Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Strony: 1
No to opiszę teraz moją historię od początku dotyczącą przygody z Setaloftem (Sertralina)
Depresja dopadła mnie tak po prostu- z dnia na dzień. Ogólna beznadziejność, bezsens życia, mnóstwo pytań, wątpliwości, zero ochoty do nauki (a wcześniej na studiach średnia powyżej 4,5 i znakomita, zawsze przygotowana studentka), płacz, w końcu przyszedł ten lęk, że będzie mi się to wszystko pogarszać, że już mi tak zostanie i że nadejdzie kiedyś taka chwila, że nie będę siebie kontrolować i sobie coś zrobię. Wtedy serce biło jak oszalałe, trzęsłam się z zimna, bolał mnie żołądek jak przed maturą ![]()
Poszłam do psychologa. Psycholog stwierdził, abym poszła do psychiatry po leki.
Tak też zrobiłam. Opowiedziałam wszystko psychiatrze co się ze mną dzieje, ale czasami ciężko jest ubrać w słowa to co człowiek gdzieś tam w środku przeżywa.
Dostałam Setaloft(Sertralina) i Afobam.
Na początku miałam brać 0.25 mg. Potem 50, następnie 75 i teraz od ponad tygodnia jestem na dawce 100 mg. Oczywiście pierwsze co po wykupieniu lekarstwa zasiadlam na forum żeby dowiedzieć się jak inni mieli z tym lekiem. Naczytałam się jakie to megahiper skutki uboczne są po tym, że mdłości, duszności, bóle głowy, drżenie rąk, brak apetytu itp. Wziełam pierwszą tabletkę i już panikowałam, że mam to samo! Ta... jak się człowiek nakręci to i ma te skutki uboczne. Wstałam rano i żadnych mdłosci, duszności itp nie miałam. No ale coś musiało być i po kilku dniach miałam dosć duże napady tego lęku, że mogę sobie coś zrobić. Wtedy płakałam i płakałam i bałam się okropnie. Nie chciałam zostać sama w domu. Musiał ktoś ciągle być ze mną. Nawet siostra zaczęła spać u mnie w pokoju. Nie wiem czy to moja depresja dawała się we znaki czy to jakiś skutek uboczny Setaloftu. Tak czy siak miałam przy sobie Afobam, który uspokajał mnie, wyciszał i trochę po nim czułam się, jakbym była po piwie ![]()
Dziś mija 3 tydzień od zażywania Setaloftu, a ponad tydzień jak zażywam pełną dawkę czyli 100 mg. Myśli, że mogę sobie coś zrobić gdzieś się schowały. Czasami wyłażą ale wiem, że jakbym sobie coś zrobiła to mój chłopak, siostra i mama załamały by się całkiem. Ogólnie na razie rewelacji jako takiej nie ma. Ostatnio zadaję sobie jakieś takie dziwne pytania typu: po co to wszystko, i tak kiedyś umrzemy wszyscy, jakie jest w ogóle sens tego życia itp. Męczy mnie to myślenie. Wczoraj już nawet było lepiej- skupiłam się na tu i teraz. Napisałam nawet pracę zaliczeniową i trochę licencjatu. Śmiałam się wieczorem razem z siostrą z jakiś głupich filmików i przemknęła mi myśl typu: chyba lek działa. Ale dziś już tak nie było. Ciągle te pytania i myśli o sensie życia itp chodzą za mną i nie mogę się uwolnić od nich. Zebrało mi się na płacz, poczułam taki trochę niepokój w środku. Wkurzyłam się i wziełam Afobam. Dlatego teraz pisze tu to wszystko bo wyciszyłam się trochę ![]()
Nie wiem ile ma się rozkręcać ten lek. Nie wiem czy jestem na dobrej drodze czy nie. Mam mnóstwo pytań i wątpliwości. Może potrzebna mi jest większa dawka? A może zmiana leku?
