ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Witam wszystkich, pierwszy raz piszę na Tym forum, oczywiście dlatego ze mam problem z którym nie umiem sobie poradzić. Jestem w związku nieformalnym z moim partnerem  od ponad 3 lat, razem mieszkamy, mamy śliczną roczną córeczkę, on był już żonaty, jest starszy ode mnie o 20lat- jednak obiektywnie muszę stwierdzić że niestety dojrzałość emocjonalna nie idzie  wparze z jego wiekiem , teraz już to zrozumiałam, niestety zbyt późno. Oczywiście pierwsze dwa lata były cudownym okresem, a przynajmniej tak mi się wydawało, on w okresie "promocji" chciał pokazać się z jak najlepszej strony, ja w różowych okularach, zakochana, zapracowana, może pewnych rzeczy nie dostrzegałam, może niektórych nie chciałam dopuścić do swojej świadomości i udawałam że ich nie ma, przynajmniej tak to wygląda z perspektywy czasu, a rzeczywistość jest teraz taka, że mniej wiecej od czasu jak pojawiło się na świecie nasze dziecko mam wrazenie że mój parter jest innym mężczyzną. Może dopiero teraz miałam okazję to dostrzec, wcześniej całymi dniami pracowałam, nie było mnie w domu, nie mieliśmy zbytnio czasu na to zeby się o coś kłóćić, wręcz było go na to szkoda. Teraz jestem w domu z dzieckiem i wiele rzeczy zaczęłam zauważać, a moze on też przestał się ukrywać ze swoimi wadami, bo już mnie usidlił dzieckiem ( zaznaczam że to jego pierwsze dziecko i jak twierdzi kocha je nad życie, jednak nie na tyle mocno aby przestać pić) Okazało się że nadużywa alkoholu, ale nie to że w towarzystwie lubi wypić, on pije do własnego odbicia w lustrze, oszukuje mnie , potrafie poznać kiedy wraca pod wpływem alkoholu ( lata doświadczenia z ojcem alkoholikiem) a on ciagle mnie okłamuje i zapiera się, że jest inaczej, wtedy najczęsciej się kłócimy, on oczywiście mnie wyzywa od najgorszych szmat, kur..., idotek, kretynek, chce mi ubliżyć krytykując moją rodzinę, wyśmiewajac sie ze znajomych itd. Dwukrotnie doszło miedzy nami do takiej awantury że zakończyło się to tym że obydwoje daliśmy sobie w twarz( ja niestety nie potrafie spokojnie na wszystko mu przytakiwać,udawać ze nie widzę że pije i mnie okłamuje i dla jego widzimisie mówić że białe jest czarne, a on również jest bardzo uparty i zawsze chce postawić na swoim, nie potrafi znieść najdrobniejszej krytyki), niestety raz było przy tym nasze malutkie dziecko, wtedy zrozumiałam że musze cos z tym zrobić, bo nie chcę aby mała była znerwicowana i musiała wysłuchiwać awantur tak jak było to u mnie w domu, również z powodu ojca alkoholika. Ale z drugiej strony nie chce odbierac jej pełnej rodziny i liczę że coś jeszcze uda mi się zmienić. Tłumaczę sobie to  zachowanie mojego partnera i to ze pije faktem że rzeczywiście ma problemy związane z przeszłością, z finansami, teraz okazało się że ma spore długi, ciężko jest mu się przede mną przyznać do tego ze coś mu w życiu nie wychodzi, najgorsze jest to, że nie potrafi rozmawiać, powiedzeć że cos jest nie tak, zamyka się w sobie, twierdząc że nie chce mnie denerwować, a prawda jest taka, że ja i tak zawsze czuję ze on ma jakiś problem, i udaje mi sie to z niego wyciagnąć dopiero po wielu awanturach i kilkudniowym topieniu przez niego smutków w butelce. Naprawdę nie wiem co mam dalej ze soba zrobić, próbowałam go prosić, błagać, szantarzować, straszyć że odejdę , a wszystko tylko po to zeby zaczą się leczyć, bo wiem ze źródłem naszych problemów jest alkohol, którego on naprawdę nadużywa, ale bez efektów. NAjdłuzej udało mu się nie pić przez 3 miesiące, na terapie nie chce iść , twierdzi ze to nie dla niego, jest policjantem i z tym zawodem śćiśle wiąże się brak wylewności i niecheć do mówienia o sobie i swoich słabościach. Kocham go ale czuję że zaczęłam się wypalać, bo nie potrafie mu pomóc. Wiem ze powinnam od niego odejść ale nie będę ukrywać że moja sytuacja życiowa mi na to nie pozwala, wynajmujemy razem mieszkanie, gdybym się od niego wyprowadziła to tylko do mojego rodzinnego miasta do mojej matki, na której pomoc niespecjalnie mogę liczyć,  a tam raczej cięzko byłoby mi o pracę, a utrzymanie siebie i dziecka z alimentów graniczyłoby z cudem. CZuję że jestem w sytuacji bez wyjścia. Proszę poradźcie mi coś bo nie wiem już co dalej robić.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

