Czy moralnosc ma odcienie szarosci? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 196 ]

Temat: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Czy moralnosc , uczciwosc, wiernosc, przyjazn, dobroc.. itd mozna rozpatrywac w kategorii czarne -biale, czy mozna nadawac jej odcienie szarosci?
Zbesztano mnie za wypowiedz cyt:
Mozna oczywiscie mowic, ze czarne jest biale, albo, ze przynajmniej ma odcienie szarosci... w tych odcieniach szarosci lamiemy nasze kregoslupy moralne, wiec czy warto?

Osobiscie jestem zwoleniczka wypracowania sobie i wpojenia moim dzieciom zasad opartych na czarne-biale po to by nie mialy watpliwosci jak droge wybrac gdy stana przed wyborem i zeby nie mialy watpliwosci, checi tlumaczenia siebie lub szukania alibii gdy zrobia zle. Ucze je przymowac porazki odpowiedzialnie i konsekwencji wobec siebie. Nie jest to bolesne bo podawane na cieplo da sie zjesc big_smile
Te same zasady stosuje wobec siebie.
Mam alergie na tlumaczenie zla, okrucienstwa, zdrady, przestepstwa etc. Uwazam, ze usprawiedliwianie "zdrajcy" i szukanie szlachetnych pobudek jakimi sie kierowal powoduje upowszechnianie zla i niemoralnego zachowania

Moze potrzeba "uszarzania" wynika z nieumiejetnosci przyznania sie do bledu, poniesienia konsekwencji i stawieniu czola wlasnym, wstydliwym zachowanoim.. nie wiem...nie rozumiem..

Szare w moim rozumieniu- to watpliwosci.
Co Wy o tym myslicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Też obstawiam za tym,żeby ukazywać co jest białe a co czarne (dobre i złe). Jednoznacznie w sercu trzeba wiedzieć co jest jakie. Ale czy zawsze się tak da, to tylko Bóg raczy wiedziec.
Bo czy tak samo można potepić kobiete, która zabiła męża bydlaka w obronie własnej po latach cierpien, jak gościa który wziął z łapanki jakąś dziewczynke, zaciągnął do lasu i tam zgwałcił i zamordował??  To zabójstwo i to.
Dlatego nie każdy czyn da się porównać.

3 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-02 16:18:28)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

No ale gdy nie chodzi o porownanie czynow a tylko o ich klasyfikacje?
czlowiek ktory zgwalcil i zamordowal dziewczynke tez moze dojrzec do uczciwosci wobec siebie i powiedziec "wysoki sadzie zrobilem zle, prosze o najwyzszy wymiar kary" i dla mnie to jest to wlasnie moment wybrania przez niego koloru CZARNEGO= to co zrobilem jest bardzo zle.
moze rowniez wybrac SZARY=nie zrobilem zle, bo biologia, podniecenie no i mialem ciezkie dziecinstwo...

W jednym i drugim wypadku moze prosic o wybaczenie... i tak nie zwroci to zycia dziewczynce i nie odmieni jej ostatnich chwil zycia na tym padole.

Nie rozumiem na przykladzie tego gwalciciela, co powoduje, ze wybiera czarne lub szare do klasyfikacji swego czynu... czy brak kregoslupa moralnego, ciagle tlumaczenie sie, nieumiejetnosc ponoszenia konsekwencji, brak totalnej odpowiedzialnosci za swoje czyny to ta szarosc?

4 Ostatnio edytowany przez orbitka26 (2011-02-02 16:29:54)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

myślę że szarość to właśnie takie tłumaczenie się tym i tamtym..
zrobiłem coś (krzywdę komuś) bo to i to..
to jest szarość która świadczy o człowieku..(który nie chce sie przyznać, bądź ucieka od poniesienia konsekwencji..jakiejś kary)
moim zdaniem albo coś jest czarne albo białe.

uwielbiam osoby które potrafia przyznać się do błędów.
przeprosić i wyciągnąć wnioski, ponieść konsekwencje.

5

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

To są właśnie sprawy które nie można podzielić na białe i czarne. No bo mamy dwa zabójstwa, trzeba by rozpatrywać sam czyn. Ale nie można ich wrzucić do jednego worka. A jak będziemy rozpatrywać co potem to się całkiem zgubimy. Idąc twoim tokiem myślenia kobieta  zabiła męża bydlaka okazuje skruchę i żal za swój czyn i mamy kolor rożowy.  smile
A przecież zabiła. I to jest szarość.
Ale wrócę do powodu dla którego założyłaś ten wątek.
Cyt.
Zazdrość , Niekochana zawsze powtarzacie że nie ma szarości. Już zadawałam takie pytania i nie uzyskałam od Was na nie odpowiedzi. Nie podejrzewam że ich nie zauważacie, ale  nie uzyskałam odpowiedzi. Być może dlatego że nie zwracałam się bezpośrednio do Was. Co niniejszym czynię.
Cyt; Czy jak nie będzie leku który ratuje życie komuś nam bliskiemu, ale mamy znajomości i załatwiamy ten lek "kanałami". Czy to jest uczciwe w stosunku do tych którzy nie mają dojść i ich bliscy umrą?Być  może lek który uratował życie naszemu bliskiemu, miał być podany dziś osobie bliskiej dla kogoś innego, kto nie miał znajomości i umarł.

Druga sytuacja. Jak otrzymałam prawo jazdy pewien stary kierowca mi powiedział. "Prawo jazdy to nie tylko wolność i niezależność w przemieszczaniu się. Musisz przygotować się na podejmowanie decyzji, które nie będą tylko dobre lub tylko złe. Do niektórych musisz się już przygotować, bo gdy się znajdziesz w takiej sytuacji zadziała odruch nie ma czasu na myślenie. Wyobraź sobie że wyskakuje Ci przed maskę dziecko, Ty prowadzisz, masz 2-3 pasażerów być może też dzieci. Ruch z naprzeciwka jest ciągły, w prawo nie masz gdzie uciec, zahamować nie zdążysz. Masz dwa wyjścia Albo przejechać to dziecko, albo uciec na lewo, czym doprowadzisz doczołowego zderzenia i możesz zginąć Ty, twoi pasażerowie i osoby jadące w aucie z którym się zderzyłaś."

Proszę podzielcie mi te dwie sytuację na białe i czarne. Bo ja tu widzę nie tylko szarości ale i kolory tęczy.

Piszesz żeby łopatologicznie. A proszę Cię bardzo.
1.Co jest dobre a co złe. Zabicie dziecka na drodze czy pasażerów aut?
2.Co jest dobre załatwienie leków dla swojej rodziny i przyczynić się do śmierci innej  obcej osoby, czy pozwolić umrzeć bliskiej osobie?

6

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
orbitka26 napisał/a:

uwielbiam osoby które potrafia przyznać się do błędów.
przeprosić i wyciągnąć wnioski, ponieść konsekwencje.

ja tez!..bo takie osoby nie maja problemu z odroznieniem czarnego od bialego czyli dobra od zla.
Chce by moje dzieci tez takie byly smile

Ciezko przeprosic, gdy czlowiek wyszukuje sobie alibii albo przerzuca wine na kogos innego...
Jak mamy swiadomosc, ze cos jest zle i sie szanujemy, to nie szukamy tego alibi w szarosciach..

7

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

dobrze  ze uczysz dzieci podzialu na dobre/zle. czarne/białę w młodości bardzo pomaga wejść w dorosłe życie, bdy dzieci dorosna same zrozumieja że jest coś jeszcze pomiędzy czarne/biale. dobrze ze poznały grunt.


a jezeli chodzi już o doroslych czasami lepiej nie klasyfikować czynów na dobre/złe bo życie jest znacznie bardziej skomplikowane.
- 2 policjantów prowadzi piścig za przestepca, ścigany oddaje stzral z broni w kierunku policjantów, jeden z nich zostaje ranny (mocno krwawi) drugi wyciaga bron i strzela w kierunku z przestępcy, wzywa pogotowie i uciska ranę koledze czekajac na pomoc (ścigany umiera). czy zrobił dobrze?
- rodzina kobieta jej rodzice i mąż. nagle jeden rodzic popada w ciężka chorobe (jest szansa na lecznie ale bardzo drogie-nie refundowalne) rodzice z emerytur nie wyrobią, kobieta z mężem jakoś przędli ale sytuacja ich przerasa. kobieta chcąc ratować rodzica za wszelką cenę zacagha kredyt, sprzedaje samochód w między czasie przez kłótnie o pieniądze rozstaje się z partnerem. kredyt jest na nią zarabiala mniej niż mąż, rodzic  w trakcie leczenia ale wciąż brakuje kilkunastu tysięcy. kobieta decyduje się na prostytuję. jako "bezrobotna" dostaje śmieszny zasilek + spore pieniądze z nierządu. czy zrobila dobrze?
- patologiczna rodzina- ojciec agresywny alkoholik, zastaszona i bita żona, zastraszone i bite dzieci. mąż znow wraca do domu pijany i kolejna awantura. wyzywa i bije żone następnie bije dzieci. żona jest wyczerpana psychicznie nie wie co dalej robić, nie wytrzymuje i w czasie snu zabija ojca i oprwacę swoich dzieci. czy zrobilą dobrze?

czasem lepiej nie osądzać takie moje zdanie.

8

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
kachna66 napisał/a:

Piszesz żeby łopatologicznie. A proszę Cię bardzo.
1.Co jest dobre a co złe. Zabicie dziecka na drodze czy pasażerów aut?
2.Co jest dobre załatwienie leków dla swojej rodziny i przyczynić się do śmierci innej  obcej osoby, czy pozwolić umrzeć bliskiej osobie?

OMG!

1. Ja nigdy jeszcze nie bralam udzialu w dyskusji, ktore zabojstwo lepsze.
Mialam sytuacje na drodze sprowokowana przez pijanego i dowcipnego kierowce tira i cala soba wybralam zycie corki ponad wszystko TOTALNIE NIESWIADOMIE (jestem tak widocznie zaprogramowana)...nie wiedzialam gdzie jestem ja, gdzie ten idiota tirowiec ale za to doskonale przez te ulamki sekund wiedzialam gdzie jest moja corka i gdzie sa poszczegolne czesci jej ciala na wypdek zderzenia ze slupem w czasie "ewakuacji"na pole ziemniakow.

Wydaje mi sie, ze w takiej sytuacji dziala "odruch" i nie ma czasu na wybranie mniejszego zla, czy zastanawianie sie... Nie sadze zeby ktokolwiek mial wtedy dylematy.. za malo czasu.
Wiesz ilu ludzi ginie z powodu kota na drodze? Zle wybrali, ale to odruch.. tu nie ma mozliwosci i czasu na analize.
Nie potrafie odpowiedziec na takie pytanie. U mnie tez zadzialal by zwykly odruch. Nie mam pojecia jak bym sie zachowala... i pewnie malo kto wie, kto nie mial okazji sie sprawdzic.

2. W przypadku tak postawionego pytania odpowiem: zalatwic leki dla rodziny..

ale rozumiem, ze przez zalatwienie lekow masz na mysli jakis nieuczciwy sposob ich zdobycia? 

W takim wypadku nie wybralabym niczego z powyzszego. Wybralabym trzecie rozwiazanie (nawet sprzedanie wlasnej nerki) Jestem otwarta na wiele rozwiazan... zdrarzylo mi sie miec trudne wybory w zyciu, bardzo trudne i zawze wybieralam uczciwosc nawet jesli byla to trudniejsza droga i wymagajaca wiekszego wysilku.

9

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Ja też zawsze wybieram uczciwość, ale jak widać na przykładzie powyższych postów nie wszystko można klasyfikować na dobre i złe. Jest dużo szarości w życiu.

10 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-02 17:44:20)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Dr.Menel napisał/a:

dobrze  ze uczysz dzieci podzialu na dobre/zle. czarne/białę w młodości bardzo pomaga wejść w dorosłe życie, bdy dzieci dorosna same zrozumieja że jest coś jeszcze pomiędzy czarne/biale. dobrze ze poznały grunt.


a jezeli chodzi już o doroslych czasami lepiej nie klasyfikować czynów na dobre/złe bo życie jest znacznie bardziej skomplikowane.
- 2 policjantów prowadzi piścig za przestepca, ścigany oddaje stzral z broni w kierunku policjantów, jeden z nich zostaje ranny (mocno krwawi) drugi wyciaga bron i strzela w kierunku z przestępcy, wzywa pogotowie i uciska ranę koledze czekajac na pomoc (ścigany umiera). czy zrobił dobrze?
- rodzina kobieta jej rodzice i mąż. nagle jeden rodzic popada w ciężka chorobe (jest szansa na lecznie ale bardzo drogie-nie refundowalne) rodzice z emerytur nie wyrobią, kobieta z mężem jakoś przędli ale sytuacja ich przerasa. kobieta chcąc ratować rodzica za wszelką cenę zacagha kredyt, sprzedaje samochód w między czasie przez kłótnie o pieniądze rozstaje się z partnerem. kredyt jest na nią zarabiala mniej niż mąż, rodzic  w trakcie leczenia ale wciąż brakuje kilkunastu tysięcy. kobieta decyduje się na prostytuję. jako "bezrobotna" dostaje śmieszny zasilek + spore pieniądze z nierządu. czy zrobila dobrze?
- patologiczna rodzina- ojciec agresywny alkoholik, zastaszona i bita żona, zastraszone i bite dzieci. mąż znow wraca do domu pijany i kolejna awantura. wyzywa i bije żone następnie bije dzieci. żona jest wyczerpana psychicznie nie wie co dalej robić, nie wytrzymuje i w czasie snu zabija ojca i oprwacę swoich dzieci. czy zrobilą dobrze?

czasem lepiej nie osądzać takie moje zdanie.