Chciałabym w końcu zacząć myśleć tak jak kiedyś. Tylko boję się, że może mi sie to nie udać. Że depresja wkradła się do mnie po cichu i już zawsze będzie dawała o sobie znać...
Męczące to jest... Czy ktoś zażywał Setaloft? (Sertralinę)?
Sie rozpisałam trochę ![]()
Offline
A gdzie Ci umknęło to, co pisałyśmy Ci w tamtym temacie i co powie Ci każdy, kto brał kiedykolwiek jakikolwiek lek antydepresyjny, jak również każdy psychiatra - że zaczyna działać dopiero po MINIMUM miesiącu?
Nie masz powodów do obaw. Nie brałam co prawda samej sertraliny, ale brałam inne leki z tej samej grupy i o zbliżonym działaniu (SSRI). Cierpliwości, młody padawanie. Wszystko zmieni się z czasem, tylko musisz ten czas sobie dać. No, i nie faszerować się Afobamem jak cukierkami, kiedy tylko łapie Cię jakiś niepokój.
Offline
Niewiem dokladnie czy oprocz leku masz inne dolegliwosci bole plecow mrowienie konczyn bo ja bylam w strasznym stanie klinicznym i cos mi sie zaczelo dziac z mozgiem,Boze ja sie ciagle balam w nocy koszmary np.ze nie moge sie wybudzic ze snu,zaczelo mi serce kolotac pierwszy moj lek to mial dzialanie ze wszystko sie nasilalo tzn, te objawy tak trwalo kilka dni bylam wtedy w niemczech i siostra mi go przyslala ale i tak sie nie obeszlo bez psychiatry kazdy pacjent musi miec lek do swojej choroby ,nie martw sie wyjdziesz z tego potrzeba troszeczke czasu poprostu musisz nie myslec bo to wszystko od mysli ja jestem juz 2 lata na tabletkach mam swoje hobby nauczylam sie na komputerze odnawiam stare meble robie wszystko by miec sama zadowolenie i zawsze myslec ze bedzie dobrze zycze ci z calego serca powrotu do zdrowia bo tylko ten to zrozumie co sam to przeszedl a tak wogole to znany amerykanski psychiatra stwierdzil ze depresja sprowadza czlowieka na wlasciwy tor wiem po sobie .Powodzenia. ps.ja biore inny lek citabax20 mi pomogl
Offline
Oczywiście, że nie umknęło mi to co pisałyście dziewczyny do mnie
Ale każdego dnia szukam pocieszenia na forach, że kiedyś ten lek zacznie działać i nie będę musiała go zmieniać na inny. Walka z samym sobą jest bardzo męcząca
A dziś czuję się fatalnie...
Afobamu nie łykam codziennie. Wiem, że uzależnia i jest bardzo silnym lekiem. Biorę doraźnie jak mam taki dzień jak dziś, gdy wieczorem to wszystko narasta we mnie jeszcze bardziej i wtedy ryczeć mi się nieziemsko chce i nachodzi mnie myśl, że normalnie już chyba nie mam sił na to wszystko.
Do psychiatry jadę dopiero za jakieś niecałe dwa tygodnie więc szukam na razie jakiś informacji tutaj
jestem na prawdę bardzo zagubiona w tym wszystkim...
Tym bardziej, że wczoraj już myślałam, że jestem na dobrej drodze a tu bach! Wstałam rano i dół ...
