie...
Inny kolega wkurzył się na tyle, że z firmy odszedł i założył w Polsce biuro dla partnera i nie robi software na rynek polski ale lata po całym świecie i przygotowuje rozwiązania dla klientów zagranicą. Super ciekawa to może być praca, więc bardziej z tego punktu widzenia się cieszę, że jestem w branży... Jednak nie wiem, co będzie za 10-20 lat bo może informatyk (ogólne słowo) może być już niepotrzebny...
Lekarz czy inżynier budownictwa raczej nie będzie miał takich dylematów, a młodsi wygryzają dinozaury z ich posad programistów.. chociaż ekspert - specjalista napisze mi, że ma 50 lat i więcej i z sukcesem programuje... pewnie, jednak większość już nie chce ciągłego klepania kodu a wyzwań ![]()
Tyle zarabiają programiści w Warszawie a ile wynoszą zarobki programistów poza Warszawą ?
Zależy od tego, co umiesz. Moja koleżanka zmieniła branżę i w Toruniu w pierwszej pracy jako front-end developer dostała 3 tys. netto. Jednak nie każdy nadaje się do takiej pracy.
15 2017-05-25 18:13:19 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-05-25 20:08:23)
sylwisia1 napisał/a:Tyle zarabiają programiści w Warszawie a ile wynoszą zarobki programistów poza Warszawą ?
Zależy od tego, co umiesz. Moja koleżanka zmieniła branżę i w Toruniu w pierwszej pracy jako front-end developer dostała 3 tys. netto. Jednak nie każdy nadaje się do takiej pracy.
Tak, tak jest po zmianie branży... jako 'junior developer'... piszę o dojrzalszych i bardziej wiedzących. Dzisiaj się dowiedziałem, że 'progamiści' pracują właśnie za 3 tys. netto tylko oni to są świeżyzny po studiach i jakiś typu fizyka, gdzie mieli z kilka zajęć z programowania.. totalnie bez doświadczenia i spore ryzyko dla pracodawcy bo najpierw musisz gościa wykształcić i inwestujesz w niego... znam wdrożeniowca - kobietę, po polonistyce i jest bardzo dobra.
Czekam na inne zawody, które będą się uczyły programować i mówię to z otwartością bo 'dobrych ludzi' brakuje. My stajemy się partnerem dla największych firm w branży IT - vide wspominany Samsung i centrum R&D (coś tłumacząc 'badań i implementacji')... ale w tej branży na razie człowiek rozgarnięty nie będzie narzekał na brak pracy... ![]()
No tak, jeśli jest się dobrym i ma się trochę doświadczenia, to przynajmniej w Warszawie zarobki są świetne. Teraz ogólnie jest bardzo dużo inicjatyw, które zachęcają ludzi wykonujących inne zawody, by zmienili branżę na IT.
No tak, jeśli jest się dobrym i ma się trochę doświadczenia, to przynajmniej w Warszawie zarobki są świetne. Teraz ogólnie jest bardzo dużo inicjatyw, które zachęcają ludzi wykonujących inne zawody, by zmienili branżę na IT.
Ludzie tego próbują ale bezrefleksyjnie i się dziwią... Szkoda, że wielu psuje wtedy opinię dobrym fachowcom bo wychodzi, że każdy niby umie śrubę wkręcić to co trudnego w tym IT... taaaa... ![]()
18 2017-09-04 15:47:08 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-09-04 21:06:12)
Faktycznie jeśli chodzi o IT, to zarobki są obiecujące, a na specjalistów stale jest zapotrzebowanie. W Trójmieście mówi się już od jakiegoś czasu o rynku pracownika [nieregulaminowy link] ale mnie się zdaje, że to dotyczy jedynie tych zawodów gdzie jest problem ze znalezieniem odpowiednich specjalistów czyli np. programistów albo fachowców z wykształceniem zawodowym
19 2017-09-05 10:03:12 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2017-09-05 10:04:28)
Zdecydowanie jest rynek pracownika i nie tylko w określonych branżach - rzeczywiście jest więcej ofert pracy niż jeszcze kilka lat temu. Ale rynek pracownika rynkiem pracownika, a przejście przez etap rekrutacji, gdzie często oprócz umiejętności i doświadczenia, decyduje tez "chemia" z rekruterem/potencjalnym szefem, to już zupełnie inna bajka. Celowo nie napisałam o wykształceniu, bo to już norma w aplikowaniu na określone stanowiska i samo wykształcenie (jak jest w przypadku autorki) nie jest wystarczające. Postawa autorki jest faktycznie trochę roszczeniowa, bo brak doświadczenia może być problemem w zarabianiu na tym etapie "dużej kasy". Może powinnaś pomyśleć o stażu lub o obniżeniu progu zarobków (wiele firm szuka młodszych specjalistów lub konsultantów, dedykowanych dla osób tuż po studiach).