No widziszw kazdym opisanym przez Ciebie przypadku oni nie wiedza co zrobic i kieruja sie odruchem. Policjant ratuje kolege, kobieta ratuje ojca, a zona ratuje rodzine.
Mozna dyskutowac o innych rozwiazaniach i co mogli zrobic albo jak zadzialac, ale jest juz po wszystkim. Stalo sie.
Tylko w przypadku prostytuujacej sie kobiety mozna pomoc jej znalezc lepszy sposob zdobywania pieniedzy. Watpie by ktokolwiek ja potepial za to co robi...We mnie obudzily sie uczucia wspolczuia, zalu i smutku oraz gotowosc do pomocy w znalezieniu innego rozwiazania

Ludzie czasem robia "zlo" w powszechnym tego slowa rozumieniu bo nie umieja znalezc innego rozwiazania..
Mozna wtedy (z tym wewnetrznym osadzaniem) probowac pomoc dostrzec inne mozliwosci. Jesli nie bedziemy mieli wewnetrznego osadzenia czynu prostytucji jako cos zlego, nawet nie przyjdzie nam do glowy, ze mozna to zmienic lub pomoc zmienic.
A zatem musi byc najpierw nasz wewnetrzny bunt przeciwko czemus CZARNEMU i potem dzialanie.

Watpie by ktokolwiek ocenial ludzi, ktorzy zmierzyli sie z problemami opisanymi przez Ciebie... szczegolnie tymi, w ktorych zadzialal odruch a nie zdrowe trzezwe myslenie.

W rozmowie o moralnosci, uczciwosci, wiernosci etc nie mozemy brac pod uwage ekstremalnych przypadkow, w ktorych decycje podejmujemy odruchowo, instynktownie i bez namyslu ... Zdecydowana wiekszosc moralnych problemow trapi nas na codzien, sa to problemy przewlekle i mamy duzo czasu na przemyslenia...
... nie popieram wtedy sposobu myslenia polegajacego na "zrobilem zle, ale oni sa winni, mialem ciezkie dziecinstwo, inni sa gorsi.. a wszystko jest takie szare tylko przyjrzyjcie sie"

11 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-02 17:41:28)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

No i se kliknęłam z ciekawości. Trudny temat cholerka. Moja Droga Zazdrości - wszystko zależy od wychowania (moje skromne zdanie), tak jak z higieną tak i z kręgosłupem moralnym. Jak wyniesiesz coś "z domu" i masz do tego głębokie przekonanie że to jest dobre - nie ma przeproś, będzie Cię ścigać. Zawsze mnie fascynowały przygody Robin Hooda, Janosika itp herosów. I choć spuszczali wpierdziel na prawo i lewo, to w słusznej sprawie. Wpierdziel więc ten odbierałam jako "biały" - dostawał łotr paskudnik, złodziej "pierwszej nocy" czy inny czarny charakter.

Od zawsze mierzili mnie chłopcy - szczególnie w szkole średniej - prowadzający się ze swoimi sympatiami i "oczkujący" na inne panny.
Zawsze wyznawałam zasadę:"żonaty=trędowaty", w związku z tym gdy tylko okazało się że zalotnik jest zaobrączkowany, dostawał kopa na księżyc. Ja po prostu nie lubię się dzielić.
Ale dosyć peanów. Jestem również "lajtową" kłamczuchą - na przykład w kwestii ceny za buty, torebkę czy kosmetyki tudzież fryzjera. Czy "lajtowy" znaczy szary? Kuku przy tym raczej nie robię. Z drugiej strony kłamię, a kłamstwo jest złe. Hm.
Parę razy się uchlałam w czasach bujnej młodości. Alkohol w nadmiarze też jest zły. Ale kuku zrobiłam tylko sobie walcząc potem ze stadem tygrysów w objęciach z kilblem.
Raz w wieku młodym (co nie jest żadnym usprawiedliwieniem) prowadziłam pod wpływem alkoholu i tego nienawidzę i to jest megaczarne, mogłam kogoś zabić. Nie mam na to usprawiedliwienia żadnego. Szlag mnie trafia jak o tym pomyślę.
Moje usprawiedliwienie według moralności niektórych mogłoby brzmieć: byłam bardzo młoda, pokłóciłam się z chłopakiem, w obcym kraju, nie chciało mi się żyć, poszłam na błyskotrzaski, wypiłam parę drinków i we łzach gnałam do mieszkania żeby wywalić jego rzeczy. Była trzecia w nocy, żywego ducha na autostradzie, pasy podzielone barierką, etc, etc
i mamy szary.
Bzdura. Po alkoholu, za kółkiem, 130 na liczniku. Idiotka.

12

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Kriss, i to wlasnie cenie w ludziach... mozna szukac alibi na tysiace sposobow ale trzeba miec odwage nazwac siebie " na czarno" -idiotka!

Ja tez jestem idiotka.. witam w klubie big_smile
.. widze moje czarne i nie "uszarzam"... mowie wtedy jestem czarna (bez zadnego: ale)

13

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Ohhh żeby to tak chciało być idealnie wszystko big_smile ale niestety ....nie jest !
Ja również jestem zdania, że albo BIAŁE albo CZARNE i nic dodać nic ująć,jednak.... czasem życie weryfikuje ukazując nam wielobarwność tych dwóch stron.
To tak jak z zasadami ... według mnie albo się je ma albo nie.
Choć i w tej kwestii usłyszałam kiedyś, że zasady można naginać w zależności od sytuacji hmm
Co dla mnie równa się z całkowitym brakiem zasad !!! big_smile Raczej ze zwyczajnym wygodnictwem. Bo jakby inaczej?
Spotykam się często z osobami które są zagorzałymi zwolennikami nazywania rzeczy po imieniu big_smile
Niestety są z rodzaju tych...co dużo mówią big_smile a prawda ma się inaczej ....dostosowują swoje "barwy" w zależności od potrzeb, ale to już inna kwestia smile

14

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Bardzo Wam dziękuję, że też jesteście takie "nienormalne".
Ja uważam, że problem z uznawaniem zasad, dzielenie na dobre-złe mają Ci, którzy nie potrafią się przyznać do własnych błędów i wziąć za te błędy odpowiedzialność.
Bo powiedzieć "mam zasady i ich przestrzegam" oznacza też konieczność powiedzenia "spieprzyłam" gdy je złamiemy.
Niektórzy tak boją się przyznać do winy, że wolą widzieć świat na szaro - wtedy łatwo o usprawiedliwienie.

Czy naprawdę ktoś ma wątpliwośc, że kierowca który zabił człowieka po wtargnięciu na jezdnię - nie ma wyrzutów sumienia? Oni mówią - zabiłem człowieka. To nie była mija wina, ale zabiłem. Natomiast częściej wytłumaczeń szukają ci, co np zabili jadąc po kielichu.

15

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:

Czy naprawdę ktoś ma wątpliwośc, że kierowca który zabił człowieka po wtargnięciu na jezdnię - nie ma wyrzutów sumienia? Oni mówią - zabiłem człowieka. To nie była mija wina, ale zabiłem. Natomiast częściej wytłumaczeń szukają ci, co np zabili jadąc po kielichu.

A kto ma wątpliwości?
Jakoś znowu widzę mgłę. Jeżeli ktoś mówi że nie ma szarości to pytam co jest dobre a co złe? Co białe co czarne. Gdzie wyczytałaś że ktoś  uważa że którekolwiek z zachowań jest właściwe.    Przecież to Ty piszesz że nie ma szarości. Coś się zapętliłaś. Ja mam jasno sprecyzowane zdanie na ten temat. Nie wszystko można oceniać jako dobre czy złe, są sytuacje kiedy nie ma odpowiedzi jasnej. Jak nie przejedziesz dziecka na drodze to zabijesz siebie i tych których wieziesz w aucie. Jak uratujesz siebie to zgine dziecko . Nie ma tu bieli i czerni to są szarości.
Piszesz
cyt-Ja uważam, że problem z uznawaniem zasad, dzielenie na dobre-złe mają Ci, którzy nie potrafią się przyznać do własnych błędów i wziąć za te błędy odpowiedzialność.
Bo powiedzieć "mam zasady i ich przestrzegam" oznacza też konieczność powiedzenia "spieprzyłam" gdy je złamiemy.------
Zazdrość napisała--
cytat- Mozna oczywiscie mowic, ze czarne jest biale, albo, ze przynajmniej ma odcienie szarosci... w tych odcieniach szarosci lamiemy nasze kregoslupy moralne, wiec czy warto?
Potem piszesz
cyt-Niektórzy tak boją się przyznać do winy, że wolą widzieć świat na szaro - wtedy łatwo o usprawiedliwienie.
Nie  odpowiedziałaś na pytanie co jest dobre a co złe w opisanej przeze mnie styuacji. Napisałaś co byś zrobiła a nie o to pytałam.Ja tu widzę szarości , Ty mi wyjeżdżasz że kto widzi szarości boi się ............ j/w. Nie wiem po co.
Pytanie jest nieaktualne bo piszesz że dzielenie na dobre i złe mają Ci co nie potrafią przyznać się do blędu (czyt Zazdrość w/w cytat) i to samo piszesz o tych ktorzy widzą szarości (czyli ja).

Niekochana jesteś mądrą kobietą i nie raz skorzystałam z twojej wiedzy, ale czasem się gubisz, ale to tak jak każdy. Ja na tym forum potrafiłam przyznać się do błędu nie wirtualnego, jakiegoś tam tylko konkretnego i to nie raz. Mimo że widzę i białe i czarne i szarości. Życzę tego wszystkim.

16 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-02 23:31:35)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
kachna66 napisał/a:

Jakoś znowu widzę mgłę. Jeżeli ktoś mówi że nie ma szarości to pytam co jest dobre a co złe? Co białe co czarne. Gdzie wyczytałaś że ktoś  uważa że którekolwiek z zachowań jest właściwe.    Przecież to Ty piszesz że nie ma szarości. Coś się zapętliłaś. Ja mam jasno sprecyzowane zdanie na ten temat. Nie wszystko można oceniać jako dobre czy złe, są sytuacje kiedy nie ma odpowiedzi jasnej. Jak nie przejedziesz dziecka na drodze to zabijesz siebie i tych których wieziesz w aucie. Jak uratujesz siebie to zgine dziecko . Nie ma tu bieli i czerni to są szarości.
Piszesz
cyt-Ja uważam, że problem z uznawaniem zasad, dzielenie na dobre-złe mają Ci, którzy nie potrafią się przyznać do własnych błędów i wziąć za te błędy odpowiedzialność.
Bo powiedzieć "mam zasady i ich przestrzegam" oznacza też konieczność powiedzenia "spieprzyłam" gdy je złamiemy.------
Zazdrość napisała--
cytat- Mozna oczywiscie mowic, ze czarne jest biale, albo, ze przynajmniej ma odcienie szarosci... w tych odcieniach szarosci lamiemy nasze kregoslupy moralne, wiec czy warto?
Potem piszesz
cyt-Niektórzy tak boją się przyznać do winy, że wolą widzieć świat na szaro - wtedy łatwo o usprawiedliwienie.
Nie  odpowiedziałaś na pytanie co jest dobre a co złe w opisanej przeze mnie styuacji. Napisałaś co byś zrobiła a nie o to pytałam.Ja tu widzę szarości , Ty mi wyjeżdżasz że kto widzi szarości boi się ............ j/w. Nie wiem po co.
Pytanie jest nieaktualne bo piszesz że dzielenie na dobre i złe mają Ci co nie potrafią przyznać się do blędu (czyt Zazdrość w/w cytat) i to samo piszesz o tych ktorzy widzą szarości (czyli ja).

