Jestesmy razem ponad dwa lata, pisze to w sumie chyba po to aby sie wygadac, bo nie mam z kim o tym porozmawiac i moze zobacze jak to wyglada z perspektywy innych osob.
Z gory dziekuje za kazda odpowiedz i przepraszam, za nie uzywanie polskich znakow.
Kocham mojego P. On mnie kocha chyba za mocno. Chce abysmy spedzali ze soba kazda chwile. Czasami jak jest umuwiony z kolegami na warsztacie aby cos naprawic, wypic piwko, chce abym pojechala z nim. Ja uwazam, ze kazda osoba w zwiazku powinna miec ta swoja przestrzen. Ja tez wychodze z kolezankami bez niego, a czasami mam ochote posiedziec sama z ksiazka. Na poczatku naszego zwiazku kiedy umawialam sie z kolezanka, on szedl ze mna, bylo mi troche glupio mu odmowic, tym bardziej ze siedzial u mnke od rana a wieczorem bylam umowiona z kolezanka. Spotkanie z kolezanka bylo zazwyczaj wtedy krotkie i niezreczne. Teraz jest tak ze pisze do mnie kolezanka z zapytaniem o wyjcie to moj P. mowi, ze z Daria to wyjdziesz a ze mna? Znowu z Daria? Itp. Zaznacze ze nie spotykam sie z Daria czesto bo studiujemy w innych miastach.To byla sprawa numer jeden o ktorej chcialam napisac.
Druga sprawa, skoro juz mowimy o studiach. P.
studiuje na tej samej uczelni co ja, tylko o rok nizej. Zaczal tam studia ze wzgledu na mnie. Moj kierunek wymaga ode mnie wiecej nauki niz jego. Nie chce sie przechwalac, i narzekac ze mam tak ciezko. Po prostu sa tygodnie, ze musze troche posiedziec nad ksiazkami. Czesto slysze "moglabys zostac na drugim roku, wtedy studiowalibysmy razem i mieszkali razem.", "jak skonczysz 3 rok to tez skoncze juz studia" (Teraz zaczynam 3 rok, na magisterke musze isc do innego miasta). Uwazam, ze taka rozlaka to nic takiego, bedziemy sie widywac w weekendy.
Nastepna sprawa tez zwiazana z samorozwojem i jego studiami. Czesto narzeka na brak kasy. Nie pracuje bo dziennie studiuje. Gdyby mu zalezalo moglby zaczac dorywczo pracowac bo jego kierunek na to pozwala. Przed/ Po zajeciach wraca i lezy. Moze tak dlugo. I irytuje mnie to gdy wiem ze mam duzo nauki, a on chce zebym sie polozyla z nim, przytulila itp. Od czasu do czasu moge ale nie codziennie.
Kolejna sprawa rowniez powiazana. W wolnym czasie chodze na fitness, biegam, zaczelam od 3 miesiecy silownie. Silownia to tez dobry trening charakteru. Przez 2 miesiace nie odpuscilam zadnego treningu. Zaproponowalam mojemj P. zeby tez zaczal chodzic na silownie. Zwlaszcza ze jest otyly a zawsze mowil ze wstydzi sie isc na silownie. Mialam rozeznanie mniej wiecej juz, wiec poprosilam kolege z silowni aby pomogl mu na poczatek ulozyc jakis trening. Cieszylam sie. Do czasu. Po kilku treningach zaczelo sie "dzisiaj boli mnie to.." dzisiaj to... Dzisiaj odpuscmy, chodzmy za to cos zjesc, itd. Kilka treningow odpuscilam, on odluscil totalnie, nie mam pomyslow jak moge go motywowac. Nie robi sobie z tego nic, nawet jak mowie ze przeszkadza mi podczas seksu to ze czuje bardzjej jego brzuch na sobie niz w sobie jego penisa. Tak. Jestem okrutna i mu to powiedzialam. Ale on jakby nigdy nic, jest pozniej zdziwiony ze czasem odmowie seksu. Jak widze ze on ma to gdzies to na prawde mi tez sie odechciewa starac. Chyba nie na tym to polega.
Czesto robimy sobie wyrzuty. Ja daze do tego aby byla to zdrowa relacja. Wiem ze nad zwiazkiem trzeba pracowac, doskonalic sie, rozmawiac. Czuje sie bezsila czasami. Bo kocham P. Ale coraz czesciej mysle o tym ze moze powinnismy sie rozstac. Nie chce krzywdzic jego. Probujac go zmienic. Chcialabym zeby tez znalazl w sobie samozaparcie do doskonalenia siebie. Ta sytuajca ze studiami. Mam czasami wrazenie ze studiuje tylko poto zeby cos bylo. Ale nie zalezy mu, nie planuje przyszlosci, a nawet gdy pytam co chce robic w przyszlosci odpowiada ze chce isc do sluzb mundurowych. Przeciez mogl by juz isc. Ale prawda jest taka ze oprocz testow psychologicznych sa testy sprawnosciowe. Formy nie poprawi w jeden dzien, do tego potrzeba czasu.
Jak ktos dotarl do tego momentu to dziękuję. Prosze napiszcie co myslicie o tym zwiazku. Czy jest to normalny zwiazek czy robi sie toksyczny.