Rynek pracownika to nie magiczne miejsce, gdzie pracodawcy stoją w kolejce i grzecznie proszą o to, żeby pracownik zgodził się pracować i sam wybiera stawki. Mój brat pracuje w IT i tam rzeczywiście jest to najbardziej zbliżone do powyższego "ideału". Rynek pracownika, to raczej pewność znalezienia pracy, ale często poniżej swoich kwalifikacji ( co czasami można przyjąć za nabranie doświadczenia, a nie - nie pójdę do roboty, bo nie po to studiowałam, żeby pracować jako fakturzystka - ale właśnie tam można tego doświadczenia złapać ).
Pytanie - czy szukamy pracy, czy ideału? Ja mam raczej pozytywne doświadczenia - pięłam się ostatnie pięć lat w górę od szeregowego pracownika ( a też jestem po studiach ). Może nie jestem wybitnym fachowcem w swojej dziedzinie, ale stałam się specjalistką - i od pewnego czasu zaczynają się telefony z propozycjami zmian - dwa razy skorzystałam, pensja wzrosła niemal o 100%. Wydaje mi się, że niezależnie od dziedziny, ludzie z doświadczeniem i wykształceniem ( w tej kolejności ) zawsze będą mieli z górki - ci z wykształceniem, najpierw muszą zadbać o doświadczenie, nawet jeśli jest poniżej kwalifikacji na papierze
21 2017-09-10 18:05:00 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-09-10 18:05:37)
A jak się ma rynek pracownika w kwestii braku wyższego wykształcenia, ale wieloletniego doświadczenia w jakiejś branży?
Taką mam refleksję.
Z własnego życia: idę na rozmowę i oferują najniższą, bo nie mam wykszt. wyższego. Idę na inną rozmowę to proponują najniższą, bo nie mam doświadczenia w danej dziedzinie. Czyli tu brak tego, tam brak czegoś innego... stale czegoś brak. Czasem mam wrażenie, że to wszystko są tylko wymówki, by zapłacić jak najmniej. Coraz bardziej mnie irytuje, że 22 lata temu zarabiałam więcej niż dziś. Trochę mnie to przeraża. Pensje idą w dół, czy ja jestem coraz głupsza?
22 2017-09-10 20:58:07 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2017-09-10 22:17:21)
A jak się ma rynek pracownika w kwestii braku wyższego wykształcenia, ale wieloletniego doświadczenia w jakiejś branży?
Taką mam refleksję.
Z własnego życia: idę na rozmowę i oferują najniższą, bo nie mam wykszt. wyższego. Idę na inną rozmowę to proponują najniższą, bo nie mam doświadczenia w danej dziedzinie. Czyli tu brak tego, tam brak czegoś innego... stale czegoś brak. Czasem mam wrażenie, że to wszystko są tylko wymówki, by zapłacić jak najmniej. Coraz bardziej mnie irytuje, że 22 lata temu zarabiałam więcej niż dziś. Trochę mnie to przeraża. Pensje idą w dół, czy ja jestem coraz głupsza?
Wg mnie w dalszym ciągu kluczowe jest doświadczenie. Rzeczywiście w większości ogłoszeń jednym z pierwszych wymagań jest wyższe wykształcenie (a w mojej branży preferowane konkretne: ekonomiczne, podczas gdy ja mam humanistyczne), jednak jeśli bronisz się doświadczeniem i pozostałe wymagania w ofercie spełniasz, to wykształcenie spada na drugi plan. A stawki są rzeczywiście nieporozumieniem w porównaniu do wymagań i to już niezależnie od profilu kandydata.
Stwierdziłbym śmiało, że obecnie panuje rynek pracodawcy, a nie pracownika ![]()