Oszczędzamy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Oszczędzamy

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 70 ]

Temat: Oszczędzamy

Jestem ciekawa jak w codziennym życiu potraficie oszczędzać?Czy macie na to jakieś "sposoby",którymi mogłybyście się podzielić.
Nie mówię tu o przysłowiowym zaciskaniu pasa ,ale o tym jak żyć , by przeżyć.Ewentualnie móc odłożyć pieniądze na czarną godzinę.

Ja osobiście powiem tylko tyle,że nie żyję ani w biedzie ani w luksusie,ale chciałabym zacząć odkładać jakiś pieniądz.
Tylko ,że nigdy mi się to nie udaje.

Mam rodzinę , jest nas pięcioro. Ja,mąż,dwójka dzieci i mój tata ,który rzecz jasna dokłada się do wspólnego funduszu domowego.
Wczoraj usiedliśmy z mężem i zaczeliśmy liczyć nasze miesięczne wydatki . Okazało się ,że na samo jedzenie miesięcznie wydajemy około 700 zł . Nie wiem czy dla pięcioosobowej rodziny to dużo czy mało,ale kwota jak dla mnie jest duża .


Podzielcie się swoimi pomysłami.
:-)

2

Odp: Oszczędzamy

Kate, to może Ty napisz, jak to robisz, że taka suma wystarcza Wam na przeżycie, bo to wychodzi, niecałe pięć zł na osobę, dziennie.
Tą sumę podziel jeszcze przez trzy posiłki i masz wynik.
Co kupisz na obiad za 1,50 dla jednego członka rodziny,lub nawet za 7.50 dla pięciu osób?

Każdy ma swoją gwiazdę szczęścia,
która jest tylko jego.
Ale nie każdy potrafi
uważnie patrzeć w niebo.

3

Odp: Oszczędzamy

700 zł na samo jedzenie? nie u mnie to nie przejdzie raczej a mam 4 osobową rodzinę,na samo mleko dla małego wydaję 100 zł miesięcznie,najlepsze jest to że idę do spożywczego,kupuję coś torba pusta,a w portfelu ubyło 30 zł,nie wspomnę juz o zakupach marketowych
a wiec podsumowując 700 zł mi starcza na 3 tygodnie gdzie jestem sama z dziećmi a mój facet jest za granicą,jak wraca na tydzień wydajemy ok.300 jak nie więcej na jedzenie do tego jeszcze on kupuje sobie  jedzenie do pracy jak znowu wyjeżdza za ok.300/400 zł
czyli ok.1200-1400 zł kosztuje nas wyżywienie,do tego 100-200 zł chemia ,w zależności od miesiąca i od tego co sie skończyło
dodam jeszcze że nie kupuje codziennie jakiegoś np.mięsa na obiad,i mam swoje warzywa i jajka
oszczędzać,cóż sądzę że gdybyśmy musieli to byśmy jakieś 300 zł na pewno z tego zaoszczędzili,ogólnie rzecz biorąc jedzenie jest strasznie drogie

4

Odp: Oszczędzamy

To zależy jeszcze od tego gdzie się mieszka.
Ja mieszkam w dużym mieście (mieszkam na peryferiach, a do pracy jeżdżę do centrum) więc na benzynę wydaję ok. 500 zł miesięcznie. Czy można by tu oszczędzić? tak, bo karta miesięczna na miejskie środki lokomocji kosztuje koło 100 zł. Zatem można by oszczędzić jakieś 400 zł miesięcznie.
Nie oszczędzam na tym bo.... jestem wygodna. Poza tym po drodze robię zawsze zakupy, wożę "pracę" do domu.
W małym mieście jest z tym mniejszy problem bo nie trzeba wszędzie jeździć.

5

Odp: Oszczędzamy

ja mieszkam sama na wsi i tez jakoś nie udaje mi się nic odłożyć. Jesień idzie i trzeba było węgla kupić wszystkie opłaty porobić i to idzie. jedzenie faktycznie drogie jest. tez bym chciała się nauczyć jak oszczędzić choc troche

pora na zmiany...
Piotrus ur 14.09.2013 Moj skarb

6

Odp: Oszczędzamy

luc ja mieszkam na wsi,więc mam ten problem że musze wszedzie jeździć,sklepik jest,ale mało jest w nim i ceny tez z kosmosu,więc przynajmniej 2 razy w tygodniu jestem w mieście,jak mój facet jest to jestem codziennie,a do tego jeżdżę do duzego miasta oddalonego o 100 km,tak juz u nas jest ze na większe zakupy jade taki kawał smile

7

Odp: Oszczędzamy

Lena - fakt, ja też nie robię zakupów w najbliższej okolicy, bo jak jest mało sklepów to windują ceny w górę.

8

Odp: Oszczędzamy

Podziwiam Cię tongue

Ja miesięcznie na jedzenie wydaje 700 zł na dwie osoby i to też bez szczególnych szaleństw... Być może wynika to z tego że mieszkam w mieście i po wizycie w sklepie i pustej reklamówce okazuje się że już kilkanaście złoty mniej... Sam chleb, masło i jakiś ser żółty czy wędlina to jest jakieś 15 zł hmm

Szczerze mówiąc naprawdę mało wydajesz i nie wiem jak byś mogła ograniczyć te wydatki - chyba byście musieli przestać jeść... neutral

"Człowiek, który nie robi błędów, zwykle nie robi niczego."

9

Odp: Oszczędzamy

Zabawne kwoty podajecie.. ja wydaje codziennie około 50 złotych na zakupy NAJBARDZIEJ POTRZEBNE. Przy czym mój mąż przywozi z pracy wiele artykułów spożywczych i innych. Nasze gospodarstwo domowe to ja, mąż i 2 dzieci. Zamiast gadać o oszczędzaniu, lepiej zrobić sobie rachunek sumienia i przeliczyć na co tak naprawdę wydajemy pieniądze. To co zaoszczędzisz na jedzeniu, przetracisz na kosmetyki, buty, ciuchy.. Czyli nadal nic masz nic odłożonego. Dziwi mnie jeszcze to, że ludzie którzy narzekają na brak pieniędzy, brak pracy, siedzą przy komputerach, użalają się nad sobą i nic ze swoim życiem nie robią. Ważne że za internet jest zapłacone (i to pewnie jeszcze jakiś super szybki, bez limitu i niewiadomo co jeszcze).

