Tak czy nie!? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez pesiia_xd (2016-04-01 14:33:08)

Temat: Tak czy nie!?

Może zacznę od początku ... Jestem młodą kobietą zaledwie 23 lata, ślub wzięłam pół roku temu po 6 latach związku z moim mężem, mamy ślicznego rocznego synka razem. Ok 10 miesięcy temu mój mąż nakłonił mnie do powrotu do Polski, która tak naprawdę jest mi obca bo wyjechałam do UK jak miałam 13 lat i tam się wychowałam. Przystałam na jego plan o rozpoczęciu biznesu w końcu mieliśmy pieniądze odłożone aczkolwiek zastrzegłam sobie że to on się tym wszystkim zajmie od A do Z. On razem z teściową obiecali mi że się mną zajmą tutaj, bo nie mam nikogo bliskiego, nie miałam też żadnych znajomych. Wszystko było świetnie do czasu kiedy pieniędzy robiło się coraz mniej na koncie - doszliśmy do wniosku że ja znajdę pracę - niestety mój zarobek dużo nie pomógł w dofinansowaniu marzenia mojego męża więc musiał wyjechać za granicę.
Jest w Dani już 2 miesiące - zostawił mi wszystko na głowie - pracę, mieszkanie z teściową oraz szfagrami, którzy się też zdecydowali przyjechać ( więc jest trochę tłoczno ), dziecko, rachunki, pieniądze. Praktycznie nie rozmawiamy - dzwoni do mnie raz dziennie a czasem wgl, kiedy już rozmawiamy to przez minute bo jest ciągle zajęty. Jak był na święta w domu na 4 dni widziałam go może ze 2 godziny bo ciągle musiał coś załatwić z kolegami itd... nie wspiera mnie wgl, a co się okazało jak tylko wyjechał cała jego rodzina odwróciła się ode mnie o 360 stopni, cały czas mają do mnie jakieś pretensję, ciężko im popilnować małego chociaż przez 5 minut żebym mogła pod prysznic wskoczyć. Ciężko jest mi ogarnąć wszystko samej bo pieniężnie też mnie nie wspiera a co ciekawe jeszcze używa moich środków na koncie do gry w kasyna ( ostatnio sprawdziłam statment ). Kocham go ale czasem się zastanawiam czy on wgl dorósł do roli męża i ojca, chciałabym z nim porozmawiać o tym ale nie mam kiedy bo na skype też w weekend nie wejdzie żeby z synem porozmawiać. A ja się po prostu duszę, sama z małym dzieckiem i pracą - czuję się jak samotna matka wiem że to dopiero dwa miesiące i nie chce przekreślać związku na straty ale co tak naprawdę powinnam zrobić w takiej sytuacji - nie stać mnie też się wyprowadzić na własne mieszkanie bo jednak nie zarabiam aż tyle a muszę i nianie opłacić, rachunki, utrzymać siebie i dziecko. A niestety dochodzą mi czasem dodatkowe opłaty niani w weekendy bo jeżeli się zdarzy że muszę iść do pracy nikt z mojego męża rodziny nie zajmie się małym przez parę godzin.
Czuję się jak bym była samotną matką, która utkneła w obcym kraju w domu pełnego ludzi, którzy mnie nie wspierają i mają ciągłe pretensję. Czy jest to tego warte - może i wytrzymam jeszcze trochę ale co dalej?

Poszukuję jakieś podpowiedzi, rady, podobnej sytuacji i co z tego wynikło? nie wiem co mam z tym zrobić. Podkreślę że jestem osobą, która nie lubi się kłócić bo wiem że i tak z tego nic nie wyniknie.

2

Odp: Tak czy nie!?

Czyli:
-pół roku temu pobraliście się
-wróciłaś do obcego dla Ciebie kraju
-pojawiły się problemy finansowe
-od dwóch miesięcy męża nie ma w domu
-kiedy jest w domu, to tak jakby go nie było
-w domu konflikty z jego rodziną
-brak wsparcia w opiece nad dzieckiem i w pracy
-problem męża z hazardem (być może uznał, że to jest wyjście z waszych problemów finansowych)

