Wszystko zaczęło się po śmierci mojego ojca w 1982r. Miałam 11 lat,mieszkałam z mamą.Do taty byłam bardzo przywiązana, to z nim spędzałam najwięcej czsu gdy mama pracowała na 3 zmiany.To był mój najszczęśliwszy okres dzieciństwa. Po jego śmierci wszystko zaczęło zmieniać się na gorsze. Ale do rzeczy.....miesiąc po pogrzebie taty gdy spałam razem z mamą w nocy nagle coś obudziło mnie,czułam się dziwnie, gdy popatrzyłam na mamę,zobaczyłam że do kogoś mówi. Spojrzałam w kąt pokoju obok okna i zobaczyłam coś jakby mgłe w kształcie głowy nieżyjącego ojca,reszty ciała nie było. Co najdziwniejsze nie bałam się ale też nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa, jakbym była sparaliżowana. Mama odpowiadała na pytania taty którego ja nie słyszałam. W pewnym momencie wszystko znikło a ja zasnęłam głębokim snem. Rano zapytałam mamę co to było w nocy. Odpowiedziała żebym nie bała się bo to tylko duch tatusia ,który czuwa nad nami i nie zrobi nam nic złego. Więcej nie powtórzyło się nic podobnego aż do 1986r ,gdy zmarła moja mama po półrocznej ciężkiej chorobie raka płuc. Zostałam sama ze wszystkimi problemami,bo choć miałam trójke starszego rodzeństwa,to wyrokiem sądu miałam iść do domu dziecka.To dlatego, że rodzeństwo obraziło się że mama zapisała testament w całości dla mnie,więc siostra -mężatka i brat z rodziną odwrócili się ode mnie. Po tych niemiłych przejściach na pół roku zamknęłam się w mieszkaniu, przechodząc depresje. Wtedy zaczęły dziać się dziwne rzeczy jak;otwieranie szafek meblowych, dziwne odgłosy, stukanie, trzaskanie drzwi,okien i wiele innych. Poszłam do naszego proboszcza po pomoc, był przyjacielem rodziny. Odwiedził mnie i poświęcił mieszkanie oraz modliłam się z nim kilka godzin. Ustało wszystko aż do teraz.Trzy lata temu zmarł mój mąż śmiercią tragiczną. W Zabrzu mieszkam od 14 lat i po moich doświadczeniach nie chodzę do kościoła. Co mam zrobić żeby duchy dały mi spokój oraz moim synom. Proszę o radę.
1 2014-06-15 18:28:44 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-22 00:30:28)
2 2014-06-16 00:47:37 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-06-16 00:49:21)
Zanim przyjdzie ta zgraja "racjonalistów" którzy zaczną Ci prawić, że to wszystko to bajki dla ciemnoty a skończą na odesłaniu do psychuszki;
W Zabrzu mieszkam od 14 lat i po moich doświadczxeniach nie chodzę do kościoła
Czemu?
Coś w rodzaju focha "Ty Bogu jeden! Całe życie siejesz śmierć i nieszczęścia wokół mnie! Taki jesteś?! To nie będę chodzić do kościoła, aż ci w pięty pójdzie!."
Czy powód jest inny?
Pełno błędów w Twoim tekście, przepraszam, ale nie dało się na to nie zwrócić uwagi.
Jeżeli mówisz serio i nie jesteś trollem, cóż podziwiam Cię za odwagę że piszesz o tym na tym forum, gdzie na pewno ludzie albo zignorują Twój post, albo postukają się w czoło, bo mało kto przyzna Ci że wierzy w takie rzeczy nawet jeśli wierzy.
Cóż opcje są dwie, albo się nakręciłaś i sama sobie wyszukujesz problemu, albo faktycznie problem jest. Piszesz o synach czy ich problem też dotyka?
Duchy Twoich bliskich raczej nie robiły by tak byś się bała, niepotrzebnie zakładasz że to ktoś Ci bliski, jak i również to nie musi być duch. Co masz zrobić? Nie masz wiedzy i umiejętności by poradzić sobie sama, mówisz że pomógł ksiądz, czemu nie poprosisz go o pomoc jeszcze raz? Nie musisz chodzić do kościoła ani wierzyć by ksiądz Ci pomógł, u nas też jest taki (specjalista w tej dziedzinie, nawet ludzie nie wierzący wiedzą że zajmuje się takimi rzeczami) i przyjmuje każdego nieważne czy chodzi do kościoła czy nie, pomaga też ludziom zdeklarowanym jako niewierzący. Są też różne osoby które pomagają w takich sprawach, jednak wiele z nich to zwykli naciągacze, więc trzeba być uważnym komu problem powierzymy, ale nie polecam Tobie samej działania w tym kierunku, nie masz jak mówiłam wiedzy i doświadczenia, nie czuję też abyś miała dość siły, mogłabyś zrobić gorzej niż lepiej.
Coś w rodzaju focha "Ty Bogu jeden! Całe życie siejesz śmierć i nieszczęścia wokół mnie! Taki jesteś?! To nie będę chodzić do kościoła, aż ci w pięty pójdzie!."
Czy powód jest inny?
Hahaha rozwaliłeś mnie ;p
4 2014-06-16 10:52:59 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-06-16 10:54:59)
Małp(k)o- potraktuję to jako komplement ![]()
Ale poważnie- nie czaję tych motywów Beaty jeśli chodzi o kościół.
Zjawiska, które jak to zwykł mawiać F.K. "nie śniły się fizjologom" niby się zdarzają, ale taką naturą owych zjawisk, które Cię nawiedziły autorko zawsze się je zdąży wytłumaczyć. Zakładając, że z Twoją głową wszystko w porządku-najpierw należałoby podejść do sprawy nieco bardziej "przyziemnie". Ja bym też poszedł do któregoś z czarnych żeby on zajął się przeprowadzeniem rekonesansu.
5 2014-06-16 11:41:21 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-16 11:42:54)
Małp(k)o- potraktuję to jako komplement
Ale poważnie- nie czaję tych motywów Beaty jeśli chodzi o kościół.
Ja również bo z całym moim antykościelnym podejściem, uważam że księża są nieocenioną pomocą w takich przypadkach, oczywiście nie wszyscy, ale niektórzy podchodzą do sprawy bardzo poważnie i pomagają, nie tylko ludziom wierzącym. Tak naprawdę z para punktu widzenia nieważna jest religia, ponieważ okazuje się że modlitwy różnych religii są do siebie bardzo podobne, mają podobną częstotliwość i budowę, niosą podobną energię. Są kościoły do których nawet ja, niewierząca, czuje się specyficzny sposób, bo jest w nich jakaś taka energia, spokój, że człowiek się tam po prostu dobrze czuje, są i takie w których nie czuje nic. Ksiądz też może być wspaniałym człowiekiem (a znam takich) jak i totalnym chamem, wszędzie są różni ludzie, na pewno można znaleźć księdza który w takiej sprawie pomoże.
Ja sama planuję wybrać się do jednej parafii na modlitwę i oczyszczanie ponieważ nawet mój lekarz/ rehabilitant powiedział mi żebym tam poszła
Co mi szkodzi? Nie zjedzą mnie przecież, pomodlić się mogę.
Mówiłem- z Ciebie taka ateistka, jak z osoby legitymującej się dokumentami wystawionym na nazwisko "Anna Grodzka" kobieta ![]()
Dziękuję za wypowiedzi,chcę przeprosić za niedociągnięcia w pisowni,jest mi wstyd. Nie obraziłam się ani na koścół,ani na Boga.Wiem,że moje przeżycia nie są łatwe i sama pogubiłam się w tym wszystkim. Jestem całkowicie zdrowa na umyśle, nie wiem poprostu co mam myśleć o tym co w ostatnim okresie spotyka mnie.Może powód jest całkiem inny? Nie wspomniałam,że od 24 lat choruje na nieuleczalną chorobę. W ostatnich miesiącach stan zdrowia pogorszył się i zaczęłam się obawiać ,że to już niedługo zostało mi życia. A może jest inaczej? Postanowiła pójść do kościoła,ps;tamten proboszcz nie żyje już 12 lat.
