Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 171 ]

1 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-08 01:43:16)

Temat: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Jak w temacie. Czy mając 28-30lat i rozwód w "kartotece" można spotkać wartościową kobietę? Czy taka osoba będzie zainteresowana związaniem się z osobą "po przejściach"? Kwestie religijne raczej pomijamy - niewierzący jestem.
Dodam że jestem mężczyzną, 28 lat. Niezależny finansowo, emocjonalnie i "lokalowo". Nie mam żadnych zobowiązań, dzieci też brak. Żadnych zaburzeń psychicznych też raczej nie mam, nie czuję się zmęczony życiem czy swoimi doświadczeniami.  Wiem że temat raczej ogólny ale bardzo mnie ciekawi co myślą o tym kobiety.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Ja szczerze mówiąc nie widze problemu na podstawie tego co napisałeś smile sam fakt bycia rozwodnikiem w moich oczach nikogo nie przekreśla. Jedyne nad czym bym sie zastanawiała to przyczyny... Ale to tez zalezy. Bałabym sie mezczyzny ktory zdradził zonę, ale gdyby on był porzucony albo po prostu uczucie by sie wypaliło, to juz inna historia smile

3

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

można xD

4 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-08 01:48:44)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Żadnych dramatycznych historii w tle, kilkuletni związek, ślub raczej z przyzwyczajenia - bo już czas, bo wypada się zadeklarować, bo dziewczyna naciskała, bo skończyły się wymówki. Rok razem i czuje że już tego nie posklejamy - nie ma na czym tego odbudowywać. Chcę odejść nawet jeśli będę miał być już sam. Miłoby było jednak spotkać kogoś z kim można by przejść przez życie tak na prawdę.

5

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Wiesz, ja jesli bym poznała mężczyznę ktory sie rozwiódł, nie skreslilabym go za ten fakt. Moze byłabym ostrożna bo jak pisałam, zastanawiałabym sie nad powodami rozstania. Na pewno jednak, jesli by mnie mężczyzna zainteresował, mogłabym go chcieć poznać bliżej. Sam rozwód nikogo nie przekreśla. No chyba ze kwestia braku możliwości wzięcia ślubu kościelnego, moze to jedynie by było problemem dla mnie, ale na pewno nie sam człowiek. Jesli jestes dobrym człowiekiem, i nie masz wad dominujących nad zaletami smile - pewnie ze masz szanse. smile
Ale z Twojego postu wynika ze jestes dopiero u progu dezyzji o rozwodzie. Moze wiec nie będziesz musia jej podejmować ? Moze jeszczw sie uda ? smile

6 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-08 01:59:47)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Sam siebie próbuje przekonać że jeszcze się uda. Ale coś tam we mnie, gdzieś głęboko krzyczy że nie, nie ma na to szans. Za wiele nas dzieli i to w podstawowych kwestiach jak podejście do życia itd. Niby nie ma jakiegoś specjalnego jednego powodu, tak sobie razem żyjemy ale jakby obok siebie. Wewnętrznie mnie ten związek już tylko męczy. Żałuje jedynie że dopiero po ślubie zwróciłem na to uwagę, fakt że wcześniej nie mieszkaliśmy razem, spotkania "od soboty do soboty" + jakieś wypady na wakacje.

7

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Wiesz, rozumiem ze uczucia sie czasem wypalają i ludzkie drogi sie rozchodzą. Jedno co mnie dziwi, ze u Was tak szybko... A moze to po prostu pierwszy kryzys ? Sam piszesz ze nie mieszkaliście razem przed ślubem, moze po prostu musicie sie 'dotrzeć'... Podobno wiele par tak ma smile
Z drugiej strony moze lepiej gdybyście mieli sie rozejść, zrobic to teraz gdy nie ma dzieci na świecie. Nie bedą cierpiały...

8

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Dobrze mówisz - właśnie o tym samym myślę. Nie chce przedłużać tej agonii w nieskończoność bo nie ja na tym stracę najwięcej. To ja jestem stroną która chce się wycofać więc odpowiedzialność za tą decyzję będę sam ponosił.

9

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Pewnie nie jestem najlepszą osobą by Tobie radzić w tym temacie... Nie mam takich doświadczeń. Oczywiście jest to Twoje życie, Twoja decyzja i sam musisz podjąć taką, w ktorej będziesz szczęśliwy.
Tak sobie myślę, ze jednak Wasz staż małżeński jest bardzo krotki. Fakt ze dopiero zamieszkaliście razem po ślubie rowniez ma wg mnie istotne znaczenie. To duża zmiana, nie każdy od razu sobie z nią radzi. Niektórych to przytłacza. Co prawda nie znam Ciebie ale mysle ze nie ozenilbys się z żona gdybys nic nie czuł do niej... Skoro nie było okoliczności ktore by Was do tego zmusiły. Moze po prostu nowa sytuacja Was troche przerosła i jest to do uratowania. Wiesz, tak sobie jeszcze mysle, ze tak wielu ludzi pragnie milosci, bliskiej osoby... A tego nie mają. Ty masz zonę wiec jestem pewna ze cos do niej czułeś. Moze to sie gdzies zagubiło.? Ja tego nie wiem... Ale moge poradzić Ci byś dał sobie czas. Moze to wszystko sie jakos odbuduje. A jesli nie - 30 lat to młody wiek. Całe zycie przed Tobą smile

10 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-08 02:21:08)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Też tak kiedyś myślałem - że fajnie jest mieć kogoś kto jest przy tobie, daje ciepło, wsparcie i na tym się chyba przewiozłem. Zapomniałem o sobie, o tym co mi serducho podpowiadało. Podobno zazwyczaj winne są spontaniczne decyzje - moja była przemyślana, może aż za dobrze. Wszystko miało super działać i niby działa ale czuję że to nie moje miejsce, czuję że wyrządzam krzywdę trzem osobom, bo być może ktoś czeka na jeszcze moją żonę i będzie jej w stanie zaoferować to czego ja niestety jej nie daję.

11

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Przyznaję ze w tym momencie mnie zaskoczyłeś - jesli naprawde myślisz w ten sposob, ze chcesz odejść bo nie kochasz zony i chcesz zrobic to teraz by nie zabierać jej młodości i dać szanse na milosc innego mezczyzny... Nie wiem co powiedzieć. I naprawde powodem nie jest inna kobieta w Twoim zyciu, to dobrze o Tobie świadczy, tak mysle. Trudne są takie sytuacje... A Twoja zona ? Wie o Twoich wątpliwościach ? Moze powinniście porozmawiać...

12

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

To nie jest kwestia tylko myślenia - ja czuję że jeśli tego nie zrobię niedługo nie będę mógł patrzeć na siebie w lusterku, a naprawdę ciężko się tak żyje. Ogolić się trudno nawet.
Wiesz, czuję że zawiodłem nie tylko ją, zawiodłem bardzo dużo osób i to jest coś co mi bardzo ciąży. I jeśli dalej będę w to brnął to lepiej już nie będzie. Żadnej kobiety oprócz niej w moim życiu nigdy nie było, ona jest pierwszą i do momentu gdy to nie będzie zakończone żadna inna się pojawić nie może. Może ja szczerozłoty nie jestem ale tych kilka zasad mam i choćby nie wiem jak ciężko nie było zdania nie zmienię.
Moja żona niedawno dowiedziała się o wszystkim, trudne są takie rozmowy z nią, zawsze kończą się wybuchem płaczu i histerią. Jeśli ktoś stoi teraz przed podobnym dylematem, ma wątpliwości przed ślubem to ja mu naprawdę szczerze i z serca mówię żeby był uczciwy przede wszystkim wobec siebie i tej drugiej osoby. Ja czułem że coś jest nie tak jak być powinno ale to wtedy zlekceważyłem. Teraz przyjdzie mi ponieść tego konsekwencję.

13 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-01-08 02:36:40)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Toja ma rację, porozmawiaj z żoną. Powiedz jej szczerze co czujesz, może dojdziecie jakoś do porozumienia. Może jakoś to naprawicie. A jeśli nie, to zawsze można się rozstać. Mówisz, że nie chcesz marnować jej czasu ani odbierać jej szansy na szczęście, to bardzo dobrze o Tobie świadczy i mam nadzieję, że podejmiesz właściwą dla Was obojga decyzję.

Co do tematu tego wątku, uważam, że można kogoś poznać.
To, że ma się za sobą jedno nieudane małżeństwo, jeszcze o niczym nie świadczy.
Tym bardziej, że nie wyszedłbyś z niego pogruchotany, ani pogardliwie patrzący na kobiety.
Nie jest toksyczne, więc można się cieszyć, że przynajmniej Cię nie zniszczyło w żaden sposób.

14 Ostatnio edytowany przez Toja24 (2016-01-08 02:41:00)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Nowyrok, chciałabym Ci napisać cos moze bardziej przydatnego i pomocnego, ale poza tym, iż rozumiem ze musi byc Ci ciezko nic innego nie potrafię powiedzieć sad zawiedzione marzenia zawsze bolą. Ty pewnie w pewnym sensie tak sie czujesz, skoro się ożeniłes. Na pewno chciałeś by Wam sie ułożyło... Zastanawia mnie o jakich watpliwościach mowisz, ktore miałeś a zlekceważyłeś. Pewnie wtedy nie wydawało Ci się to znaczące. A winić sie tez tak nie możesz, skoro nie zdradziłeś, nie skrzywdziłeś jej takim czynem. Moze po prostu się odkochales, a moze nigdy zakochany nie byłeś... Kto wie?. Niestety na uczucia nie mamy wpływu, a do milosci nikogo zmusić sie nie da...
Jestem zwolenniczka ratowania, gdy jest na to szansa. Jesli jednak nie - naprawde jestes w bardzo dobrym wieku. Jestem pewna ze jeszcze wiele szczęścia przed Tobą smile

15

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Szkoda, ze nie zamieszkaliscie ze soba wczesniej, nie byloby tematu. No nic, jest jak jest. Czas na meska decyzje. Ja zawsze jestem za proba naprawy zwiazku jesli relacja jest uczciwa, jednak nie wszystko da sie przeskoczyc, nie oszukujmy sie, porozmawiaj, pogadaj, ale jesli uwazasz, ze to nie jest do przebrniecia to jaki sens sie meczyc przec reszte zycia? Moze jednak daj troche czasu temu zwiazkowi? Nie wiem,
przemysl sobie wszystko,  to wazna decyzja.

Czemu nie mialbys miec szans na poznanie kogos nowego?
Pewnie, ze masz. Jestes mlody i zaradny, wiec wszystko do zrobienia.

Powodzenia zycze.