Niekochana jesteś mądrą kobietą i nie raz skorzystałam z twojej wiedzy, ale czasem się gubisz, ale to tak jak każdy. Ja na tym forum potrafiłam przyznać się do błędu nie wirtualnego, jakiegoś tam tylko konkretnego i to nie raz. Mimo że widzę i białe i czarne i szarości. Życzę tego wszystkim.

Kochana ja nie pisałam nigdy, że nie ma szarości. Jest wszędzie i ma wielu wyznawców. Ja pisałam, że w wielu sprawach JA NIE UZNAJĘ SZAROŚCI. 
A w podanych przez Ciebie przykładach każde wyjście z sytuacji będzie czarne - bo za każdym z nich (jeśli taki właśnie wybór podejmę) będzie stała czyjaś krzywda. Tym właśnie się Kachna różnimy - ty potrzebujesz szarości, żeby opisać tą sytuację, a ja nie. Wiem, że do końca żyłabym w takiej sytuacji z wyrzutami sumienia, że ktoś został przeze mnie skrzywdzony - nie potrzebuję szukać "szarego usprawiedliwienia".
Przepraszam, ale zgubiłam literkę "m" w zdaniu i zmienił się jego sens. Miało być "Ja uważam, że problem z uznawaniem zasad, dzieleniem na dobre-złe mają Ci, którzy nie potrafią się przyznać do własnych błędów i wziąć za te błędy odpowiedzialność"
Moja wina - jedna mała literka i zmienił się kontekst wypowiedzi.

17 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-03 01:53:59)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Wiesz Kachna dlaczego ja tak nie lubię szarości?
Bo tkwiłam w niej od urodzenia przez 20 lat.
Szary jest ulubionym kolorem mojego ojca alkoholika i mojej mamy żyjącej w chorym związku do dziś. Mnóstwo szarych usprawiedliwień słyszałam od każdego z nich.
Pewnie szarym kolorem kierowali się też nasi sąsiedzi, którzy ani razu przez te 20 lat nie zapytali czy mogą mnie i bratu w jakiś sposób pomóc.
Marynarka w "waszym" wątku napisała na ten temat posta, który powalił mnie na kolana. To się nazywa wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny. Nie używała ani grama szarości -  nazwala rzeczy po imieniu. Bardzo jestem jej za to wdzięczna - dla mnie osobiście to było bardzo ważne. Wiem, że Marynarce na pewno nie było łatwo przyznać się do błędów, które rzutowały na życie dzieci - ale nie szukała wygodnego wytłumaczenia. Ma "jaja" i nie boi się spojrzeć prawdzie w oczy.
Za to ma mój wielki szacunek. Jestem zaszczycona, że ją poznałam.

Moralnym albo się jest, albo nie. Nie można być trochę moralnym, tak jak nie można być trochę w ciąży wink
Dwa ważne w moim życiu zdania:
Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.
Nie rób drugiemu, co Tobie nie miłe.
Proste, prawda?

18 Ostatnio edytowany przez malina551212 (2011-02-03 03:17:57)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Wszyskto jest proste,prawda?

Nie ma szarosci.
Ktos,kto naprawde w to wierzy ,zyje w krainie basni.
Zycie jest SKOPMLIKOWANE,czy to sie komus podoba,czy nie,z tej prostej przyczyny,ze my ludzie,jestesmy skomplikowani.

Kregoslup moralny  - JAK NAJBARDZIEJ TAK!
Tego nie neguje nikt.

Sytuacja scisle hipotetyczna.........

Majac silny MORALNY kregoslup,wiemy,ze odebranie zycia innej osobie,jest wysoce naganne,a co wiecej-za tym ida reperkusje prawne - wsadza nas do paki......

Rozwinmy mysl....

Jestes w domu z twoimi dziecmi.
Spokojny,sobotni wieczor.....
Nagle do twojego domu,wpada narkoman,z zaladowana bronia.
Lapie jedno z twoich dzieci,przystawiajac mu lufe pistoletu do glowy- zadajac pieniedzy.
Akurat tak sie sklada,ze ich nie masz.

To,co masz,to duzy kuchenny noz w szufladzie...

Co robisz w takiej sytuacji,TY,Z TAK MOCNYM KREGOSLUPEM MORALNYM?
POZWOLISZ UMRZEC DZIECKU,CZY ZLAPIESZ NOZ I ZADZSZ CIOS?

Tak,w zyciu nie ma miejsca na szarosci.

WSZYSTKO JEST KLAROWNE -czarne,badz biale.

Naprawde,zycze szczescia ludziom,zyjacym w KRAINIE ULUDY.

19 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2011-02-03 08:09:08)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Bardzo spodobała mi się wypowiedź:
Orbitka26 "uwielbiam osoby które potrafia przyznać się do błędów.
przeprosić i wyciągnąć wnioski, ponieść konsekwencje.
I pod nimi komentarz Zazdrości :"ja tez!..bo takie osoby nie maja problemu z odroznieniem czarnego od bialego czyli dobra od zla."
Z tego wynika że należy się chwała i cześć ludziom którzy kradną, biją, mordują bo przecież mogą iść do spowiedzi lub przed sądem i z pełną odpowiedzialnością powiedzieć "TAK zrobiłam to" I wy już go postawicie na piedestale "moralności" bo przecież odróżnia dobro od zła i przyznaje się , czuje skruchę. BZDURA na resiorach jakie uwielbienie jakie pojęcie i rozróżnienie dobra od zła przez te osoby gdyby rozróżniał co jest dobre a co złe to nie zrobił by tego co zrobił a po grzyba mi jego przyznanie się do winy ( z jego strony to strach przed karą więzienia lub wiecznego potępienia) a nie wybór drogi dobra (są drobne wyjątki) One żyją właśnie w świecie pełnym odcieni dlaczego ???? Bo wybierają zło gdyż taki był zbieg okoliczności , bo w danym momencie uważali że muszą lub mogą tak postąpić i liczą w duchu na bezkarność a przyznają się przez wyrachowanie lub strach. Z tego towarzystwa są wyjątki podane np. przez malina551212 zabijająca matka może okazać skruchę i wyrzuty sumienia gdyż działała w obronie koniecznej swego dziecka i gdyby nie potwór który (gdyby nie zginął z jej rąk to zabił by dziecko a potem przyznał się przed sądem i wy byście go UWIELBIAŁY)zmusił ją do zachowań wbrew jej kręgosłupowi moralnemu nigdy by nie podniosła ręki na innego człowieka.
Jak widać  nie da się włożyć wszystkich czynów tylko do pudła białe lub czarne bo część nie może zostać umieszczona ani tu ani tu i dla tych zachowań jest właśnie pudło z napisem szare.
Dlatego moralność w pojęciu książkowym i wyidealizowanym można rozgraniczyć w kategoriach białe czarne ale nijak się to ma do rzeczywistości i ludzkiego zachowania.

20

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Ode mnie Atinasarz masz 6+.
Ale myślę że nie wszyscy tak to ocenią. Bo niektórzy mimo deklarowanego prostego kręgosłupa nie potrafią przyznać że nia zawsze mają rację. Czasem aby wykryć skoliozę, trzeba zrobić zdjęcie rtg. A nie wszyscy są na to gotowi.

21

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:
kachna66 napisał/a:

Jakoś znowu widzę mgłę. Jeżeli ktoś mówi że nie ma szarości to pytam co jest dobre a co złe? Co białe co czarne. Gdzie wyczytałaś że ktoś  uważa że którekolwiek z zachowań jest właściwe.
Piszesz
cyt-Ja uważam, że problem z uznawaniem zasad, dzielenie na dobre-złe mają Ci, którzy nie potrafią się przyznać do własnych błędów i wziąć za te błędy odpowiedzialność.
Bo powiedzieć "mam zasady i ich przestrzegam" oznacza też konieczność powiedzenia "spieprzyłam" gdy je złamiemy.------
Nie  odpowiedziałaś na pytanie co jest dobre a co złe w opisanej przeze mnie styuacji. Napisałaś co byś zrobiła a nie o to pytałam.

Kochana ja nie pisałam nigdy, że nie ma szarości. Jest wszędzie i ma wielu wyznawców. Ja pisałam, że w wielu sprawach JA NIE UZNAJĘ SZAROŚCI. 
A w podanych przez Ciebie przykładach każde wyjście z sytuacji będzie czarne - bo za każdym z nich (jeśli taki właśnie wybór podejmę) będzie stała czyjaś krzywda. Tym właśnie się Kachna różnimy - ty potrzebujesz szarości, żeby opisać tą sytuację, a ja nie.

Podobno Pan Bóg poplątał języki ludziom. Mam wrażenie, że wszyscy mówią o tym samym, nawzajem się nie rozumiejąc.
Według mnie Niekochana i Zazdrość mówią o własnej postawie i własnych wyborach (np. nie zabiegam o "zajętego" faceta, bo to złe) a Kachna i Malina opisują sytuacje na które możemy TYLKO zareagować, gdyż nie mieliśmy wpływu ani na wybiegnięcie dziecka na ulicę ani na napad narkomana na nasz dom. To NIE był nasz wybór.

22

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Mi też się wydaje, że Zazdrość ma na myśli kręgosłup moralny, którym kierujemy się na co dzień, w niby prostych sprawach, które niektórym ludziom przychodzą z trudem - wikłanie się w związek jako ta trzecia, łapówka dla lekarza żeby przyjął nas poza kolejnością itp. Myślę, że zabójstwo męża-oprawcy, czy prostytucja w celu zdobycia środków na leczenie chorego dziecka, nie powinny być tematem naszych rozważań, bo są sprawami zbyt dużego kalibru żeby ktoś postronny mógł oceniać moralność tych osób.

Co do szeroko pojętej moralności w takich niby prozaicznych sytuacjach też nie wypowiem się jednoznacznie. Uważam, że życie nie jest tylko czarne albo białe, więc i nasze zachowanie takie nie jest. Czasami wikłamy się w pewne sytuacje wbrew naszej woli, przez małe doświadczenie życiowe, przez naiwność, albo po prostu dlatego, że tak wyszło. Ciężko porównywać kręgosłup moralny siedemnastolatki i kobiety dojrzałej. Czasami popełniamy błędy, ale nie oznacza to, że jesteśmy niemoralni, że nie mamy kręgosłupa moralnego. Moim zdaniem mądrości życiowej nabieramy ucząc się na błędach, i to własnych, bo na cudzych niestety nie można. Dlatego śmiem twierdzić, że ten kręgosłup moralny, o którym tyle tutaj mówimy, kształtuje się właśnie poprzez błędy, które popełniamy. Nie wierzę, że samo "dobre wychowanie" może ustrzec nas przed zachowaniami niemoralnymi. Z resztą sama moralność może być różnie pojmowana, ma odcienie, jest w pewien sposób subiektywna. To co jest moralne dla mnie, nie musi takie być dla kogoś innego i odwrotnie (nie mówię tutaj o sprawach ewidentnych, takich jak morderstwo z premedytacją, czy bicie żony...).

23 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-03 10:28:28)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
atinasarz napisał/a:

Bardzo spodobała mi się wypowiedź:
Orbitka26 "uwielbiam osoby które potrafia przyznać się do błędów.
przeprosić i wyciągnąć wnioski, ponieść konsekwencje.
I pod nimi komentarz Zazdrości :"ja tez!..bo takie osoby nie maja problemu z odroznieniem czarnego od bialego czyli dobra od zla."
Z tego wynika że należy się chwała i cześć ludziom którzy kradną, biją, mordują bo przecież mogą

OMG! jak Ci to wyniknelo? Ja absolutnie tak nie mysle... nawet watpie by ktokolwiek na swiecie tak myslal.. Nie znam ani jednej takiej osoby

mysle, ze musimy rozrozniac nasze moralne zachowanie i ocene nas samych wobec siebie a ocenianie innych.

Bardzo czesto osoby niedojrzale maja problem z ocena, krytyka i dopatruja sie tej oceny wszedzie, nawet w pytaniach. Takie pytanie moga odbierac jako osadzajace i to osadzajace krytycznie.. (nie widza np znakow zapytania).

Za bardzo emocjonanie  podeszlas do mojej wypowiedzi i Orbitki... my pisalysmy o umiejetnosci oceniania SIEBIE.. a nie nozownika narkomana big_smile

To jakis zart chyba z ta wypowiedzia..

i tak jak prosilam wczesniej nie piszmy o przypadkach, o ktorych nikt nigdy nie rozmawial na tym forum i zadna z nas nie ma zadnej wiedzy czy zyciowego doswiadczenia. Dlaczego szukacie jakis skrajnych, niecodziennych przestepstw  i zbrodni dla oceny naszej moralnosci dnia codziennego. Tegie umysly lamaly sobie glowy nad przyczynami zbrodni hitlerowskich i wykonawcow tych zbrodni... oni tez mieli czesto moralnosc uszarzona przez najblizszych i adwokatow.... tabuny psychologow zajmowalo sie tym problemem...Inaczej oceniala ich rodzina inaczej ludzkosc.  Nie uwazacie, ze nie jestesmy za "ciency" by sprostac takiemu zadaniu na forum?
Zostawmy w spokoju zbrodniarzy... zajmijmy sie czyms w czym mamy wieksze pole do popisu.. moralnoscia dnia codziennego-typu oszukana przyjaciolka, zdrada, ja i jego kochanka, lub ja i jego zona, wynoszenie drobnych rzeczy z pracy, nabicie w butelke klienta itp...

