Czy to już naprawdę koniec naszego związku?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

Jestem z facetem od ponad 5 lat, mamy rocznego synka(nie jesteśmy małżeństwem),ale od ponad roku zaczęło się wszystko psuc.
Na początku myślałam,że to tylko taki przejściowy okres bo każdy w związku ma wzloty i upadki.

Zawsze mi mówił,że jestem najważniejsza,że mnie kocha itd, ale z biegiem czasu zaczął mi pokazywac,że jednak jest inaczej.
Przestał miec dla mnie czas, jeszcze jak byłam w ciąży to jak przychodził wieczorem zmęczony z pracy i mówił,że idzie spac to mówiłam sobie ok,kładłam się obok niego a on odwracał się do mnie plecami i sms-ował z koleżanką czy kolegą, potem było coraz gorzej.
Kiedy ja go prosiłam żeby coś zrobił zawsze odpowiadał  "zaraz". Kiedyś wpadł mi łańcuszek za pralkę i poprosiłam go żeby mi go wyciągnął to czekałam dwa miesiące na to, nie prosiłam go o jakieś trudne rzeczy, prosiłam go na przykład o to żeby naprawił kontakt,wyniósł śmieci itp. i zawsze słyszałam "zaraz" i musiałam czekac kilka dni na to bądź dłużej,ale kiedy ktoś go o coś poprosił robił to od razu...
Potem zaczęły się drobne kłamstwa już nawet nie pamiętam jakie to były kłamstwa,rozmawiałam z nim na ten temat a on się tłumaczył tym,że wolał tak powiedziec dla świętego spokoju.... a do tego lubi sobie wypic. Co prawda nie awanturuje się ani nic z tych rzeczy,ale czy to źle,że chciałam żeby przestał pic i okłamywac mnie??? Ja też nie jestem święta bo ja też zawiniłam, z biegiem czasu zrobiłam się zgryźliwa, zaczęłam się wszystkiego czepiac, kłócic się z błahych powodów.... On twierdzi,że robie z niego najgorszego i że ja nigdy nie jestem winna tylko on, czy to naprawdę tak wygląda??
W nowy rok mu oznajmiłam,że między nami koniec,co prawda mieszkamy jeszcze ze sobą,ale tylko dla tego,że szukam mieszkania do wynajęcia,ale on mi to utrudnia bo cały czas mi mówi,że on nie pozwoli aby dziecko wyszło z domu i zaproponował mi żebym nadal z nim mieszkała pod jednym dachem,ale jakoś nie mogę sobie tego wyobrazic.
I zawsze jest tak,że kiedy bym nie chciała z nim porozmawiac on nigdy nie ma czasu,albo słucha mnie 5/10 jeszcze nie było tak żeby to on przyszedł i zaczął rozmowe zawsze to ja zaczynałam i wszystko się kończyło fiaskiem. Ale z innymi osobami rozmawia normalnie,z nimi potrafi znaleźc wspólny temat do rozmowy a ze mną nie...
Czy ja naprawdę robie z niego jakiegoś strasznego potwora jak on sądzi??
Czy dla naszego związku jest jeszcze jakaś szansa czy to już naprawdę koniec??

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

rozumiem co przeżyważ, ciężko mi jest odpowiedzieć na pytanie czy da się jeszcze ten związek uratować. Z jednej strony niechce żebys się wyprowadziła niby że synek, z drugiej zaś jak powiedziałaś o rozstaniu  on nie zareagował. Wiem, to jest uciążliwe jak słyszysz "zaraz" a potem czekasz.. miałam to samo i potem od słowa do slowa zaczynaja się awantury. A moje gadanie, proszenie, kłócenie nic nie dawało albo wręcz prowadziło do prawdziwej burzy. Ja to widziałam inaczej a on inaczej. w koncu nie wytrzymał i się ze mną rozstał. po 3 miesiącach próbujemy cos odbudować, ale żeby już nie bylo takich sytuacji wiesz co robie?  Wszystko sama. Tzn ostatnio miał pomalować ścianę- pewnie do dziś bym się niedoczekała, więc w poniedziałek kupilam farbę a we wtorek już wszystko było skończone. Pomalowałam ją sama, a kolega mi pomagał mowiąc co i jak. Mojemu P> zrobiło się głupio. ale obyło się bez awantury smile

