czy świadome przyjęcie komuni św. będąc w stanie grzechu cieżkiego jest wybaczalne?? czy zdażyło wam się tak kiedyś??? czy jeśli sie tego bardzo naprawde bardzo żałuje i w duchu przeprosi Boga ale nie wyyzna sie tego księdzu na spowiedzi ze strachu np że nie da rozgrzeszenia czy Bóg to wybaczy??? no albo jesli się to wyzna i ksiądz nie da rozgrzeszenia to co wtedy robić???
Każde zatajenie grzechu czyni spowiedź świętokradzką. Przyjęcie komunii w stanie grzechu ciężkiego jest wybaczalne, pod warunkiem wyznania tego na spowiedzi szczerym żałowaniem za to.
No tak, ale jeżeli ktoś jest nieśmiały dajmy na to ? Ja np. jestem nieśmiała i mam stresa wyznawać księdzu co np. robimy z facetem. Zatajam to. Przyznaję. Ale to nie wynika z faktu jakiejś mojej nie wiem niechęci do spowiedzi ale z tego ,że się wstydzę o tym mówić otwarcie. Jestem z natury nieśmiała i to jest psychologia mojej osoby a nie widzimisię. Jak mam się nie wstydzić jakiejś obcej osobie, w dodatku jeszcze jakiemuś nieznajomemu starszemu panu czyli księdzu opowiadać o moim intymnym życiu ? No mam z tym problem. Ale co zrobić ? Nie raz chciałam wszystko wyznać żeby się oczyścić, ale nie jestem w stanie bo mam blokadę.
Ach, Ty tego nie wyznajesz obcemu człowiekowi, tylko BOGU. Wiem, że to jest krępujące, ale skoro z pełną świadomością zatajasz, to wiedz, że wszystkie spowiedzi masz nieważne i z tego też będziesz musiała się wyspowiadać.
Może znajdź stałego spowiednika? Wtedy będziesz mieć zaufanie do tej osoby i także będzie ona w stanie dać ci jakieś konstruktywne rady.
Nie musisz spowiadać się księdzu. Powiedz w modlitwie o swoich grzechach bezpośrednio Bogu - On tak jak obiecał, wybaczy ci każdy grzech, który przed Nim wyznajesz i szczerze żałujesz. To Bóg ma ci wybaczyć nie ksiądz, nawet jeżeli ksiądz nie da Ci ,,rozgrzeszenia,, to co z tego?? Bóg i tak Ci wybaczy bez względu na widzimisię księdza.
Anastasis, chyba nie rozumiesz (albo nie znasz) "zasad" spowiedzi. Odpuszczenie grzechów następuje TYLKO w konfesjonale. Dopuszczalne jest jedynie w momencie zagrożenia życia "szybkie" zmazanie win, ale do tego trzeba mieć wcześniej odbyty rachunek sumienia.
Bóg mnie zna. Wie co siedzi w mojej głowie. Wie jaką jestem osoba. Wiem, że pewnie powinnam się wyspowiadać normalnie. No właśnie, ale, Ale jeżeli nie potrafię ? Czy Bóg w moim konkretnym przypadku nie weźmie pod uwagę tego ,że jestem nieśmiała ? Ta nieśmiałość to też w końcu od niego. Tak sobie gdybam oczywiście. No ale po prostu się zastanawiam czy Bóg tego nie uwzględni ? Jedni nie mają z tym problemu, inni mają psychicznie blokady, na które nie mają wpływu. Więc czy ci z psychicznymi blokadami będa wrzuceni do jednego worka z tymi którym np. po prstu się nie chciało wyspowiadać bo nie wierzą w spowiedź lub nie mieli ochoty czy byli leniwi ? To by było jednak trochę nie fair. Ja wierzę w spowiedź i serio bym sie wyspowiadała, ale ie daję rady psychicznie. Czy Bóg tego nie uwzględni ? Może kiedyś nieśmiałość zniknie i wszystko dam radę wyznać. Ale póki co nie daje rady ![]()
Achch, mam wrażenie, że Ty zdajesz sobie z tego sprawę, że potrafiłabyś to zrobić tylko usprawiedliwiasz się.
Uwierz mi, gdy raz to zrobisz, to potem będzie o wiele łatwiej. Znajdź sobie stałego spowiednika. Będziesz mieć do niego zaufanie i o wiele łatwiej przyjdzie ci się spowiadać.
