Bierzmowanie i... kościelna biurokracja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Mój syn jest uczniem drugiej klasy gimnazjum i w tym roku przystępuje do sakramentu bierzmowania, opiszę jak wyglądała cała początkowa procedura, bo z tego co pamiętam ja nie musiałam wykonywać ani jednej z tej rzeczy.

Najpierw syn musiał do proboszcza parafii napisać... podanie (!) z prośbą o zgodę na przygotowanie go do sakramentu. Z uwagi na to, że szkoła, do której syn uczęszcza znajduje się w obrębie innej parafii niż miejsce naszego zamieszkania, musiał też napisać prośbę do naszego proboszcza o wyrażenie zgody na przystąpienie do bierzmowania w innym miejscu, tę prośbę zaniósł do proboszcza drugiej parafii, a ten z kolei musiał wyrazić zgodę i potwierdzić, że go przyjmie. W międzyczasie musiał z parafii, w której przystąpił do pierwszej komunii (a w której obrębie w ówczesnym czasie mieszkaliśmy) przynieść zaświadczenie potwierdzające ten fakt. Żeby tego było mało musiał też zakupić (za 15 zł) specjalną książkę, do której po każdej comiesięcznej spowiedzi swój podpis składa ksiądz, który go wyspowiadał. Poza dwiema godzinami lekcyjnymi religii w każdym tygodniu dziecko biega jeszcze raz w miesiącu na specjalną mszę i dodatkowo innego dnia na spotkanie w kościele. To wszystko oczywiście również zostaje odnotowane we wspomnianej książce. Myślę, że na koniec czeka go jeszcze porządny egzamin, ale to akurat wciąż przed nim, a co jeszcze, to kto wie...

Widzę, że ta biurokracja i procedura kościelnych przygotowań skutecznie syna zniechęciła do jakiegokolwiek uczestnictwa w życiu Kościoła, jednym słowem robi to, co musi, a pisanie podań, zbieranie pieczątek i podpisów mnie samej wydaje się jakąś paranoją.

To ja jestem przewrażliwiona czy macie podobne odczucia?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Ja m.in. z powodu tej właśnie biurokracji do bierzmowania nie przystąpiłam i całkowicie zniechęciłam się do instytucji Kościoła. Nie pamiętam, czy u mnie też trzeba było składać jakieś podania, ale na pewno trzeba było regularnie biegać na jakieś spotkania i zbierać podpisy w książeczce. Jak o tym usłyszałam, stwierdziłam, że ja podziękuję. Byłam chyba jedyną osobą z mojej klasy, która nie przystąpiła do bierzmowania.

W ogóle moim zdaniem Kościół to nic innego jak urząd, mający teraz niewiele wspólnego z założeniami katolicyzmu. Ściągają z ludzi pieniądze, zakazują i nakazują, wtrącają się w politykę i chcą być wyrocznią w sprawach moralności, sami nie dając dobrego przykładu. Bardzo zniechęciła mnie m.in. sytuacja sprzed kilku lat - kiedy zmarł mój Dziadek, mama poszła do naszej parafii żeby załatwić pogrzeb, a proboszcz (zionący alkoholem) odmówił pochówku ze słowami, że nigdy Dziadka na mszy nie widział, a księdzu po kolędzie nikt nie otworzył...

3

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

O, ja też miałam podobną przeprawę. Zaświadczenia, książeczki, stempelki, podpisy, od jednego proboszcza do drugiego- bo chciałam chodzić do jednej parafii z koleżanką, żeby było raźniej. Niestety, mnie to skutecznie odstraszyło- na tyle skutecznie, że zrezygnowałam z bierzmowania.

4

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Do bierzmowania przystępowałam znacznie wcześniej niż Wy, wtedy było to dosyć proste - musieliśmy w ramach lekcji religii (wówczas jeszcze przy kościele) nauczyć się listy modlitw, oczywiście regularnie uczęszczać na religię i raz w miesiącu przystąpić do spowiedzi (tu, o ile się nie mylę, otrzymywaliśmy potwierdzające ten fakt obrazki). W każdym razie nie było żadnych podań, książek, biurokracji, biegania co chwilę na msze i różnego rodzaju spotkania.

Rzeczywiście Kościół, zamiast skupić się na propagowaniu wiary i duchowej stronie naszego życia, ostatnio nas jakby coraz bardziej sprawdza i kontroluje, bardzo się też zinstytucjonizował, co skutecznie potwierdzają wspomniane tu papierki, coraz częściej wprowadzane cenniki opłat i niejednokrotnie duchowa posługa (czyli misja Kościoła Katolickiego) uważana za akt najwyższej łaski. Za mało w tym rzeczywistej chęci zobaczenia człowieka i jego problemów, szczerej potrzeby niesienia pomocy, za dużo natomiast urzędowania i stwarzania sztucznych problemów, a to przecież nie tak być powinno.

5 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-21 21:55:06)

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż kościół w dzisiejszych czasach to po prostu dobry biznes. Posiadają naprawdę duże majątki ziemskie na całym świecie, liczne nieruchomości, masę wiernych przynoszących wpływy za świadczone usługi, powiązania z polityką od wieków co pozwoliło w wielu krajach w tym w Polsce na bardziej pobłażliwe traktowanie instytucji kościelnej i jej przedstawicieli (w kwestii podatków,  dotacji z budżetu państwa na utrzymanie kościoła itd.) niż zwykłego obywatela. A to wszystko pod przykrywką jednej z wielu religii monoteistycznych na świecie.

6 Ostatnio edytowany przez Sadie (2012-02-21 23:25:53)

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Olinka napisał/a:

Do bierzmowania przystępowałam znacznie wcześniej niż Wy, wtedy było to dosyć proste - musieliśmy w ramach lekcji religii (wówczas jeszcze przy kościele) nauczyć się listy modlitw, oczywiście regularnie uczęszczać na religię i raz w miesiącu przystąpić do spowiedzi (tu, o ile się nie mylę, otrzymywaliśmy potwierdzające ten fakt obrazki). W każdym razie nie było żadnych podań, książek, biurokracji, biegania co chwilę na msze i różnego rodzaju spotkania.