3

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

No przykra sytuacja. jedyne co mi przychodzi do głowy to tutaj przydałoby się rozstanie. taki rodzaj seperacji. Może jakbyś sie wyprawadziła i np. byście sie nie widzieli tydzień-dwa-miesiąc, może taki kubeł zimnej wody by go otrzeźwił. Ja myślę, że może popadł w jakiś marazm, rutyne i potrzebuje kopa  i to silnego. Walczyc zawsze warto,ale taka przerwa byłaby dobra i dla niego i dla Ciebie. Poukładalibyście sobie w głowach wszystko. Szansa zawsze jest i trzeba walczyć do końca! powodzenia!

4

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

yostynka ja też sobie wiele rzeczy robie sama,ale nie jestem w stanie zrobic wszystkiego z dzieckiem na rękach....
Byc może zabrzmi to głupio,ale chciałabym dac naszemu związku jeszcze jedną szanse,ale hmm... moja duma nie pozwala mi zrobic pierwszego kroku w tym kierunku, a poza tym nie wiem czy on będzie chciał bo powiedziałam coś czym go naprawdę zraniłam i powiedział,że mi tego nigdy nie wybaczy. Z drugiej strony motywuje mnie to,że nie chce aby moje dziecko się wychowywało w rozbitej rodzinie bo sama się w takiej wychowywałam i wiem jak to jest i jestem w kropce, mam taki mętlik w głowie,że już sama nie wiem co mam myślec i robic:(

5

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

odkąd oznajmiłam mu,że to koniec dużo rozmawiamy, mówimy sobie co nam nie pasowało w tym związku, jest mi przykro,że to wszystko się tak potoczyło. Przez ten czas powiedzieliśmy sobie dużo niemiłych i bolesnych słow. Zawsze myślałam,że potrafimy się dogadac,ale chyba się pomyliłam bo rzeczywistośc okazała się inna. Znam go tyle lat a okazało się,że tak naprawdę go nie znam. Bardzo się zmienił w stosunku do swojej rodziny i najbliższych, zepchnął rodzinę na drugie miejsce a na pierwszym postawił znajomych. Chciałabym ten związek uratowac, ale się boję,że nadal będzie tak samo,że nadal mnie będzie okłamywał a zdrugiej strony kompletnie nie wiem co mam zrobic żeby było dobrze...:(

6

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

Przepraszam, że się wiepszam ale jestem głupiej sytuacji i muszę się poradzić. Moja historia wygląda tak: rozpocząłem studia medyczne za granicą zawsze myslac tylko o nauce nigdy powaznie o kobietach, traktowalem je bardzo sceptycznie poniewaz od malego nie moglem im zauo czasfac du gdy poznalem moja bylą. Zaczelo sie tak ze to ona przychodzila do mnie, duzo rozmawialismy, wspolna nauka, obiadki, filmy, spacery itd. wtedy jeszcze miala faceta z ktorym byla od 3 lat, lecz jak to bywa w zwiazkach na odleglosc zaczely sie kotnie, placze, zlosci a że ze mną czuła się szczesliwa postanowila sie z nim rozstac i byc ze mna, bylo naprawde dobrze, bylismy ze soba przez 2 miesiace i nagle zauwazylem ze cos jest nie tak, gdy wrocilismy na swieta do kraju podczas 2 tygodni wolnego, wybralem sie do niej i razem spedzilismy sylwestra i do rozpoczecia studiow zostaly 4 dni, wlasnie przez te 4 dni kiedy sie z nia nie widzialem, i dzwonilismy do siebie czulem ze cos jest nie tak. Po powrocie oznajmila mi ze byla ze mna szczesliwa i cos do mnie czula ale zobaczyla ze ja sie zaczynam angazowac a ona nie potrafi i ze cos stanelo, powiedziala ze nie chce zrywac ze mna kontaktu lecz chce zebysmy byli przyjaciolmi bo jestem dla niej wiecej niz przyjacielem ale to nie to, choc wczesniej myslala inaczej. Czy jest mozliwe zeby wrocilo to co bylo wczsniej, czy mozliwe jest zebysmy byli razem. Ne wiem czy to wszystko dzialo sie za szybko, bo w sumie tak mi powiedziala i ona porzebuje czasu. Jakby nie patrzec jeszcze nie ochlonela z jednego zwiazku a juz zaczela drugi. Nie wiem co dalej robic bo naprawde cos do niej czuje, poradzcie smile

