otoz od lipca 09 pojawil w naszym zwiazku problem,bynajmniej dla mnie jak siostra... moj byly potrafil ze mna ogladac film,po czym jak jego siostra starsza napisala ze ma po nia przyjechac bo chcala juz wracac z imprezy ,zakonczyl ze mna ogladanie fimu i pojechal po nia ,coz bywa,pojawialy sie wiele razy tego typu zachowania,otoz spoznial sie bo musial ja odwiesc na dworzec bo jak miala dzwigac ciezary,a to podczas naszhc waznych rozmow odbieral od niej telefony ,na prawde z glupstwami typu kt jutro bedzie w domu...badz o ktorej mam autbus powrotny..
doszlo do tego ze po 1 naszym rostaniu co mialo miejsce dostalam zapasci serca wyladalowalm w szpitalu na miejscu okazalo sie ze poronilam ,dowiedzial sie od mojej mamy ze leze w szpitalu( nie odwiedzil mnie) powiedzialam mu ciezko mi przyjedz ,on - ze nie moze sa imieniny jego ojca...
kiedy doszlo do naszego spotkania po moim pobycie w szpitalu plakal mowiac ze nie wiedzial ze kiedys okaze sie takim chamem....wybaczylam obiecywal poprawe,bardzo zle znosilam to ze poronilam ,nadchodzil okres swiat Bozego narodzenia,prosilam by chociaz w 1 dzien swiat przyjechal i byl ze mna..nie rodzina zadecydowala ze jedzie razem z nimi do dalszej rodziny..pojechal..
przezylam..rzucilam sie we wir pracy ciagne na 1.5 etatu aby dzien mi szybciej zlecial itd w styczniu zaczelismy wychodzic a to bilard a to impreza kino itd do czasu gdy mi oznajmil ze jedzie z siostra na targi pracy do wawy zamiast ze mna spedzic ten czas mimo ze wiedzial dobrze ze pracuje dlugo a w weekend szkola..masakra sie zalamalam powiedzialam dosc tej traumy....powiedzialalm ze to koniec........
nie odzywal sie mial wyl kom martwilam sie zadzwonilam do jego mamy opowiadajac ze sie marwtie mimo ze sie rostalismy na co ona mi ze rodzina najwazniejsza,ze nie mogl mnie odwiedzic bo na imieninach u jego ojca obecnosc byla wskazana bo rodzina przyjechala.......teraz wiem ze to koniec...poradzcie mi zrobilam cos zle?
dodam mamy po 22 lata.......
1 2010-02-13 18:50:46 Ostatnio edytowany przez robaczek2105 (2010-02-14 12:29:06)
To nie Ty zrobiłaś coś źle. Po prostu trafiłaś na faceta, który był zapatrzony tylko w swoją "cudowną" rodzinkę. Nie obwiniaj się. Wyobrażam sobie co musiałaś przeżyć przez ten czas, kiedy on tak się zachowywał. On pewnie się już nie zmieni, a przyszłe życie z taką osobą byłoby piekłem.
3 2010-02-13 19:07:49 Ostatnio edytowany przez robaczek2105 (2010-02-13 19:10:07)
własnie on ciagle mi powtarzal,ze ja mam chore wizje...ze nie idzie ze mna wytrzymac ,ze przesadzam z siostra..
on wolal jechac z nia na zakupy niz wziac mnie..
wiedzial jaki siostra ma ideal faceta..
ciagle to pamietalam ,dostalam uraz na punkcie jego siostry...nie moglam wytrzymac
(
Związek dwojga kochających się i dojrzałych ludzi polega między innymi na tym, że jest się RAZEM - na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Zdrowy związek jest wtedy, gdy poza NAMI ma się też swój własny świat - hobby, przyjaciół i rodzinę. Twój chłopak przegiął w przeciwną stronę. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy leżę w szpitalu, straciłam nasze dziecko a on nie przyjedzie bo ma rodzinną imprezę. Wiec kim dla niego jestem ja i nasze nienarodzone dziecko?
Nie zrobiłaś nic złego. Niestety zbyt często obwiniamy siebie choć wiemy, że to niedorzeczne:(. Postaraj się spojrzeć na swój związek z innej perspektywy - poznałaś już co to za człowiek, mimo, że zadeklarował poprawę to nic się nie zmieniło, on taki już jest i póki nie dorośnie nie zmieni się (niektórzy nigdy się nie zmieniają). Więc odpowiedz sobie na pytanie czego oczekujesz od związku. Jeżeli między innymi oparcia w ciężkich chwilach - wiesz, że nie znalazłabyś tego w swoim byłym chłopaku. Dlatego moim zdaniem niech były zostanie byłym. Życzę Ci żeby na Twojej drodze wkrótce pojawiła się prawdziwa miłość i prawdziwy mężczyzna, dla którego Ty i Wasze dziecko będziecie najważniejsi na świecie. A niektóre rzeczy jak impezki rodzinne - można pogodzić ze spotkaniem z ukochaną - po prostu wyrwać się wcześniej z imprezy, dla chcącego nic trudnego...
pamietam slowa jego matki dzisiejsze... rodzina jest najwazniejsza.ona nie chce sie wtracac do młodych.