16

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Ten dodatkowy czas już biegnie - o to poprosiła i nie mogłem odmówić. Widzę jak się stara, widzę i czuję jak jej zależy i to tylko wszystko jeszcze bardziej komplikuje i utrudnia. Nie chce znów wmówić sobie że będzie dobrze, że lojalność jest najważniejsza bo za rok czy dwa to wszystko znów wróci tylko z większą siłą. A wątpliwości to w sumie prosta sprawa - wystarczy sobie wyobrazić siebie i partnera za 20 lat - ja nas nie widziałem. Sądziłem że jak zamieszkamy już ze sobą to wszystko się zmieni i będzie dobrze a nic się nie zmieniło. Dzisiaj widzę jedynie że zbyt łatwo dałem się przekonać do tego ślubu, ona wiedziała że nie jestem w 100% pewien czy dobrze robimy i mimo to się na ślub zdecydowała. Wtedy był czas na podjęcie męskiej decyzji - dzisiaj to już co bym nie zrobił to męską decyzją tego nie nazwę.

17

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Jeśli naprawdę źle się czujesz w tym związku - zakończ go.
Jeśli coś tam w środku podpowiada Ci, że można to jeszcze naprawić - spróbuj.
Tylko zrób teraz to, co TY uważasz za słuszne.
Nie to, co jest takie zdaniem Twojej żony, otoczenia, zasad dobrego wychowania.
Dla Ciebie to małżeństwo zdaje się być błędem.
Czuć to w Twoich postach.
Ty już je właściwie przekreśliłeś, prawda?
Dlatego starania żony nie odnoszą skutku, a jedynie powodują poczucie winy.
Dlatego w każdym poście powtarzasz, że to już nie to.
Moim zdaniem wahasz się głównie ze względu na nią.
Ale nie możesz uciekać od własnych uczuć w nieskończoność.

18

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Nie masz wyjscia, cos trzeba zrobic, albo w te albo wefte jak to mowia.
No ja sobie moge tylko wyobrazic co czujesz, a czujesz, ze to nie to a jednak widzisz jak bardzo zona sie stara a to cholernie komplikuje Ci sprawe bo jeszcze bardziej wpedza w poczucie winy i utrudnia racjonalne podejscie do tematu.
No, ale jak teraz zona sie stara to jest Ci dobrze, czujesz ta nic porozumienia czy dalej lipa?
Gdyby bylo tak jak teraz za rok to byloby ok? Czego Ci konkretnie brakuje?

19

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Jak sam podkreślasz jesteś niewierzący, więc jeżeli spotkasz kogoś kto podzieli twoje poglądy w tej kwestii to raczej nie będzie problemem fakt, że jesteś rozwodnikiem.

20

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Wypowiem sie jako "nie mężatka" w przedziale wiekowym 25-30.
Nie skreslalabym faceta za sam fakt rozwodu, ale juz na przykład nie pakowalabym sie w związek z rozwodnikiem z dzieckiem.
Nie będę Ci doradzala w kwestii związku, bo sam wiesz jak ono wyglada, wiec wg mnie nikt nie powinien Ci "w ciemno" doradzać. Weź tylko pod uwagę, ze "lata lecą" i Twoja zona tez pewnie będzie chciała zostać matką.

21 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-09 00:39:35)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
Mrs.Happiness napisał/a:

Jeśli naprawdę źle się czujesz w tym związku - zakończ go.
Ty już je właściwie przekreśliłeś, prawda?
Dlatego starania żony nie odnoszą skutku, a jedynie powodują poczucie winy.
Dlatego w każdym poście powtarzasz, że to już nie to.
Moim zdaniem wahasz się głównie ze względu na nią.

Jeśli mam być szczery przed samym sobą - to muszę przyznać że to prawda. Masz 100% racji. Ale też nie jest tak że nic nie czuje.
Jak to wygląda w rzeczywistości najlepiej chyba pokazać na przykładach. Byliśmy teraz na sylwestra na takiej małej imprezie - budżet niewielki więc o balach za 1000zł od pary możemy zapomnieć. I miałem taką ochotę dobrze się bawić z żoną (bez alkoholu oczywiście - całkowity abstynent jestem). Przetańczyliśmy prawie całą noc było nawet miło ale w końcu gdy żonka nie dawała już rady, trafił mi się taniec z własną siostrą. No i cały wypracowany nastrój szlak trafił - ten jeden taniec dał mi więcej radości niż wcześniejsze kilka godzin. Przez te kilka chwil bawiliśmy się jak małe dzieci, jak kiedyś. Czysta radość i zabawa.
Ja wiem że to co piszę to tylko mój obraz - żona zapewne odczuwa wszystko nieco inaczej i cały czas próbuję wczuć się w nią, zrozumieć co dzieje się w jej głowie. Nie jest też tak że całkowicie się poddałem i ogólnie jest tak "pogrzebowo". Wiem że na radość z życia składają się drobiazgi. Za prezenty ślubne kupiliśmy autko dla żony, budżet ograniczony a że zależało nam na niezawodności i praktyczności (niepraktyczne już mieliśmy) wybór padł na młody samochodzik z malutkim silniczkiem. No i się okazało że ciężko się nim jeździ na codzień poza miastem. Moją żonę strasznie to drażniło ale przecież to nie jest żadna tragedia. Powiedziałem jej raz jak jechaliśmy do pracy że to że ono zwalnia pod górę to zasługa takiego specjalnego układu wykrywania wzniesień big_smile I to wszystko w trosce o jej bezpieczeństwo żeby sobie nic nie zrobiła. I teraz jak wyprzedzamy coś to pomagamy mu kiwając się do przodu i tyłu - śmiechu przy tym jest co niemiara. Dzień się fajniej zaczyna i później jakoś czas szybciej mija. Albo ostatnio - zawody kto szybciej odśnieży swoją połówkę, albo wojna na śnieżki. Takie drobiazgi ale sprawiają że chociaż na chwilę o tym wszystkim nie myślę i jest miło. Chociaż prawda jest taka że robię to tylko dlatego aby jej wynagrodzić te starania, ten wysiłek który wkłada i to jak się stara.

22

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
tomilee napisał/a:

Nie masz wyjscia, cos trzeba zrobic, albo w te albo wefte jak to mowia.
No, ale jak teraz zona sie stara to jest Ci dobrze, czujesz ta nic porozumienia czy dalej lipa?
Gdyby bylo tak jak teraz za rok to byloby ok? Czego Ci konkretnie brakuje?

Jeśli tak będzie za rok jak jest teraz to ja zwyczajnie zwariuje. No nic się nie zmienia a chwilami jest nawet gorzej - te jej starania przynoszą odwrotny skutek od zamierzonego. I najgorsze - nie mam pojęcia czego mi brakuje - technicznie wszystko jest ok a jak jest jakiś drobiazg staram się nim nie przejmować, np. jak mi się trafi niedomyta szklaka to nic nie mówię tylko sam ją sobie po swojemu doczyszczę. Mam swoje wady i zdaję sobie z nich sprawę - chwilami jestem pedantem ale staram się nikogo tym nie zadręczać.

23

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:

Wypowiem sie jako "nie mężatka" w przedziale wiekowym 25-30.
Nie skreslalabym faceta za sam fakt rozwodu, ale juz na przykład nie pakowalabym sie w związek z rozwodnikiem z dzieckiem.
Nie będę Ci doradzala w kwestii związku, bo sam wiesz jak ono wyglada, wiec wg mnie nikt nie powinien Ci "w ciemno" doradzać. Weź tylko pod uwagę, ze "lata lecą" i Twoja zona tez pewnie będzie chciała zostać matką.

Nie mam nic przeciwko "dobrym radom" - jasne że przecież nie polecę zaraz robić coś co napisał mi ktoś na forum ale wasze uwagi pozwalają spojrzeć na wszystko z innej strony, złapać dystans. Nawet jak sam coś piszę i za chwilę to przeczytam to już pomaga.

Boję się tematu dziecka, boję się że ona może wpaść na taki pomysł - mamy takich znajomych co to właśnie w ten sposób postanowili sobie pomóc i widzę co tam się teraz dzieje. Chłopak właściwie sam się musi dzieckiem zajmować - dziewczyna chyba nie poczuła instynktu macierzyńskiego. Raz ich tak obserwowałem to mi się nasuneła taka myśl że ona to dziecko będzie hodowała a nie wychowywała. Szkoda mi najbardziej tego maluszka - dopiero co się pojawiło na świecie i zamiast miłości dostaje w sumie nie wiem nawet co. Kaszkę kilka razy dziennie i nową pieluchę co 2 godziny.

24 Ostatnio edytowany przez BłękitnyPacyfik (2016-01-08 15:07:26)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Nie powiedziałeś co takiego różni cię z żoną, że jest źle. Czy są to sprawy, których nie da się dopracować rozmowami? Inny światopogląd? Co was tak dzieli?
Jesteś w stanie to przeanalizować? Teraz będąc w związku masz okazję się przyjrzeć co tak naprawdę cię uwiera i uniknąć tych błędów w przyszłości jeżeli zdecydujesz się na odejście.

25

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Co do pierwszego pytania - czy po rozwodzie ktoś cię zechce? czy masz szansę na nowy związek?

Tak. Ja jestem w związku z mężczyzną, który ma za sobą podobną historię. Ślub "bo już pora", "bo dziewczyna nalega", a dziewczyna fajna, poukładana, mądra, atrakcyjna - więc w sumie czemu nie? I byli ze sobą już jakiś czas, i mieszkali razem. A potem, w praniu, wyszło, że mają różne priorytety, różne wizje wspólnego życia, że to jest jednak nie do pogodzenia, bo jak by się nie gimnastykowali, to któreś musiałoby zrezygnować z fundamentalnych dla siebie spraw. Trudno tu mówić o jakiejkolwiek winie - wydawało się, że będzie dobrze, ale nie wyszło. Dziś ona jest po drugim ślubie, ma dziecko, wygląda na szczęśliwą. On też sobie na nowo życie układa.

Zresztą z moimi rodzicami podobnie - choć oni najpierw zorganizowali sobie dziecko, potem dla tego dziecka próbowali być razem na siłę, w końcu zrozumieli, że tylko sobie na wzajem i temu dziecku ryją banię toksyczną atmosferą. A toksyczna atmosfera w takich związkach bez miłości zawsze się prędzej czy później pojawi.

Moja szczera rada - zastanów się, czy jest co ratować. Jeśli tak, jeśli widzisz szansę na naprawienie małżeństwa, to walcz o nie. Ale jeśli czujesz, że ta walka to będzie tylko przedłużanie agonii, to zakończ ten związek zanim zaczniecie sobie z żoną życie zatruwać. Albo zanim ona, w przyplywie desperacji i bezradności, nie spróbuje przywiązać cię do siebie dzieckiem.