Offline
grazyna59 napisał:
Niewiem dokladnie czy oprocz leku masz inne dolegliwosci bole plecow mrowienie konczyn bo ja bylam w strasznym stanie klinicznym i cos mi sie zaczelo dziac z mozgiem,Boze ja sie ciagle balam w nocy koszmary np.ze nie moge sie wybudzic ze snu,zaczelo mi serce kolotac pierwszy moj lek to mial dzialanie ze wszystko sie nasilalo tzn, te objawy tak trwalo kilka dni bylam wtedy w niemczech i siostra mi go przyslala ale i tak sie nie obeszlo bez psychiatry kazdy pacjent musi miec lek do swojej choroby ,nie martw sie wyjdziesz z tego potrzeba troszeczke czasu poprostu musisz nie myslec bo to wszystko od mysli ja jestem juz 2 lata na tabletkach mam swoje hobby nauczylam sie na komputerze odnawiam stare meble robie wszystko by miec sama zadowolenie i zawsze myslec ze bedzie dobrze zycze ci z calego serca powrotu do zdrowia bo tylko ten to zrozumie co sam to przeszedl a tak wogole to znany amerykanski psychiatra stwierdzil ze depresja sprowadza czlowieka na wlasciwy tor wiem po sobie .Powodzenia. ps.ja biore inny lek citabax20 mi pomogl
Nie, nie mam takich dolegliwości typu bóle pleców, mrowienie kończyn. Wiem, że to wszystko w naszych głowach się rodzi ale odpędzenie tych głupich myśli jest bardzo trudne
Dziękuję za słowa pocieszenia :*
Offline
panna_truskawka napisał:
Tym bardziej, że wczoraj już myślałam, że jestem na dobrej drodze a tu bach! Wstałam rano i dół ...
To chyba najbardziej typowy schemat "dochodzenia do siebie" w depresji. U mnie wyglądało to dokładnie tak samo, zaczynało się od dobrych chwil, które przechodziły w dobre godziny, potem w dobre dni itd. Oczywiście gdy po kilku pozytywnych dniach przychodził nawrót depresji, wyłam że nigdy z tego nie wyjdę, że depresja będzie wciąż powracać do końca mojego życia. Jednak z czasem tych dobrych momentów było coraz więcej, aż w końcu bezpiecznie mogłam odstawić leki i tragedii nie było. Powtórzę: cierpliwości, leczenie może trwać i pół roku, i rok, ale w końcu będzie lepiej, trzymaj się. ![]()
Offline
Anemonne napisał:
panna_truskawka napisał:
Tym bardziej, że wczoraj już myślałam, że jestem na dobrej drodze a tu bach! Wstałam rano i dół ...
To chyba najbardziej typowy schemat "dochodzenia do siebie" w depresji. U mnie wyglądało to dokładnie tak samo, zaczynało się od dobrych chwil, które przechodziły w dobre godziny, potem w dobre dni itd. Oczywiście gdy po kilku pozytywnych dniach przychodził nawrót depresji, wyłam że nigdy z tego nie wyjdę, że depresja będzie wciąż powracać do końca mojego życia. Jednak z czasem tych dobrych momentów było coraz więcej, aż w końcu bezpiecznie mogłam odstawić leki i tragedii nie było. Powtórzę: cierpliwości, leczenie może trwać i pół roku, i rok, ale w końcu będzie lepiej, trzymaj się.