.....w życiu mam różnie, raz na wozie, raz pod wozem, ale próbuje żyć najlepiej jak umiem ...w końcu nie muszę być idealna smile ....wystarczy, że jestem wyjątkowa smile

10

Odp: Oszczędzamy
Babcia60+ napisał/a:

Kate, to może Ty napisz, jak to robisz, że taka suma wystarcza Wam na przeżycie, bo to wychodzi, niecałe pięć zł na osobę, dziennie.
Tą sumę podziel jeszcze przez trzy posiłki i masz wynik.
Co kupisz na obiad za 1,50 dla jednego członka rodziny,lub nawet za 7.50 dla pięciu osób?

No właśnie nie starcza . Miesiąc w miesiąc pożyczam od ojca jakieś pieniądze.
W tej chwili po prostu się zawzięłam i zapisuje każdy wydatek , głupią nawet pierdołę . Chcę się przekonać ile faktycznie a nie na oko wydajemy .

11

Odp: Oszczędzamy
modzia napisał/a:

Zabawne kwoty podajecie.. ja wydaje codziennie około 50 złotych na zakupy NAJBARDZIEJ POTRZEBNE. Przy czym mój mąż przywozi z pracy wiele artykułów spożywczych i innych. Nasze gospodarstwo domowe to ja, mąż i 2 dzieci. Zamiast gadać o oszczędzaniu, lepiej zrobić sobie rachunek sumienia i przeliczyć na co tak naprawdę wydajemy pieniądze. To co zaoszczędzisz na jedzeniu, przetracisz na kosmetyki, buty, ciuchy.. Czyli nadal nic masz nic odłożonego. Dziwi mnie jeszcze to, że ludzie którzy narzekają na brak pieniędzy, brak pracy, siedzą przy komputerach, użalają się nad sobą i nic ze swoim życiem nie robią. Ważne że za internet jest zapłacone (i to pewnie jeszcze jakiś super szybki, bez limitu i niewiadomo co jeszcze).

Modzia , u mnie po wstępnych obliczeniach tez mniej więcej wychodzi 50 zł dziennie ,licząc obiad , kolacja.
Co do twojego zdziwienia ....mam nadzieję,że nie kierujesz tego do mnie big_smile
Ale w tym masz rację.
I w pełni się zgadzam.
Dam przykład nawet mojej koleżanki ,której wiedzie się strasznie , 5 dzieci , tylko mąż pracuje. Ona ma tylko rodzinny. Ale ....internet za ponad 100zł miesięcznie jest , skoro można mieć za 59 zł , tak jak ja mam.
Też mieliśmy taki za ponad 100 zł ,ale zmieniliśmy na tańszy bez żadnego uszczerbku.
Jeśli mogę coś o sobie powiedzieć , to tylko tyle ,że nie pracuje zawodowo . Ale pomagam mężowi w pracy na zasadzie on jedzie w jedno miejsce do pracy ja w drugie . Nie jest to praca od 8 -15 codziennie . Nie będę tłumaczyła co to za praca , bo to nie o to tu chodzi .

Założyłam jak napisałam zeszyt pt"wydatki" zapisuję w nim każdy wydatek nawet roklę papieru big_smile
Myślę ze to najlepszy sposób na to by przekonać się na co idzie tak naprawde tyle kasy :-)

12 Ostatnio edytowany przez kate0876 (2012-09-22 08:12:58)

Odp: Oszczędzamy
lena812 napisał/a:

luc ja mieszkam na wsi,więc mam ten problem że musze wszedzie jeździć,sklepik jest,ale mało jest w nim i ceny tez z kosmosu,więc przynajmniej 2 razy w tygodniu jestem w mieście,jak mój facet jest to jestem codziennie,a do tego jeżdżę do duzego miasta oddalonego o 100 km,tak juz u nas jest ze na większe zakupy jade taki kawał smile

Ja również mieszkam na wsi ,ceny w pod domowym sklepie -masakra.
Do miasta staram się jeździć na większe zakupy tylko wtedy kiedy z mężem stwierdzimy ,że mamy w mieście coś do załatwienia .
Czemu tak robimy ?
Po pierwsze mam sklep Lewiatan ( 15 minut od  domu) więc tam chodzę. Ceny różnią się jeśli porównać sklep pod domem.Więc Lewiatan jest dla mnie jakąś alternatywą .

Do miasta jeżdżę tylko jak mamy sprawy w mieście i robię wtedy zakupy większe , bo kalkulacja jest prosta . Co z tego,że kupię np. tańsze zakupy skoro wydam zaoszczędzone pieniądze na benzynę ?Dlatego nie robię tak,że jadę tylko i wyłącznie po zakupy.

Paradoks mojej mamy . Pojechałyśmy kiedyś do Geantu ( jak jeszcze istniał ) zrobiłyśmy zakupy na cały tydzień . Uciekł nam bezpłatny autobus do domu . Moja mama stwierdzając ,że kolejny będzie za pół godziny ,zaproponowała taksówkę . Zapytałam ją " Mamo, po co w takim razie tłukłam się taki kawał drogi ,żeby kupić taniej a teraz mam wracać taksówką ?" Po krótkim namyśle moja mama wywnioskowała ,że taniej będzie poczekać na autobus big_smile

Cieszę się ,że przynajmniej mam tego Lewiatana.

:-)

13

Odp: Oszczędzamy

ja od poczatku roku zbieram wszystkie paragony z kazdego sklepu,na koniec chcę podliczyć ile nas kosztowało życie przez cały rok,oczywiście nie wliczając w to rachunków,paliwa
co do internetu ja płacę 44 zł i prędkość z ta cenę w zupełności nam wystarcza

14 Ostatnio edytowany przez kate0876 (2012-09-22 08:49:50)

Odp: Oszczędzamy

Ja się chce przekonac o miesięcznych wydatkach i wliczam wszystko .Podzieliłam wszystko na kategorie , także mam oddzielnie żywność, chemia ,leki itp.

