Cześć,
chyba potrzebuję pomocy. Problemem, który od wielu lat zaprząta mi głowę, są relacje z moim bratem. Odkąd pamiętam, nie gogadywaliśmy się. Podobno chodziło o zazdrość - w dzieciństwie wiele rzeczy przychodziło mi łatwiej niż mojemu bratu. Z wiekiem relacje między nami stawały się coraz gorsze. Mój brat uciekał się do kłamstwa, oszustwa, aby wybielić się, gdy nasze kłótnie wyszły na jaw. I fakt, często mu się upiekało. Coraz częściej stawał się agresywny wobec mnie, notorycznie upokarzał i poniżał w różnorodny sposób, także publicznie. Pomimo powtarzalności jego zachowań, moi rodzice nie reagowali - pewnie myśleli, że to zwykłe przepychanki. We mnie jednak przeważało uczucie poniżenia i braku oparcia w rodzinie.
Myślę, głównym momentem, w którym coś rzeczywiście się we mnie złamało, była sytuacja, kiedy mój brat groził, że mnie zabije. Opuściłam wtedy dom na dłuższy czas. Po moim powrocie było wszystko, jak dawniej. Moi rodzice przemilczeli ten temat. Od tamtegu czasu staram się unikać brata. Po jakimś czasie nie uległam jego prośbie pogodzenia się ze mną i atmosfera znowu pogorszyła się. W międzyczasie wyszły na jaw jego kolejne kłamstwa, dzięki którym chciał usprawiedliwić swoje zachowania wśród znajomych, ... między innymi to, że nasza mama nie żyje i musiał wyjechać. Po kilku latach podjęliśmy próbę pogodzenia się. Jednak oboje chyba nie wytrzymaliśmy psychicznie, bo wróciliśmy do punktu wyjścia. Miała miejsce kolejna ogromna awantura, co kilka lat temu, czego efektem jest dziura w moich drzwiach i kolejne dziury w moim samopoczuciu.
Teraz też podjęłam decyzję o wyjeździe na jakiś czas. Z tą jednak różnicą, że na dobrą sprawę nie miałam do czego wracać. Moi rodzice od tamtej pory trzymają "stronę" brata. Wierzą w każde jego słowo. Pomimo rozmów rodzice nie rozumieją mnie i tego, jak się czuję. Myślą, że po prostu się obraziłam i okazuję swoje humory.
Najbardziej doskwiera mi to, że brat omamił moich rodziców swoimi kłamstwami. Za każdym razem, kiedy go widzę, od razu wybucham płaczem. Boję się. Gdy tylko zostajemy sam na sam, mam napady szału.
Rozważałam rozmowę ze specjalistą, ale najzwyczajniej w świecie wstydzę się i boję, że lekarz (podobnie jak rodzice) powie, że wszystko ze mną w porządku, a po prostu mam humory. Bardzo proszę o jakąkolwiek radę.