Jestem ze swoim partnerem juz prawie dwa lata, wielkimi krokami zbliza sie nasza 'rocznica'.
Musze sie przyznac ze mam duze watpliwosci co do tego zwiazku ze wzgledu na to co moj partner wyprawia.
Chyba nie musze pisac ze na poczatku znajomosci bylo wspaniale, to on sie staral a ja prawe mowiac srednio sie nim interesowalam, wrecz karcilam go za glupote i tak bezmysle zaufanie w stosunku do obcej osoby ktora dla niego bylam. Generalnie G. mial ciezko w domu, jego mama nie jest do konca zdrowa osoba umyslowo natomiast ojciec z tego powodu popadl w alkoholizm. G. w dziecinstwie byl bity i szantazowany przez swoja matke. Gdy go poznalam sytuacja u niego w domu nie wygladala najlepiej ojciec wiecznie pijany i matka z pretensjami ze nie jest wybitnym dzieckiem i uczniem. Nie bylo mi go zal nie zalezalo mi na nim, za kazdym razem powtazalam mu zeby przestal przezywac bo chore ambicje rodzicow nie powinny kierowac zyciem ich dzieci. Po pewnym czasie znajomosci pokochalam go, zaslepiona miloscia widzialam w nim same superlatywy a wszystke wady umykaly moim oczom.
Po roku zamieszkalismy razem by byc blisko, poza tym on chcial sie wyprowadzic z domu.
Na poczatku bylo dobrze, wiedzialam ze pewne rzeczy moga sie zmienic, jego czas poswiecany mi i vice versa. Liczylo sie dla mnie to ze bedziemy razem i wierzylam ze bedzie teraz szczesliwy z daleka od matki.
Po pewnym czasie przestal okazywac mi milosc, przestal sie starac, zrzucil wszystko na moje barki.
Bylo zle czasem bardzo ale nigdy nie rozstalismy sie zawsze trwalismy razem.
Jako ze zamieszkalismy razem z daleko od jego rodzinnego miasta urwal mi sie jako taki kontakt ze znajomymi pozostalo jedynie gadu gadu badz NK. Nie widzialam w tym nic zlego dopoki nie zaczal pisac z innymi dziewczynami. Czulam sie oszukiwana i niedoceniana. Robilam naprawde duzo zawsze pomagalam mu w niedoli. Bylam na tyle chorobliwie zazdrosna ze zaczelam sprawdzac jego GG i NK. W jednej chwili go znienawidzilam i poczulam sie gleboko zraniona. Mimo ze nie bylo zawsze miedzy nami kolorowo zawsze powtazal ze mnie kocha ze jestem jego jedyna na zawsze. A tu nagle na jego koncie wyczytalam jak pisze do kolezanki ze nie jest szczesliwy w zwiazku ze chyba chce sie rozstac ze chce wrocic do rodzinnego miasta. Wpadlam w panike, nie wiedzialam co mam robic, rozmawialam z nim ale w ten sposob zeby nie poznal ze cos wiem. Powiedzial ze kocha mnie nad zycie ze chce byc tylko ze mna, ze zaplanowal nam cudowne wakacje, zachowuje sie bardzo kochajaco jest..cudowny a jednak na GG pisze co innego i flirtuje z dziewczynami pisze im komplementy...
Bardzo prosze o porade. O co chodzi? Czy on jest az tak dobrym 'aktorem'? Wiem, ze bylam dla niego zadobra nie potrafie mu powiedziec jakim jest draniem, wiem ze popelnilam pare bledow.
Prosze o ocene sytuacji lub o rade, gdyz sama nie jestem w stanie ocenic jej obiektywnie.