26

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Nowyrok, przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi i tak mi się wydaje że Twój związek wygląda na szczęśliwy tylko Ty się nie zdążyłeś wyszaleć w życiu i teraz Ci bije. Może za dużo czasu spędzacie razem, może powinniście oboje znaleźć sobie jakieś hobby? A może faktycznie związek się wypalił. Czasami wystarczy iskierka żeby się zapalił na nowo, czasami nic już nie pomoże.
Ale, nie taki był temat tego wątku więc teraz się do niego odniosę. Świat się zmienił. Sama pamiętam jak mi moja własna matka powiedziała kiedy się rozwiodłam: "Znajdziesz sobie jeszcze faceta, znajdziesz... Tylko pamiętaj żeby nie był rozwodnik ani stary kawaler". Wtedy wybuchłam śmiechem. Ja po czterdziestce smile Kto w moim wieku nie zalicza się do podanych kategorii? Gej??? smile Takie to myślenie niektórych osób. Dla normalnej, stąpającej twardo po ziemi osoby to czy ktoś jest po rozwodzie nie ma większego znaczenia. Może większe znaczenie ma powód rozwodu, ale to też nie przecenia. Dzieci? Po czterdziestce prawie każdy ma dzieci. Ja wiem, Tobie do czterdziestki trochę brakuje, ale ja tylko tłumaczę mój punkt widzenia.
Można trafić na wartościową osobę w każdym wieku, lepiej jednak na nią trafić będąc bez zobowiązań, niestety niekiedy trafia się na kogoś takiego w czasie trwania związku i wtedy to się nazywa romans i zdrada. Do tego nie dopuść.

27

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
BłękitnyPacyfik napisał/a:

Nie powiedziałeś co takiego różni cię z żoną, że jest źle. Czy są to sprawy, których nie da się dopracować rozmowami? Inny światopogląd? Co was tak dzieli?
Jesteś w stanie to przeanalizować? Teraz będąc w związku masz okazję się przyjrzeć co tak naprawdę cię uwiera i uniknąć tych błędów w przyszłości jeżeli zdecydujesz się na odejście.

Różnice są i to dość istotne dla mnie - ja jestem raczej pozytywnie nastawionym do życia optymistą, moja żona - typowa pesymistka która zakłada z góry że cokolwiek nie robi to się na pewno nie uda.  Ja często myślę i "szukam czegoś", coś analizuję lub próbuję zrozumieć, ona przyjmuje wszystko na zasadzie tak jest więc nad czym tu myśleć.  Problemy pojawiają się gdy ona zauważy że nad czymś myśle, wtedy ma pretensje że znów nie cieszę się z tego co mam tylko szukam dziury w całym. No ja już tak mam że jak mnie coś uwiera to próbuję zrozumieć co to jest i czemu tak się dzieje. Inna kwestia to to że ona zaczeła delikatnie naciskać na dziecko, ja czuję że to jeszcze nie mój czas na to by być ojcem. To co się u nas dzieje nie ma jednak większego związku z lękiem przed ojcostwem - problemy pojawiły  się u mnie wcześniej niż ten temat. I tak można by jeszcze dłuuuugo wymieniać:)

28 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-08 21:06:53)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Główny temat tej dyskusji wziął się właśnie z takiego myślenia - czy jeśli się rozejdziemy mamy szanse na nowe relacje z wartościowymi ludźmi. 28 lat to jeszcze nie późna starość ale chyba już raczej dość późno na "normalny" start. Bardziej by pasowało słowo "restart":)

29

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Główny temat tej dyskusji wziął się właśnie z takiego myślenia - czy jeśli się rozejdziemy mamy szanse na nowe relacje z wartościowymi ludźmi. 28 lat to jeszcze nie późna starość ale chyba już raczej dość późno na "normalny" start. Bardziej by pasowało słowo "restart":)


Nie rozumiem tej myśli, czyli rozwodnik w wieku 28lat to "restart", ale w wieku np 23 lat byłby jeszcze "normalny start"? Serio akurat w wieku upatrujesz problemu? Nie wiem czy dobrze zrozumiałam...

30 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-08 23:59:59)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:
nowyrok napisał/a:

Główny temat tej dyskusji wziął się właśnie z takiego myślenia - czy jeśli się rozejdziemy mamy szanse na nowe relacje z wartościowymi ludźmi. 28 lat to jeszcze nie późna starość ale chyba już raczej dość późno na "normalny" start. Bardziej by pasowało słowo "restart":)


Nie rozumiem tej myśli, czyli rozwodnik w wieku 28lat to "restart", ale w wieku np 23 lat byłby jeszcze "normalny start"? Serio akurat w wieku upatrujesz problemu? Nie wiem czy dobrze zrozumiałam...

Zdecydowanie wiek nie ma większego znaczenia - chodzi bardziej o "etap życia" i potencjalnych "dostępnych" kandydatów. Uważam że tak ok. 30tki problem polega na tym że większość ludzi w tym wieku właśnie jest zaraz po ślubie albo tuż przed (zaawansowane związki). Mając 20-23 lata liczba dostępnych "opcji" jest jednak jak dla mnie bogatsza. No i jeszcze moja żonka dokłada tu od siebie swoją cegiełkę wałkując stale że już staży jesteśmy itd. Ja wiem że to w kontekście dziecka było ale jak ktoś Ci co drugi dzień o tym przypomina to robi się męczące:) Ja tam się staro nie czuje - wręcz przeciwnie. Do tego z wiekiem pojawia się większa świadomość swoich potrzeb, swoich możliwości, zalet i wad. W tym momencie bardziej "czuję życie" niż mając powiedzmy 20tkę. Zmieniają się też priorytety, pojawia się empatia i dystans do samego siebie. A może to już starość mi się zaczęła?:D
Prosty przykład: pamiętam jak jeszcze kilka lat temu dziewczyna z dzieckiem była dla mnie absolutnie na straconej pozycji. W tej chwili nie widzę w tym problemu - jeśli jest to wartościowa osoba, bez pokopanej przeszłości i problemów z psychiką nie miałbym nic przeciwko maleństwu którego nie byłbym biologicznym ojcem.

31

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

A jak ci żona sugeruje dziecko, to się wzdragasz.

Nie, to nie wyrzut. To moim zdaniem wyraźny znak, że uczucie między tobą i żoną wygasa albo już wygasło i dziecko byłoby w tej sytuacji wyłącznie pętlą na twoją szyję.
Z drugiej strony, może masz też przynajmniej trochę poczucie, że dziecko, którego nie jesteś biologicznym ojcem to bezpieczniejsza opcja, bo jakby z mamą coś nie wyszło, to jednak inaczej zostawia się cudze niż własne.

Z wiekiem bywa bardzo różnie. Ja i moja psiapsióła mamy facetów w tym samym wieku - 32 lata. Mój, pisałam już jaki, do dzieci mu nieśpieszno, do ślubu też. Mi to pasuje, bo ani na jedno ani na drugie nie jestem gotowa. Facet mojej psiapsióły - wyszalany imprezowicz, którego zaczęło ciągnąć ku stabilizacji, można powiedzieć, że dopiero zaczyna "żyć na poważnie". Także tu nie ma prostych schematów. Niewątpliwie 28 lat, to nie jest moment, w którym kończy się życie - ani nawet czas na jego ułożenie. Szczególnie dla faceta, któremu koło 30 zegar biologiczny nie zaczyna dawać sygnałów, że najwyższa pora rodzić dzieci, jeśli chce się zminimalizować szanse na komplikacje.

32 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-09 00:56:01)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
Panna Szafranna napisał/a:

A jak ci żona sugeruje dziecko, to się wzdragasz.

Nie, to nie wyrzut. To moim zdaniem wyraźny znak, że uczucie między tobą i żoną wygasa albo już wygasło i dziecko byłoby w tej sytuacji wyłącznie pętlą na twoją szyję.
Z drugiej strony, może masz też przynajmniej trochę poczucie, że dziecko, którego nie jesteś biologicznym ojcem to bezpieczniejsza opcja, bo jakby z mamą coś nie wyszło, to jednak inaczej zostawia się cudze niż własne.

Z wiekiem bywa bardzo różnie. Ja i moja psiapsióła mamy facetów w tym samym wieku - 32 lata. Mój, pisałam już jaki, do dzieci mu nieśpieszno, do ślubu też. Mi to pasuje, bo ani na jedno ani na drugie nie jestem gotowa. Facet mojej psiapsióły - wyszalany imprezowicz, którego zaczęło ciągnąć ku stabilizacji, można powiedzieć, że dopiero zaczyna "żyć na poważnie". Także tu nie ma prostych schematów. Niewątpliwie 28 lat, to nie jest moment, w którym kończy się życie - ani nawet czas na jego ułożenie. Szczególnie dla faceta, któremu koło 30 zegar biologiczny nie zaczyna dawać sygnałów, że najwyższa pora rodzić dzieci, jeśli chce się zminimalizować szanse na komplikacje.

Wiesz.. to zależy - oczywiście jeśli związek z "mamą" potrwałby miesiąc czy dwa (a takich raczej bym nie szukał) to jasna sprawa że przy rozstaniu "jej" dziecko nie stanowiło by aż tak dużego problemu. Co innego po kilku latach - w takiej sytuacji nie wyobrażam sobie nie mieć z nim później żadnego kontaktu, wiem że to bywa bardzo trudne ale dojrzali ludzie potrafią się ze sobą nawet w takich kwestiach dogadać. Ja jestem w takiej sytuacji że mając 28 lat mam już właściwie całe życie poukładane. Mieszkanie, własna firma, niezłe zarobki itd. Poświęciłem temu 6lat życia i w sumie zaszedłem wyżej niż początkowo sobie wyobrażałem. I teraz mam ochotę za przeproszeniem pieprznąć to wszystko w cholerę. Będąc wysoko odkryłem bowiem tylko pustkę i samotność - przykre to jak cholera. Jak mówią - lepiej jest gonić królika niż go złapać, albo jak to mawia kubuś puchatek: jedzenie miodu jest przyjemne, ale przyjemniejsza była ta chwila tuż przed, gdy garnek już stał przed tobą i właśnie po niego sięgałeś. Nie tego w życiu chcę.

33 Ostatnio edytowany przez Panna Szafranna (2016-01-09 01:07:29)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

To jasne - mało kto chce w życiu samotności; zaryzykuję stwierdzenie, że nikt nie chce jej w związku.

Praca zawodowa jest jednym ze źródeł życiowej satysfakcji (dla mnie jest ważna i sprawia sporo radości) - ale sama praca to za mało. Przynajmniej dla mnie. Praca jest moją pasją (mam to szczęście, że zainteresowanie i pewne "powołanie" przekuwam w zawód), ale nawet wtedy nie zanika potrzeba dzielenia tego z kimś bliskim. Sukces, którego nie ma z kim świętować nie smakuje ani trochę.

Do kwestii dziecka - własnego czy też przysposobionego - masz bardzo zdrowe podejście. Moim skromnym zdaniem, oczywiście.

