Witam drogie forumowiczki i forumowicze. To mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość:-)
Jestem w dwuletnim bardzo szczęśliwym związku z cudownym facetem. Ja mam 22 lata a on 32. Wcześniej byłam w dwóch nieudanych związkach <w tym jeden toksyczny> które nastawiły mnie mocno negatywnie do mężczyzn. Dopiero przy obecnym partnerze zaznałam prawdziwej miłości, szacunku i wzajemnego wsparcia. Jestem odbierana czasem jako pewna siebie dziewczyna która nie boi się mówić swojego zdania. Na brak powodzenia też nigdy jakoś szczególnie nie narzekałam. Mój facet raczej podoba się kobietom. A jak troszkę wzięłam się za niego, zmieniłam mu nieco styl ubierania się i podpowiedziałam modniejszą fryzurę to w ogóle sporo się zmieniło w jego odbiorze. Widzę jak kobiety patrzą czasem na niego, zagadują. Troszkę mnie to smuci ale on to bagatelizuje i śmieje się że to dlatego że ma tak atrakcyjną dziewczynę i przez to jego notowania same rosną. Nigdy nie dawał mi powodu do zmartwień, nie flirtował i nie gapił się nachalnie na inne piękne babki. Za to zawsze jak jakaś się do niego mizdrzyła to zaraz mi dawał jakimś czułym gestem do zrozumienia że jestem dla niego najważniejsza. Ale...
Pojawiła się u niego w pracy pewna pani nazwijmy ją D. D ma 30 lat figurę modelki, wydatny biust i trzeba przyznać bardzo ładną buzię. I jakimś dziwnym trafem wzięła sobie mojego faceta na celownik. Mój nawet sam to potwierdził. A jak się dowiedziałam? Mój chłopak nigdy nie izolował mnie od swoich znajomych i zawsze chętnie mnie z nimi poznawał. Zresztą ja jego ze swoimi też. I tak kiedyś jak odbierałam go z firmowego piwka to usłyszałam od juz mocno nastukanej gawiedzi o niejakiej D. Ba nawet jeden jego kolega pokazał mi jej zdjęcie ;/
Rano rozmowa z niedoszłą ofiarą D. Mój powiedział że rzeczywiście jakieś sygnały mu ta D. wysyła ale śmiał się z tego i bagatelizował problem. Zapewniał mnie o swojej wielkiej miłości. Niedawno mój luby sprzedał auto i dopóki nie kupi nic nowego to czasem go wożę swoim. No i kilka razy widziałam pod pracą tą całą D. Nie jest dobrze. Tzn okazało się że na żywo jest ekstra laską. Widziałam jak na parkingu nawet coś zagaduje do mojego, często szuka pretekstu żeby go na chwilę zatrzymać. Szybko zorientowała się że czasem przyjeżdżam po niego i mam wrażenie że robi to z premedytacją kiedy wie że to widzę. No ale ostatnio to już mnie znokautowała. Wyszła wcześniej i podeszła do mnie po czym rzuciła niby żartem tekst w stylu: "już go tak nie pilnuj bo ci szybciej ucieknie młoda" i śmiech.
Mój chłopak zachowuje się jak dawniej, spędza ze mną dużo czasu zapewnia mnie o swojej miłości. Nie chowa telefonu i mam wrażenie że naprawdę nic nie kombinuje. Nie robie mu też jakiś scen zazdrości i nie chce wyjść na wariatke. Ale męczy mnie to bardzo. Jemu ufam ale D. nie.
Wczoraj powiedział mi że jedzie na jakieś szkolenie na 3 dni. Oczywiście D. też jedzie.
Jakieś rady jak to rozgryźć?