7

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

kociuba89 wiesz początki mojego związku też były trochę pokręcone.
Na początku byłam z nim może dwa miesiące potem się rozstaliśmy,ale byliśmy przyjaciółmi i utrzymywaliśmy ze sobą dobre relacje, razem chodziliśmy do kina, nad wode itp. Po jakimś czasie znowu się zeszliśmy i byliśmy ze sobą ok roku czasu,ale z jakichś przyczyn(nie pamiętam dokładnie co to było) znowu się rozstaliśmy.
Nie byliśmy ze sobą dobry rok czasu a mimo wszystko byliśmy dobrymi przyjaciółmi, świetnie się dogadywaliśmy, rozumieliśmy się bez słów, i znowu zaczeliśmy byc ze sobą,ale to się szybko skończyło bo wyjechałam na 2 lata po czym wróciłam i znowu do siebie wróciliśmy a teraz mamy razem synka,ale coś nam się nie układa,ale mam nadzieję,że wszystko będzie ok.
I moim zdaniem powinieneś dac jej trochę czasu żeby sama się zastanowiła nad tym co chce od życia i wydaję mi się,że przyjaźń między wami napewno niczego nie zmieni w sensie,że nie będzie gorzej a napewno będzie lepiej.
Troche cierpliwości.

8

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

Ale powiedzcie mi jak ja mam ja traktowac, omijac, unikac? Ciezko mi jest w tym momencie z nia normalnie rozmawiac, ja ją traktowalem powaznie i w sumie to byla pierwsza dziewczyna ktorej tak naprawde zaufalem i sie chcialem zaangazowac. Okazalo sie ze ona nie chce, i nie wiem co teraz robic nie moge o niej zle myslec chociaz ona bardzo mnie zranila, tak szczerze to nie wiedzialem ze to jest taki bol. Mieszkamy razem w akademiku, ona pietro nizej i ciezko jest sie unikac...a nawet jesli ona nie chce mnie unikac, powiedziala mi ze znalazla we mnie bratnia dusze i ze jestem dla niej wiecej niz przyjacielem a przeciez wczesniej bylem kims jeszcze wazniejszym. Teraz dzowni, pyta sie czy moze wpasc na herbatke, przynosi mi ciastka, pyta sie jak na uczelni. Bo w sumie to nie mogla lepszego momentu wybrac, zerwac z kims jak ma zapalenie ploc i sesje na medycynie, ja nie moge sie skupic na niczym, chce powtazac anatomie, nie da rady. I tak jak pisalem czuje do niej w tym momencie zlosc, nienawisc ale jednoczsnie wiem ze ja kocham, a ona sie zachowuje jakby nic sie nie stalo i tak jakbysmy byli znajomymi a ja chce wiecej...Wy jako kobiety znacie kobiety lepiej i powiedzcie mi czy w tej sytuacji mamy sie z nia widywac,  nie odbierac telefonu, czy rozmawiac z nia jakby nigdy nic "choc naprawde bedzie ciezko", ja wiem ze chce z nia byc ale nie wiem teraz co zrobic, chcialbym srawic zeby zatesknila, zeby byla ze mna . . .prosze o wiecej porad smile

9

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

Dodam jeszcze, ze nie moge spac po nocach, budze sie, ona mi sie sni...Nie moge nic robic, podczas jedzenia, mysle o niej. Kiedy gdzies wychodze caly czas mysle ze jej nie ma przy mnie. Nie moge sie pozbierac bo naprawde sie w niej zakochalem smile i nie wyobrazam sobie zycia bez niej, nie wyobrazam sobie zycia z inna kobieta, ze moglbym inna calowac, dotykac z inna spedzac czas bo i tak bede mysal o niej.