34 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-09 02:14:46)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Widzę teraz że gdzieś się w tym pogubiłem. pod koniec wakacji minęło 6 lat odkąd pracuję na siebie. Coś mnie tknęło na podsumowania, wziąłem kalkulator do ręki, zestawienia i zacząłem liczyć. No i wszystko fajnie, doliczyłem się kwotę zapisałem na kartce i byłem z siebie dumny. I zaraz później przyszła refleksja. Z czego ja się cieszę? 6 lat pracy często po 16 godzin na dobę i to ma być nagroda? Poczułem się za przeproszeniem jak prostytutka - za te pieniądze przehandlowałem 6 lat, fajnych i beztroskich lat. grrr Nie warto było. To czego się jednak dzięki temu nauczyłem wycenić się nie da:) I utwór na pocieszenie który daje mi kopa gdy mam gorszy dzień:

https://www.youtube.com/watch?v=xLTyzVz_fv4


Eeee... jednak warto było...:) Przecież nie byłbym sobą gdyby to wszystko się nie wydarzyło a lubię siebie takiego jaki dzisiaj jestem big_smile
Kiedyś myślałem że co to nie ja, wszystkich przeskoczę, wszystkich przerżnę big_smile A wyszło na to że sam sie przerżnąłem:D Szkoła życia w czystej postaci:)

35 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-09 07:08:02)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:
madison111 napisał/a:
nowyrok napisał/a:

Główny temat tej dyskusji wziął się właśnie z takiego myślenia - czy jeśli się rozejdziemy mamy szanse na nowe relacje z wartościowymi ludźmi. 28 lat to jeszcze nie późna starość ale chyba już raczej dość późno na "normalny" start. Bardziej by pasowało słowo "restart":)


Nie rozumiem tej myśli, czyli rozwodnik w wieku 28lat to "restart", ale w wieku np 23 lat byłby jeszcze "normalny start"? Serio akurat w wieku upatrujesz problemu? Nie wiem czy dobrze zrozumiałam...

Zdecydowanie wiek nie ma większego znaczenia - chodzi bardziej o "etap życia" i potencjalnych "dostępnych" kandydatów. Uważam że tak ok. 30tki problem polega na tym że większość ludzi w tym wieku właśnie jest zaraz po ślubie albo tuż przed (zaawansowane związki). Mając 20-23 lata liczba dostępnych "opcji" jest jednak jak dla mnie bogatsza. No i jeszcze moja żonka dokłada tu od siebie swoją cegiełkę wałkując stale że już staży jesteśmy itd. Ja wiem że to w kontekście dziecka było ale jak ktoś Ci co drugi dzień o tym przypomina to robi się męczące:) Ja tam się staro nie czuje - wręcz przeciwnie. Do tego z wiekiem pojawia się większa świadomość swoich potrzeb, swoich możliwości, zalet i wad. W tym momencie bardziej "czuję życie" niż mając powiedzmy 20tkę. Zmieniają się też priorytety, pojawia się empatia i dystans do samego siebie. A może to już starość mi się zaczęła?:D
Prosty przykład: pamiętam jak jeszcze kilka lat temu dziewczyna z dzieckiem była dla mnie absolutnie na straconej pozycji. W tej chwili nie widzę w tym problemu - jeśli jest to wartościowa osoba, bez pokopanej przeszłości i problemów z psychiką nie miałbym nic przeciwko maleństwu którego nie byłbym biologicznym ojcem.

W dalszym ciągu nie rozumiem Twojego problemu "czy znajdę sobie kogos wartościowego w wieku 30lat", tym bardziej, że jesteś facetem, więc spokojnie możesz brać pod uwagę też młodsze od siebie kobiety. 
Nie chcę być złosliwa, ale tego typu myślenie, że juz trzeba się deklarować, trzeba brać ślub, "bo tak wypada", "bo już czas", "bo nikogo lepszego nie znajdziesz", które jest wypadkową podejścia, że w wieku 25+ wszyscy "wartościowi" sa już w związkach małżeńskich, a w najlepszym razie "zaklepani", w pewnym sensie doprowadziło Cię do tego miejsca gdzie jesteś. Ożeniłeś się z pierwszą "poważną" dziewczyną, którą poznałeś na studiach (???- zgaduje), z którą "chodziłeś" x lat, "bo tak wypadało"- po prostu klasyk.

36 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-09 04:10:14)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Zaczynam powoli swój problem w tej kwestii dostrzegać. Problem który został mi najprawdopodobniej  zaszczepiony przez żonę:) Bo ja kurcze jak się tak sam w siebie wsłucham to nie czuję że to jest "moje". Nie widzę problemu z tym żeby spotykać się z kobietą która ma 20 lat (no może 22-23) jak i 30, nie o cyferki bowiem chodzi a o człowieka. Nie o dzieci, rozwody, pokręconą przeszłość a o człowieka. Cały bajer polega na tym że ja to chyba wcześniej przyjąłem od niej jako "pewnik" - skoro ona tak twierdzi to widocznie tak musi być, stary jestem nikt mnie nie zechce itd itp.

37 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-09 05:17:15)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Już dłuższy czas próbuję zrozumieć co mi w tej relacji nie leży, czego brakuje. I dzisiaj nareszcie ruszyłem z miejsca. Zamiast kombinować na raz nad tym co jest teraz, cofnąłem się w myślach do samego początku, i po kolei jak to z nami było. I wnioski mnie po prostu zszokowały. Tyle czasu poświęcone na szukanie a rozwiązanie to zwykły banał. Pomyliłem najprawdopodobniej przyjaźń z miłością sad Nigdy przed nią nie miałem tzw. przyjaciela. Nigdy też nie byłem zakochany ( i ten stan trwa zapewne do dzisiaj) - spotykałem dziewczyny które podobały mi się ale byłem raczej w tym czasie zbyt nieśmiały albo nie gotowy na to Chłopcy podobno później dojrzewają. Jakoś tak się złożyło. I ten nasz start to żadne zauroczenie nie było. Spotkanie na uczelni przez znajomych, jedna rozmowa, druga trzecia, pierwszy spacer, pierwsze w życiu trzymanie się za ręce, pierwsze pocałunki (to dawało "kopa" raczej dlatego że było czymś nowym) ale jak dzisiaj na to patrze to mi wychodzi przyjaźń od samego początku. Przynajmniej z mojej strony. I dlatego to wszystko przez tyle lat działało - spotkania od czasu do czasu, rozmowy o tym co się w tygodniu wydarzyło, jakieś wyjście do kina czy na kolację. Ona chciała "czegoś więcej", mi było dobrze jak jest. Próby odłożenia ślubu w czasie i rozmów gdzie standardowy argument że "szukam dziury w całym" zamiatał problem pod dywan. Trudności z porozumieniem się bo każda rozmowa nie po jej myśli kończyła się płaczem. No głupi byłem, bez dwóch zdań.  I teraz przyszło nam ze sobą żyć. Ona zaczęła tworzyć związek a mnie powoli to wszystko przygniatało coraz bardziej. Czy to jest możliwe? Można się aż tak "machnąć"? Stąd problem z rozstaniem - z jednej strony wiem że nie mogę z nią być a z drugiej trudno jest stracić bliską osobę. Połączyć się niestety tego też nie uda.
Piszecie o tym że czasem wystarczy iskra żeby wszystko rozpalić na nowo - i szukałem tej iskry big_smile tylko co w sytuacji jak nigdy nic nie płonęło? No kretyn ze mnie że to dopiero teraz zaczynam rozumieć. Stąd by pewnie też wynikały niefajne samopoczucie po seksie, i niechęć do posiadania potomstwa. Nie "ogólnie" tylko konkretnie z nią.

A dzisiaj coraz trudniej mi jest opierać się wdziękom pań, przez te lata sporo się zmieniło, nieśmiałość gdzieś zniknęła, wzrosła pewność siebie. Basen poprawił sylwetkę, a finanse wpłynęły na styl ubierania. Trądzik też zniknął:) Stopniowo pojawiło się zainteresowanie ze strony innych kobiet i jak się to wszystko złoży w całość to problem przestaje być nieokreślony, zaczyna być całkiem namacalny. Podobno świadomość problemu to połowa drogi do jego rozwiązania. Tylko jak się za to zabrać?

38 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-09 07:09:36)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

No ale chyba do oświadczyn nikt Cię nie zmuszał? Dlaczego najpierw nie zamieszkaliście ze sobą tylko od razu ślub? Jak długo byliście razem przed ślubem?

39

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Autorze, wiadomo tak jak juz było powiedziane ze to Twoje zycie i nikt za Ciebie decyzji nie podejmie. Nikt Ci tez nie powie co masz zrobic. Wiek Twoj ani status rozwodnika nie musza Cie skreślić w oczach potencjalnej kandydatki. Jednak naprawde przemysł to. Jak tak słucham historii ludzi, jest tyle dramatów, krzywdy  w związkach, ludzie nawzajem sie źle traktują. Czy nie lepiej jest jednak zyc w spokoju z kims dobrym, z czlowiekem ktory kocha...? Czy naprawde warto to przekreślac dla nieznanego ? Nogdy nie masz gwarancji, ze trafisz lepiej w zyciu... Moze przemysł to jeszcze...

40

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Nowyrok tak czytam Twoje wpisy i naszła mnie taka myśl ze tak naprawdę problem leży nie w tym czego brakuje Twojej zonie tylko w tym czego brakuje Tobie. Piszesz ze ostatnie 6 lat spędziłeś cieżko pracując na swoją obecna sytuacje czyli stabilizację materialną i żal Ci utraconego czasu z którego z racji harówy nie korzystałeś pełna piersią. Czy nie jest tak, ze zdałes sobie właśnie sprawę ze na emocjonalnej płaszczyźnie swego życia tez wkroczyles na "etap stabilizacji" czyli tu już tez nie poszalejesz, nic się nie wydarzy i to Cię dobija? Nie chodzi mi o szaleństwo w sensie zaliczania nowych panienek i melanży do białego rana tylko o ta niewiadoma, dreszczyk emocji, co przyniesie nowy dzień, którego Ty już nie odczuwasz bo wiesz ze przyniesie wiadomą pracę i wiadoma osobę w łożku obok. Co więcej ta osoba myśli o dziecku a to kolejna cegiełka do pogłębiania tejże stabilizacji. Pisałeś o tańcu z siostra, o tym jak beztrosko sie czułeś wydurniajac sie z nią jak dziecko, bawiąc sie. Czy nie jest tak ze budząc sie rano mylisz ze to co najlepsze w sensie przygody, wariactwa i spontanicznych akcji już za Tobą? Stad Twoje dywagacje ze gdybys teraz sie rozwiódł to czy miałbyś szanse na restart o którym piszesz i po raz kolejny na podroz "na nieznany ląd" czy tez faza stabilizacji jest nieodwracalna z racji nawet nie tyle ślubu co wieku i momentu życia w którym teraz jesteś. Coś mi się wydaje ze tu może leżeć sedno problemu.

41

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Toja, na pewno nie jest lepiej być z człowiekiem, który kocha, jeśli się nie odwzajemnia tej miłości. To potwornie rani obie strony - tę, która kocha i wie, że jest niekochana (a prędzej czy później nie sposób tej wiedzy nie zdobyć) i tę, która nie kocha, a przecież powinna. I wszystkie ewentualne dzieci w takim związku. Bo taki związek jest pełen frustracji, pretensji, w końcu zaczynają się kłótnie o nic, unikanie przebywania w domu przez niezaangażowanego małżonka, co rodzi kolejne frustracje i pretensje. Naprawdę wiem, co mówię - jestem dzieckiem z takiego związku i pół życia obserwowałam ten spektakl z miejsca w pierwszym rzędzie. Najlepsze, co moi rodzice mogli zrobić (i w końcu zrobili), to zakończyć tę farsę. Dzięki temu oboje mieli szansę na ułożenie sobie życia po swojemu, a ja miałam szansę na zbudowanie z obojgiem normalnych relacji. Opinia, że rozstanie było najlepszą decyzją, jest podzielana przez całą naszą trójkę, choć początkowo mama sobie tego nie wyobrażała (nie ze względów religijnych, bardziej na zasadzie "co ludzie powiedzą").

