Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Witam:)Mam na imię Alicja,mam 30 lat...właściwie "za chwilę"  skończę 31 smile Od 1,5roku jestem po rozwodzie.Mam dwoje dzieci-córka 8lat i syn-11. Dzisiaj już śmiało mogę powiedzieć-jestem szczęśliwa...Do niedawna jednak ciężko przyszłoby mi wypowiedzieć takie stwierdzenie....
Kiedy miałam 17lat,zostałam zgwałcona...Ciężko było mi wtedy się podnieść,pozbierać po tym wszystkim....Poznałam mojego przyszłego męża.Otoczył troską,zrozumieniem,miłością,obdarzył zaufaniem,bardzo mi pomógł odzyskać równowagę,spokój i zdobył moje zaufanie.Dwukrotnie zostaliśmy rodzicami:)Był jedyną osobą,której ufałam bezgranicznie,za którą poszłabym w przysłowiowy "ogień"...Jednak kiedy urodziła się nasza córka..,krótko potem zmienił pracę...Zaczął pracować z nastoletnimi chłopakami,którym w głowach były tylko imprezy,panienki-co tydzień inne,prochy i beztroskie życie...Poczuł się jak oni...,jak "wolny ptak"...Zaczęły się kłamstwa,wyjazdy "na delegacje",zdrady,oszustwa...Dałam szansę....Zmarnował ją...Postanowiłam wziąć z nim rozwód...
Były prośby,groźby,płacz i błagania...Wiedziałam,że to tylko gra.Zresztą,do dziś żyje w ten sposób...
Po rozwodzie podjęłam studia,poznałam mężczyznę...Bylismy ze sobą rok...Od początku czułam,że coś jest nie tak...Okazało się,że cierpi na ciężki rodzaj depresji,po traumie z dzieciństwa....To było nie na moje siły...Czułam się potwornie,jak największa egoistka ale nie dałam rady i...zakończyłam ten związek....
Obecnie od pół roku jestem z mężczyzną o 14lat starszym od siebie....Jestem szczęśliwa...Facet okazuje mi miłość na każdym kroku,pokochał i zaakceptował moje dzieci-one jego tym bardziej....Jest jedynakiem,też po nieudanym małżeństwie,bezdzietnym....Bardzo pragnął stworzyć szczęśliwą rodzinę i twierdzi,że odkąd związał się ze mną uwierzył,że to możliwe...Z całą stanowczością mogę powiedzieć,że bardziej się troszczy o moje dzieci,niż ich własny ojciec,który ogranicza się tylko do płacenia alimentów i to po ingerencji komornika.
Niby wszystko pięknie i jak z bajki...Jest czuły,wyrozumiały,troskliwy,kochajacy...Zawsze gotowy,by pomóc innym zrówno w relacjach ze mną i moją rodziną,jak i ze swoimi znajomymi...Pielęgnuje tę miłość w każdy możliwy sposób...Uderza mnie wciąż niezmiennie i imponuje jego mądrość,doświadczenie życiowe i dojrzałość.Nierzadko,tak inne od mojego spojrzenie na wiele spraw,umiejętność zdystansowania się do trudnych sytuacji,podczas gdy we mnie kipią emocje...Uwielbiam go za to...I kocham,całą sobą...
Ostatnio jednak "łapię się" na tym,że czekam...Czekam,kiedy mnie skrzywdzi...kiedy okłamie...Przeraża mnie to!Nie wiem,co się dzieje w mojej głowie...czy to "duchy z przeszłości",jakieś kompleksy czy chore przekonanie,że każdy mężczyzna,którego w życiu spotkałam prędzej czy później mnie krzywdził,więc pewnie i po tym muszę się tego spodziewać...? Kocham go bardzo i nie chciałabym nigdy go skrzywdzić takim swoim podejściem,tym bardziej,że widzę jak się stara,troszczy,nie daje mi żadnych podstaw do tego,by mu nie ufać...a ja...?Czekam...Boli mnie samą to,co się dzieje...Rozmawiałam z nim,powiedziałam,że zrobię wszystko,by tej miłości nie stracić...Wszystko,lecz nie wiem co mogę w tej sytuacji zrobić,dlatego postanowiłam zarejestrować się na tym portalu,napisać...Czy potrzebuję już pomocy psychologa?Jeśli będzie trzeba-pójdę na terapię...Zastanawiam się,czy to konieczne,czy czas i nasza miłość wystarczą byśmy sami się z tym uporali?
Proszę bardzo,jeśli ktoś "z boku" mógłby ocenić ten stan rzeczy,może mi coś doradzić,podpowiedzieć,będę niezmiernie wdzięczna.Dodam,że po raz pierwszy w życiu postanowiłam skorzystać z tego typu komunikacji z innymi,być może pomocy,tj.poprzez taki portal jak ten.Będę bardzo wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki,spostrzeżenia czy choćby trzeźwą ocenę mojej sytuacji.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich,którzy przeczytają ten "swoisty apel o pomoc"...Cieszę się,że istnieją takie porale jak ten i że mogłam dołączyc do grona osób już w nim zarejestrowanych.
Pozdrawiam.Alicja.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