A co, jeśli wyznaje się religię, w której nie ma zwyczaju (czy też zasady) spowiedzi? Wtedy smażysz się w piekle, bo Bóg (w jakiegokolwiek się nie wierzy, ponoć jest tym samym bogiem) nie może wybaczyć Ci grzechów?
Anemonne, my rozmawiamy o religii katolickiej i o tym jakie panują w niej zasady.
Mam wyrzuty sumienia. Ot co
Ale przed konfesjonałem zawszę wymiękłam z wyznaniem tych grzechów. Choć oczywiście myślałam o nich gdy mówiłam " więcej grzechów nie pamiętam" Będę próbować. To na pewno. Może kiedyś się uda to wyznać. W każdym razie mam szczerą ochotę. To chyba też tak, że do tej pory jakoś żaden ksiądz mnie po drugiej stronie nie przekonał. Tez muszę wyczuć, że dam temu konkretnemu radę to powiedzieć. Jeszcze się taki nie trafił. Także jest kilka takich właśnie okoliczności utrudniających : nieśmiałość, nieprzekonujący spowiednik, kołek w buzi
Ale mam nadzieję, że Bóg widzi ,że staram się coś z tym zrobić jednak.
A może spowiedź z całego życia? Wtedy wszystko byś wytłumaczyła i powiedziała o świętokradzkich spowiedziach i od tej "poprawnej" spowiedzi zaczynałabyś na nowo. Pomyśl nad tym.
Anemonne, my rozmawiamy o religii katolickiej i o tym jakie panują w niej zasady.
Tak, zauważyłam. Ale czy jest tak, że w zależności od tego, jaką religię się wyznaje, co innego czeka nas po śmierci? Czy w to wierzą katolicy?
Żeby nie było, z nikogo się nie nabijam ani nie poddaję w wątpliwość jego wiary - po prostu pytam, bo nie wiem, a ciekawi mnie to.
Achch - a nie jest tak, że łatwiej jest wyznać coś wstydliwego osobie, która jest nam kompletnie obca i nie obchodzi nas, co sobie pomyśli? Ja zawsze miałam problem z wyspowiadaniem się u księdza, którego znałam - do tego stopnia, że jak raz, nie wiedząc wcześniej kto siedzi w konfesjonale, wyspowiadałam się u księdza, który uczył mnie religii, to potem panicznie bałam się przychodzić na lekcje i unikałam jego wzroku i w ogóle jakichkolwiek interakcji z nim.
Nie wiem, czy Tobie to pomoże, ale ja bym poszła np. do odległego kościoła i wyspowiadała się u księdza, którego więcej prawdopodobnie nie widziałabym na oczy.
a_normalna napisał/a:Anemonne, my rozmawiamy o religii katolickiej i o tym jakie panują w niej zasady.
Tak, zauważyłam. Ale czy jest tak, że w zależności od tego, jaką religię się wyznaje, co innego czeka nas po śmierci? Czy w to wierzą katolicy?
Jeszcze w nawiązaniu do Twojego wcześniejszego pytania: tylko katolicy mają zwyczaj spowiedzi. Inne religie i odłamy (prócz protestantyzmu i anglikanizmu) tego nie mają, więc one inaczej sobie "radzą" z tym co się z tobą stanie jak źle czynisz.
Mnie na religii w liceum ksiądz tak uczył, że ponieważ każda religia ma swoje odrębne zasady i nie da się, żeby cały świat wierzył w jedno i to samo, to najważniejsze jest żyć zgodnie ze swoją religią. Absolutnie każdy ma szansę zbawienia, tylko musi żyć w zgodzie z zasadami swojej religii i być dobrym moralnie człowiekiem (oczywiście terroryści prowadzący świętą wojnę raczej nie wchodzą w skład ludzi uważanych za dobrych moralnie z naszego punktu widzenia).
A co z ludźmi, którzy:
a) nie wyznają żadnej religii, ale wierzą w Boga (w jakiejkolwiek formie, nawet jeśli mówią o tym: "wierzę, że istnieje COŚ, Opatrzność" itd.) i postępują moralnie;
b) nie wyznają żadnej religii, nie wierzą w istnienie jakiegokolwiek Absolutu, ale postępują moralnie - tzn. w zgodzie z zasadami współżycia międzyludzkiego i obowiązujących praw (nie krzywdzą nikogo, dbają o swój rozwój i nie łamią prawa)?
Anastasis, chyba nie rozumiesz (albo nie znasz) "zasad" spowiedzi. Odpuszczenie grzechów następuje TYLKO w konfesjonale. Dopuszczalne jest jedynie w momencie zagrożenia życia "szybkie" zmazanie win, ale do tego trzeba mieć wcześniej odbyty rachunek sumienia.
