Nie chcę rodzić w szpitalu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Nie chcę rodzić w szpitalu

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 49 ]

Temat: Nie chcę rodzić w szpitalu

Hej! Co sądzicie o kobietach, które decydują się na poród poza szpitalem? W telewizji nagminnie migają programy o porodzie w dziczy, nad strumykiem, w domu w basenie.. niedawno słyszałam relację kobiety, która powiedziała, że ona sama urodzi w domu. Znacie kogoś kto się na to zdecydował?

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Mam koleżankę, która przeszła poród domowy.
Zachwycona, powikłań żadnych.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

3

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Jestem przeciwnikiem tego typu praktyk. Znam kilka przypadków kiedy przewizenie matki do szpitala bylo zbyt pozne.

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-05-20 09:35:48)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Co sądzę o takich kobietach? że swój komfort ( który może okazać się wątpliwy w przypadku komplikacji) cenią wyżej niż bezpieczeństwo dziecka.
Narażają dziecko. Powiedzmy na 10 przypadków 9 będzie ok, a 10 nie i to może być Twój.
Pytanie dlaczego ktoś nie chce rodzić w szpitalu?- gdzie w ciągu minuty zjawi sie lekarz lub położna w razie komplikacji? gdzie jest dostep do sali operacyjnej?

5

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

taki porod jest wskazany tylko jesli nie ma zadnych komplikacji podczas ciazy, a umowmy sie - w wielu przypadkach nie ma.
to nie jest tak, ze po zajsciu kobieta od razu sobie zaklada, ze bedzie rodzic w domu.
tylko sie do tego od razu przygotowuje

a w szpitalach tez sie dzieja zle rzeczy,mimo ze lekarze sa w poblizu i caly sprzet

wiec nie demonizowalabym takich porodow

Reklama

6

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Brak komplikacji w ciązy niestety nie oznacza ich braku w trakcie porodu. Ja tak miałam z 1 dzieckiem. 
Pytanie czego się boja babki w porodach szpitalnych? teraz sa naprawdę możliwości imtymności - jezeli tu w ogóle taka jest możliwa czy podobne do domowych warunki.

7

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
_v_ napisał/a:

taki porod jest wskazany tylko jesli nie ma zadnych komplikacji podczas ciazy, a umowmy sie - w wielu przypadkach nie ma.
to nie jest tak, ze po zajsciu kobieta od razu sobie zaklada, ze bedzie rodzic w domu.
tylko sie do tego od razu przygotowuje

a w szpitalach tez sie dzieja zle rzeczy,mimo ze lekarze sa w poblizu i caly sprzet

wiec nie demonizowalabym takich porodow

V niestety to , że ciąża przebiega fizjologicznie, prawidłowo nie oznacza automatycznie porodu bez powikłań. Moja ciąża była książkowa, a w fazie parcia, gdy główka była już na zewnątrz, dziecko zablokowało się w kanale rodnym. Gdybym rodziła w domu - umarlibyśmy obydwoje. Dlatego zastanawiam się skąd ten brak wyobraźni, oceny ryzyka i chęć powrotu do "totalnej natury" przy takich możliwościach pomocy medycznej. Wręcz zaczyna być to modny trend i ciekawe z czego wynika..

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

8

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

czego sie boja kobiety w porodach szpitalnych?


warto moze poczytac relacje tych kobiet - pelno tego w internecie
gdyby bylo inaczej niepotrzebna bylaby w ogóle akcja "rodzić po ludzku" i ciagla walka o standardy okoloporodowe, ktorych rzad właśnie sie pozbywa.

oczywiście, ze macie racje, ze ciaza prawidlowa nie gwarantuje bezproblemowego porodu, ale mamy XXI wiek,ludziom przeszczepia sie twarze, serca, rece, wszczepia rozruszniki, endoprotezy, a ciaza - jako ta naturalna rzecz - wciaz jest traktowana po macoszemu. a przy dzisiejszej technice naprawde wiele rzeczy da sie przewidziec wczesniej

9

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Też słyszałam różne złe rzeczy o porodach szpitalnych, ale moim zdaniem to nie jest usprawiedliwienie, by ryzykować życiem swoim i dziecka. Przynajmniej dla mnie ważniejsze byłoby dbanie o bezpieczeństwo dziecka w przypadku komplikacji, niż przedkładanie nad nie własnego samopoczucia. Prawidłową odpowiedzią na to, co dzieje się w szpitalach, jest walka o swoje prawa, a nie uciekanie nad strumyk. Moim zdaniem niepotrzebnie też poród jest mitologizowany jako jakieś cudowne przeżycie. Jeśli kobiety przeżywają go duchowo, to super, tego im życzę. Jednak nie wolno zapominać, że głównym celem porodu jest bezpieczne sprowadzenie dziecka na świat, a nie dostarczanie nam duchowych przeżyć.