Więc jeśli chcesz sprawę wyjaśnić- to działaj. Na pewno znajdzie się inny ksiądz skory do pomocy.
Mogłabyś opisać całą sprawę bardziej przekrojowo- tzn. gdzie mieszkasz- czy to dom jednorodzinny, czy blok, czy co tam innego, kiedy spotykają cię te dziwne zjawiska- w nocy, w dzień, czy mają jakąś regularność, powtarzalność, co się konkretnie dzieje, czy wchodzisz w interakcję np. z szafką- próbujesz ją zamknąć a ona się ewidentnie sama otwiera.
Po prostu napisz coś więcej.
9 2014-06-16 20:03:53 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-21 17:30:30)
off-top - usunięte przez moderatora
Innej osobie mowisz, ze sfiksowala. Ladnie, pograzaj sie dalej.
Ostrzegam, teraz na powaznie .Nie mieszaj sie w sprawy autorki i nie wzmacniaj jej urojen - mozesz ja miec na sumieniu.
10 2014-06-16 20:18:07 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-21 17:29:58)
off-top - usunięte przez moderatora
11 2014-06-16 20:34:57 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-21 17:29:14)
off-top - usunięte przez moderatora
12 2014-06-16 20:52:58 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-21 17:28:34)
off-top - usunięte przez moderatora
13 2014-06-16 21:11:07 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-16 21:42:13)
Femte to że nie uznajesz takich rzeczy nie znaczy że ich nie ma, ja swoje widziałam, a nie byłam wtedy sama inni też widzieli. Zbiorowa halucynacja? Wiesz że sama mam racjonalne podejście, ale nie można wszystkiego ignorować, również to że nauka nie wiele jeszcze wie na temat takich zjawisk nie oznacza że to się nie zmieni i nigdy nie zostanie to potwierdzone. Gdybym nie widziała i ludzie obok mnie też nie może miałabym inne podejście. Ale faktem jest że na podstawie samego wpisu ciężko jest stwierdzić co jest pierwotną przyczyną problemu.
O "nawiedzonym" domu w Esbjergu pisalam w watku o duchach. Pokrotce - naprezenia w starych belkach powodowaly "odglosy krokow" m.in w moim pokoju na skos, konczyly sie przy drzwiach. W drzwi "cos" stukalo, tak glosno ze nie mozna bylo spac. W mieszkaniu prawie nie bylo swiatla ani mebli, wielkie, byly dwa korytarze, tak ze ja do lazienki mialam czworo drzwi, a jeden kolega - szescioro i to roznych, roznymi drogami. Drzwi sie same otwieraly i zamykaly. Nad nami strych (ogromny) pod nami -knajpa i burdel. Dla mnie to byla frajda siedziec po ciemku i sluchac "krokow".
Kolega mi tlumaczyl, jak sie podlogi kladzie, jak to dziala. To byla jedna z niewielu starych kamienic w miescie, zbudowanym w latach 50-60.
Teraz mieszkam w poblizu osad i cmentarzysk z epoki brazu i zelaza. Dokladnie gdzie jest moj dom bylo bagno, w ktorym skladano ofiary z ludzi - nie tak slawne jak te, w ktorych znaleziono Grauballemanden - ten kolo Silkeborga.
Wprowadzilam sie w lutym do domu ktory stal kilka miesiecy pusty. Napalilam w piecu (nie znosze ogrzewania elektrycznego) siedze po ciemku, tylko swieczka i piec -tak romantyczniej. I najpierw slysze szelesty, jak celofanu, a potem pukanie do kuchennego okna - po cholere ktos mialby tam pukac, jak wjazd jest kolo drzwi frontowych. Za oknem nikogo. To byla wielka osa ktora cieplo obudzilo i dobijala sie do szyby. Do tej pory mi wlaza ze strychu, ale jest cieplo to je wypuszczam.
Oczywiscie spacery po ciemku sa na porzadku dziennym (dobrze powiedziane, choc teraz jasno prawie do dwunastej)
Kosy harcuja na dachu, robiac o trzeciej halas, kradna rekawiczki i plastikowe podstawki. Najgorsze ze niszczyly kwiatki, ale im przeszlo.
Lasice czy kuny lataja po strychu - dopiero mam "strasznych" odglosow.
Witaj Beata. ![]()
Napisz coś więcej, odpowiedz na pytania postawione przez Abizera
Czy modlisz się wieczorem?
Proś Anioła stróża o opiekę.
Są też egzorcyści świeccy np. Pani Wanda Prądnicka
Napisała książkę "Opętani przez duchy", warto żebyś ją przeczytała.
Możesz też skontaktować się z jej biurem i porozmawiać.
Podaję ci telefon zapisany w tej książce: (58)522 94 97 lub (58)344 03 34
Możesz powiedzieć na co chorujesz?
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę spokojnego snu.
O "nawiedzonym" domu w Esbjergu pisalam w watku o duchach. Pokrotce - naprezenia w starych belkach powodowaly "odglosy krokow" m.in w moim pokoju na skos, konczyly sie przy drzwiach. W drzwi "cos" stukalo, tak glosno ze nie mozna bylo spac. W mieszkaniu prawie nie bylo swiatla ani mebli, wielkie, byly dwa korytarze, tak ze ja do lazienki mialam czworo drzwi, a jeden kolega - szescioro i to roznych, roznymi drogami. Drzwi sie same otwieraly i zamykaly. Nad nami strych (ogromny) pod nami -knajpa i burdel. Dla mnie to byla frajda siedziec po ciemku i sluchac "krokow".
Kolega mi tlumaczyl, jak sie podlogi kladzie, jak to dziala. To byla jedna z niewielu starych kamienic w miescie, zbudowanym w latach 50-60.
Teraz mieszkam w poblizu osad i cmentarzysk z epoki brazu i zelaza. Dokladnie gdzie jest moj dom bylo bagno, w ktorym skladano ofiary z ludzi - nie tak slawne jak te, w ktorych znaleziono Grauballemanden - ten kolo Silkeborga.
Wprowadzilam sie w lutym do domu ktory stal kilka miesiecy pusty. Napalilam w piecu (nie znosze ogrzewania elektrycznego) siedze po ciemku, tylko swieczka i piec -tak romantyczniej. I najpierw slysze szelesty, jak celofanu, a potem pukanie do kuchennego okna - po cholere ktos mialby tam pukac, jak wjazd jest kolo drzwi frontowych. Za oknem nikogo. To byla wielka osa ktora cieplo obudzilo i dobijala sie do szyby. Do tej pory mi wlaza ze strychu, ale jest cieplo to je wypuszczam.
Oczywiscie spacery po ciemku sa na porzadku dziennym (dobrze powiedziane, choc teraz jasno prawie do dwunastej)
Kosy harcuja na dachu, robiac o trzeciej halas, kradna rekawiczki i plastikowe podstawki. Najgorsze ze niszczyly kwiatki, ale im przeszlo.
Lasice czy kuny lataja po strychu - dopiero mam "strasznych" odglosow.
Femte ja nie mówiłam o odgłosach, mówiłam o rzeczach widzialnych.... Ale owszem może być i tak jak Ty mówisz, szkoda że nie dopuszczasz do siebie że nie musi. Większość rzeczy można logicznie wytłumaczyć, ale nie zawsze i zostanę przy swoim. Chociaż jak najbardziej problem autorki może mieć bardzo różne podłoże.
Hahah kosy, cudowne ptaki. Ostatnio mieliśmy przyjemność widzieć jak kosy odganiały bociana (miały młode) a bocian usiadł na dachu niepokojąc je.