Czy musimy rozmawiac o zbrodniach na ludzkosci, zbrodniach na dzieciach...  jesli tak to ja czuje sie za mala na taki temat i wymiekam... do takiej rozmowy to moze trzeba by zaprosic ducha zmarlego7 lat temu profesora Jana Szczepanskiego lub innych socjologow i psychologow.

Polecam lekture traumatycznej jak dla mnie ksiazki "Wybor Zofii" Williama Styrona
bohaterka... do konca zycia widziala "czarne" swego wyboru.
Ja na jej miejscu tez bym widziala czarne... Gdyby ona uszarzala swoja rzeczywistosc, wcale nie przejela sie tym co sie stalo bylaby dla mnie pusta glupia kobieta stawiana na rowni z jej oprawcami. Ta kasiazka jest swietnym przykladem, ze decyzje podejmowane w stresie, nagonce, czy w ulamkach sekund nie do konca odzwierciedlaja nasz obraz i wyczucie sprawiedliwosci czy moralnosci.
Tu na forum nikt do nas nie strzela, nie ma wpadajacych z nienacka narkomanow z nozem... to wirtualny swiat i rozmowy o codziennosci...

jakos te drastyczne skojarzenia w sprawie szarosci moralnej dnia codziennego przypomnialy mi swietny kabaret MN, w ktorym przeciwko zwyklej laweczce wyciagano tragiczno-polityczno-katastroficzne argumenty:
http://video.google.com/videoplay?docid … 277422111#

24

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Zazdrość - mówisz to wirtualny świat i rozmowy o codzienności więc proszę cię bardzo przykład z naszego forum i ze zwykłej rzeczywistości. Pani X ma romans z żonatym i dzieciatym panem Y - zachodzi w ciąże (wg tego co pisałaś wcześniej ) uznaje że robiła żle niszczyła czyjąś rodzinę postanawia odejść od kochanka żeby jeszcze bardziej nie niszczyć życia jego żonie i dzieciom - z punktu widzenia żony robi dobrze (biała strona mocy) ale co z punktem widzenia dorastającego nieślubnego dziecka czy zrobiła źle (czarna strona mocy - bo pozbawiła je możliwości bycia z ojcem i posiadania rodziny) czy dobrze bo zachowała się fer wobec już istniejącej rodziny i dzieci. Czy sądzisz żę w tej sytuacji jest tylko czarne i białe czy też szarość która posiada z różnych punktów widzenia zarówno cechy dobra co i zła.
Nie jestem doskonała i uważam że odwieczne prawa moralne zapisane w Dekalogu które jak dla mnie pokazują jakie bezwarunkowe cechy powinien mieć człowiek ze zdrowym kegosłupem moralnym są dla zwykłego śmiertelnika nieośągalne, ja w całym swoim życiu nie spotkałam ani jednego człowieka który byłby (w takiej zwykłej codzienności) idealnym przedsawicielem doskonałej moralności - choć znam ludzi którzy naprawdę mogą być przykładem dla innych ale nawet oni mają potknięcia i to nie dlatego że nie mają kręgosłupa moralnego ale dlatego że musieli dokonywać wyboru tam gdzie każdy wybór był szary.

25 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-03 13:21:12)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Atinasarz,
uscislijmy:
zle=czarne
dobre=biale
rozpatruje tylko wariacje na temat jakiejs kobiety X kochanka X i wariacje na temat dzieci nie dlatego zeby komus wyniknelo, ze mezczyzn to nie dotyczy tylko szkoda czasu bo to przyklad.

czarne=kobieta odchodzi od zonatego mezczyzny, ojca jej dziecka
Czarne=kobieta decyduje sie na dziecko z zonatym mezczyzna
czarne=kobieta spontanicznie zachodzi w ciaze z zonatym mezczyzna
czarne=kobieta usuwa dziecko-owoc milosci z zonatym mezczyzna
czarne=kobieta ma w nosie los calej rodziny jej zonatego kochanka
czarne=kobieta ma w d*** dzieci swego zonatego kochanka
czarne=kobieta dusi swego kochanka i jego dzieci
Czarne=kobieta kobieta dusi kochanka i swoje dzieci

biale=kobieta nie wdaje sie w romans z rodzinnym mezczyzna
biale=kobieta szanuje siebie i nie podejmuje pochopnie decyzji o posiadaniu dzieci z rodzinnym mezczyzna
biale=kobieta stra sie zyc tak by nie krzywdzic siebie
biale=kobieta stara sie zyc tak by nie krzywdzic innych ludzi
biale=kobieta stara sie zyc tak by nie krzywdzic wlasnych dzieci
biale=kobieta nie zabije swego dziecka by zatrzymac kochanka bo nawet nie wda sie w romans z rodzinnym mezczyzna
Dlaczego jak trzeba wybrac miedzy dwoma czarnymi scenariuszami to mamy potrzebe uszarzenia tego co wlasnie wybralismy? Brak odwagi zeby powiedziec, ze oba wybory sa czarne=zle?

zeby bylo zabawnie to sama nadalas kolory bieli i czerni niektorym konkretnym podanym na przykladzie zachowaniom... ale o szarosci powiedzialas ogolnie big_smile  bo szarosc to wlasnie ta mgla w moim rozumieniu... zadnych konkretow... mgla, rozmydlanie, usprawiedliwianie szukanie alibi i winy w innych, w losie, w niemocy.

Jesli kobieta decyduje sie na czarne=romans z rodzinnym facetem a zaraz potem deyduje sie na czarne=urodzenie mu nieslubnego dziecka, a w konsekwencji nie pozostaje jej nic innego ja tylko zdecydowac sie na czarne=odebrac swemu dziecku niedzielnego tate... to jedyna biala sprawa jaka moge tu dostrzec jest jej biala mysl=zeby zakonczyc niesprawiedliwy zwiazek dla niej i jej dziecka i ewentualna biel=jej dlugo wyczekiwana dojrzalosc. Bo jak napisala juz to MagaEm "mądrości życiowej nabieramy ucząc się na błędach, i to własnych, bo na cudzych niestety nie można" ale wynosimy rowniez pewne zasady juz z domu. Wazne by dojrzale podchodzic do negatywnej oceny naszych uczynkow i nie traktowac takiej oceny jak atak na wlasne jestestwo.
Moze ludzie ktorzy nie potrafia udzwignac krytyki musza wszystko uszarzyc zeby moc udawac, ze jest wszystko OK... nie wiem.. ja naprawde nie rozumiem potrzeby uszarzania i jak dotej pory oprocz mgly to nie bylo zadnego konkretnego przykladu szarosci... bylo wiele przykladow wyboru miedzy czarnym a czarnym z podswiadoma potrzeba dodania bieli jednemu z wybranych czarnych.

i na wszelki wypadek, zeby komus nie wyniknelo... nie jestem rasistka..

czarne=formowac w glowie swoje zdanie zawsze tak by bylo odmienne od zdania kogos kogo sie nie lubi big_smile

26

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

CZARNE CZY BIAŁE? - zaproszenie żonatego kolegi z pracy na piwo przez mężatkę.
Zaproszenie,nie ukrywane przed otoczeniem .

27

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

to moga wiedziec tylko zainteresowani bo nikt nie zna pobudek... jak to ocenic?
Gdyby mezatka powiedziala ze zaprosila kolege zeby sie z nim przespac to byloby to czarne.

Moi partnerzy wychodzili na piwo z mezatkami i z kumplami i nigdy nie podejrzewalam ich o seks hetero czy homoseksualny. Nawet jedna dawna kolezanka nocowala u nas w domu kilka dni... i sie z nia zakolegowalam na dobre bo jest super babka...
Nie zawsze Dellafi trzeba przewidywac czarne scenariusze dla kumpelskich spotkan partnera.

28

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Przyznam, że uważam osoby postrzegające wszystko w barwach białej i czarnej za jednostki prymitywne, niezdolne do zrozumienia czyiś racji, a także niezdolne do zauważenia swoich błędów - no bo skoro mają TAAAAKI kręgosłup moralny, to z natury rzeczy wszystko co robią musi być białe. Czarno-biali mają coś co nazywam końskimi okularami, a te umożliwiają patrzenie tylko przed siebie, a nie na boki.

Przykłady z mordercami itd. są dla mnie idiotyczne, bo jeśli przyjmuję istnienie szarości, to nie znaczy, że odrzucam istnienie czerni i bieli. Bo życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest smile Dla mnie jest i czarne, i białe, i szare, i kolorowe.

Wracając do przykładu z kobietą, która zabija męża, bo ten się nad nią przez lata znęca. Dlaczego dla Was - skoro dostrzegacie tylko 2 kolory - owa kobieta nie jest czarna? Przecież mogła znacznie wcześniej odejść od sadysty, nie musiała go zabijać. To był jej wybór, że z nim siedziała.
Dla mnie jej czyn jest właśnie szary - zły, ale z szeregiem okoliczności łagodzących.

Zdrada - zazwyczaj uważacie - jeśli zdradza mężczyzna - za czerń (ze zdradą kobiety różnie bywa, prawda Niekochana?).
Niedawno na innym forum czytałem taką historię. Para pobrała się przez 20 laty, po 4 latach urodził się syn, pani wyniosła się ze wspólnego łoża i od tej pory zero seksu, zero rozmowy, na jego próby naprawy odpowiadała drwiną, agresją itp.
Rok temu, czyli po 19 latach małżeństwa, pan poznaje kobietę, która zostaje jego kochanką. Wiem, powiecie - byłby usprawiedliwiony, gdyby odszedł od żony. A dlaczego nie odszedł - jego żona to życiowy nieudacznik, który nie pracuje. Pan otworzył firmę, chce ją rozkręcić tak, żeby był już "samograj", ktory trudno zepsuć. Po rozkręceniu chce wystąpić o rozwód i firmę zostawić żonie, żeby miała jakieś utrzymanie.
Kto w tej sytuacji jest czarny, a kto biały? Wcześniej Zazdrość uznala, że ważna jest praprzyczyna, czyli w tym wypadku byłaby postawa pani, ale jak znam panie tu piszące, większość uzna, że czarny jest pan, z racji tego, że jest panem. Bo gdyby zamienić rolami - pan nieudaczny, oziębły, agresywny, pani znajduje kochanka, to sądzę, że wiele z Was też uznalaby, że czarny jest pan.
Dla mnie jego postawa to właśnie kolor szary. Oczywiście - mógł odejść i zostawić żonę bez środków do życia, tak byłoby uczciwie, ale czy dobrze?

29

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

BIAŁE

Co jest złego w tym, że kobieta-mężatka, ma kolegę (żonatego)? Też mam kolegów, którzy są w związkach (sama mam męża) i zdarza mi się iść z takim kolegom na piwo. Tutaj można mówić o kręgosłupie moralnym, czy to piwo będzie tylko piwem, czy czymś nie fair wobec partnera/partnerki.

Co do przykładu kobiety, która zaszła w ciążę ze swoim kochankiem (żonatym, dzieciatym...).
Kobieta zachowała się niemoralnie. Ale co z facetem? Przecież czasami tak jest, że faceci zwodzą kobiety, mówią, że się rozwiodą (i tego typu bajki). Jedna kobieta nie uwierzy, powie, że nie bawi się w takie układy a druga uwierzy, zakocha się itd. Czy naiwność jest oznaką słabego kręgosłupa moralnego? Moim zdaniem nie. Z boku, bez emocji, łatwo nam oceniać. Niestety ludzie już tacy są, łatwo ferują wyroki. Ja sama dzisiaj wypowiedziałam się w pewnym temacie dość ostro, nie przemyślałam wszystkich aspektów sytuacji.

Ten temat jest bardzo trudny i myślę, że nie uda nam się dojść do wspólnych wniosków. Każdy ma swoje poglądy, które czasem zostają zweryfikowane przez to co spotyka nas w życiu. Nie mając pewnych doświadczeń łatwo nam oceniać, ale ciekawe ile z nas mogłoby się wplątać w taką sytuację.