witaj.. widzę, że Twoje zachowania są typowe dla DDA (dorosłe dzieci alkoholików). Wybrałaś sobie nieświadomie partnera, który jest podbnydo Twojego ojca.. tez pije.. a zanim urodziło sie dziecko to mniej pił? a może rzeczywiscie to ukrywał.. coś Ci powiem.. masz dopiero 25 lat.. całe życie przed Toba.. narazie jest cieżko, ale zastanów się czy chcesz takiego zycia?? on ma ponad 40 lat wiec juz raczej sie nie zmieni.. sama zreszta wiesz jaki byl Twoj ojciec.. nie łudź sie, nie oszukuj.. bo to nic nie da.. jeśli nic nie zrobisz to Twoje zycie bedzie jeszcze gorsze i za jakis czas naprawdę bedzie za późno.. myslę, że powinnać z nim poważnie porozmawiac na trzeźwo.. i jeśli nie bęzie chcial isc na terapie to odejsc.. wiem ze to trudne.. ale moze własnie taki szok jest mu potrzebny by zrozumiał, że musi coś zobić.. a może masz oprócz mamy jakas inna rodzine, ktora moglaby ci pomoc? u ktorej moglabys zamieszkac? wydaje mi sie ze jestes juz współuzależniona, a jeśli tak jest to bęziesz prowadzic walke  z wiatrakami.. tylko przez to mozesz sie pogrązyć.. musisz zatroszczyc sie o siebie i dziecko... na poczatku moze bedzie ciezko.. ale mlodziutka jestes i musisz myslec o sobie.. powodzenia...  wiem co pisze bo kiedys bylam w zwiazku 3 letnim z kims kto pil.. ukrywal to przede mna.. dzis sie ciesze ze zakonczylam te znajomosc bo z nim nie mialabym zycia... jak bedzie Ci zle to mozesz zawsze do mnie napisac na gg: 607921 pozdrawiam

3

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Nina rodzina jest wtedy gdy ludzie sie kochaja, wzajemnie wspieraja.
Twoje dziecko widzi klutnie, tate ktory krzyczy i mame co chodzi smutna. Dalej bedzie gorzej.
Poki corka jest mala zakoncz to jak najszybciej. Nie jestescie malzenstwem (na szczescie) wiec, wszystko pojdzie szybciej.
Jestes troszke starsza ode mnie - dziewczyno nie daj sobie zycia zmarnowac!!!!!!!!
On sie nie zmieni, nie masz na to co liczyc!

4

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Dziekuję Ci serdecznie za to co napisałaś, masz napewno dużo racji, chyba faktycznie mój wybór życiowy ma zwiazek z moim ojcem, i to że jeastem współuzależniona to pewnie też prawda, wydaje mi się ze uda mi sie go zmienić na lepsze,ale w głębi duszy naprawde wiem że będzie cieżko i z każdą kolejną sytuacją w której dochodzi między nami do awantury z powodu alkoholu utwierdzam sie w przekonaniu że on sie nie zmieni, wiem że starych drzew sie nie przesadza, a on nie potrafi uczyć się na błędach, bo przecież pierwsze małżeństwo nie rozpadło mu się bez powodu, ale on wychodzi z założenia że wszystkie kobiety są takie same i stąd jego problemy. Co do rozwiazania mojej sytuacji to naprawde nie mam rodziny na którą mogłabym liczyć i najbardziej mnie przeraża że zostałąbym sama z dzieckiem zdana na łaskę innych. Wiem że jestem młoda i im szybciej się z tym uporam i skończę ten etap swojego życia, tym lepiej ale mimo wszystkich przykrości które mi wyżądził i tego że często po alkoholu mnie nie szanuje ja nadal go kocham swoją chorą miłością.

