Witam,
Potrzebuje waszej rady drogie netkobitki/netfacaceci.
Poznałem ponad miesiąc temu bardzo sympatyczną dziewczynę przez jeden z internetowych portali. To dość niezwykła osoba. Typ 24 letniej studentki ASP, introwertyczki, która jednocześnie jest bardzo ładna i ułożona, ale ma jakąś nie do końca zrozumiałą dla mnie awersję do związków. Wiem, że miała już jakiś chłopaków w wieku nastoletnim, ale nie ułożyło się. Potem skupiła się na studiach, w międzyczasie przeszła kilka dość powaznych operacji i zupełnie odcięła się od tematu związków. Na domiar złego 3 lata temu rozstali się jej rodzice, a jej matka ma żal do niej, że nie poparła jej w sprawie rozwodowej. Wiem, że dziewczyna dużo przezyła, ale przez to też jest silniejsza. Tylko mam wrażenie, że wybudowała odookoła siebie mur, przez który lubi zaglądać, ale nikogo nie wpuszcza do środka.
Przeprowadziłem się 2 tygodnie temu do Wrocławia, gdzie i ona mieszka. Podyktowane to było zmianą pracy, ale nie ukrywam, że chciałem też zblizyć się do niej. No i w końcu udało się ja namówić na spotkanie. Okazało się, że jest niemal taka jak ją sobie wyobrażałem, a nawet lepiej! Trochę nieśmiała, ale uśmiechnięta, wesoła. Szybko przełamaliśmy lody i spacerując po mieście czułem, że między nami jest coś więcej niż tylko zwykła znajomość. Wyraźnie dawała mi to do zrozumienia dotykając mnie, czy ocierając w żartach o mnie. Choć planowałem spotkanie na 2 godziny, to spędziliśmy razem ze sobą prawie 5 godzin. Nie dała się jednak odprowadzić, ale za to poczekała ze mną na przytanku tramwajowym 15min, choć wcale nie musiała. Pożegnaliśmy się ciepło całusem w policzek i lekkim objęciem. Byłem bardzo zadowolony ze spotkania, co też chyba niepotrzebie ( za szybko )dałem jej do zrozumienia w smsach pod wieczór tego dnia. Chciałem się z nią umówić na kolejne spotkanie, ale w związku z tym, że pisze teraz prace magisterską i chodzi na uczelnie, trudno było cos ustalić. Cały czas utrzymujemy ze soba kontakt internetowy, nie raz rozmawiajac od południa do 2 w nocy non-stop. Odczekałem 2 dni i zaproponowałem kolejne spotkanie. Tym razem odmówiła zasłaniajac sie nieciekawa pogodą. Wielokrotnie proponowałem rozne inne rozwiazania, kino, wspólne bieganie, czy nawet zapraszałem do siebie. Niestety za każdym razem grzecznie odmawiała. W końcu zadałem jej pytanie, czy chce się ze mną jeszcze spotykać. Usłyszałem od niej "powiem Ci inaczej, moje podejście do związków znasz chyba, chłopaka nie szukam, ale miło się spotkac i miło czas spędzić, a na prawde miło było i na spacer chętnie się wybiorę. Ja niczego na siłę nie chce, ale też niczego nie wykluczam".
Zbaraniałem po tym tekście. Niby chetnie pojdzie ze mną na kolejny spacer, a jednocześnie bombarduje każda moją propozycje spotkania... W naszych rozmowach wyraźnie dawała mi do zrozumienia, że odpowiadam jej pod wieloma względami, że rozmawia obecnie tylko ze mną. Dawałem jej tez do zrozumeinia, kogo ja szukam i chyba trochę za bardzo przesłodziłem jej, bo idealnie wpasowuje się w mój gust. Nawet zainteresowania mamy podobne. Ona jednak trzyma dystans. Nie znam do dziś jej adresu zamieszkania, na FB nie zaakceptowała mojego zaproszenia, choć już się przeciez znamy.
Wiem, że na jakieś deklaracje jest za wczesnie, ale czemu teraz tak się wzbrania przed kolejnymi spotkaniami, a jednocześnie nie może wytrzymac bez rozmów ze mna przez Internet codziennie? Jak do niej dotrzeć.. otworzyć ja na siebie? Jak przełamac jej bariere introwertyzmu i nieśmiałości?