15

Odp: Oszczędzamy

Kate, mój post nie był skierowany personalnie do Ciebie, jeśli tak odebrałaś to przepraszam. Tak tylko wtrąciłam o tym internecie, bo widzę wokół co się dzieje z ludźmi, dzieci chodzą w przysłowiowych obdartych portkach, jak mały w sklepie poprosi o Danio to matka mówi "nie mam pieniędzy", a w kieszeni najnowszy model smartfona,w domu najlepszy laptop i internet za min.100zł. Ja mam internet za 35zł w Play, limit 10GB miesiecznie ale nie zużywam nawet połowy z tego smile Przy czym pragnę zaznaczyć, że żyję w komforcie (nie mylić z luksusem), nie martwię się o jutro, nie mam problemów finansowych. Ale szanuję pieniądze! Nie wydaję ich po to by się pokazać, udawać kogoś lepszego niż jestem, wywyższać się. Mam czerwony portfel, który podobno chroni przed rozrzutnością, a w tym portfelu małą żabkę, która podobno mnoży pieniądze big_smile

.....w życiu mam różnie, raz na wozie, raz pod wozem, ale próbuje żyć najlepiej jak umiem ...w końcu nie muszę być idealna smile ....wystarczy, że jestem wyjątkowa smile

16 Ostatnio edytowany przez kate0876 (2012-09-23 11:49:30)

Odp: Oszczędzamy

@modzia spoko :-) Nie odebrałam tego w kierunku moim do końca ,śmieje się wink

W tym co piszesz jest dużo racji.
I mnie takie coś osobiście denerwuje. Bo z jednej strony jedni jęczą ,że są biedni jak im źle ale Porsche w garażu stoi :-D

Ja mam całkiem inne podejście do wielu spraw,mianowicie nawet jak są pieniądze ,ale jak mogę coś kupić taniej to kupię owszem. Ale jak trzeba coś kupić dzieciakom i nie ma taniej , to to kupuje.

U mnie nie ma biedy ,ale też nie śpimy na kasie . Jednak chciałabym odłożyć jakąś kasę . W życiu nigdy nic nie wiadomo.
Powiem tylko ,że kupiłam sobie puszkę -skarbonkę , wrzucam tam co mogę. Nie wiem w tej chwili ile tam jest ,ale staram się np. wrzucać to co np. zaoszczędziłam na zakupach .

Ale napewno nie będę robić tak,że nie kupię czegoś co jest potrzebne , bo niby nie mam kasy ,ale na duperele będę miała.
Kiedyś sama byłam świadkiem jak dziecko poprosiło mamę o batonika , ile mógł kosztować ?1.50? Po czym mama stwierdziła ,odfukując dziecku ,że nie ma pieniędzy,prosząc panią w kiosku o książkę za ponad 20zł, którą rzecz jasna kupiła hmm

Masakra z czyms takim .

17

Odp: Oszczędzamy

Ja osobiście nie mam dzieci choć bardzo bym chciała mieć. I strasznie mnie denerwuje właśnie podejście matek, nie kupię bo pieniędzy nie mam ale np na piwo już jest. Ostatnio byłam w sklepie i dziecko chciało lizaka (za 1 zł.) a kobieta zaczęła wykrzykiwać w sklepie na to dziecko, że co ono sobie wyobraża, że nie stać ich na takie pierdoły a w koszyku 4 piwa... neutral Normalnie ręce opadają... Oczywiście nie postąpiłam najmądrzej bo kupiłam tego lizaka i dałam temu dziecku, ale kobieta oniemiała i przestała się wydzierać...


A co do spisywania wydatków to świetny pomysł i chyba sama założę sobie taki zeszycik spisując wszystko smile

Pozdrawiam smile

"Człowiek, który nie robi błędów, zwykle nie robi niczego."

18 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-23 23:42:39)

Odp: Oszczędzamy

Nie zgadzam się, żeby batonik albo lizak były artykułami pierwszej potrzeby. Uważam, że słodycze są artykułami, które powinny być kupowane w ostatniej kolejności. Dziecko potrzebuje białek, nie cukrów prostych. Kupowanie książek jest dobrym zwyczajem - lepszym niż pasienie dzieci pustymi kaloriami. Uczenie się odmawiania dziecku jest bardzo zdrowe. Jak popatrzycie na gimnazjalistów, którym się w głowach poprzewracało, zrozumiecie dlaczego. Sama słyszałam jak nastolatka mówiła z oburzeniem, że matka jej nie kupiła kolejnego ciucha, a dla siebie miała na manikiurzystkę. Pewnie powinna do pracy chodzić w gumiakach a paznokcie obgryzać, żeby niunia mogła się popisywać codziennie nowym strojem.

Nigdy nie krzyczałam na dziecko odmawiając mu, ale też nigdy moje dzieci nie marudziły i nie tupały w sklepie. Przeżyłam straszną biedę i pamiętam jak trudno bywało (nigdy nie trwoniłam pieniędzy, ale czasem nie wiedziałam za co wykarmię rodzinę). Oczywiście wtedy sama obcinałam sobie paznokcie.

Wiele się nauczyłam. Moja Mama powtarzała: oszczędzisz na kucharzu - wydasz na lekarza. Właściwe odżywianie jest podstawą. Niekoniecznie trzeba dużo wydać, żeby dobrze, zdrowo się odżywić. Witaminę C można mieć z cytryny (ok.9 zł za kg w Makro) albo z porzeczek (czasem można je dostać za darmo - sama prosiłam żeby ktoś sobie oberwał moje wiśnie albo porzeczki bo nie nadążałam), zimą z kiszonej kapusty czy cebuli (69gr za kg). Białko można mieć z cielęciny po 60zł za kg albo z wołowego ozora po 16 zł za kg czy wątróbki indyczej po 8zł. Jod można mieć z dorsza (kilkanaście zł za kg) albo wędzonego halibuta (4x drożej) itd. Jeśli ktoś jada wieprzowinę, ma łatwiej; mnie nie służy wieprzowina ani kurczaki, a to najtańsze mięso. Smażyć można na klarowanym maśle, ale można i na smalcu.

Jednak najdrożej wychodzi jedzenie "na mieście", kupowanie półproduktów, słodycze i inne zapychacze w rodzaju chipsów (i wyrabia bardzo niezdrowe nawyki). Jasne, że jadam w restauracjach, czasem kupuję chipsy i słodycze, ale gdy miałam mało pieniędzy, nigdy tego nie robiłam. Policzcie same: 5 zł za 160 gramów Lays. 6,25x5 = 31,25 za kg skrobi z tłuszczem. Czyli równowartość ok. 2 kg wędzonych dorszy, 4 kg indyczych wątróbek, 6 kg wieprzowych nerek itd. Jeden obiad w Sphinx dla dwóch osób 70zł - przeliczcie same.