Małżeństwa z rozsądku mają sens tylko i wyłącznie, gdy obie strony się na to świadomie i dobrowolnie decydują. Oczywiście nic nie gwarantuje, że jedna z osób nie zakocha się w końcu (w partnerze i mamy powrót do sytuacji powyżej, albo w kimś innym i mamy zdradę) i wszystko się posypie jak domek z kart. Ale przynajmniej obie strony z góry wiedzą, w co się pakują.

42

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
feniks35 napisał/a:

Nowyrok tak czytam Twoje wpisy i naszła mnie taka myśl ze tak naprawdę problem leży nie w tym czego brakuje Twojej zonie tylko w tym czego brakuje Tobie. Piszesz ze ostatnie 6 lat spędziłeś cieżko pracując na swoją obecna sytuacje czyli stabilizację materialną i żal Ci utraconego czasu z którego z racji harówy nie korzystałeś pełna piersią. Czy nie jest tak, ze zdałes sobie właśnie sprawę ze na emocjonalnej płaszczyźnie swego życia tez wkroczyles na "etap stabilizacji" czyli tu już tez nie poszalejesz, nic się nie wydarzy i to Cię dobija? Nie chodzi mi o szaleństwo w sensie zaliczania nowych panienek i melanży do białego rana tylko o ta niewiadoma, dreszczyk emocji, co przyniesie nowy dzień, którego Ty już nie odczuwasz bo wiesz ze przyniesie wiadomą pracę i wiadoma osobę w łożku obok. Co więcej ta osoba myśli o dziecku a to kolejna cegiełka do pogłębiania tejże stabilizacji. Pisałeś o tańcu z siostra, o tym jak beztrosko sie czułeś wydurniajac sie z nią jak dziecko, bawiąc sie. Czy nie jest tak ze budząc sie rano mylisz ze to co najlepsze w sensie przygody, wariactwa i spontanicznych akcji już za Tobą? Stad Twoje dywagacje ze gdybys teraz sie rozwiódł to czy miałbyś szanse na restart o którym piszesz i po raz kolejny na podroz "na nieznany ląd" czy tez faza stabilizacji jest nieodwracalna z racji nawet nie tyle ślubu co wieku i momentu życia w którym teraz jesteś. Coś mi się wydaje ze tu może leżeć sedno problemu.

Oj, uwielbiam te forumowe "psychoanalizy"...
Przecież opisana historia to jest prawie klasyk. "Poznali się na studiach, byli ze sobą kilka lat, ona oczekiwała jakiegoś kolejnego kroku, on się wobec tego zadeklarował i mieli żyć długo i szczęśliwie."

Jedyną różnicą w stosunku do typowych klasyków, gdzie na początku była "wielka miłość", która jednak nie zdała egzaminu, było to, że nowyrok nam tutaj wprost przyznaje, że nigdy jakiegoś żaru między nim, a partnerką nie było (przynajmniej z jego strony) i traktował swoją dziewczynę bardziej jak przyjaciółkę (szkoda, że sobie tego wcześniej nie uświadomił). Nie wiem więc po co dorabiacie ideologie do jego wątpliwości przypisując mu strach przed stabilizacją etc. skoro przyczyna jego rozterek wydaje się oczywista.

Nie jestem zwolenniczką ratowania małżeństw "za wszelką cene", zwłaszcza jeśli nie ma w nich dzieci i małżonkowie sa tacy młodzi. Uważam, że tkwienie przy kims kogo nie darzy się miłością tylko dlatego, że ta druga strona jest dobra i nas kocha jest przede wszystkim strasznie egoistyczne. Jesli nowyrok swojej żony nie kocha, a tylko lubi/szanuje/czuje sentyment/czuje względem niej powinnośc to wg mnie powinien odejść i dać szanse swojej (jeszcze młodej) żonie na to aby poznała mężczyznę, który będzie ja kochał tak jak mężczyzna powinien kochać swoją kobietę.

Nowyrok, założyłeś ten temat po to aby się upewnić czy masz jakies szanse na "rynku', a pytanie co z Twoją żoną? Myslisz o niej w ogóle? U kobiety tym bardziej każdy rok w okolicach 30stki ma znaczenie.

Sama znam historię, gdzie studencka para pobrała się po studiach i w przeciągu niedługiego okresu czasu rozwiedli się z Jej inicjatywy. On bardzo szybko ułożył sobie życie "na nowo", teraz jest już po drugim ślubie, a Ona (zgodnie ze swoja wolą) "korzysta z życia"- innymi słowy obie strony są zadowolone.

43

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Nowyrok tak czytam Twoje wpisy i naszła mnie taka myśl ze tak naprawdę problem leży nie w tym czego brakuje Twojej zonie tylko w tym czego brakuje Tobie. Piszesz ze ostatnie 6 lat spędziłeś cieżko pracując na swoją obecna sytuacje czyli stabilizację materialną i żal Ci utraconego czasu z którego z racji harówy nie korzystałeś pełna piersią. Czy nie jest tak, ze zdałes sobie właśnie sprawę ze na emocjonalnej płaszczyźnie swego życia tez wkroczyles na "etap stabilizacji" czyli tu już tez nie poszalejesz, nic się nie wydarzy i to Cię dobija? Nie chodzi mi o szaleństwo w sensie zaliczania nowych panienek i melanży do białego rana tylko o ta niewiadoma, dreszczyk emocji, co przyniesie nowy dzień, którego Ty już nie odczuwasz bo wiesz ze przyniesie wiadomą pracę i wiadoma osobę w łożku obok. Co więcej ta osoba myśli o dziecku a to kolejna cegiełka do pogłębiania tejże stabilizacji. Pisałeś o tańcu z siostra, o tym jak beztrosko sie czułeś wydurniajac sie z nią jak dziecko, bawiąc sie. Czy nie jest tak ze budząc sie rano mylisz ze to co najlepsze w sensie przygody, wariactwa i spontanicznych akcji już za Tobą? Stad Twoje dywagacje ze gdybys teraz sie rozwiódł to czy miałbyś szanse na restart o którym piszesz i po raz kolejny na podroz "na nieznany ląd" czy tez faza stabilizacji jest nieodwracalna z racji nawet nie tyle ślubu co wieku i momentu życia w którym teraz jesteś. Coś mi się wydaje ze tu może leżeć sedno problemu.

Oj, uwielbiam te forumowe "psychoanalizy"...
Przecież opisana historia to jest prawie klasyk. "Poznali się na studiach, byli ze sobą kilka lat, ona oczekiwała jakiegoś kolejnego kroku, on się wobec tego zadeklarował i mieli żyć długo i szczęśliwie."

Jedyną różnicą w stosunku do typowych klasyków, gdzie na początku była "wielka miłość", która jednak nie zdała egzaminu, było to, że nowyrok nam tutaj wprost przyznaje, że nigdy jakiegoś żaru między nim, a partnerką nie było (przynajmniej z jego strony) i traktował swoją dziewczynę bardziej jak przyjaciółkę (szkoda, że sobie tego wcześniej nie uświadomił). Nie wiem więc po co dorabiacie ideologie do jego wątpliwości przypisując mu strach przed stabilizacją etc. skoro przyczyna jego rozterek wydaje się oczywista.

Nie jestem zwolenniczką ratowania małżeństw "za wszelką cene", zwłaszcza jeśli nie ma w nich dzieci i małżonkowie sa tacy młodzi. Uważam, że tkwienie przy kims kogo nie darzy się miłością tylko dlatego, że ta druga strona jest dobra i nas kocha jest przede wszystkim strasznie egoistyczne. Jesli nowyrok swojej żony nie kocha, a tylko lubi/szanuje/czuje sentyment/czuje względem niej powinnośc to wg mnie powinien odejść i dać szanse swojej (jeszcze młodej) żonie na to aby poznała mężczyznę, który będzie ja kochał tak jak mężczyzna powinien kochać swoją kobietę.

Nowyrok, założyłeś ten temat po to aby się upewnić czy masz jakies szanse na "rynku', a pytanie co z Twoją żoną? Myslisz o niej w ogóle? U kobiety tym bardziej każdy rok w okolicach 30stki ma znaczenie.

Sama znam historię, gdzie studencka para pobrała się po studiach i w przeciągu niedługiego okresu czasu rozwiedli się z Jej inicjatywy. On bardzo szybko ułożył sobie życie "na nowo", teraz jest już po drugim ślubie, a Ona (zgodnie ze swoja wolą) "korzysta z życia"- innymi słowy obie strony są zadowolone.

Wybacz ale to jest forum publiczne i kazdy ma prawo przedstawic swoja teorie na dany temat. Ale spoko.. na przyszlosc jesli ja osobiscie  bede sie chciala poradzic kogos z monopolem na nieomylnosc to "walę" prosto do Ciebie wink

44 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-09 12:09:55)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Feniks, ja tylko wyraziłam opinię nt Twojej opinii, więc już bez takich foszków proszę smile
Polemika pomiędzy "doradzającymi" nie jest chyba na tym forum zabroniona, także bez urazy.

45 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-01-09 12:21:22)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:

Feniks, ja tylko wyraziłam opinię nt Twojej opinii, więc już bez takich foszków proszę smile
Polemika pomiędzy "doradzającymi" nie jest chyba na tym forum zabroniona, także bez urazy.

No wlasnie mysle ze polemika miedzy doradzajacymi jest bez sensu bo to Autor ma problem nie my. Mnie wiedza nt tego co tak  naprawde lezy u podstaw jego obecnej sytuacj  jest zbedna a wiec rownie zbedna jest mi Twoja ocena mojej oceny problemu. Doradzam wedle tego jak sama to czuje i byc moze sie myle a byc moze w kazdej z wypowiedzi roznych osob Autor odnajdzie ziarnko prawdy o sobie.
Nie pasuje mi rowniez ton Twojej wypowiedzj z gory narzucajacy czyjes mylne zalozenia. Ty "uwielbiasz forumowe psychoanalizy" ja natomiast "uwielbiam protekcjonalne podejscie niektorych ludzi do innych ludzi". Tyle w temacie.

46 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-09 14:44:36)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Drogie Panie:) Każda z was ma rację w tym co pisze albo przynajmniej jakąś jej część:)
Przed ślubem znaliśmy się 5 lat, nie mieszkaliśmy ze sobą bo pochodzimy z konserwatywnych rodzin gdzie "takich rzeczy" się nie robi - ja pochodzę z małej wsi a moja żona z religijnej rodziny.
Śmieszne jest tylko to że mieliśmy gdzie - mieszkanie pojawiło się rok przed ślubem i stało puste, gotowe do zamieszkania z podłogami, meblami łazienką, kuchnią itd. Garnków tylko nie było smile
Czy ja się boję stabilizacji? Raczej nie - widzę że odrobinę wariactwa można znaleźć nawet w stałym związku. Wystarczą drobiazgi, jakiś spontaniczny wyjazd czy coś. Byliśmy w tym roku na rocznicowej podróży na bałkanach - wyjazd zamówiony 3 dni przed wylotem. I się cieszyłem z niego - na miejscu okazało się że moja żona zamiast spacerów po plaży bardziej była zainteresowana leżakami, basenem, opalaniem a już najbardziej tym co dzisiaj będzie na kolację i czy jedzenie będzie dobre. Śmiać mi się z tego chciało bo dla mnie to było bez znaczenia. Mi wystarczyło usiąść na klifie i popatrzeć sobie na morze, na zatokę. Piękna sprawa.