"Kto chce się kiedyś nauczyć latać, musi się najpierw nauczyć stać, chodzić, biegać, skakać, wspinać i tańczyć."
REGULAMIN Forum Netkobiety.pl

10

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

serio mialabys sile walczyc o swoje prawa pp 18 godzinach porodu?
i wiedzac, ze jestes zalezna calkowicie od lekarza,na którego jesli podniesiesz glos, to oberwiesz?

no cóż smile zawsze mozna zyc w swiecie fantazji wink

dlatego tez jestem zwolenniczka tego,zeby ktos uczestniczyl w porodzie - osoba towarzyszaca,ktora zadba o takie rzeczy

11

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Nie odważyłabym się rodzić w domu. Po pierwsze nie widzę żadnego powodu, abym miała się na to decydować (w szpitalu czułam się w pełni komfortowo i "zaopiekowana", pomimo że rodziłam dawno temu), po drugie nie nadaję temu wydarzeniu rangi, która potrzebuje do tego specjalnej oprawy, a po trzecie - dla mnie zdecydowanie najważniejsze w takiej chwili jest poczucie bezpieczeństwa dziecka i własnego.

Cyngli napisał/a:

Mam koleżankę, która przeszła poród domowy.
Zachwycona, powikłań żadnych.

Chyba wiem o kim mowa smile, sama chętnie przysłuchiwałam się relacjom tej osoby, widziałam też zdjęcia, jakiś filmik i rzeczywiście brzmiała bardzo przekonująco. W jej przypadku była to słuszna decyzja, ale weźmy pod uwagę, że wszystko przebiegło absolutnie bezproblemowo, można jednak zadawać sobie pytanie czy gdyby było inaczej, byłaby równie zachwycona?

Są kobiety, które poród traktują jak naturalny element naszego życia, coś, co od zawsze towarzyszyło ludzkości, dlatego decydują się rodzić wśród dziewiczej natury lub przynajmniej w znanym, przyjaznym otoczeniu. Być może chodzi o komfort psychiczny, być może o filozofię życia. Dla nich jest to sprawa priorytetowa, dla mnie nie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

12

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
_v_ napisał/a:

serio mialabys sile walczyc o swoje prawa pp 18 godzinach porodu?
i wiedzac, ze jestes zalezna calkowicie od lekarza,na którego jesli podniesiesz glos, to oberwiesz?

no cóż smile zawsze mozna zyc w swiecie fantazji wink

dlatego tez jestem zwolenniczka tego,zeby ktos uczestniczyl w porodzie - osoba towarzyszaca,ktora zadba o takie rzeczy

No tak, najlepiej niczego nie mówić, niczego nie robić i liczyć, że zmieni się samo. To jest dopiero życie w świecie fantazji. Zresztą z tym "oberwaniem" chyba ostro przesadziłaś, bo o ile znam sporo kobiet, które miały różne zastrzeżenia co do zachowania lekarzy i pielęgniarek, to jednak żadna z nich nie obawiała się o swoje bezpieczeństwo.

"Kto chce się kiedyś nauczyć latać, musi się najpierw nauczyć stać, chodzić, biegać, skakać, wspinać i tańczyć."
REGULAMIN Forum Netkobiety.pl

13 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-05-20 14:00:00)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Rodzenie poza szpitalem z obawy o poziom opieki to absurd - przeciez w razie komplikacji rodząca kobieta I tak trafi do tego szpitala, a nawet gorzej.

Zawczasu sama moze wybrac dobry szpital - przy komplikacjach moze sie zdarzyc, ze bedzie musiala trafic do najblizszego.

Moze przy trzecim czy czwartym dziecku to jeszcze ma jakis sens, ale przy pierwszym, kiedy kobieta nie wie czego sie spodziewac - no way.

Za to podoba mi sie idea tzw. Domow rodzenia - to tak, to jest fajny pomysl.

Nic tu nie ma ;P

14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-05-20 14:00:07)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
Olinka napisał/a:

(...) Są kobiety, które poród traktują jak naturalny element naszego życia, coś, co od zawsze towarzyszyło ludzkości, dlatego decydują się rodzić wśród dziewiczej natury lub przynajmniej w znanym, przyjaznym otoczeniu. Być może chodzi o komfort psychiczny, być może o filozofię życia. (...)

Być może.
Kobieta będąc w trzeciej, prawidłowej, ciąży zdecydowała się wraz z mężem na poród domowy. Wszystko było zgodnie z planem, dziecko przyszło na świat bez komplikacji, rodzice - szczęśliwi. Namawiali więc swych przyjaciół, by także ich dziecko urodziło się w domu, tym bardziej, że i ta ciąża była prawidłowa, dziecko rozwijało się dobrze a lekarz prowadzący, będący doświadczonym ginekologiem, nie oponował. Zdecydowali jednak na poród w renomowanym szpitalu: poród był naturalny, dziecko przyszło na świat zdrowe, rodzice szczęśliwi.
Jednak w 10 minut po porodzie, gdy wszystko zdawało się być 'w porządku', kobieta dostała zapaści, jej reanimacja (na sali, obok trzech ginekologów, był anestezjolog) trwała ponad pół godziny. Kobieta została uratowana, gdyby zdecydowali się na poród domowy nie miałaby szans.

Dlaczego o tym napisałam? Bo nigdy nie można być pewnym, że podczas porodu i/lub wkrótce po nim nie zadzieje się coś zagrażającego życiu. Cóż... śmierć była kiedyś naturalnym elementem sporej części porodów i połogów. Mamy do tego powrócić?

Jeśli w domu/w dziczy/nad strumykiem ktoś stworzy warunki do skutecznej ewentualnej reanimacji kobiety/noworodka (bo na przyjazd karetki może nie być czasu), to jestem za takim porodem, inaczej będę namawiała wszystkich do porodu w szpitalu - wydaje mi się, mimo różnych minusów, bezpieczniejszym.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

15

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Dokładnie o to chodzi - można wybrać szpital, można nawet być z nim w kontakcie podczas przebiegu akcji porodowej, ale czasem wartością nadrzędną jest czas, którego może zabraknąć, jeśli potrzebna będzie natychmiastowa pomoc. Weźmy też pod uwagę, że tu w grę wchodzą aż dwa zdrowia i życia.