Jeśli dzieci bardzo chcą czegoś słodkiego, mogą dostać miód, zrobić sobie omlet albo kogel-mogel z dwóch żółtek i jednej łyżeczki cukru (uwaga - jajka muszą być z pewnego źródła i przy tak małej ilości cukru trzeba użyć miksera, żeby nie wyszło coś lejącego i klejącego zamiast pysznego kremiku), jak im bardzo tęskno za czekoladą, można do kogla mogla dodać kakao. Można się nauczyć gotować kisiel z mąki ziemniaczanej i domowych kompotów, budyń podobnie, galaretkę z żelatyny i domowych soków.

Ubrania (zwłaszcza na mniejsze dzieci) można kupić w lumpeksie albo dostać od kogoś; jak się ma choćby minimalne pojęcie o szyciu i robótkach ręcznych, dzieci będą chodziły dobrze ubrane. Dorośli nie wyrastają (powiedzmy) z ubrań, więc zainwestowanie w dobrą krawcową może być - wbrew pozorom - oszczędzaniem. Trzeba szyć ubrania klasyczne, nie ostatni krzyk mody... Nie da się też zaoszczędzić na biustonoszach (bo źle dobrany zdeformuje piersi). No i na butach...

"Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy" - Oscar Wilde
"Wszystko jest trudne, nim stanie się proste" - Margaret Fuller

19

Odp: Oszczędzamy

Mój szwagier założył taką świnkę skarbonkę dla swojego dziecka smile wrzuca tam wszsytkie monety, które zostaną mu z zakupów smile tym sposobem zakupili rower dziecku wykładając jakąś niewielką kasę smile

.....w życiu mam różnie, raz na wozie, raz pod wozem, ale próbuje żyć najlepiej jak umiem ...w końcu nie muszę być idealna smile ....wystarczy, że jestem wyjątkowa smile

20

Odp: Oszczędzamy

Artemida niby masz rację,ale bez przesady nie można sobie całe zycie odmawiać wszystkiego,powiem Ci że wiem co to bieda,byłam kiedys w sytuacji gdzie max 10 zł miałam na cały dzień żeby przezyć,kupic coś do chleba i na obiad,trudno jechało sie na zeszycie w sklepie
nie bedę żałowała dziecku,lizaka czy czekolady,co ma stać w szkole czy na podwórku  i patrzeć jak koledzy jedzą coś słodkiego a ono nawet raz w tygodniu tego nie ma?trudno zyjemy w takim swiecie na jaki sami pracujemy,i nie ochronimy naszych dzieci przed jedzeniem świństw,trudno
wiesz sama mam ochote czasami zjeść to smieciowe żarcie,dlatego potrafię się z rodzina zapakować w samochód i jechac 100 km żeby sobie zjeść coś np.w KFC,Pizza HUT itp
mieszkam na wsi i widze co ludzie robia z pieniedzmi,wiadomo żyja np.za niecały tysiąc miesięcznie,jadą na krechę w sklepie ale najbardziej wkurzające jest to ze jedzenie biora na zeszyt a na piwo czy papierosy wyciagaja codziennie po 20 zł,ludzie za dwie dychy mozna kupic kurczaka,2 kg ziemniaków i cos na surówkę,ale lepiej ta kase przepalić,a no i jeszcze nie kupic przy tym dziecku tego batonika smile

21

Odp: Oszczędzamy

O przepraszam, ja palę bo lubię i póki mnie na to stać będę sobie palić smile Owszem, zgodzę się, że nie można okazać zrozumienia dla tych, którzy jedzą na krechę a palą za gotówkę.
Co do słodyczy.. u mojego syna w szkole są pielęgnowane tzw. zdrowe nawyki żywieniowe, jestem oczywiście za! dzieci mają zakaz noszenia jakichkolwiek słodyczy na drugie śniadanie. Zawsze tego batonika można zastąpić jabłkiem czy jogurtem. Ale co najciekawsze, szkoła która tak dba o zdrowe żywienie dzieci wyraziła zgodę na wstawienie na początku tego roku szkolnego automatu z batonikami. W automacie oprócz słodyczy są też soczki i woda mineralna, jednak przed uzupełnianiem widać co dzieci kupują najchętniej, bo woda i soczki zostają. Z tego co jest mi wiadome, rodzice z wielu klas zaczęli zbierać podpisy na piśmie o usunięcie automatu, ale co dalej z tego wyniknie niewiadomo... Batonik czy lizak mogą osłodzić dzieciństwo, sama mam pełną szafkę słodyczy i wszelkich innych 'niezdrowości', jednak trzeba pamiętać o umiarze i o tym, że takie rzeczy nie mogą zastępować pełnowartościowych posiłków.

.....w życiu mam różnie, raz na wozie, raz pod wozem, ale próbuje żyć najlepiej jak umiem ...w końcu nie muszę być idealna smile ....wystarczy, że jestem wyjątkowa smile

22

Odp: Oszczędzamy

no tak modzia to tyczyło sie ludzi których nie stac na jedzenie a stać na papierosy smile z tym jedzeniem w szkole słodyczy to tak przytoczyłam,bo przykro jest chyba takiemu dziecku które nigdy nie je słodyczy a musi patrzeć jak inni to robią

23

Odp: Oszczędzamy

Artemida ale mi osobiście nie chodziło tylko o słodycze dałam tylko przykład . Bo czasami nawet matka potrafi odmówić dziecku kupienia czegoś do ubrania mówiąc o braku kasy a sama idzie na zakupy kupując calą siatę markowych ciuchów tylko i wyłącznie dla siebie ( nie mówiąc o tym ,że szafa pęka w szwach big_smile ). Chodziło bardziej o zasadę , dziecku nie , bo nie mam kasy ale sobie to owszem i to w najlepszym wydaniu ( a przecież nie ma się kasy).

Wszystko co piszesz owszem ma swoje ujście pozytywne w życiu ,ale ... co jak co , po co mam kupować siatę cytryn za 9 zł,której nikt u mnie w domu nie lubi , więc jeśli chodzi o witaminę wolę kupić ją w tabletkach, do tego  nawet w przystępnej cenie bo nawet 2 zl.