Nie boję się też tego "restartu", wręcz uważam że na jakiś czas powinienem zostać sam ze sobą, może chce w ten sposób siebie ukarać?
Bardziej boję się o nią - nie wiem czy sobie poradzi sama, właściwie cały jej świat, wszystko co ma związane jest z nami. Wiem też że przecież nie mogę jej od tak kopnąć w tyłek po tylu latach. Czuję się zobowiązany żeby pomóc jej w razie czego stanąć na własne nogi. I myślę o niej cały czas - i im dłużej to robię tym większe poczucie winy odczuwam. Szkoda mi tych lat, wiem że zmniejszyłem jej szanse na bycie szczęśliwa matką i partnerką.

Co do atmosfery w domu - nie jest dobrze. Z tego domu ja już zacząłem uciekać - samodzielne wyjścia do kina, na zakupy itd. A jak już mam wracać to sobie szukam rzeczy do zrobienia żeby wrócić jak najpóźniej. Przecież samochód trzeba umyć, do bankomatu podjechać, zatankować czasem, zakupy małe zrobić. Jak tak o tym teraz piszę i myślę to mi się robi żal samego siebie sad Głupie to ale niby inteligentny człowiek ze mnie (tak mówią) a taki cyrk odstawiam.

47

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
feniks35 napisał/a:
madison111 napisał/a:

Feniks, ja tylko wyraziłam opinię nt Twojej opinii, więc już bez takich foszków proszę smile
Polemika pomiędzy "doradzającymi" nie jest chyba na tym forum zabroniona, także bez urazy.

No wlasnie mysle ze polemika miedzy doradzajacymi jest bez sensu bo to Autor ma problem nie my. Mnie wiedza nt tego co tak  naprawde lezy u podstaw jego obecnej sytuacj  jest zbedna a wiec rownie zbedna jest mi Twoja ocena mojej oceny problemu. Doradzam wedle tego jak sama to czuje i byc moze sie myle a byc moze w kazdej z wypowiedzi roznych osob Autor odnajdzie ziarnko prawdy o sobie.
Nie pasuje mi rowniez ton Twojej wypowiedzj z gory narzucajacy czyjes mylne zalozenia. Ty "uwielbiasz forumowe psychoanalizy" ja natomiast "uwielbiam protekcjonalne podejscie niektorych ludzi do innych ludzi". Tyle w temacie.

Piszesz, że to publiczne forum i nikt nie ma monopolu na prawdę, a sama masz problem z tym, że śmiałam odnieść sie do Twojej wypowiedzi i ją skrytykować, twierdząc, że "polemika jest bez sensu". No cóz, to wygląda na lekką niekonsekwencję.
Jeśli nie zgadzasz się z moim wcześniejszym komentarzem to mogłaś się do niego merytorycznie odnieśc, a nie rzucać się na mnie z jakimiś argumentami ad personam i zaśmiecać wątek.
Nie uważam aby była protekcjonalna, po prostu wyraziłam swoją opinię, którą Ty wzięłaś zbyt do siebie. Tekst o psychoanalizie to była ironia tongue

48

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Drogie Panie:) Każda z was ma rację w tym co pisze albo przynajmniej jakąś jej część:)
Przed ślubem znaliśmy się 5 lat, nie mieszkaliśmy ze sobą bo pochodzimy z konserwatywnych rodzin gdzie "takich rzeczy" się nie robi - ja pochodzę z małej wsi a moja żona z religijnej rodziny.
Śmieszne jest tylko to że mieliśmy gdzie - mieszkanie pojawiło się rok przed ślubem i stało puste, gotowe do zamieszkania z podłogami, meblami łazienką, kuchnią itd. Garnków tylko nie było :)
Czy ja się boję stabilizacji? Raczej nie - widzę że odrobinę wariactwa można znaleźć nawet w stałym związku. Wystarczą drobiazgi, jakiś spontaniczny wyjazd czy coś. Byliśmy w tym roku na rocznicowej podróży na bałkanach - wyjazd zamówiony 3 dni przed wylotem. I się cieszyłem z niego - na miejscu okazało się że moja żona zamiast spacerów po plaży bardziej była zainteresowana leżakami, basenem, opalaniem a już najbardziej tym co dzisiaj będzie na kolację i czy jedzenie będzie dobre. Śmiać mi się z tego chciało bo dla mnie to było bez znaczenia. Mi wystarczyło usiąść na klifie i popatrzeć sobie na morze, na zatokę. Piękna sprawa.

Nie boję się też tego "restartu", wręcz uważam że na jakiś czas powinienem zostać sam ze sobą, może chce w ten sposób siebie ukarać?
Bardziej boję się o nią - nie wiem czy sobie poradzi sama, właściwie cały jej świat, wszystko co ma związane jest z nami. Wiem też że przecież nie mogę jej od tak kopnąć w tyłek po tylu latach. Czuję się zobowiązany żeby pomóc jej w razie czego stanąć na własne nogi. I myślę o niej cały czas - i im dłużej to robię tym większe poczucie winy odczuwam. Szkoda mi tych lat, wiem że zmniejszyłem jej szanse na bycie szczęśliwa matką i partnerką.

Co do atmosfery w domu - nie jest dobrze. Z tego domu ja już zacząłem uciekać - samodzielne wyjścia do kina, na zakupy itd. A jak już mam wracać to sobie szukam rzeczy do zrobienia żeby wrócić jak najpóźniej. Przecież samochód trzeba umyć, do bankomatu podjechać, zatankować czasem, zakupy małe zrobić. Jak tak o tym teraz piszę i myślę to mi się robi żal samego siebie :( Głupie to ale niby inteligenty facet ze mnie a taki cyrk odstawiam.

Skoro jest tak jak opisujesz Autorze to rzeczywiscie samo zawarcie malzenstwa bylo pomylka, niedokonca swiadoma decyzja oparta na wyobrazeniach a nie faktach i to co sie dzieje teraz  jest tylko tego owocem.
Wydaje mi sie rowniez ze "dawanie sobie wzajemnie czasu" w tej sytuacji jest bez sensu,  tylko przedluza agonie zwiazku. Ratowac warto gdy jest co ratowac a u Was od poczatku nie bylo fundamentu a zreszta Ty juz mentalnie jestes z zona w separacji wiec klamka zapadla. Niepotrzebnie tylko robisz zonie zludzenia ze moze jak bedzie "inna lepsza" to da sie to uratowac.

49

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Też uważam, tak jak feniks35, że rozsądkiem i odpowiedzialnością nie przykryjesz braku uczuć do żony, a tylko będziesz ją tym krzywdził.

Na pochwałę zasługuje fakt, że myślałeś o rozstaniu ZANIM zaczniesz szukać kogoś na boku. To świadczy o tym, że pomimo tego, że nic wam się z żoną nie klei, to szanujesz ją jako człowieka i nie stawiasz swoich potrzeb wyżej.

50

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

wiem że zmniejszyłem jej szanse na bycie szczęśliwa matką i partnerką.

Twoja żona jest jeszcze w takim wieku, że ma szanse zostać matką, natomiast z każdym rokiem ta szansa maleje czego powinieneś być świadom.

51 Ostatnio edytowany przez BłękitnyPacyfik (2016-01-09 14:11:27)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

nowyrok

Słuchaj ja widzę to tak, że biorąc ślub nie byłeś do końca przekonany czego chcesz. Byłeś tak zajęty pracą i realizowaniem, że ślub był tylko kolejnym obowiązkowym krokiem na liście. Nie miałeś czasu by zastanowić się nad sobą. Teraz gdy emocje opadły, sprawy pozałatwiane, masz chwilę dla siebie. Coś zaczęło uwierać.
Dodatkowo żona przejęła stery i żyliście według jej światopoglądu. Dlatego jeżeli nie chcesz z nią dziecka to kategorycznie się nie decyduj i pilnuj antykoncepcji, tak żeby nie podjęła tej decyzji za ciebie bo będziesz miał pozamiatane.
Najlepiej gdybyś wygospodarował sobie trochę czasu, parę dni w samotności i zastanowił się czego oczekujesz od życia. Może żona zgodzi się wstrzymać z dzieckiem, a z resztą się dogadacie, jeżeli nie to szukaj innego wyjścia z tej relacji. Póki nie ma dziecka sprawa jest o wiele łatwiejsza.

52 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-09 22:50:54)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Rozmawiałem dzisiaj z siostrą - okazuje się że ona widziała już od jakiegoś czasu że coś jest u nas nie tak, ale stwierdziła że skoro nic nie mówię widocznie taki już nasz urok. Stwierdziła również że trzeba ten temat załatwić jak najszybciej i żebym się nie przejmował rodzicami bo oni i tak tego nie zrozumieją dzisiaj. Może za jakiś czas.Aaaa... i koniec z seksem! A jak mam z tym problem to lepiej żebym sobie kupił klatkę na p... i jej oddał klucze:)

Dowiedziałem się że w sumie to jej szkoda mojej żony bo się uzależniła odemnie nie tylko mentalnie ale i finansowo (według niej lepiej jeśli w związku ludzie pracują osobno). Sporo pracy przedemną żeby to wszystko jakoś ogarnąć ale czuję w sobie siłę żeby w końcu to poprostować. Powoli to uczucie "ciążenia" zaczyna znikać - ważne więc chyba żeby wszystkie te emocje umieć sobie ponazywać i jakiś plan w głowie ułożyć.

Rozmawialiśmy też o głównym temacie wątku - podziela zdanie że dla faceta problem wieku i rozwodu na takim etapie jest bez znaczenia. Jej by to nie przeszkadzało. Zwłaszcza że podobno jestem wygadany:) Obawia się natomiast innego scenariusza. Podobno jestem tak odrealniony że widać mnie na kilometr. Nie bardzo załapałem o co chodzi więc zaczeła drążyć. A to że koszula od vistuli, a to spodnie za 300zł, a to buty pewnie z 500, a to zegarek pewnie za tysiaka. Normalni ludzie tak nie chodzą, zwłaszcza w naszym wieku. Ona się musi za 1800zł utrzymać przez cały miesiąc. Jedzenie, paliwo, opłaty i coś odłożyć jak zostanie. Że to się za bardzo rzuca w oczy i jak nie chce trafić na "panienkę" zainteresowaną "wygodnym" życiem to nad tym muszę popracować. A z moim brakiem doświadczenia to bardziej niż pewne. Kurczę - czy to na prawdę aż taki problem? Zwracacie drogie Panie uwagę na takie rzeczy? Czy kobiety szufladkują i oceniają panów po ubraniach? A jeśli tak to czy jest jakiś sposób aby wychwycić "niezdrowe" zainteresowanie? Nie chciałbym od nowa szukać sobie nowego stylu skoro ten dzisiejszy mi odpowiada.

