Dziewczyny pomóżcie ostatnio nie widzę sensu życia. Zacznę od tego, że... mam 25 lat do tej pory jeszcze nigdy nie pracowałam, mam rentę ze względu na mój stan zdrowia i ciężko mi coś znaleźć w mojej sytuacji. Mam wspaniałego chłopaka, którego bardzo kocham ale wiadomo chłopak pracuje, studiuje i nie zawsze może mieć dla mnie czas. Ostatnio wszystkie moje dni wydają mi się takie same, nic mnie jakoś nie cieszy, czuję się niepotrzebna a w domu też kłopoty. Już nie wiem co mam ze sobą zrobić ciągle płacze, chodzę smutna...
no dobrze ale mozesz czytac ksiazki, zapisac sie na kurs, mozesz szukac pracy w zakl. pracy chronionej.
wychodz na swieze powietrze zorganizuj sobie czas. porozmawiaj o tym z chlopakiem- moze razem znajdziecie jakis sposob.
wiele dziewczyn robi np. biżuterie albo recznie wykonywane pocztowki- rusz glowa, zastanow sie nad tym co Cie interesuje.
A studiowanie nie wchodzi w grę? Przecież to najprostszy sposób na zajęcie wolnego czasu ![]()
Jest też mnóstwo organizacji charytatywnych, gdzie możesz być wolontariuszem. Zgłoś się do którejś z nich, powiedzą ci jak możesz pomóc, ewentualnie wyślą na przeszkolenie. Pomaganie innym daje wiele satysfakcji i naprawdę daje poczucie, że jest się potrzebnym.
Pomyśl ile chorych w hospicjach czeka na twój uśmiech i dobre słowo, pomyśl ile chorych zwierzaków potrzebuje tymczasowego domu zanim wyzdrowieją i będą mogły być zaadoptowane...
Uwazam ze Twoje pomysly sa jak najbardziej adekwatne ale: Fajna Babka pisze ze ma klopoty w domu (moze chodzi o kase),
nie wiemy czy ma mature, jaki jest stopien jej niepelnosprawnosci.
5 2010-01-31 16:59:19 Ostatnio edytowany przez pauli890 (2010-01-31 17:04:13)
Hej... Moje oko! Mój kochany avatar ![]()
Czy byłabym niegrzeczna prosząc byś zmieniła go? wiesz będziemy się myliły a ja już się do niego mocno przywiązałam ![]()
Nie tylko masz avatar taki jak ja ale i podobną sytuację. Mam 21 lat, nie pracowałam miałam do tej pory rentę ale teraz mi ją zabrano.. Nie wiem czy kierunek który kończę jest tym co chce robić ale jeśli nie to mogę potem zacząć inny... Poza tym jak to się mówi pozytywne myślenie to już połowa sukcesu więc uwierz, że dojdziesz do tego kim chcesz być i jak żyć.. Głowa do góry nie wszystko musi mieć jakiś sens ![]()
Dziewczyny bardzo dziękuję za Wasze pomysły. Alaclaudie masz rację dużo rozchodzi się o pieniążki mam 2 stopień niepełnosprawności i mam 650 zł razem z dodatkiem z mopsu, niestety na studia mnie nie stać bo połowa kaski idzie na leki. Chciałabym coś dorobić ale ciężko jest mi coś znaleźć co drugie ogłoszenie to sprzątaczka
Myślałam o jakimś kursie ale szczerze mówiąc nie wiem na jaki kurs najlepiej uderzyć, żeby nie wydać na darmo pieniędzy i coś z tego mieć. Myślę, że właśnie moje dołki biorą się głownie z tego, że siedzę cały czas praktycznie w domu, znajomi pracują, w domu niby wiadomo jaka jest sytuacja ale nie mam oprócz mojego chłopaka w nikim oparcia. Siostra potrafi tylko nazywać mnie nierobem
No i wiadomo nie do końca jestem zdrowa albo ciągle coś nowego stąd chyba moje wszystkie problemy. Ufff przepraszam za taki długi post, musiałam się wygadać.