Wielokropek napisał/a:

Dlaczego o tym napisałam? Bo nigdy nie można być pewnym, że podczas porodu i/lub wkrótce po nim nie zadzieje się coś zagrażającego życiu. Cóż... śmierć była kiedyś naturalnym elementem sporej części porodów i połogów. Mamy do tego powrócić?

Jak napisałam, o ile jestem w stanie znaleźć motywy, którymi kierują się kobiety decydujące się na poród w innych niż szpitalne warunkach, o tyle sama daleka jestem od podejmowania takiego ryzyka. Moim zdaniem żaden komfort (w moim subiektywnym odczuciu wątpliwy) i żadna zgodność z filozofią nie są tego warte.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

16

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Moja siostra zaczęła rodzic sama po kilku godzinach najróżniejszych codow położnych wręcz stawały na głowie żeby sama urodziła nie udało się musiała mieć cc, ciąża była bez komplikacji poród też do pewnego momentu aż do lekarza bez jej zgody zrobił cesarke, dodam ci jeszcze ze mała ma problem ze wzrokiem i astmę oskrzelowa, to są powikłania porodu, na szczęście tylko takie. Gdyby rodziła w domu tak jak chciała już by ich nie było.

12.04.2012 córcia
02.09.2016 synek

17

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Cieszę się na tak liczny odzew i popieram zdanie większości - nie podjęłabym takiego ryzyka, tym bardziej że tu decyduję nie tylko o moim życiu, ale i mojego dziecka. Nie po to rozwijamy się jako cywilizacja, żeby wrócić do tego co było dawniej, korzystajmy z tego. A opowieści porodowe o strasznych położnych i lekarzach? zdarzają się, ale żyjemy w XXI w i na szczęście są rzadsze, tym bardziej że w parę sekund można kogoś nagrać i mieć niezbite dowody na nieludzkie traktowanie. Myślę, że mądry personel ma tego świadomość, a głupi ludzie zawsze się znajdą, tylko nie każdy ma odwagę walczyć o swoje godne traktowanie.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

18

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Jestem za rodzeniem w szpitalu. Można dopłacic do osobnej sali, wtedy jest pełna prywatnosć (ja tak zrobiłam - super warunki). Tż mi sugerował porod w domu, ale odmówiłam. Za duże ryzyko komplikacji, a do tego to była moja pierwsza ciąża. I dobrze, bo choć poród przebiegł ok, strasznie spanikowałam. Gdyby nie  fachowa pomoc i znieczulenie... wink Moja babcia urodziła 6sztkę dzieci "nad wiadrem" (by nie pobrudzić podłogi), raz były poważne komplikacje, ona przeżyła, ale ogólnie dwojka dzieci jej zmarła...

10.01.2017 - Gabrysia jest z nami smile

19

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Zgadzam się że nie ma co robić wokół porodu jakiejś niesamowitej otoczki- tylko skupić się na urodzeniu dziecka. Najlepiej szybko, bo przedłużający się poród to komplikacje. Do drugiego porodu podeszłam zadaniowo, jak do przebiegnięcia maratonu-  otoczka nie miała znaczenia

20

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Ela zadaniowe podejście w tym przypadku myślę, że jest bardzo zdrowe smile w końcu celem porodu jest bezpieczne sprowadzenie dziecka na świat przez matkę, która ma go przeżyć, a chyba ludzie o tym zapominają..

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

21

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

wydaje mi się, że czasy przeżycia już dawno minęły
a teraz zaczęła się również liczyć jakość życia - tak dziecka, jak i matki -  przed porodem i po porodzie.

w sumie co z tego, ze matka przeżyje, jak będzie porwana, pocięta, z bliznami, hemorojdami, nietrzymaniem moczu i innymi skutkami porodu. co z tego, że dziecko przeżyje, jak już na starcie będzie miało niedotlenienie mózgu, czy w najlepszym przypadku połamane kości.

niestety niewiele się o tym mówi, ale taka jest prawda

22

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
_v_ napisał/a:

wydaje mi się, że czasy przeżycia już dawno minęły
a teraz zaczęła się również liczyć jakość życia - tak dziecka, jak i matki -  przed porodem i po porodzie.

w sumie co z tego, ze matka przeżyje, jak będzie porwana, pocięta, z bliznami, hemorojdami, nietrzymaniem moczu i innymi skutkami porodu. co z tego, że dziecko przeżyje, jak już na starcie będzie miało niedotlenienie mózgu, czy w najlepszym przypadku połamane kości.

niestety niewiele się o tym mówi, ale taka jest prawda

No dobrze, ale to nadal jest loteria. Nie masz gwarancji, że porod domowy, cesarka czy porod naturalny bedzie najlepszy. Nadal warto się kierowac zdaniem lekarza (dobrego lekarza) niz wlasnym komfortem .

Nadal badania wskazują, że w ogolnej skali dzieci urodzone SN są zdrowsze, a matki szybciej wracaja do zdrowia.