Do bierzmowania przystepowalam chyba w tym samym czasie co ty big_smile Tez mielismy to niejako w ramach lekcji religii. I tez jedyne co musielismy zrobic to zbierac obrazki i nauczyc sie pewnych modlitw. Co do spowiedzi to nie pamietam. I nie pamietam rowniez zadnych podan, papierkow, prosb na pismie ani oplat. Szczerze gdybym miala tyle sie z tym piep....yc to bym pokazala moj piekny srodkowy palec i poszla sobie precz smile

Olinka napisał/a:

Rzeczywiście Kościół, zamiast skupić się na propagowaniu wiary i duchowej stronie naszego życia, ostatnio nas jakby coraz bardziej sprawdza i kontroluje, bardzo się też zinstytucjonizował, co skutecznie potwierdzają wspomniane tu papierki, coraz częściej wprowadzane cenniki opłat i niejednokrotnie duchowa posługa (czyli misja Kościoła Katolickiego) uważana za akt najwyższej łaski. Za mało w tym rzeczywistej chęci zobaczenia człowieka i jego problemów, szczerej potrzeby niesienia pomocy, za dużo natomiast urzędowania i stwarzania sztucznych problemów, a to przecież nie tak być powinno.

O tym jaki kosciol byc powinien mozna by dlugo dyskutowac. O tym czy taki kiedys bedzie tez big_smile No ale jak tu dyskutowac z ciemnogrodem..? big_smile

7

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Matt87 napisał/a:

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż kościół w dzisiejszych czasach to po prostu dobry biznes. Posiadają naprawdę duże majątki ziemskie na całym świecie, liczne nieruchomości, masę wiernych przynoszących wpływy za świadczone usługi, powiązania z polityką od wieków co pozwoliło w wielu krajach w tym w Polsce na bardziej pobłażliwe traktowanie instytucji kościelnej i jej przedstawicieli (w kwestii podatków,  dotacji z budżetu państwa na utrzymanie kościoła itd.) niż zwykłego obywatela. A to wszystko pod przykrywką jednej z wielu religii monoteistycznych na świecie.

Skoro Kościół dla Ciebie, z całym szacunkiem to tylko dobry interes. Bo mają pieniążki, bo kapliczki ładne, bo dbają o to. To po co uczestniczysz? Może lepiej zamiast narzekać zostać ateistą?
To droga która oszczędzi słów goryczy a będziesz szczęśliwszy.

8

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Remi, można głęboko wierzyć i postępować zgodnie z zasadami wyznawanej wiary, ale nie jest to jednoznaczne z tym, że trzeba bezkrytycznie akceptować politykę Kościoła jako instytucji, instytucji, którą notabene tworzą ludzie tacy jak my, czyli z krwi i kości, tak samo popełniający błędy i tak samo ułomni. Nauczmy się zatem oddzielać jedno od drugiego, bo wytykanie Kościołowi błędów wcale nie musi oznaczać czyjejś wątłej wiary. Myślę wręcz, że to właśnie ten brak krytycyzmu jest chory, tym bardziej, że tym samym daje niejako przyzwolenie na wszelkie sprzeczne z założeniami katolicyzmu działania.

9

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Remi napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż kościół w dzisiejszych czasach to po prostu dobry biznes. Posiadają naprawdę duże majątki ziemskie na całym świecie, liczne nieruchomości, masę wiernych przynoszących wpływy za świadczone usługi, powiązania z polityką od wieków co pozwoliło w wielu krajach w tym w Polsce na bardziej pobłażliwe traktowanie instytucji kościelnej i jej przedstawicieli (w kwestii podatków,  dotacji z budżetu państwa na utrzymanie kościoła itd.) niż zwykłego obywatela. A to wszystko pod przykrywką jednej z wielu religii monoteistycznych na świecie.

Skoro Kościół dla Ciebie, z całym szacunkiem to tylko dobry interes. Bo mają pieniążki, bo kapliczki ładne, bo dbają o to. To po co uczestniczysz? Może lepiej zamiast narzekać zostać ateistą?
To droga która oszczędzi słów goryczy a będziesz szczęśliwszy.

Ateistą się nie zostaje, ateistą się jest, potrzebna jest niewiara w Boga. Kościół Katolicki nie jest jedynym wyznaniem, jeśli ktoś przestaje być katolikiem to nie znaczy że od razu przestaje wierzyć w Boga.

10

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Remi napisał/a:

Skoro Kościół dla Ciebie, z całym szacunkiem to tylko dobry interes. Bo mają pieniążki, bo kapliczki ładne, bo dbają o to. To po co uczestniczysz? Może lepiej zamiast narzekać zostać ateistą?

A co ma wspólnego jedno z drugim? Kościół to instytuacja i jeśli uznam, że nie chcę do niej należeć, to nie oznacza że jestem ateistą. Mozna wierzyć w Boga ale nie w kościół.

11

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Jak ja przystępowałam do bierzmowania było podobnie. Mieliśmy takie książeczki i po każdej mszy w niedziele trzeba bylo latac do zachrystii i zbierać podpisy od księdza. Były osobne rubryczki na msze niedzielne, nabożeństwa majowe, drogi krzyżowe i inne. Trzeba bylo mieć określoną liczbę podpisów. NIe pamiętam teraz czy tak rygorystycznie to respektowali. Oczywiście podpisy po spowiedzi i jakies spotkania dla bierzmujących co miesiac w kościele. Na koniec mieliśmy egzamin i trzeba bylo znać modlitwy, prawdy wiary i inne na pamięć. Pamiętam że irytowało mnie to bardzo, pomimo że należałam do młodzieżowej oazy i zdawało się że mam mocno ugruntowaną wiarę. Kilka osób z tego powodu także zrezygnowało z bierzmowania.

12

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Secret_me napisał/a:
Remi napisał/a:

Skoro Kościół dla Ciebie, z całym szacunkiem to tylko dobry interes. Bo mają pieniążki, bo kapliczki ładne, bo dbają o to. To po co uczestniczysz? Może lepiej zamiast narzekać zostać ateistą?

A co ma wspólnego jedno z drugim? Kościół to instytuacja i jeśli uznam, że nie chcę do niej należeć, to nie oznacza że jestem ateistą. Mozna wierzyć w Boga ale nie w kościół.

Ateizm to postawa światopoglądowa. To zespół twojego widzenia na świat, Boga lub jego brak i religię.
Secret_me - wytłumaczę to prosto i grzecznie Ci smile

Piszesz - można wierzyć w Boga ale nie w kościół. Stwierdzenie karkołomne.
Twierdzisz bowiem, że jesteś katoliczką, ale odrzucasz zasady, dogmaty, założenia Kościoła. Ja uważam, że albo się jest KATOLIKIEM i przyjmuje co Kościół ustalił albo szerzy hipokryzję. I wmawia co nie jest prawdą.
Zauważ - idziesz do pracy, masz szefa - zgadzasz na jego warunki, pracujesz. Jak Ci się nie podoba, zwalniasz się i tyle. Kościół nierozerwalny z religią. To wspólnota ludzi, a bycie w niej umacnia wiarę.
Jeśli jesteś katoliczką, należysz do wspólnoty, przestrzegasz zasad, jakie by nie były. A kościół szerzy same dobre zasady. Jeśli nie akceptujesz Kościoła - nie jesteś katoliczką.