7 2010-01-31 17:13:46 Ostatnio edytowany przez pauli890 (2010-01-31 17:15:44)
Ja też mam drugi stopień niepełnosprawności.. ciężko znaleźć mi pracę bo jestem po operacji kręgosłupa i nie wolno mi się schylać ani dźwigać.
A jednak staram się myśleć pozytywnie. Zaczęłam studium kosmetyczne (bezpłatne w szkole cosinus) i właśnie jestem an ostatnim semestrze. W trakcie trwania szkoły zawód mnie zainteresował i być może trafiłam?
Spróbuj zacząć coś co jest Ci najbliższe... Nie musi to być od razu "to co chcesz robić" ale może metodą prób i błędów dojdziesz do tego?
PS. To co z tym avatarem?
Dzięki pauli890 trochę mnie to podniosło na duchu
Avatar próbowałam zmienić ale albo coś mi nie wychodzi albo trzeba mieć ileś tam postów żeby go zmienić. Nie wiem co robię nie tak, ale postaram się go zmienić.
pauli890 już ![]()
Fajna babeczko podpowiem i ja. Ja tez jestem niepełnosprawna i wiesz powiatowe centrum pomocy rodzinie pomaga takim jakmy bez pracy i jest mozliwość wziecia jak w darmowym kursie z srodkow unijnych na zmiane naszej sytuacji. Byłam w tamtym roku nad morzem w pieknym hotelu dwa tygodnie na kursie na telemarketera praca na komputerze w domu. Zapytaj w swoim ośrodku na pewno coś wiedza i możesz i ty wziać udział.
Oki będę wdzięczna fajna babko ![]()
Cieszę się, że mogłam Cię wesprzeć
Jestem w podobnej sytuacji więc wiem dobrze co czujesz ![]()
W razie jakichkolwiek problemów pisz śmiało ![]()
a jeszcze mozesz sie zalapac na kurs z EFS'u ktory org. PUP wiec do dziela dziewczyno!!
Aha i na studiach mozesz dostac dofinansowanie tzw. stypendium socjalne, jak bedziesz miala przyzwoita srednia- stypendium za wyniki.
nie pozwól po sobie jezdzic w domu!!!!
Powodzenia, i zdaj relacje ![]()
Witaj Fajna Babko! Znajdż też w swoim mieście jakiś ośrodek kultury, zapisz sobie ich stronkę i sprawdzaj jakie mają imprezy darmowe lub za nie wielkim kosztem i uczestnicz w nich, np u mnie w jednym ośrodku są darmowe wykłady z psycholożką, porusza ciekawie aktualne problemy
upss c.d. albo wywiad z jakimś podróżnikiem, poza tym znajdź sobie też kino studyjne, tam jest kameralnie i ceny biletów tanie, znajdz sobie interesujące stronki w necie, może jakies kursy on line,wzbogacaj swoje wnętrze,dużo też rozmawiaj ze swoim chłopakiem, może on podsunie ci jakies pomysły, może zacznij piec ciasteczka, ciasta i inne deserki, napewno znajdziesz cos dla siebie!powodzenia!
masz fajnego chlopaka..
czego wiecej chciec?
Bardzo zabawne. Jeśli jesteś na rencie to nie powinnaś mieć problemów ze znalezieniem pracy- wielu pracodawców chciałoby mieć kogoś takiego u siebie w firmie. Zamiast zamartwiać się i wynajdywać coraz to nowe problemy zacznij w końcu coś robić. Mam wrażenie,że najnormalniej w świecie się nudzisz- rozejrzyj się dookoła, jest tyle możliwości( trzeba tylko chcieć)
Życie nie ma sensu. Sens się jemu nadaje!!
Jeśli chodzi o kasę na studia, to może Ci pomóc dofinansowanie w ramach programu celowego z PFRON - "STUDENT". Musisz mieć co najmniej umiarkowany stopień i się uczyć. Zapytaj w oddziale wojewódzkim PFRON o szczegóły. Naprawdę warto. Wiem, co mówię, bo pracuję w tej "branży"... Powodzenia!