Bo ty femte jesteś odważna. Ja to bym się bał w nocy wychodzić samemu. Bo duchy i w ogóle:P
Ja to bym się raczej bała żywych nie umarłych ;p
Po pierwsze nie należy się tego wszystkiego bać. Wielu ludziom zdarzają się takie rzeczy, tylko boją się o tym mówić gdyż w tych czasach gdy ktoś mówi o duchach to od razu uznawany jest za wariata, tak więc wielki szacunek za odwagę. Nie rozumiem dlaczego nie chodzisz do kościoła. Jeśli chcesz, żeby te dziwne rzeczy dały Ci spokój to odwracanie się od kościoła wcale tego nie ułatwia. Pomocne na pewno będzie trwanie w stanie łaski uświęcającej (chodzenie do szczerej spowiedzi). Trzeba też zrozumieć, czy to w ogóle duchu. I czy są złe. Bo może to w cale nikt zły i może po prostu szuka pomocy... Jak myślisz? co czujesz podczas tych dziwnych sytuacji? Przeżyłem coś podobnego i traktuje to, co piszesz poważnie. Podstawa to wiedzieć, czy są to złe duchy czy dobre. Jest coś takiego jak egzorcyzm prywatny mający imprimatur, (przyzwolenie kościoła) używaj go:
"Święty Michale Archaniele, broń nas w walce. Przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam ochroną. Niech go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty książę wojska niebieskiego, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz krążą po świecie, mocą Bożą strąć do piekła. Amen."
Ludzi sie tu nie musze bac. Jakos tak smiesznie - im wiecej ateistow, tym narod uczciwszy. Dom zostawiam otwarty, samochod otwarty pod domem, teraz nawet szyby, w srodku pieniadze i dokumenty.
Zostawianie otwartych domow to w mojej wsi normalka.
Jakby czlowiek wierzyl w bajki o nawiedzeniach, to ja bym musiala dziesiatki duchow widywac.
Miejsce jest naprawde szczegolne - tylko tutaj znajdowane sa zlote wisiorki przedstawiajace obejmujaca sie pare. Nikt nie wie jakie mialy znaczenie - historia milosna? Jakis kult?
Jedno i drugie to fuj, szatanska robota wg. egzorcystow.
21 2014-06-17 14:39:21 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-06-17 14:39:43)
Femte a żaden z tych egzorcystów Cię nie próbował napastować z kubłem święconej wody lub osikowym kołkiem w ręku? ![]()
Ludzie wierzą w różne rzeczy, a te im się przydarzają.
Niektóre zdarzenia wydają nam się tajemnicze. Zdarza się, że ni z tego ni z owego spada obraz ze ściany, włącza się telewizor albo otwiera się szafka. Jakbyś nie była zdołowana, nawet nie zwróciłabyś uwagi na coś takiego.
A podobno jeśli chodzi o te odgłosy, to Twoja własna energia tak działa. Silne stany emocjonalne podobno mogą tak działać na wyobraźnię. Ja tego nie sprawdziłam, ale kiedyś kuzynka opowiadała, jak po śmierci jej męża zaczęły się dziać, według niej, dziwne rzeczy. A to spadła paproć w doniczce, a to szafka sama się otwarła, a to stukanie jakieś.
Nie wiem, co jest skuteczniejsze. W jej przypadku modlitwa przyniosła ukojenie nerwów.
23 2014-06-17 23:38:09 Ostatnio edytowany przez last (2014-06-17 23:57:07)
femte
Wybacz ,ale znowu się wtrącę. Piszesz ,że tam ,gdzie wielu ateistów ,tam uczciwiej? Uczciwość ,od czego zależy? W krajach rozwiniętych ,dobrobyt sprzyja uczciwości .Jest praca ,jest socjal i nie ma potrzeby szukania konfliktów z prawem. W krajach biedniejszych ,ale w małych miejscowościach ,lojalność i zależność międzysąsiedzka także sprzyja uczciwości, a jednak wszędzie zdarzają się okrucieństwa i nieuczciwość. Kiedyś ,gdzieś czytałam ,że ateiści przestrzegają etyki, ale nie jest regułą ,że tak czynią wszyscy ateiści. Normy moralne ułatwiają życie , nie dziwi mnie zatem ,że nawet ateiści dostrzegają w przestrzeganiu ich zalety. Jeszcze do nie tak dawna w Polsce ,nie zamykano na noc domów i nie było potrzeby posiadania psa stróżującego
mimo ,że nie było dobrobytu ,ale ludzie byli dla siebie bardziej przyjaznie nastawieni i nie ateiści. Zobacz ,jak Norwegowie byli zdziwieni ,że Breivik dokonał takiej rzezi. Nigdy nie wiadomo ,co jeszcze czeka Skandynawów? W biblii czytamy ,że cały świat podlega mocy niegodziwca, a wiara w duchy zmarłych ,to jedno z jego oszustw.
24 2014-06-18 11:05:23 Ostatnio edytowany przez femte (2014-06-18 11:08:23)
Abizer
egzorcysta nie, ale pani Magdalena Korzekwa przyslala mi (imiennie) na maile petycje do podpisania. W sprawie poparcia dr, Chazana. Odpisalam, zapytujac grzecznie skad ma moj adres mailowy. Nabrala wody w usta.
Jeden "uczciwy" broni drugiego...
last
Breivik jest wierzacy.
Wierzysz w te bajki jak to kiedys bylo pieknie, ludzie uczciwi? Moja ciotka, urodzona jeszcze w dziewietnastym wieku mawiala - zlodziei nie ma, ludzie sami kradna.
25 2014-06-18 14:05:26 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-18 14:06:15)
Akurat nie da się ukryć że na tle religijnym było bardzo wiele przemocy i zła, ale nie ma co winić religii, bo winny jest nikt inny jak ludzie i tak się działo w wielu różnych wyznaniach, ale to już kwestia na oddzielny temat. Nie mówię tu o tym że ktoś wierzący, a jest zły bo zły może być każdy, mówię o wojnach i mordowaniu ludzi mających inne poglądy.
26 2014-06-18 15:27:13 Ostatnio edytowany przez last (2014-06-18 15:33:01)
femte
Tak ,ja wierzę ,że naprawdę wierzący w Boga ludzie ,potrafią być uczciwi. I wierzę ,że kiedyś ludzie bardziej bali się Boga i byli uczciwsi (może stąd ta uczciwość u niektórych - właśnie z bojazni ,ale bojazń to także lęk przed rozczarowaniem Boga w stosunku do osoby popełniającej grzech) ,ale uczciwość powinna wypływać z miłości do Boga i blizniego. Twoja ciotka ma rację ,że to ludzie kradną ,ale ludzie także potrafią się zmienić , a czasem wpadają w pokusę i dopuszczają się różnych przestępstw. Może się to zdarzyć ludziom w jakiejś religii ,jak również ateistom. Breivik ,to był przykład ,że dochodzi do aktów przemocy ,tak jak w Polsce ,tak też w tak "bezpiecznym" kraju jak Norwegia ,Szwecja , Dania ,Finlandia itd. Więc nie ma co gloryfikować ,że tam jest lepiej ,bo ateiści także siedzą w więzieniach i nie chodzi tu o ich poglądy. Ale już nie piszę ,bo odbiegłam od tematu
. Stwierdzenia ,że tam ,gdzie nie ma Boga jest uczciwiej ,to wielka przesada.
"I wierzę ,że kiedyś ludzie bardziej bali się Boga i byli uczciwsi " <- to nie prawda, ze kiedys ludzie byli bardziej uczciwi.
Beato co do duchow. Ja uwazam, ze sa to problemy emocjonalne. Duchy - tak w pewnym sensie, ale nie zmarlych osob ale Twoje wlasne i Twojej mamy.
Jesli nie chcesz rozmawiac o tym z psychologiem, to znajdz ksiedza egzorcyste, albo jakiegokolwiek, ktory nie spartaczy sprawy takiego ktory pomysli tez nad innymi mozliwymi wyjasnieniami.