Olina - Odrobina krytycyzmu jak najbardziej. Jeden ksiądz z powołania, powiedział mi - tylko 30 procent z nas ma właśnie powołanie, reszta nie. Więc nie każdy ksiądz jest taki jak być powinien, natomiast sama instytucja trwa od tysiącleci, bo ma zasady. Kościół musi budzić szacunek, musi czasem budzić podziw, czasem budzi negatywne emocje. To nie skarbówka, czy ZUS.

Tak dla każdego w tym i Kizia75
Kościół jest potężny, siłą wiernych a oni czerpią siłę z wspólnoty jaką tworzą. Niejeden ksiądz życie oddał, niejeden pomaga codziennie, nie patrzmy wybiórczo, bo ktoś za wesele musiał zapłacić więcej lub mniej. Nie popieram ludzi co mawiają bo im tak wygodnie - w stylu - wierzę w Boga nie Kościół, nie muszę pokazywać jaka ma wiara, mogę modlić w samotności, religia to moja prywatna sprawa.
A prawda jest taka, że chodzenie do Kościoła, sakramenty, nabożeństwa i modlitwy pomagają i umacniają wiarę. Bycie wierzącym katolikiem, to nie tylko brać, robić co mi pasuje, to również stosowanie do reguł, to życie zgodne z przykazaniami, to wymagania które są przed nami.
Nie można zagłuszać swojego sumienia tekstami - ja nie potrzebuję Kościoła. Bo ludzie albo mało mają wiedzy, albo są po prostu leniwi, albo nie rozumieją sensu religii. By coś poznać trzeba się zaangażować choć troszkę, trzeba poczytać biblię, iść na msze nie by rozmyślać o obiadku po niej, tylko o tym, po co ja na tej mszy jestem...
Życzę każdemu by poznał czym wiara jest.

13

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Remi - kościół już dawno przestał kojarzyć mi się z Bogiem, ale jakoś się tym nie przejmuję. Wierzę i nie chodzę do kościoła i nikomu tym nie robię krzywdy. A nawet uważam się za bardzo dobrego człowieka, o wiele wartościowszego niż większość jak to napisałeś katolików. Poza tym z Twojego postu wynika, że osoba nie chodząca do kościoła nie jest katolikiem.. Jak dla mnie bzdura.

ale ten wątek chyba miał być o bierzmowaniu..

14

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Tylko wtrąciłem swoje zdanie.
Mam nadzieję, że nie uraziłem. To twoja prywatna sprawa, czy chodzisz Secret_me czy nie.
Nie podważam tego jakim człowiekiem jesteś. Podejrzewam, że zadziorną, świetną rozmówczynią i życzę byś nie zmieniała się.
W kwestii bierzmowania - sakrament to jest ważny i umacnia wiarę. Jeśli podchodzi się do niego poważnie.

15

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

ależ skąd, ja też tylko wyraziłam swoje zdanie smile

16

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Secret_me napisał/a:

Remi - kościół już dawno przestał kojarzyć mi się z Bogiem, ale jakoś się tym nie przejmuję. Wierzę i nie chodzę do kościoła i nikomu tym nie robię krzywdy. A nawet uważam się za bardzo dobrego człowieka, o wiele wartościowszego niż większość jak to napisałeś katolików. Poza tym z Twojego postu wynika, że osoba nie chodząca do kościoła nie jest katolikiem.. Jak dla mnie bzdura.

ale ten wątek chyba miał być o bierzmowaniu..

Dobrze wynika, bo wg kk nie ma czegoś takiego jak wierzący niepraktykujący. Albo chodzisz i bierzesz udział w życiu Kościoła jako wspólnoty jakakolwiek ona jest w Twoim odczuciu i tym katolikiem jesteś, albo nie chodzisz i nim nie jesteś. Przynajmniej ja tak to zrozumiałem kiedyś gdy jeszcze chodziłem do kościoła słuchać tych nowalijek z ambony.

17

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

I tak na koniec.
Nikt nie musi iść do bierzmowania. Nikt nie musi chodzić do kościoła. Nikt do tego nie zmusza smile
Odrzuca się Kościół - odrzuca się i chrzest, i pierwszą komunię, bierzmowanie, ślub kościelny, ostatnie namaszczenie, pochówek na cmentarzu. Trzeba być konsekwentnym. Odrzucam Kościół - odrzucam jego wszystkie zasady, a nie wybieram co mi pasuje. Czyż nie?

18 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-23 23:51:09)

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Remi napisał/a:

I tak na koniec.
Nikt nie musi iść do bierzmowania. Nikt nie musi chodzić do kościoła. Nikt do tego nie zmusza smile
Odrzuca się Kościół - odrzuca się i chrzest, i pierwszą komunię, bierzmowanie, ślub kościelny, ostatnie namaszczenie, pochówek na cmentarzu. Trzeba być konsekwentnym. Odrzucam Kościół - odrzucam jego wszystkie zasady, a nie wybieram co mi pasuje. Czyż nie?

Dokładnie, ta zasada to największa głupota jaką kk mógł sobie zafundować. Niczym średniowieczne zakazy w kwestii swobodnej interpretacji Biblii, tak i dzisiaj kk chce mieć monopol na Boga. Nie możesz więc wierzyć w ich Boga a jednocześnie nie być członkiem wspólnoty, bo to powoduje że nie mają z tego tytułu zysków (moja teza kościoła dzisiaj jako biznesu), choć nie do końca bo bez apostazji nadal w jakimś stopniu ich wspierasz.
Dorzucić do tego trzeba hipokryzję kk (głoszenie wstrzemieźliwości przy jednoczesnym rozpasaniu duchowieństwa, aferach pedofilskich, żonach i dzieciach na boku niezgodnie z zasadami kk itd.)

19

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Bierzmowanie jest sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej i dlatego jeśli Kościół ma przed sobą wiernego, który deklaruje chęć przystąpienia do tegoż sakramentu, to z zasady należałoby przyjąć, że jest dojrzały i odpowiedzialnie do niego podchodzi, zatem zbędny mu jest jakikolwiek przymus czy bat nad głową. Skąd zatem wzięła się ta potrzeba sprawdzania i kontrolowania? Czy uczestnictwo (lub nie) we mszy lub na spotkaniu, przystąpienie (lub nie) do spowiedzi i komunii świętej nie powinny być w tym przypadku rozstrzygane we własnym, dojrzałym (!) sumieniu?