Oczywiście każdy ma prawo popełniać błędy. Dobrze kiedy potrafimy się do tego przyznać. Szukanie usprawiedliwienia dla samego siebie w czynnikach zewnętrznych to też pewien rodzaj mechanizmu obronnego - racjonalizacja, jest nam potrzebna żeby nie zwariować i zachować dobre imię we własnych oczach. Ja należę do tych naiwnych, dlatego nieraz przez własną głupotę wplątywałam się w niefajne sytuacje, które raniły innych. Byłam niemoralna? Tak. Wbrew własnym zasadom, ale przez to wiem, że teraz jestem silniejsza, wiem więcej i mogę bardziej panować nad własnym życiem.

Do tego dochodzi jeszcze coś innego. W dzisiejszych czasach można zaobserwować pewien upadek wartości. Część z nas żyje i myśli według starego porządku, inna część nas idzie w drugim kierunku. Dla mnie takie wartości jak miłość, małżeństwo, rodzina itd. stanowią priorytety. Dla większości moich koleżanek rówieśniczek priorytetem jest szyki seks - przynajmniej na razie. Dla mnie niemoralne jest sypianie z kim popadnie, nawet z facetem przyjaciółki. Dla niech to nic nadzwyczajnego. Jak to mówią - jestem staroświecka.

Co jest tylko BIAŁE, a co jest tylko CZARNE? Jakie są te uniwersalne wartości w życiu, które nie budzą wątpliwości?

30

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Zazdrość - wpojono mi od dziecka co złe a co dobre i w dzieciństwie wydawało się to takie proste i oczywiste ale latka płynęły i życie, ludzie w nim się pojawiający pokazywali "a figa nie ma tylko dobra i zła" i patrząc na to wszystko czlowiek ma dwa wyjścia zamknąć się w skorupie albo próbować zrozumieć  ludzkie działanie i chyba po to żeby nie uznać że rodzaj ludzki z gruntu jest zły czlowiek zaczyna doszukiwać się w tym złym promyka dobra i wychodzi szarość. To pozwoliło mi uwierzyć w dobroć ludzi  i wiem że czasem błądzą, przechodzą etapy, ewolucje ale często dochodzą do momentu gdy w ich życiu z szarości wyłania się biel.
Dla mnie powiedzenie o kimś jeseś ZŁY to tak jakby zamknąć mu możliwość przemiany a nikt na ziemi nie ma do tego prawa bo każdy jest omylny (są wyjątki drastyczne ale jak sama stwierdziłaś nie dotyczy to tego forum i codzienności zwykłych ludzi)

31

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Lupus mam wrazenie ze piszemy o tym samym tylko gubimy sie w tym czy oceniamy siebie czy innych... po co chcesz oceniac innych?

JA caly czas pisze o umiejetnosci oceny siebie samego i odroznieniu swoich zlych uczynkow od dobrych uczynkow...
Czlowiek jako samodzielna myslaca jednostka ocenia siebie. Skad ta potrzeba oceniania innych?
Biorac Twoj przyklad... zalozmy ze jestes (no nie kobieta) mezem zdradzajacym zone ze sponsorowanymi panienkami... jak Ty siebie oceniasz? Zwalasz wine na zone? Zwalasz wine na dziecinstwo? Czy meczy Cie ta czarnosc Twoich decyzji?

Albo jestes w zwiazku z kochanka, ktora oznajmia Ci ze powije Ci synka... a Ty wlasnie traktowales ja jako odskocznie od ciezarnej zony, wiec zmieniasz kochanke na inna mlodsza... Co wtedy myslisz? Jak SIEBIE oceniasz.

Po co oceniac innych...?  Czytalam Wiktora Hugo.. wiem, ze kradziez mozna wybaczyc i kochac do konca ksiazki glownego zlodzieja.

32 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2011-02-03 14:36:37)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Co prawda pytanie nie bylo skierowane do mnie "po co chcesz oceniac innych?
""Nikt nie jest samotną wyspą. Każdy stanowi ułamek wieczności"
ale odpowiedź jest prosta bo żyjemy w pewnych układach i wspólnotach nie jesteśmy od izolowani, bo działania innych i nasze są zespolone ze światem bo podejmując jakąś decyzję często ma ona wpływ na innych nie tylko na nas. A skoro tak to inni wpływają na nas i dlatego możemy oceniać ich postępowanie.
i jeszcze co do bieli i czerni:
""Życie ma tyle kolorów, ile potrafisz w nim dostrzec."

33

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

to moga wiedziec tylko zainteresowani bo nikt nie zna pobudek... jak to ocenic?
Gdyby mezatka powiedziala ze zaprosila kolege zeby sie z nim przespac to byloby to czarne.

Moi partnerzy wychodzili na piwo z mezatkami i z kumplami i nigdy nie podejrzewalam ich o seks hetero czy homoseksualny. Nawet jedna dawna kolezanka nocowala u nas w domu kilka dni... i sie z nia zakolegowalam na dobre bo jest super babka...
Nie zawsze Dellafi trzeba przewidywac czarne scenariusze dla kumpelskich spotkan partnera.

Zaskoczona jestem twoją neutralną odpowiedzią:)
Dla kobiety -BIAŁE - intencje czyste a nie ukrywanie miało to białe wzmocnić .
Dla faceta - Czarne- takie rzeczy robi się w ukryciu , bo żona zazdrosna.
DLA  reszty czarne - bo kto uwierzy,że mężatka może mieć czyste intencje jak jej zależy na spotkaniu z żonatym. WIADOMO ZAKOCHAŁA SIĘ ,chce zdradzić męża itd.

34

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
kachna66 napisał/a:

Cyt; Czy jak nie będzie leku który ratuje życie komuś nam bliskiemu, ale mamy znajomości i załatwiamy ten lek "kanałami". Czy to jest uczciwe w stosunku do tych którzy nie mają dojść i ich bliscy umrą?Być  może lek który uratował życie naszemu bliskiemu, miał być podany dziś osobie bliskiej dla kogoś innego, kto nie miał znajomości i umarł.

Druga sytuacja. Jak otrzymałam prawo jazdy pewien stary kierowca mi powiedział. "Prawo jazdy to nie tylko wolność i niezależność w przemieszczaniu się. Musisz przygotować się na podejmowanie decyzji, które nie będą tylko dobre lub tylko złe. Do niektórych musisz się już przygotować, bo gdy się znajdziesz w takiej sytuacji zadziała odruch nie ma czasu na myślenie. Wyobraź sobie że wyskakuje Ci przed maskę dziecko, Ty prowadzisz, masz 2-3 pasażerów być może też dzieci. Ruch z naprzeciwka jest ciągły, w prawo nie masz gdzie uciec, zahamować nie zdążysz. Masz dwa wyjścia Albo przejechać to dziecko, albo uciec na lewo, czym doprowadzisz doczołowego zderzenia i możesz zginąć Ty, twoi pasażerowie i osoby jadące w aucie z którym się zderzyłaś."

Proszę podzielcie mi te dwie sytuację na białe i czarne. Bo ja tu widzę nie tylko szarości ale i kolory tęczy.

jeśli ja znalazłabym sie w pierwszej sytuacji to zdecydowanie załatwiłabym leki czy to "kanałami" czy innymi nazwijmy to niecnymi metodami...w takim momencie mało by mnie obchodziło czy to jest dobre czy złe ważne byłoby to ze uratują one życie mojej bliskiej osobie.

a jesli chodzi o druga sytuacje to brałabym odpowiedzialność, za tego kogo wiozę z tyłu, nie okresle jednoznacznie co bym zrobila pewnie ze strachu skręciłabym, ale jeśli chodzi o sam fakt do dla mnie byłoby ważniejsze moje życie i osób, które wiozę ze sobą.

nie da sie być dobrym i sprawiedliwym dla wszystkich to jest niewykonalne...

ps.mój dziadek pracował, miał żone i 5 córek, były to czasy wojenne, często nie mieli co jesć, to on pod osłona nocy wykradał ziemniaki zamożnemu we wsi...i moim zdaniem była to naturalna reakcja, bo stanął w obliczu sytuacji gdzie nie chciał patrzeć na głodujące dzieci...
i myślę, ze każdy czujący tak by się zachował, sa sytuacje ze człowiekowi na mysl nie przychodza jakies zasady moralne czy etyczne...a jeśli w takich sytuacjach przychodza to sie powinien zastanowić po co zyje na tym świecie, czy po to żeby piastować zasady, czy po to żeby tworzyć więzy z ludźmi i kochać.

35

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
dellafi napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

to moga wiedziec tylko zainteresowani bo nikt nie zna pobudek... jak to ocenic?
Gdyby mezatka powiedziala ze zaprosila kolege zeby sie z nim przespac to byloby to czarne.

Moi partnerzy wychodzili na piwo z mezatkami i z kumplami i nigdy nie podejrzewalam ich o seks hetero czy homoseksualny. Nawet jedna dawna kolezanka nocowala u nas w domu kilka dni... i sie z nia zakolegowalam na dobre bo jest super babka...
Nie zawsze Dellafi trzeba przewidywac czarne scenariusze dla kumpelskich spotkan partnera.

Zaskoczona jestem twoją neutralną odpowiedzią:)
Dla kobiety -BIAŁE - intencje czyste a nie ukrywanie miało to białe wzmocnić .
Dla faceta - Czarne- takie rzeczy robi się w ukryciu , bo żona zazdrosna.
DLA  reszty czarne - bo kto uwierzy,że mężatka może mieć czyste intencje jak jej zależy na spotkaniu z żonatym. WIADOMO ZAKOCHAŁA SIĘ ,chce zdradzić męża itd.

a dlaczego mialabym byc nieneutralna... przeciez Twoj przyklad dotyczy bardzo neutralnego zdarzenia... nie mam klapek na oczach big_smile
Jestem tez bardzo negatywnie nastawina do opini, ze facetowi wolno na wiecej nieuczciwosci bo jest inaczej skonstruowany.

36

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

2. W przypadku tak postawionego pytania odpowiem: zalatwic leki dla rodziny..

ale rozumiem, ze przez zalatwienie lekow masz na mysli jakis nieuczciwy sposob ich zdobycia? 

W takim wypadku nie wybralabym niczego z powyzszego. Wybralabym trzecie rozwiazanie (nawet sprzedanie wlasnej nerki) Jestem otwarta na wiele rozwiazan... zdrarzylo mi sie miec trudne wybory w zyciu, bardzo trudne i zawze wybieralam uczciwosc nawet jesli byla to trudniejsza droga i wymagajaca wiekszego wysilku.

a to ja wole isć łatwiejsza droga i nie wycinać sobie wnętrzności jeśli mam tylko możliwość załatwić to w prostszy sposób tongue

37 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-03 16:11:34)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Ciesze sie Koliber, ze przynalezysz do grupy Szarego big_smile


Mam wrazenia, ze semantyka przeszkadza nam w rozmowie jak zreszta napisala to Anhedonia, o poplataniu jezykow...

wiec dla uproszczenia: zeby nie wyszlo na to, ze ten kto rozroznia tylko czarne i biale w ocenie swoich czynow to kategorycznie jest ten bialy... (bo moze tu chodzi o jakies kompleksy, czy cos w tym rodzaju)

Napisze o sobie bo nie chce wyciagac dzieci gwalconych przez narkomanow w obozach smierci.

Mowie o sobie.
Postepuje bardzo zle prowadzac samochod z predkoscia 150km/h codziennie jadac do pracy highway o dozwolonej predkosci 100km/h
To co robie jest zle, niezgodne z prawem i w razie wypadku skutki beda gorsze niz przy nizszej predkosci. To co robie jest jak cholera CZARNE.

Moglabym sie wybielac i mowic, ze wszyscy tak jada, ze nawet jakbym chciala jechac wolniej to bylabym zagrozeniem w postaci takiej klody na drodze, ktora wszyscy musieli by omijac, ze stan drogi jest rewelacyjny i ktos bez wyobrazni wymyslil takie ograniczenie, albo ze po prostu uwielbiam szybka jazde bo mnie to kreci.

Ja nie potrzebuje tego wybielania, zeby nadac szarosc mojemu uczynkowi. Jestem niepoprawna, robie zle i musze pomyslec jak to zmienic. Wstydze sie, ze ulegam pokusie szybkiej jazdy i wstydze sie tego, ze ulegam presji na drodze zamiast gnac sobie powolna setka olewajac zniecierpliwienie innych kierowcow.

No to teraz kto z obroncow szarosci zycia nada szarosc mojemu uczynkowi... bo ja widze, ze to co robie jest CZARNE w calej rozciaglosci i nie ma zmiluj sie...

38

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

Czlowiek jako samodzielna myslaca jednostka ocenia siebie. Skad ta potrzeba oceniania innych?

Z tego, że z tymi "innymi" wchodzimy w różne układy - rodzinne, towarzyskie, zawodowe, sąsiedzkie itd. - więc chcemy ocenić czy dany człowiek będzie odpowiedni do danego układu.