A jeśli chodzi o kupowanie w lumpeksach ....no to już jest kwestia indywidualna ,ale ja tego unikam , dlaczego? Bo ciuchy sa  zniszczone ( nowe -rzekomo , są w takich samych cenach jak w normalnym sklepie).Kiedyś kupiłam dziecku nawet w miarę wyglądającą bluzę , kosztowała mnie 20 zł ,niby wyglądała ok ,ale jak dziecko założyło , to szkoda gadać . Wyglądała jak obdartus. Bluza na dzień dzisiejszy jest tylko na podwórko. kupiłam drugą za 38 zł , nową . Porównując z podobną bluzą w innym sklepie, w którym kosztowała 59ł to  i tak zaoszczędziłam.

Jeśli chodzi o ubrania, dla siebie kupuje jak naprawde mam zniszczone , nie ide za modą,ale też staram się jakoś wyglądać. Dzieciom wiadomo , trzeba co jakiś czas sprawić nowe , bo rosną i ja robię tak ,że nie ide tylko do jednego sklepu ,ale wchodzę do paru. Porównuje ceny . A że np. jedna bluzka od drugiej w innym sklepie różni się apikacją, nie ma dla mnie to znaczenia .  Patrze na cenę i na jakość . Nie raz miałam tak ,że weszłam do dwóch sklepów ,położonych obok siebie , ceny różniły się masakralnie i mało tego to tańsze bywało ładniejsze od tego droższego.




A tak wogóle zakładając ten wątek nie chodziło mi o to by sobie czegokolwiek odmawiać , bo przepraszam ale do końca to tak się nie da. Bardziej chodziło mi o sposoby by móc coś odłożyć.

Nie chce żyć jak moja teściowa ,która jest na tyle w stanie oszczędzać ,że potrafi zjeść jak kot , wszystko mrozi łącznie z chlebem ,żeby tylko wytrzymało jak najdłużej, potrafi wykąpać się raz na miesiąc , a wodę z kąpieli przeznacza jako wodę do spłukiwania w ubikacji . Naczynia myje w zimnej wodzie bez dodatku płynu do naczyń....:/
I mogłabym wymieniać.

24

Odp: Oszczędzamy

kate0876 zgodzę się z tobą na temat ciuchów lumpeksowych,ja jak mam okazję to oblecę kilka jednego dnia,jednak prawda jest taka że na dziecko takie juz od 3-4 lat wzwyż ciężko jest tam dostać coś w miarę dobrym stanie,na takie maluszk do roku natomiast,trafiają sie naprawdę fajne ciuszki
sobie kupuje nowe ubrania rzadko,kiedys jakoś bardziej mi zalezało,teraz wazne aby dzieci wyglądały ładnie,starszy syn jak szedł teraz do szkoły to nie powiem obkupiłam go za ok.500 zł fakt połakomiłam sie na markowe ubrania,jednak po przecenie,bo wydać dla mnie 150 zł za dzinsy dla 11 latka to jakas przesada,bluza tez max.za 60 zł,nie uczę mojego dziecka tego że musi miec np.trampki conversy za 200 zł,zresztą nawet gdyby takie chciał i tak bym ich mu nie kupiła mimo tego że mnie stać
co do twojej teściowej smile cóż starsi ludzie chyba tak mają:) chociaz nie wszyscy,moja tez oszczędza np.światło nic nie widać ale ona myje w ciemnosciach gary,co z tego że w gorącej wodzie jak prawie tego nie płuka,jak chcę u niej kawę wypić to biorę szklankę i najpierw ją myje bo jest gorzej brudna zanim ja sama umyła smile jedzenie tak oszczędza że nawet jak cos jest po terminie tydzień czy dłużej to i tak zje a potem płacze że się źle czuje

25 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2012-09-25 15:40:48)

Odp: Oszczędzamy

Moje sposoby na oszczędzanie:
* kupuję duże opakowania(proszek czy cukier w 5 kg worku(nawet 40 gr na kg oszczędności w przypadku cukru))
* korzystam z pakietów lojalnościowych (mam tesco obok siebie, zbieram punkty za kupione produkty i dostaje zniżki na produkty albo bony)
* w obrębie jednego konta internetowego mam 3 rachunki, jeden jest na bieżące wydatki, 2 na oszczedności na już(ciuchy, przewidywane większe wydatki np. prezenty czy lekarstwa), 3 na przyszłość(wakacje, planowane spore zakupy np. meble).

Na każdy tydzień przeznaczam przykładowo 150 zł na jedzenie i nie ma uproś, jak braknie to w weekend jemy chleb z masłem,jak w międzyczasie zajrzę na konto i jest na nim np 134,54 to to 3,45 przerzucam na 2 konto, z tych resztek koło 50- 100 zł idzie uzbierać na miesiąc.
* robię dużo dań z warzyw i owoców sezonowych + przetwory na zimę
*kupuje drożej ale na dłużej- zimowe buty kosztowały mnie 300 zł(dla mnie to bardzo dużo ) ale spokojnie 4 zimę w nich obskoczę smile
*nie kupuję ubrań na jeden sezon, może moja szafa nie jest bardzo urozmaicona, ale uznam że taki mój styl.:P
*wszędzie w domu mamy założone żarówki energooszczedne -  opinie są różne ale mnie uspokaja świadomość, że niby zużywam mniej pradu tongue
* jeżeli planuję piec ciasto staram się aby w tym dniu było coś "piekarnikowego" na obiad czyli jakaś zapiekanka albo kurczak z wora, przy termoobiegu(i tak zawsze korzystam z tej funkcji), dwie pieczenie na jednym ogniu idą - rachunki za prąd mniejsze, a do zapiekanki da się wrzucić wszystkie spadki z lodówki
* podobnie jak teściowa jednej z was dużo mrożę - moze bez skrajności, ale np. mrożone leczo (cukinia za grosze w sezonie, papryka podobnie) na ciężkie czasy się przydają.

Na oszczędzanie samej gotówki sposobów wiele nie ma po prostu odkładam co miesiąc określona kwotę i już.
Jestem bardzo zasadnicza, nawet jak pod koniec miesiąca jest skromniej to nie sięgam do kasy z konta nr 3 "na przyszłość" to jest świętość, zwłaszcza jeżeli jest cel smile

Moja sytuacja jest o tyle dobra że oboje z mężem pracujemy więc oszczędzanie nie wymaga od nas nie wiadomo jakiego zaciskania pasa, jednak odkładamy ile sie da bo nie wiadomo co bedzie jutro:)

26

Odp: Oszczędzamy
Bubuś napisał/a:

Moje sposoby na oszczędzanie:

* w obrębie jednego konta internetowego mam 3 rachunki, jeden jest na bieżące wydatki, 2 na oszczedności na już(ciuchy, przewidywane większe wydatki np. prezenty czy lekarstwa), 3 na przyszłość(wakacje, planowane spore zakupy np. meble).