20

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Remi napisał/a:

Piszesz - można wierzyć w Boga ale nie w kościół. Stwierdzenie karkołomne.
Twierdzisz bowiem, że jesteś katoliczką, ale odrzucasz zasady, dogmaty, założenia Kościoła. Ja uważam, że albo się jest KATOLIKIEM i przyjmuje co Kościół ustalił albo szerzy hipokryzję.

Oczywiście, że można. Wielu niepraktykujących nie traci wiary w Boga, tylko dlatego, że odrzuca kościół, który za bardzo bywa monopolistycznym świadczeniodawcą usług religijnych, a za mało wspólnotą wierzących. I nie nam takie osoby osądzać, ponieważ ich wiara, to tajemnica rozgrywająca się pomiędzy nimi, a Panem Bogiem...



W mojej parafii również udzielenie Sakramentu Bierzmowania uzależnione jest od ilości pieczątek za obecność na mszy, drodze krzyżowej, czy też spowiedzi, a także uiszczenia stosownej wpłaty - nie tak, to wszystko powinno wyglądać...

Jezus swoje ''przywództwo'' opierał na zasadzie wolnej woli nie zmuszał swoich uczniów, a jedynie przyciągał swoją miłością i Kościół tak jak Jezus powinien przyciągać - nie nakazami, które odzierają z duchowości wszelkie sakramenty, lecz subtelnymi wskazówkami, gdyż tylko taka wiara ma sens i tylko taka wiara jest autentycznie przeżywania. Wolna wola - to podstawowa zasada Ewangelii Jezusa Chrystusa i o tym zdaje się zapomnieli księża, którzy nie potrafią dotrzeć do młodzieży przez co uczestnictwo w niedzielnej Mszy Świętej, I-szej Komunii Św., czy też Sakramencie Bierzmowania, obecnie niewiele ma wspólnego z prawdziwym przeżywaniem tych sakramentów, a raczej z tradycją, zwyczajem.
I to nie my jesteśmy temu winni, nie Ci młodzi ludzie, którzy przystępują do bierzmowania - winien jest cały Kościół katolicki, który stał się potężną scentralizowaną instytucją materialną, zamiast duchowym Królestwem w sercach wiernych.
Kościół upodobnił się do świata; splendor, skandale z udziałem osób duchownych, finanse, statystyki to - to przed czym tak bardzo przestrzegał Chrystus, a czym dzisiaj żyje Kościół i to powoduje brak wiary i upadek autorytetów osób duchownych.
Nie bez znaczenia jest również fakt wprowadzenia religii do szkół, co było błędem, ponieważ dzieci obecnie mają do religii tak abstrakcyjny stosunek jak do wiedzy z matematyki czy historii, zamiast mieć duchowy, oparty na więzi z Kościołem.

Chciałabym doczekać czasów, kiedy kancelarie parafialne przestaną być kojarzone z kościelną biurokracją, a staną się miejscem prawdziwie duszpasterskich spotkań, ale jeśli nawet tak się nie stanie, to na szczęście ponad ustawami i wymysłami księży, istnieje nienaruszalne prawo dane przez Boga, które zapisane jest w sercu każdego człowieka - jest nim wiara, która nie zawsze musi być zgodna z polityką kościoła i sumienie człowieka, które jest dostępne tylko dla Boga i żadne karteczki tego tu nie zmienią...

21

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Remi napisał/a:

Twierdzisz bowiem, że jesteś katoliczką, ale odrzucasz zasady, dogmaty, założenia Kościoła. Ja uważam, że albo się jest KATOLIKIEM i przyjmuje co Kościół ustalił albo szerzy hipokryzję. I wmawia co nie jest prawdą.
Zauważ - idziesz do pracy, masz szefa - zgadzasz na jego warunki, pracujesz. Jak Ci się nie podoba, zwalniasz się i tyle. Kościół nierozerwalny z religią. To wspólnota ludzi, a bycie w niej umacnia wiarę.
Jeśli jesteś katoliczką, należysz do wspólnoty, przestrzegasz zasad, jakie by nie były. A kościół szerzy same dobre zasady. Jeśli nie akceptujesz Kościoła - nie jesteś katoliczką.

Tak dla każdego w tym i Kizia75
Kościół jest potężny, siłą wiernych a oni czerpią siłę z wspólnoty jaką tworzą. Niejeden ksiądz życie oddał, niejeden pomaga codziennie, nie patrzmy wybiórczo, bo ktoś za wesele musiał zapłacić więcej lub mniej. Nie popieram ludzi co mawiają bo im tak wygodnie - w stylu - wierzę w Boga nie Kościół, nie muszę pokazywać jaka ma wiara, mogę modlić w samotności, religia to moja prywatna sprawa.
A prawda jest taka, że chodzenie do Kościoła, sakramenty, nabożeństwa i modlitwy pomagają i umacniają wiarę. Bycie wierzącym katolikiem, to nie tylko brać, robić co mi pasuje, to również stosowanie do reguł, to życie zgodne z przykazaniami, to wymagania które są przed nami.
Nie można zagłuszać swojego sumienia tekstami - ja nie potrzebuję Kościoła. Bo ludzie albo mało mają wiedzy, albo są po prostu leniwi, albo nie rozumieją sensu religii. By coś poznać trzeba się zaangażować choć troszkę, trzeba poczytać biblię, iść na msze nie by rozmyślać o obiadku po niej, tylko o tym, po co ja na tej mszy jestem...
Życzę każdemu by poznał czym wiara jest.

Remi, ja nie jestem katoliczką tylko protestantką, więc mnie Tradycja i dogmaty nie obowiązują, to po pierwsze, a po drugie zgadzam się z Tobą, że nie można być katolikiem i jednocześnie odrzucać dogmaty czy Tradycję, ale to nie powoduje, że jest się ateistą, jak sugerowałeś parę postów wcześniej, co najwyżej hipokrytą.

22

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Kizia75 napisał/a:

zgadzam się z Tobą, że nie można być katolikiem i jednocześnie odrzucać dogmaty czy Tradycję, ale to nie powoduje, że jest się ateistą, jak sugerowałeś parę postów wcześniej, co najwyżej hipokrytą.