Zazdrosc napisał/a:

Biorac Twoj przyklad... zalozmy ze jestes (no nie kobieta) mezem zdradzajacym zone ze sponsorowanymi panienkami... jak Ty siebie oceniasz? Zwalasz wine na zone? Zwalasz wine na dziecinstwo? Czy meczy Cie ta czarnosc Twoich decyzji?

Jakoś mam taką naturę monogamisty, ale seks jest dla mnie bardzo ważny. Gdyby moja partnerka próbowała mnie zmusić do celibatu to ma 100% gwarancję tego, że rogi będzie nosić, a ja uznam, że ma co chciała = zero wyrzutów sumienia. Jest to dla mnie jedyna przyczyna zdrady, którą rozumiem.

Zazdrosc napisał/a:

Albo jestes w zwiazku z kochanka, ktora oznajmia Ci ze powije Ci synka... a Ty wlasnie traktowales ja jako odskocznie od ciezarnej zony, wiec zmieniasz kochanke na inna mlodsza... Co wtedy myslisz? Jak SIEBIE oceniasz.

Jeśli chodzi o mnie, to nie ma takiej opcji jak zdrada kobiety w ciąży, więc jest to dla mnie sytuacja nieco abstrakcyjna. Ale w takim przypadku dałbym sobie czarną kartkę smile

39

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
atinasarz napisał/a:

Zazdrość - mówisz to wirtualny świat i rozmowy o codzienności więc proszę cię bardzo przykład z naszego forum i ze zwykłej rzeczywistości. Pani X ma romans z żonatym i dzieciatym panem Y - zachodzi w ciąże (wg tego co pisałaś wcześniej ) uznaje że robiła żle niszczyła czyjąś rodzinę postanawia odejść od kochanka żeby jeszcze bardziej nie niszczyć życia jego żonie i dzieciom - z punktu widzenia żony robi dobrze (biała strona mocy) ale co z punktem widzenia dorastającego nieślubnego dziecka czy zrobiła źle (czarna strona mocy - bo pozbawiła je możliwości bycia z ojcem i posiadania rodziny) czy dobrze bo zachowała się fer wobec już istniejącej rodziny i dzieci. Czy sądzisz żę w tej sytuacji jest tylko czarne i białe czy też szarość która posiada z różnych punktów widzenia zarówno cechy dobra co i zła.
Nie jestem doskonała i uważam że odwieczne prawa moralne zapisane w Dekalogu które jak dla mnie pokazują jakie bezwarunkowe cechy powinien mieć człowiek ze zdrowym kegosłupem moralnym są dla zwykłego śmiertelnika nieośągalne, ja w całym swoim życiu nie spotkałam ani jednego człowieka który byłby (w takiej zwykłej codzienności) idealnym przedsawicielem doskonałej moralności - choć znam ludzi którzy naprawdę mogą być przykładem dla innych ale nawet oni mają potknięcia i to nie dlatego że nie mają kręgosłupa moralnego ale dlatego że musieli dokonywać wyboru tam gdzie każdy wybór był szary.

No i podałaś świetny przykład. Pani najwyraźniej nie rozróżnia dobra od zła - "poszła" za radą jaką zaserwowała na forum np Malina- "rób tak, żebyś Ty była szczęśliwa" - no więc poszła w objęcia cudzego męża. Pewnie dużo szarości wyprodukowała, żeby uzasadnić swoją decyzję smile
A wystarczyło na początku zastosować się do podziału dobro-zło i nie byłoby dalszych dylematów.
Gdybyśmy byli doskonali, to nie musiałby powstać Dekalog. Hmm... dziwi mnie, że osoby tak dużo mówiące o swojej wierze mają problem z uznawaniem za słuszne podstawowych praw Boskich - choćby właśnie Dekalogu. 6 -nie cudzołóż.
Ale nie wszyscy musimy być wierzący i nie ma to wpływu na moralność  -zapewniam. Znam wielu agnostyków, którzy są dobrymi ludźmi i nie muszą znać do tego Dekalogu.
Czy nie prościej po prostu starać się iść przez życie tak, aby nie krzywdzić innych ludzi? Nie bardzo rozumiem, dlaczego ma to być takie trudne? A dylematy moralne (oby nie były potrzebne) zostawić na tych nożowników i morderców hasających po ulicach.
Atinasarz, piszesz, że ludzie pokazywali Ci figę i dlatego zmieniłaś zasady, które wpojono Ci w dzieciństwie. Bardzo to smutne, nie uważasz? Może warto było się nie poddawać i pokazać im, że te zasady są OK?

Odnośnie umawiania się na piwo z żonatym kolegą: wszystko zależy od tego W JAKIM CELU się umawiamy. Tylko tyle. Ale żeby nie było kłopotów - trzeba wiedzieć, co jest dobre, a co złe - i dokonać wyboru.
Ile razy mam jeszcze napisać: wiem, że szary istnieje. Niektórzy nawet tylko na szaro widzą rzeczywistość. Ale JA staram się go unikać, bo nie niesie nic dobrego.

Lupus - już pisałam zdrada jest demokratyczna. I dla mnie jest obojętne, jakiej płci jest zdradzający - nie ma to najmniejszego znaczenia. Natomiast ma znaczenie - jak się zachowuje dalej. Każdy może popełnić błąd - ważne co zrobi dalej.

Koliber - mam nadzieję, że nigdy nie zbierzesz żniwa kogoś, kto po Twoim trupie dojdzie do swojego celu. Bo jest wielbicielem szarości.

Heh... wykonuję taki zawód, który posiada kodeks etyki zawodowej. I na Wasze i moje szczęście - nie ma w nim miejsca na szarości.

40 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-03 16:31:35)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Biorac Twoj przyklad... zalozmy ze jestes (no nie kobieta) mezem zdradzajacym zone ze sponsorowanymi panienkami... jak Ty siebie oceniasz? Zwalasz wine na zone? Zwalasz wine na dziecinstwo? Czy meczy Cie ta czarnosc Twoich decyzji?

Jakoś mam taką naturę monogamisty, ale seks jest dla mnie bardzo ważny. Gdyby moja partnerka próbowała mnie zmusić do celibatu to ma 100% gwarancję tego, że rogi będzie nosić, a ja uznam, że ma co chciała = zero wyrzutów sumienia. Jest to dla mnie jedyna przyczyna zdrady, którą rozumiem.

No widzisz bo jestes wyznawca czarnobialego big_smile

sytuacja bylaby uczciwa od poczatku. Ona wie kto jest jej partnerem i nie ma prawa domagac sie celibatu.
sytuacja czysta jak lza i uczciwa=biala
Ktos wiedzial na co sie decyduje i ponosi konsekwencje... Nie spaada to na niego jak grom z jasnego nieba z notka:"to Twoja wina przylozylas sie do tego bo zupa byla za slona"

z innej beczki
Pedofilia to choroba... CIEZKA, z tego co wiem ale mam szemrane wiadomosci w tej materii to bardzo kosztowne operacje przeprowadza sie tylko w USA.
Niektorzy poddaja sie dobrowolnie kastracji, inni zbieraja pieniadze na owa opeacje a jeszcze inni szaleja na drogach do szkoly, w zagonach i klatkach schodowych...
Nawet taki pedofil ma mozliwosc wybrania jednej z powyzszych drog... i te drogi sa albo biale albo czarne w jego rozumieniu sprawiedliwosci i uczciwosci. Albo wybiera krzywdzic albo nie krzywdzic. Proste.

41 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-02-03 16:24:22)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

No to teraz kto z obroncow szarosci zycia nada szarosc mojemu uczynkowi... bo ja widze, ze to co robie jest CZARNE w calej rozciaglosci i nie ma zmiluj sie...

to jak ty tak uważasz to po co mamy cie przekonywać ze jest inaczej

42

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Czlowiek jako samodzielna myslaca jednostka ocenia siebie. Skad ta potrzeba oceniania innych?

Z tego, że z tymi "innymi" wchodzimy w różne układy - rodzinne, towarzyskie, zawodowe, sąsiedzkie itd. - więc chcemy ocenić czy dany człowiek będzie odpowiedni do danego układu.

Zazdrosc napisał/a:

Biorac Twoj przyklad... zalozmy ze jestes (no nie kobieta) mezem zdradzajacym zone ze sponsorowanymi panienkami... jak Ty siebie oceniasz? Zwalasz wine na zone? Zwalasz wine na dziecinstwo? Czy meczy Cie ta czarnosc Twoich decyzji?

Jakoś mam taką naturę monogamisty, ale seks jest dla mnie bardzo ważny. Gdyby moja partnerka próbowała mnie zmusić do celibatu to ma 100% gwarancję tego, że rogi będzie nosić, a ja uznam, że ma co chciała = zero wyrzutów sumienia. Jest to dla mnie jedyna przyczyna zdrady, którą rozumiem.

Zazdrosc napisał/a:

Albo jestes w zwiazku z kochanka, ktora oznajmia Ci ze powije Ci synka... a Ty wlasnie traktowales ja jako odskocznie od ciezarnej zony, wiec zmieniasz kochanke na inna mlodsza... Co wtedy myslisz? Jak SIEBIE oceniasz.

Jeśli chodzi o mnie, to nie ma takiej opcji jak zdrada kobiety w ciąży, więc jest to dla mnie sytuacja nieco abstrakcyjna. Ale w takim przypadku dałbym sobie czarną kartkę smile

Lupus zgadzam się z każdą Twoją odpowiedzią.
Czy ja gdziekolwiek napisałam, że jestem jedynym na świecie (to pewnie pod ochroną) człowiekiem, który nie błądzi. NIE - JA piszę, że nie uznaję szarości jako sposobu na tłumaczenie rzeczy, zachowań które są CZARNE.

43

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:

Heh... wykonuję taki zawód, który posiada kodeks etyki zawodowej. I na Wasze i moje szczęście - nie ma w nim miejsca na szarości.

Ciekawe w jakim zawodzie kodeks etyki każe postrzegać czarno-biało? W moim zawodzie jest dokładnie odwrotnie - etyka nakazuje podjąć próbę zrozumienia intencji bliźniego, dotarcia do przyczyn jakiegoś czynu. Być może dlatego rzadko widzę smolistą czerń i śnieżną biel.

44

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Heh... wykonuję taki zawód, który posiada kodeks etyki zawodowej. I na Wasze i moje szczęście - nie ma w nim miejsca na szarości.

Ciekawe w jakim zawodzie kodeks etyki każe postrzegać czarno-biało? W moim zawodzie jest dokładnie odwrotnie - etyka nakazuje podjąć próbę zrozumienia intencji bliźniego, dotarcia do przyczyn jakiegoś czynu. Być może dlatego rzadko widzę smolistą czerń i śnieżną biel.

i mowisz tu o ocenie swoich czynow?

45

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Koliber napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

No to teraz kto z obroncow szarosci zycia nada szarosc mojemu uczynkowi... bo ja widze, ze to co robie jest CZARNE w calej rozciaglosci i nie ma zmiluj sie...

to jak ty tak uważasz to po co mamy cie przekonywać ze jest inaczej

no caly czas mnie przekonujecie tylko na przykladach zgwalconych sierot ... aja przekornie dalam przyklad taki zeby to mnie trzeba bylo wybielic bo wtedy widac czy nie zgadzamy sie w sprawie meritum czy tylko chodzi o posiadanie odmiennego zdania big_smile

46 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-02-03 16:38:57)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

i mowisz tu o ocenie swoich czynow?

NIe, cudzych, zawodowo nie zajmuję się sobą smile Ale w swojej przeszłości też robiłem rzeczy, które trudno mi jednoznacznie wrzucić do czarnego lub białego worka.

47

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

i mowisz tu o ocenie swoich czynow?

NIe, cudzych, zawodowo nie zajmuję się sobą smile

no ale mozesz podejmowac decyzje czarno biale.. w sprawie innych ludzi. o to pytalam czy oceniasz swoje zawodowe czyny w odcieniach szarosci czyli w moim rozumieniu robisz zle ale sie jakos wybielasz, czy oceniasz zachowanie ludzi i praca polega na ich zrozumieniu

48

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

no ale mozesz podejmowac decyzje czarno biale.. w sprawie innych ludzi. o to pytalam czy oceniasz swoje zawodowe czyny w odcieniach szarosci czyli w moim rozumieniu robisz zle ale sie jakos wybielasz, czy oceniasz zachowanie ludzi i praca polega na ich zrozumieniu

A co się liczy - intencje czy skutek? Bo bywały w mojej pracy sytuacje, że intencje miałem dobre, a skutek był taki, że ktoś niepotrzebnie zarobił.