Kierujac sie zdrowiem matki i dziecka nalezaloby tez kobiety uswiadamiac, ze najlepszy czas na dziecko to okres pomiedzy 19 a 26 rokiem zycia - w tym wieku kobiety rodza najzdrowsze dzieci i same najszybciej wracaja do zdrowia. Wiec to tez moze byc sprawa do rozwazenia - o ile nikt nie bedzie 19-latki namawial na ciaze to juz odkladanie jej po trzydziestce zwieksza ryzyko.

Tak że tu nie ma jednego dobrego rozwiazania.

Nic tu nie ma ;P

23

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
Iceni napisał/a:
_v_ napisał/a:

wydaje mi się, że czasy przeżycia już dawno minęły
a teraz zaczęła się również liczyć jakość życia - tak dziecka, jak i matki -  przed porodem i po porodzie.

w sumie co z tego, ze matka przeżyje, jak będzie porwana, pocięta, z bliznami, hemorojdami, nietrzymaniem moczu i innymi skutkami porodu. co z tego, że dziecko przeżyje, jak już na starcie będzie miało niedotlenienie mózgu, czy w najlepszym przypadku połamane kości.

niestety niewiele się o tym mówi, ale taka jest prawda

No dobrze, ale to nadal jest loteria. Nie masz gwarancji, że porod domowy, cesarka czy porod naturalny bedzie najlepszy. Nadal warto się kierowac zdaniem lekarza (dobrego lekarza) niz wlasnym komfortem .

Nadal badania wskazują, że w ogolnej skali dzieci urodzone SN są zdrowsze, a matki szybciej wracaja do zdrowia.

Kierujac sie zdrowiem matki i dziecka nalezaloby tez kobiety uswiadamiac, ze najlepszy czas na dziecko to okres pomiedzy 19 a 26 rokiem zycia - w tym wieku kobiety rodza najzdrowsze dzieci i same najszybciej wracaja do zdrowia. Wiec to tez moze byc sprawa do rozwazenia - o ile nikt nie bedzie 19-latki namawial na ciaze to juz odkladanie jej po trzydziestce zwieksza ryzyko.

Tak że tu nie ma jednego dobrego rozwiazania.

jak najbardziej się zgadzam z początkiem - dlatego jednak zostawiłabym decyzję danej kobiecie, bez oceniania jej wyboru

po drugie to, czy dziecko urodzi się zdrowe, albo czy będzie zdrowe zależy też od wieku mężczyzny - jakość spermy spada dramatycznie po 30 roku życia, więc ojciec czterdziestolatek też nie jest dobrym wyjściem wink
poza tym umówmy się - łykanie kwasu foliowego dwa miesiące przed planowanym zajściem to żadne dbanie o zdrowie wink czytałam ostatnio ciekawey artykuł o tym, że tak naprawdę całe nasze życie wpływa na to, czy urodzi się zdrowe dziecko i jakie będzie miało choroby. a zaczynanie dbać o siebie na kilka miesiecy przed zajściem w ciążę, to już w sumie niewiele zmienia


dla mnie wyznacznikiem jest tutaj decyzja kobiety - czy w ogóle chce zajść w ciążę, kiedy i jak rodzić.

co do badań, nie spotkałam się z żadnymi, które potwierdzałyby, że dzieci po cc są w jakikolwiek sposób gorsze - czy to pod względem upośledzonej odporności czy jakimkolwiek innym

24 Ostatnio edytowany przez amaroksi (2017-08-31 22:51:10)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Jakbyście wiedziały co wyczyniają w szpitalach z kobietami (i to najczęściej niepotrzebnie) to miałybyście stracha rodzić w szpitalu. Tak, w szpitalu, a nie w domu. Jeśli według danych Fundacji Rodzic Po Ludzku, tylko 6 procent kobiet rodzi w szpitalach w pełni naturalnie to o czym to świadczy?
Może zastanówcie się nad tym, zamiast bezmyślnie zniechęcać kobiety do porodów w domu. Takie porody są bezpieczniejsze niż w szpitalu (oczywiście jeśli rodzi zdrowa kobieta z normalnie przebiegającą ciążą). Teksty o ocaleniu życia (lub zdrowia) z powodu rodzenia w szpitalu można włożyć między bajki (polecam poczytać "Kaskada Interwencji Medycznych). Te bzdury są ciągle powtarzane w tematach, gdzie fanki porodów w szpitalu próbują zniechęcić inne kobiety do porodów w domu.

Sztuczne, a zarazem niepotrzebne przyśpieszanie porodu, to norma w szpitalach . Również faza parcia w pozycji poziomej i jeszcze często okaleczanie pod nazwą epizjotomii czyli  nacinania krocza. Nie przeszkadza to wam? Lubicie być okaleczane, traktowane rutynowo? To samo odnośnie podawania oksytocyny i wielu innych niepotrzebnych interwencji?
Wiecie, że to powoduje komplikacje jak zaburzenia tętna u dziecka, niedotlenienie, zielone wody płodowe (tak zwana Kaskada Interwencji Medycznych), które często kończą się porodami zabiegowymi lub cesarską? Często kobiety piszą, że jakby nie szpital to moje dziecko mogłoby umrzeć lub być niepełnosprawne.
A czy wy w ogóle rozumiecie, że to właśnie ten sam szpital spowodował te komplikacje, bo nie pozwalał rodzić naturalnie?

Najłatwiejsze porody mają te kobiety, które rodzą spontanicznie i w pełni naturalnie. Oczywiście żadne ekstrawagancje, a po prostu naturalny poród w domu. Oczywiście są bardzo dobre szpitale dla kobiet rodzących, ale jest ich niewiele w Polsce.