Nie widzę w tym ani cienia hipokryzji. Czy Kościół to jakis klub z bezwzględnym wymogiem pełnej akceptacji regulaminu? Rzeczywistośc się zmienia, ale Kościół nadal obstaje przy czarno-białej percepcji, czyli jesteś albo na tak albo na nie. Czy to oznacza, że po rozwodzie nie jesteś już katolikiem? Cy chodząc do kościoła w każda niedzielę, ale tylko dlatego że jest to swego rodzaju rytuał i obyczaj, jestem katolikiem? 

Czy Kościół tez nie jest pełen hipokryzji? Księża krypto-geje, ci którzy żyją w związkach, mają dzieci, co z ta całą rozbudowaną instytucją żerujacą na nadziei naiwnych, która niczym nie przypomina już ani skromnosci ani ofiarnosci?

23 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-24 12:55:10)

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Ogólnie kk zaczyna przypominać jedno wielkie bagno. Od kwietnia 2010 roku kk łamie prawa człowieka, bo w prawie kanonicznym zniesiono wzmiankę o możliwości wystąpienia z Kościoła jako wspólnoty (apostazja). Każdy człowiek ma prawo do wyboru lub zmiany wyznania czy też zaprzestania wierzenia w religię, zresztą takie prawo uznaje Komisja Praw Człowieka ONZ. Kościół od jakiegoś czasu kojarzy mi się z wielką ,nie do końca ale jednak, sektą, w którą przy narodzinach przymusowo zostajesz włączony, a z której potem nie możesz formalnie wystąpić. Jeżeliby do tego dodać aktualny stan prawny w Polsce to taki układ kościołowi finansowo się opłaci, bo pomimo tego że nie identyfikujesz się z nimi, to wg statystyk nadal jesteś katolikiem.
Dodatkowo ta zmiana dotycząca apostazji jest wynikiem tego, ze chrześcijaństwo zaczyna przegrywać na świecie rywalizację z islamem oraz że w krajach rozwiniętych gospodarczo następuje laicyzacja społeczeństw. Wyjściem jest wprowadzenie "podatku kościelnego", bo okazałoby się wtedy jak znacznie spadłaby statystyczna ilość katolików w kraju.
Religie od zawsze walczyły ze sobą o wpływy i wiernych, nie masz też pewności czy znajdujesz się po właściwej stronie wiary. A wcześniej były dziesiątki innych wielkich religii. A wiem, że w przyszłości czekają nas kolejne wierzenia w kolejne dogmaty. Wiara to coś, na co podatne jest zawsze jakaś część każdej społeczności, to siedzi w nas niestety a wielu to wykorzystuje.

24

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Remi napisał/a:

I tak na koniec.
Nikt nie musi iść do bierzmowania. Nikt nie musi chodzić do kościoła. Nikt do tego nie zmusza smile
Odrzuca się Kościół - odrzuca się i chrzest, i pierwszą komunię, bierzmowanie, ślub kościelny, ostatnie namaszczenie, pochówek na cmentarzu. Trzeba być konsekwentnym. Odrzucam Kościół - odrzucam jego wszystkie zasady, a nie wybieram co mi pasuje. Czyż nie?

No jasne, tylko spraw, by dzieci idące do komunii nagle były na tyle dojrzałe by mogły po pierwsze ocenić swój stosunek do Boga, religii itp, zwłaszcza w kraju jak nasz, gdzie chrzczonym się jest niejako z automatu, a po drugie by nagle mogło samo o sobie zadecydować, bez uwzględniania racji rodziców.
Ale co tu mowa o komunii. Znasz jakieś niemowlę, które zdecydowało o tym, że nie chce zostać ochrzczone? Bo ja nie. Co innego, gdyby tak jak kiedyś, ludzie byli chrzczeni wtedy, kiedy osiągają jakiś poziom umysłowy lub też dojrzałość religijną.

25

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Secret_me napisał/a:

Czy Kościół to jakis klub z bezwzględnym wymogiem pełnej akceptacji regulaminu? Rzeczywistośc się zmienia, ale Kościół nadal obstaje przy czarno-białej percepcji, czyli jesteś albo na tak albo na nie. Czy to oznacza, że po rozwodzie nie jesteś już katolikiem? Cy chodząc do kościoła w każda niedzielę, ale tylko dlatego że jest to swego rodzaju rytuał i obyczaj, jestem katolikiem?

Niestety odpowiedź na pytanie zadane w pierwszym zdaniu brzmi - w Kościele Katolickim  jest wymóg całkowitej akceptacji, bo taka jest specyfika tego wyznania, stąd nieomylność papieża, hierarchia i posłuszeństwo. Przestrzeganie zasad nie należy mylić z brakiem grzechu, bo nikt nie jest od niego wolny, ale zauważ że rozwodnik w KRK nie może przyjmować Komunii jeśli jest w ponownym związku. Samo chodzenie do kościoła nie sprawia, że ktoś katolikiem jest ale w KRK chodzenie co niedziela do kościoła jest obowiązkowe, a złamanie tej zasady jest traktowane jako grzech.

Secret_me napisał/a:

Czy Kościół tez nie jest pełen hipokryzji? Księża krypto-geje, ci którzy żyją w związkach, mają dzieci, co z ta całą rozbudowaną instytucją żerujacą na nadziei naiwnych, która niczym nie przypomina już ani skromnosci ani ofiarnosci?

Zgadzam się że jest w tym Kościele mnóstwo nadużyć, ale czy jak ktoś kradnie, to znaczy że ja też mogę?

26

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Kizia75 napisał/a:

w Kościele Katolickim jest wymóg całkowitej akceptacji, bo taka jest specyfika tego wyznania, stąd nieomylność papieża, hierarchia i posłuszeństwo.

Taka jest współczesna specyfika Kościoła, ale to nie znaczy, że ona zawsze taka była!
Prawda jest taka, że wcześniej ta specyfika była zupełnie inna, aż do 1870r., kiedy to Pius IX ogłosił dogmat o papieskiej nieomylności.
Nie wiem czy wiecie, ale we wczesnych wiekach biskupi, papieże wcale nie byli uważani za następców Św. Piotra i sami siebie też za takich nie uważali. Sam Piotr traktowany był co najwyżej jako ''pierwszy spośród równych'', bez jakichkolwiek praw panowania nad pozostałymi.

Kizia75 napisał/a:

Zgadzam się że jest w tym Kościele mnóstwo nadużyć

No, niestety jest....
- Jezus był skromny, nie otaczał się luksusami, a dzisiejsi księża..? Cóż, wystarczy popatrzeć na plebanie w których mieszkają, czy też fury jakimi jeżdżą...

- Życie w celibacie, które jest w zupełnej sprzeczności z Boskim przykazaniem ''bądźcie płodni i rozmnażajcie się''. Przecież to sam Bóg powiedział, że ''nie dobrze jest, żeby mężczyzna był sam'' i stworzył dla niego kobietę - Święty Piotr miał żonę...