Dam Ci taki przykład i sama to oceń. Dziennikarz dowiaduje się, że znany polityk poturbował swoją ślubną, na co ta złożyła skargę w prokuraturze. Dziennikarz opisuje to zdarzenie, bo:
1. Uważa, że wyborcy mają prawo znać takie wydarzenia z życia polityka.
2. Uważa, że nagłośnienie sprawy sprawi, że prokuratura nie zrobi dobrze politykowi umarzając postępowanie, lecz zajmie się uczciwym wyjaśnieniem

A skutek jest taki: polityk ma to w d..., bo jest przyzwyczajony, że dziennikarze się go czepiają, ale jego żona czuje się upokorzona tym, że wszyscy wiedzą, że w domu obrywa.

To jak teraz ocenisz publikację takiego materiału przez dziennikarza - czarne czy białe? Ja mam problem z jednoznaczną oceną. Bo dziennikarz ma obowiązek informowania wyborców o takich wydarzeniach z życia polityka, ale powinien się też kierować zasadą: po pierwsze nie szkodzić, zwłaszcza osobom nie będącym osobami publicznymi (a żona polityka nie jest osobą publiczną, no chyba że się promuje w mediach).

49

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:

To jak teraz ocenisz publikację takiego materiału przez dziennikarza - czarne czy białe? Ja mam problem z jednoznaczną oceną. Bo dziennikarz ma obowiązek informowania wyborców o takich wydarzeniach z życia polityka, ale powinien się też kierować zasadą: po pierwsze nie szkodzić, zwłaszcza osobom nie będącym osobami publicznymi (a żona polityka nie jest osobą publiczną, no chyba że się promuje w mediach).

sam sobie odpowiedziales "po pierwsze nie szkodzic"=biale
czy jak ktos mial dobre intencje ale nie przewidzial skutkow i skrzywdzil kogos... to jest zly wg Ciebie?.. i jak jeszcze pojdzie i przeprosi i przyzna sie do bledu, jakiegos zaniedbania to jest zly?

Niechcacy jego czyn wbrew intencji stal sie czarny=kogos skrzywdzil.. dla mnie nadawanie szarosci to udawanie, ze nic sie nie stalo, ze to nie takie straszne i ze ta zona to glupia albo , ze  jej sie nalezalo etc.. takie nieuczciwe tlumaczenie a to powinno byc czarne=zle

50 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-02-03 17:39:43)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Zazdrość, a idąc na wybory uważasz, że powinnaś mieć wiedzę, że polityk A, np. z partii lewicowej, walczącej o prawa kobiet, bije żonę? Jak uważasz, należy się ta informacja wyborcom? Czy mamy prawo wiedzieć, czy wybieramy uczciwego człowieka z zasadami, czy hipokrytę?
Z drugiej strony, kobieta wiedziała, że jej mąż jest politykiem, że pismaki będą im włazić w życie.

To jak z adwokatem - jeśli broni pedofila to jest czarne czy białe? Przecież broniąc go będzie udowadniał, że ofiara kłamie, jest niegodna zaufania itd. czym ofierze dostarczy dodatkowego bólu. Ale z drugiej strony, obrona jest niezbywalnym prawem każdego człowieka. Więc gdyby adwokat odmówił mu reprezentowania, też postąpiłby nagannie.

Widzisz, to nie są proste sytuacje z kategorii czarno-białe. Zarówno ten dziennikarz jak i adwokat, obojętnie co nie zrobią, to będą nie do końca w porządku. I obojętnie co nie zrobią, będzie szare.

Jeszcze taki przykład, nieco łagodniejszy. Powieści historyczne, w których bohatera przedstawia się inaczej niż to w rzeczywistości było. Np. cykl powieści W. Jabłońskiego, Gwiazda Wenus, gwiazda Lucyfer - autor z Witelona, katolickiego zakonnika i wybitnego uczonego, robi satanistę albo W. Krzywicki, Psalmodia - z zakonnika-rycerza Florencjusza robi człowieka opętanego przez diabła. Czy fakt, że bohaterowie nie żyją od 700-800 lat sprawia, że wolno tak z nimi postąpić? Więc białe to nie jest. Ale z drugiej strony, trudno to nazwać czarnym, bo wśród żywych nie ma nikogo, kogo mogłoby dotknąć to zmienianie historii.

51

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

Mam alergie na tlumaczenie zla, okrucienstwa, zdrady, przestepstwa etc. Uwazam, ze usprawiedliwianie "zdrajcy" i szukanie szlachetnych pobudek jakimi sie kierowal powoduje upowszechnianie zla i niemoralnego zachowania

Moze potrzeba "uszarzania" wynika z nieumiejetnosci przyznania sie do bledu, poniesienia konsekwencji i stawieniu czola wlasnym, wstydliwym zachowanoim.. nie wiem...nie rozumiem..

Szare w moim rozumieniu- to watpliwosci.
Co Wy o tym myslicie?

Potrzeba "uszarzania" NIEKONIECZNIE wynika z nieumiejetnosci przyznania sie do bledu, bardziej z braku odpowiedzialności za swoje czyny i poniesienia konsekwencji.

CO do usprawiedliwiania "zdrajcy" i szukania szlachetnych pobudek jakimi sie kierowal,że powoduje upowszechnianie zla i niemoralnego zachowania, to pozwolę się z Tobą nie zgodzić tak do końca.
DLA mnie osobiście co innego jest |usprawiedliwiania "zdrajcy"|czyli kochanie przebacz bo ... oczywiście szczere. A CZYM innym jest wybielanie się w oczach innych i oczekiwanie współczucia,
A jeszcze czymś innym jest usprawiedliwianie innej osoby , żeby zabrać głos w sprawie
Ja zdradziłam męża ''ZE SZLACHETNYCH POBUDEK'' , a co mi tam .Ale nie wyobrażam sobie zrobić to drugi raz i to nie dlatego ,że mam wyrzuty sumienia .NIE MAM ICH WCALE ,ALE WIEM ,ŻE TO BYŁO ZŁE ,MAM PEŁNĄ TEGO ŚWIADOMOŚĆ

52

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

oczywiscie Lupus zgadzam sie z tym, ze czlowiek zmuszony do podjecia decycji w sprawie mniejszego zla wybiera to mniejsze zlo (oczywiscie w jego rozumieniu zla) Ma on jednak swiadomosc poruszania sie po sliskim czarnym temacie..... i ma swiadomosc ze wybiera zlo... mniejsze, ale zlo
Czy w Twoim rozumieniu szarosc= mniejsze zlo?
Jestem gotowa przyjac taka kolorystyke.

na forum sprawa byla prostsza.. stanelam w obronie dziewczyny, ktora wyrazila swoja opinie do kochanki zonatego faceta, iz ta powinna pomyslec o jego zonie i (chyba) dzieciach.
Nie napisalam, ze jest to jej podstawowy obowiazek ale zapytalam co szkodzi jesli ktos zasugeruje taka sprawe jak wspolczucie dla zony i dzieci kochanka bo przeciez jest to forum publiczne i kazdy ma prowo miec swoje zdanie a osoby z innym zdaniem nie trzeba sledzic po wszyskich watkach i po calym forum, zeby jej dokopac.

W opisanej sytuacji aroganckie zachowanie sie kochnki i jej oficjalne wypowiadanie sie, ze nie obchodzi ja los jego rodziny bylo zaakceptowane przez kilka osob na przekor (po zlosci) innej forumowiczki tekstami typu "ciesz sie zyciem" to co robisz nie jest takie zle... bo jest SZARE a Zazdrosc musi sobie przeswietlic kregoslup moralny (tak w skrocie)

KOBIETY...

tak naprawde nie ma dla nich znaczenia ani bialy ani czarny ani szary... chodzilo posiadanie innego zdania.. takie jest moje i nie tylko moje odczucie.
Dlatego ciesze sie ze w tak prostej sprawie jak zdrada zony nie pisales o szarosciach...
Czasami nie wybieramy mniejszego zla... tylko swoja wygode, lenistwo, popedy... i dla mnie tlumaczenie tych niskich pobudek jest owa szaroscia.
Kwestia nazewnictwa.
W przypadku wyboru mniejszego zla "co pani woli umrzec za pol roku czy amputowac noge i zyc dlugo" zgodze sie ze istnieja odcienie szarosci. Nie zawsze jest nam dane wybierac miedzy bialym i czarnym.

ciezko sprzeczac sie w temacie w ktorym co innego rozumiemy pod kolorami?

53

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

czy jak ktos mial dobre intencje ale nie przewidzial skutkow i skrzywdzil kogos... to jest zly wg Ciebie?.. i jak jeszcze pojdzie i przeprosi i przyzna sie do bledu, jakiegos zaniedbania to jest zly?

TAK jest zły do szpiku kości .

54 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-02-03 18:41:44)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Zazdrosc
No dla mnie właśnie np. "mniejsze zło" będzie szare, bo nie będzie miało tej samej czarnej barwy co "większe zło". Podobnie jak czarne nie będzie dla mnie, gdy kobieta zabija znęcającego się nad nią sadystę, mimo że mogła od niego odejść dawno temu.

Właśnie czytam książkę Jodi Picoult, Przemiana - jest tam fajna scena z sądu, kiedy ławnicy ustalają wyrok. Jeden z nich dzieli tablicę na 3 części: Intencje, Okoliczności obciążające, Okoliczności łagodzące, po czym pisze:
(A + B) - C = wyrok
to jakby ustala "kolor" czynu.

dellafi napisał/a:

TAK jest zły do szpiku kości .

Przesadzasz, zależy jaki czyn, jakie intencje, jakie konsekwencje i jaka możliwość uniknięcia tego czynu.
Wiesz dlaczego NATO zaatakowało Serbię by bronić kosowskich Albańczyków, a nie zaatakuje Chin by bronić Tybetańczyków? Przecież to sytuacje analogiczne.
Ale zaatakowana Serbia musi się szybko poddać - skutek, kończy się mordowanie Albańczyków.
Zaatakowane Chiny odpowiedzą bronią jądrową - skutek, zniszczenie życia na Ziemi.
Więc świat MUSI pozwalać na mordowanie Tybetańczyków = złe konsekwencje bierności - Tybetańczycy giną, dobre konsekwencje bierności - życie trwa. Sprzeciw wobec mordowania Albańczyków miał tylko dobre konsekwencje - niewiele ofiar, ludobójstwo zatrzymane.

Wracając do Tybetańczyków - jeśli położymy na szali dobre i złe skutki, to te pierwsze przeważą. Ale czy przyzwolenie na zabijanie może być białe? Więc można rzec, że ta postawa jest czarna i biała jednocześnie, czyli dla mnie szara.

55 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-03 19:33:13)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:

Zazdrosc
No dla mnie właśnie np. "mniejsze zło" będzie szare, bo nie będzie miało tej samej czarnej barwy
co "większe zło"

zatem roznica polega tylko w nazewnictwie. Ja wybor mniejszego zla nadal uwazam za czarne.. jak sama nazwa mowi:mniejsze ZLO...
Tak jak powiedzialam wczesniej przyjmuje istnienie szarosci=mniejsze zlo... i moge sie tym kolorem poslugiwac ale tylko przy zalozeniu, ze ktos mial rzeczywiscie do wyboru miedzy zlem a zlem...

co myslisz zatem o porownywaniu czynow bo tu tez ludzie stosuja szarosci... zabil i zgwalcil=czarne, a tylko zgwalcil=szare
Czy mozna tej samej kolorystyki uzywac do porownywania czynow?


No i czy zgodzisz sie ze mna, ze szarosci nie mozna nadac czynom, ktore ktos usprawiedliwia w stylu:
uderzylem-ALE zupa byla przesolona
mam 10 kochanke-bo ty zono jestes trzeci raz w ciazy a mnie nie pociagaja grube baby
zdradzilem-ALE to Twoja wina bo niezmienialas plynow w samochodzie, a twoi rodzice nie pozyczyli nam w 1997roku pieniedzy

czyli sytuacje gdzie potrzebne nam szarosci dla usprawiedliwienia siebie i niedojrzale przerzucanie naszej winy na kogos innego?

eutanazja to tez calkowicie czarny problem... i na ten moment nie umialabym wybrac mniejszego zla
bo moze ten szary wybor czyli mniejsze zlo jest tam gdzie w trakcie wyboru nas cholernie boli nasza decyzja.
Moze ten "bol decyzyjny" swiadczy o tym, ze mozna temu nadac kolor szarosci... a tam gdzie tego "bolu decyzyjnego" nie ma a tylko czerpiemy korzysci mamy prawo odmowic tego uszarzania?

56

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

co myslisz zatem o porownywaniu czynow bo tu tez ludzie stosuja szarosci... zabil i zgwalcil=czarne, a tylko zgwalcil=szare
Czy mozna tej samej kolorystyki uzywac do porownywania czynow?