Też mam tak. Konto osobiste,pod nim "podpięte "dwa inne konta . Jedno oszczędnościowe , drugie konto "twój cel" ,na którym ustaliłam sumę jaka ma przelewać się z mojego konta osobistego na to konto aż uzbieram ustaloną przez siebie sumę . Plusem jest to ,że dopóki nie uzbieram tej sumy , to nie wyjmę z tego konta ani złotówki. big_smile

Konto oszczędnościowe tak jak ty piszesz ,przelewam na nie co prawda grosze ,jakieś końcówki. Pod koniec miesiąca jest od tego procent ,nie wielki ale jest .A im większa zbierze się suma tym więcej będzie z procentu.

Myślę,że to jest najlepsza forma przechowywania pieniędzy. Człowieka nie korci by coś wyjąć wcześniej big_smile

Dodatkowo w domu stoi puszka-skarbonka , ona jest dla mnie święta. Czasami korci by ją otworzyć ,ale trzyma mnie to ,że nieszczęsną puszkę bez zamka trzeba rozwalić,czego nie robię big_smile

Natomiast jeśli chodzi o zakupy w tzw. większej ilości produktu to szczerze mówiąc nie jestem do tego przekonana aż tak bardzo.
Wczoraj byłam w Tesco kupiłam 1,5 kg piersi za 26 zł . Myślałam,że zaoszczędziałam cokolwiek. Właśnie ,że nie . Nie zaoszczędziłam nic , bo u mnie pod domem taka sama cena .
Sprawdziłam . Natomiast zaoszczędziałam na patyczkach do uszu ,wkładkach higienicznych . Także to róznie bywa .

27

Odp: Oszczędzamy

Na tym polega marketing! Teraz Biedronka wymyśliła "Hit Dnia" czy jakoś tak, codziennie nowe artykuły są w bardzo atrakcyjnych cenach. Nie lubię Biedronek bo są w nich zawsze długie kolejki, ale kiedyś skusił mnie hit dnia (Cilit Bang za 5zł), jak sęp dobiegłam do tych Cilitów! Wzięłam 3, z około 10 ostatnich, ludzie to normalnie myślałam że mi z koszyka zabiorą jak już brakło na palecie! Weszłam z zamiarem wydania 5 złotych, z pazerności wzięłam 3 opakowania, czyli już jest 15, nie wspominając o wielu Innych Bardzo Potrzebnych (tak mi się wydawało podczas pobytu w sklepie) produktów. W rezultacie oprócz Cilitów w koszyku wylądowały żelki Haribo w BARDZO ATRAKCYJNEJ CENIE, pianka do włosów Nivea w dwupaku w BARDZO ATRAKCYJNEJ CENIE... i tak mogę wymieniać aż dojdziemy do kwoty 60zł, bo tyle wtedy zapłaciłam przy kasie.
Pomijam późniejszą sprzeczkę z mężem, który stwierdził że niepotrzebnie to wszystko kupiłam, bo przecież mógł mi przywieźć z pracy (za free lub za jakieś grosze) i jego wykład na temat rekalm i kolorowych napisów, co one potrafią zrobić z ludzkim mózgiem... Argument za argument! Powiedziałam mu - że co? że sieć w której on zajmuje dobre stanowisko może manipulować ludżmi a biedronka to już nie???? big_smile taka sama zasada działania!

.....w życiu mam różnie, raz na wozie, raz pod wozem, ale próbuje żyć najlepiej jak umiem ...w końcu nie muszę być idealna smile ....wystarczy, że jestem wyjątkowa smile

28

Odp: Oszczędzamy

No właśnie MARKETING big_smile
Nie latam po wszystkich sklepach w okolicy ale mniej więcej orientuje się gdzie co mogę kupić w korzystnej dla mnie cenie smile Wszyscy Ci niby mądrzejsi, co zajmują się psychologia handlu i tym podobnymi zawsze podkreślają, że promocją można nazywać to co dla nas jest faktycznie korzystne smile Co mi z promocji  "do 2 pasztetów 3 gratis", jak ja po zjedzeniu jednego zaspokoję potrzebę zjedzenia pasztetu, a dwa pozostałe będą się kisić dopóki inny domownik się nad nimi nie zlituje, albo termin ważności nie przeskoczy. tongue Trzeba myśleć na zakupach, a marketingowcy robią wszystko żeby po wejściu do sklepu wyłączać nasze myślenie. Poza tym kobiety mają słabość do promocji big_smile

29

Odp: Oszczędzamy
modzia napisał/a:

Na tym polega marketing! Teraz Biedronka wymyśliła "Hit Dnia" czy jakoś tak, codziennie nowe artykuły są w bardzo atrakcyjnych cenach. Nie lubię Biedronek bo są w nich zawsze długie kolejki, ale kiedyś skusił mnie hit dnia (Cilit Bang za 5zł), jak sęp dobiegłam do tych Cilitów! Wzięłam 3, z około 10 ostatnich, ludzie to normalnie myślałam że mi z koszyka zabiorą jak już brakło na palecie! Weszłam z zamiarem wydania 5 złotych, z pazerności wzięłam 3 opakowania, czyli już jest 15, nie wspominając o wielu Innych Bardzo Potrzebnych (tak mi się wydawało podczas pobytu w sklepie) produktów. W rezultacie oprócz Cilitów w koszyku wylądowały żelki Haribo w BARDZO ATRAKCYJNEJ CENIE, pianka do włosów Nivea w dwupaku w BARDZO ATRAKCYJNEJ CENIE... i tak mogę wymieniać aż dojdziemy do kwoty 60zł, bo tyle wtedy zapłaciłam przy kasie.
Pomijam późniejszą sprzeczkę z mężem, który stwierdził że niepotrzebnie to wszystko kupiłam, bo przecież mógł mi przywieźć z pracy (za free lub za jakieś grosze) i jego wykład na temat rekalm i kolorowych napisów, co one potrafią zrobić z ludzkim mózgiem... Argument za argument! Powiedziałam mu - że co? że sieć w której on zajmuje dobre stanowisko może manipulować ludżmi a biedronka to już nie???? big_smile taka sama zasada działania!