5

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

jak już zauważyłaś.. chora miłością...  ja też myslałam ze zmienie swojego chłopaka.. ze dla mnie przestanie pic.. ale to nieprawda... 3 lata sie oklamywalam.. ale na szczescie przejrzalam na oczy.. jak juz napisalas nie bez powodu sie rozwiodl... wiec nie powinnac miec watpliwosci... to przykre ale taka prawda

6

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko
alaclaudie napisał/a:

Nina rodzina jest wtedy gdy ludzie sie kochaja, wzajemnie wspieraja.
Twoje dziecko widzi klutnie, tate ktory krzyczy i mame co chodzi smutna. Dalej bedzie gorzej.
Poki corka jest mala zakoncz to jak najszybciej. Nie jestescie malzenstwem (na szczescie) wiec, wszystko pojdzie szybciej.
Jestes troszke starsza ode mnie - dziewczyno nie daj sobie zycia zmarnowac!!!!!!!!
On sie nie zmieni, nie masz na to co liczyc!

Wiem sama co raz częsciej czuję że marnuję sobie życie, ale on kiedy niepije jest naprawde cudownym facetem, pomocnym, pracowitym wiem że na swój sposób, tak jak potrafi mnie kocha. Ale wyrwanie się z tego jest cholernie trudne, poza tym ciężko jest się przed samą sobą przyznać ze zmarnowało się 3 lata życia.

7 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-02-01 22:20:37)

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Kochana sa domy samotnej matki! mozesz wyjechac za granice i dostawac niezle granty na dziecko!
Kolezanka wyzej pisze o DDA- sa stowarzyszenia, grupy wsparcia- dzieki uczestnictwu w tym przedwsiewzieciu pomoglabys sama sobie: zrozumialabys siebie, dlaczego wchodzisz w takie zwiazki i jak przerwac to nieszczesne kolo- poszperaj w necie!!

Nina lepiej zmarnowac 3 lata i nauczyc sie czegos niz obudzic sie po 30, jak myslisz??
Facet nie ma byc od swieta pracowity, kochany, okazujacy szacunek kobiecie- no chyba ze sie myle....
Pozdrawiam,
pisz co dalej smile

8

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko
aniołek_22 napisał/a:

jak już zauważyłaś.. chora miłością...  ja też myslałam ze zmienie swojego chłopaka.. ze dla mnie przestanie pic.. ale to nieprawda... 3 lata sie oklamywalam.. ale na szczescie przejrzalam na oczy.. jak juz napisalas nie bez powodu sie rozwiodl... wiec nie powinnac miec watpliwosci... to przykre ale taka prawda

Kurcze gdyby nie to ze mam z nim dziecko sytuacja byłaby dla mnie jasna jak słońce, ale teraz muszę myśleć też o niej, z jednej strony wiem że nie powinna widzieć naszych awantur i mnie zapłakanej, ale z drugiej nie chcę sie z nią tułać, nie mogąc zabezpieczyć jej odpwiednich warubków i jeszcze odebrac jej ojca. Poza tym boję się trochę czy on nie próbowałby przejać nad nią opieki, bo on ma emeryturę i pensję tam skąd pochodzi ma mieszkanie więc mógłby miec duze szanse, a tego bym nie przeżyła.

9

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko
alaclaudie napisał/a:

Kolezanka wyzej pisze o DDA- sa stowarzyszenia, grupy wsparcia- dzieki uczestnictwu w tym przedwsiewzieciu pomoglabys sama sobie: zrozumialabys siebie, dlaczego wchodzisz w takie zwiazki i jak przerwac to nieszczesne kolo- poszperaj w necie!!