Cyngli napisał/a:

Mam koleżankę, która przeszła poród domowy.
Zachwycona, powikłań żadnych.

Powikłania w domu prawie się nie zdarzają, ale tu chodzi o odpowiednie kwalifikowanie.
Kobiety z problemami zdrowotnymi lub zbyt stare nie powinny rodzić w domu. To samo odnośnie problemów z ciążą.

25

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Amaroksi "winszuję" tak śmiałych wypowiedzi. NIKT a już na pewno nie Ty, nie może zapewnić kobiety, że w domu to będzie bułeczka z masełkiem a w szpitalu horror i na odwrót. Chcesz rodzić w domu? ok, to Twoja decyzja. Ale nie namawiaj bezmyślnie na to, bo są kobiety dla których internet to wyrocznia i posłuchają takich o wypowiedzi, a potem jest dramat. Moja ciąża była ZDROWA, BEZ POWIKŁAŃ, poród też przez prawie 6 h przebiegał książkowo, aż nagle przy parciu dziecko się zablokowało. I co ja bym w domu zrobiła? Umarła razem z dzieckiem. Więc zanim napiszesz te swoje poglądy, śmiałe a jakże i bardzo na topie w czasach gdzie jest kult powrotu do natury, to zastanów się mocno nad tym co piszesz. Temat jest po to żeby wyrażać swoje poglądy, dyskutować, ale nie namawiać innych, ja bym takiej odpowiedzialności na siebie nie wzięła.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

26 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-09-01 10:59:31)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Śmiała opinia o porodach i osobach mających inne zdanie:

amaroksi napisał/a:

(...) Takie porody są bezpieczniejsze niż w szpitalu (oczywiście jeśli rodzi zdrowa kobieta z normalnie przebiegającą ciążą). Teksty o ocaleniu życia (lub zdrowia) z powodu rodzenia w szpitalu można włożyć między bajki (polecam poczytać "Kaskada Interwencji Medycznych). Te bzdury są ciągle powtarzane w tematach, gdzie fanki porodów w szpitalu próbują zniechęcić inne kobiety do porodów w domu. (...)

I fragment mojego majowego posta:

(...) ciąża była prawidłowa, dziecko rozwijało się dobrze a lekarz prowadzący, będący doświadczonym ginekologiem, nie oponował. Zdecydowali jednak na poród w renomowanym szpitalu: poród był naturalny, dziecko przyszło na świat zdrowe, rodzice szczęśliwi.
Jednak w 10 minut po porodzie, gdy wszystko zdawało się być 'w porządku', kobieta dostała zapaści, jej reanimacja (na sali, obok trzech ginekologów, był anestezjolog) trwała ponad pół godziny. Kobieta została uratowana, gdyby zdecydowali się na poród domowy nie miałaby szans. (...)

O dziwo, opisana para zdecydowała, że każde kolejne ich dziecko przyjdzie na świat w szpitalu. Jacyś fani czy co?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

27 Ostatnio edytowany przez amaroksi (2017-09-01 11:40:56)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
chomik9911 napisał/a:

Ale nie namawiaj bezmyślnie na to, bo są kobiety dla których internet to wyrocznia i posłuchają takich o wypowiedzi, a potem jest dramat.

To co napisałem to zdanie WHO i wielu położnych, które zajmują się porodami domowymi. Dlatego już bardziej bezmyślne jest słuchanie położnych i lekarzy, dla których jedyny poród w jakim uczestniczyli to poród szpitalny.

chomik9911 napisał/a:


Moja ciąża była ZDROWA, BEZ POWIKŁAŃ, poród też przez prawie 6 h przebiegał książkowo, aż nagle przy parciu dziecko się zablokowało.

Rodziłaś w pozycji horyzontalnej, gdy mowa o drugim etapie porodu?

Odnośnie odpowiedzialności i ryzyka to nikt nigdy nie zagwarantuje że poród przebiegnie w 100 procentach bez problemu (gdziekolwiek).

Mnóstwo osób nawet nie wie ile jest problemów z porodami w szpitalu (problemy w dużym stopniu wynikające z rutyny i interwencji medycznych w naturalny proces porodu). Natomiast zdarzy się sporadycznie problematyczny poród w domu i od razu niedoedukowani przeciwnicy porodów w domu zaczynają wypisywać te swoje bzdury o niepotrzebnym ryzyku i o tym, że nic by się złego nie stało gdyby ta kobieta rodziła w domu.
W szpitalach nawet kobiety umierają przy porodach, ale mimo to nadal większość tam rodzi.

Wielokropek napisał/a:

Jednak w 10 minut po porodzie, gdy wszystko zdawało się być 'w porządku', kobieta dostała zapaści, jej reanimacja (na sali, obok trzech ginekologów, był anestezjolog) trwała ponad pół godziny. Kobieta została uratowana, gdyby zdecydowali się na poród domowy nie miałaby szans. (...)

Nigdy nie należy wyciągać wniosków nie znając konkretnego przypadku i tak zwanych szczegółów porodu. To znaczy jak dokładnie przebiegał i opis wszystkich czynnościach, jakie przy nim wykonano. Poza tym należy znać cały przebieg ciąży tej kobiety i jej choroby.