- Rozwodnicy, osoby żyjące w konkubinacie traktowane są przez Kościół jak wyrzutki, a czy Chrystus nie przychodził przede wszystkim właśnie do tych odrzuconych i grzeszników?


Kizia75 napisał/a:

ale czy jak ktoś kradnie, to znaczy że ja też mogę?

Nie, nie możesz, a bynajmniej nie powinnaś...
Niemniej jednak naturalnym, zdrowym odruchem każdego człowieka, który widzi zło i fałsz jest unikanie tego co złe i fałszywe. A ponieważ obecnie społeczeństwo jest bardziej wykształcone niż kiedyś, a co za tym idzie i bardziej świadome, stąd tak bardzo zmienia się model religijności polskiej młodzieży, która odżegnuje się Kościoła Katolickiego.

Prawda jest taka, że wiernym szukający Boga coraz trudniej jest Go znaleźć w kościele, dlatego, że wiara jaka przekazywana jest przez duchownych, daleka jest od tego w jaki sposób przekazywał ją Chrystus. Dzisiejszy Kościół jest obecny wszędzie, tylko nie tam gdzie powinien; jest w telewizji, radiu; prasie, parlamencie, polityce, ale nie w ludzkich sercach.
Niestety księża swoją postawą przeczą temu, co sami nauczają. Ktoś powie - nie wszyscy księża tacy są, nie wszyscy tak postępują -zgadza się, ale i "łyżka dziegciu, może zepsuć beczkę miodu". To chyba tłumaczy wszystko....

27

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Miriam,
ad. 1 potwierdza się moje założenie kk jako dobrego biznesu.

ad. 2 to kolejny dowód na to, że kk traktuje się dzisiaj jako firmę. Wytłumaczenie jest banalne: celibat znosi możliwość dziedziczenia majątku księży przez ich partnerki i ich dzieci. Tak więc wszystkie majątki zostają w "kościelnej rodzinie". Dlatego nie zanosi się na wprowadzenie tego typu przepisu na korzyść księży. "Góra" przez wieki pracowała na ten biznes i nie pozwoli sobie teraz na utrate zysków. Konta watykańskie i ich aktywa są naprawde ogromne. Robią na tym spore pieniądze.

ad 3 z tym się nikt nie musi zgadzać, bo to moja opinia. Religia mi nie jest do niczego potrzebna, bo system moralny, umiejętność odróżniania zła od dobra i wybierania tego drugiego mam zakodowane w genach. To spadek po ewolucji i tym, co przez milenia wypracowali sobie przodkowie homo sapiens żyjąc w grupach. Zły i samolubny zawsze tracił, bo nie mógł liczyć na pomoc plemienia. Altruiści natomiast byli faworyzowani, sami pomagali ale i mogli liczyć na innych. Przez tysiące lat nasi przodkowie żyli w takich małych grupach w któych kształtowali określone nawyki. To siedzi w nas, w genach.

28

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Matt87 napisał/a:

Miriam,
ad. 1 potwierdza się moje założenie kk jako dobrego biznesu.

Niestety tak...:(
Kiedyś powiedzenie "co łaska" znaczyło ''ile uważasz za słuszne, na ile cię stać'', dzisiaj kryje w sobie całkiem obszerny cennik.
/syn 3 lata temu szedł do komunii, warunkiem dopuszczenia dziecka do tego sakramentu była wpłata w kwocie 120zł, dzieci było 250 co daje kwotę 30 tyś. - co stało się z tymi pieniędzmi - nie wiem..., pogrzeb w mojej parafii wynosi obecnie 700zł./
Potrzebne są konkretne rozwiązania i zmiany systemowe i tylko one pokazałyby ilu z tych księży tak naprawdę jest z powołania, a ilu dla kasy.

Matt87 napisał/a:

ad. 2  Wytłumaczenie jest banalne: celibat znosi możliwość dziedziczenia majątku księży przez ich partnerki i ich dzieci. Tak więc wszystkie majątki zostają w "kościelnej rodzinie". "Góra" przez wieki pracowała na ten biznes i nie pozwoli sobie teraz na utrate zysków. Konta watykańskie i ich aktywa są naprawde ogromne. Robią na tym spore pieniądze..

To jedna strona medalu...
Druga jest taka, że celibat (który ustanowił człowiek - nie Jezus Chrystus!), miał na celu stworzenie hermetycznej, zdyscyplinowanej i służebnej (wobec przełożonych ? proboszczów, biskupów, papieża) armii księży, od których wymagać się będzie (i wymaga) bezwzględnego podporządkowania i posłuszeństwa.
Takie państwo w państwie...

29

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Wracając do tematu głównego... Dziś syn oświadczył, że na lekcji religii został przez katechetkę poinformowany, że czeka go dwuetapowy egzamin yikes - pierwszy przed katechetką ze znajomości życiorysu wybranego patrona, a drugi przed dwuosobową komisją (!) w składzie księdza i animatora (to osoba, która prowadzi z nimi comiesięczne spotkania w salce przykościelnej), którzy to będą delikwentowi zadawać dowolne pytania z zakresu przerobionego materiału. Brzmi jak horror, prawda? W oczach syna zobaczyłam dziś zupełną rezygnację i jestem pewna, że gdyby już na początku tej drogi wiedział co go czeka, to decyzja o przystąpieniu do bierzmowania zostałaby dokładnie przemyślana, a kto wie czy nawet zupełnie nie odstąpiłby od tego zamiaru.

Tym samym uważam, że Kościół też powinien to sobie naprawdę dobrze przemyśleć, to są dzieci, one ulegają jeszcze pewnego rodzaju presji, gdyby sytuacja miała miejsce wśród dorosłych prawdopodobnie grom z nich zwyczajnie dałby sobie spokój, a Kościół właśnie w ten sposób zniechęca, a tym samym traci, wiernych. I nie mamy tu do czynienia z żadną wielowiekową tradycją, bo to są rzeczy nowe, właściwie na naszych oczach wprowadzane i w czasach coraz większego załamania się wiary Polaków chyba jednak nie bardzo rozsądne. Nasze życie pełne jest stresu, wiara powinna dawać nam siłę, tymczasem odnoszę wrażenie, że w zamian za to dokłada kolejną cegiełkę.

