W dzieciństwie większość z nas odmawiała wyuczone słowa modlitwy, z której połowy słów nie rozumiała. Niektórzy modlą się w ten sposób przez całe życie. Innym przestaje to wystarczać, nie odnajdują niczego mistycznego w powtarzaniu słów litanii, ani w różańcu. Wolą w modlitwie wyrażać własne prośby, wyznawać grzechy, prosić o wybaczenie własnymi słowami. Niektórzy próbują także różnych rodzajów medytacji, w tym również takich, które wykorzystywane są w innych religiach, łączą ćwiczenia relaksacyjne, naukę oddychania, różne aspekty duchowości, których chrześcijaństwo nie rozwija. Czy takie próby prowadzą do pogłębiania relacji z Bogiem, czy wręcz przeciwnie, oddalają od Niego i fałszują naszą wiarę? Na czym polega moc modlitw ?Ojcze nasz? i ?Zdrowaś Mario?? Czy chrześcijanin może modlić się z ich pominięciem? Jakie są wasze odczucia? Czym waszym zdaniem jest i powinna być modlitwa?
To bardzo indywidualna sprawa ale tez bardzo ważna...
w naszej religii chrześcijańskiej jak i innych religiach, dajmy na to religiach wschodu jest złączenie duszy,umysłu i ciała...
my mówimy o tym właśnie robiąc znak krzyża przed modlitwą: W imię "Ojca i Syna i Ducha Świętego" , w innych kulturach jest to podświadomość-świadomość-nadświadomosć(wyższe Ja-Bóg) i to jest ważne właśnie podczas modlitwy,
jako dzieci nie rozumiemy wielu rzeczy i jak piszesz coś klepiemy na pamięć, ale jesli właśnie to coś jest wypowiadane w imie ojca syna ducha to ma to wartość i moc...
w naszej religii Duch Swiety niesie prośby wyżej, to znaczy w imie Ojca czyli to co widzimy(znak stawiany na głowie) później w imie Syna, czyli uczucia(znak stawiany na sercu) i to ma współgrać i to zanosi Duch Świety to znaczy ze właśnie jak czegoś chcemy z tych trzech poziomów i prosimy o to w modlitwie to będzie nam to dane...
w naukach Huny jest napisane, ze tylko z poziomu podświadomości możemy dotrzeć do naświadomosci, czyli zanieść prośbę w modlitwie do mądrości wyższej, a nasza podświadomosc to właśnie nasze emocje-miłosć, nienawisć,lęk, czyli rozmowa z Bogiem z poziomu serca a nie z poziomu umysłu czyli świadomosci...czyli tu nasza wiedza, zasady,fakty,
dzieci są niewinne i jeśli nie jest im zaburzony ich naturalny rozwój potrafią rozmawiac z Bogiem z poziomu serca...
my jako dorośli zbyt często racjonalizujemy i przez to nie potrafimy sie modlić, bo coś ciagle zaprząta nasze myśli, dlatego inne religie wprowadzaja techniki, czyli tym co napisałaś medytacje dla uspokojenia zmęczonego umysłu, mysle ze to nie zubaża ale wzbogaca...
ludziom zyjacym na Zachodzie, żyjących w stresie, w pogoni jest to potrzebne...tak myślę
wracajac do modlitwy "Ojcze Nasz" to zarazem bardzo prosta ale wymowna modlitwa w której zawarta jest prosba o życie doczesne, o bezpieczeństwo ducha i pokój, ona moze być wypowiadana ale nie musi...to nie reguła, wszystko zalezy od indywidualnych potrzeb,
to samo modlitwa "Zdrowas Mario" to modlitwa za wstawienictwem, ale tak na prawde to nie o regułki chodzi w pismie, coś tam napisane choćby najpiekniej nie ma żadnej mocy, dopiero osoba wypowiadająca je nadaje im kierunek i moc...tak myśle,
dla mnie osobiscie modlitwa to rozmowa w pewnym sensie z samym sobą i ze swoim wyższym Ja, a przed soba nic nie musze ukrywać ani swoich zalet ani słabosci...
jako agnostyk :-) modlę się rzadko. pozwalam sobie od czasu do czasu wejsc do pustego Kosciola i tam posiedziec w ciszy........
Modlę się tylko swoimi słowami, czasami dodatkowo słowami modlitwy jakiej nauczył nas Jezus ,,Ojcze nasz,,.... Jako dziecko modliłam się wyuczonymi regułkami, myślałam nieraz, że im więcej tych formułek zmówię tym większa szansa, że moje modlitwy przekonają Boga i wysłucha moich próśb. Tak, bo to głównie z prośbami modliłam się do Niego. Jako nastolatka gdy zrozumiałam w końcu czym jest modlitwa odrzuciłam wszystkie formułki i zaczęłam się modlić tak, jakbym rozmawiała z Ojcem, przyjacielem. Modląc się przerywam swój monolog i w milczeniu usiłuję skupić swoje myśli na Bogu, wsłuchać w ciszę. Muszę przyznać, że ten czas modlitwy ma ogromne znaczenie dla mnie i dużo wnosi dobrego w moje życie.
