Jesteśmy po ślubie 19 lat. 17 lat temu mąż zdradził mnie po raz pierwszy i tak to się powtarzało przez wiele lat.. Pięć lat temu, po ostatnim przyłapaniu go na zdradzie uważałam, że mając już 36 lat wreszcie da sobie spokój i nareszcie będziemy tworzyć szczęśliwą rodzinę. Od urodzenia pierwszego dziecka był prawie nieobecny w domu, ciągle miał jakieś swoje ważniejsze sprawy niż pomoc w wychowywaniu później już dwójki dzieci. Cierpiałam ja i dzieci. Był nerwowy, awanturniczy w stosunku do mnie do dzieci. Dwa tygodnie temu znowu odkryłam, że ma kochankę. Moje nerwy nie wytrzymały i kazałam się mu wyprowadzić. Chętnie się na to zgodził. Już się pakuje. Problem mam teraz ja ponieważ zostawia mnie z niezapłaconymi rachunkami za gaz i prąd. Boję się wyłączenia bo ogrzewam mieszkanie gazem. Wiem, że jak już wywalczę alimenty poradzę sobie, ale co teraz? Doradźcie co mam zrobić, jak sobie radzić. Wiem, że takich kobiet jest wiele i mają swoje sposoby.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Witam cie,ja bym sie zwrocila do rodziny ,lub przyjaciol,meza masz za soba wiec musisz dzialac,napewno bedzie ciezko,zreszta takie sprawy sa uciazliwe a ty juz dosyc przeszlas,napewno cie czeka sprawa o alimenty,takze mozesz zlozyc wniosek do Opieki Spolecznej rowniez musisz szukac pracy,bardzo ci wspolczuje ,trudno stanac na nogi po takich przezyciach dlatego spruboj to pokonac ,sama widzisz,ze na meza nie mozesz liczyc ,zreszta gdyby byl w porzadku to by sam zadbal, i nie zostawial was z dlugami.Mysl teraz o sobie i dzieciach napewno sie ulozy.
,,,Zycze Szczescia ,,,
Witaj Grażynko
Od kilkunastu dni szukałam miejsca,gdzie udzielono by mi pomocy i wsparcia. Ja mam pracę ale mimo,że pracuję bardzo ciężko zarabiam niewiele, tak to teraz niestety czasem bywa. Nie mogę liczyć na rodzinę ponieważ mają swoje problemy, każdego dnia dzwonią i wspierają mnie psychicznie, niestety na nic więcej ni mogę liczyć mimo, że są ze mną całym sercem. Nie jestem pewna, czy mogę zwrócić się do Pomocy Społecznej nie mając rozwodu,a na tym mi nie zależy zależy mi na spokoju, do tej pory ja i dzieci baliśmy się każdego dnia, mimo, że mąż nie jest alkoholikiem. To były policjant i ma spaczoną psychikę niestety.
Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za słowa otuchy.
Przyszło mi do głowy, że zapytam Was, z pewnością ktoś wie. Ja już pisałam, że mam pracę ale chcę dorobić, jak znaleźć pracę chałupniczą? Już kiedyś wpłaciłam nawet jakieś pieniądze ale oszukano mnie, jak szukać bezpiecznie? Mam bardzo zdolne dzieci i chcę zapewnić im odpowiednie wykształcenie, to dla mnie sprawa priorytetowa.
Witam cie evusia ,jesli moge cos doradzic ,to prosze wpisz w gogle ,praca chalupnicza,sa ciekawe oferty,lub najprosciej w gazetach regionalnych,jak bedziesz szukac to znajdziesz powodzenia.....To wielka radosc jak sie ma zdolne dzieci .
Przeglądnęłam oferty prac chałupniczych, a wspomnę także, że kilka lat temu próbowałam i straciłam wówczas kilkadziesiąt złotych. Dzisiaj poczytałam oferty i komentarze do nich, okazuje się, że nic się nie zmieniło. Nie stać mnie niestety na stracenie kolejnych kilkudziesięciu złotych. Okazuje się bowiem, że trzeba mieć ogromnie dużo szczęścia, żeby znaleźć coś uczciwego.
Wielkie dzięki za posunięcie pomysłu bo będąc w stresie nie wpadłam tym razem na to, szkoda tylko, że w ten sposób to ogromne ryzyko, którego nie mogę podjąć .
Pozdrawiam
I stało się. Mąż już prawie się wyprowadził, już nie nocuje w domu i ......o dziwo jest mi trochę lżej nie patrząc na niego. Chciał nawet (a raczej sobie) wyświadczyć przysługę i rzekomo dla dzieci zostać w domu i udawać, że tworzymy rodzinę, twierdząc jednoznacznie, że mnie nie kocha i robi to dla dzieci. Nie zgodziłam się. Boli mnie to, że po tylu latach wybaczanych kłamstw i zdrad twierdzi, że rozbiłam rodzinę każąc się mu wyprowadzić.
W gruncie rzeczy jest mi go żal. Ma problem z psychiką i nigdy nie dawał sobie pomóc, twierdząc, że to ja powinnam się leczyć.
Oczywiści do tej pory nie wspomniał o utrzymywaniu dzieci, będę musiała załatwić to w sądzie, no cóż.....
Przewertowałam już chyba wszystkie strony internetowe w poszukiwaniu dodatkowej pracy. Nic nie znalazłam ale nie załamuję się. Nie jestem pierwszą ani ostatnią porzuconą kobietą, inne sobie radzą, ja też dam radę. Może nawet będzie mi lepiej samej z dziećmi, nie będę już służącą dla pana i władcy.
Piszę to żeby wyrzucić z siebie, a także ku pociesze innych, których kiedyś spotka podobny los. Jest mnóstwo samotnych i mimo to szczęśliwych kobiet. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy jak wiele.
Ponawiam prośbę do wszystkich ....jak szukać dodatkowych pieniędzy. Doradźcie i trzymajcie za mnie kciuki.
Cieplutko pozdrawiam.