To , ze tamten ksiadz pomogl to nie koniecznie kwestia mocy jego, tylko kwestia tego jak to zadzialalo na Twoja psychike.
Jak bylam mlodsza to cuda na kiju widzialam z moja ciotka i slyszalam, bo ona mocno wierzy w takie rzeczy. Wszystko to sugestia i wina nerwicy.
Ludzki umysl lubi platac figle. Mozna sobie dorobic wspomnienia wsteczne, i swiecie w nie wierzyc. To sie zdarza zwlaszcza po wypadkach, gdy tracona jest ppamiec krotkotrwala.
Sa filmy Derrena Browna, w ktorych powoduje on u sceptykow takie stany, ze oni "naprawde" widza duchy. Oczywiscie w sposob jak najbardziej naturalny.
Poniewaz egzorcysci twierdza, ze mozna byc zaatakowanym przez demony z powodu wisiorka czt pierscionka kupionego w sklepie z pamiatkami podejmuje sie eksperymentu. Odprawie dowolny ceremonial satanistyczny, czy inny okultystyczny. W miejscu dawnego kultu poganskiego, gdzie skladano ludzi w ofierze. Prosze o zrodla internetowe, bo nie wiem czy znajde cos takiego w bibliotece. Nie moge zabijac ani krzywdzic zywych stworzen, ale juz np, wlasnej krwi moge uzyc. Codziennie bede relacjonowac co sie dzieje. Kto chetny zaproponowac jakis rytual?
(obawiam sie, ze jedynym skutkiem bedzie bolacy ze smiechu brzuch, a jezeli bede sie wspomagac - kac)
29 2014-06-19 06:43:28 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-06-19 06:55:01)
Bardzo mądrze pisał o "tych" sprawach Kasm, w wątku "Myśleliście kiedyś o tamtym świecie", polecam!
Edit
O jakie wisiorki czy pierścionki chodzi? O te związane z religią (np.krzyżyk, medalik), a nie poświęcone np przez księdza, czy o jakich mowa?
Życzliwa
chocby "pierscien Atlantow".
Witam wszystkich !
Pragnę odpowiedzieć na post ''żyworódki'' przyjaciółki forum. Dziękuję za numery telefonów oraz tytuły książek. Do tej pory przeczytałam kilka książek np; ''Życie po życiu ''; ''Życie po śmierci '' aut.Ian Wilson ,''Tajemnica życia po śmierci '' aut. Jenny Randlers i Peter Hough. Lektura naprawde zaciekawiła mnie bardzo. Wczoraj idąc ul. Stawową w Katowicach mijałam stoisko z używanymi książkami,podeszłam żeby rozejrzeć się trochę. Znalażłam książke pod tytułem '' Tajemnice życia pozagrobowego '' próba odpowiedzi na nurtujące nas pytania, aut;Andrzej Sieradzki. Przeczytałam już prawie całą. Dobrze się czyta.dowiedziałam się wiele nowych żeczy. Polecam szczerze. Wracając do dalszych pytań zadanych przez panią to; faktycznie nie chodzę do kościoła, ostatni raz chodziłam z moimi dwoma synami gdy mieli pójść do komuni św,synowie są o rok różnicy wiekowo, więc ksiądz zaproponował żeby nie robić dwa lata z rzędu komuni,zrobić obu synom w tym samym dniu. Zgodziłam się chętnie bo nie było mnie stać na tak duży wydatek rok po roku. Po komuni chłopców nie chodziłam na msze co niedzielę z powodu złego stanu zdrowia. Do roku 2010 w szpitalu przebywałam częściej niż mieszkałam w domu. W roku wracałam 3-4 krotnie, a najkrótszy pobyt trwał 1,5 miesiąca,najdłużej leżałam7 miesięcy i11 dni. Uważam po prostu, że modlić można się wszędzie czy to w domu, na ławce w parku czy na cmentarzu- ja często tak robię. Moi synowie mają 23, 17 i 16 lat. Oni sami podejmą decyzje co do tego czy powinni w każdą niedzielę i święta chodzić do kościoła. Wcale nie jest tak jak zażucała mi któraś osoba, że focha strzeliłam na Boga czy kościół. Naprawde myli się. Postanowiłam napisać posta na forum, ponieważ jestem sama jak palec i nie mam z kim porozmawiać na te jak i inne tematy. Zaczęło mnie to przytłaczać i bałam się , że wraca depresja ,którą miałam po śmierci męża. Jeśli chodzi o moją chorobę ,to nie umię rozmawiać z osobami którym nie ufam, ale ewentualnie mogę napisać do pani w e-mailu. Muszę kończyć i czekam na wiadomość . Mam dziwne odczucie,że może powinnam zaufać obcej osobie, bo czuje ,że pani mnie rozumie. Dobrej nocy
Beata , a co na to Twoi Synowie , teź to słyszą i widzą . Rozmawiałaś z Nimi , pytam bardzo poważnie . No chyba , że mieszkasz Sama , ale nie sądzę , bo masz dzieci .
33 2014-06-20 00:50:23 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-06-20 00:52:09)
Witam wszystkich ! Pragnę odpowiedzieć na post ''żyworudki'' przyjaciółki forum. Dziękuję za numery telefonów oraz tytuły książek. Do tej pory przeczytałam kilka książek np; ''Życie po życiu ''; ''Życie po śmierci '' aut.Ian Wilson ,''Tajemnica życia po śmierci '' aut. Jenny Randlers i Peter Hough. Lektura naprawde zaciekawiła mnie bardzo. Wczoraj idąc ul. Stawową w Katowicach mijałam stoisko z używanymi książkami,podeszłam żeby rozejrzeć się trochę. Znalażłam książke pod tytułem '' Tajemnice życia pozagrobowego '' próba odpowiedzi na nurtujące nas pytania, aut;Andrzej Sieradzki. Przeczytałam już prawie całą. Dobrze się czyta.dowiedziałam się wiele nowych żeczy. Polecam szczerze. Wracając do dalszych pytań zadanych przez panią to; faktycznie nie chodzę do kościoła, ostatni raz chodziłam z moimi dwoma synami gdy mieli pójść do komuni św,synowie są o rok różnicy wiekowo, więc ksiądz zaproponował żeby nie robić dwa lata z rzędu komuni,zrobić obu synom w tym samym dniu. Zgodziłam się chętnie bo nie było mnie stać na tak duży wydatek rok po roku. Po komuni chłopców nie chodziłam na msze co niedzielę z powodu złego stanu zdrowia. Do roku 2010 w szpitalu przebywałam częściej niż mieszkałam w domu. W roku wracałam 3-4 krotnie, a najkrótszy pobyt trwał 1,5 miesiąca,najdłużej leżałam7 miesięcy i11 dni. Uważam po prostu, że modlić można się wszędzie czy to w domu, na ławce w parku czy na cmentarzu- ja często tak robię. Moi synowie mają 23, 17 i 16 lat. Oni sami podejmą decyzje co do tego czy powinni w każdą niedzielę i święta chodzić do kościoła. Wcale nie jest tak jak zażucała mi któraś osoba, że focha strzeliłam na Boga czy kościół. Naprawde myli się. Postanowiłam napisać posta na forum, ponieważ jestem sama jak palec i nie mam z kim porozmawiać na te jak i inne tematy. Zaczęło mnie to przytłaczać i bałam się , że wraca depresja ,którą miałam po śmierci męża. Jeśli chodzi o moją chorobę ,to nie umię rozmawiać z osobami którym nie ufam, ale ewentualnie mogę napisać do pani w e-mailu. Muszę kończyć i czekam na wiadomość . Mam dziwne odczucie,że może powinnam zaufać obcej osobie, bo czuje ,że pani mnie rozumie. Dobrej nocy
Beata, dzięki za odzew. ![]()
Ja też podchodzę do wiary, tak jak i Ty - modlę się wszędzie, nawet jadąc autobusem.
BÓG jest wszędzie, gdy zwracam się do niego, ON na pewno mnie usłyszy.