30

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Olinka napisał/a:

Dziś syn oświadczył, że na lekcji religii został przez katechetkę poinformowany, że czeka go dwuetapowy egzamin yikes - pierwszy przed katechetką ze znajomości życiorysu wybranego patrona, a drugi przed dwuosobową komisją (!) w składzie księdza i animatora (to osoba, która prowadzi z nimi comiesięczne spotkania w salce przykościelnej), którzy to będą delikwentowi zadawać dowolne pytania z zakresu przerobionego materiału.

Dlaczego, to mnie nie dziwi.....:rolleyes:
Przez podobne sito egzaminacyjne przechodził mój syn przystępując do komunii - egzaminy prowadzone były dwutorowo zarówno przez katechetkę na lekcji religii jak i księdza na plebani.
No, ale nie ma się co dziwić, w końcu religia, to dziś najważniejszy przedmiot w szkole...;);)

Olinka napisał/a:

Brzmi jak horror, prawda?

Horror to się dopiero zacznie, gdy do egzaminów dojdzie jeszcze codzienna bieganina na próby...:rolleyes:

Olinka napisał/a:

Nasze życie pełne jest stresu, wiara powinna dawać nam siłę, tymczasem odnoszę wrażenie, że w zamian za to dokłada kolejną cegiełkę.

Dlatego dla znaczącej części młodzieży, bierzmowanie jest oficjalnym pożegnaniem z kościołem...

31 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-02-29 20:45:25)

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Ja przed bierzmowaniem miałem zestaw 100 pytań z całego zakresu religii, co się uczyłem. A było to lat temu dawno. Trzeba się było nauczyć i przed księdzem na wybrane odpowiedzieć, albo poprawka. Uznaję to za rzecz normalną. Choć faktem były ananasy, co im w głowie była piłka, leżenie plackiem i zdawali za 2,3 razem. Dziewczyny się przykładały bardziej.

Sakrament bierzmowania - jak nazwa mówi - sakrament - osoba przystępująca powinna wiedzieć po co idzie i znać takie rzeczy jak podstawowe modlitwy. To nie jest zjedzenie hamburgera czy pogranie na kompie, to ważny sakrament. Pamiętam, że co sobota szedłem na spotkania,takie nauki do kościoła poprzedzone mszą. Nie narzekałem.

Wszystkie takie dość proste rzeczy jak msze, wiadomości o religii, uczestnictwo w naukach - buduje wiarę właśnie. Sprawia, że ten sakrament, to nie jest odfajkowanie konieczności, naśmiewanie z zasad, olewanie bo każdy musi mieć prawo by być bierzmowanym.

Jeśli dla znaczącej części młodzieży bierzmowanie jest pożegnaniem z kościołem to niech się pożegna.
Osobiście uważam, że zasady są, trzeba je szanować, a nie może być tak, że ktoś ma być bierzmowany - nie wie po co, nie wie dlaczego, nie rozumie kto go tam posyła, każe mu się uczyć jeszcze, zamiast dać mu nagrodę, że zechciał być bierzmowanym.

Miriam - Komunia - kto komu krzywdę robi... Zauważyłem, że wymagania księży idą wolniej od wymagań dzieci przystępujących do komunii i komunię kojarzących z kosztownymi prezentami, rodziców wyprawiających ogromne przyjęcia w wynajętych lokalach... Czy rodzice szykujący przyjęcia, dzieci czekające już nie na rower ale najnowszy komputer, czy ksiądz, który dba o to, by dziecko coś wiedziało o tej komunii. A jeśli ksiądz wymaga troszkę więcej to - larum - jaki on zły i wymagający, a to tylko dziecko... yikes

A ta dzisiejsza młodzież, to 100 razy gorsza niż kiedyś. Widać to po szkołach, zachowaniach do nauczycieli( którzy już nic nie mogą, nie mają prawa by krzyknąć nawet), a dzieci to tylko - granie na kompach, robienie dwuznacznych fotek i wstawianie na portale społecznościowe, rozmowy o seksie, leżenie plackiem i zero nauki, chyba, że się przymusi. Taka prawda.

Jeszcze nikt nie stwierdził, że kościół, czy szkoła namawia do czegoś złego...

32

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Remi, trudno się z Tobą nie zgodzić, nie ulega jednak wątpliwości, że te wszystkie działania, czyli nakazy, zakazy i wymagania zniechęcają tę młodzież do uczestnictwa w życiu Kościoła. Sprawiają też, że wiara zaczyna im się kojarzyć z czymś męczącym, stresującym, pozbawionym jakiejkolwiek nutki ekscytacji, w efekcie czego zaczyna działać klasyczna zasada przekory - nacisk wywołuje zdecydowane odrzucanie.

Nauczać religii i przybliżać naukę Kościoła można poprzez śpiew, modlitwę, uczestnictwo w czymś, co niesie radość - to z kolei wyrabia ogromne poczucie zbliżenia się do siebie i przynależności do danej społeczności. Specjalnie założyłam ten wątek, aby pokazać, że w KK cała procedura przystąpienia do sakramentu ma kształt kary, czegoś co jest zwyczajnie przykre w odbiorze. Jeśli młody człowiek dopiero poszukuje, szuka własnej drogi, czasem nawet błądzi, a jego wiara nie jest wystarczająco silna, to on się odsunie i właśnie w tym widziałabym rolę Kościoła, aby do tego nie dopuszczać.

Remi napisał/a:

A ta dzisiejsza młodzież, to 100 razy gorsza niż kiedyś. Widać to po szkołach, zachowaniach do nauczycieli( którzy już nic nie mogą, nie mają prawa by krzyknąć nawet), a dzieci to tylko - granie na kompach, robienie dwuznacznych fotek i wstawianie na portale społecznościowe, rozmowy o seksie, leżenie plackiem i zero nauki, chyba, że się przymusi. Taka prawda.

Absolutnie się z Tobą nie zgodzę. Tak się składa, że mój syn jest taką właśnie młodzieżą, dlatego mam okazję obserwować nie tylko jego zachowanie, ale i szerszego grona rówieśników. To są dzieciaki, które mają własne zainteresowania, ambicje, do czegoś dążą, uczą się nie tylko w szkole (gdzie programy są naprawdę przeładowane), ale często również poza nią. Syn dziś uczęszcza do trzeciej w swojej edukacji szkoły i zapewniam, że w każdej z nich młodzież była podobna. Tak samo jest zresztą wśród dzieci moich kuzynów i kuzynek mieszkających w bardzo różnych częściach kraju. Co więcej, dzisiejsze dzieciaki bardzo odstają (w tę dobrą stronę) od nas kiedy byliśmy w ich wieku. Od nich się też dziś zdecydowanie więcej wymaga, czują większą presję przyszłości, mają świadomość, że to co teraz robią buduje ich dorosłość - ja taka nie byłam.

