Hej.Za dwa tygodnie kończe 22 lata.Cały czas jestem sama.Jestem wysoką blondynką,mam co prawda stały aparat na zębach, ale to jest moim zdaniem pozytywny aspekt dbania o siebie.Studiuje w weekendy pracuje i ciągle jestem sama.Nie potrafie już uwierzyć w to że kiedykolwiek się zakocham, że mogę sie komuś spodobać.Wszystkie koleżanki na uczelni mają już wielkie plany na życie.Czego nie mam ja a mają inne.Czego mi brakuje.Poznałam ostatnio kogoś fajnego.Naprawde wierzyłam w to że jest w porządku,traktował mnie jak jajko,bał się cokolwiek powiedzieć żebym się nie przestraszyła.Udało mi się zbudować dla siebie pozytywny obraz samej siebie.Podobałam się sobie,zmieniłam pogląd na życie.Po dwóch tygodniach spotykania się,mieszkamy w innych miastach mimio tego przyjechał do mnie.Mówił że cieszy się że mnie poznał,pocałował.A tuż przed zaplanowanymi walentynkami...napisał że nie chce robić mi nadziei bo on nie wie czego chce.W tym samym momencie upadło wszystko co sobie zbudowałam,nie mam już sil na nic,najchętniej położyłabym się do łóżka i sobie popłakała.Mam już dość tekstów "na wszystko przyjdzie czas".Chciałabym mieć tylko kogoś kto będzie obok mnie zawsze.Jak zmienić swoje myślenie?Sama już sobie nie daje rady...:(
Jak zmienić swoje myślenie? Po prostu nie myśleć. Nie zastanawiając się, nie analizując, w końcu niespodziewanie poznasz kogoś. dość często uczucie nas zaskakuje, w nieoczekiwanym momencie. Nieoczekiwanym! a im bardziej czekasz tym dłuższe wydają się dni. Będziesz miała kogoś takiego, na pewno ![]()
Odrobina refleksji moim zdaniem każdemu jest potrzebna!! Ale myśl konstruktywnie i nie buduj obrazu samej siebie w oparciu o kogoś. W dodatku kogoś, kogo znasz 2 tygodnie:)
Mam wrażenie, że traktujesz męzczyzn jak istoty z innej planety. Boisz sie ich. Dobrze myśle?
Może to nie jest swoisty strach przed mężczyznami tylko strach przed zaangażowaniem.Ja nie potrafie uwierzyć w to że mogę się komuś spodobać.Nie umiem o tym nie myśleć.........nawet teraz jak o tym pisze to mam łzy w oczach.Nie wiem jak poradzić sobie z tym.....Nie widze nic pozytywnego w swojej przyszłości.
po pierwsze milosc sama nie przyjdzie, a po drugie nic na sile
wyjdz do ludzi, badz otwarta na nowe znajomosci, pojdz na impreze, do baru, nie wiem no, gdzie kolwiek. Mozesz zalozyc profil na jakims portalu randkowym, poznasz mnostwo osob, pospotykasz sie i zobaczysz ze po pewnym czasie spotkasz tego jedynego ![]()
przede wszystkim nie możesz zadręczać się takimi myślami.. wyluzuj trochę.. może faktycznie wyjdz do ludzi.. sama zobaczysz, że wszytsko samo jakoś wyjdzie.. i pewnie szybciej niż myślisz, tylko pamiętaj nic na silę:)
Ja nie potrafie uwierzyć w to że mogę się komuś spodobać.
jakbym czytala siebie..
Ale uwierz mi,to nie ejst prawda. Ponad rok probowalam zniszczyc swoj zwiazek wlasnie przez ta wiare. Ale w koncu pojelam,doszlo do mnie,ze nawet JA mam szanse z tymi wszystkimi dealami. I ze moge komus bardzo sie podobac w swojej niedoskonalej postaci.. I z toba tez tak jest. Pewnie jestes dosc niesmiala i zamknieta w sobie,albo udajesz pewna siebie,ale w gruncie rzeczy nie zblizasz sie do ludzi. Ja tak mam. I TO jest glowna przyczyna samotnosci, nic poza tym ![]()
PS tez nosilam aparat, od 14 do 16 roku zycia. Nigdy nie byl to dla mnei problem ![]()
Dziękuje za wszystkie posty, które naprawde mnie podnoszą na duchu.Jestem nieśmiała to jest święta racja i mam nadzieje że będzie tak jak piszecie.Dziękuje jeszcze raz:)
Ostatnio postanowiłam zalogować się na pewnym portalu randkowym.Poznałam tam kogoś, zaczęliśmy ze soba rozmawiać na gg, przez smsy.Po miesiącu (mieszkamy w innych miastach) spotkaliśmy się.Ja wtedy traktowałam to neutralnie, żeby nie zapeszyć.On natomiast pisał mi smsy że znalazł swój skarb, że ja jestem tą której szukał.To wszystko po jednym spotkaniu,po 4 godzinach rozmowy na żywo.Ja byłam bardziej ostrożna ponieważ nie rzucam słów na wiatr.Spotkaliśmy się poraz drugi i na tym spotkaniu coś się zmieniło.Wystraszył mnie swoim zdecydowaniem co do mojej osoby.Nie wyobrażał sobie żebyśmy we dwoje nie pojechali na wakacje, a my rozmawialiśmy ze soba raptem 4 godziny na żywo.Na tym drugim spotkaniu zaczął się przytulać, to było bardzo miłe, ale nie na tym etapie, moim zdaniem.Najpierw trzeba pogadać, poznać się, złapać się za ręce a nie przechodzić do przytulania.Powiedziałam mu że to nie jest chyba to i że ja nie czuje tak jak on.Zrobiłam to zaraz po drugim spotkaniu, wtedy kiedy naszły mnie obawy.On teraz uważa że ja się nim zabawiłam.Ja po prostu chciałam być uczciwa w stosunku do niego, nie oszukiwać go bo niby po co.Czy naprawde postąpiłam tak karygodnie?Czy naprawde jestem zimną zołzą?Zawsze jak chce być uczciwa to wychodze na tą złą.Dlaczego??