Podsumowując trudno wytrzymać w takich warunkach. Męża nie ma i rzadko się kontaktujecie, a problemów tych nie rozwiąże jedna rozmowa telefoniczna. Proponuję napisać mu maila z uwzględnieniem problemów, z którymi musisz się borykać, jego problemów, o jakich wiesz i prośbą o uzupełnienie tym czego nie wiesz. Wszystkie problemy są wam wspólne i wspólnie musicie poszukać rozwiązań. Potrzebne jest jasne określenie do czego dążycie i czego potrzebujecie do szczęścia. Twój mąż prawdopodobnie z dobrych intencji zapewnienia bytu rodzinie i powodzenia w biznesie trochę zapędził się w pogoni za sukcesem. Problemy finansowe trzeba rozwiązać, ale niekoniecznie kosztem poświęcenia życia rodzinnego. Zastanówcie się wspólnie gdzie chcecie kontynuować życie i w jaki sposób. Trochę rozminęliście się w dążeniach. Niech to przemyśli i sama też przemyśl to wszystko, tak aby nie szukać jednostkowych rozwiązań, ale wspólnych. Potrzebny jest kompromis, a tego chęć zmiany, dostosowania i poświęcenia z obu stron.
W mailu nie powinno chodzić o wylewanie żali, ale o wyraźne przedstawienie waszej sytuacji i wspólne zaproponowanie rozwiązań, najlepiej z uwzględnieniem mniej więcej kalendarza zmian. Obietnice i plany na „kiedyś” i „w przyszłości” rzadko kiedy są spełniane. Warto mieć jasno wytyczone plany, wiedzieć czego można się spodziewać w kluczowych sprawach.

3

Odp: Tak czy nie!?

A jak było między Wami wcześniej? Układało się? Był dobrym mężem i ojcem? Dbał o Ciebie i miał czas na rozmowy?
Jeśli tak, to warto ratować ten związek.
Dlaczego nie możesz jechać do niego, albo dlaczego nie możecie wrócić do UK, gdzie masz swoich znajomych i rodzinę?
Czy w najgorszym wypadku (gdyby jednak on nie chciał tego ratować), możesz sama wrócić do Anglii?
Mogłabyś też tak naprawdę od serca, na spokojnie, sam na sam, pogadać ze swoją teściową. Bez pretensji i krzyków, powiedzieć że czujesz się bardzo samotna , że jest dla Ciebie jakby drugą mamą i chciałabyś żeby Ci pomagała.

4

Odp: Tak czy nie!?

Witam,

Problem z rodzina meza nie polega na krzykach i klotniach tylko o braku wsparcia tlumaczylam wielokrotnie ze wystarczy chwila przemyslenia i postawienia sie w mojej sytuacji czy byloby komus lekko ale zamiast jakiegos zrozumienia w odwecie dostaje to zrezygnuj z pracy albo jak maly pojdzie ci spac o 10 zejdz na dol i wtedy umyj podloge. Wiec tak robie. Z pracy nie moge zrezygnowac bo sie nie utrzymam.

A jezeli chodzi i pomysl z mailem wielokrotnie myslalam na ten temat, mialam taki zamiar aczkokwiek reakcja mojego meza moze byc nie co zmieszana. I wiem ze poprostu go oleje poki w jakis sposob do niego nie trafie twarza w twarz.
Do angli owszem chce wrocic, moj maz nie chce. Do niego nie pojade znowu w innym juz kompletnie kraju, moze i moglabym sprobowac ale to tez by wymagalo jakiegos ustatkowania tam z jego strony wpierw.

5

Odp: Tak czy nie!?

Tak czy siak musisz z nim porozmawiać i postarać się znaleźć jakieś rozwiązanie. Myślę, że email dałby mu czas na przemyślenie wszystkiego. Rozmowa twarzą w twarz może przynieść dobre rezultaty o ile macie dobre porozumienie, nie unosicie się w takich sytuacjach i można się spodziewać znalezienia na koniec rozmowy jakiegoś kompromisu. Jedna rozmowa i tak nie wystarczy na rozwiązanie wszystkiego. Daj jemu i sobie czas na przemyślenie wszystkiego. Każdy pochopny krok, nawet jeśli sytuacja teraz jest trudna, sprawi, że może się pogorszyć.

6

Odp: Tak czy nie!?

Używając powyższej rady napisałam mężowi maila - spokojnego opowiadającego z czym się borykam codziennie, dlaczego jest mi tak ciężko, co bym chciała wyjaśnić. Od tygodnia proszę go żeby coś zareagował na niego, zero odezwu, kompletna cisza. Oprócz tego ogólnie jak to się teraz mówi walnął na mnie "focha" bo w tym całym zamieszaniu pomiędzy pracą, dzieckiem a domem nie znalazłam czasu na wypisanie mu jego papierów, które sam mógłby wypełnić.