każdy z nas ma jakieś doświadczenia dla jednych życie jest łaskawsze dla innych mniej, ale uważam, że trzeba myśleć pozytywnie i czerpać radośc i miłość, która tak jest,
nie można przewidzieć czy coś złego się wydarzy, czerp narazie radość, ktorą masz z niego i nie myśl o ty,m co może być, życie samo pisze scenariusz, przeżyłaś tamte rozstania przeżyjesz następne problemy jakie się pojawią, jeżeli się pojawią
przestań analizować przyszłość, bo się w tym zatracisz i przestaniesz dbać o teraźniejszość i sama wywołasz przyszle problemy
skup się na tym co dobre
powodzenia

3

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Witaj Dziubeczku z emocjami przeczytałam twojego posta. wiem jak boli gdy krzywdza nas ludzie którzy powinni nas kochac najbardziej na swiecie, wiem tez jak cierpi kobieta po gwałcie. Masz cudownego faceta i masz racje ze czujesz sie jakbys czekała na cios. Tak i ja miałam , im było lepiej facet nic mi przeciez nie zawinił a ja itak wiedziałam że jak tylko sie rozlużnie to coś się stanie. Błędne koło , przenosimy winy innych facetów na tego następnego choć nic nie zrobił to zostaje napiętnowany że jest złem bo to facet. Walcz z tym , powiedz sobie bedę szczęśliwa i żadne czarne patrzenie mi tego nie zepsuje. To kwestia treningu myslenia i zmienisz zdanie. Napewno twojemu cudownemu facetowi czasem potknie się noga i zrobi coś głupiego ale musisz pamiętać że to tylko facet, człowiek któremu zdarza się jak i tobie potknąć.

Masz szczęście spotkałaś fajnego faceta, dzieciaki sa szczęśliwe to i ty rozkoszuj sie z radoscią jaka daje bycie kochaną.
Zdarzają się mądrzy faceci i warto im dac szanse na zdobycie naszego zaufania.
Mam nadzieje że moje słowa poprawiły ci nastrój trochę.Pozdrawiam i głowa do  góry.

ps. Dzieci czuja kto jest fałszywy a kto nie jesli pokochały jego to i ty popatrz na niego cieplej.