O wartosci zycia przekonac mozna sie gdy sie je juz straci.
Fantastyczna zgadzam się z Tobą. Życie doceni ten kto wie, że może je stracić. Życie to największy dar jaki człowiek otrzymał. I choć nikt nie mówił, że będzie łatwo trzeba dawać z siebie 100% by wiedzieć, że wykorzystało się swoje życie na maksa ![]()
Ehh ja chyba też zgubiłam sens życia... studiuję, ale jakoś nie daje mi to już satysfakcji, narzeczony 2000 km ode mnie... Nie wiem co się dzieje ze mną. To jakby nie ja...
spójrz na to tak - masz dopiero 25 lat! cale zycie przed sobą
Mm dość, nawet nie chce mi się żyć... ktoś komu tak wierzyłam znów okłamał. Nie umiem sobie sama pomóc.... Jak mam się odnaleźć? Jak żyć?
Smutna, żal z czasem zanika. Spróbuj zastanowić się nad tym co się cieszy i w tym kierunku staraj się iść
Znajdź sobie małe szczegóły w swoim życiu, które Cię cieszą. Pielęgnuj te chwile i staraj się, by było ich jak najwięcej.
To ciesz się,że masz chłopaka ! Jak czułabyś się, w swojej obecnej sytuacji zdana tylko i wyłącznie na rodziców,nie mając chłopaka? Na pewno byłoby Ci o wiele ciężej,pamiętaj,że masz osobę wspierającą Cię na każdym kroku. Reszta jakoś sama się ułoży. To,że nie masz kasy,nie ozn.,że nie możesz iść na studia. Dla studentów w ciężkiej sytuacji materialnej oferowane jest stypendium socjalne ( wszystko zależy od tego jaki masz miesięczny dochód w gospodarstwie domowym-podziel ten dochód na ilość osób mieszkających wraz z Tobą) Jeśli kwalifikujesz się na powyższe stypendium-czesne masz opłacone.
Życzę Ci wszytskiego dobrego i nie załamuj się tak szybko,bo ludzie mają naprawdę ciężko.
Głowa do góry i zacznij działać.
Pozdrawiam ![]()
Post przeniesiony
Bede miala 31 lat w grudniu. Od 4 lat jestem w usa, 2 lata juz nielegalnie. Pracuje w subwayu. Skonczylam w polsce bankowosc. Moje zycie jest w martwym punkcie. Mieszkam w malej miejscowosci, wiec nie ma tu za duzo atrakcji. Nie jestem sama, mam kolezanki, jednak czuje sie samotna. Nie ma faceta. Przewijaja sie, ale mala miejscowsc wiec trudno kogos spotkac wartosciowego i kogos, kto by tu mieszkal po prostu. Nie wiem, czy powinnam wracac do Polski czy nie. Czuje, ze nie moge tak juz pracowac, bo nie lubie strasznie swojej pracy. Oczywiscie moge ja zmienic, ale wybor pracy tez pozostawia wiele do zyczenia - kelnerka, sprzatanie, sklep, fast food - nie mam papierow wiec nie moge nawet sie starac o cos lepszego. Zaczynam czuc sie staro i ze czas mi ucieka. A ja siedze i chyba czekam, ze cos mi spadnie z nieba. Zawsze bylam optymistka, nie malkotentka, ktora mam wrazenie powoli sie staje. Ale jak trzeba to sie usmiecham, ale czasami ogarnia mnie panika, ze moje zycie nie ma najmniejszego sensu, bo nic wartosciowego z nim nie robie. chcialabym chociaz miec prace, ktora lubie, gdzie ludzie cie szanuja.... jak ktos czuje sie podbnie, moze mi napisze jak sobie radzi z tym dziwnym stanem (najlepiej bym sie polozyla spac i obudzila za rok...)