Mam dwóch synów, ale nigdy nie nakazywaliśmy im uczestniczenia w mszy świętej, przykładem z mężem też nie świeciliśmy.
Starszy z żoną nie opuszczą żadnej niedzieli i świąt, a młodszy z żoną, jak jest potrzeba to idą.
Zatem, tutaj też jesteśmy zgodne w tym, że decyzja należy do dzieci.
Gdzieś wyczytałam, że najwięcej duchów gromadzi się (oprócz cmentarzy) właśnie w kościele.
Co do spowiedzi, to dwóch księży skutecznie mnie do niej zraziło.
Natomiast, chętnie uczestniczyła bym w spowiedzi powszechnej.
Bardzo namawiam Cię do przeczytania tej pozycji, którą Ci poleciłam. Myślę, że tę książkę możesz zamówić telefonicznie.
Autorka - świecka egzorcystka wskazuje, jak skutecznie można samemu obronić się przed duchami.
Nigdy nie okazuj strachu i gdy poczujesz koło siebie ducha lub go zobaczysz, to wołaj tonem rozkazującym: precz!
Ponadto twierdzi, że żyjący wiele chorób nabywa wskutek ataków, czy wchodzenia ducha w jego ciało.
Jeżeli np. jest to duch alkoholika, to nagle bez wyraźnej przyczyny, ta osoba zaczyna nadużywać alkoholu.
Przykładów jest wiele.
Dlatego właśnie pytałam się o Twoją chorobę.
Skoro tak często przebywasz w szpitalu, to rozumiem, że jesteś albo niezdiagnozowana, albo jest to choroba z tzw. chorób rzadkich.
Oczywiście szanuję to, że nie chcesz mówić o niej na forum.
Przykro mi także, że muszę odmówić Ci kontaktu drogą e-mailową, ponieważ nie podaję na forum swojego konta.
Beata, ja bardzo cię rozumiem, natomiast nie rozumiem tych osób, które sobie śmichy-chichy urządzają z czyichś poważnych irracjonalnych przeżyć.
Również życzę Ci spokojnej nocy. ![]()
Jak bylam mlodsza to cuda na kiju widzialam z moja ciotka i slyszalam, bo ona mocno wierzy w takie rzeczy. Wszystko to sugestia i wina nerwicy.
A ja jak miałam problemy z bezsennością - albo w ogóle nie mogłam spać, albo, jak już zasypiałam, to wybudzałam się co chwilę na chwilę, czyli wychodziło takie spanie-niespanie. Po pewnym czasie mózg był niesamowicie przemęczony i w kółko widziałam różne dziwne rzeczy, które w połączeniu z wyobraźnią dawały stwory przemykające w ciemnych zakamarkach. Można było wpaść w niezłą paranoję, a to kwestia zwykłego braku snu, przemęczenia i stresu.
Witam
w ten nijaki dzień ! Bardzo cieszę się, że udało się mi zanaleźć na forum osobę, która myśli podobnie jak ja. Nie przejęłam się osobami które ''wyśmiały mój pierwszy post. Nie miały prawa tego robić nie znając mnie wcale i nie wiedząc co ja mogę czuć. Jestem przekonana,że gdyby to ich spotkało coś podobnego, to nie było by im do śmiechu i żartów. Szkoda że nie mogę do pani wysłać e-mail,a. Ale może ma pani konto na GG. Podaję swój numer GG-2476958 . Chętnie podzielę się tą tajemnicą,tu na forum lepiej nie otwierać się do końca. Pod koniec czerwca 29 minie 3 rocznica śmierci mojego męża. Od trzech lat siedzę w domu i czas spędzam w towarzystwie synów, jak raz w tygodniu wyjdę np;opłacić rachunki czy zakupy (typowo kobiece ). Wszystkie inne zakupy robi 17 letni syn. Ja w ostatnim czasie źle się czuję i dużo straciłam na wadze,nawety gdybym chciała przynieść ciężką torbe z zakupami ,to raczej nie udało by się tego dokonać.Ale muszę powiedzieć, że mam wspaniałe dzieci bo Tomek-17l i Michał-16l bardzo dużo obowiązku przejęli po mnie. Tomek sam poprosił żebym uczyła go gotować. Jest pojętnym uczniem,potrafi zrobić gulasz z ziemniakami, kotlety mielona, schabowe, ryż z sosem słodko-kwaśnym a ostatnio próbował kluski śląskie,byłam zaskoczona że takie dobre mu wyszły. Moi synowie nie mają nałogów,wychodzą tylko pograć w piłkę nożną na boisko lub Tomek do dziewczyny. Moi sąsiedzi nie mogą nadziwić się że są inni od swoich rówieśników i sąsiadów. Niestety mieszkam na dzielnicy, gdzie jest duża grupa kibiców Górn ika Zabrze i nie było dnia żeby nie stali pod klatkami i pili piwo. Czuję się trochę winna, ze chłopcy szybciej musieli dojrzeć i mają więcej obowiązku niż ich koledzy. Ale sami tak chcieli,nie muszę ich do niczego zmuszać czy naciskąć. Teraz pożegnam się,muszę zrobić śniadanie,chociaż ja nie mam apetytu bo nie mogę od dwóch dni spać. Miłego dnia życzę wszystkim.;)
Vian dziękuję za wypowiedzenie się, mam nadzieję że z racji zawodu jaki wykonujesz,będe mogła liczyć na dobre rady od ciebie. Pozdrawiem ,później pojawie się na forum.
![]()
Femte i Małpa, niestety nie macie racji. Ani nie sfiksowałam, ani nie mam przewidzeń. Nie mam pojęcia dlaczego mnie to spotyka i widzę to co widzę. Postanowiłam otworzyć się i poszukać kogoś,kto poważnie mnie potraktuje i może udzieli informacji czy rady. Odpowiadająć na pytanie ''Życzliwej, tak m łodszy syn śpi za mną w pokoju i niestety musi przeżywać to samo co ja. Nie boję się gdy to zaczyna się dziać tylko że musiałam usiąść i wytłumaczyć synom co tak naprawde dzieje się w domu. Sama zaczęłam sprawdzać w inernecie wszystko na ten temat i zapewniam,że nie pojawiłam się na foru bo nudzi mi się i szukam sensacji. Chciałam tylko powiedzieć ,że nie życzę nikomu takich dziwnych i czasami nieprzyjemnych doświadczeń.
38 2014-06-20 10:26:40 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-21 17:17:01)
Abizer napisał/a:Coś w rodzaju focha "Ty Bogu jeden! Całe życie siejesz śmierć i nieszczęścia wokół mnie! Taki jesteś?! To nie będę chodzić do kościoła, aż ci w pięty pójdzie!."
Czy powód jest inny?Hahaha rozwaliłeś mnie ;p
Masz dopiero 24 lata i dlatego nie biorę na poważnie tego co piszesz. Może jak założysz rodzine i przeżyjesz coś w swoim życiu ,zmienisz zdanie i podejście do spraw śmierci....duchów itd. Powodzenia
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim - jest to bowiem sprzeczne z naszym regulaminem. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj opcji "edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Mod. Olinka
beato-jeśli ponownie usłyszysz czy zobaczysz to "coś"-to powiedz:
Wszelki duch Pana Boga chwali.
Jeśli chodzi o ksiedza egzorcystę,to takowych znajdziesz w każdej Kurii Biskupiej.
I jeszcze proponuję "pogadać na poważnie"ze Swoim Aniołem Stróżem.
Powodzenia!
40 2014-06-20 18:19:53 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-06-20 19:04:58)
Witaj Beata. ![]()
Niestety, nie mam założonego konta na GG, bo jakoś nigdy nie odczuwałam i nie miałam takiej potrzeby.
Pomyślę nad tym i może przyszłościowo.....a, Twój nr sobie zapiszę.