Jak napisałaś o tych formułkach, których im więcej tym lepiej, to przypomniało mi się, jak kiedyś, a miałam chyba z 10 czy 11 lat, przeraziłam się, że źle się modlę, bo mi koleżanka powiedziała, że przed snem trzeba powtórzyć 10 Przykazań, Skład Apostolski i jeszcze mnóstwo innych rzeczy z Katechizmu. Na początku nawet próbowałam tak robić, ale na szczęście w końcu stwierdziłam, że to nie dla mnie
Przez długi czas nie umiałam też przekonać się do Różańca, ale miałam takie śmieszne doświadczenie - byłam w Niemczech na Światowych Dniach Młodzieży i na ulicy ktoś z innego kraju przechodził obok mnie na ulicy, włożył mi do ręki różanie i poszedł, tak bez słowa. Było to jakieś takie dziwne, że postanowiłam, że spróbuję chociaż się na nim pomodlić, musiałam to robić z książeczką, bo nikt mnie nigdy nie uczył tej modlitwy, no i trochę się do niej przekonałam, chociaż dalej nie bardzo potrafię się modlić na różańcu (a nie tylko odmawiać) z innymi. Tylko w samotności i skupieniu.
Osobiscie raczej rozmawiam z Bogiem-to tez rodzaj modlitwy. Uzywam wlasnych slow ( jedynym wyjatkiem jest Ojcze Nasz-modlitwa zawarta w Biblii ). Nie wybieram czasu na te "rozmowy"-robie to pod wplywem chwili: zlego zdarzenia, checi zwrocenia sie o pomoc, sile, odwage czy roztropnosc a takze wtedy, gdy chce za cos podziekowac czy zlozyc dana sprawe w rece Boga.
Nie jestem w zadnej wierze, choc w dziecinstwie biegalam na msze do kosciola, jednakze rzeczy, ktore widzialam zwiazane z przedstawicielami kosciola katolickiego i sposob postepowania z ludzmi skutecznie mnie od tej wiary "odgonily".
Czytuje Pismo Świete, staram sie byc dobrym czlowiekiem i... tyle ![]()
Moim zdaniem modlitwa powinna wypływać prosto z naszego serca.Może być własnymi słowami.Ja czasami tak robię.Mówię Panu Bogu,będąc w samotności,co mi leży na serduchu.
Bulinka, Zamyślona - mam tak samo. Dla mnie osobiście modlitwy formułki to swego rodzaju mantry, nie widzę sensu powtarzania z pamięci wyuczonych wierszyków. Modlitwa dla mnie to spotkanie z Ojcem, Przyjacielem. Wierzę, że On lubi, gdy mówię do Niego słowami, które płyną z mojego serca. Jeżeli kogoś moje słowa obrażają to bardzo przepraszam, to moje osobiste postrzeganie słowa ,,modlitwa,,.
Tak sobie myślę, że może czemu innemu służą te formułki, a czemu innemu rozmowa, czyli modlenie się własnymi słowami. Last_tear użyła słowa mantra i to jest chyba dobre określenie, bo celem mantry jest wyciszenie, skupienie, przeniesienie umysłu na inny poziom i może to być wstępem do osobistej, indywidualnej modlitwy. Jesteście skłonne się z tym zgodzić?
Sposobów modlitwy jest wiele. Od klepania regułek, do typowej rozmowy. Czytanie i rozważanie słów Pisma Świętego to też modlitwa. Mam parę ciekawych książek dotyczących modlitwy. Jeden z autorów tak fajnie pisał, że w modlitwie można wyróżnić kilka etapów, które przechodzą na kolejne poziomy razem z naszym wzrostem duchowym. I tak najpierw modlimy się typowo słownie nauczonymi na pamięć modlitwami. Potem przychodzi modlitwa związana z refleksjami dotyczącymi wypowiadanych słów. Następnie była mowa o modlitwie uczuć, co ciekawe napisane tam było, żeby dołączać do modlitwy nawet te negatywne uczucia. Bo jak Bóg ma nam pomóc zwalczyć jakieś negatywne emocje, skoro Mu ich nie przedstawiamy. Dalej autor pisał o czymś takim jak modlitwa prostoty, niestety nie doszłam jeszcze do tego czym się ona charakteryzuje...
Osobiście wykorzystuję różne sposoby modlitwy. Lubię różaniec (wbrew pozorom nie jest to bezmyślna klepanka, trzeba tylko się do tego jakoś przygotować. Przy okazji polecam książkę 'Cud na Filipinach'), lubię spontaniczną rozmowę, błyskawiczne pozdrowienia czy prośby (szczególnie te kierowane do św. Krzysztofa
kiedy kierowca busa wyprzedza ciężarówkę
) albo taką długą pogadankę np podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. Fantastyczna jest też modlitwa uwielbienia, taka głośna, gdzie masa ludzi śpiewa czy nawet tańczy. Tego jest tyle, że na prawdę każdy może znaleźć coś dla siebie ![]()
Temat przewija się w netkafejce, ale warto go odświeżyć i tu ![]()
Jaka forma modlitwy ''pasuje'' wam najbardziej, tzn. kiedy czujecie, że płynie najmocniej, najintensywniej z waszych serc? Mi chyba modlitwa śpiewem ![]()
Ja łączę modlitwę z czytaniem Pisma Świętego.
W końcu chcę poznawać osobiście Tego, do którego się zwracam:) A Bibila jest Listem do Nas.