I co bardzo ważne. Całkowicie błędnym jest myślenie jakoby te same problemy z porodem (lub po porodzie), które były w szpitalu, to byłyby również gdyby kobieta rodziła w domu.
Jest duże prawdopodobieństwo, że nie byłoby komplikacji.

Poza tym często jest tak, że akcja porodowa ustaje, gdy kobieta znajdźcie się w szpitalu. Dla osób, które nie znają tematu są to sprawy niezrozumiałe, ale w rzeczywistości to już zostało dawno wyjaśnione. Po prostu zmiana miejsca pobytu, otoczenia i stres związany z przebywaniem w obcym miejscu z obcymi ludźmi często poważnie zaburza poród, a potem lekarze zaczynają bezmyślnie go przyśpieszać. A ta sama kobieta nie miałaby problemów z porodem gdyby została w domu.

28

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
amaroksi napisał/a:

(...) Nigdy nie należy wyciągać wniosków nie znając konkretnego przypadku i tak zwanych szczegółów porodu. To znaczy jak dokładnie przebiegał i opis wszystkich czynnościach, jakie przy nim wykonano. Poza tym należy znać cały przebieg ciąży tej kobiety i jej choroby. (...)

Zgadzam się, dlatego napisałam to, co napisałam.

(...) I co bardzo ważne. Całkowicie błędnym jest myślenie jakoby te same problemy z porodem (lub po porodzie), które były w szpitalu, to byłyby również gdyby kobieta rodziła w domu.
Jest duże prawdopodobieństwo, że nie byłoby komplikacji. (...)

A świstak siedzi i zawija je w te sreberka.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

29

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Być może z racji skrajności nie jest to dobre porównanie, ale ostatnio słuchałam dyskusji, z której wynikało, że w krajach trzeciego świata porody są na pierwszym miejscu przyczyn śmiertelności tamtejszych kobiet. Uprzedzając ewentualne zarzuty od razu dodam, że oczywiście zdaję sobie sprawę, że przebieg ciąży, z racji braku dostępu do takiej możliwości, nie jest prawdopodobnie w żaden sposób monitorowany, niemniej jeśli wziąć pod uwagę, że te kobiety w 100% poddają się naturze, to wnioski nasuwają się same.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

30

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Najlepszym rozwiązaniem byłoby mieć w domu szpital wink
Tez chyba nie zdecydowałabym się na poród w domu.

31

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
Olinka napisał/a:

Uprzedzając ewentualne zarzuty od razu dodam, że oczywiście zdaję sobie sprawę, że przebieg ciąży, z racji braku dostępu do takiej możliwości, nie jest prawdopodobnie w żaden sposób monitorowany, niemniej jeśli wziąć pod uwagę, że te kobiety w 100% poddają się naturze, to wnioski nasuwają się same.

Przecież nie wiesz w jaki sposób rodzą. Powinnaś natomiast wiedzieć w jakich żyją warunkach, jaki jest ich stan zdrowia.
Takie dyskusje o krajach 3 świata mówią tylko o tamtejszych warunkach życia, które łączą się z porodami i ogólnie z różnymi chorobami czy umieralnością.
W krajach gdzie poziom życia jest wysoki lub dobry, to porody domowe nie są prawie żadną przyczyną śmiertelności. W krajach biednych nie chodzi o nawet o brak monitorowania przebiegu ciąży, ale o ogólnie niski poziom życia, z którego wynika prawie wszystko co złe.

32

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
amaroksi napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Ale nie namawiaj bezmyślnie na to, bo są kobiety dla których internet to wyrocznia i posłuchają takich o wypowiedzi, a potem jest dramat.

To co napisałem to zdanie WHO i wielu położnych, które zajmują się porodami domowymi. Dlatego już bardziej bezmyślne jest słuchanie położnych i lekarzy, dla których jedyny poród w jakim uczestniczyli to poród szpitalny.

chomik9911 napisał/a:


Moja ciąża była ZDROWA, BEZ POWIKŁAŃ, poród też przez prawie 6 h przebiegał książkowo, aż nagle przy parciu dziecko się zablokowało.

Rodziłaś w pozycji horyzontalnej, gdy mowa o drugim etapie porodu?

Odnośnie odpowiedzialności i ryzyka to nikt nigdy nie zagwarantuje że poród przebiegnie w 100 procentach bez problemu (gdziekolwiek).

Mnóstwo osób nawet nie wie ile jest problemów z porodami w szpitalu (problemy w dużym stopniu wynikające z rutyny i interwencji medycznych w naturalny proces porodu). Natomiast zdarzy się sporadycznie problematyczny poród w domu i od razu niedoedukowani przeciwnicy porodów w domu zaczynają wypisywać te swoje bzdury o niepotrzebnym ryzyku i o tym, że nic by się złego nie stało gdyby ta kobieta rodziła w domu.
W szpitalach nawet kobiety umierają przy porodach, ale mimo to nadal większość tam rodzi.

Wielokropek napisał/a:

Jednak w 10 minut po porodzie, gdy wszystko zdawało się być 'w porządku', kobieta dostała zapaści, jej reanimacja (na sali, obok trzech ginekologów, był anestezjolog) trwała ponad pół godziny. Kobieta została uratowana, gdyby zdecydowali się na poród domowy nie miałaby szans. (...)

Nigdy nie należy wyciągać wniosków nie znając konkretnego przypadku i tak zwanych szczegółów porodu. To znaczy jak dokładnie przebiegał i opis wszystkich czynnościach, jakie przy nim wykonano. Poza tym należy znać cały przebieg ciąży tej kobiety i jej choroby.