Zapewniam Cię, że na forum uczestniczy bardzo wiele osób, poważnie podchodzących do poruszanego przez Ciebie tematu/problemu i wielu z nich też ma podobny problem. Tylko, że tematów jest mnogo o różnorodnej tematyce, jak niewątpliwie sama się zorientowałaś i nie zawsze zajrzą do tego, w którym mogliby się wypowiedzieć rzeczowo, konkretnie i bez bzdetów.
Ja wczoraj też zamierzałam zajrzeć tylko do netkafejki "Azyl, dla marudzących inaczej", ale nie dotarłam, bo zatrzymałam się na Twojej historii. Zapraszam w progi azylu, może Ci się spodoba...., rozmawiamy na różne tematy, no i marudzimy "inaczej".:)
Fajnie się czyta, że masz taką opiekę w synach, masz prawo być z nich dumna.
Edit:
Beata, poczytaj na forum historii o podobnej tematyce, ja daję Ci link do tych, które pamiętam, bo się wypowiadałam w nich:
- odszukałam wątek userki, opisującej swoje przeżycia z nawiedzającym ją duchem teścia:
http://www.netkobiety.pl/t22893.html
i jeszcze o koszmarnych snach:
Gdyby autorka czytała ze zrozumieniem to by zauważyła, że do jej problemu z rozbawieniem nie podchodzę. Mówiłem, że przyjdą ci od "rozumu" i przyszli (z moją faworytką femte na czele).
Cóż- jedni mnie (niesłusznie) oskarżają, że niby to jestem fanatykiem wiary, a tu się trafiło zupełnie przeciwne (również niesłuszne) oskarżenie, że się z sił nadprzyrodzonych naśmiewam.
Widać równowaga musi być ![]()
Uważam, że autorka właściwie odebrała m.innymi i Twoje wypowiedzi.
Do jej poważnego problemu Ty i Twoje rozmówczynie odnieśliście się......kabaretowo.
Ja sie nie odnioslam kabaretowo do autorki. Ona ma powazny problem, jest chora. Wiec nic dziwnego, ze widzi rzeczywistosc przez pryzmat swojego cierpienia.
Natomiast utwierdzanie jej w przekonaniu ze jest celem zmasowanego ataku demonow wcale Jej nie pomoze.
Abizer - odprawiam dzis czarna msze - troche poczytalam. Moze nie zrobie tego fachowo, ale jezeli to dziala tylko w wykonaniu specjalisty, to po co tym straszyc?
Sciane zachodnia mam, nawet wlasnie na niej wisi dzwonek - tyle ze na zewnatrz. Ozdobiony dwoma sowami. Dwa swieczniki w ksztalcie smokow. Swiece czerwone - nie chce mi sie malowac na czarno, a kolor nie jest okreslony. Czerwone wino. Reszta wg, roznych zrodel z internetu. Chce przywolywac Szatana - ciekawe czy przyjdzie? Szkoda, ze moja sasiadka musiala wyjechac dzisiaj do kopenhagi - straszna jajcara, z nia byloby weselej.
Jutro napisze jak poszlo.
44 2014-06-20 21:00:40 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-06-20 21:02:59)
Żyworódka- nie chcę się wykłócać, bo nie o to chodzi. Pierwsza wypowiedź być może ma w sobie nutkę przekąsu, ale nie było w tym zamysłu lekceważenia, czy czegoś podobnego.
Femte- trzymam kciuki:)
A!- no i co na pierwszy ogień- Twoja suczka, czy ci intruzi z dachu;)
Abizer
co masz na mysli mowiac "na pierwszy ogien"?
Myslisz ze jakis czart sie pokaze i zechce cos zezrec? Niech by tylko sprobowal suke ruszyc.
Ja sie szykuje, zaczelam pisac cyrograf - wlasna krwia - pobralam strzykawka. Dla mnie zaden problem wkluc sie do zyly jedna reka - druga zawsze sie zwierzaka trzymalo. Zapisuje diablu dusze, jezeli mi sie osobiscie pokaze. Chyba takiej okazji nie przepusci?
Do dwunastej jeszcze troche czasu.
Nie no wiesz- czarne msze mają to do siebie, że zawierają w sobie nader osobliwe rytuały. Np. drink z kociej juchy na przystawkę. Więc sobie pomyślałem, że jak nie masz tam gdzieś jakiegoś dachowca pod ręką- to jeszcze suka pozostaje. Tylko jak ty to pogodzisz ze swoim zwierzouwielbieniem???;)
47 2014-06-21 01:26:23 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-06-21 17:20:35)
Skad wziales ta "kocia juche"?
Nie znalazlam nic takiego.
niedozwolony link
jakos ten diabol bardzo wstydliwy - nie pokazal sie. Ciekawe dlaczego? Jednych przesladuja cale stada, bo dziadek powiedzial "psiakosc" albo stryjeczna praprababka kabale stawiala, a mnie nie pokaze nawet kopytka? koniuszka ogona?
Przeciez przeczytalam calego Pottera - po angielsku, bo mam siostre potteromaniaczke. Zawsze rano lecialam do empiku, stalam w wielkiej kolejce, szybko lapalam ksiazke ktora musialam czytac nocami. Ale za to moglam zqadzwonic o trzeciej rano z zapytaniem kim jest ten a ten, i zawsze dostawalam wyczerpujace informacje. Ksiazke musialam przekazac siostrze w ciagu najdalej trzech dni, bo by mnie zabila.
Ide z suka na spacer na Jern - wlasnie jak wskazuje nazwa teren dawnej osady, tam jest ladna laczka.
Femte- nie wiem jak Ty, ale ja wszystko co związane choćby etymologicznie z onetem staram się raczej omijać z daleka, a już na pewno nie traktuję tego serwisu jako źródło informacji nawet, gdyby to miało być w formie internauckiej zapytajki;).
Widać nie taki diabeł straszny jak go malują ![]()
Bardzo proszę o merytoryczne, nawiązujące do tematu wątku wypowiedzi. Kilka postów usunęłam, ale na dobrą sprawę połowa wątku nadaje się do edycji - szanujcie, proszę, nasz czas.
Zakładając temat należy liczyć się z tym, że nie wszystkie opinie są zgodne z naszymi oczekiwaniami, z drugiej strony oczekujemy, że wszelkie wypowiedzi pozbawione będą sarkazmu i ironii. Będę wdzięczna za dostosowanie się do zasad, a równocześnie uprzedzam, że ich łamanie będzie wiązało się z bardziej radykalnymi krokami ze strony moderacji.
Z pozdrowieniami, Mod. Olinka
50 2014-06-21 17:59:44 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-21 18:07:17)
Małpa69 napisał/a:Abizer napisał/a:Coś w rodzaju focha "Ty Bogu jeden! Całe życie siejesz śmierć i nieszczęścia wokół mnie! Taki jesteś?! To nie będę chodzić do kościoła, aż ci w pięty pójdzie!."
Czy powód jest inny?Hahaha rozwaliłeś mnie ;p
Masz dopiero 24 lata i dlatego nie biorę na poważnie tego co piszesz. Może jak założysz rodzine i przeżyjesz coś w swoim życiu ,zmienisz zdanie i podejście do spraw śmierci....duchów itd. Powodzenia
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim - jest to bowiem sprzeczne z naszym regulaminem. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj opcji "edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Mod. Olinka
Beato gdzie ja napisałam że Ci nie wierzę, albo że to głupie? Chyba Coś Ci się pomyliło. Przeczytaj sobie wszystkie moje posty w tym temacie zanim zaczniesz na mnie naskakiwać. Sama Ci napisałam abyś jednak udała się do księdza i że sama co nieco w życiu widziałam. A to że należy zawsze podejść do tematu sceptycznie i wykluczyć wszystko inne zanim się stwierdzi że to duchy to inna sprawa.