4

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Alicjo jesteś dzielną , mocną i mądrą kobietą  wiele w życiu zniosłaś .... wiem ,że Ci ciężko ale spróbuj

.... ciesz się życiem i dbaj o siebie,dzieci i nowego partnera życzę Ci aby był godny zaufania i chęci aby z nim

się zestarzeć ....  Dużo zdrowia i sił do życia

i zapomnienia o tym co było trumą dla Ciebie.... obyś już nie wracała do tych chwil sad

Głowa do góry i uśmiech na buzię / i nie mów ,że nie wiem co czujesz ....... bo wiem aż nadto - ale jak chcesz

to poczytaj sama moje wątki i posty /

trzymam kciuki za Twój - nowy wizerunek : radosnej i szczęśliwej Alicji :
                                                                                                           Kobiety, Mamy i żony.
podrawiam serdecznie Julia smile

5 Ostatnio edytowany przez youngwind (2010-01-26 17:51:56)

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Witaj Dziubek79 smile. Pomimo tego, że nigdy nie zostałam zgwałcona, potrafię sobie wyobrazić przez jakie cierpienia i zło przeszłaś. Muszę się zgodzić z poprzedniczkami- cechujesz się niewiarygodną siłą, z której sama być może do tej pory nie zdałaś sobie jeszcze sprawy. Są kobiety, które na Twoim miejscu już dawno zrezygnowałyby z jakiegokolwiek związku po takich przejściach z mężem. Ty jednak nadal szukałaś schronienia i otrzymałaś je od innego mężczyzny, który potrafił docenić Cię bardziej niż własny mąż.

Wygląda na to, że w Twoim życiu pojawił się ogromny kontrast między koszmarnym cierpieniem a idyllą; Najpierw zostałaś zgwałcona, potem oszukana przez męża, a na koniec los znów uśmiechnął się do Ciebie, dając Ci mężczyznę, z którym obecnie jesteś związana. Stąd u Ciebie niedowierzanie, wątpliwości i brak zaufania. Jakiś czas temu znalazłam się w sytuacji, która w rezultacie przyniosła podobne skutki, jak u Ciebie, więc częściowo potrafię wczuć się w to, co opisujesz. Rozumiem także Twoje odczucia. Najważniejsze jest to, że masz dzieci i mężczyznę, którzy Cię kochają. Pisać jest zawsze łatwo, ale staraj się zakopać przeszłość i myśleć o przyszłości. Wygrałaś los na loterii i nie warto go teraz marnować- czas leczy rany. Sama zadręczam się dziwacznymi myślami odnośnie mojego związku, ale wiem, że to do niczego dobrego nie prowadzi, a tylko wyniszcza poczucie wewnętrznego spokoju oraz nadzieję, której fundamenty udaje nam się stawiać na nowo. Poświęć się temu związkowi najlepiej jak potrafisz. Nie myśl o niczym, co mogłoby siać niepokój, a staraj się patrzeć w przyszłość z uniesioną głową. A dlaczego? Bo jesteś kobietą honoru; masz godność i widać, że to, co Cię nie zabiło, wzmocniło Cię. Głowa do góry. Wszystko będzie dobrze. Teraz trzeba uzbroić się w cierpliwość i przede wszystkim- cieszyć się z dzieci i miłości, którą ktoś znów postanowił Cię obdarzyć bez względu na wszystko smile.

Pozdrawiam!

6

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Przeniesiony post dziubek79:

dziubek79 napisał/a:

Serdecznie dziękuję za słowa wsparcia i otuchy...Szczerze mówiąc,nie spodziewałam się,że  po powrocie z pracy przeczytam tyle ciepłych słów w odpowiedzi na mój post.Jestem niezmiernie wdzięczna i wzruszona...Właściwie nie wiedziałam do kogo się zwrócić,poprosić o pomoc,wygadać...Uderzyła mnie-w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu-reakcja pań na moją historię.Jeszcze raz kieruję ogromne podziękowania i szacunek dla wszystkich,którzy poświęcili swój czas,by poznać moją historię i przeczytali...mało tego-obdarzyli już na "dzień dobry"zrozumieniem,ciepłym słowem,tchnieniem nadziei...Ogromne DZIĘKUJĘ.Jeśli będę mogła w czymkolwiek  pomóc,wysłuchać czy wesprzeć dobrym słowem-służę swoją osobą.Serdecznie pozdrawiam.Alicja.