Anemonne, z Ciebie to dobra kobitka jest :* Umiesz mnie podnieść na duchu
Własnie takich słów potrzeba mi w takim stanie jak mam teraz. Dziękuję :*
Offline
czytajac wasze posty przypomnialo mi sie jak mialam depresje....teraz jak na to patrze ,nie moge uwierzyc ,ze jej nie ma....czuje sie tak dobrze,tak normalnie,tak cudownie budzic sie i nie miec wrazenia ,ze wszystko sie wali na glowe....panno-truskawko jeszcze przed wakacjami mialam okropna depresje ,ktora ciagnela sie jakies 2 lata (a nawet dluzej z przerwami ) ....lek (seroxat) bralam najpierw pol roku (depresja wrocila ) a potem przez rok ....mam wrazenie ,ze odeszla na zawsze ,ale boje sie nawrotu....robie wszystko,zeby do tego nie dopuscic....nie chcialabym ,zeby ktokolwiek przechodzil przez to co ja (tez bylam dobra uczennica,a nawet najlepsza,gdy nagle z dnia nadzien przestalo mi zalezec na czymkolwiek....studiow nie skonczylam ,ale teraz studiuje na nowo i ze wszystkiego co robie mam wielka frajde,potrafie sie cieszyc ze wszystkiego ....nieprawdopodobne ;)czytalam wiele na temat depresji i moim zdaniem naprawde pomaga lykanie kwasow omega 3 (tran itp) codziennie (lykam juz ponad rok),magnez oraz wit b6 ....nazywam to witaminami przeciw depresji....poza tym jak najwiecej ruchu...wiem,ze jest ciezko (czasem w depresji niemozliwe) ale zmuszaj sie choc troche kazdego dnia ! moze to zabrzmi banalnie,ale jedz duzo owocow,warzyw oraz ryb! unikaj slodyczy i pustych kalori....ja wyszlam z depresji i chcialabym zeby i Tobie sie to udalo ....niestety moja mama tez walczy z ta choroba
daj szanse lekom,od razu nie dzialaja...musisz troszke poczekac ...dbaj o siebie i nie wymagaj cudow...nikt z nas nie jest doskonaly...powodzenia zycze i daj znac jak sie czujesz
Offline
zuzia, dziękuję za te słowa otuchy :*
Wczoraj było ze mną nie najlepiej. Wieczorem popłakałam sobie trochę i znów marudziłam, że lek nie działa, że nie wyjdę z tego, że już nigdy nie będę szczęśliwa ...
Dziś jest ciut lepiej. Kupiłam sobie melisę i zamierzam pić codziennie. No i czekam na lepszy czas ... ![]()
Offline
pamietam,ze jak mialam depresje ,to codziennie mialam wrazenie ,ze wszystko jest czarne i ze sciany domu mnie przytlaczaja....nie chcialo mi sie z nikim spotykac ....mialam tez wrazenie,ze bedzie to trwalo wiecznie ....a teraz mysle,ze skoro wyszlam z tego ,to kazdy moze ! gdy tabletki zaczely dzialac (u mnie to nie bylo szybko ,bo jakies 4-6 tyg ) to z kazdym dniem bylo lepiej ...ale i dolki sie zdarzaly ,nawet takie kilkudniowe (niestety )....teraz odpukac nie mam dolkow,ale na kazdy gorszy humor spogladam z przerazeniem,zeby czasem to cholerstwo nie wrocilo! juz dobre pol roku czuje sie bardzo dobrze i mam bardzo duzo energii...Tobie tez sie uda ,tylko postaraj sie w to uwierzyc !
Offline
Miło się czyta takie historie. Dodają wiary, że można z tego wyjść.
Ja czytając niektóre fora jeszcze bardziej tylko się dołowałam tym, że ludzie opisywali, że leki w ogóle na nich nie działały, że depresji nie da się wyleczyć itp. A na netkobiety lubię zaglądać bo zawsze znajdę tu pocieszenie
Zuzia, u mnie chyba leki też tak szybko nie działają, Dziś mija 3 tygodnie. Może i troszeczkę czuję się lepiej. Może jestem na dobrej drodze? Oby...
Jak wyjdę z tego dziadostwa to oczywiscie na pewno tez bede sie bała, że depresja kiedyś powróci. Ale wtedy, jak tylko zauważe u siebie pierwsze oznaki, to nie będę czekać miesiąc żeby zawitać u psychiatry, tylko jak najszybciej zjawie się u niego.
Offline
czesc dziewczynki,
Myślałam, że już jestem na dobrej drodze a teraz...
Najpierw obawiałam sie, ze nie wytrzymam tego wszystkiego i coś sobie zrobie a teraz jakieś nowe dziwne myśli doszły
Mianowicie boję się ... śmierci. Właściwie boje się tego, co po niej będzie. Ta myśl nie daje mi spokoju już od prawie dwóch dni
Nigdy nie miałam takiego czegoś...
Ja juz nie wiem czy to depresja, czy nerwica, czy fobia czy cholera wie co jeszcze...
I czemu Setaloft nie działa?
Offline
Strony: 1