Nina lepiej zmarnowac 3 lata i nauczyc sie czegos niz obudzic sie po 30, jak myslisz??
Facet nie ma byc od swieta pracowity, kochany, okazujacy szacunek kobiecie- no chyba ze sie myle....
Pozdrawiam,
pisz co dalej smile

co do tego DDa to faktycznie poszukam bo wcześniej się nad tym nie zastanawiałam że może to leżeć u podstaw moich wyborów i problemów, Dzięki smile

W tej drugiej kwestii napewno tez masz rację , to tylko 3 lata a nie 30, moja matka żyła z ojcem alkoholikiem 35 lat, kiedy odchowałą wszystkie dzieci to się rozwiedli i teraz widzę że odżyła, ale dopiero po sześcdziesiatce. Ja nie chcę zmarnowac całego zycia

10 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-02-01 22:28:44)

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Dziewczyno przeciez cale zycie nie bedziesz bezrobotna!!
Tak potrzebuje Taty ale TRZEZWEGO od ktorego moze sie czegos nauczyc, zwierzyc, ktory ja przytuli (nie uderzy)!
Nie martw sie na zapas!
Masz do wyboru albo zycie albo umieranie za zycia.

Masz mame -Ona Ci nie pomoze?? moze rodzienstwo albo kuzynostwo, albo przyjaciolka??

11

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Nina... jedyne co moge napisać to, ze Cię rozumiem... ale pamiętaj... ja o tym tez pamiętam
MAMY TO CO MIEĆ CHCEMY....

powtarzaj to sobie, nabierzesz wstrętu do obecnej sytuacji.... przeciez nie chcesz tak zyc?!? Prawda??

12

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko
kardaMONN napisał/a:

Nina... jedyne co moge napisać to, ze Cię rozumiem... ale pamiętaj... ja o tym tez pamiętam
MAMY TO CO MIEĆ CHCEMY....

powtarzaj to sobie, nabierzesz wstrętu do obecnej sytuacji.... przeciez nie chcesz tak zyc?!? Prawda??

Masz rację w 100%, mamy to co mieć chcemy nikt inny nie zmieni za nas życia, cieszę się ze Ty już zebrałaś się w sobie do podjecia jedynej słusznej decyzji, ja jeszcze zbieram w sobie siły, mam zamiar przeprowadzić ostatnią poważną rozmowę, jak nie poskutkuje i nie otworzy oczu to już zacznę na poważnie szukać jakiegoś rozwiazania żeby od niego odejść, bo naprawdę nie chcę tak żyć!

13

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

ja się zebrałam... słownie i w tej chwili, az mnei spina.... ale co będize za dwa dni... tego nie wiem

zbieram siły, zeby zebrac sie w sobie... żeby nie stchórzyć ...
ja też mialam przejścia z ojcem, moja mama przez cale zycie żyła u boku agresora, pieniacza, wyzyskiwacza... i widac trafiłam w podone ramiona. Nie chcę powielic jej losu...

jako dziecko cierpialam po stokroć... bo widzialam co ojciec robł mamie... NIE CHCĘ>>> NIE MOGE !!! muszę być silna...

musimy byc silne!!! NINA DAMY RADE !!

14

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Muszę przyznac kardaMONN że czuję ogromne wsparcie z Twojej strony, z niecerpliwością będę czekać na wieści od Ciebie jak poszła rozmowa. Mamy wspólne doświadczenia, podobną przeszłość i uwierz że naprawde trzymam mocno za Ciebie kciuki. Bo jak Tobie się uda to będę czuła że ja też mogę sobie z tym poradzić smile

15

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Nina... co u Ciebie?? mnie życie pochłonęło... ale już w tym pozytywnym aspekcie. Wróciłam na forum smile mamy co opowiadać !
:*