Zły przykład - tu nie mamy wyboru: zgwałcić i zabić czy tylko zgwałcić. Tu mamy wybór: skrzywdzić albo nie. Krzywdzisz - czarne, nie krzywdzisz - no i tu problem, bo ja jakoś nikogo nie zgwałciłem, ale za specjalną zasługę tego nie uważam smile Raczej brak koloru.

Zazdrosc napisał/a:

No i czy zgodzisz sie ze mna, ze szarosci nie mozna nadac czynom, ktore ktos usprawiedliwia w stylu:
uderzylem-ALE zupa byla przesolona
mam 10 kochanke-bo ty zono jestes trzeci raz w ciazy a mnie nie pociagaja grube baby
zdradzilem-ALE to Twoja wina bo niezmienialas plynow w samochodzie, a twoi rodzice nie pozyczyli nam w 1997roku pieniedzy

Naturalnie, że tu nie ma szarości, bo to rzeczy nie przystające do siebie, jedno nie może być przyczyną drugiego (przynajmniej dla normalnego człowieka).

Zazdrosc napisał/a:

eutanazja to tez calkowicie czarny problem... i na ten moment nie umialabym wybrac mniejszego zla
bo moze ten szary wybor czyli mniejsze zlo jest tam gdzie w trakcie wyboru nas cholernie boli nasza decyzja.

Dla mnie jest tu rozróżnienie - prawo do eutanazji, a wykonanie eutanazji. Prawo jest "białe" - nie mamy prawa zmuszać kogoś do cierpienia, niech sam decyduje. Wykonanie - "szare", bo jednak lekarz nie jest od tego by uśmiercać, ale też nie jest od tego by skazywać na cierpienie... Wybór jak z adwokatem broniącym pedofila.

Zazdrosc napisał/a:

Moze ten "bol decyzyjny" swiadczy o tym, ze mozna temu nadac kolor szarosci... a tam gdzie tego "bolu decyzyjnego" nie ma a tylko czerpiemy korzysci mamy prawo odmowic tego uszarzania?

A to zakłada, że nie ma obiektywnej bieli, czerni, szarości, a jedynie nasze zdanie. Być może masz rację, bo w końcu dla nazisty holokaust to białe...

57 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-03 20:37:33)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

niestety nie tylko dla zdeklarowanego nazisty sad

Jak sprawic by biale bylo obiektywne... by bialym nie bylo tylko nasze zdanie

moze powinno byc jednak wyrazne zaznaczane to obiektywne biale i obiektywnie czarne + bol decycyjny przy trudnym wyborze miedzy zlem a zlem=obiektywny(?) a moze subiektywny wlasnie szary

Wtedy gdy usiadziemy do rozmowy o kolorach zycia z nazista nie bedziemy analizowac jego widzenia szarosci bo juz nie zgadzaja nam sie opinie co do podstawowych kolorow big_smile

... co zatem idzie moze potrzebne sa osoby, ktore przypominaja nam o tych podstawowych kolorach... zeby uniknac rozpowszechniania sie opini o bieli "inaczej"
Mam jakies wewnetrzne przekonanie o istnieniu sumienia jako zrodla naszej wiedzy o kolorach podstawowych... i rozroznianiu czy kogos krzywdzimy czy nie... bo o to przeciez tu chodzi.

Lupus napisał/a:

Dla mnie jest tu rozróżnienie - prawo do eutanazji, a wykonanie eutanazji. Prawo jest "białe" - nie mamy prawa zmuszać kogoś do cierpienia, niech sam decyduje. Wykonanie - "szare", bo jednak lekarz nie jest od tego by uśmiercać, ale też nie jest od tego by skazywać na cierpienie... Wybór jak z adwokatem broniącym pedofila.

zgadzam sie calkowicie... prawo biale, wybor miedzy czarnymi=bolesny szary

58 Ostatnio edytowany przez dellafi (2011-02-03 20:53:00)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

co myslisz zatem o porownywaniu czynow bo tu tez ludzie stosuja szarosci... zabil i zgwalcil=czarne, a tylko zgwalcil=szare
Czy mozna tej samej kolorystyki uzywac do porownywania czynow?

Zły przykład - tu nie mamy wyboru: zgwałcić i zabić czy tylko zgwałcić. Tu mamy wybór: skrzywdzić albo nie. Krzywdzisz - czarne, nie krzywdzisz - no i tu problem, bo ja jakoś nikogo nie zgwałciłem, ale za specjalną zasługę tego nie uważam smile Raczej brak koloru.

Lupus tu jest wybór można zgwałcić - czarne ,zgwałcić a potem zabić -czarne
  Ńiektórzy mówią gwałt -szare ,NIEKTÓRZY  niestety czasem mówią że  GWAŁT - BIAŁE
"nie krzywdzisz - no i tu problem, bo ja jakoś nikogo nie zgwałciłem, ale za specjalną zasługę tego nie uważam smile Raczej brak koloru." OJ RACZEJ CZARNE - jeżeli to nie wynika z twoich postaw moralnych. BO IDĄC TAKIM TOKIEM ROZUMOWANIA zabójstwo -brak koloru bo nikogo nie zabiłam /

Zazdrosc napisał/a:

......
... co zatem idzie moze potrzebne sa osoby, ktore przypominaja nam o tych podstawowych kolorach... zeby uniknac rozpowszechniania sie opini o bieli "inaczej"
Mam jakies wewnetrzne przekonanie o istnieniu sumienia jako zrodla naszej wiedzy o kolorach podstawowych... i rozroznianiu czy kogos krzywdzimy czy nie... bo o to przeciez tu chodzi......

Zgadzam się w 100% że istnieje takie coś jak sumienie ale mamy jeszcze własne serce , które powinno mówić hola,hola mnie by  zraniło to działanie zraniło więc to jest czarne

59

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
dellafi napisał/a:

Lupus tu jest wybór można zgwałcić - czarne ,zgwałcić a potem zabić -czarne

No dobrze, to masz: gwałt - czarne, gwałt + zabójstwo - czarne + czarne. Ale szarości tu nie ma żadnej.

dellafi napisał/a:

Ńiektórzy mówią gwałt -szare ,NIEKTÓRZY  niestety czasem mówią że  GWAŁT - BIAŁE

Są i tacy co kozę nad kobietę przełożą. Ale nie zajmujemy się tu marginesem, tylko ogółem.

dellafi napisał/a:

OJ RACZEJ CZARNE - jeżeli to nie wynika z twoich postaw moralnych. BO IDĄC TAKIM TOKIEM ROZUMOWANIA zabójstwo -brak koloru bo nikogo nie zabiłam /

Brawo, brak gwałtu jest czarny, to gwałt jest biały?
Czy ja gdzieś pisałem, dlaczego nie gwałcę?
Może nie do końca rozumiem Twoje intencje...

60

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Lupus gwalciciel.. ha ha ha

61

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:
dellafi napisał/a:

Lupus tu jest wybór można zgwałcić - czarne ,zgwałcić a potem zabić -czarne

No dobrze, to masz: gwałt - czarne, gwałt + zabójstwo - czarne + czarne. Ale szarości tu nie ma żadnej.

dellafi napisał/a:

Ńiektórzy mówią gwałt -szare ,NIEKTÓRZY  niestety czasem mówią że  GWAŁT - BIAŁE

Lupus napisał/a:

Są i tacy co kozę nad kobietę przełożą. Ale nie zajmujemy się tu marginesem, tylko ogółem.

Myślałam ,że zajmujemy się kolorystyką moralności. Rozumie ,że opinie 'marginesu' nie wchodzą do tematu.

dellafi napisał/a:

OJ RACZEJ CZARNE - jeżeli to nie wynika z twoich postaw moralnych. BO IDĄC TAKIM TOKIEM ROZUMOWANIA zabójstwo -brak koloru bo nikogo nie zabiłam /

Brawo, brak gwałtu jest czarny, to gwałt jest biały?
Czy ja gdzieś pisałem, dlaczego nie gwałcę?
Może nie do końca rozumiem Twoje intencje...

Nie napisałeś ,dlaczego nie gwałcisz.
Napisze inaczej . JEŻELI NIE GWAŁCISZ bo nie miałeś okazji i mieszkasz na bezludnej wyspie , to taka postawa moralna jest CZARNA . JEŻELI nie zrobiłeś tego bo uważasz ,że jest to złe .TO taka postawa moralna jest BIAŁA

62

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
dellafi napisał/a:

Nie napisałeś ,dlaczego nie gwałcisz.

Nie napisalem też czemu nie zabijam, nie kradnę, czytam ksiązki, nie lubię pomidorowej. Jakieś wnioski z tego?

dellafi napisał/a:

Napisze inaczej . JEŻELI NIE GWAŁCISZ bo nie miałeś okazji i mieszkasz na bezludnej wyspie , to taka postawa moralna jest CZARNA

Aha, to żeby była biala należy poczekać na turystkę i ją zgwałcić? Nie rozumiem, brak gwałtu jest zły... Czy tylko ja tego nie rozumiem, wypowiedzcie się panie, bo mi ręce opadły...

63 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-03 22:07:35)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

tez nie kumam...
moze daj sie zgwalcic? to mniejsze zlo bedzie big_smile ha ha ha..  czyli szarosc

Lupus napisał/a:

Nie napisalem też czemu nie zabijam, nie kradnę, czytam ksiązki, nie lubię pomidorowej. Jakieś wnioski z tego?.

zgaduje: boisz sie lustracji? big_smile big_smile

64

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:
dellafi napisał/a:

Napisze inaczej . JEŻELI NIE GWAŁCISZ bo nie miałeś okazji i mieszkasz na bezludnej wyspie , to taka postawa moralna jest CZARNA

Aha, to żeby była biala należy poczekać na turystkę i ją zgwałcić? Nie rozumiem, brak gwałtu jest zły... Czy tylko ja tego nie rozumiem, wypowiedzcie się panie, bo mi ręce opadły...

Kochany, mnie już nie tylko ręce opadły wink

Jeśli chodzi o etykę w moim zawodzie - mam kodeks etyki w sensie dosłownym, nie w przenośni. Wykonuję tzw zawód zaufania publicznego. Jak sama nazwa wskazuje zostałam zobowiązana do przestrzegania jasnych zasad i nikogo nie musi obchodzić, czy lubię szare. Mam przestrzegać jasno określonych zasad - żeby wykonywać zawód musiałam się zobowiązać do ich przestrzegania. Zapewniam, że nikt rozsądny nie chciałby, żebym zastanawiała się nad szarym kolorem podczas pracy.

Dyskusja zeszła na abstrakcyjne sytuacje.
A ja pisałam o przyziemnych sprawach: dlaczego "szarym" tłumaczymy
męża zdradzającego żonę,
kochankę, która za nic ma swój udział w niszczeniu rodziny
przyjaciołach zawodzących zaufanie
rodziców niszczących życie swoich dzieci poprzez tkwienie w patologicznych związkach

Przyznam, ze raczej takie sytuacje zaprzątają na dziś moją blond głowę, a nie mordercy z pistoletem przy głowie mojego dziecka. Swoją drogą - czy matka pozostająca w chorym związku z uzależnionym mężem (bo będzie mniej luksusowo żyła, bo go KOCHA) nie krzywdzi swojego dziecka? Zapewniam, że tak. Przedkłada uczucia do uzależnionego nad dobro własnego dziecka - a to jest nieludzkie.
Lupus - jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Kiedyś ktoś zapytał mnie skąd wiesz, że nie zdradzisz? Po prostu wiem - tak jak to, że nie będę uprawiać seksu z moim ojcem i bratem, mamą też. I z rzeczona kozą też. Nikogo tez nie zgwałcę.
Ale tez nie zawaham się użyć przemocy jeśli będzie zagrożone życie moich najbliższych. I nie będę sie tłumaczyć żadnym odcieniem szarości.
Jeśli (nie daj Bóg) zabiłabym człowieka, który wtargnął mi przed samochód - wiedziałabym, że ZABIŁAM. Okoliczności łagodzące są jasne, ale żadna szarość nie zmieni faktu, że ZABIŁAM. I będę musiała z tym żyć do końca życia.

65

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Niekochana,
ta dyskusja jest czysto akademicka, ale powiedz... Czy matka tkwiąca w toksycznym, chorym związku z piątka dzieci ma odejść, czy zostać jeśli troje dzieci nie może się z tym faktem pogodzić, a dwoje grozi, że odbierze sobie życie, jeśli straci tatusia?
Co jest czarne, co białe? Wszystko szare? Wszystko czarne? Zostawić dwójkę z tatusiem, odejść z trójką? Uciekać? Zostawić? Kamień do szyi i skok z mostu???

Posty [ 1 do 65 z 196 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024