Nie rozumiem zatem dlaczego tak bardzo ulegasz pokutującym stereotypom? Te dzieciaki naprawdę nie są złe, trzeba tylko chcieć i potrafić to dostrzec.

Z drugiej strony zauważmy, że młodzież wychowują dorośli - zagonieni, zestresowani nie mają czasu na spokojną rozmowę, na pokazanie młodym świata i jego wartości.

33

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Remi napisał/a:

ten sakrament, to nie jest odfajkowanie konieczności

Problem w tym, że właśnie jest i teraz rodzi się pytanie jak to zmienić...?

Remi napisał/a:

Jeśli dla znaczącej części młodzieży bierzmowanie jest pożegnaniem z kościołem to niech się pożegna.
Osobiście uważam, że zasady są, trzeba je szanować, a nie może być tak, że ktoś ma być bierzmowany - nie wie po co, nie wie dlaczego, nie rozumie kto go tam posyła, każe mu się uczyć jeszcze, zamiast dać mu nagrodę, że zechciał być bierzmowanym.

Prawda jest taka, że młodzi ludzie przystępują do bierzmowania, bo z reguły jest to przymus narzucony przez rodziców i gdyby zależało to wyłącznie od młodych, to uwierz mi większość z nich w ogóle nie zawracałaby sobie tym głowy i duchowni o tym doskonale wiedzą, tylko nie mają pomysłu jak to zmienić...
Księża po prostu nie potrafią porwać młodzież w przygodę życia jaką jest wiara....

Remi napisał/a:

Zauważyłem, że wymagania księży idą wolniej od wymagań dzieci przystępujących do komunii i komunię kojarzących z kosztownymi prezentami

Dziwisz się...? Bo ja nie....
Dziecko w wieku 8 -9 lat nie jest na tyle dojrzałe, by świadomie przezywać sakrament komunii...

Remi napisał/a:

A ta dzisiejsza młodzież, to 100 razy gorsza niż kiedyś.

A może bardziej świadoma i wymagająca...?
Współczesna młodzież wcale nie jest taka zła, brakuje im tylko autorytetów i osób, które potrafiłby do nich dotrzeć....

34

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Miriam, szanuję twoje zdanie jak każdego.

Sens religii polega jednak na zrozumieniu religii. Nie polega na tym by religia dopasowała się do nowych czasów. Bo za chwilkę będzie netowa spowiedź, netowa pokuta, netowa msza, netowy odpust. Nikt się nie ruszy by uczestniczyć w nabożeństwie, bo i po co - mam to w necie lub tv.

Ja wierzę, że większość młodzieży ma ciekawsze rzeczy niż kościół im zaproponuje. Ale Kościół ma wieczne zasady i co dziś, czy wczoraj krytykowane, za ileś lat nie musi.

Piszesz - brak autorytetów - może nie w księżach, nie biskupach im brak, ale we własnych rodzicach... yikes

I najlepszy tekst - "Księża po prostu nie potrafią porwać młodzież w przygodę życia jaką jest wiara...." - To nie bajka na dobranoc, to nie ciuszek, to nie wyprawa za granicę, czy nad morze. Wiara, dążenie do niej, to nie jest przygoda i zabawa, co sobie przerwę, jak mi się znudzi...

Olina - ciekawie piszesz - niemniej - 10-15-20 lat temu młodzi garnęli do kościoła, śpiewali, tworzyli chórki, sam chodziłem, bo u mnie zespół był i dziewczyny były naprawdę dobre. Dziś kościół taki sam jak kiedyś, tylko ministranci są, a są po jak chodzą po kolędzie i da się im 2 złote, to robią minę jakby krzywdę się zrobiło straszną.........:(

Olina - sam byłem dzieckiem(uwierz tongue), ale jakiś czas temu miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć w kilku lekcjach. Dzieciaki rozwydrzone z jednej klasy - przeklinanie, bicie w trakcie lekcji, inna klasa - pisanie obraźliwych słów na tablicy na nauczyciela, smarowanie jego krzesła, udawanie idiotów jak się delikwenta o coś zapyta, jak skarci to obraza i rodzice walcują na skargę - takie realia 21 wieku.
Pozdrawiam.

35

Odp: Bierzmowanie i... kościelna biurokracja
Remi napisał/a:

Sens religii polega jednak na zrozumieniu religii.

Dokładnie, a skoro młodzi ludzie jej nie rozumieją, to kto jest temu winien..?
Polonistka, matematyk..? Nie,  katechetka, ksiądz - czyli ci którzy nauczają religii...

Remi napisał/a:

za chwilkę będzie netowa spowiedź, netowa pokuta, netowa msza, netowy odpust. Nikt się nie ruszy by uczestniczyć w nabożeństwie, bo i po co - mam to w necie lub tv.

Msze już masz...:) Jeszcze trochę, a będzie i reszta...:P - i to jest właśnie przykład komercji kościoła, który nie powinien mieć miejsca...

Remi napisał/a:

Ja wierzę, że większość młodzieży ma ciekawsze rzeczy niż kościół im zaproponuje.

No ja jednak wierzę, że to się zmieni i, że jednak kościół będzie miał więcej do zaoferowania, a przynajmniej na tyle dużo, że ta młodzież zacznie się jednak skupiać wokół kościoła....

Remi napisał/a:

Piszesz - brak autorytetów - może nie w księżach, nie biskupach im brak, ale we własnych rodzica...

Eeee...chyba przesadzasz...;)

Remi napisał/a:

I najlepszy tekst - "Księża po prostu nie potrafią porwać młodzież w przygodę życia jaką jest wiara...." - To nie bajka na dobranoc, to nie ciuszek, to nie wyprawa za granicę, czy nad morze. Wiara, dążenie do niej, to nie jest przygoda i zabawa, co sobie przerwę, jak mi się znudzi...

Owszem wiara to nie bajka, to nie ciuszek, bo i nie o takiej przygodzie pisałam...
Wiara to rzeczywista przygoda, która powinna trwać całe życie...
Zacytuje słowa Ks. Józefa Kudasiewicza ''Chrześcijaństwo to pewien rodzaj alpinizmu; to wspinanie się na górę, na spotkanie z Panem i mozolne schodzenie w dół, na ten padół płaczu, by służyć braciom. Chrześcijaństwo jest wielką przygodą. Z góry widać lepiej i piękniej. Człowiek przemieniony lepiej widzi i piękniej służy. Tak przeżywał swe chrześcijaństwo Jan Paweł II.''

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Bierzmowanie i... kościelna biurokracja

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024