a no tak to jest,też się połakomiłam na tego cilita,wziełam 2 bo normalnie jeden kosztuje ponad 12 zł,tak samo wzięłam clin do okien bo był po 4 zł chyba,ale przy okazji kupiłam jeszcze rzeczy których nie planowałam kupić,więc chyba następnym razem pójdę z wyliczona kwotą na dany produkt,żeby mnie nie kusiło smile

30 Ostatnio edytowany przez modzia (2012-09-27 11:13:37)

Odp: Oszczędzamy

Nie zawsze też napis PROMOCJA oznacza, że jest to korzystny zakup. Łażę po sklepach, mniej więcej znam ceny w okolicznych, bo mieszkam w małym mieście. I np. taka sieć EKO (nie wiem czy ogólnopolska czy tylko na dolnym śląsku), jest bardzo drogim sklepem. Te wszystkie ich bajki o promocjach to jakieś przegięcie. Przypuśmy keczup który wczoraj w tym sklepie kosztował 2,99 i była to normalna cena (w innych sklepach jest on po około 2,50 nie w promocji) a dziś tam wchodzę po pieczywo i daje po oczach cena z wielką czerwoną zawieszką promocja przy tym keczupie. Jaka cena promocyjna? 3,59 skreślone, że niby tyle on kosztował przed promocją a teraz TYLKO ZA JEDYNE 2,99. Podobnie jest w hipermarketach, to wszystko co jest przy alei głównej najbardziej przyciąga wzrok, jeszcze pięknie okraszone napisami 'promocja','okazja' itd. Przypadek z Carrefoura - przy alejce głównej CocaCola 2litry cena promocyjna 4,99. A na półce z napojami dwupak CocaColi 2litrowej, czyli łącznie 4 litry kosztował 7,99. W jednym słowie można to okreslić jako psychomanipulacja.
Warto też znać swoje prawa! Zwłaszcza art.543 kodeksu cywilnego mówiący iż "wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży na widok publiczny z oznaczeniem ceny uważa się za ofertę". Czyli krótko mówiąc, kupujesz w tej cenie którą widzisz przy artykule, i nie obchodzi Cię cena, która wyskakuje kasjerce po zeskanowaniu produktu. Masz prawo zwrócić się do kierownika sklepu o zwrot różnicy, w hipermarketach nalezy podejść do działu obsługi klienta i upomnieć się o SWOJE. Czasem jest tak że pracownicy nie zdążą pozmieniać wszystkich cen, a czasem mam wrażenie że jest to świadome i celowe wprowadzenie klienta w błąd. Bez względu na to dlaczego cena była inna przy produkcie, a inna w komputerze należy nam się zwrot różnicy.

Jeśli chodzi o Biedronkę to chwała im za to ze nie przyjmują płatności kartą! Nie noszę ze sobą dużej gotówki, a jak już tam weje zawsze wynajdę COŚ BARDZO POTRZEBNEGO, jedyne co jest mnie wtedy w stanie powstrzymać to brak gotówki big_smile Chociaż płacenie kartą też nie jest dobrym sposobem na oszczędzanie, bo nie widzimy wydawanych pieniędzy. A jeśli wyciągnę 100zł z bankomatu i zostaje mi w portfelu 30 to mam 'świadomość' że wydałam 70. Przy płaceniu kartą to się gdzieś zatraca...

.....w życiu mam różnie, raz na wozie, raz pod wozem, ale próbuje żyć najlepiej jak umiem ...w końcu nie muszę być idealna smile ....wystarczy, że jestem wyjątkowa smile

31

Odp: Oszczędzamy
modzia napisał/a:

A jeśli wyciągnę 100zł z bankomatu i zostaje mi w portfelu 30 to mam 'świadomość' że wydałam 70. Przy płaceniu kartą to się gdzieś zatraca...

A ja właśnie odwrotnie, nie mogę mieć kasy w portfelu bo wydaje na pierdoły, a to jabłuszko na straganie, a to spineczka w jakimś sklepiku i po rundzie po mieście 30 zł ucieka w eter, nie wiadomo na co. Gotówki zawsze mam tyle żeby do domu dojechać tongue A konto mocno kontroluję bo tak jak mówiłam zawsze mam 150 zł na tydzień i nie ma uproś smile. Czasem jak się zapędzę w tygodniu to weekend na dżemie i i mrożonym bigosie musimy przeżyć. Coś za coś albo kontrola albo samowola i konsekwencje big_smile

32

Odp: Oszczędzamy
modzia napisał/a:

Na tym polega marketing! Teraz Biedronka wymyśliła "Hit Dnia" czy jakoś tak, codziennie nowe artykuły są w bardzo atrakcyjnych cenach. Nie lubię Biedronek bo są w nich zawsze długie kolejki, ale kiedyś skusił mnie hit dnia (Cilit Bang za 5zł), jak sęp dobiegłam do tych Cilitów! Wzięłam 3, z około 10 ostatnich, ludzie to normalnie myślałam że mi z koszyka zabiorą jak już brakło na palecie! Weszłam z zamiarem wydania 5 złotych, z pazerności wzięłam 3 opakowania, czyli już jest 15, nie wspominając o wielu Innych Bardzo Potrzebnych (tak mi się wydawało podczas pobytu w sklepie) produktów. W rezultacie oprócz Cilitów w koszyku wylądowały żelki Haribo w BARDZO ATRAKCYJNEJ CENIE, pianka do włosów Nivea w dwupaku w BARDZO ATRAKCYJNEJ CENIE... i tak mogę wymieniać aż dojdziemy do kwoty 60zł, bo tyle wtedy zapłaciłam przy kasie.
Pomijam późniejszą sprzeczkę z mężem, który stwierdził że niepotrzebnie to wszystko kupiłam, bo przecież mógł mi przywieźć z pracy (za free lub za jakieś grosze) i jego wykład na temat rekalm i kolorowych napisów, co one potrafią zrobić z ludzkim mózgiem... Argument za argument! Powiedziałam mu - że co? że sieć w której on zajmuje dobre stanowisko może manipulować ludżmi a biedronka to już nie???? big_smile taka sama zasada działania!