10

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

jak by jej na tobie nie zależało to by nie wpadała często na herbatkę i nie przynosiłaby ci ciasteczek. Bo jak by naprawdę nie chciała miec z tobą żadnego kontaktu to by go nie utrzymywała... wydaje mi się,że ona do ciebie czuje coś więcej niż przyjaźń tylko sama jeszcze o tym nie wie bądź boi się do tego przyznac sama przed sobą. Daj jej trochę czasu, utrzymuj z nią normalnie kontakt na stopie przyjacielskiej i poczekaj na efekty, jeżeli naprawdę do ciebie coś czuje to wkońcu do czegoś dojdzie między wami. Może spróbuj wywołac w niej zazdrośc. np, wybierzcie się gdzieś z przyjaciółmi razem i postaraj się ją w pewnym stopniu ignorowac a zacznij większą swoją uwagę poświęcaj innej dziewczynie. Według mnie w ten sposób się najlepiej dowiesz co ona tak naprawdę do ciebie czuje

11 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-01-15 15:58:12)

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??
kociuba89 napisał/a:

Przepraszam, że się wiepszam ale jestem głupiej sytuacji i muszę się poradzić. Moja historia wygląda tak: rozpocząłem studia medyczne za granicą zawsze myslac tylko o nauce nigdy powaznie o kobietach, traktowalem je bardzo sceptycznie poniewaz od malego nie moglem im zauo czasfac du gdy poznalem moja bylą. Zaczelo sie tak ze to ona przychodzila do mnie, duzo rozmawialismy, wspolna nauka, obiadki, filmy, spacery itd. wtedy jeszcze miala faceta z ktorym byla od 3 lat, lecz jak to bywa w zwiazkach na odleglosc zaczely sie kotnie, placze, zlosci a że ze mną czuła się szczesliwa postanowila sie z nim rozstac i byc ze mna, bylo naprawde dobrze, bylismy ze soba przez 2 miesiace i nagle zauwazylem ze cos jest nie tak, gdy wrocilismy na swieta do kraju podczas 2 tygodni wolnego, wybralem sie do niej i razem spedzilismy sylwestra i do rozpoczecia studiow zostaly 4 dni, wlasnie przez te 4 dni kiedy sie z nia nie widzialem, i dzwonilismy do siebie czulem ze cos jest nie tak. Po powrocie oznajmila mi ze byla ze mna szczesliwa i cos do mnie czula ale zobaczyla ze ja sie zaczynam angazowac a ona nie potrafi i ze cos stanelo, powiedziala ze nie chce zrywac ze mna kontaktu lecz chce zebysmy byli przyjaciolmi bo jestem dla niej wiecej niz przyjacielem ale to nie to, choc wczesniej myslala inaczej. Czy jest mozliwe zeby wrocilo to co bylo wczsniej, czy mozliwe jest zebysmy byli razem. Ne wiem czy to wszystko dzialo sie za szybko, bo w sumie tak mi powiedziala i ona porzebuje czasu. Jakby nie patrzec jeszcze nie ochlonela z jednego zwiazku a juz zaczela drugi. Nie wiem co dalej robic bo naprawde cos do niej czuje, poradzcie smile

Bardzo wspołczuje, ale tak przewaznie kończą sie historie przechodzenia z jednego związku w drugi, dziewczyna zwyczajnie nie była jeszcze  gotowa na zwiazek...i sie posypało.
Powinna odczekac lub troszke mniejszyć tempo, wtedy byś od razu wiedzial na czym stoisz i wchodzil w ten związek duzo ostrozniej.
Ona ma  ogromne wyrzuty sumienia w stosunku do Ciebie, dlatego proponuje Ci przyjażn, proponuje po to by sama ze soba  mogła sie dobrze czuć, by mieć tu czyste sumienie. i tu nie chodzi o Ciebie tylko  o jej dobre  samopoczucie.
Chce by wszystko bylo w porządku, wszyscy tu byli szczęśliwi i zadowoleni, dlatego Ciebie zagaduje, wpada z ciasteczkami.
Jednak takie zachowanie podtrzymuje w Tobie nadzieję na cos wiecej, no cóż kobiety uwielbiają adoratorów i ciezko z nich zrezygnować.
Tu musisz sam okreslic Wasze relacje, bo nikt Tobie nie zagwarantuje, że cos z tego będzie.  Raczej  bedziesz robił dobra mine do złej gry, przyjażnil się  a z czasem....możesz  poznasz jej kolejnego chlopaka! I wtedy nie możesz miec o to żalu, przeciez wszystko tu jest w jak najlepszym porządku.Jesteście tylko przyjaciółmi, dobrymi kuplami.
Nie jestem doladnie pewna kto to powiedział ale chyba Woody  Allen,że jeżeli kobieta zaproponuje ukochanemu przyjażń to tak jaby poddała go kastracji, może to dla Ciebie bedzie kubeł zimnej wody ale lepsze to niz złudne nadzieje.
Raczej powinenes sie zdystansować , oczywiscie skoro sie widujecie przywitaj sie, ale udawanie, że nic sie nie stało tylko  by uspokoić jej sumienie może zwyczajnie Cie kiedys bardzo zranić.
Może poczatkowo będzie bolało ale przynajmiej stosunki miedzy wami beda uczciwe i bez przekłamań.
Jezeli ma cos mędzy Wami byc to i tak będzie,  Twoje zdystansowanie sie pomoże jej zwyczajnie pomysleć, że nie postepuje wobec Ciebie w porządku, może nawet będzie zabiegać o Ciebie a Ty sam przynajmiej  nie będziesz się łudzil i  potem jeszcze bardziej  cierpiał.