To fakt bo nie interesuje mnie to co wymyslili sobie ludzie. Na jakiej podstawie uważa się, że moje grzechy ma prawo odpuścić ksiądz?? Kim on jest? To przed Bogiem te grzechy wyznaję i na Jego odpuszczenie liczę, a nie człowieka. Co jeżeli ksiądz uzna, że moje grzechy są zbyt cięzkie i nie da mi rozgrzeszenia? Skoro w Biblii jest jasno napisane, że KAŻDY grzech zostanie odpuszczony gdy wyznajemy go przed Bogiem?? Że Bóg jest miłosierny i łaskawy nawet dla największych grzeszników? Cieszę się, że nie jestem ograniczona jakąś wolą człowieka, a zdana na łaskę Boga.
Powtarzam: ważne jest żyć zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami moralnymi. KAŻDY może dostąpić zbawienia. Najważniejsze to być"dobrym" człowiekiem.
Przynajmniej tak mnie uczono.
[ Na jakiej podstawie uważa się, że moje grzechy ma prawo odpuścić ksiądz??
"Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego!
Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane."
Ewangelia wg św. Jana 20,23
19 2010-04-09 13:08:34 Ostatnio edytowany przez Anastasis (2010-04-09 13:11:06)
Anastasis napisał/a:[ Na jakiej podstawie uważa się, że moje grzechy ma prawo odpuścić ksiądz??
"Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego!
Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane."
Ewangelia wg św. Jana 20,23
Okej skoro trzymasz się tego fragmentu to znaczy, że nie tylko ksiądz ma prawo ,,odpuszczać,, mi grzechy i nie TYLKO w konwesjonale. Znam ten fragment i wiele innych. A co z fragmentem, że wyznając Bogu swoje grzechy ON odpuszcza nam wszystko i nie wspomina ich więcej? Bóg - nie człowiek.
Dodam tylko, że pytam gdyż zwyczajnie nie rozumiem tego aspektu i chętnie się dowiem jak rozumieją to katolicy.
Oczywiście, że nie tylko w konfesjonale. Ludzie spowiadają się podczas pielgrzymki (idąc z tyłu tłumu), czasem przychodzą do gabinetu księdza.
Anastaisi, my (katolicy) wierzymy, że w czasie spowiedzi świętej wyznajemy grzechy właśnie BOGU. Ksiądz jest tylko pośrednikiem, który ma za zadanie dać nam pokutę i ma tę moc (daną do Boga) odpuszczenia grzechów. Ja tej władzy nie mam i nie mogę ani sobie odpuścić grzechów ani nikomu innemu. Swoją drogą, ksiądz sam sobie też nie może odpuścić grzechów, bo wszystko rozbija się o to, że musisz komuś je powiedzieć.
czy świadome przyjęcie komuni św. będąc w stanie grzechu cieżkiego jest wybaczalne?? czy zdażyło wam się tak kiedyś??? czy jeśli sie tego bardzo naprawde bardzo żałuje i w duchu przeprosi Boga ale nie wyyzna sie tego księdzu na spowiedzi ze strachu np że nie da rozgrzeszenia czy Bóg to wybaczy??? no albo jesli się to wyzna i ksiądz nie da rozgrzeszenia to co wtedy robić???
Nie ma nic i nikogo ważniejszego od Boga. Bóg jest Miłością więc jakby nie mógł Ci wybaczyć tego, że przyjęłaś komunie nie spowiadając się wcześniej? Oczywiście, że Ci wybaczył (Już sam fakt, że żałujesz popełnione grzechu ma znaczenie). Jednak to nie wszystko - tu powinnaś wyznać szczerze swoje grzechy i czy to będzie przy spowiedzi z księdzem, czy w samotności - musi to być jak najbardziej szczere, płynące z duszy. Do tego powinnaś odmawiać modlitwy przynajmniej raz dziennie prosząc Boga o wybaczenie grzechów i aby ukoił Twój żal.
Każda religia ma za zadanie (tak naprawdę) zaspokojenie potrzeb duchowych każdego człowieka. Jeżeli czujesz potrzebę wyznania grzechu bezpośrednio przed Bogiem - nikt Ci tego nie zabroni. Jednak trzeba się do tego przyłożyć. Takim naszym strażnikiem (aby nie popełniać grzechów lub żałować za nie) jest nasze sumienie, do którego bezpośredni wgląd ma Bóg bez względu na religie.
pozdrawiam