16

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

jeszcze raz KARDAMOON  cieszę się że Ci się udało i nawet Ci chyba trochę zazdroszczę.  U mnie po drodze w ciągu tego czasu niby coś się zmieniło- bo podjełam decyzje o rozstaniu, zostawiłam go, wyprowadziłam sie do rodzinnego miasta, ja razem z dzieckiem, i byłam twarda,............ ale tylko przez 2 tygodnie, spotykaliśmy się z racji tego ze widywał się z dzieckiem, prosił, błagał, mi go brakowało i zmiękłąm i zeszliśmy się z powrotem. I raz jest lepiej raz gorzej, ale już chyba nie wyobrażam sobie bez niego życia, w każdym bądź razie byłoby mi chyba ciężko. Może to nie tylko miłość , ale też już przyzwyczajenie, może wygoda, może uzależnienie od bycia z nim sama nie wiem, ale jest wiele momentów kiedy jestem szczęśliwa, i chyba nie chcę tego tracić w obawie że mogłoby być gorzej, a wiem że ideałów nie ma . Pozdrawiam nina500 (nina777)

17

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Droga nino... ja również mam ojca alkoholika,mama rozwiodła się w nim po 20 latach ciężkiego-bo z przemocą życia ale co jest najgorsze mój brat również poszedł w jego ślady, jak był w delegacji- pił ,wracał do żony i córki próbował nie pić ale często mu nie wychodziło,woził swoje dziecko samochodem pod wpływem wiele razy ale dzięki bogu żadna tragedia się nie wydarzyła,moja bratowa kiedy zorientowała się że jego obietnice są puste spakowala jego rzeczy i kazala się wynosić a on przyjechal do mamy i cały czas pił, po kilku dniach przyjechałam do rodzinnego domu żeby jakoś na niego wpłynąć,przyjechała też żona i razem we dwie nad nim płakałysmy i przekonywalysmy go na odwyk ,na szczęście zgodził się i dzisiaj już 9 miesiac jest trzeźwym alkoholikiem i oby tak dalej. Powinnas postawić taki warunek swojemu partnerowi jeżeli nadal pije tylko że on sam też musi tego chcieć bo zmarnujesz życie sobie i swojej córce. życzę dużo siły.

18

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Wiem co czujesz.... przechodziłam to samo, to poczucie,że tak musi być...
Wielokrotnie się schodziliśmy, zrywaliśmy ... ciągle to samo, taka kołomyja uczuciowa. Nie jest nudno, ciągłe walenie serca... nie jest spokojnie... ciągle napięcie, że za chwile może go nie być, że popełnimy jeden błąd.. i wszystko na marne. Po chwili uzależniamy się od tego, tracimy kontrolę... ciągle dostarczana adrenalina w związku, zakrywa nam oczy, tracimy dystans, zatracamy się....to jest jak narkotyk...bo jak mądra Kobieta, może się dać tak a nie inaczej traktować... Komuś radzimy same nic z tego nie wyciągamy...
tak, ja się uwolniłam, ale to wciąż długa droga do szczęścia... do swobody. To było strasznie toksyczne. Masz rację nie ma ludzi idealnych, ale są mężczyźni, u których nie musimy tolerować okropnych zachowań. Każdy ma wady. Np mój luby... notorycznie plecie głupoty w towarzystwie, ma kąśliwe poczucie humoru... przez co nierzadko są problemy, ale to bardziej irytujące niż psujące całość życia. Mogę nad tym pracować... i chcę. Do takiej toksykologii jaką miałam, nawet nie chcę wracać !
mój eks zaczął bardzo pić.... strasznie się zmienił sad już nie jest tym, którego kochałam... już nie jest...

Czas na porządki.... sprzątam swoje serce... powolutku...

buziaki nina!

19

Odp: ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

...on kiedy nie pije jest naprawde cudownym facetem, pomocnym, pracowitym ..
Alkohol zmienia ludzi.Jeśli  Twój partner nie podejmie decyzji o leczeniu z czasem zapomnisz że właśnie  taki kiedyś  był. Alkohol wszystko niszczy,zabija.Pochłonie też Ciebie jeśli nie zaczniesz wytyczać granic.

" Ale z drugiej strony nie chce odbierac jej pełnej rodziny i liczę że coś jeszcze uda mi się zmienić" - tam gdzie jest alkohol nie ma mowy o pełnej rodzinie.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ja, on, alkohol, agresja a do tego wszystkiego nasze wspólne dziecko

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024