7

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Witam Pani Alicjo,


    dołączę się do wcześniejszych wypowiedzi, aby dodać Pani otuchy i może przedstawić punkt widzenia na Pani problem przez psychologa. Z pewnością podzielenie się na forum traumatycznymi wydarzeniami z Pani życia nabiera wymiaru terapeutycznego. To ogromna odwaga poczynić taki krok. Energia jakiej potrzebuje organizm do utrzymywania takich przeżyć w tajemnicy jest bardzo wyczerpujące dla psychiki, dlatego taki przełom w milczeniu z pewnością przyniesie Pani ulgę.
Pani obawy w kwestii zaufania są naturalną reakcją obronną i proszę nie obwiniać się za taki mechanizm myślenia. Ważne jest, że przejawia Pani samoświadomość i wie Pani, że taki sposób myślenia zakłóca Pani pożycie z obecnym partnerem. Jeśli uzna Pani, że obawy te paraliżują Panią na tyle aby osiągnąć z czasem pewien spokój psychiczny, o ile nie będzie Pani w stanie racjonalnie wytłumaczyc sobie, że to tylko obawy nie mające pokrycia w rzeczywistości to być może warto aby skonsultowała się Pani z terapeutą. Zawsze może Pani skorzystać z dwóch, trzech spotkań, niekoniecznie zakładając, że jest to zobowiązanie do terapii długoterminowej. Życzę odwagi i niesłabnącej troski o dobro Pani i jej rodziny.
Pozdrawiam!

8

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Twoja historia dziubeczku chwyciła mnie za serce...Rozumiem Twoje obawy i lęki przed ponownym odrzuceniem..Jesteś bardzo silną kobietą nie wiem czy ja dałabym radę się podnieść i zacząć życie od nowa....Moja rada: ciesz się tym co masz ,dostałaś super faceta dzieciaki go kochają a to najważniejsze...Masz oparcie na męskim ramieniu a to niezwykle rzadko się zdarza..Nie myśl o tym co być może nigdy nie nastąpi i żyj pełną piersią z kochaną osobą...W Tobie siła trzymam za Ciebie kciuki :)Pozdrawiam !

9

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Mi na twoim miejscu bardzo pomogloby porownanie obojga partnerow: tego,ktory cie zawiodl i tego,z ktorym jestes teraz. Porownaj ich charaktery,znajdz roznice. Mysle,ze to da ci wiecej swiadomosci. Ja czulabym sie o wiele bezpieczniej,gdybym przekonala sie,ze teraz jestem z naprawde INNYM czlowiekiem.

10

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Niestety takie rzeczy faktycznie trudno odbudować

11

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

myślę że to własnie takie "duchy przeszłości", miałaś tyle związków i było przez jakiś czas cudownie i nagle trach...facet Cię skrzywdził i teraz gdy znów jesteś szczęśliwa...to już tak "obronnie" po doswiadczniach się próbujesz unikać kolejnego bólu, to jak dziecko gdy sie popatrzy w rekę to juz wie że nie wolno dotykac goracych przedmiotów wink
moja rada? skoro widzysz w tym człowieku tyle dobrych cech, jest wam dobrze i dzieciom, to tylko sie cieszyc tym i dziękowac bogu smile że wreszcie masz u boku tego odpowiedniego faceta. Żyj teraźniejszością w uczuciach, ciesz sie każda piekną chwilą, i nie myśl o złym bo wiesz...jak sie o czym intensywnie myśli to to się spełnia... a chyba nie chcesz znów dostać w kość wiec nie myśl o czymś co nie ma miejsca w obecnym twym zyciu z tym facetem. Wiec głowa do góry kochajta się i żyjta happy big_smile Pozdrawiam.

12

Odp: Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Do programu kobiecego poszukujemy pań, które zaznały krzywdy we własnej sypialni. Twój mąż zmusza cię do współżycia, a tobie mówi, że to spełnianie małżeńskiego obowiązku? Napisz do nas: a. l u b a w s k a (m a ł p k a) t v n . p l 516444962

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Tak trudno nauczyć się ufać na nowo...Nie poddaję się...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024