12

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

Hej jestem po ślubie 15 lat mamy syna 14-sto letniego, zawsze były jakieś sprzeczki,kłótnie ale po moich wypłakanych łzach dochodziło do wspólnych rozmów i godzenia się. Mam wrażenie że z roku na rok jest coraz gorzej a najgorsze jest to,że syn to przeżywa.Prawie każda nasza kłotnia kończy się ,że mąż każe mi się wynosić do rodziców a przy tym jestem wyzywana od różnych coś w rodzaju tego ,że jestem nic nie warta i tylko on mnie utrzymuje chociaż ja pracuje tylko nie zarabiam tyle co on sad nie mam pojęcia co robić czy w końcu się zabrać od niego czy ciągnąć to dalej bo syn ma tu szkołe i znajomych   poradzcie co robić ?? sad

13

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

sisi jest to napewno ciężki okres dla ciebie, wiem co czujesz bo ja miałam podobną sytuacje tylko na szczęście udało nam się dojśc do porozumienia i wszystko jest ok.
Wydaje mi się,że zanim zdecydujesz co dalej powinnaś porozmawiac z synem o tym co zamierzasz, jest na tyle duży,że napewno cię zrozumie. Porozmawiaj z synem przede wszystkim o tym czy chciałby zmienic szkołe bo według mnie to jest najważniejsze bo dla nastolatka taka nieoczekiwana zmiana środowiska może byc stresująca a jeżeli nie będzie chciał to napewno dojdziecie do jakiegoś rozwiązania tak żeby dziecko na tym nie ucierpiał.
Kochana szkoda twoich łez, nie warto ich tak często wylewac.
Zyczę powodzenia...

14

Odp: Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

sisi ja jestem w podobnej sytuacji tylko z mezem jestem 7 lat i mamy synka 2 latka.Jak maz wypije to sie zawsze sprzeczamy ja nie umiem odpuscic zeby mu nie odpowiedziec a jak juz nic nie mowie bo nie ma sensu to ide do drugiego pokoju i przyjdzie tam i dalej dyskutuje wtedy sie zaczyna sprzeczka mowi ,,,,ze wywiezie mnie do rodzicow ze bedzie mial swiety spokoj odemnie ze dziecko bedzie utrzymywal a mi nic nie da jak taka madra jestem i pyskata .Raz mnietak wkurzyl ze reke podnioslam na niego w twarz dostal mi nie oddal ale mnie popchnol na lozko .Ostatnio bronilam kolege i trzymalam meza zeby go nie uderzyl i mowilam mu ze ma dac spokoj to i sie na mnie wkurzyl i mnie popchnol wstalam i zaczelismy sie szarpac i kopnol mnie w brzuch ....Jeszcze sie poklocilismy mowilllliiiiiiii zé mnie wywiezie ,,,A na drugi dzien nie pamieta przeprasza i,,, kochany ;; jest do puki nie wypije za duzooooo ...............Czekam tylko do kwietnia bo w kwietniu w polsce umeblujemy miezskanie i tam sobie z synkiem ........Poradzcie cos mi prosze czy ja cos zlego robie .....No moze dla niego tak moze ma za dobrze obiadki ugotowane nie pracuje ja bo synka wychowuje ............Odpisciiiiieeeee

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to już naprawdę koniec naszego związku??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024