modzia ja np. nie lubię tak naprawde tych wszystkich promocji. Dlaczego? Bo to tak naprawdę oszustwo.Dam przykład tego jak można szarego klienta zrobić w bambuko i zadziałać na jego wyobraźnie.
Biorę w sklepie pierniczki z promocji. 10% więcej , większe opakowanie ,ładne takie fioletowe , aż po samą górę opakowania ,prawie , bo na samej górze jest przeźroczysty. Biorę te same pierniczki bez promocji, opakowanie tych z promocji faktycznie większe no i pierników więcej. A za przeproszeniem gówno prawda ,przewróciłam oopakowanie promocyjne do góry nogami,żeby zobaczyć przez tą folię przeźroczystą czy faktycznie tak jest ,że jest ich więcej. I co ? Nic . Pierników było tyle samo co w paczce bez promocji.:P

Dlatego ja uważam na takie promocje.
Promocja działa na wyobraźnie. Choć nie powiem ze czasami można coś kupić w faktycznej promocji a nie takiej na niby big_smile

33

Odp: Oszczędzamy

Tak, dokładnie o tym pisałam, robienie klientów w bambuko! Z tym, że o ile cilit 'przyda się w domu', a żelki haribo po prostu lubię o tyle jestem w stanie się powstrzymać przez bezmyślnym wkładaniem do koszyka wszystkiego co jest okraszone pięknym napisem PROMOCJA. Fakt, że gdyby żelki nie były w promocji to bym ich nie kupiła, a mój świat przez to by się nie zawalił, bo zjadłabym coś co mam w szafce w domu. Jednak póki mnie stać na to, to kupuję sobie smakołyki na które mam ochotę smile

.....w życiu mam różnie, raz na wozie, raz pod wozem, ale próbuje żyć najlepiej jak umiem ...w końcu nie muszę być idealna smile ....wystarczy, że jestem wyjątkowa smile

34

Odp: Oszczędzamy

modzia wiesz nie można też sobie odmawiać wszystkiego , no bo co ...mydła też nie kupię skoro mogę się umyć w czystej wodzie ?:D

Dzieciom słodycza od czasu do czasu też nie odmówię . Poprostu kupuję tańsze słodkości a nie jakieś górnej półki. Bo niby po co ? skoro mogą mieć te same cukierki , tylko w innym opakowaniu smile

35

Odp: Oszczędzamy
lena812 napisał/a:

jechało sie na zeszycie w sklepie
nie bedę żałowała dziecku,lizaka czy czekolady,co ma stać w szkole czy na podwórku  i patrzeć jak koledzy jedzą coś słodkiego a ono nawet raz w tygodniu tego nie ma?trudno zyjemy w takim swiecie na jaki sami pracujemy,i nie ochronimy naszych dzieci przed jedzeniem świństw,trudno

Nie miałam możliwości kupować na zeszyt. Nie ma pieniędzy - nie ma jedzenia.

Słodycze są bardzo kosztowne. Najpierw płaci się za lizaka, potem za dentystę, potem za ortodontę, potem za protezę no i jeszcze za odchudzanie i za insulinę.

Moja przyjaciółka nie daje dziecku słodyczy a do picia wyłącznie wodę. Tak jest zdecydowanie zdrowiej. Ja dawałam słodycze sporadycznie. Dzieci uważają, że miały szczęśliwe dzieciństwo.

"Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy" - Oscar Wilde
"Wszystko jest trudne, nim stanie się proste" - Margaret Fuller

36

Odp: Oszczędzamy

Popadamy ze skrajności w skrajność. Nikt nie mówi, żeby szprycować dziecko słodyczami cały czas, na każde jego skinienie i tym na co tylko ma ochotę. Słodycz nie może być ZAMIAST właściwego posiłku, ale jeśli raz w tygodniu moje dziecko zje wafelka w czekoladzie to nie jest jakieś przestępstwo. Daję dzieciom do picia czasem wodę, czasem soki, czasem inne napoje. Każdy 'wychowuje' dziecko według swoich zasad. Owszem, dając dziecku do picia samą wodę i ograniczając słodycze do zera, można zaoszczędzić pieniądze. Ale to jest według mnie znów przegięcie w drugą stronę.

.....w życiu mam różnie, raz na wozie, raz pod wozem, ale próbuje żyć najlepiej jak umiem ...w końcu nie muszę być idealna smile ....wystarczy, że jestem wyjątkowa smile

37

Odp: Oszczędzamy
Artemida napisał/a:
lena812 napisał/a:

jechało sie na zeszycie w sklepie
nie bedę żałowała dziecku,lizaka czy czekolady,co ma stać w szkole czy na podwórku  i patrzeć jak koledzy jedzą coś słodkiego a ono nawet raz w tygodniu tego nie ma?trudno zyjemy w takim swiecie na jaki sami pracujemy,i nie ochronimy naszych dzieci przed jedzeniem świństw,trudno

Nie miałam możliwości kupować na zeszyt. Nie ma pieniędzy - nie ma jedzenia.

Słodycze są bardzo kosztowne. Najpierw płaci się za lizaka, potem za dentystę, potem za ortodontę, potem za protezę no i jeszcze za odchudzanie i za insulinę.

Moja przyjaciółka nie daje dziecku słodyczy a do picia wyłącznie wodę. Tak jest zdecydowanie zdrowiej. Ja dawałam słodycze sporadycznie. Dzieci uważają, że miały szczęśliwe dzieciństwo.

Zastanawiam się .... może trochę zjadę z tematu,ale po co zaraz zakładać najgorsze ?
Na dwór też nie powinniśmy wychodzić bo przeciez powietrze nie jest czyste i potem będzie lekarz ,jakieś badania , bo dziecko coś złapało itp. można dowolnie wymyślać . big_smile

Jak dla mnie słodycz dla dziecka od czasu do czasu nie zaszkodzi.
Moja znajoma znowu też nie dawała słodkości dziecku a i tak dziecko zaczęło mieć problemy z uzębieniem .

Szczerze mówiąc ...jak mam to kupię dziecku. Oczywiście w granicach rozsądku :-)

38

Odp: Oszczędzamy

kate0876 zgadzam się ,niestety znam takich ludzi,którzy pozwalają zjeść jedno ciasteczko dziecku,tylko w niedzielę
co z tego że przez cały tydzień zje więcej składników E i innych konserwantów w innym jedzeniu,nie wierzę jeśli ktoś napiszę że nic z takimi składnikami nie je,niestety zdrowa żywność kosztuje i nie wszystkich na nia stać

Posty [ 1 do 38 z 70 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Oszczędzamy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018