Wracam po kilku ładnych miesiącach Ja - matka wariatka. Usiadłam na spokojnie, przeczytałam moje wszystkie posty i stwierdziłam, że byłam inną osobą. Nie byłam sobą. Dziękuję, no właśnie - komu ? Mój ostatni wpis był o tym jak musiałam stawić czoła swoim lękom dowożąc małą do szkoły, ale to co nastąpiło mniej więcej od maja tego roku jest dla mnie spełnieniem wszystkich marzeń. CHAD - wykluczony na szczęście. Za to mam Stany depresyjne, nerwica F45.4 i F45.3 i F45 F30. Trochę tego jest, ale pracuję wśród ludzi, stanęłam na nogi , mam dobrze dopasowane leki, jeżdżę wszędzie sama, nie boję się niczego. Uczestniczę we wszystkich imprezach szkolnych córki, mam świetny kontakt z mężem. Czuję się kochana i kocham. Mam świetnego psa i ....
I no właśnie. Od kiedy wszystko zaczęło wracać na dawne tory, od kiedy na nowo pokochałam życie , każdy jeden oddech swój i kiedy wróciłam , zwróciłam się do Boga ludzie zaczęli mnie odtrącać co szczerze powiedziawszy bardzo mnie boli i zaczynam to odczuwać w psychice. Z leniwej , rozkapryszonej, poniżającej rodzinę rozkapryszonej suki stałam się matką, żoną, pracowitą babką, cieszącą się nawet bzdetami takimi jak radość w oczach moich domowników. Ludzie, którzy byli wokół mnie zaczęli być dla mnie zimni jak lód. Zaczęli mnie odpychać. Wiem, że może to być męczące bo cieszę się życiem w 100% tylko dlaczego tak jest ? Zrozumiałam swoje błędy, naprawiłam małżeństwo, stosunki z córką. Dzień w pracy jest dla mnie spełnieniem marzeń bo przecież lekarze wciskali mi wózek inwalidzki, grozili, że nie będę mogła chodzić, że to KONIEC , że to , że tamto...
Gdzie Ci ludzie , których miałam za przyjaciół. Nigdy nikomu nie byłam nic dłużna. Za przysługę odpłacałam przysługą, byłam na każdy ich gwizdek. Nikt mi nie powiedział dlaczego tak mnie traktuje
Wiara stała się częścią mojego życia i tylko jedna, jedyna osoba nie odsunęła się ode mnie, a wręcz wspierała, ale ona wyjeżdża do Anglii. Jest mi cholernie tak strasznie przykro. Wiem, że mam więcej niż mogłabym marzyć. Mamy świetną pracę- bardzo dobrze płatną. Mój mąż i ja. Córka uczy się świetnie. Całe wakacje marudziła kiedy idzie do szkoły bo jej nudno. Pies ? moja wspaniała gapa,ukochana i ciut rozpuszczona przeze mnie. Czy nie za dużo wymagam od życia ? czy powinnam prosić o więcej ?
Czuję się rozdarta. Dlaczego ludzie odwrócili się ode mnie kiedy To ja wróciłam do Boga ? ![]()
1 2015-08-17 21:58:00 Ostatnio edytowany przez toivo (2015-08-17 23:17:51)
Poniewaz stwierdzili ze jak ktos wierzy w aniołki a nie ciezka prace swoich rak i prace nad soba to szkoda czasu.
Warto unikac osób ktore przekonuja do wiary bo mozna sie zarazic wiara w aniołki oraz ze jestesmy bezwolnym pylem a nie kowalem swojego lusu.
Dzieki z gory za zrozumienie mojego innego pogladu.
Odsuneli sie bo jestes szczesliwa a ludzie nie lubia tak. Kiedy trzeba sie uzalac nad kims, pocieszac , jest ok. Kiedy stajesz na nogi-w tyl zwrot. I to sie nazywa naturalna selekcja-za nia tez podziekuj bo widzisz kogo mialas wokolo. W momencie kiedy nasze wibracje ulegaja zmianie wlasnie m.in przez zmiane podejscia do zycia, odczuwanie szczescia, wowczas dzieje sie cos magicznego: czesc osob odpada jak strupki a inni przychodza. Po prostu nie nadajecie juz na tych samych czestotliwosciach ![]()
No, ale może było tak, że ci ludzie, o których piszesz, poświęcali Ci swoje zainteresowanie, troskę itd. kiedy widzieli że tego potrzebowałaś.
Kiedy stanęłaś na własne nogi, uznali, że nie potrzebujesz już tyle wsparcia i po prostu zaczęli traktować Cię normalnie. Zastanów się, czy w trakcie choroby nie zaczęłaś traktować ich wzmożonej uwagi i troski jako stan normalny, który Ci się należy. Jeśli do tego zalazłaś im za skórę będąc " poniżającą rodzinę rozkapryszoną suką", to ich dystans w tym akurat momencie, kiedy uważają że poradzisz sobie o własnych siłach, jest zrozumiały. Zależy Ci na relacjach? To teraz Ty coś komuś daj, Ty kogoś wesprzyj.