Witam
Mam 40 lat, niby wszystko ok, ale....
Mam wspaniałych synów, mimo że są pełnoletni cały czas potrzebują mojej pomocy, wsparcia, rady. Niestety nie zarabiam dobrze, mój mąż niestety też nie i popadłam w długi....
Teraz jest tragicznie, pieniędzy brakuje, mąż się do mnie przestał odzywać 4 tygodnie temu, idą święta a mnie się cale życie posypało.....
W pracy zarobki marne, atmosfera ciężka ( wyścig szczurów, presja...)
Nie wiem, co mam dalej robić, napisałam testament w sumie nie wiem, czemu, nie mam nikogo, z kim mogę pogadać. Rodzice żyją z emerytury i sami mają problemy zdrowotne, siostra nie pracuje wychowuje dzieci, a szwagier.... pomaga swojej rodzinie.
Nie mam przyjaciółki, z którą mogłabym porozmawiać, nie wiem, co robić:(
Przepraszam, że przed świętami zawracam Wam głowę własnymi problemami...
Wesołych świąt.