53 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-09 22:46:22)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
Toja24 napisał/a:

Autorze, wiadomo tak jak juz było powiedziane ze to Twoje zycie i nikt za Ciebie decyzji nie podejmie. Nikt Ci tez nie powie co masz zrobic. Wiek Twoj ani status rozwodnika nie musza Cie skreślić w oczach potencjalnej kandydatki. Jednak naprawde przemysł to. Jak tak słucham historii ludzi, jest tyle dramatów, krzywdy  w związkach, ludzie nawzajem sie źle traktują. Czy nie lepiej jest jednak zyc w spokoju z kims dobrym, z czlowiekem ktory kocha...? Czy naprawde warto to przekreślac dla nieznanego ? Nogdy nie masz gwarancji, ze trafisz lepiej w zyciu... Moze przemysł to jeszcze...

Droga Toju - nie wiem czy jesteś aktualnie w związku? Ja jestem i czuję się bardzo samotny. Nie wiem czy nie bardziej niż będąc samemu bo dochodzi tutaj poczucie winy. Dostrzegam czasem że zwyczajnie złości i drażni mnie obecność żony. Wiem że to paskudne ale na uczucia mamy tylko niewielki wpływ - niektóre pojawiają się mimo woli. Wszytko o czym piszesz wynika z faktu że ludzie nie potrafią się rozstać  (może akurat na ten temat nie powinienem się wypowiadać...) albo krzyczą zamiast rozmawiać. Ja należę do bardzo spokojnych ludzi, moja żona jest trochę bardziej nerwowa - ale szybko jej ta furia mija. Czuję że my właśnie jesteśmy na chwilę przed tym etapem. Teraz jest dobry moment żeby zakończyć to bez przykrości i nienawiści. Powiedzieć sobie co jest do powiedzenia i pożegnać się. Wierzę że my możemy przejść przez etap rozstania razem. Już pierwsze rozmowy z żoną pokazały mi że mimo iż ona nie chce rozstania to jednak po części próbuje mnie zrozumieć.

54

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Hm... W takim razie ja nie wiem co napisać. Mam trochę inne doświadczenia, na pewno krótsze i takie ktore nauczyly mnie czegoś innego. Wiem że bede w przyszłości szukała w zwiazku przede wszystkim spokoju, pewności, stabilizacji - nawet kosztem takich czynników jak namiętnośc czy pożądanie. Dla mnie milosc to bezpieczeństwo i przede wszystkim pewnosc - ale to ja tak czuję, kazdy ma inne potrzeby. Wiem ze nigdy nie wiadomo na kogo się trafi i osobiscie boję się kolejnego zranienia, dlatego wybrałabym bezpieczne znane zycie od niepewnej ryzykownej przyszłości. Ale to moja opinia. Tobie Autorze życzę jak najlepiej, wierze ze podejmiesz słuszna decyzje i mam nadzieje Ze oboje - zarowno Ty jak i zona - odnajdziecie w zyciu swoje szczescie. Kazdy na nie zasługuje. Trzymam kciuki smile

55 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-10 23:15:35)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
nowyrok napisał/a:

Rozmawiałem dzisiaj z siostrą - okazuje się że ona widziała już od jakiegoś czasu że coś jest u nas nie tak, ale stwierdziła że skoro nic nie mówię widocznie taki już nasz urok. Stwierdziła również że trzeba ten temat załatwić jak najszybciej i żebym się nie przejmował rodzicami bo oni i tak tego nie zrozumieją dzisiaj. Może za jakiś czas.Aaaa... i koniec z seksem! A jak mam z tym problem to lepiej żebym sobie kupił klatkę na p... i jej oddał klucze:)

Dowiedziałem się że w sumie to jej szkoda mojej żony bo się uzależniła odemnie nie tylko mentalnie ale i finansowo (według niej lepiej jeśli w związku ludzie pracują osobno). Sporo pracy przedemną żeby to wszystko jakoś ogarnąć ale czuję w sobie siłę żeby w końcu to poprostować. Powoli to uczucie "ciążenia" zaczyna znikać - ważne więc chyba żeby wszystkie te emocje umieć sobie ponazywać i jakiś plan w głowie ułożyć.

Rozmawialiśmy też o głównym temacie wątku - podziela zdanie że dla faceta problem wieku i rozwodu na takim etapie jest bez znaczenia. Jej by to nie przeszkadzało. Zwłaszcza że podobno jestem wygadany:) Obawia się natomiast innego scenariusza. Podobno jestem tak odrealniony że widać mnie na kilometr. Nie bardzo załapałem o co chodzi więc zaczeła drążyć. A to że koszula od vistuli, a to spodnie za 300zł, a to buty pewnie z 500, a to zegarek pewnie za tysiaka. Normalni ludzie tak nie chodzą, zwłaszcza w naszym wieku. Ona się musi za 1800zł utrzymać przez cały miesiąc. Jedzenie, paliwo, opłaty i coś odłożyć jak zostanie. Że to się za bardzo rzuca w oczy i jak nie chce trafić na "panienkę" zainteresowaną "wygodnym" życiem to nad tym muszę popracować. A z moim brakiem doświadczenia to bardziej niż pewne. Kurczę - czy to na prawdę aż taki problem? Zwracacie drogie Panie uwagę na takie rzeczy? Czy kobiety szufladkują i oceniają panów po ubraniach? A jeśli tak to czy jest jakiś sposób aby wychwycić "niezdrowe" zainteresowanie? Nie chciałbym od nowa szukać sobie nowego stylu skoro ten dzisiejszy mi odpowiada.

Moim zdaniem nie powinieneś żmieniać swojeg stylu. Ja osobiście bardzo lubię eleganckich mężczyzn i nie patrze na ich ubiór przez pryzmat tego ile na niego wydali. Ubolewam nad tym, ze w naszym kraju nie ma takiej kultury dbania o ubiór przez facetów. Zresztą w dzisiejszych czasach można zrobić "markowe" zakupy w zagranicznych czy nawet polskich outletach, więc wcale nie trzeba przeznaczać fortuny na dobre ubrania.
A Ty mieszkasz w jakiejś mniejszej miejscowości czy miescie?

PS. Nie jest tak, że teraz zaczynasz trochę bujac w obłokach i zajmować sie pierdołami? Weź chłopie porozmawiaj najpierw z żoną i doprowadź swoje małżeństwo do porzadku- albo w jedna albo w druga stronę, a nie zastanawiaj się nad tym w jaki sposób Twoje drogie ubrania zostaną odebrane przez inne kobiety i ewentualną zmianą garderoby...

56

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
madison111 napisał/a:

PS. Nie jest tak, że teraz zaczynasz trochę bujac w obłokach i zajmować sie pierdołami? Weź chłopie porozmawiaj najpierw z żoną i doprowadź swoje małżeństwo do porzadku- albo w jedna albo w druga stronę, a nie zastanawiaj się nad tym w jaki sposób Twoje drogie ubrania zostaną odebrane przez inne kobiety i ewentualną zmianą garderoby...

Dokładnie... Ja rozumiem, ze spieszno Ci do realizowania nowego rozdziału swojego życia ale póki co jeszcze "nie doczytałeś starego" czyli nie poukładałes swoich spraw z jeszcze żoną i to powinno spędzać Ci sen z powiek a nie odbiór Twojego image przez panie. Zreszta tez bym tak nie demonizowala tego Twojego odrealnienia bo nosisz koszule Vistuli i zegarek za tysiaka. Dla kobiety samodzielnej finansowo i realizującej się zawodowo to nie powinno być raczej jakieś woooow. Zresztą nie zawsze po ubraniu widać jego cenę, widać poprostu ze jest to coś gatunkowo dobre, no chyba ze zamierzasz na wstępie zapytać czy nie przeszkadzają jej Twoje buty za 500 wink.

57

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

nowyrok ja nie mialabym oporów aby spotkać się z rowodnikiem. każdy ma swoją przeszłość i niestety czasem za wczęsnie bierzemy slub i pozniej tak wychodzi że ludzie z różnych względów sie rozstają. Jednak jeśli ktoś mi się spodoba, zaiskrzy i jest dla mnie dobrym człowiekiem, nie wiele jest rzeczy z jego przeszłości które sprawiłyby mi problem.

co do twojego stylu, ubierania się itp. nie zmieniaj go. jeśli czujesz sie dobrze tak jak jest teraz nie zmieniaj go dla nikogo, tylko bądź sobą. Ja akurat patrzę na to jak mężczyzna wygląda i lubie jak jest zadbany, ma dobre perfumy i dobrze wygląda. Sama o siebie bardzo dbam więc tego samego oczekuje od płci przeciwnej smile

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

"PS. Nie jest tak, że teraz zaczynasz trochę bujac w obłokach i zajmować sie pierdołami? Weź chłopie porozmawiaj najpierw z żoną i doprowadź swoje małżeństwo do porzadku- albo w jedna albo w druga stronę, a nie zastanawiaj się nad tym w jaki sposób Twoje drogie ubrania zostaną odebrane przez inne kobiety i ewentualną zmianą garderoby..."


Też się z tym zgadzam, zamiast zajmować się swoim "image" doprowadź sprawy do końca i przede wszystkim wyciągnij wnioski z błędu jaki popełniłeś. Tak "błędu", bo małżeństwo to poważna deklaracja i odkręcanie tego po roku czy dwóch świadczy o braku przemyślenia sprawy z twojej strony. Błędy można popełniać, ale trzeba się na nich uczyć.

BTW dla mnie facet zakładający na siebie ciuchy za średnią krajową świadczy o tym, że jest zakompleksiony i próbuje zabłyszczeć. To jest moja osobista opinia i nie musisz się z nią zgadzać.

59 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-10 13:53:40)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Oczywiście macie rację - na tą chwilę najważniejsza sprawa to moja żona i rozwiązanie naszego problemu. Tylko teraz ja już wiem czego chce i czuję siłę w sobie żeby to zrobić. Tu niestety nie ma już miejsca na kompromis, rozwiązanie jest jedno - rozstanie. Największy mój problem aktualnie to jak przez to przejść żeby jak najmniej ją zranić, żeby nie cierpiała więcej niż jest to konieczne. Wiem że łatwo nie będzie. Na razie czekam z tematem do najbliższego okresu - tak na wszelki wypadek żeby jakiegoś dramatu niepotrzebnie nie zrobić.  Ale myśli o tym co dalej, jak to będzie też się pojawiają - w sumie innego świata nie znam więc jakaś obawa przed nieznanym jest. Z drugiej strony mnie to fascynuje, pomaga w utrzymaniu obranego kierunku. Okazuje się że nagle od sylwestra wraca kontakt z siostrą - urwał się gdy poszła na studia, w tej chwili znów jest niemalże "na miejscu" i to że mogę się jej zwierzyć dużo daje.