Zachowujesz się jak maleńka dziewczynka, nawet jeżeli jesteś starsza ode mnie to brak Ci dojrzałości i trzeźwego spojrzenia na sprawę. Zaczynam być coraz bardziej przekonana że trollujesz. Nawet nie pofatygujesz się aby dokładnie przeczytać to co człowiek do Ciebie napisał.
Powiedziałam Ci co możesz zrobić, a Abizer bardzo dobrze określił Twoją postawę wobec pójścia do księdza. To pierwsza i najłatwiej dostępna osoba jaka może pomóc przy takich problemach, przeczytaj sobie moje posty nigdzie nie wyśmiałam tego co napisałaś, ani nie powiedziałam że w to nie wierzę, zacznij czytać uważnie zanim pomieszasz kto co do Ciebie pisał. Są również szeptuchy i inne osoby zajmujące się takimi sprawami, ale nie ma ich w każdej okolicy.
Proszę zanim zaczniesz na mnie naskakiwać w przyszłości, przeczytaj najpierw wszystko uważnie, bo śmiałam się jedynie z odpowiedzi Abizera zresztą bardzo trafnej a nie z Twojej opowieści, więc nie wmawiaj mi czegoś co nie miało miejsca i nie posuwaj się do tak niskopoziomych argumentów jak cudzy wiek, bo nie znasz mnie i nie wiesz co w życiu przeszłam.
Odradzam Ci działania na własną rękę, są sposoby walki z tego typu rzeczami które są ogólnie dostępne, ale uważam że sama sobie nie poradzisz i powinnaś o pomoc poprosić ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami takie jak ksiądz czy szeptucha w internecie na pewno można znaleźć takie osoby w niedalekiej okolicy. Zrobisz sobie oczywiście co uważasz, nie musisz słuchać takiego "dziecka" jak ja ![]()
PS podczas poszukiwań spróbuj znaleźć opinie o danej osobie to dość ważne.
51 2014-06-21 20:08:46 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-21 20:41:13)
Dlatego warto czytać opinię innych ludzi, uważnie obserwować.
Natomiast ja widzę u autorki wiele żalu, złości, rozgoryczenia, takie emocje potrafią człowieka wyniszczać, niezależnie czy wierzy w duchy czy nie. Uważam że powinna popracować nad sobą, wyciszyć się, zamknąć sprawy z przeszłości, wybaczyć, zaakceptować swój los, oczyścić się emocjonalnie, a na pewno będzie lepiej.
Kiedyś spotkałam taką jedną babeczkę, która nie tyle co wierzyła w duchy, ona uważała że nasze samopoczucie to co nas spotyka ma duży związek z tym co czujemy, nagromadzone złe emocje takie jak żal, złość, brak przebaczenia tym co nas skrzywdzili, powodują że człowiek sam się wyniszcza i nie może ruszyć naprzód. Nie trzeba tu wierzyć w zjawiska nadprzyrodzone, bo nawet nauka mówi o tym że stan psychiczny ma ogromny wpływ na to jak się czujemy.
Ja mam wrażenie że autorka "pływa" w negatywnych emocjach i nie potrafi z nich wyjść i nie jest to żadna złośliwość z mojej strony.
W każdym bądź razie życzę powodzenia i uporania się z problemami.
Autorka powinna przede wszystkim porozmawiac z lekarzem. Moze byc pierwszego kontaktu. Wysylanie do ksiezy, szamanow czy szeptuch tylko sprawe pogorszy. Dziwie sie, ze ktos z moderacju tego nie postuluje i nie ukroci glupich pomyslow "doradzaczy".
Mam jakieś takie silne przeczucie, że autorka z niejednym lekarzem już rozmawiała. Widać nie pomógł.
Dziwię się natomiast temu, że moderacja nie ukróca nietolerancyjnych postów. ![]()
Czyli postow Abizera?
Femte z całym szacunkiem jakim Cię darzę, ale wyobraź sobie że nawet nauka w wielu wypadkach uznaje istnienie "duchów" chociaż definiuje je zupełnie inaczej i jest faktem potwierdzonym że jeżeli ktoś w coś wierzy nieważne jak absurdalne by to nie było to potrafi sobie tym albo zaszkodzić albo pomóc, jeżeli więc autorka wierzy w duchy, a ksiądz potraktuje sprawę poważnie, to może jej pomóc. Jest wielu ludzi którym to pomogło nieważne w jaki sposób ważne że pomogło, jeżeli komuś kto gorliwie wierzył pomogły modlitwy o zdrowie i takiej osobie cofnął się teoretycznie nieuleczalny nowotwór to chociaż prawdopodobnie ma to naukowe i medyczne wyjaśnienie to co przeszkadza że taka osoba wierzy w to że dokonał tego Bóg? Nie ma w tym nic złego, jeżeli wiara ma sprawić że ktoś poczuje się lepiej to nie mamy prawa mu tego odmawiać, choćby nie wiem jak absurdalne się to wydawało.
Autorka powinna przede wszystkim porozmawiac z lekarzem. Moze byc pierwszego kontaktu. Wysylanie do ksiezy, szamanow czy szeptuch tylko sprawe pogorszy. Dziwie sie, ze ktos z moderacju tego nie postuluje i nie ukroci glupich pomyslow "doradzaczy".
Autorka jest pod opieką lekarzy.
Posłuchaj, jak dla mnie to większość twoich wypowiedzi jest off-topem prowadzonym z Abizerem - co również uznała moderacja.
On Cię podpuszcza, a ty popisujesz się - przed nim(?) - wypowiedziami w bardzo miernym/żałosnym stylu.
To takie PAWIENIE SIĘ, nawet jak ten ogon jest szary.
Ukrócić, to należy twoje zachowanie/odgrywanie farsy w sytuacji, gdy userka zwraca się o pomoc.
Małpa, myślę, że Beata oceniła Cię na podstawie tej jednej wypowiedzi, którą zacytowała.
Bo w innych starasz się pomóc jej, wejść w jej położenie.
Beata, nie zrażaj się, tylko się odezwij.
Weź poprawkę na to, że ludzie są różni, a wiele osób podeszło poważnie do Twojej historii, więc kieruj się tym.
Piszesz, że mieszkasz na Śląsku. W okolicach Katowic mam znajomych i kiedyś, podczas odwiedzin byłam z nimi w Katowicach na targach "Bliżej zdrowia, bliżej natury". Targi odbywają się na wiosnę i na jesieni, a informacje umieszczane w internecie.
Organizowane są tam prelekcje/wykłady z tematyki ezoterycznej, myślę, że Cię to zaciekawi i z pewnością rozszerzysz swoją wiedzę.
Bardzo możliwe, że uzyskasz również pomoc.....
Pozdrawiam.
Wiem żyworódko, ale tamten wpis był przeznaczony dla Abizera, bo jednak mnie rozbawił, dużo ludzi ma takie podejście do Boga jak dobrze to dobrze, a jak nie to w nosie z Nim.
żyworódka
Abizer odsyla autorke do szarlatanow, w ktorych interesie nie jest poprawa samopoczucia pacjenta, a wrecz przeciwnie. Przeciez oni z tego zyja. Wiec dojdzie natepny stres, i duze wydatki.
Egzorcysta to taki "lekarz" ktory najpierw wmawia pacjentowi chorobe, a potem z niej "leczy".
Femte znasz chociaż jedną osobę zajmującą się takimi rzeczami? Wielu z nich bierze "co łaska" i to takie prawdziwe jeśli nie masz pieniędzy nie płacisz nic. Ksiądz w mojej miejscowości który się tym zajmuje nie bierze od ludzi niczego, sam przyjeżdża i za to też nic nie liczy. Także ja osobiście uważam że coś takiego może pomóc, ale należy uważnie wybrać komu się problem powierza i nawet jeżeli jest to wierutną bzdurą, ale komuś pomogło ( a jest wiele takich przypadków) to nie ma w tym nic złego.
Bardzo wielu ludzi w tym temacie pracuje charytatywnie, a ludzie zadowoleni z efektów sami z siebie przynoszą podarunki czy dają pieniądze.