Czy waszym zdaniem postępuje egoistycznie zaczynając szukać jakiegoś lokum bliżej pracy? Po głębszych zastanowieniach odejdą mi dojazdy, rachunki będą niższe niż tu - wyjdzie mi o niewielka kwotę więcej niż tu płacę.

7

Odp: Tak czy nie!?

Brak odpowiedzi to również odpowiedź. Sam pozbawił się wpływu na decyzje.
Rób co uważasz za dobre dla siebie i dziecka.

8

Odp: Tak czy nie!?

Trudna sytuacja. Warto poczekać jednak na odpowiedź. Możliwe, że Twój mąż ma ciężki okres czasu. Jednak powinien coś jednak odpisać na tego maila. Może powiedz mu przy okazji jak będziecie rozmawiać, żeby przeczytał maila i odpisał jeżeli mu na was zależy. Jednak skoro znajduje czas na jakieś kasyno, to na odpisanie kilku zdań albo wypełnienie papierów powinien mieć czas. Jego rodzina to tragedia, dziwne, że babcia nie chce się zająć dzieckiem. U mnie raczej sami dziadkowie wychodzą z takimi propozycjami...

9

Odp: Tak czy nie!?

Niestety nic zero odezwu z mojego meza strony. Nie chce podejmowac pochopnych decyzji, niewiem co mam robic. Boje sie ze poprostu pewnego dnia zadzwoni i powie ze to juz koniec. Niewiem czy on potrzebuje wiecej czasu czy powinnam czekac a moze zaczac sie zabezpieczac w sumie to nie tylko o mnie chodzi. Sprawy sie tylko pogarszaja...

10

Odp: Tak czy nie!?

Czy pisałaś jeszcze coś do niego oprócz tamtego maila?
Chowa głowę w piasek, bo pewnie nie widzi rozwiązań i dodatkowo się sfochował. Nikt nie oczekuje gotowych rozwiązań na wszystko od zaraz, jednak coś musi być zrobione, jakieś decyzje podjęte. Milcząc podejmowanie decyzji zrzuca na Ciebie i oczywiście istnieje opcja, że jeśli sama o czymś zdecydujesz uzna, że nie liczyłaś się z jego zdaniem. Pętla, w którą wpadają ludzie emocjonalnie niedojrzali.
Możesz spróbować jeszcze raz, ale też nie rób z siebie cierpiętnicy za wszystkie narody i jeżeli sytuacja Ci bardzo ciąży, a on nie chce wziąć udziału w poszukiwaniu rozwiązania, to szukaj rozwiązań na własną rękę.

11

Odp: Tak czy nie!?

Pisałam, dzwoniłam ogólnie nic go nie obchodzi z jednej strony wiem że pracuje, ale z drugiej strony wiem że ma wolny czas nie mówię że ma go spędzić na rozmowie ze mną aczkolwiek moim zdaniem jest to tylko normalne jeżeli ojciec poświęci 5 minut dziennie żeby się dowiedzieć co tam u swojego dziecka słychać. To już nawet nie chodzi o mnie.
Niewiem czy ja może nie zaprzesadnie go oceniam ale wiem jak inne moje koleżanki miały jak mąż wyjechał gdzieś - więcej wsparcia i rozmowy.

12 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-04-11 20:04:38)

Odp: Tak czy nie!?
pesiia_xd napisał/a:

Pisałam, dzwoniłam ogólnie nic go nie obchodzi z jednej strony wiem że pracuje, ale z drugiej strony wiem że ma wolny czas nie mówię że ma go spędzić na rozmowie ze mną aczkolwiek moim zdaniem jest to tylko normalne jeżeli ojciec poświęci 5 minut dziennie żeby się dowiedzieć co tam u swojego dziecka słychać. To już nawet nie chodzi o mnie.
Niewiem czy ja może nie zaprzesadnie go oceniam ale wiem jak inne moje koleżanki miały jak mąż wyjechał gdzieś - więcej wsparcia i rozmowy.

Rozumiem. Nie chodzi o wiszenie na telefonie, ale chociaż o znak życia. Naprawdę poprzestawiały mu się priorytety. Wyjechał, aby zabezpieczyć finansowo rodzinę, ale tymczasem zachowuje się, jakby o tej rodzinie zapomniał. Kiedy już się odezwie, to może ustal grafik kontaktów, bo zapomniało mu się, że jest w związku i dziecko nawet ma wink
Ciężko na razie więcej powiedzieć. Nie ma żadnego kontaktu. Ty jesteś w zawieszeniu, w sytuacji, która Ci nie odpowiada, a rozwiązania ani widu, ani słychu. Sama ocenisz jak długo jeszcze możesz tak trwać.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024