Sam temat ciuchów wyszedł przez jakby przez przypadek z pocieszania mnie na zasadzie - "nie ma się czym zamartwiać, jeszcze możecie sobie oboje życie inaczej ułożyć". No jej łatwo powiedzieć - facetów to pewnie z 10ciu już miała (po 6tym przestałem liczyć), drobna kobietka w rozmiarze S to i powodzenie ma.  Przyznaje że mnie zaskoczyła - ja tego tak nie widzę, nie czuje się jakoś tak "zamożnie" - ot średnia krajowa, no może z lekką górką. Kompleksy na pewno jakieś mam, jak się ubiorę tak jak lubię i ktoś mi się przygląda to czuje się z tym dobrze. Podobno ze mną też nie jest najgorzej - w końcu jestem jej bratem:D. Jedyny mój problem to zatrzymanie się w czasie na 20tym roku życia i całkowita nieświadomość swoich własnych możliwości. A do takiego wniosku doszła po wcześniejszej wizycie w sklepie i mojej rozmowie z jedną z ekspedientek. Wyszło na to że nie zauważyłem że dziewczyna była "zainteresowana". Moja siostra skwitowała to tak: "to co ona jeszcze miała zrobić? Wskoczyć na ciebie i zgwałcić? Wtedy byś zrozumiał?" Mi się wydawało że była miła bo to taka praca, chciała coś sprzedać na co moja siostra stwierdziła że jedyną rzeczą która ona chciała mi tak naprawdę sprzedać była ona sama. I że debil jestem jak tego nie widziałem. No ale jak ja miałem widzieć skoro mam żonę.

Mieszkamy w raczej małym mieście pod warszawą - poniżej 100tys mieszkanów.

60 Ostatnio edytowany przez madison111 (2016-01-10 23:57:25)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Do jakiego okresu?

Wiesz co, biorąc pod uwagę w jak infantylny sposób opowiadasz o relacjach damsko-męskich to ja się zastanawiam czy na pewno wiesz czego chcesz i czy aby nie wpadniesz z przysłowiowego deszczu pod rynnę

61 Ostatnio edytowany przez Azbi (2016-01-10 14:18:50)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?
feniks35 napisał/a:
madison111 napisał/a:

PS. Nie jest tak, że teraz zaczynasz trochę bujac w obłokach i zajmować sie pierdołami? Weź chłopie porozmawiaj najpierw z żoną i doprowadź swoje małżeństwo do porzadku- albo w jedna albo w druga stronę, a nie zastanawiaj się nad tym w jaki sposób Twoje drogie ubrania zostaną odebrane przez inne kobiety i ewentualną zmianą garderoby...

Dokładnie... Ja rozumiem, ze spieszno Ci do realizowania nowego rozdziału swojego życia ale póki co jeszcze "nie doczytałeś starego" czyli nie poukładałes swoich spraw z jeszcze żoną i to powinno spędzać Ci sen z powiek a nie odbiór Twojego image przez panie. Zreszta tez bym tak nie demonizowala tego Twojego odrealnienia bo nosisz koszule Vistuli i zegarek za tysiaka. Dla kobiety samodzielnej finansowo i realizującej się zawodowo to nie powinno być raczej jakieś woooow. Zresztą nie zawsze po ubraniu widać jego cenę, widać poprostu ze jest to coś gatunkowo dobre, no chyba ze zamierzasz na wstępie zapytać czy nie przeszkadzają jej Twoje buty za 500 wink.

Drogi autorze przeczytaj rady dane ci tu przez madison jak i feniks i zastanów się nad sobą, bo z twoich postów wynika, że jesteś jeszcze bardzo niedojrzałym człowiekiem. Dojrzały człowiek sam podejmuje decyzje i ja realizuje, ponosi tez konsekwencje tej decyzji .  Ty sypiasz jeszcze z żona w jednym łóżku, uprawiasz z nią seks, chodzisz na zabawy, wyjeżdżasz z nią na wycieczki, śmiejecie się razem (robisz jej totalny mętlik), a w głowie swojej snujesz projekcje jak by wywinąć się z tego związku tak by nie ponieść dużych strat. Uprawiasz seks z żoną, a na anonimowym forum dopytujesz się o swoje szanse na następny związek.

Piszesz, że jej nie zdradzasz, może fizycznie nie ale moim zdaniem jest to już jest zdrada żony, a jeszcze większą zdradą jest to że omawiasz problemy małżeńskie nie z żona a ze swoja siostrą. Twoja siostra decyduje o życiu seksualnym obcej dla niej osoby jaka jest dla niej twoja żona. Siostra stwierdziła, że od dzisiaj koniec z seksem,  nie uważasz że tym udowodniłeś jak bardzo emocjonalnie związany jesteś ze swoja siostrą? Ty nie tworzysz rodziny z żoną ty dalej tworzysz rodzinę z siostrą, to ona jest główną powierniczka twoich spraw osobistych. Żona jak na razie żyje w nieświadomości rozgrywanych za jej plecami przez was spraw, które w dużej mierze, jak nie przede wszystkim uderzą w nią.

Z tego co zrozumiałam to  brałeś z żoną ślub kościelny. Ślubowałeś jej  i odebrałeś jej ślubowanie o miłości i uczciwości małżeńskiej wiedząc, że nie do końca  jesteś przekonany o słuszności swojej decyzji. Zastanów się czy już wtedy nie kłamałeś, bo tak wypada, bo rodzina chce, bo nie miałeś okazji przespać się z nią przed ślubem.

Dla ciebie jako osoby niewierzącej nie ma znaczenia czy z przyszłą żona (nie brzmi to okropnie gdy jeszcze spisz z aktualną żoną?) weźmiesz ślub cywilny czy w ogóle  będziesz żył bez ślubu, jednak dla twojej żony,  brak  możliwości wzięcia ponownego ślubu kościelnego, może nie pozwolić na ponowne ułożenie sobie życia z innym mężczyzną, a chyba  zasługuje na szczęście bo nie ona zdradza ciebie tylko ty ją,  jeszcze raz podkreślam omawianie swojego życia seksualnego, które masz z jeszcze żona z własna siostrą jak dla mnie to zdradą i to obrzydliwa zdradą.

Jeżeli jak twierdzisz jesteś uczciwy, szanujesz żonę i  i myślisz o jej dobru, to nie przeciągaj sprawy tylko natychmiast porozmawiaj z żoną ( nie z siostrą), powiedz że kłamałeś biorąc z nią ślub i  wyprowadź się z domu. Powiedz jej również żeby rozpoczęła starania o unieważnienie ślubu kościelnego z racji twojej niedojrzałości małżeńskiej oraz to,   że potwierdzisz przed sądem kościelnym to że nie byłeś do końca przekonany że dobrze robisz, ale rodzina naciskała więc się zgodziłeś i wypowiadając przed ołtarzem słowa przysięgi  '”ślubuje ci wierność i uczciwość małżeńską” wcale tego nie byłeś ich pewny oraz to ze emocjonalnie związany jesteś z siostrą nie żona.  To powinno być  podstawą unieważnienia waszego ślubu kościelnego, uwolni żonę od złożonej przysięgi i  pozwoli jej na ponowne ułożenie sobie życia z innym człowiekiem,winny to jesteś swojej żonie, bo to nie ona wprowadziła kłamstwa do waszego życia, nie ona udaje.

Stań więc na wysokości zadania i zachowaj się jak na mężczyznę przystało, weź winę na siebie i nie kłam że ci się wypaliło, bo u ciebie nie miało się co wypalić.

Żona pewnie swoja miłość do ciebie i twoje odrzucenie odchoruje, ale z czasem stanie na nogi  i pójdzie dalej i może znajdzie kogoś kto ja pokocha tak jak na to zasługuje.

I przestań pisać o drogich ciuchach (te wpisy o ciuchach dokładnie świadczą na jakim poziomie emocjonalnym znajdujesz się), bo jakie one maja znaczenie gdy w przypadku twojej żony wali jej się zbudowany przez nią świat.
Edytuj
Madison - Okresu żony, miesiączki bo on cały czas z ta niekochana żona współżył, bo   siostra mu zabroniła dopiero teraz wspólżyć z żoną więc czeka do najbliższego okresu, bo jak będzie dziecko to on dopiero zastanowi się co dalej robić lub zapyta siostry. Uwolnij żonę jak najszybciej bo jesteś żenujący. Ona zasługuje na kogoś lepszego tylko załatw unieważnienie ślubu kościelnego biorąc winę na siebie. Bądź mężczyzną.

62 Ostatnio edytowany przez nowyrok (2016-01-10 14:17:15)

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Miesiączki? Przecież gdyby się nagle okazało że jest w ciąży (cuda się zdarzają) - nie mogę sobie od tak odejść. Być może czasem brakuje mi ogłady ale nie rozumiem o jakiej infantylności mówisz?
Żona po pierwszej rozmowie gdzie chciałem zaprzestać "współżycia" kategorycznie odmówiła - że jeszcze nie teraz, że jeszcze spróbujemy i żeby tej więzi nie przerywać. Seks był też przed ślubem więc nie jest tak że dopiero po się wszystko zaczęło.

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

" A do takiego wniosku doszła po wcześniejszej wizycie w sklepie i mojej rozmowie z jedną z ekspedientek. Wyszło na to że nie zauważyłem że dziewczyna była "zainteresowana". Moja siostra skwitowała to tak: "to co ona jeszcze miała zrobić? Wskoczyć na ciebie i zgwałcić? Wtedy byś zrozumiał?" Mi się wydawało że była miła bo to taka praca, chciała coś sprzedać na co moja siostra stwierdziła że jedyną rzeczą która ona chciała mi tak naprawdę sprzedać była ona sama. I że debil jestem jak tego nie widziałem. "

Czy twoja siostra jest na pewno dla ciebie najlepszym doradcą? Po jej lekkim podejściu do tematu, wnioskuję że na pewno nie jest mężatką. A może jest po prostu tak, że się wahasz właśnie ze względu na to co ludzie powiedzą i dlatego szukasz sojuszników? Zaczynasz urabiać otoczenie począwszy od siostry..

64

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Siostra jest aktualnie wolna, niedawno zerwane zaręczyny bo podobno kogoś poznała. Być może szukam sobie sojuszników, nie chce zostać sam z tym problemem. To wszystko są trudne sprawy i dla mnie gdzie przez kilka lat nie zwracałem na to wszystko większej uwagi sprawiają że szukam wsparcia. Nagle pojawiają się emocję których wcześniej nie znałem. Próbuje nad tym wszystkim zapanować ale nie oszukujmy się - lekko nie jest.

Odp: Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Ty nie jesteś w tym sam, to jest problem twój i żony! Ona powinna być najbliższą osobą z którą się takie sprawy omawia. Wyrabiasz sobie zaplecze, a w tym czasie ona jest nieświadoma. Później postawisz ją przed faktem dokonanym, że ma się wyprowadzić i adios. Szkoda tej kobiety.

Posty [ 1 do 65 z 171 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy przed 30tką i po przejściach można trafić na wartościową osobę?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024