Ja mysle, ze rzeczywiscie nie mozna sie tak szybko zdecydowac na bycie z kims, a facet, ktory tak robi, to raczej manipulant (ktory chce cos tym osiagnac). Sadze, ze jesli naprawde poczulby, ze jestes jego 'druga polowka'' to przy odrobinie oleju w glowie chociaz troche by sie z tym kryl - zeby dac ci czas. To takie podstawowe ''wyczucie'' w kontaktach interpersonalnych. Mozliwe tez, ze chlopak jest naiwny i pomylil zakochanie z miloscia. Na pewno jest jednak bardzo zaborczy (juz wakacje? litosci). Takze ja bym na niego uwazala
Mozesz sie z nim spotykac jeszcze i wyjasnic, jak to jest z twoimi uczuciami, ale nie popadaj w paranoje i nie tlumacz sie - nie masz z czego.
aga333 do agi303 chcialabymmiec Twoj wiek i Twoje zmartwienie. Glowa do gory. Czeka Cie nieopisanie wiele rogow a za nimi cuda, cudenka... Czasem trafisz na jakies g...ale to nieuniknione w zyciu. Ciesz sie zyciem, ciesz mlodoscia i nic na sile. Pamietaj zawsze byc czlowiekiem, a jesli nieberdzo wiesz o czym mowie, zajrzyj na forum o zdradach. Masz wszystko co trzeba i zapewne niebawem w Twoim zyciu znajdzie sie ktos, dla kogo bedziesz calym swiatem, wlacznie z tym aparatem na zebach.
Buziaki
Chyba za bardzo chcesz. Za bardzo chcesz mieć faceta, chcesz aby cała znajomość przebiegała tak jak sobie to wymyśliłaś. Pamiętaj, że miłości nie da się zamówić. Mężczyźni są różni, jedni bardziej okazują uczucia, inni nie. Jedni podchodzą do związku emocjonalnie, a innym zależy tylko na seksie. Musisz po prostu sobie żyć. Nie szukać na siłę, bo facet zauważy, że chcesz się zaanagażować i albo się przestraszy albo to wykorzysta przeciwko Tobie. Powodzenia ![]()
Kochana a ja mam 23 lata i za chwile zakładam aparat na zęby.... Jestem 2 miesiace po rozstaniu z kimś kogo bardzo kocham (3 lata znajomości)... I nie wierzę, że jeszcze spotkam na swojej drodze miłość.... Straciłam całą wiarę w siebie...
Hej dziewczyny...za chwile minie roczek od założenia tego wątku, a w moim życiu nic się nie zmieniło.Studiuje, pracuje i na tym wszystko się skupia.Czasem nawet już się nie zastanawiam czy kogoś spotkam czy nie, bo kompletnie w to nie wierze.Zawsze jak spotkam kogoś kto mi nie odpowiada,albo kogoś kto jest gdzieś z środka Polski to zastanawiam się czy nie spróbować mimo tego, że nie jest szał,że tego nie czuje.Jest tak dlatego, że boje się, że drugiej szansy nie będzie.Strasznie boje się tego co będzie za dwa lata czyli w momencie kiedy skończę studia.Nie chce żyć dla pracy....strach przed tym mnie paraliżuje.Przed tym, że w wieku 30 lat wyjde za mąż ze strachu przed samotnością..a później będę bardzo nieszczęśliwa.Moje myślenie wogóle się nie zmienia:(Nic nie poradze na to, że nie lubie zadymionych klubów w których pełno jest pijanych kolesi chętnych tylko na jedno, a tamtejszą muzykę czuje w żółądku.Ale czy tylko dlatego musze być sama?