I co bardzo ważne. Całkowicie błędnym jest myślenie jakoby te same problemy z porodem (lub po porodzie), które były w szpitalu, to byłyby również gdyby kobieta rodziła w domu.
Jest duże prawdopodobieństwo, że nie byłoby komplikacji.

Poza tym często jest tak, że akcja porodowa ustaje, gdy kobieta znajdźcie się w szpitalu. Dla osób, które nie znają tematu są to sprawy niezrozumiałe, ale w rzeczywistości to już zostało dawno wyjaśnione. Po prostu zmiana miejsca pobytu, otoczenia i stres związany z przebywaniem w obcym miejscu z obcymi ludźmi często poważnie zaburza poród, a potem lekarze zaczynają bezmyślnie go przyśpieszać. A ta sama kobieta nie miałaby problemów z porodem gdyby została w domu.

Amaroksi nie wiedziałam , że można być tak świetnym diagnostą bez żadnych podstaw ku temu big_smile  Chcesz rodzić w domu? Super, daj Boże nawet pincet razy.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

33 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-09-01 20:35:22)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Chomik, rozpoczęłaś temat, zachęcasz do wypowiedzi, a następnie tak agresywnie atakujesz osoby wypowiadające się w nim a mające odmienne zdanie od Twojego.
Coś chyba nie tak?
Ja też nie zdecydowałabym się na poród w domu. Nigdy.
Ale doskonale rozumiem argumenty Amaroksi i się z nimi w pełni zgadzam. Sama wiem, jak "bezpiecznie" rodzi się w polskich szpitalach - niestety z własnego doświadczenia.
Wiemy też wszyscy jak marna, słabo wyposażona i wykształcona jest nasza służba zdrowia. Plus olewanie ze strony lekarzy - panów i władców przy porodzie właśnie (kiedy rodząca ma niewiele do powiedzenia; nie wypisze się przecież ze szpitala na własne żądanie)... Jasne, że nie są to powszechne przypadki, ale wystarczająco częste...
Sprawdź proszę statystyki, ile dzieci ma wady, uszkodzenia okołoporodowe, porażenie mózgowe w wyniku złej interwencji lekarskiej przy porodzie...
Więc argument, że szpital gwarantuje bezpieczeństwo jest całkowicie bezpodstawny. Ile z tych uszkodzonych dzieci miałoby się dobrze, gdyby rodziły się w innych warunkach? Za granicą, w przyjaznych szpitalach, może nawet w domu?

Więc - moim zdaniem - nie przesadzajmy i nie przeginajmy w żadną stronę - porody w szpitalu wcale nie gwarantują dobrej, szybkiej interwencji wtedy, gdy coś się wydarzy; a dodatkowo przyspieszanie porodu, instrumentalne traktowanie rodzących (bo kolejka, bo noc i zmęczona położna i trzeba szybciej... itd. itp) tylko pogarsza sprawę.
I w drugą stronę - odsetek nieszczęśliwych zdarzeń przy porodach domowych jest skrajnie niewielki, to są rzeczywiście nieprzewidywalne zdarzenia losowe, najczęściej taki poród jest zabezpieczony przez odpowiednio przygotowane pod względem medycznym osoby, które go nadzorują.
To, że może się coś zawsze stać? Jasne. Tak jak w przypadku, gdy wieziesz samochodem dziecko do przedszkola. Też wtedy podejmujesz ryzyko, i to ryzyko nie dotyczy tylko Ciebie, ale podejmujesz je także "za" swoje dziecko...

Poza wszystkim, odrzuca mnie i strasznie nie podoba mi się ta ironia w słowach: te "porody nad strumykiem, na trawce"...
Jaka pogarda przez Ciebie przemawia.
Daj ludziom wybierać, ok?
Może jednak dość narzucania "jedynie słusznych rozwiązań"?
Bo za dużo ich ostatnio w naszej rzeczywistości... każdy ostatnio uzurpuje sobie takie prawo, od kościoła, przez polityków, itd. itp. Mnie to zwyczajnie odrzuca... sorry... wszyscy wiedzą co jest lepsze dla innych...

Zakładasz temat, widzę, że zostałaś administratorem, a nie szanujesz osób wypowiadających się w nim sad sad sad

34

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Nie mam nic przeciwko porodom w domu, jeśli ktoś ma ochotę, ale nie zdecydowałabym się na to. Bardzo ważny był dla mnie komfort psychiczny, że w razie czego wszystko jest pod ręką (inkubator, anestezjolog. OIOM...).
Urodziłam trochę tych dzieci, zawsze miałam wybór. Ale jednak - nie. Bałabym się rodzić w domu. Być może to kwestia naczytania się w necie różnych historii, nie wiem, o szpitalach też czytałam... Zawsze chyba się czyta big_smile
Mimo tego, że porody poszły mi w sumie zupełnie gładko (większość) - nie, do następnego, gdyby mi się zdarzył, też wolałabym zapieprzać na sygnale do szpitala.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
gg 63442251

35 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-09-01 23:17:03)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu

Dodam jeszcze, że porody domowe to nie to samo co porody samodzielne.

Przez poród domowy rozumie się poród z udziałem położnej, który obecnie nie jest refundowany, więc jej obecność kosztuje 2-3 tysiące złotych, co zniechęca wiele kobiet.