Chyba dobrze, że to zakończyłaś. Jasne, że rodzina jest ważna, ale to już była lekka przesada. W waszym związku były takie sytuacje, że powinien być przy Tobie i Ty byłaś najważniejsza. Nie ma co go teraz oceniać, czy to jego wina, czy to wina jego rodziny i jaka ta rodzina była. Został tak wychowany i myślę, że w najbliższym czasie niewiele by się zmieniło, a nawet jeśli to na chwilę.
Jeśli odchodząc poczułaś ulgę to dobrze. Niestety będąc z kimś jesteśmy narażeni także na jego rodzinę. Ja pamiętam, że matka mojego ex zawsze uważała że jestem za gruba dla niego. Nigdy mi tego nie powiedziała w twarz ale dało się to odczuć. Jasne rozstanie boli, ale to, że nie będę musiała znosić uwag jego mamy jest pocieszające.
Lepiej się stało. Zasługujesz na kogoś trzeźwo myślącego z fajną rodziną. A nawet jak będzie miał średnią rodzinkę to takiego, który będzie potrafił zapanować nad jakąś zdrowym podziałem miedzy nimi, a Tobą.
dziekuje za wsparcie:* i za dobre i rosadne podejscie,ja w tej chwili kołacze sie z moimi myslami,ze moze ja jestem ,,chora,,.ciezko mi,bo caly czas myslalam,ze moze ze mna jest cos nie tak? ale ktora by sie nie zrobila zazdrosna o siostra jak tyle bylo faktow...
zazdrość bywa bardzo poważnym sygnałem, że coś się złego dzieje, jeżeli ktoś nam daje powody do zazdrości to jest ona uzasadniona, gdyby związek byłby Ci obojętny to byłoby Ci wszystko jedno, czy się spotkacie czy nie, ale wiadomo, nie po to jest się w związku żeby być obojętnym. Dlatego nie obwiniaj siebie - to co czułaś jest zupełnie naturalne w tej sytuacji i nie jest chore.
robaczku,według mnie postąpiłaś bardzo dobrze!
Obyś się tego trzymała!Mądra z Ciebie kobietka.
On i tak by się nie zmienił.Mogłoby być tylko gorzej.
Naprawdę gratuluje podjęcia takiej decyzji.
10 2010-02-14 12:07:41 Ostatnio edytowany przez robaczek2105 (2010-02-14 12:17:01)
Dziękuje...mimo,jest mi bardzo przykro i cholernie żal tego czasu...ale gdyby mu zależalo to by walczył,a on sie poddal napisal,ze on musi teraz chwile sobie uporządkowac na nowo..ja wiele razy podawalam dłoń i ja przepraszalam,walczylam..
kurcze dobrze podjac taka dycyzje ale ile sie tych łez wyleje,ciepienie..żyć trzeba dalej.:)
zastanawia mnei jeden fakt,za kazdym razem jak sie kłocilismy o to ,to on mial tego dosyc itd.nie umial rozmawiac ja jestem osoba wybuchowa,powiem cos i zaluje po krotkim momencie tych slow,bywa..ale to juz dziewczyny we mnie tak narastalo czulam sie odpychana,poboczna..i teraz on nie jest w stanie sie ze mna spotkac i porozmawiac doszedl do wnisoku ze te klotnie by sie nigdy nie skonczyly bo mam chore wlasnie wizje a on nie widzisz w tym nic zlego...nie potrafimy sie dogadac ,i bez sensu jest zwiazek gdzie jest tyle nieporozumien..boli mnie to,bo to ja wybaczalam i mialam nadzieje..
Bardzo dobrze zrobiłaś... z tego co opisujesz to wydaje mi się, że facet po prostu jeszcze nie dorósł i jest małym ukochanym synkiem i braciszkiem... Podziwiam Cię , bo ja już po tej sytuacji ze szpitalem której bardzo Ci współczuję bym dała sobie z nim spokój... ewidentnie facet nie doceniał Cię i nie zasługiwał na Ciebie . Wiem, że to oklepany tekst ale jakże prawdziwy każdy ma swoje wady i zalety to, że jesteś wybuchowa mogło dla niego być wadą ale gdyby Cie naprawdę kochał i zależało by mu to zamiast mieć ciągle pretensje powinien z Tobą nad tym popracować. Mówię tak bo ja jestem strasznie wybuchowa w złości gadam różne rzeczy a potem żałuję i mój facet na początku nie wiedział jak się zachować i przeradzało się to w kłótnie ale po kilku poważnych rozmowach i przedstawieniu mu mojego punktu widzenia pomaga mi teraz opanowywać gniew aby obojgu nam żyło się ze sobą lepiej
Jak zawsze mawia moja mama co Cie nie zabije to Cię wzmocni a więc cyc do przodu, głowa do góry i w miasto
Pamiętaj jesteś młoda, śliczna, wyjątkowa i zasługujesz na najlepszego faceta na świecie a wszystkie buraki niech schowają się z powrotem w glebę ![]()