Tak, znam przyklad mojej ciotki ze schizofrenia. Moi rodzice tak jakby sie nia opiekowali - to byla daleka kuzynka ojca, nawet nie wiem w jaki sposob spokrewniona. Na szczescie ona sama byla na tyle przytomna, ze sie egzorcyscie nie dala z kasy ograbic. Byla zreszta z wyksztalcenia biologiem, dobrze sie orientowala w swojej chorobie, to nie dala sie dlugo zwodzic.
61 2014-06-22 22:06:42 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-22 22:17:49)
Poniewaz egzorcysci twierdza, ze mozna byc zaatakowanym przez demony z powodu wisiorka czt pierscionka kupionego w sklepie z pamiatkami podejmuje sie eksperymentu. Odprawie dowolny ceremonial satanistyczny, czy inny okultystyczny. W miejscu dawnego kultu poganskiego, gdzie skladano ludzi w ofierze. Prosze o zrodla internetowe, bo nie wiem czy znajde cos takiego w bibliotece. Nie moge zabijac ani krzywdzic zywych stworzen, ale juz np, wlasnej krwi moge uzyc. Codziennie bede relacjonowac co sie dzieje. Kto chetny zaproponowac jakis rytual?
(obawiam sie, ze jedynym skutkiem bedzie bolacy ze smiechu brzuch, a jezeli bede sie wspomagac - kac)
naprawdę cie to smieszy? a skad znasz wszystkie ceremonialy satanistyczne czy okultystyczne? swietnie alkohol, pewnie narkotyki i zabawa w ekspeymenty,
wiem ze pisalas to ironicznie ale naprawdę pomysl zanim cos napiszesz
a ja się dziwie ze twoich wpisow nikt nie ukrocil, nie usunal,
a co gdy czytają to dzieci, przecież ty dajesz ,,gotowa instrukcje do swietnej zabawy,,!
dla ciebie to żarty, swietna zabawa a ktoś może podejść na poważnie do tego co piszesz
62 2014-06-22 23:33:01 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-22 23:34:28)
Ciekawą kwestią jest to że ludzie którzy się w to bawili, no cóż nie jedni zrobili sobie krzywdę. I niezależnie czy ktoś w to wierzy czy nie, być może to tylko sugestia na nasz mózg, ale potrafi i zaszkodzić i pomóc. Jak powiedziałam nawet jeżeli to brednia a komuś pomaga to ja nie widzę problemu. Siła naszego mózgu jest ogromna i nawet jeżeli nie ma w tym nic nadprzyrodzonego to sam wpływ na mózg daje ogromne efekty, bo jeżeli ktoś w takie rzeczy wierzy to wierzy w to że mu to pomoże i czuje się lepiej niezależnie od tego czy to faktycznie jakaś magia czy nie. Gdyby wszystkich ludzi wierzących w takie rzeczy zamknąć do wariatkowa to byłaby to większość populacji całego świata. Nawet nauka nie wyklucza istnienia takich zjawisk choć próbuje znaleźć dla nich logiczne wytłumaczenie, jest faktem potwierdzonym naukowo, że w miejscach nawiedzonych jest większe niż zazwyczaj pole elektromagnetyczne, Ci którzy wierzą w duchy twierdzą że to one je produkują, naukowcy zaś twierdzą że samo pole powoduje halucynacje i dziwne doznania, ale nie negują tego że coś takiego ma miejsce.
Jeden naciągacz nie czyni wszystkich w danej branży naciągaczami. Czy wiesz że wg prawa kościelnego zanim odprawiony zostanie egzorcyzm przeprowadza się szereg badania łącznie ze zbadaniem przez lekarza?
Pole magnetyczne mozna zmierzyc. Wcale nie jest silniejsze w "miejscach nawiedzonych".
Czy nad ciekami wodnymi.
Instrukcje roznych obrzedow mozna znalezc w internecie - celowo wybralam kilka pierwszych wyszukiwan. Jakbym chciala temat potraktowac powaznie to bym sie wybrala do biblioteki. Ale czy taki temat da sie powaznie traktowac?
żyworódka
Abizer odsyla autorke do szarlatanow, w ktorych interesie nie jest poprawa samopoczucia pacjenta, a wrecz przeciwnie. Przeciez oni z tego zyja. Wiec dojdzie natepny stres, i duze wydatki.
Egzorcysta to taki "lekarz" ktory najpierw wmawia pacjentowi chorobe, a potem z niej "leczy".
Zarówno do lekarza jak i do egzorcysty ludzie idą już z chorobą, z tym, że do tego pierwszego z chorobą ciała, a do drugiego duszy.
Jednakże ma to powiązanie, bo jak ciało zdrowe, to i dusza też i odwrotnie.
Myślę, że czasami trudno stwierdzić, które objawy nastąpiły u danego człowieka pierwsze.
Ponadto zauważ, że jedni i drudzy żyją z pacjentów.
Tylko od nich samych, już jako ludzi zależy, czy ich działania są zgodne z etyką wyuczonego zawodu/ z uprawnieniami.
Pole magnetyczne mozna zmierzyc. Wcale nie jest silniejsze w "miejscach nawiedzonych".
Czy nad ciekami wodnymi.
Instrukcje roznych obrzedow mozna znalezc w internecie - celowo wybralam kilka pierwszych wyszukiwan. Jakbym chciala temat potraktowac powaznie to bym sie wybrala do biblioteki. Ale czy taki temat da sie powaznie traktowac?
Femte powołałam się na badania ludzi z tytułami naukowymi, skoro wiesz lepiej...
Uważam jednak że nie masz prawa wyśmiewać ludzi którzy w to wierzą i wszystkim im wmawiać choroby psychicznej, bo musiałabyś połowę (a może i więcej) ludności ziemskiej zamknąć w psychiatryku.
Polecam Ci także obejrzeć niedawny program Kossakowskiego, gdzie jeździ on do różnych uzdrowicieli, nie do egzorcystów i osób zajmujących się duchami jako takimi. Wielu z nich ma zwyczaj wymieniania chorób jakie widzą u pacjenta, podczas wielu z nich wszystko się zgadzało (Kossakowski przed podróżą zrobił szereg badań, aby mieć punkt odniesienia) oczywiście trafiał też na oszustów i ludzi którzy swoją pracą wywoływali śmiech. Jak on sam stwierdził po jednej z wizyt, złamany nos widać, ale palca u stopy już nie, a notorycznie powtarza się sytuacja z palcem.
Z jakiegoś bliżej niewytłumaczalnego powodu, wielu uzdrowicieli pomogło ludziom którzy do nich przyszli i chwytali się ich jak ostatniej deski ratunku. Jakie ma znaczenie to czy coś istnieje i czy jest prawdą, skoro setki ludzi uporały się ze swoimi nawet fizycznymi problemami w ten sposób? Poczytaj sobie ilu ludzi WIERZY w to że im to pomogło. Nieważne że mogło tak nie być, ważne że oni czują się lepiej. Nie wiem co złego widzisz w tym że niektórzy z uzdrowicieli, także i księży na prawdę pomagają ludziom, a to że trafi się jakiś naciągacz? Wszędzie są naciągacze.
U nas niedaleko jest ksiądz, są o nim nawet artykuły i filmy w internecie. Uzdrawia on ludzi, ludzie osuwają się na ziemię po dotyku jego dłoni, nie chodzi o egzorcyzmy tylko o uzdrowienia. Nieważne czy to tylko wiara, czy siła sugestii, nieważne jest to że być może nie ma w tym ani okrucha magii, ważne jest to że wiele osób zostało wyleczonych. Liczy się efekt. Nawet gdyby powiedział tym ludziom żeby przez całą noc stali na jednej nodze podczas pełni księżyca i oni by to uczynili i poczuli się lepiej, mimo że nie miało to żadnego związku, to jakie to ma znaczenie skoro pomogło? Skoro ktoś lepiej się czuje?