Natomiast porody samodzielne to tak zwane porody bez asysty (Free Birth). Dosyć popularne w USA. W Polsce też są, ale raczej niewiele.

Odnośnie szpitali to bardzo wysoko oceniany jest chociażby szpital św. Zofii w Warszawie (kobieta może rodzić jak chce). Nowoczesne podejście do porodu wykazuje również szpital w Brzezinach.

[nieregulaminowy link - usunięte przez moderację]

Dlatego nie przekreślam z góry porodów w szpitalach, ale średnio rzecz biorąc to dobrze nie jest. Te szpitale to wyjątki, a nie żadna większość.

36 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-09-01 21:10:35)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
santapietruszka napisał/a:

Nie mam nic przeciwko porodom w domu, jeśli ktoś ma ochotę, ale nie zdecydowałabym się na to. Bardzo ważny był dla mnie komfort psychiczny, że w razie czego wszystko jest pod ręką (inkubator, anestezjolog. OIOM...).
Urodziłam trochę tych dzieci, zawsze miałam wybór. Ale jednak - nie. Bałabym się rodzić w domu. Być może to kwestia naczytania się w necie różnych historii, nie wiem, o szpitalach też czytałam... Zawsze chyba się czyta big_smile
Mimo tego, że porody poszły mi w sumie zupełnie gładko (większość) - nie, do następnego, gdyby mi się zdarzył, też wolałabym zapieprzać na sygnale do szpitala.


Ja też smile
To dla mnie bardziej niż oczywiste.

Niemniej, nie potępiałabym, ani krytykowała, ani nawet nie dziwiła się kobietom, które wybierają inaczej. Raczej podziwiałabym ich za wielką odwagę... Sądzę, że decydując się na coś takiego muszą być BARDZO DOBRZE przygotowane, mają wszystko przewidziane, rozpracowane, zaplanowane... Podziwiam je za to. Większość z nas woli jednak "oddać się w ręce"...  Ja przy pierwszym swoim porodzie oddałam się w ręce kadry w bardzo dobrym szpitalu (św. Zofii właśnie) i o mało co nie przypłaciłam tego "oddania" zdrowiem swojego dziecka lub swoim. Może nawet życiem... Zaniedbania kadry wołały o pomstę do nieba. Za lek na wywołanie porodu (bo oksytocyna nie podziałała) musiałam sama poprosić !! i za niego zapłacić!! (2 tygodnie po terminie i 3 dniach wywoływania kroplówką które nie dawało efektu; o leku powiedziały mi....... kobiety ze wspólnej sali na której leżałam i dopiero jak się o niego upomniałam i obiecałam, że sama zapłacę, lekarz wypisał mi łaskawie receptę), nikt mnie nie nadzorował przez całą noc rodzenia (bo byłam na patologii ciąży, na oddzile porodowym akurat... nie było wolnej sali...), a dziecko po urodzeniu przeszło naprawdę intensywną kurację antybiotykową, bo urodziło się w czarnych wodach płodowych, czego nikt nie zauważył, po 24 godzinach porodu (i od razu dodam, że kolor wód płodowych widać na usg). Itd. Itp. Działo się jednym słowem.

Więc za drugim razem też "się oddałam" smile ale już w ręce lekarzy i położnych z prywatnego szpitala. Nooo, poczułam różnicę... smutne, ale prawdziwe sad

Nigdy nie chciałabym brać poród całkowicie "na siebie" jak robią kobiety rodzące "nad strumieniem"... ale je rozumiem, szanuję ich wybór. Chcą, by było to niebanalne, niezwykłe, magiczne wydarzenie? Ok, wolno im. Tak jak nam - reszcie - wolno wybrać bardziej "techniczną" formę...

37 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-01 21:08:08)

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
Zorija napisał/a:

Nigdy nie chciałabym brać poród całkowicie "na siebie" jak robią kobiety rodzące "nad strumieniem"... ale je rozumiem, szanuję ich wybór. Chcą, by było to niebanalne, niezwykłe, magiczne wydarzenie? Ok, wolno im. Tak jak nam - reszcie - wolno wybrać bardziej "techniczną" formę...

Dla mnie to i tak było "niebanalne, niezwykłe, magiczne wydarzenie". Ale zdawałam sobie sprawę, że jest możliwość utraty kontroli nad tą magią.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
gg 63442251

38

Odp: Nie chcę rodzić w szpitalu
santapietruszka napisał/a:
Zorija napisał/a:

Nigdy nie chciałabym brać poród całkowicie "na siebie" jak robią kobiety rodzące "nad strumieniem"... ale je rozumiem, szanuję ich wybór. Chcą, by było to niebanalne, niezwykłe, magiczne wydarzenie? Ok, wolno im. Tak jak nam - reszcie - wolno wybrać bardziej "techniczną" formę...

Dla mnie to i tak było "niebanalne, niezwykłe, magiczne wydarzenie". Ale zdawałam sobie sprawę, że jest możliwość utraty kontroli nad tą magią.

Tak, jasne, to doświadczenie takie właśnie powinno być i to bez względu na miejsce porodu. Niemniej, jedne z nas wolą pełną kontrolę personelu medycznego (złudną niestety), a inne naturę, przyrodę... Każda strona ma swoje racje i argumenty. Ja rozumiem i jedne i drugie.

Posty [ 1 do 38 z 49 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Nie chcę rodzić w szpitalu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016